Dzien dobry – tu Polska – wtorek, 27 listopada 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 312 (5003) 27 listopada 2018 r.

800 Euro i…Starczy!
Kilka tygodni, a wiec rekordowo dlugo trwala, kolejna juz gazetkowa aukcja
obrazu jachtu namalowanego na nawigacyjnej mapie przez Nadwornego Artyste
Marynarskiego Pogotowia Gargamela- kpt. Ryszarda Kucika. Tym razem
przedmiotem licytacji byl jacht „Flying Wave”- „Latajaca Fala”, cena
wyjsciowa, jak zwykle: 100 euro. Zainteresowanie bylo niezmiennie spore,
stawki podbijano czesto i gesto. Mniej wiecej w polowie aukcji
wykrystalizowala sie natomiast czolowka – dwoch rywali: C/E ze statku
Hafnia Asia i Stan ktorzy przez wiele dni toczyli uparty pojedynek,
„przebijajac sie” wzajemnie naogol po 50- z tym, ze Starszy Mechanik
licytowal w euro, a Stan w dolarach i dopiero pod koniec- „dla jasnosci”-
przeszedl na euro. Padaly tez rekordy stawek z poprzednich aukcji, wiem ze
towarzyszylo temu rosnace zaintereswanie „kibicow” na morzu. Jedni stawiali
na wytrzymalosc psychiczna i zasoby finansowe Chief Mechanika, drudzy
wierzyli w Stana, padaly podobno zaklady w mesach. No i rzecz sie wczoraj
wyjasnila: najpierw Stan zadeklarowal 800 euro, a chwile potem dostalem
maila tresci nastepujacej:
„Gargamelu.
Bardzo dziekuje za wspaniala „bitwe” o obraz. Gratulacje Stan!!!
Na konto i tak wplata poleci. Dla Dzieci.
Pozdrawiam
C/E Hafnia Asia”
Oto postawa godna podziwu. C/E z Hafni pokazal jak godnie przegywa
mezczyzna i marynarz. I gratulacje dla Zwyciezcy i deklaracja, mimo
przegranej, wplaty na pomoc Dzieciom. Natomiast Stan, ktoremu nie tylko
gratuluje rozmachu w licytowaniu, ale i szczodrosci w podbijaniu stawek,
zasluzyl na serdeczne podziekowanie za „wywindowanie” ostatecznego
rezultatu. Namiary Stana przekaze na statek kpt. Kucikowi aby miedzy soba
uzgodnili sposoby przekazania wygranego obrazu.
Ale najwieksze DZIEKI i SZACUNEK przede wszystkim Ryskowi Kucikowi za tzw.
caloksztalt. Czym bylo by Marynarskie Pogotowie Gargamela bez takich Ludzi,
jak KUCIK?
Sa oczywiscie i takie (pol)dupki, ktore zarzucaja Ryskowi, ze sie
…”lansuje” poprzez malowanie obrazow dla Gargamela. Mysle, ze ci, ktorzy
tak mowia- lansuja sie przez swoj idiotyzm. Sle im wiec serdeczna porade:
pocalujta w dupe wojta! – Wasz:
Gargamel („lansujacy sie” poprzez gazetke)

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7701PLN Euro: 4.2883 PLN Frank szw.: 3.7831 PLN Funt:
4.8392 PLN Gielda 26.11.2018 r godz. 17.00 WiG 56335.42 (-0.24%)
WiG30 2507.63 (-0.29%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.72 PLN Euro: 4.22 PLN
Funt: 4.76 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.69 PLN
Euro: 4.19 PLN Funt: 4.79 PLN

Pogoda w kraju
Pochmurno wtorek. Temperatura maksymalnie do 5 stopni C..

Na dobry dnia poczate
Kobieta – jako natura bogatsza, bardziej skomplikowana, hojniej
obdarzona przez Boga, przez nature – wstydzi sie 5 razy w zyciu,
podczas gdy mezczyzna – ktory jest takim mechanizmem uproszczonym –
tylko dwa. Otoz kobieta:
– pierwszy raz gdy w ogole pierwszy raz
– drugi raz kiedy pierwszy raz z wlasnym mezem
– trzeci raz kiedy pierwszy raz wlasnego meza zdradza
– czwarty raz kiedy pierwszy raz bierze pieniadze
– piaty raz kiedy pierwszy raz placi
Natomiast mezczyzna tylko dwa razy: pierwszy raz kiedy nie moze
drugi raz i drugi raz kiedy nie moze pierswszy raz.
—————
Piotra Fronczewskiego zacytowal :
Egon OLSEN

Intencje Putina sa- niestety- jasne:
ROSJA ROBI WSZYSTKO, BY MORZE AZOWSKIE BYLO JEJ WEWNETRZNYM JEZIOREM
Rosyjski atak na jednostki floty ukrainskiej na Morzu Azowskim to czesc
strategii przejecia pelnej kontroli nad tymi wodami. Blokada Zatoki
Kerczenskiej, nad ktora Rosja wybudowala w blyskawicznym tempie most
laczacy ja z Krymem, pozbawia Ukraine mozliwosci uzywania m.in. portu w
Mariupolu, zaciekle bronionego przez ochotnikow w 2014 r.
Ukrainska marynarka to twor teoretyczny
Po zajeciu Krymu przez Rosje Ukraina stracila wiekszosc (w sumie 51)
jednostek marynarki wojennej. Jej flota – dzis juz twor bardziej
teoretyczny – skladala sie wtedy z jednego duzego statku (Hetmana
Sahajdacznego) i paru tuzinow mniejszych. W ostatnich latach probowano ten
stan rzeczy zmienic, produkujac niszczyciele Gyurza klasy M. Powstalo ich
szesc, Rosja zniszczyla wlasnie dwa.
Niedzielna akcja to byl akt agresji zarowno w swietle miedzynarodowych
konwencji, jak i bilateralnej umowy zawartej miedzy Moskwa i Kijowem w 2003
r. Umowa gwarantowala nieograniczona zegluge rosyjskim i ukrainskim
jednostkom komercyjnym i marynarce wojennej po Morzu Azowskim – z dostepem
do Morza Czarnego przez Ciesnine Kerczenska.
Wojna hybrydowa trwa
Mamy wiec do czynienia z zaplanowana i skutecznie realizowana wojna
hybrydowa. Rosja atakowala na morzu, a w tym samym czasie hakerzy wylaczyli
strone internetowa ukrainskiego Ministerstwa Obrony. Od upadku
prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowicza Rosja wciaz destabilizuje
Ukraine, ktora albo bedzie prorosyjska, albo bedzie systematycznie
niszczona. Blokada Mariupola i innych azowskich portow to jeszcze jeden
krok w strone przejecia nad poludniowym wschodem kraju. Putin mowil o tym
wprost w 2014 r. po zajeciu Krymu. Polski Instytut Spraw Miedzynarodowych
ostrzegal wtedy przed scenariuszem przeksztalcenia Morza Azowskiego w
jezioro rosyjskie. Scenariusz, ktory ma najwiekszy sens gospodarczy dla
Rosji, pozbawia Ukraine strategicznych zasobow i jest wlasnie realizowany.
Kto wesprze Ukraine?
Czy spolecznosc miedzynarodowa zareaguje? Male szanse. Ukraina nie jest i
dlugo nie bedzie (prawdopodobnie nigdy) czlonkiem NATO. Ewentualna przewaga
Rosji na Morzu Czarnym oczywiscie zagraza interesom czarnomorskich czlonkow
sojuszu: Rumunii, Bulgarii i Turcji. Ale Turcja prowadzi wlasna bilateralna
gre z Moskwa, a Rumunia i Bulgaria do czempionow NATO nie naleza. Do
poniedzialku wieczorem nie pojawila sie oficjalna reakcja Stanow
Zjednoczonych. Donald Trump wyzywa sie na Twitterze raczej na Meksyku.
Jedynym odniesieniem do Europy jest ponowna krytyka sojusznikow za
niewystarczajace wydatki na obronnosc.
Jesli wiec Rosja nie odstapi od blokady Morza Azowskiego, to bardziej
zdecydowanie powinna zareagowac Unia Europejska, ktora moze zastosowac
silniejsze sankcje. Tyle ze Rosja nauczyla sie zyc z sankcjami i ma sposoby
na ich obchodzenie. Poza tym w UE nie brak wplywowych przyjaciol Putina,
przykladem Viktor Orb�An.
W Polsce reakcja na rosyjska agresje nie jest szczegolnie silna. MSZ wydal
oswiadczenie, ale Warszawa, bedaca czlonkiem Rady Bezpieczenstwa ONZ, nie
zainicjowala specjalnego posiedzenia.
Tymczasem w przyszlym roku na Ukrainie powinny odbyc sie wybory, ktore
najprawdopodobniej opoznia sie ze wzgledu na wprowadzony przez prezydenta
Poroszenke stan wojenny. Rosja bedzie z pewnoscia probowala mieszac i
wplywac na te wybory. Nastepnego kryzysu w relacjach rosyjsko-ukrainskich
nalezy spodziewac sie wiec niedlugo. Intencje Putina wobec Ukrainy sa
jasne. Pytanie tylko, czy ktos mu przeszkodzi w ich realizacji.
Marcin ZABOROWSKI

REPRYMENDA Z WASZYNGTONU
Media rzadowe, zwane publicznymi, oraz ich organy „niezalezne” milcza na
temat ostrzezenia, jakie ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher
wyglosila na temat wolnosci mediow w naszym kraju.
Dlaczego milcza – to jasne, chetnie ukrylyby te wiadomosc w ogole, gdyz –
jak powiedzial Jaroslaw Kaczynski – jestesmy najbardziej demokratycznym
panstwem w Europie. Dlaczego natomiast milcza takze media niezalezne –
trudniej ustalic. Byc moze dlatego, ze ostatnimi czasy maja tyle wiadomosci
kompromitujacych rzad, ze musza wybierac.
Tymczasem rzecz nie jest blaha. Ambasador Stanow Zjednoczonych powiedziala
m.in.: „Jest jedna rzecz, co do ktorej Kongres amerykanski, republikanie i
demokraci, jest zgodny: wolnosc prasy. Nie moge tego inaczej wyrazic.
Kongres Stanow Zjednoczonych jest bardzo pozytywnie nastawiony do Polski.
Demokraci i republikanie bardzo chetnie pomagaja Polsce, bo wiedza, ze
Polska jest bardzo waznym sojusznikiem. Ale to sie moze wszystko posypac.
Jesli chodzi o wolnosc prasy, to w USA wszystko jest czarno-biale. I mowie
o tym, przestrzegam panstwa, bo slysze o tym ciagle. ” Moge zrobic
naprawde duzo, ale jesli chodzi o wolnosc prasy, to prosze do mnie nie
dzwonic”.
Jest to juz kolejne ostrzezenie Waszyngtonu pod adresem Polski z powodu
zagrozenia wolnosci mediow. Poprzednie przekazywala rzecznik Departamentu
Stanu. Wtedy mowiono, ze Amerykanie bronia swoich (TVN), dzisiaj kontekst
jest chyba szerszy, gdyz na drugie polrocze zapowiadano „polonizacje”
mediow oraz inne sposoby ich zakneblowania. Czesc z nich jest juz
realizowana, np. pozbawienie niezaleznych mediow reklam i ogloszen spolek
skarbu panstwa. Panstwo PiS tuczy tylko swoich. Oczywiscie, dyplomaci nie
sa slepi.
Gdyby powyzsze ostrzezenie pochodzilo od ambasadora jakiegokolwiek innego
kraju – od Berlina do Tokio – polski MSZ i media prorzadowe zareagowalyby
inaczej. „Nie beda nas pouczac”, „oburzajaca interwencja w sprawy
wewnetrzne”, „niedopuszczalna wypowiedz”, „ambasador wezwany do MSZ”,
„reprymenda” itp. Poniewaz jednak mamy do czynienia z jedynym sojusznikiem,
ktorego wladze polskie sluchaja, nie slyszalem zadnego glosu protestu ani
urazonej dumy. Gdzie sie podziala nasza godnosc? Czy wstalismy z kolan? Czy
jestesmy partnerem, z ktorym trzeba sie liczyc?
Warszawa przelyka gorzka pigulke, prezydent, premier, tak na ogol wrazliwi
na punkcie suwerennosci, milcza jak zakleci. Ale to nie znaczy, ze my tez
mamy milczec.
Daniel PASSENT

Odrobina slaskosci nie zaszkodzi
CIUL, TO CIUL…
Wlasnie pochylalem sie nad czasownikiem „ukrasc”, z powodow sobie
nieznanych, ale z podziwem dla przodkow, ktorzy ubrali slowo w tyle
synonimow, ze nie musieli przez wieki – jak my dzisiaj – spowiadac sie z
siodmego przykazania. Mogli robic swoje i nie zyc w grzechu. Bylem pelen
zauroczenia, co „Polak potrafi”, zeby tylko nie krasc, a jedynie: buchnac,
capnac, podprowadzic, gwizdnac, zakosic” Jedne zrodloslowa sa jasne, inne
nie. Takie „podiwanic” to juz powstalo prawie za mojego zycia (po 1945 r.),
wiec kumam, w czym rzecz. Ale podpi*dzic czy podje*ac, czy tez” no zostawmy
to wsrod setek innych bezkradziezowych synonimow, ktorych korzeni nie
potrafie odnalezc.
No i kiedy tak rozkoszowalem sie nad pojemnoscia jednego czasownika i
przodkow pomyslowoscia, dopadl mnie telefon – zadzwonil sasiad, prosty
gornik – w sprawie rzeczownika „ciul”, za przeproszeniem. Sluchaj, jezeli
na naszego wicemarszalka, no tego Wojciecha Kaluze, ktory na Slasku
przeszedl na strone dobrej zmiany, mowia publicznie per ciulu, to go
obrazaja, czy nie?
Cholera jasna – pomyslalem – ze tez takimi pierdolami ludzie w waznych
chwilach glowe zawracaja. Ciul to ciul! – rzeklem na odczepne, bo sasiada
lubie. – Sam powiedziales rano, po ostatniej imprezie, ze ciulowato
wygladam. No tak – znalazl sie madrala – tylko miedzy nami prawdziwymi
Slazakiem (tu mnie polechtal), jak sam wiesz, miec ciulowaty fizis czy
charakter to co innego, niz byc ciulem.
Co prawda, to prawda. Musialem wiec odlozyc piekne pedzlowania, podebrania
i inne skubniecia, zeby zajac sie aktualnymi sprawami politycznymi: czy
ciul to naprawde ciul? Kiedy powiedzialem o tym zonie, bo nie wiedzialem,
jak to ciulowate dziennikarskie sledztwo zaczac, to popatrzyla z
wyzszoscia, przyniosla piwo i syknela: chu*owe masz dzisiaj zajecie, a
przeciez zbliza sie szczyt klimatyczny, smog krazy nad nami, wegla brakuje”
O ciul to wszystko roztrzasc – zachnalem sie – wazniejsze przeciez jest to,
czy publicznie obrazaja, chocby ladna poslanka Monika Rosa, naszego
slaskiego wicemarszalka, czy nie?
Sam wiem, ze sprawa ciulowato smierdzi, ale taki mam fach i brnac musze.
Ciulem przeciez nie jestem! Mam tez kola ratunkowe. Dzwonie do kolezanki z
Cieszyna, ktora po prapradziadkach pielegnuje portret Franza Jozefa II, i
wyluszczam w czym rzecz: Ty mi o tym zdradzieckim kutasie nie mow. Ale ja w
sprawie ciula. – Toz przeciez ci mowie” Bylismy na glosnomowiacym, wiec
uslyszalem cos po francusku, choc nie do konca. Z kim sie zadajesz? –
Rumun, troche rozumie po naszemu i jak uslyszal, ze rozmawiamy o ciulu, to
sie ucieszyl, bo u nich ciul to owca bez uszu albo drzewo ociosane z
galezi, taki choj” Mowisz ch*j? – zapytalem, ale kumpela rzucila sluchawka,
choc jeszcze zdazyla wykrzyczec, ze mi sie wszystko z ostatnimi wyborami
kojarzy.
Ciul z wami – rzeklem cicho i dzwonie do kumpeli z Lodzi, ktora swego
czasu, wracajac noca do domu, byla napastowana przez trzech ciuli, a z
opresji wybronila sie prostymi slowami: A pocalujcie mnie w dupe, ciule! I
z ciuli zrobily sie zalosne ciuliki.
Draze dalej, a ona odpowiada, ze ciul w Lodzi czy w Warszawie to nie to
samo co ciul na Slasku. Ciul jest ciulem! – oponuje. – No nie, kochany, u
nas to rowniez palant, bydlak, szumowina, polglowek, cep, balwan, tepak,
becwal, tluk, gnida, bydlak” Stop! Przerwalem wyliczanke. – Zapamietaj
wiec, ze ciul to nie jest prosty ch*j, penis czy inny kutas! No dobrze,
przyjalem do wiadomosci, ale z zawodowej czujnosci dopytalem: Czy ty aby
mnie nie ciulasz? – Janku, moze to ciulowato brzmi, ale nie bierz mnie za
ciulke. Nie musiala tego mowic” Ona ciulka?
Drugie kolo rzucone, a ja ciagle nie wiem, czy ciul – chocby w sensie
pieknego meskiego przyrodzenia? – to duma i zaleta, czy tez obraza. Nie
lubie takich chwil, bo zawsze ciulowato sie w nich czuje, kiedy nie
potrafie odpowiedziec na proste pytanie: czy ciul to ciul? A sasiad kazal
niebawem zglosic sie z odpowiedzia do jego garazu! Po jakiego ciula dalem
sie wciulac w taka glupia dyskusje? Ciulasz sie do nich? – zapytala
malzonka. – A bo co? – Bo przysluchujac sie twoim durnym gadkom, prawie
ciulnelam sie w rachunkach domowych” – Czy to znaczy, ze ktos nas ociulal i
teraz zwroci? – zapytalem z nadzieja. – Co z ciebie za ciul?! Masz do domu
dolozyc, musisz wiec zrezygnowac ze swoich ciulowatych wydatkow.
Stalem chwile przed domem, jak ten ciul, ktory nie wie, co powiedziec, a
klamstwo przez usta mu nie przechodzi. Watpliwa satysfakcja byla mysl, ze w
tych dniach wicemarszalek slaski – ktory z nowoczesnej przeszedl do PiS –
ma jeszcze gorzej. Takie ciulstwo sie na niego przeciez rzucilo, ze mi go
zwyczajnie zal. W tym wszystkim marna pociecha jest staropolskie
przyslowie, ze kto ciulem wojuje, ten od ciula ginie!
Jan DZIADUL

Widziane z burty
MALPA Z BRZYTWA
Wlasnie mielismy introduction z ochroniarzmi ktorzy beda z nami w czasie
przelotu w „pirackich” rejonach. Obserwujac prezentujacego grupe dowodce
nie mialem watliwosci, ze sa to ludzie obeznani z bronia, doswiadczeni i
pewni.
To ze maja powazny background „militarny” to bylo po prostu widac, slychac
i czuc. Nawet nie ma sie co zastanawiac nad tym czy przecietny marynarz
moze zblizyc sie w tym wzgledzie do ich poziomu. Nie moze. Na to potrzeba
lata treningu, ksztaltowania postaw „od malego” wieloplaszczyznowego wplywu
tych ktorzy proch juz wachali. Kilkugodzinny kurs w naszym przecietnym
„Osrodku Szkolenia Marynarzy”, kurs ktorego najwazniejsza skladowa bywa
uiszczenie przez kursantow oplaty na to nie wystarczy. Jeden z kolegow
chwalil sie, iz moglby ochroniarzy uczyc precyzji celowania. Nie mam
podstaw mu nie wierzyc. Moze by mogl. Ilu z nas jeszcze by tak moglo?
Wczycy piszacy rozwazali jedynie pozytywy broni na statku przy okazji
napadu pirackiego – i maja troche racji. W ostatnim tygodniu Adenskiej
jakiejs lodzi zachcialo sie podchodzic do statku. W kierunku agresora
wystrzelono kilka rakiet sygnalowych i ow natychmiast odpuscil. Slyszac
wystrzaly w prawdziwych pukawek, uczynil by to pewnie jeszcze chetniej.
Jakos nikt nie zastanawial sie nad bronia na burcie w czasie „pokoju”.
Co z ta broni robic? Trzymac zamknieta w bezpiecznych sejfach? Jesli tak by
bylo, to na 100% w czasie potrzeby ta bron bylaby bezuzyteczna.
A zatem treningi i np. co miesiac drill z ostrym strzelaniem…
No dobra – przypomnijcie sobie jak wygladal ostatni drill na waszym statku.
Niewazne jaki – pozarowy, antypiracki czy szalupowy. Przypomnijcie sobie
jak wygladaly poprzednie i te na poprzednich statkach. Wyostrzcie pamiec by
zobaczyc tych ludkow, znudzonych, nieobecnych, niezaangazowanychg,
skupionych na wszystkim tyko nie na tym o czym jest alarm. I w wyobrazni
dajcie im giwery, naladowane ostra amunicja. Przyslowiowa malpa z brzytwa.
Ktos w koncu do tych zabawek musialby miec klucze wiec i dostep. Raz bylem
na statku prowadzonym wedlug typowo greckich zasad wiec Stary mial rewolwer
w sejfie. Armator byl podly i nie placil od miesiecy. Zaczalem umawiac
ludzi do jakiejs akcji. I wowczas dane mi bylo uslyszec – a jakze po polsku
– „ja mam jeszcze rewolwer w biurku i potrafie zrobic porzadek na tym
statku”. No wlasnie – napady wariackie na statku sa na pewno rzadziej
spotykane niz na amerykanskiej prowincji, ale sie zdarzaja. Specyfika
statkowa sprawia, ze nie pojawia sie odpowiedni ludzie z kaftanem
bezpieczenstwa i kamizelkach kuloodpornych. Szaleniec z bronia to malpa z
brzytwa wypuszczona z klatki.
Starszy WAJCHOWY

P A R A F I A D A
– czyli jak plywac i nie zwariowac.
W sprawie tankow.
Kazda czynnosc, ktora jest wykonywana przez czlowieka, powinna byc
wykonywana swiadomie!
Pisze o tym sporo kolegow, a ostatnio napisal takze Maciej P.
Sadze, ze szkolenia i plakaty wywieszane na statku niewiele tu pomoga.
Sa specjalne treningi uwaznosci, ktore nazywaja sie „Mind Fulness” Uczy sie
wtedy, zeby czlowiek wiedzial, ze po prostu jest!
Czytajacy pomysla, ze ja pisze teraz bzdury, bo przeciez zywy czlowiek
zawsze jest, ale to nie do konca prawda, bo czesto czlowiek jest zajety
jakimis myslami, pierdolami, robi wszystko automatycznie, na pamiec, byle
szybciej itd…Taki trening moglby byc przeprowadzony na statku przez
kogos, kto ma o tym troche pojecia.
Piszac po ludzku, polega to na tym, ze czlowiek ma skupic sie na zadaniu,
ktore wykonuje i zaangazowac w to zadanie wszystkie swoje zmysly. Czyli
powinien widziec co robi, poczuc, skupic sie na tym co slyszy, itd. To jest
nawet bardzo przyjemne, bo wtedy czlowiek bardzo dobrze wykonuje zadanie
oraz jest siebie swiadomy. Jak tak zrobi kilka razy, to sie tego nauczy (
to tak jakby zaangazowac wszystkie zmysly kiedy sie idzie do lozka z
kobieta, a nie rabac ja na pamiec, byle szybko ). Tu zapewne Malgosia
Oktawiee- seksuolog mnie wesprze:)
Druga umiejetnoscia bylby trening autogenny ( tez mozna nauczyc sie na
statku, ja ucze tego niektorych oficerow, choc nie ma takiego wymogu ). Ten
trening przypomina troche szkolenie psa, a tak na prawde jest to
warunkowanie klasyczne Pawlowa.
Obie rzeczy ( Mind Fulnes i Trening Autogenny ) sa przydatne takze w
codziennym zyciu, a ci ktorzy umieja to robic donosza o wielu korzysciach.
Obu tych umiejetnosci mozna sie bardzo szybko nauczyc i ne wymagaja
wielkich nakladow.
Niestety rutyna, pospiech, zasmiecony syfem umysl, ignorancja oraz falszywa
pewnosc siebie i wiele innych czynnikow, to codziennosc. Ludzie ucza sie
coraz wiekszej ilosci umiejetnosci, maja coraz wiecej papierow i swiadectw,
ale to wcale nie oznacza, ze musza byc madrzejsi. Maja po prostu wiecej
swiadectw i certyfikatow. Wiekszosc tych papierow jest nic nie warta i
mozna je kupic. Im wiecej mam papierow- tym mniej jest mnie! Papiery do
tankow nie wchodza- tylko swiadomy czlowiek.
Pozdrawiam serdecznie,
Karol
————-
Dr Karol Parafian -psycholog, MARYNARZ

GLINSKI W KALUZY
Ostatnia wypowiedz ministra Glinskiego nie pozwala mi na obojetnosc.
Mialem silne postanowienie, zeby nie nekac czytelnikow historiami wokol
karierowiczow, ale ostatnia wypowiedz ministra Glinskiego nie pozwala mi na
obojetnosc. Po pierwsze, juz nigdy nie napisze ani nie powiem o panu
Glinskim, ze jest profesorem. Profesor, ktory nie tylko nie slyszy, co
mowi, ale przede wszystkim nie rozumie tego, co powiedzial, nie zasluguje
na taki tytul. Senator Borowski – czynny uczestnik wydarzen kulturalnych –
stwierdzil, ze Glinski „palnal”, poniewaz jest zdenerwowany buczeniem,
jakie towarzyszy mu w wystapieniach publicznych.
Jako premier techniczny moglby sie uspokoic, stosujac techniczna metode
przemowien z tabletu. Buczenie jest klopotem niestety rowniez dla tych,
ktorym minister czyta listy pochwalne, wrecza nagrody i odznaczenia. Nie
jest przyjemnie otrzymywac nagrode od kogos, kto powszechnie nie jest
akceptowany. Wyobrazam sobie, jak przykro jest wielkim i zasluzonym, kiedy
z gory, na swoim pogrzebie, slysza list od ministra Glinskiego i jak to
jest przygnebiajace dla pograzonej w zalobie rodziny. Wypowiedz ministra,
ktora slusznie spotkala sie z miedzynarodowa reakcja i oburzeniem, nie
stwarza nadziei na to, ze po wizycie w Yad Vashem ministrowi wroci
jakakolwiek wrazliwosc. Techniczny karierowicz zakochany w sobie, w swoim
stanowisku nie jest w stanie powrocic mentalnie do tych momentow w swoim
zyciu, kiedy dzialal w Unii Demokratycznej i dbal o ochrone przyrody.
Spuscmy zaslone na wypowiedzi ministra, jego decyzje obnizajace range
polskiej kultury, potraktujmy go jak szkodnika, bo mam nadzieje, ze juz
niedlugo zapomnimy o tym, ze byl i wszyscy jako srodowisko kultury rzucimy
sie, azeby powstale straty odrabiac. Bylem przez moich mistrzow uczony, ze
z nazwisk sie nie zartuje, w zwiazku z tym przypominam tylko, ze kaluza
powstaje przy nierownosciach gruntu. Sklada sie z wyrwy wypelnionej metna,
brudna woda, a nieuwaga przy wstepowaniu w nia moze spowodowac przemoczone
obuwie i chorobe.
Krzysztof MATERNA

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

Arka Gdynia – Wisla Krakow 4:1 (2:1)…jubileuszowo
Wczoraj, na zakonczenie 16. kolejki ekstraklasy. Efektowna wygrana
zolto-niebiescy uczcili jubileusz 450. meczu w historii klubu w krajowej
elicie. Niespelna 6 tysiecy kibicow w poniedzialkowe popoludnie przy ul.
Olimpijskiej obejrzalo istna kanonade. Obie druzyny oddaly az 50 strzalow.
Gospodarze zwyciezyli, gdyz byli o wiele bardziej skuteczni.

-Nawalka i Ska trenuja Lecha
W Poznaniu rozpoczynaja nowy rozdzial z Adamem Nawalka, od poniedzialku
trenerem Lecha.
Byly selekcjoner zbiorke w klubie zarzadzil w poniedzialek juz na… 7.30.
Nawalce zalezalo, aby odbyc z zespolem jeden pelny mikrocykl treningowy
przed kolejnym meczem (Lech zagra w sobote w Krakowie na stadionie przy ul.
Kaluzy).
Razem z Nawalka, ktory kontrakt oficjalnie podpisal w niedziele wieczorem,
do Lecha dolaczy jeszcze piec osob ze sztabu szkoleniowego, w tym asystent
z kadry – Bogdan Zajac i trener bramkarzy Jaroslaw Tkocz.

SPORTU BLASKI, SPORTU TROSKI
-a wiec Boski Lewandowski
Pana Michala Morawskiego face to face dopiero mam nadzieje poznac. Za
sprawa Internetu znamy sie juz jednak swietnie. Erudyta, smakosz- kuchni
oraz slowa, jeden z mistrzow poczucia humoru, fan sportu; postac na swoj
sposob takze „rodzinnie” historyczna, bo tata byl pierwszym premierem po
wyzwoleniu”
Pan Michal wykonal na „mojej” stronie Facebooka sportowo- publicystyczna
nibyprowokacje. Opisal swoj podziw dla Roberta Kubicy, a rownoczesnie nie
uciekl od watpliwosci, jesli chodzi o ocene tla powrotu do Formuly 1. I
poprosil Pan MM o moja opinie. Wywolal tym dyskusje, w ktorej – TEZ-
zarliwie wyrazany podziw dla OSOBY plecie sie ze znakami zapytania, jesli
chodzi o polityczno- marketingowe tlo tzw., sponsoringu”
I coz ja, biedny, mam poczac, jesli jestem zgodny w podziwie oraz w
watpliwosciach? W jednym sie tylko czuje” zadziwiony inaczej, w czyms, co
jest swego rodzaju wspolnym mianownikiem. No, nie do konca wspolnym, bo za
Formule, ( jako sport) nie dalbym sie kroic. Bo to dla mnie- huczace
emocje, Ala malo podniecajace, tradycje zadne, ukochanie motoryzacji
nowoczesnej jakies dziecieco naiwne.
To juz wolalem zuzel na Skrze ( odnowa podobno znow w odstawce, skonczy sie
kiedys – wroze- na apartamentowcach), wybieralo sie miejsce na wirazu i fale
zuzla na twarzy mnozyly dobrze widoczne wrazenia rywalizacji”
Podobnie sprawa ma sie z wyborem idoli. Dla mnie np. przeogromnym jest
Sebastian Kawa. „Lata na szybowcach od 1988 roku, kontynuujac pasje
lotnicza ojca. Zdobyl dwadziescia dziewiec medali mistrzostw swiata i
Europy, w tym 15 zlotych z MS.
Zanim zasiadl z sterami plywal na zaglowkach zdobywajac medale w klasach
Optymist, Kadet i „420”.” I jeszcze paru noworodkom ulatwil kontakt ze
swiatem, jako ze jest lekarzem tej specjalnosci. No. I marketingowo –
mocarz, ile szybowcow sprzedalismy za sprawa takiej reklamy? A jesli
sprzedaz, to o produkcja, podtrzymywanie pedu konstruowania itp.
To nie polemika, lecz po prostu sprawa wyboru. Na haslo: „Formul 1 i Robert
Kubica” odezwie sie kazdy, z premierem wlacznie, haslo ” doktor Kawa”
trzeba dodatkowo opisac”
„Reszta” jest refleksja wspolna. Podziw dla sportowca, ktory nie poddal sie
bolowi, losowi. „Po osmiu latach od czasu dramatycznego wypadku, osiemnastu
operacjach i dlugiej rehabilitacji, Polak po raz drugi w karierze otwiera
rozdzial startow w najbardziej elitarnej serii wyscigowej na swiecie.”
33-latek dopial swego i juz dokonal czegos niebywalego- WROCIL, a
teoretycznie- NIE MIAL PRAWA” Naleza sie podziw i szacunek? Jasne!
Sport uczy twardosci i premiuje ludzi twardych. Pan Robert – przykladem,
teraz heroiczny boj Ryszarda Szurkowskiego” Widze nic laczaca obrazy oraz
przyklad wspanialy. Na swoj sposob- moze dla kazdego z nas, Kowalskich-
jako zyciowa wskazowka..
Tlo finansowe widze ciut inaczej, niz jako wzorzec. Gdyby wtedy jeszcze
niepremier nie naplotl glupstw w podsluchanej a upublicznionej rozmowie-
pewnie pan MM, jako juz wladny w kasie Panstwa oraz protekcji tak by nie
„pracowal” nad zatarciem zlego sladu. Jest sponsor „wyznaczony”, sa wielkie
ponoc pieniadze.
Nie dziwie sie publicznemu usmiechowi pojednania, jesli forma przeprosin
jest taka. Biore to nie tylko za naiwne zawolanie, ze nawet honor ma cene,
ale za cos ze „strategii negocjacyjnej” wspolczesnosci” Bedzie ” za co”
jezdzic, a tak mozny kibic bedzie opisywany jako dobre panisko” Jesli
jezdzenie zwiencza sukcesy”
Jeden zyskal szanse, drugi zastosowal marketing polityczny. Nie swoje-
prawda, ale przeciez obok portfela bywaja przeciez wewnetrznie kieszenie- z
wizytowkami” Telefon tez pod reka. No, i nienowy to zwyczaj”
A korzysci sponsora? We wzroscie sprzedazy, w nowych rynkach? Na moje
wyczucie- „wpusci sie w koszty” – w cene litra benzyny oleju” Taka dzis
FORMULA!
Czyli- Panie Michale, sprawilem Panu zawod? Bo jednak wiekszosc refleksji
dziele i, tak samo jak Pan uznanie plote z watpliwosciami? Sorry!
Andrzej LEWANDOWSKI
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *