Dzien dobry – tu Polska – środa, 9 stycznia 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 8 (5042) 9 stycznia 2019 r.

„Piracki” Kalendarz 2019
IM DROZSZY TYM BARDZIEJ…POZADANY
Wczoraj wiele wskazywalo na to, ze kapitan Karol z m/v Music, oferowana
kwota 1.000 zl,wygra aukcje stworzonego przez kpt. Ryszarda Kucika
„Pirackiego” Kalendarza. Tymczasem rowniez wczoraj, w krotkich odstepach
czasu nadeszly dwa maile:
Gargamelu Laskawy,
Pozdrawiam serdecznie ze spokojnego Indyjskiego i dziekuje za codzienne
wiadomosci.
Chcialem licytowac wczesniej, ale internet sie buntowal.
Dzis jest juz lepiej, zatem podbijam stawke
Za Kalendarz Piracki kapitana Kucika
1100 PLN daje Kapitan Ameryka 😉
Zdrowka zycze

Gargamelu,
Krotko i na temat – 1100 za Kalendarz
Pozdrawiam,
Seamaniak
————————————-
Slowem -zaczynamy od nowa. Oficjalnie:
„Piracki Kalendarz kpt. Ryszarda Kucika
-1.100 zl po raz pierwszy
KTO DA WIECEJ?
Z ostatniej chwili: Dwa „Pirackie Kalendarze” beda w niedziele licytowane
na Wielka Orkiestre Swiatecznej Pomocy w miasteczku Zalewo pow. Ilawa- skad
pochodzi Kpt. Kucik (jest Honorowym Mieszkancem Zalewa), ktory poprowadzi
tam rowniez kweste innych „fantow” nie tylko ofiarowanych przez siebie.

Sensacja dnia:
POLSKI MILIARDER CHCE PRZEJAC WISLE KRAKOW!
Wisla Krakow moze zostac uratowana przez polskiego miliardera. Bialej
Gwiezdzie moze pomoc Zbigniew Jakubas znajdujacy sie na 18. miejscu na
liscie najbogatszych Polakow. Dzieki ewentualnemu przejeciu, powraca takze
temat powrotu Jakuba Blaszczykowskiego.
Jak podaje „Przeglad Sportowy”, Zbigniew Jakubas jest jednym z czolowych
graczy ludzi biznesu w Polsce. Wsrod jego licznych inwestycji znajdziemy
m.in.: dzialanie na Gieldzie Papierow Wartosciowych, sprzedanie akcji Netii
Zygmuntowi Solorzowi. Dodatkowo pelni on funkcje przewodniczacego rady
nadzorczej Mennicy Polskiej. Wedlug szacunkow „Forbes”, majatek Jakubasa
wynosi blisko 1,5 miliarda zl.
Wisla Krakow wciaz znajduje sie w tarapatach: policja przeszukala dom bylej
prezes, Marzeny Sarapaty, na celowniku sa rowniez kibice. Ponadto
wielokrotny mistrz Polski znajdujacy sie na skraju bankructwa moze spasc
nawet do IV ligi. W pomoc prawna zaangazowal sie juz byly prezes Legii
Warszawa, Boguslaw Lesnodorski.
Poza ratowaniem klubu, „Przeglad Sportowy” uwaza, ze temat Jakuba
Blaszczykowskiego rowniez jest realny. Chociaz ostatnio pojawily sie
pogloski o tym, ze pomocnik moze trafic do Gornika Zabrze, to byly pilkarz
Wolfsburga moze rozpoczac treningi na Reymonta. Jednak samo podpisanie
kontraktu wiaze sie z zapewnieniem, ze Wisla Krakow pozostanie w
Ekstraklasie.
Polskie media, nie tylko sportowe, trabia o tym od rana, wiec i ja nie moge
byc gorszy…-Wasz:
Gargamel Ambitny

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7559 PLN Euro: 4.3013 PLN Frank szw.: 3.8307 PLN Funt:
4.7952 PLN Gielda 8.01.2019 r. godz. 17.00 WiG 58924.82 (+0.03%)
WiG30 2647.23 (+0.24%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.68 PLN Euro: 4.22 PLN
Funt: 4.69 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.65 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 4.73 PLN

Pogoda w kraju
We wschodnich regionach slabe opady sniegu do 1-2 centymetrow, a dla
zachodnich- deszczu ze sniegiem i deszczu. Na termometrach maksymalnie od
-4 stopni Celsjusza na Suwalszczyznie do 4 stopni na Nizinie Szczecinskiej.

Na dobry dnia poczatek
– Aach!
– Ooch!
– Aach!
– Ooch!
– Aj…
To byl mecz tenisowy Szarapowa-Sobolenko.
(Nad. Piotr Nowalany)

Pierwszy tydzien to kryzys za kryzysem
POCZATEK ROKU FATALNY DLA PiS
Pod koniec ubieglego roku PiS probowalo odzyskac inicjatywe po trudnych
tygodniach zmagan z afera KNF. Premier Morawiecki wystapil o wotum
zaufania, by przykryc wniosek PO o konstruktywne wotum nieufnosci i chwalil
sie dokonaniami z pierwszych 12 miesiecy rzadow. W ekspresowym tempie
uchwalono ustawe, ktora miala zablokowac podwyzke cen pradu. Ale pierwszy
tydzien stycznia to juz polityczna katastrofa.j
Politycy Prawa i Sprawiedliwosci wkroczyli w rok wyborczy z ciezkim bagazem
afery korupcyjnej w Komisji Nadzoru Finansowego. Od poczatku niejasna role
gral w niej Narodowy Bank Polski. Badajac sprawe dziennikarze ujawnili przy
okazji bardzo wysokie zarobki wspolpracownic prezesa NBP Adama Glapinskiego.
Szybko pojawily sie porownania do zarobkow premierow i glow panstw. Okazuje
sie, ze zarobki Wojciechowskiej moga znacznie przekraczac dochody
(oficjalne) prezydenta Rosji Wladimira Putina (nieco ponad pol miliona
zlotych rocznie). Ba, pozazdroscic mogliby jej Emmanuel Macron (niemal 800
tys. zlotych) czy Theresa May (ponad 850 tys.).
– Jesli sie to potwierdzi, to byloby bulwersujace – komentowal informacje o
pensji pani dyrektor wicepremier Jaroslaw Gowin. Takim wypowiedziom trudno
sie dziwic, bo astronomiczne zarobki osob o niejasnych kompetencjach robia
jak najgorsze wrazenie, zwlaszcza w roku wyborczym. Wedlug „Gazety
Wyborczej” na usuniecie „dworek” z NBP naciskal sam Jaroslaw Kaczynski, ale
prezes Glapinski sie tym nie przejal.
Do sprawy odniosl sie tez prezydent Andrzej Duda, ktorego najwyrazniej cala
ta sytuacja… bawi. – Moge sie tylko usmiechnac i powiedziec, ze jezeli
prawda sa informacje, ktore mozemy odnalezc w mediach na temat wysokosci
tych plac wokol zarzadu, to jako prezydent nie ukrywam, ze zazdroszcze.
Jakie jest uposazenie prezydenta, to wszyscy wiedza – powiedzial prezydent,
ktory rocznie zarabia niemal cztery razy mniej niz mialaby dostawac
Wojciechowska.
Ale chyba nie ma sie z czego smiac. Bo przeciez mowa o uposazeniach
wyplacanych z kieszeni podatnikow, a bank nie chce ich ujawnic i pisanie o
nich nazywa lamaniem praw czlowieka.
Konsekwencja medialnych doniesien jest wszczeta 4 stycznia w NBP kontrola
wynagrodzen, ktora prowadzi NIK. Jej wyniki poznamy w polowie czerwca.
Nacjonalistyczna cyfryzacja
Absurdalna, wydawaloby sie plotka, ktora pojawila sie pod sam koniec roku
okazala sie prawda. Premier Morawiecki powolal Adama Andruszkiewicza –
czlowieka o co najmniej nieciekawej przeszlosci i nieznanych kompetencjach,
na stanowisko wiceministra cyfryzacji miala jeden glowny cel. Ten 28-letni
byly szef Mlodziezy Wszechpolskiej mial przyciagnac do PiS przynajmniej
czesc srodowisk skrajnej prawicy. Efekt? Odwrotny od oczekiwanego, bo
szybko okazalo sie, ze wsrod nacjonalistycznej prawicy Anduszkiewicz nie ma
wcale tak wielkich wplywow. Na dodatek wokol postaci Andruszkiewicza
blyskawicznie rozpetala sie medialno-sejmowa burza, ktora okazala sie rysa
na partyjnym wizerunku „dobrej zmiany”.
Slynacy z atakow na Unie Europejska, „pedalska warszawke” i „europejskie
lewactwo” oraz wychwalajacy Bialorus Aleksandra Lukaszenki posel
Andruszkiewicz 28 grudnia zostal powolany na wiceszefa resortu cyfryzacji.
„Pierwszy faszysta w rzadzie Polski od upadku komunizmu” – napisal wowczas
na Twitterze byly wicepremier w rzadzie PO-PSL Jacek Rostowski.
Ale nominacja Andruszkiewicza zaskoczyla nie tylko politykow opozycji.
Okazuje sie, ze jego obecnosc w rzadzie wzbudzila konsternacje zarowno w
samym PiS, jak i w kole Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego, do ktorego
Andruszkiewicz ostatnio nalezal. – Nic o tym nie wiedzielismy – zapewnial
polityk z otoczenia Morawieckiego seniora. Z kolei politycy PiS w rozmowie
z „Rzeczpospolita” podkreslali, ze to, co sie wydarzylo jest „bardzo
dziwne” i mowili wprost o politycznym bledzie.
A na tym bledzie korzysta opozycja, ktora juz zaciera rece przyznajac, ze
„takiego prezentu na starcie kampanii do europarlamentu sie nie
spodziewala”. – Andruszkiewicz bedzie nam „pomagac” jeszcze przez wiele
tygodni, miesiecy – powiedzial w rozmowie z „Rzeczpospolita” jeden z
politykow Platformy. Ostrych komentarzy nie szczedzili nowemu
wiceministrowi takze politycy Kukiz’15. – To Misiewicz premiera
Morawieckiego – podsumowal wicemarszalek Stanislaw Tyszka.
Efektem krytyki, jaka spadla na rzad Morawieckiego po tej nominacji sa
skromne uprawnienia przekazane Andruszkiewiczowi w resorcie. Z
opublikowanego we wtorek zarzadzenia ministra cyfryzacji wynika, ze Adam
Andruszkiewicz ma sie zajmowac „biezaca koordynacja spraw parlamentarnych w
Ministerstwie Cyfryzacji”. A nie, jak wczesniej zakladano – pracami nad
wdrazaniem sieci 5G, cyberbezpieczenstwem czy bezposrednimi kontaktami z
Facebookiem.
Przemoc uderza w PiS
Tresc nowelizacji ustawy o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie
opublikowano co prawda 31 grudnia, ale awantura wokol niego wybuchla juz w
nowym roku. I wywolala blyskawiczna rejterade premiera, ktory musial
zapewniac, ze PiS jest przeciw przemocy domowej. Trudno sie dziwic, bo rzad
dawno nie wypuscil tak absurdalnego projektu (a w tej dziedzinie panuje
przeciez spora konkurencja). Mozna bylo w nim przeczytac, ze jednorazowe
pobicie bliskiej osoby nie jest przemoca domowa, a Niebieska Karte zaklada
sie tylko za zgoda ofiary – dzis dzieje sie to z urzedu. Eksperci
krytykowali takie rozwiazanie, twierdzac, ze zniecheci to wiele osob do
zglaszania przypadkow przemocy.
Za nowelizacje z takimi zapisami odpowiadala wiceminister rodziny, pracy i
polityki spolecznej Elzbieta Bojanowska. Po medialnej burzy (w mediach
spolecznosciowych nowy program rzadu nazwano „Wpier*** plus”) premier
Mateusz Morawiecki oglosil wycofanie projekt.
W specjalnym komunikacie resort rodziny oznajmil, ze projekt zostal
opublikowany „przedwczesnie”. Tymczasem jak informowala „Rzeczpospolita”,
ministerstwo nad nowelizacja pracowalo w tajemnicy. Eksperci dzialajacego
przy resorcie Zespolu Monitorujacego do spraw Przeciwdzialania Przemocy w
Rodzinie nie mieli dostepu do rzadowego projektu ustawy. Mimo, ze o to
prosili.
Ostatecznie sekrety na nic sie jednak zdaly, a cala sprawa kosztowala
wiceminister Bojanowska stanowisko. – Ponosze pelna odpowiedzialnosc za
nowelizacje ustawy o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie. Taki projekt nie
powinien wyjsc poza mury resortu – tlumaczyla podczas konferencji prasowej.
Po czym zostala odwolana.
Marta SZYMCZYK

PrzyPiSy Jerzego Baczynskiego
KULTURA WLADZY
W sumie byl to bardzo dobry rok. Nie w kazdej dziedzinie jednakowo, ale
mielismy pare spektakularnych miedzynarodowych sukcesow, co jest jedna z
miar jakosci. Nagroda Bookera dla Olgi Tokarczuk moze wrecz uchodzic za
„malego Nobla”, zwlaszcza ze „duzego” tym razem nie przyznano. Pawel
Pawlikowski otrzymal Zlota Palme w Cannes za rezyserie „Zimnej wojny”, a
sam film i grajaca glowna role Joanna Kulig zebrali najwazniejsze
Europejskie Nagrody Filmowe, zwane, rzecz jasna, „europejskimi Oscarami” –
i nie bez szans ubiegaja sie o te amerykanskie. Wiele udanych zagranicznych
wystepow zanotowali tegoroczni nominowani i laureaci Paszportow „Polityki”.
Ale i na rynku krajowym mielismy wyjatkowe zdarzenia kulturalne, moze nawet
kulturowe, jak chocby ponadpieciomilionowa, rekordowa widownia filmu „Kler”
Wojciecha Smarzowskiego czy platynowe plyty i masowa publicznosc trasy
koncertowej Dawida Podsiadly, ktoremu udalo sie przerwac tamy w podzielonej
na nisze tzw. muzyce popularnej. Rowniez polska literatura popularna z
powodzeniem konkurowala ze znanymi swiatowymi bestsellerami. I w ogole
byloby dobrze, gdyby nie bylo zle.
Zle jest niestety w sferze polityki kulturalnej panstwa, ktora, oczywiscie,
nie ma jednakowego wplywu na wszystkie dziedziny sztuki i na samych
tworcow, ale tam, gdzie sie ujawnia, odgrywa role destrukcyjna. Nie chodzi
o to, ze przy wladzy jest jakas inna niz poprzednio opcja polityczna, bo w
ciagu ostatniego 30-lecia mielismy cala kawalkade opcji, polityk i
ministrow kultury. To, co rozni obecna ekipe od wszystkich wczesniejszych,
to programowe zakwestionowanie ciaglosci polskiej kultury, wprowadzenie w
ten obszar pojecia wroga, ale przede wszystkim zdefiniowanie mecenatu
panstwa jako narzedzia wladzy nad kultura i artystami, takze jako narzedzia
odwetu. Im bardziej jakas sfera kultury jest, czy moze byc, zalezna od
srodkow publicznych, tym bardziej brutalne ingerencje. Najwyrazniej to
widac w tej czesci ministerialnego wladztwa, ktore nazywane jest
„Dziedzictwem Narodowym”, a dotyczy glownie, finansowanego przez panstwo,
muzealnictwa. Opisywalismy skandaliczny tryb i skutki przejecia Muzeum II
Wojny Swiatowej w Gdansku, probe odebrania srodkow Muzeum Polin, a
przynajmniej stworzenia mu „konkurencji” w postaci nowego Muzeum Getta
Warszawskiego, reklamowanego przez ministra kultury jako „muzeum milosci i
braterstwa” narodow polskiego i zydowskiego. W Muzeum Narodowym w
Warszawie, w miejsce znakomitych dyrektorow Agnieszki Morawinskiej i Piotra
Rypsona, powolano wlasnie nowego szefa, mowiac delikatnie, bez szczegolnych
kompetencji.
Znamienne jest wycofanie panstwowej dotacji dla internetowego
Dwutygodnika, popularnego serwisu poswieconego ambitnej kulturze; z braku
finansowania zawieszone zostaja legendarne „Zeszyty Literackie”; ale juz
pojawia sie nowy dotowany kwartalnik literacki pod znamiennym tytulem
„Napis”, co od razu przetlumaczono jako „Na-PiS”. O wstrzymaniu publicznych
subwencji dla innych wartosciowych, niskonakladowych i nie-po-linii
czasopism (jak rocznik „Zaglada Zydow”) juz tez pisalismy, podobnie jak o
probach politycznego przejmowania teatrow. Tu minister szykowal sie do
wiekszej ofensywy, zapowiadajac, ze po wyborach samorzadowych wiele teatrow
„wkrotce zmieni wlascicieli” – co, jednakowoz, po wyborczej klesce PiS w
miastach, sie nie udalo. Za to Instytut Teatralny ma dostac wkrotce nowego,
pozakonkursowego, dyrektora; tworzy sie Instytut Literatury do wspierania
„wartosciowych pisarzy”, a tuz przed nowym rokiem MKiDN oglosilo zamiar
polaczenia szesciu zespolow filmowych o kilkudziesiecioletniej tradycji w
jeden panstwowy osrodek filmowy, juz nazywany w branzy polskim Mosfilmem.
Na szczescie te projekty moga sie nie sfinalizowac, bo ministerstwo w miare
operatywne jest glownie w sprawach kadrowych. Przypomnijmy chocby chaos i
nieudolnosc w realizacji rocznicowego programu „Niepodlegla” czy innego
priorytetowego przedsiewziecia: Instytutu (co za nazwa!) Solidarnosci i
Mestwa.
Likwidacja dobrze dzialajacych instytucji kultury i powolywanie w to
miejsce jakichs politycznych efemeryd jest firmowym znakiem wicepremiera
Piotra Glinskiego. To dziwna postac, czlowiek, ktory w ostatnich latach
niebywale sie zradykalizowal (co przypomnieli mu w bezprecedensowym
oswiadczeniu dawni koledzy z PAN), nabral arogancji, widocznej i w gestach,
i coraz bardziej nonszalanckim jezyku. Po czesci zapewne wynika to z faktu,
ze przez srodowiska artystyczne jest ignorowany, a przez publicznosc
parokrotnie zostal bolesnie wybuczany. Malo jednak zrobil, zeby jakas
zyczliwosc tworcow i odbiorcow kultury sobie zaskarbic. Teraz juz za pozno:
zbyt wielu polskich uznanych artystow polski minister kultury obrazil lub
ostentacyjnie zlekcewazyl. Towarzyszyla temu stala pisowska mantra o
wyobcowanych elitach, koniecznosci przywracania rownowagi i jakiegos
„podnoszenia poziomu polskosci w Polsce”. W dziedzinie kultury bardzo
widac, jak to jest puste, glupie i nieskuteczne.
Wladza nie ma dzis mozliwosci przejecia kontroli, a nawet wytyczania
kierunkow tworczosci artystycznej. Dzieki internetowi dostep do odbiorcow
jest w zasadzie nieograniczony; istnieja niezalezne zrodla finansowania –
zbiorki publiczne, subskrypcje, fundacje, wreszcie – jak w kinie –
producenci prywatni i niezalezni dystrybutorzy. Samorzady nadal maja w swej
gestii teatry, a takze znakomicie w Polsce dzialajace domy kultury i
biblioteki – prawdziwe lokalne centra kulturalne. Ale przede wszystkim nie
da sie, nawet przy uzyciu wszystkich pieniedzy publicznych, jakimi
dysponuje Ministerstwo Kultury, i wszystkich centralnych instytutow
stworzyc „nowych elit”, powolac nowego Smarzowskiego, Tokarczuk, Holland,
Jande, Twardocha. Juz trzy lata wladze ostentacyjnie wspieraja i finansuja
wybrana tworczosc, a „prawicowe arcydziela” nie powstaja i nie zachwycaja.
Zeby zachwycaly, trzeba by jakos publicznosc przymusic lub pozbawic ja
wyboru. To juz jednak nie w tej kadencji Sejmu.
Na szczescie fakty nadal co roku pokazuja, ze polska kultura jest zywa,
rozproszona, pluralistyczna, niezalezna, multimedialna. Przy innej wladzy
moglaby miec lepsze warunki rozwoju i promocji. Szkoda, ze nie ma. I tyle.
Ale, w sumie, obejdzie sie.
Jerzy BACZYNSKI

A TO POLSKA WLASNIE
– Pracowala z wieloma premierami, prezydentami, politykami, w
tym z Donaldem Tuskiem, Jaroslawem i Lechem Kaczynskimi czy
Zbigniewem Ziobro. Magda Fitas-Dukaczewska jest tlumaczem. 3
stycznia miala stanac przed prokuratorem, by jako swiadek zlozyc
zeznania w sledztwie dotyczacym tzw. zdrady dyplomatycznej,
ktore zostalo wszczete po doniesieniu Antoniego Macierewicza
oraz aby zdradzic sledczym tresc rozmowy, do jakiej
doszlo miedzy premierem Donaldem Tuskiem a Wladimirem Putinem
tuz po katastrofie Tupolewa w Smolensku. Wezwanie tlumaczki to
absolutny precedens. Magda Fitas-Dukaczewska skonsultowala sprawe z
prawnikami, a takze z RPO i Helsinska Fundacja Praw Czlowieka.
Polskie, a takze Miedzynarodowe Stowarzyszenie Tlumaczy
Konferencyjnych wydaly komunikaty
podkreslajac ze poufnosc i obowiazek zachowania tajemnicy
zawodowej stanowia fundamentalne wartosci w pracy tlumaczy
ustnych na calym swiecie. Tlumacz jest swiazany tajemnica, ktora
mozna porownac do tajemnicy lekarskiej, adwokackiej czy
tajemnicy spowiedzi. Stawianie go przed koniecznoscia ujawnienia
tresci tlumaczonych spotkan narusza zasade zaufania, gdyz tylko
przy pelnej dyskrecji rozmowcy moga komunikowac sie swobodnie w
obecnosci tlumacza.
——–
– Leszek Balcerowicz pozywa TVP! A konkretniej Radoslawa
Jankiewicza, Wojciecha Surmacza oraz Anite Gargas- tworcow
„Magazynu sledczego”. Najpierw wezwal zarzad TVP i tworcow
programu do publicznych przeprosin za naruszenie dobr osobistych
oraz do wycofania tresci programu ze srodkow masowego przekazu.
Reguly prawa pozwalaja mu wystapic tylko we wlasnej sprawie, ale
Leszek Balcerowicz pozywajac TVP chce zaprotestowac przeciwko
niegodziwej praktyce wykorzystywania instytucji publicznych
kierowanych przez osoby z rzadzacej partii, do tworzenia, a
nastepnie emitowania przez TVP programow godzacych w dobre imie
osob, ktore nie zgadzaja sie z polityka partii. Audycja powstala
w TVP kierowanym przez Jacka Kurskiego przy wykorzystaniu
materialow NBP kierowanych przez Adama Glapinskiego (to ten od
afery KNF). NBP do dzisiaj odmawia przekazania materialow, ktore
zostaly wczesniej udostepnione TVP i tam publicznie ujawniane w
oskarzycielskiej tonacji. Balcerowicz juz odnosil sie do tych
falszywych oskarzen w tekscie opublikowanym 28.09.2017r, teraz
znowu opublikowal obszerne wyjasnienia na portalu naTemat
07.12.2018.
——–
– Bilety w tramwajach i autobusach w niektorych polskich
miastach mozna kupic, wybierajac instrukcje w jezyku ukrainskim.
To, co wiekszosci wydaje sie naturalna konsekwencja spolecznych
zmian, w niektorych wzbudza nienawisc. Dodanie flagi ukrainskiej
do instrukcji w automatach z biletami wyeksponowalo najgorsze
cechy niektorych Polakow. Ksenofobiczne komentarze pod
akrtykulami w polskich mediach idealnie to obrazuja. Oto kilka
najlagodniejszych „To Oni sa „goscmi” wiec niech sie ucza”,
„Zmienmy moze al.Pilsudskiego na al. Stefana Bandery! Niech sie
czuja jak w domu!”, „Za granica to ty musisz znac ich jezyk a
nie zagranica ma znac twoj. chory kraj, chore miasto”, „Zyjemy
poki co w Polsce, gdzie obowiazuje jezyk polski. Przybysze
powinni sie nauczyc naszego jezyka jesli przyjezdzaja do pracy”.
Dziwne, ze tych ludzi nie drazni ani jezyk angielski ani
niemiecki w automatach. Dla tych nieobytych ze swiatem
przypomnijmy, ze jezyk polski mozna spotkac w wielu miejscach,
do ktorych wlasnie emigruja Polacy, m.in. w Wielkiej Brytanii
czy Niemczech (zwlaszcza w strefie przygranicznej). Pamietam tez
z dawnych czasow tabliczki w jezyku polskim w Stanach
Zjednoczonych „Zakaz spozywania alkoholu”…
——–
– To miala byc msza w intencji Polski wolnej od faszyzmu. Na
tradycyjna msze 15grudnia przyszlo kilkudziesieciu dzialaczy
srodowisk demokratycznych. Do mszy w ich intencji jednak nie
doszlo, choc Paulini wzieli pieniadze za jej odprawienie
(ofiara zostala przyjeta w zakrystii). Zakonnicy ostatecznie
uznali, ze nie ma na Jasnej Gorze miejsca na demonstracje
polityczne. Jeden z przybylych uslyszal nawet, ze „chyba
pomylil miejsce”. Warto podkreslic, ze to juz drugie podejscie
srodowisk opozycyjnych do przeprowadzenia mszy w tej
swiatyni w tej intencji. Rok temu radna PO Jolanta Urbanska,
zalozycielka stowarzyszenia Demokratyczna RP, uslyszala od
wladz klasztoru, ze nie ma potrzeby urzadzania takich mszy, bo
w Polsce nie ma faszystow i nacjonalistow. Moznaby zakonnikon
nawet przyznac racje w kwestii ucieczki od zaangazowania
politycznego, gdyby nie to ze takich problemow nie maja np.
narodowcy. Moga odpalac race z bloni nalezacych do klasztoru,
sa komplementowani przez przeora, ktory nazywa ich prawdziwymi
patriotami, srodowiska kibolskie tez moga sie modlic przed
obrazem Matki Boskiej bez najmniejszych przeszkod. Tylko
ludzie zwiazani z opozycja wobec rzadow tak zwanej dobrej
zmiany sa na Jasnej Gorze tak niemile widziani.
——–
– PiS nagrabil sobie ustawa o IPN, ktora miala karac
wiezieniem za oskarzanie Polski o wspoludzial w niemieckim
terrorze II wojny swiatowej. Po protestach ze strony USA i
Izraela ustawe zmieniono, a IPN mial wytaczac sprawy cywilne
tym, ktorzy oskarzaja Polske i Polakow o wspoldzialalnosc za
Holokaust. Okazalo sie, ze Prokuratura Generalna nie zajmuje
sie przygotowaniem tego typu pozwow, bo strona powodowa nie
jest Skarb Panstwa, lecz IPN. Co w takim razie wykonalo przez
ten czas IPN? „Analiza prowadzona jest pod katem historycznym
i prawnym w zakreie ewentualnego skierowania powodztwa
cywilnego o ochrone dobrego imienia Rzeczpospolitej Polskiej i
Narodu Polskiego. Z uwagi na to, iz wiele doniesien dotyczy
publikacji internetowych, pojawily sie istotne problemy w
zakresie ustalenia autorow tych wpisow” – tak broni sie Adam
Stefan Lewandowski z IPN. Choc od czerwca, kiedy zlagodzono
pierwotna ustawe o IPN, wplynelo ok. 70 doniesien, do tej pory
nie wplynal ani jeden pozew.
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

Z zycia sfer
VOX POPULI,VOX DEI
Wladza uwaznie wsluchuje sie w postulaty obywateli i chetnie wychodzi im
naprzeciw. Najswiezszym przykladem jest wystawa w Zamku Krolewskim z okazji
100. rocznicy odzyskania niepodleglosci, ktora juz po uroczystym otwarciu
zostala uzupelniona o zdjecie braci Kaczynskich, gdyz domagali sie tego
zwiedzajacy. „Po trzech – czterech dniach funkcjonowania ekspozycji zaczely
do nas naplywac glosy, ze takiego zdjecia brakuje”, przyznaje wicedyrektor
Zamku.
Te glosy slyszal wprawdzie tylko on, ale za to bardzo wyraznie, co zadaje
klam twierdzeniom, ze ich nie bylo. Glosy pokazaly, ze potrzeba ogladania
zdjec braci Kaczynskich jest wsrod publicznosci silniejsza, niz mozna by
sadzic. Ujawnily rowniez olbrzymie oczekiwania zwiedzajacych co do roli,
jaka bracia Kaczynscy powinni odgrywac w odzyskaniu niepodleglosci. Rola,
jaka odgrywali do tej pory, byla zbyt mala, dlatego zwiedzajacy domagaja
sie jej zwiekszenia, przynajmniej na zdjeciach. Zwlaszcza Jaroslaw
zasluguje ich zdaniem na to, aby w wydarzeniach zwiazanych z odzyskiwaniem
niepodleglosci przypadla mu rola dostosowana do jego aktualnych mozliwosci
i aspiracji politycznych.
Po interwencji widzow brakujace zdjecie pojawilo sie w sali poswieconej
Solidarnosci z lat 1980 – 81, dla podkreslenia roli braci Kaczynskich, a
zwlaszcza Jaroslawa, w sierpniowym zrywie. O tym, ze byla to rola bardzo
istotna, swiadczy jego mina na zdjeciu. Poniewaz zdjecie nie pochodzi z lat
1980 – 81, ale z przelomu lat 80. i 90., padly zarzuty o falszowanie
historii, moim zdaniem bezpodstawne, bo po pierwsze, tylko takie udalo sie
znalezc, a po drugie w latach 1980 – 81 Jaroslaw mial na pewno taka sama
mine, wiec nie ma o co kruszyc kopii.
W obozie wladzy panuje opinia, ze legendarny Sierpien ‘80 potrzebuje dzis
nowych historycznych przywodcow i moim zdaniem bracia Kaczynscy, a
zwlaszcza Jaroslaw, sie do tej roli nadaja. Jego umiejetnosci wodzowskie sa
znane, dlatego jako inspirator i przywodca Sierpnia wypadlby lepiej niz
mocno przereklamowany Walesa. Mowi sie, ze podczas pamietnego strajku nie
bylo go w stoczni, ale moim zdaniem byl czy nie byl – kto to moze wiedziec
dzisiaj, gdy od tamtych wydarzen minelo prawie 40 lat i odkrywane sa coraz
to nowe fakty. Jaroslaw Kaczynski ma wielu wrogow, ktorzy zawsze beda
twierdzili, ze go nie bylo, chociaz nie maja na to zadnych dowodow poza
tym, ze go nie widzieli. Na szczescie badania historykow z IPN trwaja i
wierze, ze w koncu dotra do kogos, kto przypomni sobie, ze w sierpniu 1980
r. Jaroslawa Kaczynskiego w stoczni widzial.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Swiat bawi sie bez nas
Dzis w Niemczech i Danii zaczyna sie mundial pilki recznej. To kolejny
wielki turniej bez reprezentacji Polski, ktora jeszcze niedawno byla nasza
duma.
To drugi z rzedu turniej – po zeszlorocznych mistrzostwach Europy – w
ktorym zabraknie Polakow. Tylko koszykowka zaliczyla rownie spektakularny
regres, ale tez nie miala tylu sukcesow co pilka reczna. Czasy, gdy druzyna
Bogdana Wenty zdobywala srebro i braz mistrzostw swiata (2007 i 2009), nie
sa wcale odlegle, a trzecie miejsce zespolu prowadzonego przez Michaela
Bieglera (2015) i polfinal igrzysk (2016) jakby byly wczoraj.
– I nie zanosi sie, zebysmy szybko mieli nawiazac do tych sukcesow –
analizuje Artur Siodmiak, ktory gral w zespole Wenty. – Wrocilismy niestety
do czasow, gdy bylismy druga liga europejska. Do lat 2003 – 2004, zanim
Bogdan Wenta przejal reprezentacje. Wtedy tez do turniejow musielismy sie
przebijac przez preeliminacje. Czas po naszych sukcesach zostal jednak
okrutnie zaprzepaszczony. Nie chce powiedziec, ze nic nie zrobiono, ale
uczyniono naprawde bardzo malo w kwestii szkolenia. Gdyby wtedy, w 2008,
2009 roku, gdy pilka reczna byla jednym z najpopularniejszych sportow,
zaczeto odpowiednia prace z dzieciakami, 10-, 12-latkami, to dzis
mielibysmy utalentowanych zawodnikow dobijajacych sie do reprezentacji. A
tak nie jest. W mistrzostwach Europy do lat 18 zajelismy przedostatnie
miejsce, a w Euro do lat 20 ostatnie.
Polacy pod wodza Piotra Przybeckiego nie dali rady awansowac do mundialu,
choc mieli naprawde latwa grupe eliminacyjna – rywalami byly Portugalia,
Cypr i Kosowo. Zaden z tych zespolow nie znaczy w pilce recznej wiele
(eufemistycznie mowiac) i nie moze sie z Polakami porownywac, jesli chodzi
o tradycje. A jednak to Portugalia, ktorej najwiekszym sukcesem jest awans
do 1/8 finalu MS (2001), zajela pierwsze miejsce i awansowala do barazu z
Serbia, ktory zreszta sromotnie przegrala i na mundialu jej nie bedzie.
– Slysze, ze w Polsce nie ma talentow; to bzdura. Mamy utalentowana
mlodziez zarowno do pilki noznej, do siatkowki, jak i do pilki recznej. To
wszystko kwestia odpowiedniego systemu szkolenia. Najwiekszy odplyw
utalentowanej mlodziezy mamy w wieku po szkole podstawowej. Wtedy duzo
dzieciakow nie widzi sensu angazowania sie w sport, wybiera nauke. Zwiazek
nie zapewnil nigdy szkol z odpowiednio wysokim poziomem nauczania, ktore by
ksztalcily nie tylko sportowcow, ale i ludzi. Pieniadze sa. Corocznie okolo
6 – 7 milionow zlotych przeznaczanych jest na szkolenie. Ale ja nie widze
efektow. Nie wiem, gdzie te pieniadze sie podziewaja, gdzie trafiaja –
wscieka sie Siodmiak. – Mamy tez wyksztalconych trenerow. W tej chwili 30
szkoleniowcow ma certyfikat Master Coach, najwyzszy z mozliwych w pilce
recznej. Ale gdzie oni sa?
Siodmiak, twierdzi, ze trzeba bedzie poczekac minimum do 2023 roku na
jakies pozytywy w polskiej pilce recznej.
– Kilku kolegow wzielo sie do trenowania i maja niezle wyniki, ale naszym
celem jest uzyskanie wplywu na to, co dzieje sie w zwiazku. Zalozylismy
fundacje Handball Legends, same najwieksze nazwiska z czasow Wenty i
jeszcze kilka dziewczyn. Nie chodzi nam o stolki, chcemy po prostu reform i
zmian. Obecnie zwiazek ma nawet niezle pomysly, jak z osrodkami szkolenia w
pilce recznej (OSPR), ktore maja ksztalcic mlodziez po gimnazjum, natomiast
wykonanie pozostawia wiele do zyczenia. Jesli teraz zaczniemy mocno
pracowac, dopiero za dziesiec lat zaczniemy zbierac efekty – twardo mowi
Siodmiak.
Polska pilka reczna znalazla sie w takiej defensywie, ze zadna telewizja
nie pokaze zaczynajacego sie dzis mundialu.
Piotr ZELAZNY
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *