Dzien dobry – tu Polska – wtorek, 20 listopada 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 306 (4988) 20 listopada 2018 r.

Grunt abysmy zdrowi byli…
Polscy ekonomisci, jak polscy synoptycy- prognozy im naogol nie wychodza:
nasza gospodarka miala wlasnie spowalniac, a tymczasem rosnie na potege!
Morawiecki znow bedzie mial na bajery…Zreszta nic to- grunt abysmy zdrowi
byli!- Wasz:
Gargamel Beztroski

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

„Latajaca Fala”- ZBLIZAMY SIE DO KONCA?
Od wczoraj nic sie nie zmienilo:
Licytacja Flying Wave – 600 $
deklaruje:
Stan
——————
„Latajaca Fala „- 600 dolarow po raz drugi
KTO DA WIECEJ?

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7840 PLN Euro: 4.3242 PLN Frank szw.: 3.7947 PLN Funt:
4.8701 PLN Gielda 19.11.2018 r. godz. 17.00 WiG 55911.21 (+0.85%)
WiG30 2491.78 (+1.04%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.72 PLN Euro: 4.26 PLN
Funt: 4.78 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.68 PLN
Euro: 4.23 PLN Funt: 4.80 PLN

Pogoda w kraju
Na poludniu deszcz ze sniegiem i snieg. Temperatura maksymalnie 5 stopni .
Zimno, wilgotno i wietrznie

Na dobry dnia poczatek
U spowiedzi
-Prosze ksiedza, oszukalem Zyda. Czy to grzech?
-Nie, synu, to cud!
(Nad.KRYD)

A wlasnie miala zaczac hamowac
POLSKA GOSPODARKA ROSNIE NA POTEGE!
Dane, ktore GUS opublikowal w tym tygodniu, sa niezwykle i to az z trzech
powodow. Wyglada na to, ze polska gospodarka jest naprawde w wyjatkowym
momencie. Po pierwsze rosniemy najszybciej od 10 lat, po drugie –
absolutnie nikt sie tego nie spodziewal. Przeciwnie – bardzo powszechne od
wielu tygodni jest oczekiwanie na spowolnienie gospodarcze w Polsce. Po
trzecie to wszystko dzieje sie, kiedy gospodarka strefy euro czuje sie juz
wyraznie gorzej, a PKB Niemiec w ostatnim kwartale nawet spadlo. Kazdy
ekonomista w kraju powie, ze nasze tempo rozwoju w duzym stopniu zalezy od
tego, co sie dzieje w strefie euro i w gospodarce niemieckiej. Ale ostatnie
dane temu przecza. Dlatego sytuacja jest wyjatkowa.
GUS podal, ze w trzecim kwartale br. zaliczylismy wzrost PKB o 5,1
procent. Ale ten wzrost mozna liczyc na dwa sposoby. Wedlug tego
preferowanego przez Unie Europejska (nazywa sie to PKB wyrownany sezonowo)
tempo wzrostu to az 5,7 procent. I jest to tempo wzrostu najszybsze od 2008
roku. Liczony „po naszemu” wzrost o 5,1 procent tez wyglada swietnie.
Wprawdzie nie jest zadnym rekordem, ale oznacza, ze polska gospodarka
rozwija sie w tempie ponad 5-procentowym juz piec kwartalow z rzedu. To tez
sytuacja, ktora po roku 2008 nie miala miejsca ani razu.
Publikacja GUS ma charakter wstepny i nie odpowiada na kluczowe pytanie,
ktore teraz sobie wszyscy zadaja: dlaczego? W 2017 roku i na poczatku 2018
motorem napedowym wzrostu gospodarczego w Polsce byla nasza wlasna prywatna
konsumpcja. Mamy coraz nizsze bezrobocie, coraz wiecej ludzi ma prace, a z
danych statystycznych jasno wynika tez, ze przecietnie coraz wiecej
zarabiamy (chociaz to nie oznacza, ze kazdy dostal podwyzke). To, ze wiecej
ludzi pracuje za coraz wieksze pieniadze, przeklada sie na mozliwosc
robienia wiekszych zakupow. Korzystamy z tego, sprzedaz w sklepach rosnie,
a dzieki temu producenci najrozniejszych dobr moga produkowac coraz wiecej,
wierzac w to, ze my nadal bedziemy coraz wiecej kupowac.
Bezrobocie jest juz tak niskie, ze o dalszy spadek bedzie juz bardzo
trudno. Coraz wiecej firm skarzy sie w najrozniejszych raportach i
badaniach koniunktury, ze ma problem ze znalezieniem pracownikow. W zwiazku
z tym zatrudnienie praktycznie przestalo rosnac, we wrzesniu nawet nieco
spadlo w porownaniu do sierpnia. Dane ZUS pokazuja, ze przyrost osob
zarejestrowanych i placacych skladki takze szybko sie zmniejsza. Gdyby nie
obcokrajowcy, mielibysmy w ostatnim kwartale juz nawet spadek liczby osob
zarejestrowanych. Place nadal rosna, ale pare miesiecy temu rosly szybciej.
To wszystko byly sugestie, ktore pozwalaly oczekiwac, ze konsumpcja bedzie
rosnac wolniej, a co za tym idzie cale PKB bedzie rosnac wolniej. Ale tak
sie nie stalo, czyli albo konsumpcja nie slabnie, albo zmienil sie motor
napedowy polskiej gospodarki.
Generalnie na PKB wplyw ma kilka czynnikow. Oprocz konsumpcji sa to
inwestycje przedsiebiorstw, wydatki rzadowe i samorzadowe, a do tego wzrost
zapasow w firmach i handel zagraniczny. Czy ktorys z nich mogl w ostatnich
miesiacach wybuchnac tak nagle i gwaltownie, ze az pociagnal cala
gospodarke do przodu w tempie, ktore zaskoczylo wszystkich? Raczej nie mogl
to byc handel zagraniczny. Narodowy Bank Polski publikuje co miesiac
raporty o tym, jak wyglada eksport naszych towarow za granice i import
obcych towarow do nas. Jesli eksportujemy wiecej niz importujemy, to mamy
nadwyzke, ktora nam powieksza PKB. Kiedy eksportujemy mniej niz
importujemy, to mamy deficyt, ktory nam PKB pomniejsza. Wedlug najnowszych
danych za wrzesien mamy w tej chwili niewielki deficyt, ktory nam sie
troche powieksza. Nic wielkiego, ale wynika z tego jasno, ze to nie wymiana
z zagranica stoi za ponad 5-procentowym wzrostem PKB.
Pozostaja wiec trzy mozliwosci: wydatki rzadowe, inwestycje albo zapasy.
Ekonomisci z ING na przyklad obstawiaja wzrost inwestycji. Ci z mBanku
nawet nie zamierzaja zgadywac i przyznaja, ze wszystko jest mozliwe,
chociaz w swoim krotkim raporcie sklaniaja sie ku wskazywaniu na mozliwy
duzy wzrost zapasow. Chodzi o zapasy niesprzedanych klientom, ale
zamowionych przez dealerow samochodow. Na poczatku wrzesnia weszly w zycie
nowe zasady pomiaru tego, czy silniki samochodowe mieszcza sie w normach
spalania. Wydawac by sie moglo, ze to drobna zmiana, ale jednak wywolala
ona spore zamieszanie w branzy i znaczaco zaburzyla sprzedaz w calej
Europie we wrzesniu i w pazdzierniku. Dealerzy przygotowujac sie na te
sytuacje zamowili wiecej aut wczesniej, zeby zabezpieczyc sie przed
ewentualnymi zakloceniami z dostawami od producentow po wrzesniu. Czyli
znaczaco zwiekszyli zapasy produktow, ktorymi handluja. Ekonomisci z mBanku
przyznaja, ze wydawalo im sie, iz nie bedzie to mialo az tak wyraznego
wplywu na PKB, ale teraz nie mozna tego wykluczyc.
Generalnie jednak proby odgadniecia faktycznego wzrostu inwestycji i
zapasow w polskich firmach zawsze sa niezmiernie ryzykowne, wiec trzeba po
prostu poczekac na kolejne dane GUS, ktore beda znane za dwa tygodnie. Jest
jednak jeszcze jeden mozliwy powod tego, ze dane dotyczace PKB sa pomyslne.
Stosunkowo najlatwiej go zrozumiec. Otoz mielismy przeciez w kraju w
pazdzierniku wybory samorzadowe. A przed nimi byla kampania wyborcza. Nie
wiem, jak u Panstwa, ale u mnie wladza lokalna w ostatnich paru miesiacach
przed wyborami wybudowala rondo i wymienila chyba polowe chodnikow w
dzielnicy. Takze tych, ktore wymiany nie wymagaly, bo byly calkiem dobre, a
ukladano je raptem dwa lata temu. Mialem wrazenie, ze ogladam festiwal
wydawania publicznych pieniedzy na rzeczy oczywiscie pozyteczne i dobre dla
mieszkancow, ale ze jednoczesnie jest to robione nagle i na bardzo duza
skale. Kategoria wydatkow publicznych zwykle nie ma decydujacego wplywu na
to, jak szybko nam rosnie PKB. Ale od czasu do czasu, zwlaszcza w okresach
kampanii wyborczych, taki wplyw pojawiac sie moze.
Moim zdaniem wiec z grona podejrzanych o zaskakujace podniesienie nam tempa
wzrostu PKB absolutnie nie mozna wykluczyc naszych samorzadow, ktore przez
caly wrzesien wydawaly ile sie da na cala mase projektow
inwestycyjno-przedwyborczych. Pozostaje jeszcze kwestia tego, co dalej. Po
tak pozytywnej niespodziance w trzecim kwartale br. dosc ryzykownie wyglada
zapowiadanie spowolnienia w kwartale czwartym. Tego samego, ktore mialo
nadejsc w trzecim, ale nie nadeszlo. Mimo to jednak o tym, ze to
spowolnienie przyjdzie, sa przekonani prawie wszyscy, wlacznie z minister
finansow.
Rafal HIRSCH

G A N G R E N A
Afera KNF moze dziwic tylko kogos, kto w ostatnich trzech latach mial
zamkniete oczy i zatkane uszy, ewentualnie zostal poddany hibernacji. Ta
afera nie miesci sie w kategorii anomalia, lecz w kategorii skutki.
Ostatnio wielka kariere robi u nas slowo „incydent”. Zdarzenia z punktu
widzenia wladzy niekorzystne to zawsze incydenty. Rasistowskie hasla to
incydenty. Race to incydenty, korupcyjne propozycje to rowniez incydenty.
Incydenty maja oczywiscie prawo sie zdarzyc, ale nie powinnismy tego slowa
odnosic do opisu rzeczy, ktore wlasciwie musialy sie zdarzyc.
Afera w KNF mogla sie zdarzyc wczesniej (nawiasem mowiac, wiele wskazuje na
to, ze tak bylo) albo pozniej. Mogla sie zdarzyc w tej instytucji albo w
innej. Ale zdarzyc sie w zasadzie musiala. Jest ona bowiem nieuchronnym
skutkiem funkcjonowania systemu budowanego od trzech lat przez PiS.
Systemu, w ktorym instytucje panstwa podporzadkowywane sa partii, a za
decyzjami panstwa stoi wola jednostek. Najkrocej rzecz ujmujac, to system,
ktory nazywa sie nie rzadami prawa, ale rzadami ludzi.
Gdy wladza kasuje Trybunal Konstytucyjny, brutalnie depcze konstytucje,
ustawy przyjmuje tak, jakby to bylo robienie w pospiechu plackow
ziemniaczanych dla zaspokojenia pierwotnego glodu, telewizje publiczna
traktuje jak swiadczaca uslugi kurtyzane, sady probuje sprowadzic do roli
grzecznej strazy miejskiej, gdy ulaskawia sie nieskazanych, bo wladza tak
chce, to wszyscy w tym panstwie odbieraja jasny sygnal. Odbieraja go
poddani, bo juz nie obywatele, ale przede wszystkim czynownicy wladzy –
jestesmy bezkarni, jestesmy ponad prawem.
Najbardziej banalna z banalnych prawd podpowiada, ze wladza absolutna musi
absolutnie korumpowac. W praktyce instytucjonalizuje ona bowiem pokuse, by
z wladzy skorzystac, zlamac reguly, zagrac ostro i oblowic sie ponad miare.
Gdy swiadomie z panstwowego mechanizmu wymontowuje sie wszystkie
bezpieczniki, iskra musi zamienic sie w pozar. Oczywiscie wystepki maja
rozna range. System oligarchiczny w panstwach autorytarnych tworzony jest
zwykle w czasie drugich kadencji, gdy wladzy puszczaja wszelkie hamulce, a
system bezprawia krzepnie. Ale juz we wczesniejszej fazie, tej obecnej, co
bardziej niecierpliwi graja ostro. A moze bardziej przewidujacy, bo kto
wie, czy za rok koryto sie jednak nie urwie na dekade albo i wiecej.
PiS strasznie szarzowalo w opisie nieprawosci poprzednikow. Jesli jednak
„po owocach ich poznacie”, to wspolczynnik oskarzen do aktow oskarzenia
wyglada zalosnie. Oskarzonych – zero. Skazanych – zero. Z jednej strony
mamy wiec przeklenstwa ludzi PO. Z drugiej zeznania kelnerow o
przestepczych dzialaniach obecnego premiera. Z jednej strony arogancje i
nonszalancje. Z drugiej – jak wszystko na to wskazuje – proby szantazu,
wyludzen i doprowadzenia prywatnych firm na skraj albo wprost do
bankructwa. No, chyba ze uznamy, iz wszelkie brudy tamtej wladzy zamiata
pod dywan minister Ziobro. A teraz? Ludzie wladzy chca kupic prywatny bank
za zlotowke. Wczesniej – jak wiele na to wskazuje – przejmuja za ustepstwa
„linie programowa” ogolnopolskiej stacji telewizyjnej, wykonujac ten sam
numer co w przypadku banku. Sorry, moze taki mamy klimat, ale tak
funkcjonuja satrapie i republiki bananowe. Postawa pana Czarneckiego mogla
oczywiscie wladze zdziwic, ale tylko dlatego, ze przyzwyczaila sie ona do
brudnych dealow à la panstwo – Rydzyk.
Kiedys pan Andrzej Duda na polecenie Lecha Kaczynskiego stawal na glowie,
by KNF nie nadzorowala SKOK-ow. Gdy obciazyly juz swoimi miliardowymi
dlugami Polakow, tworca SKOK-ow zostal szefem senackiej komisji finansow, a
ich glowny ekonomista wiceszefem sejmowej komisji finansow. Tak sie w
normalnym panstwie nie ma prawa dziac. To po prostu smierdzi na odleglosc.
Ale gangrena postepuje. Tak jak rak. Gdy juz zdobyli KNF, jej szef – zdaje
sie – przystapil do operacji haracze i wyludzenia.
Ale czy naprawde ktokolwiek sie dziwi? Zyjemy w panstwie, w ktorym satrapa
bierze sobie na wlasnosc glowny plac stolicy i stawia na nim pomniki, bo
taki ma kaprys. A za chwile postawi i muzeum. Czyszczenie wyrzutow sumienia
musi kosztowac. Ale coz – jego kaprys jest prawem najwyzszym. Dla pana
Ziobry panstwo jest narzedziem do prywatnej zemsty na wybitnych lekarzach,
dla pani Szydlo – prywatna taksowka, dla pana Morawieckiego – poletkiem
zabaw w demiurga od samolotow elektrycznych. Panstwo prywatne.
Oczywiscie pytanie brzmi, czy jestesmy w punkcie, w ktorym gangrene da sie
jeszcze powstrzymac, czy w punkcie, w ktorym zzera juz ona caly organizm.
Panstwo PiS gnije. Czy to gangrena, czy rak – nie jest wazne. Pan
Chrzanowski w panstwie PiS pozostanie bezkarny. Za duzo wie. Wazne jest cos
innego. To, czy powstrzymamy proces gnicia. W calym tym bagnie jest tylko
jedna dobra wiadomosc. Skalpel mamy my, obywatele. Wystarcza odwaga,
precyzja i ostre ciecie.
Tomasz LIS

Traci gust i wyczucie
ZOLTA KARTKA DLA BIEDRONIA
Czym dluzej trwa wielkie odliczanie do Biedroniowego ogloszenia
czegos-tam-bardzo-wielkiego-dla-Polek-i-Polakow, tym bardziej jestem
zaniepokojony i zdegustowany. Wypowiedzi Roberta Biedronia staja sie
nieznosnie asekuranckie i lawiranckie, a w dodatku coraz czesciej bije z
nich arogancja i proznosc. Biedron zachowuje sie tak, jakby jakis wielki
Spin Doktor udzielal mu genialnych rad w rodzaju „ludzie nie lubia gadania
o lewicy i prawicy” albo „trzeba budowac napiecie”, albo „trzeba ludziom
dawac nadzieje na zmiane” itp.
Z Palikota Biedron sciagnal „Ruch Biedronia”, jak teraz sam nazywa swoj
projekt. Z PiS skopiowal termin „druzyna” – bedzie wprawdzie nie
bialo-czerwona (chociaz, kto wie?), ale za to „najlepsza na swiecie”. A z
SLD sciagnal – wow! – Krzysztofa Gawkowskiego. Samemu bedac dysydentem
SLD-owskim, teraz „wyrwal” ze swej dawnej partii jej wiceprzewodniczacego,
zeby mu robil struktury „w trzystu osiemdziesieciu powiatach”. Wyglada to
bardzo podejrzanie. Czyzby Ruch Biedronia to jakas secesja i schizma
odszczepiencow z SLD? Skad ma Gawkowski rekrutowac dzialaczy i czlonkow
nowej organizacji – sposrod SLD-owcow? Slabe to lowisko – ryby niemlode, do
akwenu swego bardzo przywiazane, zdrajcom i secesjonistom nielaskawe. Wiec
kogo, kogo maja przyciagnac dwaj szpakowaci panowie o dosc umownej
swiezosci w polityce? Mlodziez? Wkurzonych? Mityczne „sieroty po
Palikocie”? Dla mlodziezy Biedron za stary i za grzeczny, a Gawkowski to
juz w ogole” Dla wkurzonych stary SLD-owiec to po prostu wymarzony lider! A
sieroty po Palikocie dobrze pamietaja, ze Biedron byl u Palikota, ale
zawsze jedna noga.
Nie podoba mi sie nieszczerosc i sztampowy oportunizm Biedronia, uchylanie
sie od jasnych deklaracji i odpowiedzi, a zwlaszcza tracace taniocha
odcinanie sie od calej klasy politycznej i wywyzszanie sie ponad nia.
Niedawno te retoryke przecwiczylo Razem – z wiadomym skutkiem.
Przechwalanie sie wlasna cnota i niezaleznoscia jest tylez chwytem zgranym,
co zenujacym. Na imie mu pycha. Niemal kazda lewicowa partia tak zaczyna –
chyba ze powstaje przez polaczenie. Czesciej jednak powstaje przez
paczkowanie – tak jak Ruch Biedronia, ktory wyglada na dziczke z
LSD-owskiego pnia. Bo import Gawkowskiego oznacza dla opinii publicznej
jedno – Biedron i jego projekt to jakas satelitarna akcja na orbicie SLD,
czyli cos zupelnie niszowego. Odzegnywanie sie od terminu „lewica” nic tu
nie pomoze. Kazdy dzis mowi, ze „slucha ludzi”, ze „chodzi mu o Polske, a
nie o polityke” i temu podobne bzdury. Takie pomysly na retoryke partyjna
to sobie mozna wygooglac za darmo. Macron dla ubogich”
Przegladam konto Roberta Biedronia na Twitterze. Filmikowa informacja o
aporcie Gawkowskiego ma 62 polubienia w ciagu trzech godzin. No, slabo, jak
na wielkich liderow lewicy, a tym bardziej liderow wszystkiego co sie rusza
(bo, jak twierdzi Biedron, czy „lewica” czy „prawica”, to sie jeszcze
zobaczy – w postpolityce to wszystko jedno). Inne tweety na temat
Gawkowskiego oraz wyjatkowosci Biedronia tez nie lepiej. Co sie dzieje?
Narod nie uwierzyl czy nie ma konta na Tweeterze? A moze po prostu nie ma
co lajkowac malo tworczych przechwalek w rodzaju „Laczenie z innymi
ugrupowaniami to szybka droga do stolkow. A ja nie jestem w polityce dla
stolkow, tylko dla realnej zmiany”?
Robert Biedron traci gust i wyczucie. A moze traci grunt pod nogami, skoro
ucieka sie do pomocy starych SLD-owcow? Bo nowoscia tu nie pachnie, lecz
raczej myszka traca. I jesli brac na serio zapowiedzi, ze partia Biedronia
nie bedzie szla do wyborow w koalicji, lecz osobno, to szykuje sie powtorka
z Razem. Z Gawkowskim po cztery procent – czy to jest plan polityczny
pretendenta do przewodzenia odnowionej polskiej lewicy? Bo jesli tak, to ja
dziekuje i postoje.
Jan HARTMAN

GLINSKI RAUS!
To jest nie do wiary, ale minister kultury i dziedzictwa Narodowego,
wicepremier rzadu polskiego, naszego rzadu, profesor socjologii, powiedzial
ostatnio w wywiadzie: „Jezyk, ktorym opozycja mowi o PiS, ma nas
odczlowieczac. Mamy byc tak traktowani jak Zydzi przez Goebbelsa”.
Przez 60 lat pracy dziennikarskiej stykalem sie nieraz z wypowiedziami,
ktore mozna uznac za niestosowne („zdradzieckie mordy”, „neobolszewicy”)
czy wrecz glupie, ale takiej wypowiedzi, jaka padla z ust prof. Glinskiego,
sobie nie przypominam. Od kiedy profesor pojawil sie na scenie politycznej,
dawal sie poznac jako megaloman, egocentryk, ambicjoner, czlowiek
przewrazliwiony na swoim punkcie, ktory zle znosi krytyke swojej persony i
swojej partii, ale ze pan Bog odbierze mu rozsadek – tego nie oczekiwalem.
Czlowiek przyzwyczajony do posluszenstwa, potezny i mozny jak malo kto w
Polsce, porownuje krytyke swojej partii (rzadzacej, nie podziemnej) do
hitlerowskiej propagandy wymierzonej w ludzi skazanych na Zaglade. Jak temu
czlowiekowi nie wstyd? Ten, ktoremu znikad nic nie grozi (poza nim samym,
bo sam sobie szkodzi), ten, ktory ma wladze, armie urzednikow, miliony do
dyspozycji, kierowcow, sekretarki, ochrone, stol pelen jadla, a przede
wszystkim prawo do zycia i bezpieczenstwo, ma czelnosc porownywac sie do
ludzi, ktorzy nie znali dnia ani godziny, az zgineli w otchlani Holokaustu,
a wsrod nich ludzie nam najblizsi, nasi rodzice, bracia, siostry?
Nie wiem, czy to jest wypowiedz bardziej glupia czy bardziej podla. Chyba
jedno i drugie. Swiadczy o tym, ze jej autor po prostu zatracil sie w
swojej roli, stracil poczucie rzeczywistosci i nie nadaje sie do rzadu. Typ
autorytarny, tak wzburzony i zdegustowany istnieniem opozycji, ze smie
odmowic jej czlowieczenstwa (wszak trudno uznac Goebbelsa po prostu za
czlowieka jak inni), a siebie porownac do ofiar hitleryzmu. Moim zdaniem
ktos powinien powiedziec: Glinski – precz!
Daniel PASSENT

P A R A F I A D A
– czy jak plywac i nie zwariowac
Marynarze to nie samobojcy!
Przyznaje, ze ja tez robilem ” badania ” na ten temat.
W tym przypadku slowo ” badania ” jest troche nadwyrezone, gdyz to co
robilem nie bylo dostatecznie dobrze wsparte metodologicznie, ale jakis
wynik jest.
Po prostu z racji dostepnosci do marynarzy ( kursy , wyklady )
przepytywalem ich o ilosc zaslyszanych opowiesci o samobojstwach ( co nie
jest zbyt rzetelnym podejsciem ), o checi samego marynarza do samobojstwa (
tez malo naukowy sposob ) i kilka innych.
A takze dostalem dane z kilku firm zeglugowych o ilosci udokumentowanych
samobojstwach w ich firmach.
Jesli firma „X” mowi, ze na 500 marynarzy, mieli dwa samoboje ( w ciagu 20
lat ), to prosze wyciagnac wniosek o tendencji marynarzy do samobojstwa,
czy raczej nie!
W drugiej firmie zeglugowej podobnie i w trzeciej takze.
Jesli na jakims statku zaginal marynarz ( dal dzampa over burt ), to ta
opowiesc idzie za statkiem i jest czesto powtarzana, powodujac jej
wyrazistosc, ale takze znieksztalcenie poznawcze i jako czesto powtarzana
moze powodowac jakies emocje.
Ja w ogole nie rozumiem dlaczego marynarze maja miec ceche zgodna do
samobojstwa, bo wg mnie jest raczej odwrotnie- ze wlasnie sa jedna z grup
zawodowych, w ktorej samobojstwo jest rzadkoscia ( z wyjatkami ).
Przeciez to, ze marynarz teskni za rodzina i jest sam, nie moze byc uznane
za tendencje do odebrania sobie zycia.
Natomiast wiadomo, ze rozni psycholodzy wietrza w tym interes i kase do
zarobienia, wiec manipuluja badaniami.
Pozdrawiam serdecznie,
Karol
——————–
Dr Karol Parafian psycholog MARYNARZ

CZY WIDZIAL PAN PIRATA?…
Drogi Gargamelu!
Jeszcze w temacie pirackim – ja wiem, ze procedur, checklist jest duzo,
podobnie kursow i szkolen na ladzie. Nie kazdy statek jednak musi plynac
przez strefe spiracona. Wtedy broni na pokladzie nie ma, checklist nie ma,
a w PMSie bedziemy pisac, ze nie „trejdujemy” w rejonie dotyczacym tych
praw – podobnie jak z przestrzeganiem wielustronicowych CFR, telefonami do
USCG itp.
Kurs z obslugi broni to polowa z nas zrobilaby z checia – jestem tego pewny.
Poza tym jesli juz plyniemy w te rejony… czy nie czulibysmy sie lepiej,
gdyby doszlo troche tych papierow wraz z mozliwoscia obrony wlasnej? Czy
kapitan nie bylby spokojniejszy? Przeciez nie jest powiedziane, ze tylko
kapitan musi robic wszystkie papiery – moze wydesygnowac kogos innego do
tej fuchy, a samemu tylko sprawdzac, czy dane sa ok. Wprowadzanie
wszystkiego samemu, a sprawdzanie raczej rozni sie w czasie. Zreszta
podobnie jak voyage plan, moze byc sprawdzany i potwierdzany przez wiecej
oficerow. „Co dwie glowy, to nie jedna”, wiec ktos w koncu byka znajdzie,
jesli takowy sie pojawi.
Zgodze sie z przedmowca – zrobiloby sie krwawo. Ale szanse na trafienie i
tak statek ma duzo wieksze. Walic z lodki w ruchu i to na fali? To juz
naprawde trzeba byc jakims specjalsem albo niesamowitym szczesciarzem, zeby
trafiac.
Z drugiej strony – jezeli nawet kiedys by sie to pozwolenie pojawilo – to
czemu tylko na klamki, czy szturmowce? Zamontowany na skrzydle ckm 12,7 mm
mniej zabije, niz 9mm glock?
Nie miejcie mnie za jakiegos wielkiego fana tej idei, bo moze pieniadze i
czas potrzebny na wprowadzenie tego wszystkiego moglyby zostac
wykorzystanie na oplacanie tych wszystkich watazkow, by sie odjebali od
statkow handlowych i problem tez by sie rozwiazal – pokojowo. Pytanie tylko
– kto w to wierzy?
Temat rzeka, z tego co widze, napoczety nie pierwszy i na pewno nie ostatni
raz. W gazetce sie pogotowalo (na forach i internecie tez – za pare dni
jade do domu, z checia zaglebie sie w temat bardziej), kazdy swoja opinie
wyjawil, komus sie lzej na sercu zrobilo, ktos wyciagnal jakies wnioski…
ale do tej pory te oburzenia nie przynosily za wiele. Problem dalej
istnieje i istniec bedzie. Do jakiego stopnia wyeskaluje? To zalezy od nas,
od decyzji IMO, Praw czlowieka i innych konwencji genewskich,
niegenewskich. I jeszcze raz przytakne kapitanowi Stanowi.
Na ladzie sie mowi i wydaje papiery. Niczym general w biurze sekretarza
obrony. A my jestesmy na polu walki, jak zolnierze. I to nasza krew sie tu
moze rozlac. Nasze rodziny ucierpiec. Ja kilka razy w roku smigam jako
oficer przez BAM i Aden na szybkich i wysokich kontenerowcach – do tej pory
mialem tylko kilka suspicious approachow, ale nie moge sobie wyobrazic, co
czuja Ci pod Nigeria, kiedy nie ma ani predkosic, ani wysokiego freeboardu.
Moze tam trzeba sie bardziej z koalicyjnymi okretami rozstawic? Moze tam
dac wiecej ochroniarzy?
Juz sie nie bede wypowiadac wiecej w tej kwestii, bo gdybac moze kazdy,
nawet ktos nie w temacie – kwestia wyobrazni.
Kucik JUNIOR

S U P O R T
Zeby na sekunde odetchnac od wielkiej polityki upstrzonej korupcyjnymi
propozycjami i niesprawnoscia szumidel, chcialbym w imieniu swoim i wielu
polskich kibicow podziekowac konczacej kariere Agnieszce Radwanskiej. To
wielka polska tenisistka, ktora w ciagu 13 lat dostarczyla nam wielu
powodow do dumy, wzruszen i radosci. Pewnie nie byla to latwa decyzja, ale
podjeta we wlasciwym momencie. Mysle, ze do moich podziekowan dolaczy sie
wielu polskich kibicow i sympatykow tej najbardziej sprytnej i
inteligentnej, wielkiej polskiej tenisistki.
Po tym oddechu wracam do niedawno zakonczonych biezacych wydarzen. W
show-biznesie istnieje pojecie suportu. Tak sie dzieje, kiedy wielka
gwiazde poprzedza mniej wazny artysta, zeby wypelnic sceniczna przestrzen i
przygotowac publicznosc do wielkich emocji. W czasie obchodow 100-lecia
Niepodleglosci Polski wielka gwiazda byl marsz ekstremalnych ugrupowan
prawicowych wzbogacony o tysiace nie do konca zorientowanych polskich
patriotow, a suportem na mocy specjalnego porozumienia byl marsz
rzadzacych. Nasi rzadzacy zgodzili sie na bialo-czerwona kolorystyke i
przyzwoite zachowanie. Legitymizujac wlasciwy marsz, nie doprowadzili
miedzy soba do zadnych incydentow. Jaroslaw Kaczynski nie wykrzykiwal o
zdradzieckich mordach, minister Brudzinski o zlodziejach, a prezydent Duda,
powstrzymywany za rece przez funkcjonariuszy SOP, nie spalil wyimaginowanej
flagi Unii Europejskiej. Tak jak sie umowili z organizatorami wlasciwego
marszu, zachowywali sie godnie i trudno bylo im zarzucic jakies
nieprzystojne czyny czy prowokacje. Nie wiem, jak bedzie w przyszlym roku,
ale w tym jubileuszowym dali przyklad, jak mozna przez pare godzin ukryc
to, co mysla naprawde. Po marszu rozjechali sie limuzynami do swoich domow,
a ich podroz odbyla sie mimo duzego ruchu pieszych bezwypadkowo. W
podsumowaniu zgodnie podkreslili swoja godna postawe i sprawnosc
organizacyjna, czego im gratuluje.
Krzysztof MATERNA

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Patchwork Jerzego Brzeczka
To ostatni tegoroczny wystep reprezentacji Polski. Trudno sie spodziewac,
ze ta historia bedzie miala happy end. Do meczu z Portugalia druzyna
Jerzego Brzeczka przystapi rozbita i oslabiona.
Przede wszystkim zabraknie Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji i
najlepszy strzelec w jej historii jeszcze przed spotkaniem towarzyskim z
Czechami (0:1 w Gdansku) narzekal na bol w kolanie. Nie wiedziec dlaczego
zadecydowano jednak, ze wystapi w sparingu, zamiast oszczedzac go na
spotkanie o punkty, ktore decydowac bedzie o miejscu bialo-czerwonych w
pierwszym koszyku przed grudniowym losowaniem eliminacji Euro.
Napastnik Bayernu nie strzelil gola w kadrze od 642 minut – 21 minut
brakuje mu do wyrownania swojej najgorszej serii w reprezentacji. Jak ma
jednak zdobywac gole, skoro w taktyce Brzeczka nie dostaje podan w polu
karnym?
W meczu z Czechami szesc razy dotykal pilki na polu karnym rywala, co jest
wynikiem przyzwoitym, ale dwa razy bylo to na skraju szesnastki i jedyne,
co w tych sytuacjach mogl zrobic, to podac. Innym razem dosrodkowanie bylo
tak zle, ze fakt, iz Lewandowski dotknal tej pilki, tylko zaciemnia obraz i
jest woda na mlyn dla tych, ktorzy twierdza, ze statystki ostatnimi czasy
zbyt wiele znacza w futbolu.
Szesc razy to i tak najlepszy wynik za kadencji Brzeczka – w meczu z
Wlochami w Chorzowie Lewandowski tylko raz mial pilke w polu karnym rywala,
a kilka dni wczesniej w spotkaniu z Portugalia ani razu! Z kronikarskiego
obowiazku odnotujmy, ze w pierwszym meczu Brzeczka (z Wlochami w Bolonii)
cztery razy dotykal pilki w szesnastce przeciwnikow i zaliczyl asyste przy
trafieniu Piotra Zielinskiego. Dla porownania – w meczu Bayernu z AEK w
Lidze Mistrzow Lewandowski 12 razy dotykal pilki w polu karnym.
W Guimaraes reprezentacja bedzie musiala poradzic sobie bez niego. W meczu
o stawke – choc od poczatku w PZPN panuje przyzwolenie na potraktowanie LN
swobodniej, stawka jest calkiem realna – ostatni raz taka sytuacja miala
miejsce w 2013 roku. Selekcjonerem byl wowczas Waldemar Fornalik, ale rywal
nie byl wymagajacy i Polska pokonala San Marino 5:1 (w ataku zagral Pawel
Brozek, a zmienil go Marcin Robak).
Podczas kariery reprezentacyjnej Lewandowski opuscil jeszcze tylko jeden
mecz o punkty – we wrzesniu 2009 roku ze Slowenia (1:1) za kadencji Leo
Beenhakkera. To byl pierwszy raz, gdy napastnik, jeszcze wowczas Lecha,
przyjechal na zgrupowanie reprezentacji. Przygladal sie z lawki starszym
kolegom, a cztery dni pozniej holenderski selekcjoner dal mu rozegrac
pierwsze spotkanie w kadrze. Lewandowski odplacil za zaufanie, zdobywajac
gola.
Do Portugalii nie pojechal tez Artur Jedrzejczyk. Jesli dobrze przystawic
ucho, mozna uslyszec, ze meczem z Czechami ostatecznie zamknal sobie drzwi
do reprezentacji Marcin Kaminski, do ktorego sztab szkoleniowy Brzeczka
mial mnostwo pretensji. Prawdopodobnie w podstawowym skladzie wyjdzie wiec
na boisko Thiago Cionek – ten, ktory jeszcze kilkanascie dni temu byl
uznawany za zbyt slabego, aby dostac powolanie, i zostal zaproszony dopiero
po kontuzji Kamila Glika.
Taka oto patchworkowa kadra pozegna sie z kibicami az do marca. Wczesniej
okaze sie, z ktorego koszyka zostaniemy rozlosowani do eliminacji Euro
2020, i poznamy rywali.
Piotr ZELAZNY
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *