DZIEN DOBRY – TU POLSKA GAZETA MARYNARSKA im. Kpt. Ryszarda Kucika
Rok MMXXVI Nr 132 (6964)
11 maja 2026 r.
DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
10 maja 2026r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
HOKEJ NA LODZIE
Litwini wygrali po dogrywce, pozbawiajac Polakow szans na powrot do
hokejowej elity
Reprezentacja Polski miala wszystko w swoich rekach przed ostatnim
meczem rozgrywanych w Sosnowcu mistrzostw Dywizji 1A. Na gola zdobytego
przez Litwinow udalo sie odpowiedziec w drugiej tercji, ale kolejnego
trafienia nie udalo sie zdobyc. Remis po godzinie przesadzil o tym, ze
Polacy nie awansowali do elity. Z kolei po krotkiej dogrywce przegrali z
Litwinami, ktorzy zapewnili sobie pozostanie w Dywizji 1A. Do elity
awansowaly Kazachstan i Ukraina.
Ostatni dzien MS Dywizji 1A ukladal sie swietnie dla Polakow, ktorzy po
czwartkowej wygranej nad Japonia wciaz mogli liczyc na awans do elity.
Kluczowy byl pojedynek Kazachstanu, ktory po dogrywce i karnych pokonal
Francje 2:1. Pozniej Ukraina ograla Japonie 3:1. I Francuzi, i Ukraincy
wyprzedzili Polakow w tabeli, dlatego jasne bylo, ze trzeba wygrac bez
dogrywki z Litwinami na zamkniecie turnieju, by zajac wrocic na druga
lokate.
Niestety, mimo roli zdecydowanych faworytow, Polacy nie zaczeli dobrze
meczu z Litwa. Nie tylko nie bylismy w stanie otworzyc wyniku, ale w 9.
minucie Litwini wykorzystali gre w przewadze blyskawicznie. Paulius
Gintautas poteznym, czystym strzalem pokonal Tomasa Fucika. Choc
Bialo-Czerwoni szukali odpowiedzi i wypracowali wiecej strzalow, to nie
zdolali do konca pierwszej tercji znalezc odpowiedzi.
Co gorsza, nie wykorzystali takze pierwszej kary w druzynie litewskiej w
drugiej odslonie. Choc Polska miala juz wyrazna przewage, to wciaz nie
szlo chocby wygrywanie bulikow, a najblizej wyrownania bylo po
indywidualnych bledach rywali. W 9. minucie drugiej tercji Mroczkowski
swietnie powstrzymal wyprowadzenie krazka i podal do Komorskiego, ktory
jednak nie pokonal Nausedy.
Na szczescie pokonac nie dal sie tez Fucik, a po dwoch jego
interwencjach przewaga Polski wydawala sie juz tylko rosnac.
Fantastycznie bronil Nauseda chocby strzal Walegi ze sporej odleglosci,
jednak impet Polakow wyczerpal sie wraz z kara dla Naroga. Tym razem
power-play nie dal Litwie efektow i gospodarze wrocili do pracy. Na dwie
minuty przed koncem tercji, wybicie Litwinow skonczylo sie kolejnym
szybkim atakiem Polakow, a gdy Nauseda wyplul krazek przed siebie,
Walega odegral do Krezolka, ktory dobil w otwarta strone bramki. Po
dwoch tercjach byl remis.
Bialo-Czerwoni musieli wygrac ostatnia tercje i okazja wydawala sie
swietna, gdy po dwoch minutach rywale zostali oslabieni kara
indywidualna. W ostatnich sekundach przewagi Komorskiego zatrzymal
Nauseda i choc nasza reprezentacja nie ustawala w wysilkach, to kolejne
minuty mijaly bez zadnego efektu.
Litwini robili wszystko, by wybic Bialo-Czerwonych z uderzenia i choc
gra toczyla sie prawie nieustannie w okolicach bramki gosci, to krazek
nie chcial wpasc. Na cztery minuty przed koncem Nauseda wybil ciekawy
strzal Bryka, dwie minuty pozniej swietnej okazji nie wykorzystal
Wronka. Nawet power-play w ostatnich sekundach nie dal radosci – po
obronionym strzale Lyszczarczyka z dystansu Polacy skonczyli z remisem 1:1.
Niezaleznie od dogrywki, ten wynik oznaczal koniec marzen o powrocie do
hokejowej elity, z kolei Litwa moze swietowac utrzymanie sie w Dywizji
1A kosztem Japonii. To wlasnie sasiedzi znad Baltyku swietowali zreszta
zwyciestwo 2:1 wkrotce po rozpoczeciu doliczonego czasu. Linas Dedinas
zdobyl ostatnie trafienie sosnowieckiego turnieju.
SIATKOWKA
Zrobili to po raz pierwszy w historii! Aluron CMC Warta Zawiercie
mistrzem Polski
Aluron CMC Warta Zawiercie mistrzem Polski w sezonie 2025/26! Dla
Zawiercian to historyczne pierwsze zloto, a Michal Winiarski zostal
pierwszym polskim trenerem od 11 lat, ktory siegnal po to trofeum. W
piatym meczu finalowym gospodarze pokonali w czterech setach obroncow
tytulu.
Piaty mecz musial zdecydowac, kto zdobedzie tytul mistrza Polski. Po
czterech rozegranych meczach byl remis 2-2 i w Sosnowcu, gdzie w roli
gospodarza wystepuje Aluron CMC Warta Zawiercie, Bogdanka walczyla o
obrone tytulu, a Zawiercianie o historyczne pierwsze zloto.
Obie druzyny zaczely od mocnego uderzenia i graly punkt za punkt. Aluron
zyskal przewage (5:3) po skutecznym bloku Gladyra, ale na dlugo ta
przewaga sie utrzymala, bo po chwili to obroncy tytulu prowadzili 7:6, a
po obiciu Wilfredo Leona o blok bylo juz 9:7.
Aluron na chwile doszedl do remisu (10:10), ale po atakach Bienka i
Russella oraz skutecznym bloku Grozdanova zrobilo sie 14:10 dla
Bogdanki. Wtedy przerwe wzial Michal Winiarski, ale po niej Leon wciaz
meczyl rywali zagrywka i po ataku Malinowskiego bylo 16:10. Po chwili
kolejny czas wykorzystal szkoleniowiec Aluronu, ale nie zmienilo. Po
ataku o blok Wilfredo Leona goscie prowadzili 21:13. Po ataku Grozdanova
ze srodka Bogdanka LUK Lublin miala pierwsza pilke setowa (24:15), ktora
wykorzystal po ataku… rozgrywajacy Marcin Komeda.
Gospodarze lepiej weszli w drugiego seta, prowadzili 3:1 i mieli w gorze
pilke na trzypunktowe prowadzenie, ale wtedy Grozdanov zatrzymal Bienka,
a za moment to Bogdanka prowadzila juz 6:4. Sytuacja znowu sie odmienila
i po atakach Russella i Kwolka zrobilo sie 12:9 dla Zawiercian.
Grozdanov poslal asa i zrobil sie tylko punkt roznicy (12:11) i gre
przerwal Michal Winiarski.
Malinowski poslal asa na 13:13, a przy stanie 14:14 na zagrywke wszedl
Leon i po jego asie zrobilo sie 16:14. Nastepnie zaserwowal jednak w
siatke. Wtedy to Bieniek zagral asa na 17:17 i nastapila zmiana rytmu
gry, Boladz zaserwowal po siatce na 21:18. Czas wzial Antiga, a po nim
Kwolek zdobyl punkt i przyblizyl Aluron do wygrania set, ktory zakonczyl
sie asem Gladyra.
Zawiercianie napedzili sie i z dobra energia weszli w trzecia partie. Po
asie serwisowym Migueala Tavaresa i punkcie Boladzia prowadzili 5:1, a
czas wzial Antiga. Nie zatrzymalo to gospodarzy, ktorzy totalnie
dominowali na parkiecie. Russell zdobyl punkt z pilki przechodzacej
(12:5) i znowu gre przerwal szkoleniowiec gosci.
Przewaga tylko rosla. Kiedy zagrywke zepsul Leon, a asem odpowiedzial
Bieniek, to Aluron prowadzil juz 18:9! Dwa ostatnie punkty w secie
zdobyl Bartosz Kwolek i Aluron wyszedl na prowadzenie i przyblizyl sie
do historycznego zlota.
Lepiej w czwartego seta weszli goscie i po skutecznym ataku Leona
prowadzili (4:2). Na chwile Zawiercianie wrocili do gry (5:5), ale po
dobrym uderzeniu Sawickiego goscie odzyskali dwa punkty przewagi (7:5).
Po dobrej kontrze w wykonaniu Kwolka gospodarze doprowadzili do
wyrownania (10:10), a po bledzie Malinowskiego bylo 13:11 dla Aluronu i
czas wzial Antiga.
Po nim pojedynczy blok na Sawickim zaliczyl Boladz i bylo juz 14:11.
Lublinianie nie zlozyli broni, punkt po bloku zdobyl Malinowski i
zblizyli sie na punkt (15:14). Gospodarze ponownie odskoczyli, kiedy
kontre wykorzystal Russell. Przy stanie 18:15 kolejna przerwe
wykorzystal Stephane Antiga.
Czas niewiele zmienil, bo w koncowce szalal Russell. Po jego kolejnym
skutecznym ataku bylo juz 22:19. Po zepsutej zagrywce Sawickiego
pojawily sie pierwsze pilki meczowe (24:21). Spotkanie zakonczylo sie
blokiem na Wilfredo Leonie.
Dla Aluronu CMC Warta Zawiercie po raz pierwszy w historii wygrywa
PlusLige. W dwoch ostatnich sezonach konczyli rozgrywki z
wicemistrzostwem. Michal Winiarski zostal pierwszym od 11 lat polskim
trenerem, ktory zdobyl mistrzostwo Polski. W 2015 roku po tytul z
Resovia siegnal Andrzej Kowal.
Wynik meczu:
Aluron CMC Warta Zawiercie – Bogdanka LUK Lublin 3:1 (15:25; 25:21;
25:14; 25:21)
TENIS
Takiej Igi Swiatek nie widzielismy juz dawno! Demolka. Co za mecz w Rzymie
Od poczatku do konca to byla absolutna dominacja Igi Swiatek! Polka raz
po raz przelamywala Elisabette Cocciaretto, a do tego byla bezbledna
przy swoim serwisie. Ostatecznie wygrala 6:1, 6:0 i awansowala dalej
podczas WTA 1000 w Rzymie. Teraz czeka ja ogromne wyzwanie, a jej
najblizszy mecz bedzie mial drugie dno.
Iga Swiatek turniej WTA 1000 w Rzymie rozpoczela od nielatwego spotkania
z Caty McNally (63. WTA). Polka, mimo swietnego poczatku, potem
potrzebowala az trzech setow, aby wygrac wynikiem 6:1, 6:7(5), 6:3.
Kluczowe bylo jednak to, ze zapewnila sobie awans do trzeciej rundy, a w
niej przyszlo jej mierzyc sie z reprezentantka gospodarzy Elisabetta
Cocciaretto (41.).
Polka byla oczywiscie faworytka, jednak przeciwniczki nie mozna bylo
lekcewazyc. Szczegolnie ze grala przed swoja publicznoscia, ktora od
samego poczatku glosno ja wspierala. Lepiej jednak zaczela nasza
rodaczka. Pierwszy punkt zdobyla asem, a w kolejnych minutach
prezentowala sie rewelacyjnie. Juz w drugim gemie udalo jej sie
przelamac rywalke.
A ta nie mogla znalezc zadnego sposobu, zeby zaskoczyc znacznie lepiej
dysponowana Swiatek. Trzecia rakieta swiata wygladala na korcie na
bardzo skoncentrowana i po zaledwie 10 minutach prowadzila juz 3:0.
Dopiero w czwartym gemie Cocciaretto wypracowala sobie kilka dobrych
okazji i wyszla na prowadzenie 40:0. Polka byla w stanie doprowadzic do
gry na przewagi, ale finalnie lepsza okazala sie Wloszka.
Nie nioslo to za soba jednak powazniejszych konsekwencji, bo juz w
kolejnym gemie najlepsza polska tenisistka zwiekszyla swoja przewage i
prowadzila 4:1. Wtedy przeciwniczka skorzystala z krotkiej przerwy
medycznej, w trakcie ktorej podano jej jakies lekarstwo. Mimo wszystko
reprezentantka gospodarzy wciaz nie byla w stanie zatrzymac rozpedzonej
Swiatek, ktora z minuty na minute wygladala coraz lepiej.
Jedynym atutem Wloszki momentami byl serwis, ale i na nim nie mogla
polegac w 100 proc., bo podczas pierwszego seta jeszcze raz zostala
przelamana. Po zaledwie 30 minutach Polka wygrala pierwsza partie
wynikiem 6:1. Powtorzyl sie tym samym rezultat ze wspomnianego spotkania
z Caty McNally. Wowczas mozna bylo miec jednak nadzieje, ze nie powtorza
sie klopoty naszej rodaczki.
Przerwa miedzy partiami potrwala chwile dluzej niz zazwyczaj, bo
Cocciaretto skorzystala z przerwy toaletowej, ale gdy panie zameldowaly
sie na korcie, ogladalismy bardzo podobny przebieg jak wczesniej.
Swiatek przelamala juz w pierwszym gemie i coraz pewniej kroczyla po
zwyciestwo w calym pojedynku. Przy wyniku 2:0, 0:30 chwilowo gra zostala
przerwana ze wzgledu na opady deszczu, ale na szczescie panie szybko
wznowily mecz.
Krotka przerwa w zaden sposob nie wybila Polki z rytmu, bo w kolejnych
minutach nadal prezentowala sie fantastycznie. Niemal kazda kolejna
akcja konczyla sie punktem dla trzeciej rakiety swiata i w pewnym
momencie bylo juz 4:0 na jej korzysc. Ciezko bylo wyobrazic sobie
jakikolwiek scenariusz, w ktorym Wloszka wrocilaby z wynikiem i wygrala
jednak to spotkanie. To byla dominacja.
W ciagu kilku kolejnych minut Swiatek dolozyla jeszcze dwa gemy do
swojego dorobku i ostatecznie wygrala cale spotkanie imponujacym
rezultatem 6:1, 6:0. Zaledwie jeden gem oddany przeciwniczce robi
ogromne wrazenie! W tym meczu najlepsza polska tenisistka od samego
poczatku do konca prezentowala sie znacznie lepiej, a Cocciaretto byla
kompletnie bezradna.
Teraz Swiatek czeka znacznie powazniejsze wyzwanie w Rzymie. W czwartej
rundzie zagra bowiem z Naomi Osaka (16.). Japonka w Rzymie pokonala Eve
Lys 6:4, 4:6, 6:3, a takze Diane Sznajder 6:1, 6:2. Starcie to bedzie
mialo takze drugie dno, bo trenerem 16. rakiety swiata jest byly
szkoleniowiec Igi Swiatek, czyli Tomasz Wiktorowski. Mecz ten odbedzie
sie w poniedzialek, nie przed godz. 18.
SPORTY MOTOROWE
W Polsce byla noc. Wielki sukces naszego kierowcy! “Historyczny moment”
Wschodzaca gwiazda polskiego motorsportu – Tymek Kucharczyk mogl jezdzic
na zapleczu F1, ale nie udalo mu sie spiac budzetu. Ostatecznie postawil
na rywalizacje w Indy NXT, gdzie jest pierwszym Polakiem w historii.
Teraz ponownie zapisal sie w kronikach serii – stal sie pierwszym
Polakiem, ktory wygral wyscig.
Tymoteusz Kucharczyk to jeden z najbardziej utalentowanych kierowcow w
Polsce. W zeszlym roku siegnal tytul mistrzowski w Euroformula Open.
Wydawalo sie, ze kolejnym krokiem beda wystepy na zapleczu F1, czyli w
Formule 2. Jednak niestety po drodze pojawily sie problemy. Mimo
pojawiajacych sie ofert, nie udalo mu sie zdobyc pieniedzy, potrzebnych
na zapewnienie sobie startow. Pod koniec roku relacjonowalismy, ze by
dolaczyc do F2 potrzebny byl budzet ok. 8,5 mln zlotych. “Za chwile
ruszaja testy Formuly 2, ale niestety beze mnie. To oznacza, ze w
przyszlym sezonie nie zobaczycie mnie w tej serii wyscigowej. Caly rok
walczylismy, zeby tam byc. Zjezdzilismy pol Polski w poszukiwaniu
budzetu” i mimo najlepszych checi, nie udalo sie” – informowal wowczas
mlody polski kierowca.
Ostatecznie musial wybrac inna droge – postawil na wyjazd do USA i
aktualnie sciga sie w serii Indy NXT, gdzie jest pierwszym Polakiem w
tej rywalizacji. W swoim szostym starcie i drugim wyscigu na torze
Indianapolis Motor Speedway, pokazal klase.
Jak relacjonuje serwis indycar.com, Kucharczyk byl “jedynym kierowca,
ktory uplasowal sie w pierwszej piatce w pierwszych pieciu wyscigach
tego sezonu” – czytamy. Jednak trzykrotnie stawal na najnizszym stopniu
podium.
W drugim starciu na torze Indianapolis Motor Speedway zaczynal z piatej
lokaty, ale po dwoch zakretach byl juz pierwszy. “Max Taylor zjechal do
krawedzi toru i wypchnal Josha Piersona na pobocze, a dwa auta Andretti
Global zablokowaly tez droge Alessandro de Tullio i Nikicie Johnsonowi.
Cala sytuacje bezblednie wykorzystal Kucharczyk, ktory ciasno pojechal
pierwszy zakret i ominal wszystkich rywali, wychodzac na prowadzenie” –
relacjonowal swiatwyscigow.pl.
Polak prowadzenia juz nie oddal. Minal linie mety z przewaga 0,6273
sekundy nad Taylorem. “Historyczny moment: pierwsze zwyciestwo Polaka w
Indy NXT” – napisal Tymek Kucharczyk w serwisie X.
Po zakonczeniu wyscigu Kucharczyk powiedzial wprost: “Co za wyjatkowy
dzien”. – To bylo niesamowite, moc to zrobic tutaj. Jestem bardzo
wdzieczny moim sponsorom i zespolowi. To byl trudny wyscig. Naprawde,
naprawde trudno bylo utrzymac Maxa za soba. Naciskal mnie przez caly
wyscig – podkreslil (cyt. za indycar.com).
– Nie sadze, zebysmy mieli dzis najszybszy samochod na starcie, ale
pierwsze okrazenie bardzo mi pomoglo. Max cisnal bardzo mocno, wiec
musialem tez uratowac Push to Pass na koncu. Wszystko w porzadku. Udalo
mi sie, jestem bardzo, bardzo zadowolony – dodal.
W klasyfikacji generalnej Tymek Kucharczyk plasuje sie na drugim miejcu.
Trzeci jest Max Taylor, ktory traci do niego trzy punkty i 14 do lidera
– Nikity Johnsona.
Nastepny wyscig INDY NXT by Firestone odbedzie sie w niedziele 31 maja
podczas Detroit Grand Prix.
PILKA NOZNA
-“Koniec upokorzen. Wisla zamyka najgorszy okres w historii”-
Michal Trela
Wisla Krakow nigdy nie zbierala sie po spadku tak dlugo. Podupadly
gigant wraca po czterech latach do zupelnie innej Ekstraklasy niz ta,
ktora opuszczal. A to oznacza, ze po awansie najwieksze wyzwania sa
dopiero przed nim.
Niewiele jest dluzszych rzeczy niz cztery lata w futbolu. Gdy Wisla
Krakow ostatnio grala w Ekstraklasie, Robert Lewandowski byl pilkarzem
Bayernu Monachium, Wieczysta Krakow wystepowala w IV lidze, a Oskar
Pietuszewski chodzil do szkoly podstawowej. Jej nieobecnosc w elicie
trwala tak dlugo, ze Angel Rodado, ktory nie rozegral dla niej zadnego
meczu w Ekstraklasie, zdazyl zostac najskuteczniejszym obcokrajowcem w
historii klubu. “Wypadek przy pracy” z 2022 roku zakonczyl sie
najdluzsza nieobecnoscia 13-krotnych mistrzow poza najwyzsza liga w ich
120-letniej historii. Dotad, jesli Wisla spadala z Ekstraklasy,
staniecie na nogi zajmowalo jej maksymalnie trzy lata.
To nie powinno oczywiscie umniejszac radosci kibicow i pilkarzy. Ale
jako ze mowa o klubie formatu Wisly, awans do Ekstraklasy to raczej
powrot do normalnosci. Koniec upokorzen, wywolujacy naturalnie uczucie
ulgi, choc niekoniecznie euforii. Trwajacy weekend moze uplynac na
beztroskim swietowaniu, lecz najpozniej od poniedzialku powinno juz
nastapic zbiorowe zakasanie rekawow. Bo Wisla wraca do zupelnie innej
Ekstraklasy, majac w niej inny status niz w chwili spadku.
W opuszczanej przez nia Ekstraklasie gralo kilka klubow, dla ktorych
sama obecnosc w gronie najlepszych 18 druzyn w Polsce byla gigantycznym
sukcesem. Gornik Leczna, Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Stal Mielec i
Warta Poznan graly jedynie z mysla o przetrwaniu. Kilku innych walczylo
z wewnetrznymi problemami, niepozwalajacymi im realizowac potencjalu.
Jagiellonia Bialystok platala sie w dole tabeli, Gornik Zabrze ledwo
wiazal koniec z koncem.
Ekstraklasa nie stala sie kraina mlekiem i miodem plynaca, ale jednak w
paru miejscach poszla do przodu. Bogatszych wlascicieli zyskaly Widzew
Lodz, Korona Kielce i Pogon Szczecin. Jagiellonia, dzieki regularnej
grze w europejskich pucharach, dolaczyla do czolowki. Pozycje na rynku
ustabilizowal Radomiak, ktory byl wtedy cokolwiek egzotyczna
ciekawostka. Z zaswiatow na calkiem stabilnych fundamentach wrocily
natomiast GKS Katowice i Motor Lublin. Regularna gra polskich druzyn w
europejskich pucharach sprawila, ze zaczal istniec transferowy rynek
wewnetrzny. A mloda fala polskich trenerow, cztery lata temu
reprezentowana jedynie przez Dawida Szulczka, sprawila, ze do wielu
miejsc zaczely docierac najnowsze trendy taktyczne. Rynek juz wtedy
konkurencyjny przestal wybaczac bledy nawet najwiekszym.
Wisla wraca z ekstraklasowa skala niewypelniona jeszcze ekstraklasowa
trescia. To klub za duzy, by cztery lata grac w jednej lidze z
druzynami, do ktorych kiedys jezdzilby na benefisy. Kadrowo trudno
jednak oszukac cztery lata nieobecnosci wsrod najlepszych. Z jej obecnej
kadry w Ekstraklasie gralo tylko szesciu pilkarzy, z czego tylko Alan
Uryga, notorycznie kontuzjowany, zyskal w niej status solidnego ligowca.
Oprocz niego jeszcze tylko Jordi Sanchez w miare obronil sie w dluzszym
okresie. Pozostali zaliczyli w elicie jedynie niezbyt udane epizody.
Kadra oparta o obcokrajowcow, ktorzy nigdy nie grali w Ekstraklasie,
utalentowanych mlodziezowcow i pierwszoligowych weteranow spelnila
zadanie, jakim byl awans. Ale w warunkach Ekstraklasy bedzie zagadka. Z
Angelem Rodado, najwieksza gwiazda, wlacznie. Tylko niektore I-ligowe
gwiazdy przechodza do Ekstraklasy bezbolesnie.
To samo dotyczy trenera. Musialo wydarzyc sie wiele, by wszystko zostalo
po staremu. Mariusz Jop prace z juniorami zaczal w Wisle juz niemal
dziesiec lat temu. Prowadzil rezerwy. Byl asystentem Macieja
Stolarczyka, Artura Skowronka i Adriana Guli. Z bliska obserwowal
staczanie sie do I ligi, choc odszedl do Jagiellonii krotko przed
spadkiem. Wrocil, by znow rozpoczac wedrowke od rezerw, dalej roli
tymczasowego trenera i wiecznego asystenta. Za godnego prowadzenia
pierwszej druzyny uznano go po osmiu latach, gdy juz skonczyly sie inne
pomysly. Najlepsze rozwiazanie Wisla znow przeoczyla, choc miala je pod
reka. Nigdy nie uda sie tego sprawdzic, ale byc moze gdyby uwierzyla w
niego, gdy spektakularnie wygrywal jako trener tymczasowy, awans
swietowalaby dwa lata temu.
Jop przezyl na stanowisku dluzej niz trzynastu jego poprzednikow, co w
rozhisteryzowanym wislackim swiecie juz jest wielkim osiagnieciem.
Dluzej od niego w Wisle jako ostatni przetrwal Franciszek Smuda przeszlo
dziesiec lat temu. Srednia punktow 1,95 zbudowana przez poltora roku tez
pokazuje, ze Wisla za jego czasow poruszala sie ciagle na wysokim
poziomie. To, ze po zeszlorocznej porazce w barazach potrafil
doprowadzic sprawe do szczesliwego konca, sprawia, ze zaslugi dla klubu
ma juz nie tylko jako zawodnik, ale tez jako trener. Na poziomie elity
tez bedzie niewiadoma. W Ekstraklasie zadebiutuje krotko przed 48.
urodzinami, majac za soba samodzielna prace tylko w jednym klubie. To
skromne doswiadczenie. Losy poprzednich trenerow, ktorzy wprowadzali
druzyny do Ekstraklasy, pokazuja, ze samo wygranie I ligi, niczego nie
gwarantuje. Zaczyna sie rywalizacja w zupelnie innej konkurencji.
Niektorzy odnajduja sie w niej jak Rafal Gorak, inni jak Szymon Grabowski.
Pelne uzdrowienie nie nastapilo tez w kwestiach organizacyjnych. Po
prawdzie, oczekiwanie akurat tego po spadku od poczatku bylo mrzonka.
Spadek to dla kazdego polskiego klubu finansowy szok. Oczyszczenie przy
wielkich oczekiwaniach i obcietych funduszach, znacznie zmniejsza
margines bledu. Biala Gwiazda opuszczala lige prowadzona przez tercet
wlascicieli. Krotko po spadku doszlo miedzy nimi do zwarcia, ktore
sprawilo, ze dzis szef jest tylko jeden.
Jaroslaw Krolewski moze teraz byc podrzucany, ale przez wczesniejsze
lata to on zbieral wszystkie razy. Po awansie bedzie mu o tyle latwiej,
ze znacznie wzrosna przychody z praw telewizyjnych. Chcac przetrwac,
trzeba bedzie jednak zwiekszyc wydatki. Wisla nie wraca jako finansowy
potentat, lecz klub, ktory bedzie musial dzialac madrze. Jedno bowiem
przez cztery lata sie nie zmienilo: Wisla wciaz moze liczyc na
ograniczone wsparcie miasta, a bedzie rywalizowac z klubami hojnie
dotowanymi publicznymi pieniedzmi.
Nie jest jednak tak, ze spadek tylko Wisle pokiereszowal, nie przynoszac
niczego dobrego. Klub, ktory przez lata slynal, ze niezle szkolil
mlodziez, ale glownie dla innych, wraca do ligi z druzyna mloda, w
ktorej gracze wlasnego chowu odgrywaja wazna role. Ponad tysiac minut
rozegralo w tym sezonie pieciu pilkarzy, ktorzy przeszli wczesniej przez
jego grupy mlodziezowe. Trzej maja juz za soba wystepy w reprezentacji
U-21. Sa powody, by myslec, ze ich nazwiska lada moment powazniej
zaistnieja na ekstraklasowej mapie. W skladzie, ktorym Wisla spadala,
bariere tysiaca minut zlamal tylko jeden wychowanek. Pod wzgledem
szerokiego przegladu wlasnych kadr nie tylko pierwszej druzyny i
zaufania do tych, kogo uda sie w nich znalezc, czas spedzony w I lidze
nie zostal zmarnowany.
Najbardziej pozytywne rzeczy wydarzyly sie jednak w ostatnich czterech
latach poza boiskiem i gabinetami. Trybuny, ktore sprawialy, ze o Wisle
tyle razy bylo glosno w negatywnym kontekscie, staly sie jej wizytowka.
Cala polska pilka przezywala w ostatnich latach frekwencyjny boom, ale
Wisla nawet bardziej. W spadkowym sezonie jej mecze przyciagaly srednio
troche ponad 15 tysiecy osob. Obecnie przecietna frekwencja przekracza
26 tysiecy.
Kluby z miast podobnego formatu, ktore spadaly do I ligi, Wisla bila na
glowe. Lechie Gdansk w pierwszoligowym sezonie wspieralo srednio
niespelna dziewiec tysiecy osob, Slask Wroclaw notuje aktualnie
15-tysieczna frekwencje. A przeciez w tych miastach nie bylo jak w
Krakowie, ekstraklasowej konkurencji. Aktualnie Wisla ma wyzsza
frekwencje niz 17 z 18 klubow najwyzszej ligi i ustepuje jedynie Lechowi
Poznan. Jesli moda na nia utrzyma sie po awansie, 30-tysieczny stadion
zacznie sie robic za ciasny.
W Wisle nie moga jednak zapomniec, ze boisko i trybuny to rozne swiaty.
Jej awans wywoluje zasluzone glosy, ze tak duzy klub wraca na nalezne
miejsce. Sa to jednak pochwaly dla kibicow. Sportowo w tabeli wiosny
Wisla bylaby na miejscach barazowych, a za ostatnie siedemnascie meczow
(pelna runda) nawet poza nimi. Tym razem zrobila to, co notorycznie nie
udawalo sie w poprzednich latach. Awans wywalczyla w pierwszej fazie
sezonu, by potem tylko upewniac sie, ze nikt jej nie goni. Biorac pod
uwage takze ostatnie miesiace, nie bylo to juz zdemolowanie ligi, na
jakie zanosilo sie jesienia.
W momencie przyklepania awansu przestaje to miec znaczenie, ale powinno
pozbawic zludzen, ze za sama wielkosc klubu mierzona liczba fanow na
trybunach Wisla cokolwiek sobie w Ekstraklasie kupi. O to chyba jednak
mozna byc w miare spokojnym. Cztery lata upokorzen to chyba
wystarczajaco duzo, by kazdy zrozumial, ze jesli swojej marki nie
podeprze rzetelna praca, na zadne niepowodzenie Wisla nie jest za duza.
EKSTRAKLASA
31 kolejka
Radomiak-Lechia Gdansk 3-1
32 kolejka
Jagiellonia Bialystok-Pogon Szczecin 3-2
Widzew Lodz-Lechia Gdansk 3-1
Lech Poznan-Arka Gdynia 1-1
Rakow Czestochowa-Korona Kielce 2-0
G.Zabrze-Z.Lubin 0-2
Piast Gliwice-Katowice 0-0
W.Plock-Korona Kielce 0-4
Nieciecza-Legia Warszawa 0-1
W poniedzialek Cracovia-Radomiak
1.Lech 56pkt
2.Jagiellonia 49pkt
3.Rakow 49pkt
4.G.Zabrze 49pkt
5.Katowice 48pkt
6.Z.Lubin 48pkt
7.W.Plock 45pkt
8.Legia 43pkt
9.Radomiak 43pkt
10.Motor 42pkt
11.Pogon 41pkt
12.Piast 41pkt
13.Widzew 39pkt
14.Korona 39pkt
15.Cracovia 39pkt
16.Lechia 38pkt
17.Arka 35pkt
18.Nieciecza 28pkt
-Arka Gdynia nie sklada broni! Remis z mistrzem Polski daje nadzieje na
cud. Jedrzej Grobelny zatrzymal pilkarzy Lecha Poznan-Pawel Stankiewicz
Arka Gdynia postarala sie o spora niespodzianke remisujac w Poznaniu z
Lechem 1:1. W tym sezonie druzyna zolto-niebieskich zdobyla az cztery
punkty w rywalizacji z mistrzem Polski. Arka dala sygnal, ze wciaz jest
w grze o utrzymanie w PKO Ekstraklasie, a strata do bezpiecznego miejsca
w ligowej tabeli wynosi trzy punkty.
Mecz Arki Gdynia z Gornikiem Zabrze zostal przelozony i zostanie
rozegrany w srode (13.05.2026 r.), a to dalo czas na prace sztabu
szkoleniowego z pilkarzami. Efekty bylo widac w Poznaniu, bo
zolto-niebiescy postawili sie druzynie mistrzow Polski.
Trener Dariusz Banasik wrocil do ustawienia zespolu, w jakim Arka grala
zanim podjal prace w Gdyni. Druzyna zatem zagrala znowu trojka obroncow
plus dwoch defensywnych wahadlowych, ktorzy mieli zabezpieczac
zagrozenie ze skrzydel. Do tego trzech graczy w ofensywie, ktorych
zadaniem bylo kreowanie sytuacji bramkowych.
Lech mial duza przewage i to nie bylo zadnym zaskoczeniem, ale
zolto-niebiescy grali bardzo odpowiedzialnie w defensywie. Kiedy juz
gospodarze dochodzili do sytuacji strzeleckich, to swietnie spisywal sie
Jedrzej Grobelny w bramce zespolu z Gdyni. Dobrze spisywal sie Kike
Hermoso, ktory swietnie zablokowal strzal Mikaela Ishaka. Po bledzie
Michala Marcjanika szanse mial Antoni Kozubal, ale Grobelny mogl pokazac
swoje umiejetnosci. Z kolei na poczatku spotkania zolto-niebieskim
dopisalo szczescie, bo po strzale Ishaka poprzeczka uratowala gosci
przed utrata bramki. Arka w pierwszej polowie nie dala sie zatem
zaskoczyc, ale sama tez niczego nie wykreowala.
– Jesli chodzi o czesc planu gry defensywnej, to wykonujemy go calkiem
niezle. Nie mozemy jednak przez 90 minut tylko sie bronic. Musimy
utrzymac sie przy pilce i szukac swoich okazji, bo nie da sie caly czas
pracowac tylko w obronie bez odsuniecia gry od naszego pola karnego.
Lech atakuje duza liczba zawodnikow i nie ma ich wielu w zabezpieczeniu
swojej bramki, wiec musimy szukac swoich szans z kontry – mowil w
przerwie meczu Kamil Jakubczyk, pomocnik Arki.
Druga polowe otworzyl Lech kolejna zmarnowana okazja, ale Arka pokazala,
ze nie poddala sie jeszcze w grze o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. W 52
minucie z rzutu roznego dosrodkowal Sebastian Kerk, podanie przedluzyl
glowa Michal Rzuchowski, a w zamieszaniu najlepiej odnalazl sie Kike
Hermoso i skierowal futbolowke do siatki. Ogromna radosc zapanowala w
zespole Arki, a nad Poznaniem powialo duza sensacja.
Lech rzucil sie do odrabiania strat i ten cel zrealizowal juz po pieciu
minutach. Hermoso zablokowal Ishaka i nie pozwolil mu na oddanie
strzalu, ale do pilki dopadl Luis Palma, ktory strzalem z kilku metrow
zdobyl wyrownujacego gola. Lech napieral, ale defensywa Arki stawala na
wysokosci zadania, a nawet jak pomyli sie Michal Marcjanik i Dawid
Gojny, to Ishak nie trafil w pilke. Za to w doliczonym czasie gry, w
jeden z ostatnich akcji meczu, Nazarij Rusyn mogl dac Arce zwyciestwo,
ale jego strzal obronil Bartosz Mrozek. Jeden punkt na pewno jest cenny
dla zespolu z Gdyni, a trenera Banasika moze martwic tylko, ze w
spotkaniu z Gornikiem za kartki pauzowac beda Gojny oraz Rusyn.
– Wiedzielismy przed meczem, jak to bedzie wygladalo i bylismy na to
gotowi. Wiedzielismy, ze musimy zostawic duzo serducha na boisku, zeby
wywiezc z Poznania chociaz jeden punkt i ciesze sie, ze to nam sie
udalo. Znalismy atuty Lecha i wiemy jakie mamy problemy, ale zagralismy
madrze. Dopoki bedzie cien szansy na utrzymanie, to bedziemy walczyc, bo
wiemy jak ciezko dostac sie do Ekstraklasy – zapowiedzial bramkarz Arki,
Jedrzej Grobelny.
-Lechia Gdansk po porazce z Widzewem Lodz wyladowala w strefie
spadkowej. Koszmarne bledy Mateja Rodina, a poscig byl spozniony-Pawel
Stankiewicz
Lechia Gdansk przegrala trzeci mecz z rzedu, a w pieciu ostatnich
zdobyla tylko jeden punkt. Porazka w Lodzi z Widzewem 1:3 zepchnela
bialo-zielonych do strefy spadkowej w tabeli PKO Ekstraklasy. Sytuacja
Lechii stala sie zatem bardzo trudna na dwie kolejki przed zakonczeniem
sezonu.
Lechia zalicza dramatyczny zjazd i widmo spadku z PKO Ekstraklasy jest
dzis bardzo realne. Wydawalo sie, ze druzyna ma wzgledny spokoj w
srodkowej strefie tabeli, ale to co robi w ostatnich meczach jest
absolutnie koszmarne. Efekt? To tylko jeden zdobyty punkt w pieciu
kolejnych meczach i bialo-zieloni wyladowali w strefie spadkowej.
Pilkarze Lechii mieli tylko dwa punkty przewagi nad bedacym w strefie
spadkowej Widzewem i jasne bylo jak duzy ciezar gatunkowy ma spotkanie w
Lodzi. Trener John Carver zrobil zmiane na prawej obronie i za Tomasza
Wojtowicza wskoczyl do skladu Bartlomiej Kludka. I wlasnie Kludka na
poczatku spotkania oddal grozny strzal, ale niecelny. Pozniej blad
popelnil sedzia Jaroslaw Przybyl z Kluczborka, bo Carlos Isaack
brutalnie sfaulowal Aleksandara Cirkovicia. Obronca Widzewa dostal zolta
kartke, choc powinna byc czerwona. Inna sprawa, ze w poprzednim meczu z
Radomiakiem rywal grajacy w dziesiatke strzelil dwa gole, a w
spotkaniach z Piastem Gliwice, Cracovia czy Rakowem Czestochowa druzyna
z Gdanska tracila korzystny wynik grajac wlasnie w przewadze jednego
zawodnika.
Lechia zagral dobrze przez kilku minutach, po czym popelnila prosty blad
w obronie i znowu latwo dala sie zaskoczyc. Sytuacja blizniaczo podobna
do tej, po ktorej bialo-zieloni stracili gola w poprzedniej kolejce w
Radomiu. Tym razem Kludka i Camilo Mena pozwolili na dosrodkowanie, a
Sebastian Bergier wygral pojedynek glowkowy z Matejem Rodinem i otworzyl
wynik spotkania. Chorwat rozgrywa kolejny fatalny mecz i jest
zdecydowanie daleki od swojej formy. Drugi gol dla Widzewa takze obciaz
jego konto. Rodin mial w polu karnym stojacego do niego plecami
Bergiera, a jednak pozwolil obrocic sie napastnikowi rywali i strzelic
bramke. Jeszcze przed przerwa Steve Kapuadi wykorzystal zamieszanie w
polu karnym, blad defensywy zespolu z Gdanska i tez poslal futbolowke do
siatki. Lechia w meczu o zycie zagrala beznadziejna pierwsza polowe,
nadal rozdawala prezenty, a sama nie potrafila oddac celnego strzalu na
bramke gospodarzy.
W drugiej polowie Lechia zagrala lepiej, ale majac trzy bramki straty
gralo sie trudno. Pobudka nastapila zdecydowanie za pozno. Iwan Zelizko
strzelil ladnego gola, ale pozniej dostal zolta kartke, ktora eliminuje
go z meczu z Legia Warszawa.
W koncowce spotkania czerwona kartka, za dwie zolte, ukarany zostal
Juljan Shehu z Widzewa. Lechia jeszcze sprobowala zaatakowac, ale po
strzale z dystansu Tomasza Neugebauera pilke na poprzeczke odbil
Bartlomiej Dragowski. Nic wiecej juz sie nie wydarzylo i bialo-zieloni
przegrali w Lodzi niezwykle wazne spotkanie.
-Dramat w doliczonym czasie gry. Pogon Szczecin przegrala z Jagiellonia
na finiszu –
Maurycy Brzykcy
Piec goli i duzo emocji w Bialymstoku. Pogon Szczecin przegrywala juz
0:2 z Jagiellonia, byla w stanie doprowadzic do remisu, by tuz przed
koncem spotkania dac sobie wbic trzeciego gola. Portowcy wciaz sa
zagrozeni spadkiem z PKO Ekstraklasy.
Juz w 11. minucie Kajetan Szmyt trafil do bramki Pogoni. Zwiodl
Ulvestada i strzelil ladnie, nie do obrony. To juz 18. raz w tym
sezonie, gdy Portowcy jako pierwsi traca gola. Po chwili po kolejnej
stracie blisko pola karnego, znowu okazje mieli gospodarze. Goscie
odpowiedzieli strzalem Leo Borgesa, ale daleko od swiatla bramki.
W 25. minucie probowal Jacek Czaplinski. Dobrze pilke przyjal, ale
uderzyl zbyt mocno. Dla 19-letniego pomocnika byl to pierwszy wystep w
PKO Ekstraklasie w podstawowym skladzie. W 29. minucie Jesus Imaz
uderzyl wprost w rece Valentina Cojocaru. W 32. minucie Jagiellonia
podwyzszyla prowadzenie. Pilka jak po sznurku wedrowala od zawodnika do
zawodnika gospodarzy, az z dwoch metrow do siatki trafil Afimico Pululu.
Pogon byla w glebokim kryzysie i na zmiane sytuacji sie nie zanosilo. To
Jagiellonia po raz kolejny stworzyla zagrozenie. Atakow Portowcow, czy
chocby konstruktywnych podan, bylo jak na lekarstwo. W 42. minucie
Sergio Lozano nie trafil w okienko bramki Pogoni, tylko dlatego, ze na
posterunku byl Cojocaru.
W 44. minucie, dosc niespodziewanie, Pogon trafila na 1:2, Filip Cuic
przycisnal obronce po jego bledzie i skorzystal z sytuacji oko w
bramkarzem. Portowcy zlapali kontakt z rywalem, choc tak naprawde
powinni przegrywac kilkoma bramkami. Jagiellonia oddala 11 celnych
strzalow przed przerwa.
Na druga polowe trener Thomas Thomasberg wypuscil Natana Lawe, ktory
zmienil Czaplinskiego. Sytuacja na boisku nie zmieniala sie. To
Jagiellonia byla zespolem aktywniejszym i spokojnie kontrolowala mecz.
Trener Pogoni na 30 minut przed koncem wpuscil na boisku kolejnych
trzech zawodnikow, w tym Kamila Grosickiego. W 74. minucie sprobowal
swoich sil Lawa, po ladnym dryblingu, ale uderzyl niecelnie. Okazje mial
rowniez Grosicki, kat byl jednak zbyt ostry.
Pogon dazyla do wyrownania i udalo jej sie to w 82. minucie. Bohaterem
akcji zostal Mads Agger, ktory ladnie wkrecil pilke w dalszy rog bramki.
Portowcy po bardzo slabej 1. polowie i troche lepszej drugiej, mieli
bardzo dobry wynik.
Niestety, ostatnie slowo nalezalo do Jagiellonii. Po rzucie roznym
niepewnie wyszedl Cojocaru, zderzyl sie z obronca, a z prezentu
skorzystal Vital, ktory glowa poslal pilke do siatki.
Na podstawie: Onet.p, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, 90minut.pl,
pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, tvpsport.pl, polsatsport.pl,
dziennikbaltycki.pl, gs24.pl opracowal Reksio.
Tylko zlamasy czytaja gazetke,a zaluja kasy (Na Smerfny Fundusz Gargamela)
STRONA INTERNETOWA: https://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://MyShip.com
Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac, jak rowniez
dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com
GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl
Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek “MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837:
“Wspomoz nas!”
teskty na podstawie Onet, TVN, Info Szczecin, Nadmorski, WP, Fakty
Sportowe, NATIONAL Geographic, Sport pl, Detektyw online, Poscigi pl.