Dzien dobry – tu Polska – 11.09.2021

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XIX nr 2.44 (6216) 11 wrzesnia 2021r.
W E E K E N D

-PANIE PREMIERZE, KTORA GODZINA?
– “Staram sie od czasu do czasu patrzec na zegarek wlasnie po to, zeby
wiedziec, ktora jest godzina. Porownuje te godziny rowniez do innych stref
czasowych, bo pani mnie pyta o godzine, czas uplywajacy, natomiast po
drugiej stronie sa osoby, ktorym sie nie spieszy. Ciesza sie z tego, z
wyjatkiem momentow, w ktorym musza cos na czas zrobic, ze im sie nie
spieszy, a czas leci wolniej. W zwiazku z tym jest to zjawisko, miecz
obosieczny, mozna tak powiedziec. Gdyby czas lecial szybciej, dla osob na
urlopach oznaczaloby to skrocenie wypoczynku, a w ten sposob mamy
przynajmniej tutaj, po stronie osob niezainteresowanych aktualna godzina,
nie mowie teraz o bezrobotnych, bo tam jest potezny problem z nadmiarem
wolnego czasu, mamy sytuacje inna. Dlatego chcemy zdecydowanie poprawic los
emerytow, poprzez zwiekszenie im dostepu do wolnego czasu netto. Bo to
oznacza, ze w zyciu emeryta moze miesiecznie zostac godzina, nawet dwie
godziny wolnego czasu wiecej, w zaleznosci od poziomu zobowiazan czasowych.
I to jest rzecz, o ktora ja z kolei pytalem osoby pytajace o godzine bardzo
czesto na moich spotkaniach: a ktorej godziny w ogole chcecie? I to bylo
bardzo czesto pojawiajace sie haslo.”
(Nad. Tomasz Rosik)

STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/aa
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner “wesprzyj nas”

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 2.329,72 zl (dwa
tysiace trzysta dwadziescia dziewiec zl siedemdziesiat dwa gr). Wplaty w
ostatnim tygodniu to 850 zl a wydatki pochlonely zaplaty za hotel Le Roseau
w Brukseli podczas leczenia i badan kontrolnych po przeszczepie watroby
Emilki Siedlinskiej i Kuby Krzysztofika. Oboje co jakis czas, zazwyczaj raz
na rok, odwiedzaja w celach zdrowotnych (badania kontrolne przeszczepionej
watroby, biopsja lub fibroskan, konsultacja profesorska) Klinike Saint Luc
w Brukseli. Musza gdzies sie zatrzymac a hotel przyszpitalny to dla nich
rozwiazanie najbardziej optymalne poniewaz jest blisko szpitala.
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
———–
Lubie zamieszczac w gazetce takie wiadomosci- swiadczace o Marynarskiej
sile i mozliwosciach pomocy dzieciom, ktorym kiedys uratowalismy zycie
finansujac przeszczepy watroby, a teraz badania kontrolne wykazuja, ze sie
udalo. Zycie jest piekne!
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 3.8402 PLN Euro: 4.5499 PLN Frank szw.: 4.1965 PLN
Funt: 5.3296 PLN
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.77 PLN Euro: 4.48 PLN Funt: 5.24
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.74 PLN Euro: 4.44 PLN
Funt: 5.27 PLN

Pogoda w kraju
Sobota pod znakiem przelotnych opadow deszczu i burz w zachodniej polowie .
Na wschodzie i w centrum pogodnie. Termometry pokaza maksymalnie 27 stopni
Celsjusza

O-k-R-u-C-h-Y
——————
ZIMOWITY JESIENNE
Gdy wokol zgielkliwa, wielka polityka
rozgoraczkowane roztacza miraze,
tutaj ze spokojem swietym sie spotykam,
w zielonej przestrzeni poszukujac wrazen.
Tu male jest piekne. Na starych przedmiesciach
w jesiennych ogrodach czas w ciszy sie perli,
horyzontem lasu zamkniety jest wszechswiat,
tam moge smakowac cuda zycia w pelni.
Wrzesniowe powietrze drga zapachem lisci,
w subtelnych kolorow akompaniamencie,
w zimowitach chowam codziennosci wyscig
i malenkie piekno blogoslawie wierszem.
—————-
Ewa

Wiesiek, Wiesiek, jaki Wiesiek”?!
Z M A R L W I E S L A W G O L A S
Piszac to, czuje, ze tekst o nim nie bedzie dosc udany. A to dlatego, ze
tak udany byl Golas. Ponad zwykle slowa, a slowa niezwykle nie chca mi sie
w glowie urodzic. Moze troche sie rozkrece w trakcie.
Jestem dzieckiem telewizji. Gdy sie urodzilem, w moim domu stanal
telewizor. Wraz z telewizorem zjawil sie Wieslaw Golas. Zjawili sie tez
inni aktorzy i tworcy. Wielu z nich bylo i jest tak jemu podobnych w
kunszcie aktorskim i sztuce bycia, ze o Golasie zwykle mysle zbiorowo.
Golas, czyli Kabaret Starszych Panow, Golas, czyli Dudek, Golas, czyli
Dzieciol, Golas, czyli Tomus i jego krowa.
Sam Golas wiele razy mowil o swojej roli Papkina, w ktorej dla aktora do
zagrania jest wszystko. I wszystko zagral. Kabarety, ktore wymienilem, sa
calymi swiatami, pozostawiam je teraz jako tabliczki na drzwiach
wejsciowych, a zwroce uwage na drobny, a mocny do nich kontrapunkt: drobna
scene, w jakiej wystapil w filmie “Jak byc kochana” z Barbara Krafftowna.
Warszawa, okupacja. Ona przechowuje w mieszkaniu ukochanego. Do jej domu
wchodzi niemiecki zolnierz. Spodobala sie, poczul glod kobiety, a jest
panem zycia i jest kulturalny, udaje wiec przed soba cwiercminutowy flirt,
zmusza do wypicia wodki, po czym pokonuje jej bezradny opor fizyczny, w
trakcie cynicznie karcacym tonem, mowiac: “no, mala, nie przekomarzaj sie,
ja nie mam czasu na te wasze rozne figle”.
Gwalci ja, a po wszystkim spocony, podciagajac gacie, rzuca na nia przez
ramie spojrzenie i podsumowuje: “mmmm, nawet jestes przyjemna””.
Ten wesolek Golas zagral tak doglebnie wstrzasajaca i wiarygodna role,
ktora mowi wszystko. A uzyl tak niewielu srodkow aktorskich. To zapewne
szkola kabaretu, gdy w krotkiej piosence czy skeczu tak wiele wyrazal tak
skromnymi srodkami w tak krotkim czasie. Ale przede wszystkim: talent,
warsztat, glebia.
Golas umial wyrazic mina wszystko w tym samym momencie, w tym stany
calkowicie sprzeczne. Zadowolenie, ale zawod, bezradnosc, ale stanowczosc,
bystrosc, ale glupkowatosc, rozmarzenie, ale konkretnosc, smiech, ale
smutek. Skala mozliwosci mimicznych przewyzszal go bodaj tylko inny
Wiesiek: Michnikowski. Obaj mieli cos z mima.
Dawno juz temu, ogladajac jakas krotka telewizyjna retrospektywe wystepow
Golasa, zobaczylem go w roli straznika wieziennego potrzasajacego pekiem
kluczy, podskakujacego na kanapie niczym malpa i komus odburkujacego:
Wiesiek, Wiesiek, jaki Wiesiek”?!
W tej strukturalnej czesci mnie samego, ktora jest stad, znad Wisly, mam
polska kulture. Reszta mniej wazna. A Wieslaw Golas – i grono jemu
podobnych – jest w jej samym srodku. Jako dziecie przedkomunijne, takiego
Golasa natychmiast i bez wahania kupilem. I nie nie oddam nigdy, bo mam go
w sobie. Dokad ja ide, on ze mna podaza.
TANAKA

Jakos to nie bedzie!
N A R C Y Z M Z L O S L I W Y
Rano zadzwonil telefon, zaproszono mnie do prowadzenia debaty, temat
“Edukacja”, w ramach akcji Campus Polska. Zaraz potem w drodze na spacer z
psem wyjelam poczte ze skrzynki, a w niej reklame bezplatnych badan
profilaktycznych na prostate. Co ma stercze do Campus Poland? Wiele.
Bylo to spotkanie rocznikow urodzononych w latach 70. z pokoleniem
zoomerow. Ci pierwsi, szczegolnie panowie, czuja sie swietnie. Zaproszenie
na badanie stercza wyrzucaja do kosza z nalepka “papier”, prychajac, ze ten
caly NFZ tez nadaje sie do wyrzucenia. Wciaz jestesmy mlodzi, potrafimy
zapierniczac w robocie od 8 do 20 i nawet na teamsach miedzynarodowe konfy
krecimy na luziku.
Pod piecdziesiatke, ale biegamy maratony, dziadzio nauczyl nas jazdy
konnej, a mamusia wreczyla podziemne wydanie “Zniewolonego umyslu” na
koniec podstawowy. Nosimy dzinsy, fajne bluzy, modne pepegi, startujemy w
maratonach, nagrywamy filmiki na tle domowych biblioteczek, a nasze dzieci
graja na wiolonczeli oraz mysla o studiach w Brukseli. Szkola? To przeciez
doskonale pamietamy, jakby to bylo wczoraj.
Pokolenie “ludzi mlodych”? Spoko, wiadomiks, sami tez bylismy studentkami,
sie wie. “Ryly”? Na Campus Poland Pojechalam spotkac sie z nieznanymi. To
byl wspanialy pomysl: Campus jako mozliwosc spotkania w gruncie rzeczy
obcych sobie ludzi, mimo ze szukajacych ze soba porozumienia.
Jako boomerka prawie nic nie wiem o obywatelach i obywatelkach urodzonych w
latach 90. Zdarzylo mi sie zdziwic, ze osoba urodzona w latach 90. juz jest
“taka madra”, mimo ze swoja starosc na co dzien wypowiadam przed soba na
glos, nie pudruje jej. Akceptuje swoje zmarszczki, wory pod oczami i NIGDY
nie piernicze dzieciom o tym, ze “za moich czasach w szkole to”” albo “za
moich czasow jadlo sie cokolwiek”, albo “ja to bym nigdy tak do matki sie
nie odezwala”. Zdarza mi sie uczyc od ludzi 30 lat mlodszych od siebie.
Prosze ich o pomoc, czytam ich ksiazki, recenzje. Jak to sie dzieje, ze
wciaz, przynajmniej w mojej branzy, pracuje tak wielu boomerow – facetow
pewnych siebie i majacych o sobie mniemanie przebijajace szklane sufity, a
tak niewiele kolezanek i kolegow mlodszych od nas o dwie, trzy dekady?
Nie chce pisac tu o samej edukacji, bo bywalcy blogosfery “Polityki” dobrze
wiedza, ze nawet w czasach Zeromskiego bylo zle, idealnie nigdy nie bylo,
ale ostatnia nieswietna trojca – Zdanowska/Piontkowski/Czarnek –
doprowadzila do tego, ze nastaly rzady hunwejbiniatek w Ministerstwie
Edukacji. Otwartych wrogow kobiet, dziewczynek, samodzielnie myslacych
nauczycielek i nauczycieli oraz dzieci poszukujacych siebie. Po latach prob
(nie do konca udanych) wychowywania ku postawom obywatelskim mamy rezim
hierarchiczny na wzor przemocowej struktury jezuickiej. Co innego zwrocilo
moja uwage podczas tej debaty.
Czy my, starcy z pokolenia lat 70. i jeszcze dojrzalsze “autorytety”
(cudzyslow swiadomie uzyty), autentycznie w Olsztynie debatowalismy?
Zdarzaly sie takie rodzynki. Ale zmartwilam sie srodze, bo wciaz wielu i
wiele z nas tkwi zalana w betonie. Narcyzm kroczy przed upadkiem. Debata
nie polega na tym, ze prezymy muskuly, brylujemy nasza wypracowana przez
dekady umiejetnoscia prezentacji publicznych, ze cos “tym mlodym” ex
cathedra “radzimy”. Debata polega na tym, ze wsluchujemy sie w glosy i
problemy osob mlodszych.
Patriarchalny, besserwiserski, patronizujacy, ironizujacy, przerywajacy,
deprecjonujacy ton boomerow od razu powoduje, ze wole sobie odpalic ciekawy
audiobook lub filmik na jutubie albo ze wole wymknac sie z sali wykladowej.
Tymczasem nasze pokolenie jedno deklaruje (“otwieramy sie na mlodziez,
chcemy pozyskac mlodziez”), a drugie robi. Wciaz wierzymy, ze te wartosci,
ktore my wyznajemy, sa tez najlepsze dla nich. Wciaz nie potrafimy oduczyc
sie zapedow do kontroli i medrkowania. I wreszcie ignorancja. Nasi rodzice
to, nasi rodzice tamto. Ich rodzice moze sa nieobecni? A moze
niewystarczajaco dobrzy lub bogaci, by wyreczac szkole w sprawach, w
ktorych robily to nasze mamusie”
Czy przestrzen debaty to ciasne kolo, czy moze zoo? Ach, ci ciekawi
zoomerzy, mlode elity w klatkach, a my sie im przygladamy, podchodzimy do
nich, robimy sobie selfie na tle?
Czy wszyscy dojrzali ludzie na Campus Polska mieli problemy z uwaznym
sluchaniem i empatia? Nie wszyscy. Jest Dorota Loboda, jest Barbara Nowacka
– one mniej energii poswiecaja na bycie fajnymi, a wiecej na
pozytywistyczna spolecznikowska robote, ktorej celem musi byc rewolucyjna
zmiana w polskiej edukacji, a nie pudrowanie trupa. Gdy dwudziestoletni
student medycyny wysyla nam, rocznikom z lat 70., zaproszenie na badanie
profilaktyczne – biegnijmy po pomoc.
Agata PASSENT

MISIOWE MRUCZANKI
Czarnek znowu wydalil z siebie mentalne ekskrementy.
Uwolnimy uczelnie od terroru politycznej poprawnosci, powiedzial w trakcie
Forum Ekonomicznego w Karpaczu. – Nikt nie chce organizowac debat
poswieconych np. tematyce ruchow pro life – kontynuowal swe gorzkie zale.
Nie bylo na nie miejsca, rektor nie wyrazal zgody na to, zeby ja
zorganizowac, bo co by powiedzieli inni – mowil. Uwolnimy uczelnie z tego
terroru poprawnosci politycznej – zapowiedzial minister edukacji.
Poinformowal takze, ze wprowadzony zostanie zakaz wszczynania postepowan
przeciwko pracownikom akademickim w zwiazku z prezentowanym przez nich
swiatopogladem.
Krotko mowiac: autonomia nauki ma polegac na tym, ze beda spelniane
zyczenia Czarnka z jego mokrych snow. Natychmiast albo jeszcze predzej. Po
zrealizowaniu tego marzenia najblizszy osrodek wolnej mysli znajdzie sie
zapewne we Frankfurcie nad Menem. A aule uniwersyteckie przerobimy na
kaplice.
Blysnelismy w sporcie. W cos tam gralismy z Anglikami i ci przed rozgrywka
wykonali rytualny juz gest solidarnosci z przesladowanymi rasowo: uklekli.
Polacy, naturalnie, nie: co nas obchodzi jakis rasizm? Publika zawyla,
zabuczala i wygwizdala” druzyne przeciwnika, naturalnie.
Nie powiem, ze mi wstyd za lud polski, bo od dawna nie czuje z nim zadnej
wspolnoty duchowej ani intelektualnej. To inny gatunek zwierzecia ode mnie.
Acha: prezydent tego dziwacznego kraju nie spotka sie z kanclerz Angela
Merkel. Ta przyjedzie z wizyta pozegnalna, ale nie znalazl, laskawca,
czasu. Ale to tylko zbieg okolicznosci i niezgodnosc kalendarza, Andrzej
Duda bedzie tego dniach w Katowicach – powiedzial szef Biura Bezpieczenstwa
Narodowego Pawel Soloch. Podkreslil, ze sprawa jest w nieuzasadniony sposob
podgrzewana.
Wiec bez podgrzewania czegokolwiek: nie nazwe tego dokonania
dyplomatycznego; co zas sobie mysle, to inna sprawa. W tej samej poetyce
jest utrzymany komunikat, ze obecnie “nie zbiegamy o spotkanie z
prezydentem Bidenem”. Mysle o tym mniej wiecej tak samo. Kiedys to beda
zapewne casusy w jakiejs szkole dla dyplomatow; niekoniecznie pozytywne.
Ciekawostka: w restauracji “Plan B” w miejscowosci M�znster (Westfalia) w
Niemczech drzwi do toalet oznaczone sa wizerunkami Jezusa (meska) i Matki
Boskiej (damska), co spowodowalo gwaltowny wytrysk katolickiego oburzenia.
Jak bowiem wiadomo, nawet szeregowi swieci nie maja potrzeb fizjologicznych
ani sluzacej ich zaspokajaniu aparatury. A co dopiero” “Nas, Polakow tutaj
mieszkajacych oburza ta sytuacja” – pisze jakas pani do polskiego
turbokatolickiego portalu, ktory podnosi srogie larum. A nie laska –
szanowna pani – po prostu tam nie bywac, jesli sie pani wystroj lokalu nie
podoba?
Na zakonczenie deklaracja osobista: rozpoczynam kibicowanie tym dwom
slicznym mlodkom, ktore zawalcza w damskim finale US Open. Zwlaszcza
Rumuno – Chince z paszportem brytyjskim. Jest przepiekna, wiotka, delikatna i
ma cudowny, pelen radosci usmiech, kiedy jej cos wyjdzie. A jak nie
wyjdzie, to wzrusza ramionkami i – lecimy dalej. A kopa ma tak strasznego,
ze muskularne babofony, z ktorymi dotychczas grala – niemal wylatywaly z
kortu odbierajac jej serwy. Sam wdziek.

Bogdan MIS
Czy wladza poslucha?
CZTERECH NA PIECIU RESPONDENTOW ZA DECYZJAMI UNII
W najnowszym badaniu opinii publicznej czterech na pieciu respondentow
(81%) twierdzi, ze UE powinna przekazywac fundusze wylacznie tym panstwom
czlonkowskim, ktore przestrzegaja praworzadnosci i zasad demokratycznych.
Badanie Eurobarometru opublikowane dzis przez Parlament Europejski,
pokazuje rowniez wyrazne poparcie spoleczne dla koniecznosci zapewnienia
przejrzystosci i skutecznej kontroli funduszy UE wydatkowanych w ramach
programu NextGenerationEU.
Obywatele pozytywnie oceniaja zalozenia siegajacego 800 miliardow euro
programu naprawczego Unii Europejskiej: trzech na pieciu ankietowanych
uwaza, ze projekty NextGenerationEU pomoga ich krajowi przezwyciezyc szkody
gospodarcze i spoleczne spowodowane pandemia COVID19.

I rym, cym, cym-Stanislaw Tym
N A S Z Y J N I K P O L S K I
Chlopcy z Alej Ujazdowskich postanowili zabawic sie w wojne.
Kumpel ze Slaska niedawno mnie odwiedzil nad Wigrami. Na werandzie
siedlismy, juz chlodnawo, wiec w kurtkach. Henio westchnal: jakie tu
powietrze, jaka cisza” A tu nagle wszystkie ptaki z podworka i drogi
wyrwaly w gore. Wroble, pliszki, kawki, sikorki” – Ki diabel? Cos jakbym
pogotowie slyszal? Albo straz moze? – zapytal moj gosc. Poczekamy,
zobaczymy. Wlasciwie juz widac – mowie. Piaszczysta droga z jekiem silnikow
na sygnale wojsko gnalo, zolnierze w helmach, chyba pogranicznicy, ale pyl
taki, ze rozeznac sie trudno. Szum w chalupach sie zrobil, drzwi trzaskaly,
a szczekanie psow nioslo sie na jezioro niczym podklad fortepianowy.
Pojechali na drugi koniec wioski” Babcia Tekla, sasiadka zza plotu, z domu
wyszla z obrazem swietej Teresy i stanela obok nas. – Po co babcia te
swieta ze sciany zdjela? – zapytalem. Ona na to: Sto lat mam i jak juz isc
do nieba, to wypada z czyms naboznym w reku. – Niech sie pani nie boi –
uspokajal ja Henryk – wojny nie bedzie. – To ja wiem – odparla – pojechali
i juz. Zaraz beda wracac, tylko z jeszcze wiekszym wyciem, bo wsciekli, ze
droge pomylili.
Babcia Tekla miala racje. Nie oni pierwsi sie nacieli i nie ostatni. Bo w
naszej wiosce droga na jeziorze sie konczy. Ale kto w sztabie mogl to
przewidziec? Stad, znad Wigier, do granicy rzut saperskim beretem, wiec
wrog czai sie wszedzie. I marzy, by naruszyc nasze swiete terytorium.
Swiete terytorium, tak Polske nazwal premier Morawiecki. Jesli pozwala sie
swoim krasc bezczelnie i bezkarnie, to okreslenie zdaje sie calkiem
przytomne.
Chlopcy z Alej Ujazdowskich postanowili zabawic sie w wojne. To zawsze robi
wrazenie na elektoracie. Kto by teraz wspominal reasumpcje Witek, polski
ladzik wyciety z tektury czy ssaca kieszenie inflacje. Mamy stan wyjatkowy
na kawalku granicy z Bialorusia, a wojsko jedzie przez Polske na najwieksze
manewry w historii i biceps Blaszczaka pokazuje. Zrobimy wszystko dla
bezpieczenstwa rodakow – mowi minister. – Zaden imigrant nie przecisnie sie
przez nasza granice. I taka propaganda jest jak pasztet na poranna kromke
chleba. PiS juz rosnie w sondazach.
Pare dni temu w Warszawie na placu Konstytucji po raz pierwszy wyladowal
helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na wezwanie do wypadku. Stan
oblezenia stolicy sie zaczal? Nie. To tzw. polski rzad nie daje pieniedzy
na utrzymanie samochodowego pogotowia. Ratownicy medyczni nie chca pracowac
po 400 godzin w miesiacu za miske ryzu, ulubione danie premiera. Co bedzie
dalej, skoro rozmow z ratownikami nie ma? Wojsko! Cywilnych lekarzy i
ratownikow w karetkach zastapia przeszkoleni zolnierze. Podjada, gdzie
trzeba, zrobia przeszczep serca, chocby na placu Zbawiciela, i popedza
dalej do nastepnego potrzebujacego. A kiedy wojsko wejdzie do szkol, by
zastapic 10 tys. brakujacych nauczycieli? Gdy minister Czarnek zostanie
generalem dywizji. A zostanie, bo juz nadzoruje przygotowania do budowy
elektrowni jadrowej. Atomy powinny sluzyc temu, do czego Bog je stworzyl.
Na pustych poligonach pojawia sie wtedy rolnicy z nakazami obsiewania
zbozem, aby sie ta ziemia nie marnowala. A nad tym wszystkim piecze
roztoczy zoliborski latyfundysta.
W Polsce szesc lat temu rozpoczely sie pierwsze na swiecie prace nad
stworzeniem sztucznej nieinteligencji. Najtrudniej bylo uzyskac krysztaly
najczystszej bezmyslnosci, ale juz je mamy. Niemozliwe stalo sie mozliwe.
Nawet z Doliny Krzemowej dostalismy lekko zazdrosne gratulacje.
Stanislaw TYM

Pingwin i Dzieciolek
R O D Z I C I E L S T W O S L I S K O S C I·
Jedziemy do przedszkola, przed nami jakis inny samochod, ktory nagle skreca
i parkuje na sciezce rowerowej. Synki oburzone.
– Dlaczego? Nie wolno! Co on w ogole? To nie dla samochodow!
Mimo wszystko troche tonuje nastroje, ze owszem, nie powinno sie, jednak
poczekajmy z widlami i pochodniami, ale tonowanie nastrojow – zwlaszcza u
Dzieciolka – to jest mimo wszystko robota glupiego. Siedza wiec troche
obrazeni, na swiat znaczy sie i na tego, co zle zaparkowal. Na mnie zreszta
tez, bo kto im zabroni.
Dzieciolek chce zostac budowniczym w przyszlosci. Bedzie z kolegami budowal
domy i drogi, czasem mosty, jak bedzie rzeka. I ten przyszly budowniczy
mowi w koncu tak:
– Jak juz bede tym budownikiem to bede budowal drogi tak, zeby bylo wiecej
miejsca dla rowerow i ludzi, a mniej dla samochodow. Samochody moga byc,
ale malo i bedzie tak zbudowane, zeby wolno jezdzily.
No nie ukrywam, ze sie troche wzruszylem, bo ten czterolatek doszedl
wlasnie do wnioskow, do ktorych dojscie urbanistom i innym tworzacym
miasta, zajelo bardzo duzo czasu i jeszcze na dodatek nie wszyscy sa na
pokladzie. Jego naturalne rozumienie swiata pozwala mu juz teraz ogarniac
haslo “miasta dla ludzi, nie dla samochodow” na poziomie zdaje sie
nieosiagalnym dla wielu urzedow i ZDM-ow.
Taki Dzieciolek – ktoremu samochodow nigdy nie obrzydzalem, ktory w
samochodach spedza w sumie kawal zycia i ktory bawi sie samochodami
namietnie (choc nie tak namietnie, jak jego brat) – nie chce wyrzucic
samochodow z przestrzeni, on mowi tylko, ze nie sa najwazniejsze. Gdy
buduje miasto – a buduje z puzzli, klockow i fantazji dosc regularnie – to
sa w nim samochody. Ale nieduzo. I jezdza wolno. Pomyslcie o tym, jadac
kiedys ktoryms z trzech pasow Jerozolimskich przez miasto.
…na co wchodzi Lukasz Warzecha i mowi, ze na szczescie dzieci nie
projektuja miast i taki przyklad pokazuje tylko zidiocenie i infantylizacje
lewakow, ktorzy widza miasta oczami czterolatkow, ktorych uwazaja za
autorytety.
Ja rzeczywiscie w wielu kwestiach uwazam moich synkow za autorytety. Nie
powierzylbym im pewnie tworzenia planow urbanistycznych dla Nowego Mokotowa
(pardon, Mokotowa Biznesowego), ale jednak moglem mu z czystym sumieniem
odpowiedziec:
Bohdan PEKACKI
– Synku, nie moge sie doczekac, az bede mieszkala w miescie, ktore
zbudujesz…
Mama.
————-

Nic by nie poprawilo oblicza tego kraju bardziej niz
P O G R Z E B Y W S T Y L U W E S E L
16.00. Przed kosciolem zatrzymuje sie z piskiem opon bialy karawan
ozdobiony balonikami z tablicami “Swiezo ukatrupiony”. Czterech typow w
pasujacych garniturach wnosi etui z wujkiem Wladkiem w srodku, ciotka Zocha
odprowadza go do oltarza.
17.15. Koniec mszy. Organista zaczyna grac “Nic nie moze przeciez wiecznie
trwac”. Ksiadz klaszcze, wdowa tupie do rytmu, zalobnicy robia chorki,
Wladek nie robi nic. Trumna wyjezdza na zewnatrz, ludzie rzucaja ryzem i
platkami chryzantem. Wszyscy podchodza do trumny i wsuwaja pod uchylone
wieko koperty, w koncu stypa musi sie zwrocic.
17.45. Poloneza czas zaczac. Baloniki otaczaja napis “There’s always some
FUN in a FUNeral”. Powitalny toast, Wladkowi zona leje szampana do trumny i
roztrzaskuje kieliszek wiekiem. Rosol.
18.10. No to zdrowie Wladka.
18.11. Pardon, niech mu gwiazdka wiekuista nigdy nie zagasnie.
18.15. Schabowe i bitki.
18.30. Pierwszy taniec. Etui z Wladkiem stawia sie na sztorc na deskorolce,
Zocha tanczy z nim do walca z “Tredowatej”.
19.00. A pamietacie, jak Wladek wrocil z Berlina Zachodniego i nam po
sztandze Cameli przywiozl?
19.30. Wnuk glownego bohatera imprezy podchodzi do siostry dziadka, z
msciwym usmiechem robi puci puci i pyta, kiedy jej kolej.
20.00. Szwagier Stefan spada pod stol. Pierwszy zgon, Wladka nie liczymy.
21.00. Ceremonialne wyciagniecie zdjec ojca i matki Wladka. Choralne
wykonanie “Cudownych rodzicow mial”.
21.30. Karol, usmiechnij sie, co ty taki sztywny jestes? To juz zadanie
Wladka.
22.00. KTO W STYCZNIU KITE ODWALI, MA WSTAC, MA WSTAC, MA WSTAC!
22.15. Odczytanie testamentu.
22.25. Zatrzymanie akcji serca u Agnieszki po slowach “Mojej chrzesniaczce
nie pozostawiam absolutnie nic, za to 10 000 zl idzie na fundacje ojcow
bonifratrow”.
22.45. Rzucanie wiencem. Ciotka Lonia ku niesamowitej radosci rodziny lapie
pierwsza.
23.00. Zenek nie doczekuje sie odpowiedzi od Wladka na trzecie “ZE MNA SIE
NIE NAPIJESZ?!”.
23.15. Wjezdza tort. Kroi patomorfolog, zdobyl doswiadczenie na Wladku.
0.00. Punkt kulminacyjny. Trzymajacy sie na nogach zalobnicy biora Wladka
na ramiona i niosa na cmentarz.
0.10. Procesja dociera do celu. Grazyna wyciaga nawalonego jak
Messerschmitt Stefana z grobu.
0.15. Przy “I ZAWIOZA MNIE WINDA DO NIEEEBA” Wladek powoli osuwa sie do
dolu.
0.16. Orzel wyladowal. Na trumne leca grudki ziemi, kwiaty, lzy, az tu
nagle slychac “BDZIAG”.
0.17. Zdyszany kuzyn Piotr tlumaczy, ze nie zdazyl przed zamknieciem
kwiaciarni i kupil bombonierke.
0.30. Towarzystwo wraca sie bawic.
1.00. Dzieciaki zaczynaja zasypiac, w przeciwienstwie do Wladka nie snem
wiecznym.
1.30. Zur cmentarny wedlug receptury stryja Arnolda.
2.00. Zabawy: zapalanie zniczy bez uzycia rak, przenoszenie wiency za
pomoca patykow trzymanych w ustach i nieoficjalne zawody w podrywaniu wdowy.
3.00. WSZYSCY SWIECI BALUJA W NIEBIE!
4.20. Pod sciana materializuje sie duch Staszka Wyspianskiego, zeruje
pozostale na stole pol litra i stwierdza, ze niewazne, czy to wesele, czy
pogrzeb – nadal dramat.
Nad. Piotr NOWALANY

POLACY MAJA KARTY W REKACH
Polacy zagrali z Anglikami najlepszy mecz za kadencji Paulo Sousy, a
baraze o przyszloroczny mundial w Katarze wydaja sie coraz bardziej realne.
Remis z wicemistrzami Europy daje selekcjonerowi czas, a po porazce na Euro
2020 kredyt zaufania dla jego projektu byl na wyczerpaniu. Prace dyplomowa
Paulo Sousa obronil w ostatnim terminie. Polacy w trzech wrzesniowych
meczach zdobyli siedem punktow i choc zajmuja trzecie miejsce w grupie, to
wszystkie karty w walce o miejsce dajace udzial w barazach maja w rekach.
Nasz zespol traci punkt do Albanczykow, ale rywale grali juz rewanz z San
Marino. Polacy w dwoch z czterech ostatnich spotkan zmierza sie z
outsiderami. Mozliwe, ze kwestie awansu wyjasni juz pazdziernikowy wyjazd
do Tirany, ale nawet wowczas do samego konca bedzie o co grac.
Wazny kazdy punkt
Polacy maja tylko teoretyczne szanse na pierwsze miejsce w grupie, bo
tracimy piec punktow do Anglikow, ktorych takze czekaja jeszcze spotkania z
Andora i San Marino. Druga lokata to jednak nie cel, ale przede wszystkim
srodek sluzacy do jego realizacji. Baraze sa trudne, bo dwustopniowe, a w
walce o wyjazd na mundial znaczenie bedzie mial kazdy punkt.
Remis z Anglia to sukces. Urwalismy punkt liderowi grupy, wicemistrzowi
Europy, druzynie, ktora przez caly mecz miala przewage, wynikajaca z
wyzszej klasy zawodnikow i kultury gry.
Baraze skladaja sie z polfinalow (24 – 25 marca) oraz finalow (28 – 29 marca).
Kazda faza to jeden mecz, rewanzow nie ma. Szesc najlepszych druzyn z
drugich miejsc (decyduja punkty zdobyte w rywalizacji z zespolami, ktore
zajely w grupach miejsca od pierwszego do piatego) bedzie rozstawionych i
rozegra polfinal przed wlasna publicznoscia. Gospodarzy decydujacych starc
wyloni losowanie.
To oznacza, ze dzis Polacy w polfinale mogliby trafic na Ormian czy
Norwegow, ale juz w finale potencjalnymi rywalami byliby Szwajcarzy i
Szwedzi. Awans na przyszloroczny mundial uzyska tylko 13 zespolow z Europy.
Sukces widac na horyzoncie, ale wciaz jest bardzo daleko.
Wazne, ze po remisie z Anglikami znow mamy powody do optymizmu. Wrzesniowe
mecze pokazaly, ze Polakom lepiej gra sie z rywalami mocniejszymi, jakby
dostosowywali swoj poziom do klasy przeciwnika. Nasz zespol po raz kolejny
potwierdzil tez, ze umie sie podnosic. Mamy druzyne-feniksa, skoro w
siedmiu z jedenastu meczow za kadencji Sousy odrabialismy straty.
– Ten punkt jest wazny nie tylko ze wzgledu na sytuacja w tabeli, ale takze
dla atmosfery w druzynie – mowil po remisie z Anglikami (1:1) selekcjoner
reprezentacji Polski Paulo Sousa.
Druzyna narodowa staje sie spojnym projektem, moze nawet jednym organizmem.
Takim, gdzie zgodnie z zapowiedziami Sousy wazniejszy jest sposob i
filozofia gry niz nazwiska w skladzie, choc wygrana w kiepskim stylu z
Albania (4:1) budzila watpliwosci.
Zremisowalismy z wicemistrzami Europy, pomimo ze druzyne znow nawiedzila
fala problemow. Patrzac na liste kontuzji, mozemy sie spierac, czy
jedenastka zlozona z nieobecnych (Arkadiusz Milik, Krzysztof Piatek, Piotr
Zielinski, Mateusz Klich, Bartosz Bereszynski, Kacper Kozlowski, Krystian
Bielik) nie jest silniejsza od tej, ktora grala z Anglikami.
Polacy nie boja sie inicjatywy i posiadania pilki, choc kolektywny wysilek
wielokrotnie niweczyly bledy obrony. – Musimy sprawic, zeby mecz toczyl sie
z dala od naszego pola karnego – zapowiadal przed spotkaniem z Anglikami
Sousa.
Nasi zawodnicy za kadencji poprzedniego selekcjonera Jerzego Brzeczka w
meczach z Holendrami (0:1, 1:2) i Wlochami (0:0, 0:2) pozwalali rywalom na
przejecie kontroli nad spotkaniem. Dzis w kadrowiczach nie ma strachu,
skoro toczyli rownorzedne boje z Hiszpanami (1:1) oraz Anglikami (1:2,
1:1). Koledzy tym razem dostroili sie poziomem do gry Roberta
Lewandowskiego, choc – co slusznie zauwazyli nawet brytyjscy dziennikarze –
nasi zawodnicy w momentach najtrudniejszych zawsze kieruja pilke do niego,
jakby jeszcze nie do konca sami wierzyli w siebie.
Styl jest, czas na wyniki
Na pewno wierzy w nich Sousa, moze nawet za bardzo. Jego pomysl na druzyne
zasluguje na zyczliwy optymizm, kierunek rozwoju jest zachecajacy, ale
trzeba tez pamietac, ze Portugalczyk na razie nie zrealizowal jeszcze
zadnego celu – Euro 2020 zakonczyl porazka, a udzial w mundialu to wciaz
odlegla perspektywa. Czas, aby wyniki nadazyly za stylem.
Eliminacje zakonczymy na Stadionie Narodowym, gdzie nie przegralismy od 20
meczow. Anglicy byli najpotezniejszym rywalem, jaki przylecial do Warszawy
od czasu zwyciestwa nad Niemcami. Tamten mecz byl fundamentem sukcesow
druzyny Adama Nawalki. Moze teraz remis z Anglia przekona kadrowiczow, ze
stac ich na wiecej.
Kamil KOLSUT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego “Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
———————————
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie “Gazety Wyborczej”, “Przegladu
Sportowego”, “Rzeczpospolitej”, “Polityki”,”Newsweeka”, TVN24, Obywateli
News i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.