Strona główna

SMERFNY FUNDUSZ GARGAMELA

Motto:
TYLKO ZŁAMASY CZYTAJĄ GAZETKĘ, A ŻAŁUJĄ KASY (na Smerfny Fundusz Gargamela)
– Stefan Szczepłek, komentator piłkarski, ulubiony Autor marynarzy.

 

 
Kochani!
Jestescie Zalozycielami i Wlascicielami strony Marynarskiego Pogotowia Gargamela (uprzednio Smerfnego Funduszu Gargamela), ktorej poswieciliscie conajmniej tyle serca i wytrwalosci ile staralem sie i ja poswiecac. Szacunek, Przyjazn i wszysto co najlepsze do Was powoduje, w obliczu zblizajacego sie -15 lecia wychodzenia naszej gazetki ze macie prawo odczuwac taka sama satysfakcja, jakiej mi dostarczyliscie i dostarczacie.
Dziekuje za wszystko i prosze o jeszcze!-Wasz
Gargamel Odswietny
 
Tych , ktorzy jeszcze nie wiedza- informuje, ze Marynarskie Pogotowie Gargamela jest wspolnym Dzielem Marynarskiej Sitwy Na  Morzu i Starego Pierdoly na Ladzie, by  przez  kilkanascie istnienia  byc zawsze „tu i teraz” w dzieciecej potrzebie , a -z grubsza liczac- zgromadzilismy przez te lata i dali chorym dzieciom na zdrowie i zycie  3 ( TRZY!) miliony zlotych.  bez grosza na jakiekolwiek koszty np. administracyjne: ile Marynarz wplacil – tyle  chore dziecko dostalo. Przezylismy przy tym wiele pieknych chwil i pozostaja nam mile wspomnienia.
Nigdy nie opuszczamy chorych dzieci w biedzie i bez pomocy. Nigdy, doslownie: nigdy zadnemu dziecku nie odmowilismy.  Jestesmy jedyna w Polsce Charytatywna Fundacja SRODOWISKOWA- obejmujaca Polskich Marynarzy i ich Przyjaciol  -Dobrych Ludzi na morzu. Kazdy, kto chce sie do nasz przylaczyc moze skorzystac z  adresu przyjmowania dowolnych wplat:
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER, Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436 Konieczny dopisek ” Marynarskie Pogotowie  Gargamela”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452 (format IBAN) BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka Konieczny dopisek „Smerfny Fundusz Gargamela”
Marynarskie Pogotowie  Gargamela zostało utworzony z datków polskich marynarzy pracujących, pod polską i obcymi banderami, na statkach handlowych pływających po morzach i oceanach całego świata. Fundusz zasila konto bankowe utworzone m.in.  na rzecz ratowania życia i zdrowia dzieci z przeszczepami wątroby i chorobami dróg żółciowych. Ojcem całego przedsięwzięcia, jak i redaktorem bezpłatnej gazetki wysyłanej codziennie na statki do wiernych odbiorców, jest Gargamel. Pod tym pseudonimem kryje się dziennikarz Marek Szymański z Warszawy, który swój czas poświęca na redagowanie marynarskich newsów i kierowanie Funduszem.
Gargamel o sobie :
To wlasnie ja – Gargamel. Najstarszy prawdopodobnie w tym gronie. Inicjator, wydawca i redaktor w jednej osobie internetowej gazetki dla polskich marynarzy „Dzien dobry – tu Polska”. Zblizam sie juz do 15 letniego jubileuszu wydawniczego (12 listopada). Od 13 lat istnieje tez Smerfny Fundusz Gargamela – tworzony ze skladek Czytelnikow, a przeznaczony na ratowanie zycia i zdrowie dzieci po przeszczepach watroby i cierpiacych na schorzenia drog zolciowych, ale nie tylko, bo zadnemu choremu dziecku, jak dotad nie musialem z braku pieniedzy odmowic pomocy.. A ponadto dzialalnosc Pogotowia bardzo integruje rozproszonych po swiecie marynarzy.
Tragedia optymistyczna!
Mam 83 lata i uwazam, ze najgosze co by mnie moglo w tym wieku spotkac, to…SWIETY SPOKOJ. Nie chce umierac, chce  byc  jak najdluzej ludzom, a zwlaszcza chorym dzieciom, potrzebny. Nie chce wdziecznosci, bo to ja jestem wdzieczny i dlatego od pierwszego numeru do dzis redaguje i wysylam swoja gazetke za darmo.Czyta ja juz- z grubsza liczac- conajmniej 10 tysiecy polskich marynarzy – kapitanów, oficerów pokładowych i mechaników, bosmanów, elektryków, kucharzy itp., pływających na blisko 300 statkach bander całego świata. W większości są to ludzie o najwyższych kwalifikacjach, znający po kilka języków, obsługujący najnowsze i najbardziej skomplikowane urządzenia, dowodzący zespołami przeróżnych nacji. Ich statki miewają po kilkaset (!) metrów długości, przewożą setki tysięcy kontenerów, ton paliw płynnych czy gazu. Prawdziwy kwiat polskiej inteligencji, elita fachowców, powszechnie szanowana arystokracja w zawodzie we flotach angielskiej, amerykańskiej, niemieckiej, skandynawskiej, japońskiej. To nie są Państwo Pierdzikiewiczowie z Klubu Seniora na Górnym Mokotowie…
Gargamel ma u nich szczególną popularność, szacunek i tzw. wzięcie. Staram się to dobrze wykorzystać. 13 lat temu przeczytałem w gazecie prośbę o pomoc dla 11- letniej Dominiki Dejner z Wadowic, którą uratował od śmierci przeszczep wątroby w brukselskiej klinice św Łucji (koszt zabiegu 240 tys. zł), a teraz – żeby mogła żyć – potrzeba 24 tys. zł rocznie na badania kontrolne w Brukseli, na drogie zagraniczne lekarstwa zapobiegające odrzutowi przeszczepu. To dziecko bylo świadome, że o jego życiu mogą decydować wyłącznie pieniądze…
Panowie – robimy zrzutkę na Dominikę! – ogłosiłem w gazetce. W Stowarzyszeniu „Liver”, organizującym pomoc dla takich właśnie dzieci, założyłem wydzielony „Smerfny Fundusz Gargamela”. Marynarze dzwonili do żon na lądzie, dysponując wpłaty złotówkowe, załogi zbierały dolary do słoików w mesach. Mówią, że kiedyś prawdziwy zejman schodził na ląd tylko po to, by odwiedzić burdel, napić się wódki i kupić tytoń do fajki. Teraz, po wylądowaniu w kraju, pierwsze kroki kieruje do banku z wpłatą „na nasze dzieciaki”. Dominika mogla być spokojna – zaopatrzyli ją na długie lata i …wlasnie sposobi sie do slubu!
Oto 12 letni Mateusz Kleszcz z Krakowa. Pierwszy przeszczep się nie przyjął, po rocznym oczekiwaniu w Brukseli i wielu komplikacjach (chłopcu 8 razy otwierano brzuch), drugi przeszczep – tym razem udany. Przez ten rok pobytu w szpitalu, wśród obcych, chociaż dobrych ludzi, Mateusz nauczył się po francusku, ale umarł mu ukochany dziadek, a ojciec… popełnił samobójstwo! Do Krakowa wrócił psychiczny i fizyczny strzęp dzieciaka. – Ja chcę do tatusia! – powtarzał najczęściej. – Panowie, ratujemy Kleszcza!!! – poszło na statki. Pieniądze – rzecz oczywista, ale jak wyciągnąć chłopca z psychicznego szamba? Pomysł kpt Jana Lisa -dowodcy statku „Singapoore”: wysyłamy do Mateusza kartki z portów, do których zawijamy. Bez użalania się: Mateusz – podziwiamy Cię za dzielność, jesteś naszym kumplem, chcielibyśmy takiego mieć na burcie. Kpt. Zdzisław Komperda „mianował” Kleszcza honorowym oficerem marynarki handlowej i przysłał mu swoją kapitańską czapkę. Dziś „nasz Kleszczu” ma ścianę wyłożoną pocztówkami, normalnie chodzi do szkoły, i już… nie chce do tatusia. Często wieczorami rozmawiamy przez telefon. Garnie się do mnie i staram się zastąpić mu dziadka. „Stoi” umowa: świadectwo bez trójek – zaproszenie na wspólne wakacje ze mną w mojej chacie w lesie nad jeziorem.
13 letni Kamil Moc ze Śląska. Przeszczep się udał, ale w domu jest bieda. Na osobę przypada miesięcznie 300 zł. Porzucona przez męża pijaka matka bohatersko walczy o utrzymanie pięciorga dzieci. Gargamelowi się nie odmawia: Kompania Baltic Marine w Gdyni ubrała Kamila dostatnio i elegancko od stóp do głów na zimę, wpisując wydatek w koszty… odzieży roboczej. Od „wujków marynarzy” przychodzą przekazy na pomoce szkolne, słodycze na święta. – „Nad rodziną Moców zaświeciło słońce” – napisała uszczęśliwiona Matka.
Dwuletni Adrianek Puchała z Czerska żyje z groźbą marskości wątroby. Jego 9 letni brat Grzesiek odszedł, nie doczekawszy przeszczepu. – Nie damy Ci, kurwa, umrzeć, Maluszku! – krzyknąłem na statki. -Pewnie, ze kurwa, nie damy! – odpowiedzieli jak echo marynarze. Nocą, gdy najlepsza słyszalność, lansowane jest przez radiostacje okrętowe  hasło: ”Tylko złamasy (zlamane… kutasy, jak by się ktoś pytał) czytają gazetkę, a żałują kasy” – na Smerfny Fundusz Gargamela, oczywiście. Książka Stefana Sczepłka (marynarskiego guru) „Moja historia futbolu” z osobistą, „adresowaną” dedykacją Autora poszła na marynarskiej aukcji za… 6900 (sześć tysięcy dziewięćset) zł. Wygrał kpt. Bolesław Wilczyński z oficerami statku „Nawigator Saturn”. Kuriozalny fant: krawat „Samoobrony” z autografem A. Leppera (dar oficerów BOR-u) przyniósł na aukcji 3800 zł. Wygrała załoga statku „Solidarność”, w którego sejfie kapitańskim jest przechowywany.
Oprócz polskich marynarzy wspomagają nas Birmańczycy, Rosjanie, Łotysze, Ukraińcy, amerykańscy piloci portowi. Kiedy na zawał serca umarł na środku Atlantyku polski dowódca niemieckiego statku „Singapoore” kpt. Janusz Król, cała filipińska załoga uczciła pamięć kochanego „bossa” zbiórką kilkuset dolarów właśnie na Smerfny Fundusz. Bo kapitan tam wpłacał…
Marynarska Szczodrosc to potega- jestesmy niezwyciezeni, jak Armia  Czerwona i kiedys polski przemytnik na granicy z NRD. Kiedy na nieuleczalna mukowiscydoze  umierala Monika Marona (dzis Kruszynska) i byla juz w agonii, oglosilem na morzu alarm „Mayday dla Moniki” i  za blyskawicznie zgromadzone pieniadze  wynajelismy samolot z aparatura i lekarzem, ktory dostarczyl dziewczynke do Wiednia, gdzie w jedynej w Europie tego typu Klinice przeszczepiono jej pluca. Dzis juz jest zdrowa, wyszla za maz i przyslala mi list ze slowami:” Dziadku Gargamelu i Wujkowie Marynarze-dziekuje wam za piekny prezent slubny. Dziekuje Wam za zycie!
I to właśnie jest treścią mego życia na emeryturze. Tak pojmuję chrześcijańską miłość bliźniego, w odróżnieniu od zapiekłej nienawiści do wszystkiego i wszystkich co poniektórych wiernych słuchaczy Ojca Rydzyka. Cóż innego mogę im zadedykować, jak nie moje życiowe hasło wobec swiata:
Pocałujta w dupę wójta!