Dzien dobry – tu Polska – wtorek, 5 maja 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 125 (5377) 5 maja 2020 r.

Koronawirus w Polsce-stan na dzis:
14.006 ZAKAZONYCH, 698 ZMARLYCH
——————————————————

W POLSCE PANDEMIA NIE SLABNIE
Jak wynika z informacji przekazanych przez dyrektor Europejskiego Centrum
ds. Zapobiegania i Kontroli Chorob (ECDC) Andree Ammon, Polska jest jednym
z czterech panstw Unii Europejskiej, gdzie NIE slabnie pandemia
koronawirusa (W Bulgarii nawet rosnie). W zdecydowanej wiekszosci krajow UE
pandemia jest w odwrocie, ale dynamika rozprzestrzeniania sie wirusa w
Polsce nie spadla dotad na tyle, by moc powiedziec, ze sytuacja w kraju sie
poprawila.
————–
A Kaczynski chce robic wybory! Biednas Ty, Polsko!- Wasz
Gargamel Raptem Zgorzknialy
(Wiecej w �sA to Polska wlasnie!)

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

OGIEN NA TLOKI-PARA W TURBINE!
Witamy
Z przyjemnoscia przekazujemy 2200 zl na pomoc chorym dzieciom.
Pieniadze zebrane zostaly przez zaloge MT „Hafnia Africa” kolejny juz raz.
Cieszymy sie ze mozemy pomoc.
Pomoc dzieciom to wspaniala inicjatywa. Tak trzymac!
Zalaczamy potwierdzenie przelewu.
Pozdrawiamy:
Zaloga MT „Hafnia Africa”
——————
Kolejny juz raz…dziekuje Zalodze �sHafni” za szczodrosc. I Wy i ja
jestesmy nie do zdarcia i to nas laczy najbardziej.Tak trzymalismy, tak
trzymamy i -mam nadzieje- tak bedziemy trzymac na wieki wiekow Amen!- Wasz:
Gargamel Jeszcze Zywy

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 4.1646 PLN Euro: 4.5582 PLN Frank szw.: 4.3216 PLN Funt: 5.
1780 PLN
Gielda 4.05.2020 r. godz. 17.00 WiG 45258 (+0.52% ) WiG30 1861 (+0.78%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar:4.12 PLN Euro: 4.47 PLN Funt: 5.12 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 4.07 PLN Euro: 4.44 PLN Funt:
5.15 PLN

Pogoda w kraju
Zachmurzenie umiarkowane i duze. Na wschodzie okresami deszcz.Temperatura
od 10 stopni C na Warmii do 13 st. C miejscami w centrum, na wschodzie i
poludniu

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
10 PRZYKAZAN
Na poczatku Pan Bog przyszedl do Arabow i pyta;
– Czy chcecie moje przykazanie?
– A jakie?
– Nie kradnij.
– Panie! My zyjemy z rabowania karawan. Jezeli przestaniemy krasc, to jak
na tej pustyni bedziemy mogli wyzyc? To jest niemozliwe! Nie chcemy takiego
przykazania.
Przyszedl Pan do Amorytow i pyta:
– Chcecie moje przykazanie?
– A jakie?
– Nie zabijaj.
– Panie, jestesmy najbardziej walecznym narodem, zyjemy z wojny i podbojow.
Jak moglibysmy egzystowac bez zabijania?
Nie, nie chcemy Twojego przykazania.
Przyszedl Pan do Amalekitow i pyta:
– Chcecie moje przykazanie?
– A jakie?
– Nie cudzoloz.
– Panie, podstawa naszego kultu sa kaplanki oddajace sie milosci w
swiatyni. Jezeli tego zaniechamy, co stanie sie z nasza religijnoscia,
nasza wiara? Nie chcemy Twojego przykazania..
Pan Bog byl juz w klopocie, ale zobaczyl maly narod izraelski znajdujacy
sie w niewoli egipskiej. Poszedl wiec do Izraelitow i pyta:
– Chcecie moje przykazanie?
– A ile by to kosztowalo?
– Nic za darmo.
– Tak calkiem za darmo ?
– Calkiem bez placenia…
– To bysmy wzieli dziesiec
—————-
I stala sie Wola Boska. A my cierpimy…
Nad. Tomasz R.

PARAFIAN DO WAJCHOWEGO
Jacek!
Czyli, Kuba chce Wam pomoc i wije sie jak w ukropie.
Pociesza i pomaga ( takze merytorycznie ), a Ty wnioskujesz, ze jest
bezradny?
Oraz, ze Jego slowa swiadcza o bezsilnosci?
Gratuluje Ci wnioskowania.
Pozdrawiam Cie Jacek:
Karol
bdw
Rozumiem rozgoryczenie Twoich marynarzy.
Moj Ojciec plywal 9/11 miesiecy i wytrzymywal ten dystans, jednak chocby
jeden dzien ponad planowanego rejsu, rozwalal go calkowicie.
Rozumiem.
Pozdrow swoich podwladnych.

Ten tydzien bedzie kluczowy.
WESZLISMY W NIEBEZPIUECZNY DLA KRAJU ZAKRET
„Skoro juz przekroczylismy granice, to jedynym sposobem, zeby ja zatrzec,
jest posuwac sie do przodu” – zartuje Witold Gombrowicz w sztuce Macieja
Wojtyszki „Dowod na istnienie drugiego”, granej w warszawskim Teatrze
Narodowym. Wiele bylo takich przekroczonych granic w polskiej polityce
ostatnich lat, poczawszy od ataku na Trybunal Konstytucyjny w 2015 roku.
PiS – niezrazony obywatelskimi protestami, ani reakcjami Brukseli – szedl
wciaz dalej, i dalej, az doszedl do miejsca, w ktorym obecnie jestesmy.
Przed prezesem Kaczynskim ostatnia granica – wybory.
Dlaczego ostatnia? Bo demokracja to taka forma ustroju politycznego
panstwa, w ktorym zrodlem wladzy jest wola wiekszosci obywateli, wyrazana w
wyborach. Bez uczciwej, wolnej i konkurencyjnej elekcji nie ma zatem
demokracji, bo byc nie moze. Sytuacja jest krancowa, a system stracil
hamulce. Mozemy nie wyrobic na zakrecie.
Na szesc dni przed wyborami prezydenckimi nie wiemy wlasciwie nic, bo
wszystko dopiero bedzie sie rozstrzygac w ciagu tych stukilkudziesieciu
najblizszych godzin. Rownolegle tocza sie dwa procesy – polityczny w
parlamencie i organizacyjny, gdzies pomiedzy Poczta Polska, Ministerstwem
Aktywow Panstwowych i PWPW.
Zacznijmy od polityki. Oboz rzadzacy jest wciaz „na kursie i sciezce” ku
glosowaniu korespondencyjnemu juz w te niedziele. Senat jako pierwszy
sprobuje temu postawic tame. Opozycyjna wiekszosc jest tam krucha, stad
pewnosc, ze izba wyzsza ustawe odrzuci lub poprawi wcale nie moze byc
stuprocentowa.
Pawel Piskorski zwrocil uwage na podejrzanie kapitulanckie glosy senatorow
PiS. Bo skoro glosno mowia, ze sprawa w Senacie jest juz przegrana, to moze
tylko usypiaja czujnosc opozycji, a naprawde ciezko pracuja nad przejeciem
potrzebnych jednego-dwoch glosow. Troche jak na wojnie: niby szykujesz sie
do ataku w rejonie Calais, ale ostatecznie desantujesz sie na plazach
Normandii.
Jezeli jednak Senat wytrzyma, to niemal natychmiast ustawe przejmie Sejm –
i mamy juz srode. Podczas glosowania istotne beda dwa czynniki: techniczny
i ludzki. Zdalne obrady Sejmu pelne sa potkniec i niedorobek – w zeszlym
tygodniu caly system padl. „Czesc poslow nie ma kodow do glosowania, reszta
glosuje. Co sie tu bedzie dzialo za tydzien?” – zastanawial sie na TT Pawel
Kowal. Wszak jakas awaria tez moze sie nagle wydarzyc podczas tego
kluczowego glosowania.
W Sejmie dowiemy sie tez, jakie sa efekty politycznego klusownictwa PiS-u,
czyli kto jest pazerny na pieniadze i stanowiska. Jezeli kregoslupy
czlonkow Porozumienia okaza sie elastyczne, Jaroslawowi Gowinowi pozostanie
do odegrania rola Reytana (ow zalegl na sejmie rozbiorowym w drzwiach, ale
go przekroczono, potem popadl w obled i odebral sobie zycie). Jezeli Gowin
zostanie sam lub z dwoma-trzema poslami, ale zaglosuje przeciw wyborom, to
tez popelni samobojstwo, tyle, ze polityczne.
Jezeli PiS utrzyma wiekszosc, pseudo-wybory odbeda sie w niedziele, wyborcy
PiS karnie wrzuca pakiety do skrzynki i wygra je Andrzej Duda. Pod jednym
warunkiem: ze wytrzyma logistyka, bo na razie materia ozywiona i
nieozywiona stawia Jackowi Sasinowi opor. Wszak minister organizuje cos, co
formalnie jeszcze nie istnieje. Tak jakby usilowal rozlac biesiadnikom
zupe, nie ustawiwszy na stole talerzy. Karkolomne przedsiewziecie,
przyznaja Panstwo – zupa obrus zalewa, a nikt sie nia nie najada.
Jesli zas PiS wiekszosc w izbie nizszej straci, to… nie wiemy, co sie
wydarzy. Mnoza sie scenariusze dzialan, takze tych wyprzedzajacych
glosowanie w Sejmie. Wszystko jest w glowie Jaroslawa Kaczynskiego.
Talleyrand mawial, ze zadne pozegnanie nie jest bolesniejsze od pozegnania
z wladza. Prezes PiS na pewno jest gotow na wiele, by nie trzeba sie bylo
zegnac. Ale czy jest gotow na wszystko?
Kaczynski juz dawno utracil kontakt z rzeczywistoscia. Jest otoczony przez
klakierow, pochlebcow, koniunkturalistow oraz starych druhow, ktorzy moze
nawet maja go za genialnego stratega. To jest taka sytuacja, jak z tego
slynnego zdjecia sprzed trzech lat z Filharmonii Narodowej, gdy wreczano
prezesowi tytul „Czlowieka Wolnosci”. On jedyny siedzial, a wszyscy wokol
stali i go oklaskiwali. W takim ukladzie nie ma miejsca na sprzeciw czy
votum separatum. Nikt nie powie Kaczynskiemu, ze wybory w maju to mission
impossible. I generalnie glupi pomysl.
Poza tym dla prezesa PiS naczelna wartoscia w polityce jest skutecznosc i
moznosc przeprowadzenia wlasnej woli, realizacja tego, czego sobie zyczy.
To dyktat – jest w tym i rozkaz, ktory trzeba z marszu wykonac, i
infantylne tupanie nozka – ja chce! – i walka prezesa z imposybilizmem,
czyli prawem, procedurami oraz instytucjami, ktore sa sola demokratycznej
ziemi, a ktorymi Kaczynski jawnie pogardza.
Dobra koniunktura przeminela wraz z wirusem. System klientelistyczny – ja
wam daje gotowke, wy na mnie glosujecie – jest nie do utrzymania, choc
prezydent Duda przez dwie godziny niezmordowanie przekonywal, ze „pieniadze
na pewno przyjda, moga byc Panstwo spokojni”. A zatem trzeba domknac
system, czyli utrzymac Palac Prezydencki i przejac Sad Najwyzszy. Kaczynski
przez ostatnie piec lat poslugiwal sie taktyka salami – odkrawal nam
demokracje po kawalku. Zostal ostatni plasterek. A potem… potem mozemy
sie zaczac zastanawiac, jak nazwac system, w ktorym przyjdzie nam zyc. Ale
na pewno nie bedziemy go mogli nazywac demokratycznym.
Karolina LEWICKA
(Nad. Michal Bielinowicz

En Pasant
K A T A S T R O F A W I Z E R U N K O WA
Zblizajace sie „wybory” to istna katastrofa wizerunkowa dla naszego kraju.
Mimo ze PiS i Zjednoczona Prawica maja prawdziwego fiola na punkcie
wizerunku, wydaja miliony na Polska Fundacje Narodowa, na zaglowki, filmy,
wystawy, albumy, zaproszenia, a nawet na specjalna firme krzak dla swoich w
Waszyngtonie, katastrofa wyborcza bedzie nas drogo kosztowac.
Na swiecie istnieja rozmaite negatywne stereotypy Polski i Polakow, ktore
kiedys mialy mniej lub wiecej wspolnego z rzeczywistoscia. Bieda i
zacofanie, kiepski stan higieny wyrazaly sie w okresleniu „plica polonica”
(koltun polski), po angielsku „Polish plait”. Pijanstwo zaowocowalo
okresleniem „pijany jak Polak”, mimo ze niektore inne narody takze chetnie
zagladaja do kieliszka. Zacofanie gospodarcze w porownaniu z Europa
Zachodnia przynioslo pogardliwe okreslenie „polnische Wirtschaft”. Niektore
stereotypy odchodza w przeszlosc i prozno by szukac ich uzasadnienia, inne
– np. „polski antysemityzm” – trwaja.
Nie zdziwilbym sie, gdyby teraz zaczeto mowic o „polskich wyborach” czy o
„polskiej demokracji”. Rzeczywistosc az sie o to prosi. Na tydzien przed
wyborami nie znamy ich trybu ani terminu. Zaryzykuje, ze to jest rekord
swiata. Nie przypominam sobie, zeby w jakimkolwiek kraju mial miejsce taki
skandal i zeby wszystko zalezalo od jednego zwyczajnego posla. Kto w
Ameryce zgodzilby sie na „wybory” bez prawyborow i kampanii trwajacej rok
albo dwa? Oni maja swoje problemy, np. kupowanie wyborow przez milionerow,
Busha, Kennedy’ego, Trumpa, ale nie takie niedolestwo i bezprawie jak u nas.
Machinacje wyborcze do ostatniej chwili, mimo ze prawo kaze ich zaniechac
na pol roku przed wyborami, miliony kart i pakietow drukowanych przed
przyjeciem ustawy, ktora to przewiduje, faktyczna likwidacja Panstwowej
Komisji Wyborczej i powierzenie organizacji wyborow Poczcie Polskiej –
instytucji podleglej rzadowi w osobie wicepremiera Sasina – to wszystko
kpina, masakra wyborow.
Nie zdziwilbym sie, gdyby na swiecie zaczeto mowic o „polskich wyborach”,
„Polish elections”, jako o symbolu balaganu, chaosu, bezprawia i lamania
demokracji. Nasze ambasady znow beda mialy co robic – gonic miejscowe
media, ktore uzywaja krzywdzacego stereotypu. Powodzenia!
Daniel PASSENT

Jakos to nie bedzie
E L E K T R Y K Z K O N T A K T A M I
Nie chce skonczyc jak Kaspar Hauser. Dlatego od miesiecy traktuje
kwarantanne dosc niefrasobliwie i nalezy mi sie niejeden mandat od
Blaszczaka. Jak wiemy m.in. z arcydzielnego filmu Wernera Herzoga „Zagadka
Kaspara Hausera”, wieloletnie siedzenie w zamknieciu nie konczy sie happy
endem.
Nie dosc, ze mozna zapomniec, jak sie rozmawia z ludzmi, nabawic sie
trwalych zmian w i tak umeczonym mozgu, to jeszcze dobre nawyki szybko
ustepuja zlym nawykom. Komu latami udawalo sie nie bez trudu zwalczac
prokrastynacje, ten ma teraz latwe usprawiedliwienie dla wszelkich
zaniedban. Po co sprzatac? I tak nikt nie przychodzi. Po co jesc pomidory i
owoce – szkoda wody na ich mycie z wirusa. Po co cwiczyc – i tak bikini na
plazy nie bedzie. Po co szukac pracy? I tak swiat bankrutuje. Po co pic
mniej wina, jesli sam prezydent Trump, najwiekszy przyjaciel Polski, zaleca
polewanie sie od wewnatrz substancjami zracymi.
Dzieci tez przezywaja regres. Juz w przedszkolu nauczyly sie troche
angielskiego, ale po co, granice zamkniete, mamusia i tatus w obcych
jezykach nie mowia”
Po wyjsciu z jaskini latwo potknac sie o wlasne nogi. Nawet na trzezwo.
Zycie wymaga wprawy wiekszej niz zostawanie w dziupli. Oto moja kolezanka
po dwoch tygodniach w domu w koncu wsiadla do auta, by cos zalatwic, i
natychmiast zaliczyla drobna stluczke. Stuknela jedno auto, zaraz i trzecie
w nich wjechalo. Alez cieszyla sie, ze w ten sposob miala wreszcie jakis
kontakt z ludzmi – spisywanie, zalatwianie formalnosci z ubezpieczycielem.
Cieszyla sama sprawczosc, akcja. Widzialam kiedys program dokumentalny o
wiezniach, ktorzy po wielu latach opuszczali cele. Wielu z nich po paru
dniach na wolnosci – wieszalo sie.
Co ma wisiec, niech nie wisi. Kto stara sie w czasie paniki epidemicznej
dzialac, ten wie, ze nie jest latwo. Wlascicielka zakladu optycznego
godzinami negocjuje z” farmaceutkami. Apteki winduja ceny za rekawiczki.
Bez rekawiczek teraz zaden optyk nie ruszy, a rekawiczki to towar
reglamentowany, jak mieso w PRL. Ja dzialam, probujac ratowac moje
mieszkanie przed ruinacja. Dzieci nie sa teraz mile widziane nie tylko u
dziadkow, ale i w przedszkolach, ktorych polskie miasta i sanepid nie
potrafia przystosowac do dzialania w czasach epidemii, ale tez w domach.
W dodatku nie bedzie obozow ni kolonii. A wedlug mnie najgorsze, co moze
spotkac mieszkanie lub dom, to mieszkajace w nim dzieci. Moj starszy syn
rozwalil juz trzy lampy (w tym zwisy sufitowe sztuk dwa), trenujac w domu,
a mlodszy syn zniszczyl sciany farbami i flamastrami, nie bedac Banksym.
Cala elektryka jakby siada w tej epidemii.
Elektryk to temat wrazliwy w polskiej historii. Jednak czuje, ze teraz
naprawde elektryk moglby uratowac moja sytuacje, bo coraz ciemniej w mojej
jaskini. No ale czy w czasie zarazy mozna go wezwac? Czy zachowa dystans?
Ile taki elektryk ma, za przeproszeniem, kontaktow? Na ile gra kontaktow –
czy uprawia tikitake, czy laga i do przodu? Czy byl wczesniej u klientow
zakazonych? Poprosze jakis dokument”
Czy znajde takiego jedynego, ktory przyjdzie, wiedzac, ze mam dzieci? Moze
poszukac elektryka mlodego – nie w grupie ryzyka. Nie chcialabym zabic
elektryka tym, ze go wezwalam do pracy. Ale moze elektryk, podobnie jak
niejedna z nas, woli umrzec w pracy, jak Tadeusz Lomnicki, a nie bez
swiadkow, samotnie, w jaskini?
Czas kwarantanny niejedna sasiadka wykorzystuje na remonty i naprawy.
Dziwnym trafem materialow budowlanych nie brakuje. Slysze stukanie, widze
smiecie wielkich gabarytow wyrzucane do kontenerow. Czy to dobrze? Punkt
widzenia zalezy od punktu slyszenia. Remontowe wiercenie i stukanie nie
pomaga sasiadom w pracy. Zdalnej. Do biura wszak nie uciekna po chwile
ciszy.
Agata PASSENT

A TO POLSKA WLASNIE!
——–
– Prawicowe media nad Wisla odtrabily sukces. Wedlug nich, brytyjczycy
chwala polski rzad za walke z koronawirusem. Zarowno „Do Rzeczy” jak i TV
Republika oglosily, iz brytyjski portal „The First News” docenia wladze PiS
za radzenie sobie z epidemia. „Matt Day (…) pisze co prawda, ze
�sniektorzy kwestionuja dane polskiego rzadu twierdzac, ze zmarlo wiecej
ludzi, ale malo kto twierdzi, ze rzad nie zadzialal efektywnie” -w �sDo
Rzeczy” nie kwetionuje tego nikt” – skomentowal Bartosz Weglarczyk z Onetu.
Okazuje sie bowiem, ze ow „brytyjski portal” chwalacy Prawo i
Sprawiedliwosci nalezy do… Polskiej Agencji Prasowej. A PAP, to
panstwowa agencja, finansowana przez Skarb Panstwa. Czyli uklad zamkniety,
kolko wzajemnej adoracji. Bo ciemny lud to kupi…
——–
– Lodzki Sanepid potwierdza, ze jeden z pracownikow firmy EDC Expert Direct
Communication z Piotrkowa Trybunalskiego, ktora na zlecenie Poczty Polskiej
ma zajmowac sie kompletowaniem tzw. pakietow wyborczych, zakazil sie
koronawirusem. W sprawe zaangazowali sie dziennikarze TVN24, ale i
Krzysztof Brejza, senator PO – ktory uzyskal od lodzkiego sanepidu owe
informacje. „Te ustalenia powinny pogrzebac mrzonki o wyborach
korespondencyjnych w kazdym cywilizowanym kraju. Przerwijmy to szalenstwo!”
– napisal Brejza na Twitterze dzielac sie jednoczesnie odpowiedzia
lodzkiego sanepidu.
——–
– To juz oficjalne. PiS wobec niemoznosci wylowienia odpowiedniej ilosci
glosow sposrod opozycji, postawil ultimatum Porozumieniu Jaroslawa Gowina.
„Jesli poslowie Porozumienia zaglosuja w Sejmie przeciw ustawie o
glosowaniu korespondencyjnym beda musieli opuscic klub parlamentarny Prawa
i Sprawiedliwosci oraz Zjednoczona Prawice” – powiedzial w rozmowie z PAP
Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego PiS.
——–
– W piatek na placu Wolnosci w Poznaniu odbyla sie spora manifestacja.
Mieszkancy miasta wyszli na ulice mimo zakazu zgromadzen w czasie epidemii
koronawirusa – zachowujac dwumetrowa odleglosc i noszac wymagane maseczki
ochronne. „Precz z Duda i Kaczynskim”, „Karty wyborcze do spamu” – mozna
bylo przeczytac na transparentach. Organizatorami akcji byli czlonkowie
facebookowej strony „Dla Rzeczypospolitej”. „Okres pandemii w Polsce
pokazal prawdziwe oblicze wladzy, ktora pisze ustawy pod swoimi stolkami,
majac za nic obywateli w tym kraju oraz nie liczy sie z ich zdaniem. Nie
chcemy takiego rzadu” – napisano na Facebooku.
——–
– Radny PiS Andrzej Matusiak zostal kierownikiem oddzialu Wojewodzkiego
Osrodka Ruchu Drogowego w Jastrzebiu-Zdroju. Stanowisko dostal bez
konkursu. Spekuluje sie, ze stanowisko zalatwil mu brat blizniak, posel PiS
Grzegorz Matusiak, lub wicemarszalek wojewodztwa slaskiego Wojciech Kaluza
(to ten, ktory zaraz po wyborach zmienil ugrupowanie z Nowoczesnej na PiS).
Czy Andrzej Matusiak, oprocz bycia miejskim radnym i szefem Slaskiego
Zwiazku Szachowego, ma jeszcze jakies kompetencje lub wyksztalcenie do
szefowania oddzialem WORD? Nie odpowiedzial na te pytania dziennikarzy,
odeslal ich do dyrekcji…
——–
– Dyrektorka Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorob
Andrea Ammon oglosila, ze w wiekszosci krajow UE epidemia koronawirusa jest
juz w odwrocie. Niestety, nie dotyczy do pieciu krajow. W Bulgarii liczba
zakazen wciaz rosnie, natomiast w Rumunii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i…
Polsce sytuacja wciaz sie nie poprawia. W Polsce, pomimo iz mozna
przeprowadzic teoretycznie 25 tys. testow dziennie, przeprowadzono ich
tylko 7,8 tys. w ciagu ostatniej doby. Co ciekawe, obiecujacy byl raport z
1 maja – 16,6 tys. testow, ale 2 maja bylo tylko 11,4 tys., natomiast 3
maja nie przekroczono 10 tys. Mimo tak znaczacego spadku ilosci
wykonywanych testow, przyrost zakazen utrzymal sie na wysokim poziomie.
——–
– W badaniu IPSOS dla oko.press sprawdzono, jak Polacy zaglosowaliby w
normalnych wyborach. Okazalo sie, ze Andrzej Duda moze liczyc na 42%
poparcia, Szymon Holownia na 15%, Wladyslaw Kosiniak-Kamysz na 12%,
Malgorzata Kidawa-Blonska uzyskalaby 7% a KRzysztof Bosak i Robert Biedron
po 6%. Az 11% pytanych wybralo wariant „trudno powiedziec”.
——–
– Dzialacze Lotnej Brygady Opozycji chcieli wrzucic do skrzynki pocztowej
Jaroslawa Kaczynskiego list z pytaniami do niego. Niespodziewanie droge
zablokowali im… policjanci. „Panstwo powinniscie to wyslac Poczta Polska”
– powiedzial jeden z funkcjonariuszy, na co jeden z dzialaczy odparl, ze
policja nie jest od pilnowania skrzynek. „Pilnuje skrzynki, to jest moje
hobby takie, powiedzmy” – odparl policjant. Po chwili przed furtka
zgromadzilo sie wiecej mundurowych, by pilnowac wspomnianej skrzynki. „Nec
Hercules contra plures” – stwierdzil jeden z dzialaczy. Jak widac,
Kaczynskiemu juz nie starcza na ochrone, wiec wyrecza sie Policja. Ciekawe
tylko czy i kiedy Policja odpowie za sluzenie prywatnym, partyjnym
interesom? Film z dziennikarskiej interwencji dostepny na YouTube. Polecam!
——–
– PiS zmienia front w sprawie wyborow 10 maja. „Ten termin, no pani
redaktor trzeba to juz powiedziec w tym momencie prosto, jest raczej trudny
do zrealizowania. Biorac pod uwage, ze ustawa mialaby wejsc w zycie ew. 7
maja, nie jest mozliwe przygotowanie tego procesu wyborczego w ciagu dwoch
dni” – stwierdzil w Radiu ZET Jacek Sasin. Minister aktywow panstwowych juz
zaczal drukowanie pakietow wyborczych (moze juz wypelnionych?), wiec
ciekawe co z nimi teraz zrobi, kto za to zaplaci i najwazniejsze – kto za
to odpowie?
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

Przecherna Materna
L O S D E S P E R A D O S
Postanowilem, ze pojde sladami premiera Gowina. Przysiegalem sobie, ze nie
bede sie wypowiadal na temat wyborow ani obecnej klasy politycznej i
kolejny raz nie wytrzymuje.
Wypowiedzi przedstawicieli Zwiazku Zawodowego Pocztowcow w Senacie
pozbawione kontekstow politycznych, odnoszace sie do czystej praktyki
pocztowej, utwierdzily mnie w przekonaniu, ze to, co jest proponowane jako
ustawa o wyborach korespondencyjnych, jest nie tylko legislacyjnym
niechlujstwem, ale tez szczytem kompletnej nieznajomosci pracy zwyklego
listonosza, ktoremu nawet obiecane fartuchy i maski nie pozwola na
wykonanie tej absurdalnej wyborczej uslugi.
Jestem gleboko przekonany (tak czesto mowia politycy), ze te wybory po
prostu sie nie odbeda w majowych terminach. Oczywiscie nie moge przewidziec
dzialan kompletnie oderwanego od rzeczywistosci pana Jaroslawa, ktorego
szalencza determinacja, polaczona z jednej strony z checia utrzymania
wladzy absolutnej, a z drugiej cynizmem rewolucjonisty z Zoliborza, moze
doprowadzic do kolejnej tragedii dla naszego kraju, tak jakby pozary,
susza, upadajaca gospodarka i pandemia nam nie wystarczaly.
Z drugiej strony obserwujemy determinacje tych wszystkich kandydatow na
urzad prezydenta, ktorzy niby nie chca, zeby wybory sie odbyly, ale
desperacko mobilizuja nas do wziecia w nich udzialu. Kazdy z nich, nie
prowadzac kampanii, prowadzi ja tak, jak umie. Prezydent Duda sfotografowal
sie z wyczerpanym swoja bledna strategia ministrem Szumowskim. Pan
Kosiniak-Kamysz korzysta ze swojej elegancji i przemawia do chmur i nieba.
Niezalezny kandydat Holownia mowi w swoich live’ach bez przerwy, co jest
jego i atutem, i wada. Najwieksza niespodzianke sprawila mi ekipa pani
Kidawy, ktora sparodiowala swoim spotem Kidawa TV nasze parodie programow
telewizyjnych sprzed lat. Parodia parodii, niestety, nigdy sie nie udaje.
Realizatorow tego spotu prawomocnym wyrokiem skazalbym na ciezkie roboty.
Krzysztof MATERNA

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

Vital Heynen:
IZOLACJA? NAJLEPIEJ WYCHODZI MI GOTOWANIE
Belgijski trener polskich siatkarzy Vital Heynen o tym, jak spedza
kwarantanne, szkoleniowych planach na lato i przyszlorocznych igrzyskach w
Tokio.
Jak pan, czlowiek bardzo aktywny, znosi kwarantanne?
-Nie chce brzmiec zbyt optymistycznie w tych nielatwych czasach, zeby nie
zostalo to odebrane jako lekcewazenie problemu, ale radze sobie
zadziwiajaco dobrze. Jestem z natury chaotyczny i dzieki temu dobrze sie
adaptuje, a koronawirus i te obostrzenia to wlasnie nowa sytuacja, do
ktorej wszyscy sie musimy przyzwyczaic. Staram sie duzo ruszac, czytam
ksiazki, ogladam filmy, gotuje. Generalnie robie teraz duzo rzeczy, ktorych
wczesniej nie robilem. To mile, bo odkrywam nowe przyjemnosci, ale z kazdym
dniem czuje, ze coraz bardziej chcialbym wrocic do trenowania. Tesknie za
tym, a to juz nie jest mile uczucie.
Bycie non stop w domu dla kogos takiego jak pan jest trudne?
-To prawda, ze teraz trzeba sie nauczyc bycia w domu, z rodzina. Dla mnie
jednak to nie jest trudne, bo przez wiele lat nie mialem do tego okazji.
Przez ostatnie cztery lata bardzo rzadko bywalem w domu, praktycznie mnie
tam nie bylo. Ostatni raz moglem tak dlugo pomieszkac u siebie chyba w 2016
roku, kiedy z reprezentacja Niemiec nie zakwalifikowalismy sie na igrzyska
olimpijskie.
Co z tych nowych aktywnosci sprawia panu najwiecej frajdy?
– Chyba najlepiej wychodzi mi gotowanie. To swietne uczucie, kiedy mieszasz
skladniki, a na koniec przekonujesz sie, ze to, co przygotowales, jednak
smakuje! Ostatnio zrobilem risotto, przy ktorym przez 45 minut trzeba
mieszac w garnku ryz. Normalnie uznalbym, ze to strata czasu, a teraz
przekonalem sie, ze to moze sprawiac przyjemnosc. Jeszcze raz podkreslam:
to ciezkie czasy i wielu cierpi, ale musimy wszyscy przez to przejsc.
Zrobil pan sobie przerwe od siatkowki?
-Rozmawia pan z czlowiekiem uzaleznionym od tego sportu. Nie wierze, ze
zyskam jakas nowa perspektywe, bo dawno juz wypracowalem swoja metode.
Przeczytalem ksiazke Richarda Oldfielda „Simple but not easy”. Wierze, ze
nawet najwieksze sprawy i zadania mozna uproscic.
Kontaktuje sie pan z zawodnikami?
-W zeszlym tygodniu rozmawialem z reprezentantami Polski, a teraz przez
kilka dni rozmawialem z moimi siatkarzami z Perugii. Jeszcze niedawno byl
przesyt grania, a teraz zawodnicy tesknia, wypatruja momentu, kiedy mozna
bedzie wrocic na parkiet. Oczywiscie, kazdy zawodnik ma opracowany
indywidualny program treningowy, ktory ma pomoc mu w utrzymaniu kondycji.
Kazdego dnia sledze doniesienia o epidemii, ale w pewnym momencie juz kazdy
ma dosc. To byloby mile, gdyby ludzie mogli znow porozmawiac o futbolu,
koszykowce, siatkowce. Powrot do gry to bylby symbol, ze znow
wystartowalismy jako spoleczenstwo, a koronawirus moze nas zatrzymac tylko
na pewien czas.
A co z Liga Mistrzow?
-To jest trudne technicznie i logistycznie, bo graja kluby z wielu krajow,
m.in. Jastrzebie, kluby rosyjskie, ktore w roznym momencie zawieszaly
rozgrywki. Moze Liga Mistrzow powinna zostac dokonczona w listopadzie lub
grudniu? Oczywiscie, druzyny gralyby wtedy w zmienionych skladach, ale to
wydaje mi sie najbardziej rozsadne.
Igrzyska olimpijskie odbeda sie rok pozniej niz planowano. To dobrze, ze
wybrano taka date?
-To najbardziej logiczna decyzja. Liczylismy jeszcze niedawno, ze do
igrzysk zostaly nam trzy, cztery miesiace, a okazuje sie, ze to bedzie
15-16 miesiecy. Nie widze tu jednak wielkich utrudnien. Sprobujemy
popracowac tego lata. Poprosze chlopakow o to i mysle, ze beda chcieli.
Jak zrobic zgrupowanie w czasie epidemii lub tuz po niej?
-Rozmawiamy o tym, jak sie zabezpieczyc. Nie zaczniemy treningow, dopoki
wszyscy w druzynie i ci, ktorzy beda z nami mieszkac, nie przejda testow.
Na pewno o to zadbam, bo jestem najstarszy w kadrze, wiec jestem w
najwiekszej grupie ryzyka i sam nie chce klopotow. Sport jest wazny, ale
zycie i zdrowie sa wazniejsze. Nie bedziemy ryzykowac. Podobnie
postepowalem w Perugii.
Gdzie mialoby byc zgrupowanie?
-Chlopcy chcieliby Spale, ale ja uwielbiam Zakopane, bo kocham byc w
gorach. Troszke walczymy o to miedzy soba i zobaczymy, kto wygra. Teraz
trzeba brac tez pod uwage osrodek, ktory bedzie dostepny.
W przyszlym roku planowane sa tez mistrzostwa Europy. Tam rowniez
poprowadzi pan polska kadre?
-Na razie nie mam kontraktu na przyszloroczne igrzyska olimpijskie i
mistrzostwa Europy (kontrakt Heynena konczy sie jesienia tego roku, czyli
tuz po igrzyskach w Tokio w pierwotnym terminie – przyp. red.). Rozmawiamy
z federacja i jestesmy na dobrej drodze, ale jesli chodzi o ME, to najpierw
musze porozmawiac z zawodnikami. Umawialismy sie na prace do igrzysk i moze
stwierdza, ze mnie juz nie chca? Oni tez maja cos do powiedzenia i dla mnie
dotychczas najwazniejsze bylo to, ze zawodnicy sa za mna.
Mowil pan, ze pana druzyny najlepiej graja w trzecim roku pana pracy, a on
wlasnie trwa…
No nie, tego roku nie licze, bo nie mozna go nazwac trzecim rokiem pracy.
Rozmawiala:
Dorota KOLAKOWSKA
—————-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,”Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *