Dzien dobry – tu Polska – wtorek, 26 lutego 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 54 (5086) 26 lutego 2019 r.

Trzeba byc idiotka na miare Beaty Szydlo…
…zeby na konwencji PiS-u wykrzykiwac w euforii, ze „spoleczenstwo dostalo
po 500 zl W PREZENCIE (!) od prezesa Kaczynskiego”. Gdyby Kaczor sam nie
byl w skrajnej desperacji, to powinien byl w kuluarach za takie glupoty od
razu dac babie w leb za osmieszanie go przed ludzmi.. Kretynizm jest tu
bowiem tak ewidentny, ze nie bede go Czytelnikom tlumaczyc, bo bym ich
obrazil. W Polsce- okazuje sie- wladzy nie wybieraja obywatele, natomiast
wladza ucieche rzadzenia od obywateli kupuje, jak na bazarze- co bylo na
konwencji Pis-owskiej widac, slychac i czuc. I tu s Kaczor dal jako polityk
dowod nieuleczalnej glupoty, bo wkurwil setki tysiecy nauczycieli, nie
mowiac juz o rodzicach niepelnosprawnych dzieci. Jeszcze w piatek rzad
uparcie odmawial im podwyzek pensji i swiadczen z powodu braku pieniedzy, a
tu raptem w sobote pieniadze i to duze, na przekupstwo wyborcze cudem sie
znalazly. Nauczyciele zapowiadaja wielodniowe strajki w okresie szkolnych
egzaminow, matur nie wylaczywszy. Kilka innych grup zawodowych tez poczulo
sie zrobionych przez Kaczynskiego w tzw. konia. Ale spoko:w PiS-ie wszyscy
zdrowi i…zadowoleni. Po sobotnich wyglupach sondaze nadal wykazuja temu
towarzychu 41 procent poparcia. Polacy tanio sie sprzedaja- Wasz:
Gagamel na Wyprzedazy

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8241 PLN Euro: 4.3402 PLN Frank szw.: 3.8267 PLN Funt:
5.002 PLN Gielda 25.02.2019 r. godz. 17.00 WiG 60721.87 (+0.74%)
WiG30 2720.71 (+0.87%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.75 PLN Euro: 4.26 PLN
Funt: 4.91 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.72 PLN
Euro: 4.23 PLN Funt: 4.96 PLN

Pogoda w kraju
Duza dawka slonca. Termometry wskaza do 12 stopni Celsjusza.

Na dobry dnia poczatek
Posel PiS potracil samochodem 2 pieszych na przejsciu i pyta prokuratora :
– Co z tym zrobimy ?
– Mysle, ze ten, ktory glowa rozbil przednia szybe moze dostac 5 lat za
uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odlecial w krzaki- 8 lat za
probe ucieczki z wypadku- odpowiada czlowiek ministra Ziobry
(Nad. Lech R. Lyczywek)

Juz na starcie znalazla sie w pulapce
KOALICJI EUROPEJSKIEJ TRUDNO BEDZIE PRZEBIC OBIETNICE PiS
Koalicja Europejska juz na starcie znalazla sie w pulapce. Licytowac sie z
PiS nie nalezy i nie ma jak. Ale jeszcze gorzej zaatakowac ostatnie
zapowiedzi rzadzacych.
Koalicja Europejska rodzila sie bardzo dlugo i w bolach, a gdy juz wreszcie
przyszla na swiat, nie bylo nawet okazji poswietowac. Bezsprzecznie byl to
bowiem weekend Jaroslawa Kaczynskiego, ktory na sobotniej konwencji PiS
przedstawil niezwykle w swej szczodrosci socjalne obietnice. Po pierwsze,
spychajac w gleboki cien uroczysty akt zawiazania opozycyjnego sojuszu. Po
drugie, przesuwajac punkt ciezkosci debaty na optymalne dla rzadzacych
watki socjalne. Po trzecie wreszcie, rzadzacy obiecali tak wiele, ze
praktycznie rzecz biorac, zamkneli dalsza licytacje na to, kto hojniejszy.
Opozycja w szachu
Bo komu jak komu, ale akurat Koalicji Europejskiej najtrudniej byloby
przebic teraz obietnice PiS. Z jej rdzeniowym elektoratem ulokowanym w
wielkich miastach, niezle wyksztalconym i przewaznie zdajacym sobie sprawe,
ze pieniadze budzetowe nie rosna na drzewach. A z drugiej strony, majac
ugruntowany w pozostalych grupach wyborcow silny stereotyp nieczulego
liberala. Trudno byloby wiec pozyskac nowych zwolennikow socjalna licytacja
z PiS, znacznie latwiej za to oslabic wiez z dotychczasowymi wyborcami
(nawet jesli nie maja za bardzo gdzie odejsc).
Co wiecej, formula koalicyjna nawet ogranicza mozliwosci pofolgowania sobie
na obszarze wrazliwosci spolecznej ugrupowaniom teoretycznie do tego
predestynowanym, takim jak SLD czy PSL. Przynajmniej dopoki nie zostal
ustalony podzial rol w KE, nie porozdzielano watkow pomiedzy poszczegolne
podmioty, nie sprofilowano linii narracyjnych. Na razie lepiej wiec starac
sie trzymac jezyk na wodzy i nie eksperymentowac z polifonia. W
wieloczlonowych ukladach politycznych zwykle najwiecej szkody czyni
wzajemne zaprzeczanie sobie liderow. Przeciwnik latwo czyni z tego swoja
pozywke, we wlasnych szeregach narasta zas chaos, mnoza sie konflikty,
wiarygodnosc leci na leb na szyje.
Kaczynski rozbil wiec bank obietnic, natomiast KE, od razu na starcie,
znalazla sie w pulapce. Licytowac sie z PiS nie nalezy i nie ma jak. Ale
jeszcze gorzej zaatakowac ostatnie zapowiedzi rzadzacych. PiS pewnie
zreszta tylko czeka, az ktos po drugiej stronie zapomni sie i w koncu
padnie slawetne liberalne „nie da sie”. Natychmiast wtedy ruszy
propagandowa machina do znudzenia przypominajaca wszystkie okolicznosci
wprowadzenia pierwszej wersji programu 500 plus na poczatku tej kadencji. I
nie ma znaczenia, ze istnieje przeciez jakis pulap dla pisowskiego „damy
rade” w rozkrecaniu wydatkow. Wyborcy najpewniej sami musza sie o tym
przekonac, co w przyszlosci moze okazac sie bardzo bolesne. Ale dzis
opozycji pozostaje po prostu nabrac wody w usta i przeczekac najblizsze
dni, az opinia publiczna zainteresuje sie innymi tematami.
Co oczywiscie nie jest takie proste, gdyz aktywnosc medialna caly czas
trzeba podtrzymywac, na pytania dziennikarzy odpowiadac, sprawy biezace
komentowac. A do tego dochodzi problem narracyjnej zwartosci szerokiego
obozu. Reakcje calej pisowskiej Polski po sobotniej konwencji byly
jednoznaczne. Niemal wszyscy komentatorzy z mediow tradycyjnych i
spolecznosciowych wpadli w zachwyt i nikt o koszty obietnic nie pytal. Na
podobna dyscypline po drugiej stronie nie ma jednak szans. Politycy moga
sobie tutaj ustalac przekazy dnia, lecz wiekszosc wystepujacych publicznie
komentatorow powaznie traktuje wolnosc debaty i mowi, co mysli. „Nie da
sie” w koncu wiec pewnie padnie z czyichs prominentnych ust, co propaganda
wladzy od razu przechwyci i zapisze na konto KE. Z czym juz teraz nalezy
sie po prostu pogodzic, swoboda wypowiedzi jest wartoscia niedyskutowalna.
Czas na wlasny jezyk
Ale docelowo liderzy Koalicji nie maja innego wyjscia, jak wreszcie ustalic
zestaw laczacych tematow i opracowac klarowna strategie komunikacyjna,
jezyk, zarys programu. Inaczej juz do konca kampanii beda zakladnikami
narracji PiS badz mniej lub bardziej przypadkowych doniesien medialnych.
Jak sie okazuje, samo tylko zjednoczenie opozycji – na co najwyrazniej
liczyl Grzegorz Schetyna – nie bedzie wydarzeniem przesadzajacym o zmianie
dynamiki politycznej. Teraz trzeba nowemu bytowi politycznemu nadac tresc i
zapewnic minimum spojnosci. Ogolne hasla juz nie wystarcza; iluzoryczny
„polexit” jeszcze bardziej zblednie w konfrontacji z konkretem dodatkowych
500 zl w portfelach milionow obywateli. Zjednoczona opozycja pewnie nie
bedzie miala rownie spektakularnego przekazu co PiS. Wystarczy, ze bedzie
miala jakis wlasny.
Pytanie jednak, kto konkretnie i w jaki sposob mialby skrystalizowac ten
projekt. Bo sam tryb jednoczenia opozycji, narzucony przez PO i obliczony w
pierwszej kolejnosci na zapewnienie jej hegemonicznej pozycji w ramach
koalicji, niestety nie przysluzyl sie budowie wzajemnego zaufania. Zanim
doszlo do podpisania umowy koalicyjnej, odbywaly sie wielomiesieczne
podchody, mialy miejsce liczne personalne intrygi, bez pardonu podkupywano
sobie ludzi. Ogolna polityczna koniecznosc dogadania sie niestety nie szla
w parze z realnym pragnieniem zbudowania wspolnotowej plaszczyzny. Chodzilo
jedynie o to, aby mozliwie szeroko rozepchac sie we wspolnym ukladzie. W
efekcie mniejsze partie weszly do niego udreczone, na ostatnich nogach. A
glowna ich motywacja byla nie tyle nadzieja na wielkie wyborcze zwyciestwo
i odebranie wladzy PiS, ile wlasne przetrwanie.
Co wiecej, odbudowie zaufania raczej tez nie bedzie sprzyjac kampania
wyborcza. Jak wiadomo, zawsze najostrzejsza (choc ukryta przed opinia
publiczna) jest rywalizacja o mandaty pomiedzy kandydatami z tej samej
listy. A jesli dodatkowo mamy do czynienia z kandydatami reprezentujacymi
rozne ugrupowania, trudno w ogole liczyc na jakiekolwiek sentymenty. Wobec
ogolnej skali trudnosci moze wiec nawet dobrze sie stalo, ze Kaczynski
ukradl show liderom Koalicji. Nie jest to bowiem czas na celebracje i
samozadowolenie. Powolanie KE konczy pewien etap, ale to dopiero poczatek
drogi. A czasu zostalo nie tak wiele.
Koalicja Europejska jak AWS?
Poki co Koalicja Europejska niepokojaco przypomina dawna Akcje Wyborcza
Solidarnosc. Byl to, przypomnijmy, uklad wielu slabych prawicowych partii
zgrupowanych wokol silnego zwiazku zawodowego. Co moglo laczyc prorynkowych
konserwatystow, chadekow, narodowcow, katolickich integrystow oraz
zwiazkowcow? Wobec braku wspolnych tozsamosci jedynym spoiwem byl
antykomunizm, co w praktyce oznaczalo chec odebrania wladzy rzadzacemu SLD.
Koalicja tak zostala skonstruowana przez szefa AWS Mariana Krzaklewskiego,
aby mniejsi partnerzy nawet po zwarciu szeregow nie mogli podwazyc jego
przywodczej pozycji. Zamiast wiec okreslac wspolnote programowa,
Krzaklewski wymyslal skomplikowane algorytmy okreslajace udzialy kazdej
partii we wspolnych cialach. W efekcie oblicze AWS co chwila sie zmienialo.
Debiutowala w kampanii konstytucyjnej jako sila narodowo-syndykalistyczna,
z odwolaniem do Boga i lansowanym we wlasnym projekcie korporacjonistycznym
modelem panstwa.
Juz u wladzy realizowala wspolnie z balcerowiczowska Unia Wolnosci wielkie
reformy, przewaznie odwolujace sie logiki wolnorynkowej. Konczyla swoj
zywot jako twor wewnetrznie sprzeczny, ktorego sejmowa reprezentacja
hurtowo przepychala niezmiernie kosztowne prezenty dla wyborcow, podczas
gdy formalne kierownictwo i ministrowie straszyli budzetowa katastrofa. Po
przegranych wyborach AWS rozpadla sie niczym domek z kart i nie pozostawila
po sobie nawet sladu cieplego wspomnienia.
Mniej wiecej dzieki tej lekcji zatem wiadomo, jak koalicji budowac nie
nalezy. Pozytywne cele powinny przewazac nad negatywnymi, a mechanizmy
wspolnotowe dominowac nad rywalizacyjnymi. I trzeba pomyslec o tym juz
teraz. Okrzepla strukture zmienic juz bardzo trudno.
Rafal KALUKIN

CZY LECI Z NAMI PROKURATOR
– czyli kto przeslucha Kaczynskiego?
Legiony Kaczynskiego doskonale wiedza, ze jesli okaze sie on rowny wobec
prawa, przesluchany i, nie daj Bog, oskarzony, to za chwile taki sam los
moze czekac ich – wiernych janczarow Jaroslawa.
Klopot nie tylko w tym, ze jeden czlowiek zaprzega prawo i prokurature do
swoich politycznych, dyktatorskich czy biznesowych rojen. I nie tylko w
tym, ze uzywa gorliwej prokuratorki do ataku na swych oponentow. Sedno
dramatu lezy jeszcze gdzie indziej.
To czlowiek, ktory stawia sie ponad prawem. A tlum wasali dyszy z
oburzenia, ze ktokolwiek smie podawac w watpliwosc krysztalowa uczciwosc
Prezesa.
Tak, Jaroslaw Kaczynski nie jest dzis obywatelem rownym, jak my wszyscy,
wobec prawa. Jaroslaw Kaczynski jest rowniejszy.
Na naszych oczach rozgrywa sie tragifarsa. Czlowiek oskarzajacy
Kaczynskiego jest karany grzywna, bo nie stawil sie przed obliczem gorliwej
prokuratury, choc usprawiedliwiali go adwokaci. Ta sama prokuratura od
tygodni wykonuje chocholi taniec, by chronic Kaczynskiego, juz nie tylko
przed ewentualna odpowiedzialnoscia, ale nawet przed prostym
przesluchaniem. I ta sama prokuratura zajmuje sie ochrona Kaczynskiego bo
uwaza on cala afere za atak i zagrozenie „interesu publicznego”. Zatem
sledztwo – zdaniem Prezesa – ma sie toczyc z oskarzenia publicznego.
Panstwo to ja – zdaje sie mowic szef PiS.
Od poczatku „afery Srebrna” i „tasm Kaczynskiego” mamy do czynienia z nowym
rozdzialem w budowaniu polskiej wersji nowoczesnej dyktatury. Dotad lider
uwazal, ze wystarczy instytucje obsadzic swoimi ludzmi, a oni juz zadbaja,
by „swoim” nie stala sie krzywda. Prezes najwyrazniej nie przewidzial, ze
pierwszy powazny test swojego modelu panstwa przyjdzie mu wykonac na” sobie
samym. Oto bowiem mamy austriackiego biznesmena, ktory po fiasku negocjacji
z Kaczynskim zaczyna szukac oparcia w instytucjach panstwa. Idzie do
prokuratury i sklada zawiadomienie. Niezaleznym mediom opowiada swoja
historie, na dowod prezentujac nagrania. Doklada do tego dokumenty, umowy,
upowaznienia i faktury.
Nie wnikajac absolutnie w istote tego sporu (nikt z nas, poza
zainteresowanymi nie wie, jaka jest w tej sprawie prawda, czy Kaczynski
oszukal Birgfellnera czy nie), naturalnym jest, ze powinny go dokladnie
wyjasnic stosowne instytucje. Z opowiesci strony skarzacej wylania sie
bowiem obraz, ktory kaze sadzic, ze niezbedne jest wyjasnienie co najmniej
kilku kwestii. Miedzy innymi tak powaznej jak to, czy Kaczynski namawial do
wreczenia lapowki. Oraz tej, czy nie klamal w swoim oswiadczeniu
majatkowym. Byc moze tak, byc moze nie.
Ale po to wlasnie jest prokuratura, CBA i inne sluzby. Powinny albo
oczyscic czlowieka faktycznie rzadzacego Polska z falszywych oskarzen, albo
zamknac w areszcie i postawic przed sadem. Tymczasem od tygodni mamy
festiwal dziwnych ruchow, ktore w swej konsekwencji prowadza do jednego –
destrukcyjnego niszczenia zaufania do panstwa, jego organow i instytucji.
CBA natychmiast oglasza, ze nie ma sprawy. Jakby chciala zapewnic
najwazniejszego czlowieka w panstwie, ze czuwa i murem stoi za nim.
Podobnie prokuratura.
Tylko idiota uwierzy, ze szef PiS spotyka sie z prokuratorem generalnym,
zeby pogadac o ustawie antylichwiarskiej. W samym sercu panstwa, partii i
rzadu, grunt pali sie jak jasna cholera. Codziennie widzimy, jak ten pozar
gasi juz caly legion strazakow. W te role wcielaja sie szefowie sluzb,
prokuratorzy, ministrowie, urzednicy, rzecznicy partii, poslowie i
senatorowie. Dlaczego? Bo doskonale wiedza, ze jesli Jaroslaw Kaczynski
okaze sie rowny wobec prawa, przesluchany i byc moze oskarzony, to za
chwile taki sam los moze czekac ich – wiernych janczarow Jaroslawa.
Szturm zatem trwa. Atakowana jest Wyborcza, ktora cala afere opisala.
Atakowani sa adwokaci austriackiego biznesmena, atakowana wsciekle jest
opozycja, ktora domaga sie, ni mniej ni wiecej, by panstwo zareagowalo na
to wszystko normalnie. Czyli wedlug prawa.
Odporowi towarzyszy propagandowy jazgot wielkiej machiny klamstwa i fake
newsow, wylewajacy sie z pisowskiej telewizji, poslusznych Kaczynskiemu
gazet oraz z portali siejacych nienawisc i podzial. Szczujnia jest tak
rozpedzona, ze nie widzi oczywistej glupoty i podlosci, jaka saczy ludziom
do glow. Ludzie uwazajacy sie za dziennikarzy, a w istocie nie majacy z
dziennikarstwem nic wspolnego, gotowi sa sluzyc Wodzowi dzien i noc, unikac
klopotliwych pytan i rzucac sie na kazdego, kto watpi w Srebrny Krysztal z
Nowogrodzkiej. Kiedys beda sie o nich uczyc adepci dziennikarstwa, jako o
bezprzykladnym zhanbieniu tego zawodu, symbolu oportunizmu i klamstwa.
Straszne jest to, ze do tego czasu zdaza jeszcze zlamac zycie wielu
porzadnym ludziom. I urzadzic im pieklo upokorzenia, oplucia i nagonki.
Prokuratura, zamiast zwyczajnie wezwac Pierwszego Obywatela RP na
przesluchanie, wije sie i kluczy, byle tylko Prezesowi nie wyslac wezwania.
Niesamowite, ze mozna byc tak krotkowzrocznym. Naginanie, a moze i lamanie
prawa, predzej czy pozniej doczeka sie kary. Potwornie smutne, ze ktos
majacy tak wielka wladze jak prokurator, nie boi sie nieuniknionej zamiany
rol. Ze nie dzialaja odstraszajaco takie przyklady jak sprawa Tomasza
Komendy, gdzie dzis przesluchiwani sa prokuratorzy, ktorym wowczas zabraklo
refleksji. Ze na tym przykladzie wciaz dostatecznie jasno nie widac, jak
gorliwosc i chec przypodobania sie szefom albo ich politycznym mocodawcom,
skonczyc sie moze na lawie oskarzonych.
Zamiast tego stosowana jest stara zasada przykrywki. Do aresztu ida i obcy
i swoi. Zeby bylo (o ironio”) „sprawiedliwie”, wsadza sie Misiewicza i
Kaminskiego z jednej, a bylych szefow Orlenu i PKP Cargo z drugiej.
Wszystko ma oczywiscie jeden cel – zagluszyc alb stepic wrzawe, jaka
podnosi sie po oskarzeniach wobec Kaczynskiego.
Wydaje sie jednak, ze przykrywki przestaly dzialac. Ludzie widza, ze to
jakas marna gra. I jesli cokolwiek z niej wynika, to jeszcze jeden, gleboki
podzial. Tym razem na „ich aferzystow” i „naszych bladzacych”, ich
przekrety i nasze potkniecia. Zreszta najpewniej o to tez chodzi Prezesowi,
by po ewentualnej zmianie wladzy, kazdy wsadzony za kraty dzialacz PiS byl
„wiezniem politycznym” i ofiara dyszacej zadza zemsty opozycji.
Ta gra ma jeszcze jeden ukryty cel. Najwyrazniej Prezesowi chodzi o takie
zmeczenie wyborcow, by jesienia do urn poszli tylko najwierniejsi. Dlatego
podnosi sie wrzawa, dlatego padaja coraz podlejsze klamstwa. Centrowy,
umiarkowany elektorat ma zostac tak zmeczony, tak zniesmaczony, by jesienia
uznal, ze wszyscy sa siebie warci i zostal w domu. Zohydzenie polityki ma
przyciagnac do urn tylko twardy elektorat. A swoj pisowski lud, jak
wiadomo, Kaczynski ma na skinienie reki. Po to wlasnie budowal swoj
kosciol, swoja sekte smolenska, by teraz go popierali, nawet kiedy oglosi,
ze ziemia jest plaska.
Na razie kupuje elektorat. Bez wzgledu na koszty, szasta naszymi
pieniedzmi na prawo i lewo. Na konwencji PiS, obiecuje 500 zlotych juz na
pierwsze dziecko, licytuje sie z Biedroniem na pieniadze dla emerytow.
Obiecuje nizsze podatki, choc nie wywiazal sie z wlasnych obietnic
podwyzszenia kwoty wolnej od podatku. Te prezenty to oczywiscie bzdura, za
wszystkie zaplacimy zadluzajac sie na potege. Ale to dla Kaczynskiego nie
ma zadnego znaczenia. Bo nie istnieje dla niego pojecie odpowiedzialnosci
za przyszle pokolenia. Pod tym wzgledem jest pilnym uczniem Edwarda Gierka.
Liczy sie wladza, jeszcze jedna kadencja bezkarnosci, kneblowania mediow i
zamykania opozycji. Pytanie, czy ta opozycja znajdzie sposob, by kupiony
socjalnymi obietnicami elektorat przekonac do siebie. Na razie sa cukierki,
konfetti i zachwycony lider, ktory nie musi sie juz tlumaczyc z klopotow
tylko jawi jako swiety MIkolaj, Wielki Brat, dzis rozdajacy prezenty, jutro
szpiegujacy, zagladajacy nam do mieszkania, sypialni, na konto i w komputer.
Tyle ze ten plan moze sie Prezesowi nie udac. Bo coraz wyrazniej widac, ze
ludzie zamiast popadac w apatie, sa coraz bardziej wkurzeni. Pierwszy wiatr
powial z duzych miast w czasie wyborow samorzadowych, w ktorych PiS polegl
jesienia. Ten wiatr wieje dalej. I skonczy sie wysoka frekwencja, dokladnie
tak jak w 2007, kiedy to duze miasta zmiotly Kaczynskiego, a za nim duet
jego egzotycznych koalicjantow.
Afera z tasmami Kaczynskiego skonczy sie dla PiS-u fatalnie. I to
niezaleznie od tego, czy zostanie sfinalizowana oskarzeniami, czy sprawie
zostanie ukrecony leb. Ludzie widza, ze cos tu jest nie tak. Ze na wierzch
wychodzi mataczenie, kombinacje i reczne sterowanie. Wbrew temu, co sie
niektorym wydaje, „ciemny lud” nie wszystko kupi. A jesli suweren ma
jeszcze watpliwosci, to powinien sie ich szybko pozbyc.
Kamil DURCZOK
(Nad. Seamaniak)

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– Piotr Owczarski, byly dziennikarz TVP, podczas
wystapienia w Parlemencie Europejskim opowiedzial o pracy w
Telewizji Publicznej po przejeciu rzadow przez PiS.
„Niezaleznosc dziennikarska zostala zdeptana. Publiczna
telewizja stosuje jezyk nienawisci (…) nie ma juz wymiany
pogladow, kazdego dnia jest za to brutalny atak na opozycje
(…) TVP pastwi sie nad kazdym, kto mysli inaczej niz
telewizja rzadzaca. Inwigiluje sie Facebooka dziennikarzy,
osoby homoseksualne sa zwaniane z pracy” – mowi Owczarski.
„W TVP szczuje sie i atakuje wybranych politykow. Przez
kilka miesiecy TVP pastwila sie nad Pawlem Adamowiczem” –
tak mowil w kontekscie morderstwa prezydenta Gdanska.
——–
– Prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta Dudy, w
programie „Kropka nad i” nazwal Lecha Walese „platnym
donosicielem Sluzby Bezpieczenstwa”. Kiedy Olejnik zapytala
go, czy Walese powinno sie „wygumkowac” z historii,
odpowiedzial, ze „nikt nie moze wygumkowac wybitnej postaci
z historii (…) zdrajcy i tyrani tez maja niegumkowalne
miejsce w historii”. Walesa nie pozostal obojetny na te
wypowiedzi, zarzucajac doradcy Dudy lamanie prawa i
nierespektowanie wyrokow sadu: „Panie Zybertowicz jakim
prawem ublizasz mi i pomawiasz mnie publicznie? Dopoki
sady udowadniaja i nie zmienily wyroku ze nie bylem
wspolpracownikiem SB” – napisal na Twitterze.
——–
– „Czy panstwo polskie ma sluzyc wolnosci polskiej mysli,
czy tez powinno ja reglamentowac?” – pyta w swoim apelu do
Kaczynskiego prof. Andrzej Nowak – historyk, staly
publicysta „Sieci”, czlonek Narodowej Rady Rozwoju powolanej
przez Andrzeja Dude, a przed laty czlonek Honorowego
Komitetu Poparcia Lecha Kaczynskiego oraz Jaroslawa
Kaczynskiego. „Pomysl przygotowania przez urzednikow
Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyzszego listy czasopism
oraz wydawnictw, w ktorych powinni publikowac polscy
naukowcy jest praktycznym i symbolicznym zarazem
zwienczeniem reformy nauki, podjetej i realizowanej przez
rzad Prawa i Sprawiedliwosci (…) Nie bedzie punktow dla
uczonego, a w slad za tym dla jego placowki naukowej, jesli
nowa ksiazka czy artykul nie zostana opublikowane w miejscu
potwierdzonym pieczatka ministerialnego urzedu” – wyjasnia
Nowak. „Reforma Jaroslawa Gowina, ktora poparla rzadzaca
formacja Prawo i Sprawiedliwosc, zmierza do
zmarginalizowania (…) spolecznej roli humanistyki, do
zniechecenia zwlaszcza mlodych uczonych do popularyzacji
wiedzy o historii, o literaturze, o kulturze, o mysli” –
podsumowuje profesor. Pod jego listem widnieje kilkadziesiat
podpisow naukowcow, a lista wciaz sie wydluza.
——–
– To jednak czary! Rok temu nie znalazlo sie 500+ dla
emerytow, nie znalazlo sie 500+ dla niepelnosprawnych, nie
bylo pieniedzy na podwyzki dla nauczycieli czy na sluzbe
zdrowia. Az tu nagle w roku wyborczym – BUM – ponad 32 mld
zlotych do wydania! „Budzet nie jest z gumy. Ci, ktorzy
mowia, abysmy dali pieniadze (niepelnosprawnym – przyp. E.O.)
niech powiedza, komu mamy zabrac” – mowil rok temu Jacek
Sasin. Elzbieta Rafalska, odpowiedzialna za wprowadzenie
500+, jeszcze 5 lutego pisala (odpowiadajac na propozycje
Biedronia), ze brak jest takiej mozliwosci, by 500+ bylo na
wszystkie dzieci. Co sie zmienilo przez te 18 dni? Czyzby to
efekt Tasm Kaczynskiego?
——–
– To by bylo na tyle jesli chodzi o opamietanie – katolicka
organizacja prawnikow Ordo Iuris chce zablokowac lekcje o
mowie nienawisci. Prezydent Warszawy Rafal Trzaskowski
zarzadzil, by w stolecznych szkolach odbyly sie lekcje o
mowie nienawosci w ramach lekcji wychowawczych. Maja uczyc
dzieci i mlodziez jak reagowac i przeciwdzialac mowie
nienawisci. „Nienawisc ma niszczycielskie skutki. A
wszystko zaczyna sie od slow” – mowil Trzaskowski. W
odpowiedzi na zarzadzenie prezydenta Ordo Iuris
przygotowalo dla rodzicow wzorzec oswiadczenia z odmowa
zgody na uczestnictwo ich dzieci w takich lekcjach! Artur
Stelmasiak, czlonek Ordo Iuris, twierdzil ze takie filmy
jak „Kler” tez powinny byc uznane za mowe nienawisci i byc
zakazane, tak samo jak marsze feministyczne i aborcyjne.
——–
– Przyklad jak mozna manipulowac obrazem pokazala TV
Republika. Pamietacie slynna „nieobecnosc” Jaroslawa
Kaczynskiego, Beaty Mazurek i Ryszarda Terleckiego na sali
sejmowej, gdy poslowie minuta ciszy uczcili pamiec
zamordowanego Pawla Adamowicza? Otoz na stronie TV
Republika, pod artykulem opisujacym wspomniana minute ciszy
znalazlo sie zdjecie, na ktorym widac m.in. Kaczynskiego.
Prawdopodobnie pokazano archiwalne zdjecie z innego
wydarzenia,w artykule zabraklo tz informacji o nieobecnosci
3 czlonkow PiS. Z koleji Kancelaria Sejmu opublikowala
zdjecie z tego wydarzenia, ale tak kadrowane by ukryc
nieobecnosc Prezesa i 2 wicemarszalkow.
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

Z NOTESU DARIUSZA CWIKLAKA
– Ze prokuratura podlega Kaczynskiemu, potwierdzil sam jej zwierzchnik
Zbigniew Ziobro.
Kiedy austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zeznal w prokuraturze, ze
prezes PiS polecil mu przyniesc na Nowogrodzka 50 tys. zl dla jednego z
czlonkow rady Instytutu im. L. Kaczynskiego, najwyrazniej wywolal poploch.
Nastepnego dnia Jaroslaw Kaczynski pofatygowal sie osobiscie do ministra
sprawiedliwosci Zbigniewa Ziobry, choc zwykle pielgrzymki odbywaja sie w
druga strone. Ziobro zapewnia, ze nie rozmawial z prezesem o zeznaniach
Birgfellnera. A przeciez moze, bo PiS tak zmienilo ustawe, ze jest to
zgodne z prawem. Ale czy sprawiedliwe?
– „Gazeta Wyborcza” ujawnila, ze nastepnego dnia prokurator prowadzaca
postepowanie domagala sie od Birgfellnera dowodow na przekazanie koperty z
pieniedzmi, choc ten pokazal wydruk z konta i wskazal swiadka zdarzen,
czyli swoja zone. Prokuratorska dociekliwosc jest zgodna z prawem. Ale
prokurator miala tez namawiac Austriaka do zmiany zeznan, ze to prezes PiS
polecil mu przyniesc koperte. Czy to jeszcze sprawiedliwe?
– Birgfellner zeznan nie zmienil, wiec Kaczynski postanowil pozwac „Gazete
Wyborcza”. I to w trybie karnym. Powod? „Ze wzgledu na wystepujacy w
sprawie interes publiczny” – napisal prezes PiS. Czytaj: ja mam problemy, a
panstwo to ja. Takie doniesienie do podleglej politycznie prokuratury niby
jest zgodne z prawem. Ale czy sprawiedliwe?
– Ze prokuratura podlega Kaczynskiemu, potwierdzil sam jej zwierzchnik
Zbigniew Ziobro, kiedy poslowie debatowali o wotum nieufnosci dla niego.
„My mamy prawdziwego przywodce obozu politycznego, ktory poswieca swoj czas
na sluzbe sprawom panstwa” – wychwalal Kaczynskiego. Prokurator generalny
wzial w obrone prezesa PiS i w nagrode sam obronil stanowisko. Zgodnie z
prawem, ale czy sprawiedliwie?
Dariusz CWIKLAK

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Medali nie ma, pozycja Horngachera slabnie
Poniedzialek w Seefeld byl dniem przerwy w walce o medale oraz czasem
pierwszych rozliczen polskich skoczkow i ich trenerow.
Medali nie ma, jest, cytujac Kamila Stocha, „spory niedosyt”. Po konkursie
indywidualnym w polskich mediach (glownie internetowych) zauwazalna byla
narracja, ze brak wynikow to moze byc wina jury („belka dla naszych za
wysoko”) lub sedziowskiego spisku podczas pomiaru odleglosci („Stoch mogl
zostac oszukany”).
Gdy zabraklo medalu druzynowego, zaczeto dostrzegac wine Stefana
Horngachera. Adam Malysz wskazal droge, mowiac, ze skoczkowie zle odbieraja
niejasne komunikaty na temat zawodowej przyszlosci trenera w Polsce lub
Niemczech. – Stefan powinien poinformowac o swojej decyzji przed
mistrzostwami albo na koniec sezonu – orzekl dyrektor PZN ds. skokow i
kombinacji, dajac do zrozumienia, ze zamet w umyslach zawodnikow mogl
oznaczac slabsze skoki.
Byly tez wyjasnienia magiczne („Bergisel rzucila klatwe na podopiecznych
Horngachera, a ten nie potrafil znalezc zaklecia, zeby ja przelamac”),
pretensje o start Stefana Huli, pojawily sie obawy o przyszlosc („srednia
wieku bardzo wysoka”), nawet wizja poczatku konca polskich skokow, podparta
autorytetem red. Wlodzimierza Szaranowicza. Jedno nie ulega watpliwosci:
pozycja Horngachera w rozmowach z PZN mocno oslabla, a do wykonania zostala
robota w piatek, 1 marca, na skoczni normalnej.
Austriacki szkoleniowiec wspomnial, ze przejscie na mniejsza skocznie
zwykle pomaga na kryzys, jest czas na treningi i powrot do dobrej techniki.
Medialne opinie mu wtoruja: zapomnimy o Bergisel, zresetujemy umysly, mozna
bedzie znow liczyc na doswiadczenie Stocha oraz niezmiennie potezne odbicia
Zyly i Kubackiego. Pierwsze treningi skoczkow w Seefeld przewidziano na
wtorek, wiadomo, ze nikt ich nie opusci, gdyz to obiekt malo znany.
Bedzie to rowniez dzien konkursu druzynowego kobiet. Zglosilo sie 12 ekip,
Polki nie startuja, na razie mamy polowe druzyny, czyli dwie panie skaczace
na przyzwoitym poziomie.
Sztab szkoleniowy, chyba nieco przestraszony medialnymi skutkami braku
sukcesow panow, na wszelki wypadek wydal Kindze Rajdzie i Kamili Karpiel
zakaz rozmow z dziennikarzami. Szkoda, bo dziewczyny mogly sie pokazac
swiatu i powiedziec, jak sie ciesza, ze sam Kamil Stoch chce wystartowac w
konkursie druzyn mieszanych 2 marca.
We wtorek odbedzie sie tez bieg na 10 km technika klasyczna kobiet. Kiedys
konkurencja oczekiwana, teraz juz nie, bo jednak zabraknie Justyny
Kowalczyk.
– Jestem gotowa na wynik okolo dziesiatego miejsca. Mialam juz takich
pozycji wystarczajaco duzo w poprzednich trzech latach. Ciesze sie, bo
pokazalam, ze jestem jeszcze mocna i ta moc pomoze dziewczynom w sztafecie
– takie uzasadnienie swojej rezygnacji ze startu pani Justyna podala na
Facebooku. Rywalizacja kobiecych sztafet (4×5 km) w czwartek.
Krzysztof Rawa

(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *