Dzien dobry – tu Polska – środa, 21 sierpnia 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 224 (5154) 21 sierpnia 2019 r.

Przykro mi nadzwyczaj, ale tzw. niezbite fakty utwierdzaja mnie w
przekonaniu, ze…PiS bez wiekszego trudu wygra najblizsze wybory. Podczas
bowiem, gdy opozycyjne partie rozmawiaja/ kloca sie Z SOBA- PiS rozmawia Z
LUDZMI, rzeczywiscie ciezko przy tym pracujac. Podroze premiera
Morawieckiego po kraju imponuja mi, chociaz nie lubie Faceta. Trzeba miec
zdrowie, a przede wszystkim chec. Prosze nie porownywac np. z takim
Schetyna, bo pekne z gorzkiego smiechu-Wasz:
Gargamel Utwierdzony

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.9408 PLN Euro: 4.3656 PLN Frank szw.: 4.0227 PLN Funt:
4.7654 PLN Gielda 20.08.2019 r. godz. 17.00 WiG 56205 (+0.30%)
WiG30 2415 (+0.38%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.87 PLN Euro: 4.29 PLN
Funt: 4.68 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.88 PLN
Euro: 4.25 PLN Funt: 4.71 PLN

Pogoda w kraju
Pochmurno, ale od zachodu beda stopniowo postepowaly przejasnienia i
rozpogodzenia. Miejscami moze jeszcze popadac, a takze zagrzmiec.
Temperatura maksymalnie 25 stopni Celsjusza.

O-k-R-u-C-h-Y
——————–
Pan Pomylka
To, ze Duda myli Reichstag z Bundestagiem nie poinno nikogo dziwic, skoro
myli on prawo z bezprawiem ulaskawiajac kumpla z partii przed ogloszeniem
skazujacego wyroku, nie przyjmujac przysiegi od sedziow i podpisujac
niekonstytucyjne ustawy

Nikt tak nie zjednoczyl Polakow w XX wieku, jak Lech Walesa i nikt tak nie
podzielil nas w XXI wieku, jak zawistny Kaczynski…
(Krzysztof Lewanowicz)

Powrot D’Hondta
SAMA PLATFORMA NIE WYGRA Z PiS
Po wyborach europejskich wielu politycznych komentatorow oraz przynajmniej
jedno ugrupowanie, PSL, ostentacyjnie „odwolalo” metode D’Hondta z polskiej
ordynacji wyborczej. Pojawily sie opinie, ze jeden blok opozycyjny nie ma
szans na wygrana z PiS, zeby tak nie demonizowac reguly D’Hondta (ktora
faworyzuje najsilniejsze ugrupowania i premiuje jednosc sil politycznych),
bo lepiej, aby opozycja wystartowala do wyborow parlamentarnych w kilku
blokach. Tak tez sie stalo. Jaki jest efekt? Oto przyklad. Usredniajac
kilka sierpniowych sondazy, znany ekspert od geografii wyborczej Marcin
Palade wyliczyl liczbe miejsc w Sejmie dla poszczegolnych partii. Okazuje
sie, ze PiS, majac poparcie zdecydowanych wyborcow na poziomie 46,5 proc.,
dostaje 250 sejmowych mandatow, Koalicja Obywatelska, Lewica (uzywajac tej
nieformalnej wciaz nazwy dla porozumienia SLD, Wiosny i Razem) oraz PSL w
sumie uzyskuja w tym badaniu dokladnie tyle samo, co PiS, czyli 46,5 proc.,
co przeklada sie na jedynie 209 poselskich miejsc. Lewica, majac w tym
zestawieniu okolo czterokrotnie mniejsze poparcie procentowe niz PiS,
uzyskuje w przeliczeniu ponad 6 razy mniej mandatow.
Te wyniki moga sie zmieniac w zaleznosci od nastepnych sondazy, ale zasada,
ktora tu widac, pozostaje niezmienna. Tak dziala D’Hondt, ktory tym samym
triumfalnie powrocil do polskiej polityki. PiS nie ma zadnej miazdzacej
przewagi nad niePiSem, a jedynie goruje nad poszczegolnymi partiami
opozycji z osobna. Okazuje sie jednak, ze remis, a nawet nie dosc wyrazne
zwyciestwo calego niePiSu nad partia Kaczynskiego w pazdzierniku wciaz
zapewnia rzadzacemu dzisiaj obozowi samodzielna wladze, jeszcze
wyrazniejsza niz teraz. Przy zjednoczonej opozycji wystarczylaby
jednopunktowa przewaga, aby przy zawiazaniu nastepnie koalicji rzadzacej –
te wladze „dobrej zmianie” odebrac.
Pojawia sie argument, ze przy jednej opozycyjnej koalicji zblizenie sie
wynikiem do PiS nie byloby mozliwe, ze podzial opozycji i zroznicowanie
politycznych przekazow uruchomily nowych wyborcow, ktorzy na jeden blok z
niekonsekwentnym programem by nie zaglosowali. Niewykluczone, ze jest w tym
jakas prawda. Ale tez widac, jak wysoko zawisla teraz dla opozycji
poprzeczka.
Platforma, glowny skladnik Koalicji Obywatelskiej, jak slychac, wciaz liczy
na polaryzacje sceny politycznej, ktora bedzie wzmacniac KO, ale i PiS
rzecz jasna, kosztem mniejszych formacji. Dochodza stamtad ostatnio glosy,
ze Lewica zostanie zjedzona, a PSL dostanie nauczke za odejscie z „majowej”
koalicji. Juz pojawily sie wezwania do „niemarnowania glosow” i popierania
„najwiekszej sily opozycyjnej”, czyli KO.
To bardzo ryzykowna kalkulacja. Sama Platforma, wraz z drobnymi
przyleglosciami, nie wygra z PiS. Podzial opozycji, choc niepotrzebny i
komplikujacy sytuacje, stal sie nieodwracalnym faktem. Rozsadek polityczny
nakazuje teraz czerpac korzysci z nieuniknionego, a nie stawiac na
resentymenty i dawanie nauczek. Sukces moze przyniesc nie wyciaganie
wyborcow innym opozycyjnym ugrupowaniom, ale przyrost poparcia – po kilka
procent – wszystkich niepisowskich formacji. Mozna pozyskiwac sympatykow na
rozne wedki, odmiennymi, choc czesto komplementarnymi programami. Proby zas
pozyskiwania cudzego elektoratu bywaja, po pierwsze, nieskuteczne, bo
zawsze spora czesc po drodze sie wykrusza, a po drugie, groza tym, ze
jakies ugrupowanie spadnie ponizej wyborczego progu. Wtedy znaczna
wiekszosc oddanych na te formacje glosow przyniesie korzysci PiS-owi, jak w
2015 r. po porazce lewicowej koalicji. Powtarzanie tej drogi byloby dowodem
na zupelna indolencje i brak logiki.
Dotyczy to rzecz jasna calej opozycji. Bo ida rowniez ataki lewicowej
koalicji na PO za niewyrazistosc i kunktatorstwo; takze ludowcy stali sie
nagle, zapewne po wzieciu na listy Pawla Kukiza (o tym wiecej w artykule
„Na prawo od Prawa”), bardzo antysystemowi i zwalczaja „bledy przeszlosci”.
Na sobotniej konwencji PSL i Kukiz’15 padly stwierdzenia, ktore nie
pomagaja w budowaniu zaufania w niePiSie: ze PSL jest de facto posrodku
pomiedzy PiS a opozycja, ze ma byc „jezyczkiem u wagi”, ktory rozstrzygnie,
kto na jesieni sformuluje rzad. Slychac zatem, ze nie mozna ufac kandydatom
PSL, bo oni moga po wyborach przejsc do obozu PiS.
Ale mimo to Koalicja Obywatelska, ludowcy i Lewica nie maja wyjscia jak
tylko grac na trzy bloki, bez intencjonalnego oslabiania zadnego z nich.
Tego w istocie dzisiaj wymaga od opozycji zasada D’Hondta: aby powiekszac
te trojpule. Jesli PiS umial zmobilizowac w wyborach europejskich nowych
sympatykow, niewykluczone, ze to samo moze sie udac opozycji. To nie musi
byc, a takie czesto jest przekonanie, wciaz ten sam kawalek tortu do
podzialu. Przyszedl czas na zdobycie lub odzyskanie wlasnych wyborcow
przekonanych do programow, ideowych wizerunkow ugrupowan, do liberalnych,
lewicowych lub konserwatywnych wartosci.
A sytuacja wyborcza wciaz nie wydaje sie ostatecznie przesadzona, o czym
swiadcza takze liczne analizy prawicowych publicystow i blogerow. Jeden z
nich, zaniepokojony, napisal ostatnio: „Dla rzadzacych najblizsza kampania
bedzie (…) wylacznie poruszaniem sie po polu minowym, podczas gdy
opozycja moze sobie pozwolic na poruszanie sie ich sladami. Dlatego
przekonanie o pewnej wygranej PiS jest grubo przedwczesne i przesadzone”.
Kampania wyborcza wchodzi w decydujaca faze. Jezeli opozycyjne formacje
zaczna sie zaciekle atakowac, bedzie to wyrazny sygnal, ze nie wierza w
zwyciestwo nad PiS, ze rywalizuja wylacznie o pozycje startowe przed
nastepnymi wyborami w 2023 r. oraz o budzetowe subwencje. Wyborcy moze i
nie zwracaja uwagi na wszystkie polityczne niuanse, ale na pewno wyczuja,
kiedy ktos walczy o rzadzenie krajem, a kiedy tylko o stanowisko szefa
przegranych.
Mariusz JANICKI

Klopoty rzadu?
PiS PRZEKONUJE, ZE JEST LEPSZY NIZ OPOZYCJA
PiS wlacza drugi bieg kampanii, ale chwilowo taktycznym hamulcowym okazal
sie byly wiceminister Lukasz Piebiak. To najkrotsze podsumowanie pierwszego
dnia nowego etapu starcia o Sejm w wykonaniu partii rzadzacej. Sztabowcy
PiS mimo to sa przekonani, ze fundamenty sytuacji politycznej i slabosc
opozycji dzialaja na ich korzysc. Samozadowolenia jednak – zwlaszcza po
historii Kuchcinskiego i teraz Piebiaka – nie ma.
W tradycyjnym dla kampanii PiS stylu we wtorek przed poludniem premier
Mateusz Morawiecki rozpoczal objazd kraju. Po krotkiej konferencji przed
Stadionem Narodowym premier i jego wspolpracownicy wsiedli do kampanijnego
autobusu.
Tak jak w 2015 roku jest to autosan. Model nieco odswiezony. Tak jak i
model dzialania, bo PiS juz nie tylko obiecuje wyborcom, ale tez rozlicza
swoje cztery lata jako partia rzadzaca. Dlatego na poczatek Mazowsze i
kolejne punkty, ktore mialy pokazywac, jak PiS realizuje swoje obietnice z
„piatki Kaczynskiego” zapowiedzianej w lutym.
W najblizszych dniach, przede wszystkim w weekend, w planach sa kolejne
spotkania i aktywnosci, w tym z udzialem Jaroslawa Kaczynskiego. Ma byc
bardzo intensywnie, bo PiS nie uznaje zwyciestwa jesienia za pewnik. – Po
udanych piknikach rodzinnych w wakacje, ktore przyciagnely lacznie ok. 30
tys. osob, zaczynamy kolejny etap rozmow z ludzmi – przekonuje jeden ze
sztabowcow.
Kampania PiS ma sie opierac na dwoch filarach. Jak podkreslaja sztabowcy,
pierwszy to wiarygodnosc w spelnianiu obietnic. Tym razem „piatki
Kaczynskiego”. – W lutym i marcu byly glosy, ze te propozycje sa nie do
zrealizowania. Ale udalo sie spiac je finansowo dzieki wysilkowi premiera –
mowi nam jeden ze sztabowcow PiS.
Dlatego objazd zaplanowano w sposob, ktory mial ilustrowac te wykonane
projekty. W Sochaczewie spotkanie z mlodymi (zerowy PIT do 26. roku zycia),
w Rawie Mazowieckiej mowa o przywracanych w okolicy polaczeniach lokalnych,
w niewielkiej firmie pod Grojcem o obnizce PIT itd. Wszedzie lokalni
politycy PiS startujacy w wyborach. W Rawie Mazowieckiej, gdzie wokol
kampanijnego autobusu pomalowanego w bialo-czerwone barwy z obietnicami i
projektami PiS zebralo sie kilkadziesiat osob, na premiera Mateusza
Morawieckiego czekal lider lokalnej listy, byly szef MON Antoni
Macierewicz. W Grojcu PiS-bus powital Marek Suski.
Wszedzie premier mowil o wykonanych juz projektach i ich znaczeniu. – Dla
mlodych mamy wakacje podatkowe do 26. roku zycia. Czesto mowi sie, ze
mlodzi sa przyszloscia narodu, ale chcemy tez, by byli terazniejszoscia. By
tu i teraz mieli dla siebie dobre miejsce dla zycia w Polsce. By nie radzic
mlodym wyjazdu na stale czy wziecia kredytu, bo to nie tedy droga –
powiedzial Morawiecki w Sochaczewie na krotkiej konferencji prasowej.
Drugi element to budowanie przewagi nad opozycja. – My mamy listy, haslo,
billboard i przeslanie, spotkania w terenie. Oni znowu zajmuja sie tylko
soba – mowi jeden z politykow PiS, wskazujac na historie posla Brejzy i
brak jednoznacznego komunikatu co do Senatu po stronie opozycji. Dlatego,
jak wynika z naszych rozmow, PiS chce szybko pokazac zebrane podpisy (przy
tak silnych strukturach ich blyskawiczne zebranie to niewielki problem) i
caly czas byc o krok przed konkurencja. Partia najbardziej obawiala sie
innego scenariusza podzialu opozycji i innej konfiguracji, ale podzial na
trzy bloki i tak jest uznawany za niewygodny.
Michal KOLANKO

Po odkryciu Onetu
LUKASZ PIEBIAK ZREZYGNOWAL Z FUNKCJI WICEMINISTRA
Lukasz Piebiak zrezygnowal z funkcji wiceministra po tekscie Onetu
– W poczuciu odpowiedzialnosci za powodzenie reform, ktorym poswiecilem
cztery lata ciezkiej pracy, skladam na rece ministra sprawiedliwosci
rezygnacje z urzedu podsekretarza stanu – oswiadczyl Lukasz Piebiak. TVP
Info informuje, ze minister sprawiedliwosci Zbigniew Ziobro przyjal dymisje
Piebiaka.
Onet opisal przedwczoraj kontakt, jaki w mediach spolecznosciowych
wiceszef MS Lukasz Piebiak nawiazal z kobieta o imieniu Emilia, ktora miala
prowadzic akcje dyskredytujace niektorych sedziow, m.in. szefa Iustitii
prof. Krystiana Markiewicza. Dzialania Emilii mialy polegac na anonimowym
rozsylaniu, m.in. do mediow i sedziow, kompromitujacych materialow. Mialo
to sie odbywac za wiedza wiceministra.
Lukasz Piebiak zapewnil, ze bedzie z determinacja bronic swojego dobrego
imienia, na ktore pracowal cale zycie. – Wnosze do sadu pozew przeciwko
redakcji Onet, ktora rozpowszechnia pomowienia na moj temat oparte na
relacjach niewiarygodnej osoby – oswiadczyl Piebiak.
Wiceminister Piebiak zaznaczyl, ze wielokrotnie byl atakowany przez „media
i sedziow wrogich reformie”. – Publikowano w prasie i w Internecie
informacje nieprawdziwe oraz odnoszace sie do mojego prywatnego zycia.
Bylem ofiara hejtu inspirowanego przez przeciwnikow zmian w sadownictwie –
podkreslil.
– Nieprzypadkowo klamstwa pojawiaja sie bezposrednio przed wyborami
parlamentarnymi. Maja uderzyc nie we mnie, ale w reformy. Sa narzedziem
walki politycznej – dodal.
Reakcja premiera
O publikacje Onetu pytany byl wczoraj przed poludniem premier Mateusz
Morawiecki. – Zazadalem wyjasnien od ministra sprawiedliwosci w tej
sprawie. Na pewno trzeba zawsze wysluchac dwoch stron. Zobaczymy jakie beda
te wyjasnienia – podkreslil. Szef rzadu zaznaczyl, ze w slad za tymi
wyjasnieniami podejmie „odpowiednie decyzje”.
Z ostatniej chwili: i podjal- przyjal dymisje Pabiaka (chociazby po to zeby
jak najszybciej ukrecic leb calej sprawie)

Piebiak i hejterka:
DRAMAT PANSTWA POLSKIEGO
Sprawa Lukasza Piebiaka to skandal polityczny, ktory w normalnym panstwie
demokratycznym powinien wywrocic rzad. Premier Morawiecki uwaza, ze podanie
sie wiceministra do dymisji konczy sprawe.
Jest przeciwnie: dopiero ja zaczyna, a do dymisji solidarnie z Piebiakiem
powinien podac sie minister Ziobro, jesli nie sam Morawiecki, ktory
przeciez nadzoruje prace calego rzadu i ponosi za nie odpowiedzialnosc
polityczna i moralna.
Jesli nie wiedzial, to fatalnie, a jesli wiedzial, to katastrofa. Glos
powinien zabrac i zajac stanowisko prezydent Duda. Tak by to wygladalo w
demokratycznym panstwie prawnym, ktorym wciaz na papierze, czyli w
konstytucji, jest Rzeczpospolita.
Bo afera z p. Piebiakiem uderzyla w dobre imie panstwa polskiego pod
rzadami PiS. Skoro wysoki urzednik moze wspolpracowac z prywatna osoba w
celu zbierania i rozpowszechniania informacji majacych kompromitowac
sedziow wystepujacych w obronie zasad konstytucyjnych, to w jakim panstwie
dzis zyjemy?
Jesli panstwo staje sie strona sporu z obywatelami, traci zdolnosc
arbitrazowa. To oznacza, ze obywatele zdani sa na kaprysy rzadzacych, nie
moga liczyc na ochrone swych praw i swobod przez sluzby i instytucje do
tego powolane.
Prof. Marcin Matczak w rozmowie z Monika Olejnik przywolal afere Watergate.
Tez zaczelo sie od sledztwa dziennikarskiego, a skonczylo odejsciem
prezydenta Nixona. Nie od razu, ale Nixon w koncu zostal ukarany za
skandal, jakim bylo zalozenie podsluchow w centrali opozycyjnej Partii
Demokratycznej.
W Polsce mlyny demokratyczne miela dzis duzo wolniej niz w USA, wiec malo
kto spodziewa sie, ze afera zostanie potraktowana na Nowogrodzkiej inaczej
niz poprzednie, rownie powazne. Zwlaszcza ze mina wybuchla na dwa miesiace
przed wyborami do parlamentu.
A jednak prof. Matczak w dluzszej perspektywie moze miec racje. Afera z
hejterka nie moze zostac zagadana i zapomniana. Opozycja parlamentarna musi
zadac powolania sejmowej komisji sledczej w tej sprawie, choc wiadomo, ze
PiS zadanie odrzuci. Zadna wladza, nawet samodzierzawie, nie trwa wiecznie.
A wszystkich obywateli nie da sie podsluchac, zhejtowac, wsadzic, slowem:
arbitralnie wykluczyc i napietnowac szkarlatna litera.
Adam SZOSTKIEWICZ

Tylko podziwiac i…zazdroscic
PASZPORT „NEW YORKERA”
Niedawno Olge Tokarczuk spotkalo bardzo przyjemne wyroznienie. Gdzie? W
tygodniku „New Yorker”, ktory jest niezwykle ceniony przez inteligencje nie
tylko amerykanska.
Gdyby wszystkie nagrody i wyroznienia, jakie dostala Olga Tokarczuk, mialy
forme orderow i gdyby zechciala zalozyc je na sobie, toby wygladala jak
marszalek Zukow podczas defilady na placu Czerwonym. (Defilada to ulubiona
zabawa tych, ktorzy ja przyjmuja i ogladaja, pozostali musza cwiczyc i
czyscic buty). Nie wszyscy jednak wieszaja na Tokarczuk ordery, a nawet
wrecz przeciwnie. Minister kultury (!) i wicepremier itd. Piotr Glinski
zamiast pekac z dumy, powiedzial: „To dobrze, ze Polka otrzymuje prestizowa
nagrode. Dobrze by bylo, zeby byla rozsadna polska pisarka, ktora by
zrozumiala polskie spoleczenstwo i polska wspolnote”. Przeczytajcie to
jeszcze raz. Zeby Tokarczuk „zrozumiala polskie spoleczenstwo””, czyli na
razie polskiej wspolnoty nie rozumie. W dwoch zdaniach Glinski zdolal
trzykrotnie wcisnac Polske i wbic szpile naszej najwiekszej wspolczesnej
pisarce. To caly minister kultury, ale to takze caly PiS. Elzbieta Witek,
pierwsza dama tej partii, obejmujac stanowisko marszalka Sejmu, w ramach
ocieplenia przedwyborczego powiedziala, ze jej nie moze obrazic ktos, kogo
nie respektuje, z czyim zdaniem sie nie liczy (w domysle – opozycja).
Eleganckie wejscie, udany debiut.
Wracajac do Olgi Tokarczuk, to warto ministrowi uzmyslowic, ze czytelnicy
polscy obdarzaja ja wielkim zaufaniem – wystarczy zbadac jej popularnosc i
akceptacje, z jaka sie spotyka. Dwie nagrody Nike (szesc nominacji),
Miedzynarodowa Nagroda Bookera 2018 i nominacja, czyli dostanie sie do
scislego finalu w tym roku, nagroda roku za najlepsza ksiazke wydana w
jezyku francuskim, Paszport POLITYKI zdobyty za 1996 r., nagrode Fundacji
Koscielskich (1997), miasta Sztokholmu i wiele, wiele innych. Gdyby ten
rzad mial w glowie wiecej oleju (chocby rzepakowego) i kultury (chocby
minister), toby wyszedl na lotnisko z wiekszym bukietem niz wtedy, kiedy
witali Beate Szydlo po triumfalnym zwyciestwie 1:27.
Niedawno (5 – 12 sierpnia) Tokarczuk spotkalo bardzo przyjemne wyroznienie.
Gdzie? W tygodniku „New Yorker”, ktory jest niezwykle ceniony przez
inteligencje nie tylko amerykanska. Co? – Obszerny esej o zyciu i
tworczosci pisarki, na tle historii i kultury naszego kraju. Kto? – Ruth
Franklin, pisarka amerykanska, ktora w mlodosci spedzila pewien czas w
Polsce, poznala kraj i jezyk. Tytul? – „Past Master” („Terapeutka
przeszlosci”) – „Powiesci o polskiej tozsamosci. Eksperymentujaca pisarka i
bitwa o polska narracje narodowa”.
Tu dygresja o polskiej narracji narodowej. Pisarka ma na ten temat
wyrobione zdanie. „Zaczynam myslec, ze my snilismy wlasna historie.
Wymyslilismy sobie historie Polski jako kraju niezwykle tolerancyjnego,
jako kraju, ktory nie splamil sie niczym zlym w stosunku do swoich
mniejszosci” – powiedziala w TVP Info. W relacji mediow (FRONDA)
podkreslila, ze temat pogromow z okresu II wojny swiatowej i pozniejszego
jako Polacy zamietlismy pod dywan, a zaczelismy sobie wyobrazac, ze
jestesmy narodem, ktory walczy „o wolnosc wasza i nasza”. Postuluje wrecz
napisanie historii Polski od nowa: „Mysle, ze trzeba bedzie stanac z wlasna
historia twarza w twarz i sprobowac ja napisac troche od nowa, nie
ukrywajac tych wszystkich strasznych rzeczy, ktore robilismy jako
kolonizatorzy, wiekszosc narodowa, ktora tlumila mniejszosc, jak
wlasciciele niewolnikow czy mordercy Zydow”. Przeciwko pisarce rozpetano
nienawisc, zwana nie wiadomo dlaczego „hejtem”. „Ukrainska kurwa, zydowska
szmata” i temu podobne. Maciej Swirski, „obronca dobrego imienia”, byly
zastepca szefa Polskiej Fundacji Narodowej i doradca Glinskiego,
powiedzial, ze Tokarczuk jest „slaba na umysle”.
Tu dygresja o pismie „New Yorker”. Zetknalem sie z nim po raz pierwszy w
roku 1962/63 na Uniwersytecie Princeton i od tamtego czasu czytam je
lapczywie, a obecnie nawet prenumeruje. Poczatkowo jego angielszczyzna byla
dla mnie za trudna (z poezja nadal mam trudnosci), rysunki czesto
niezrozumiale, ale czesto pelne wdzieku. Pamietam jeden: Pokoj hotelowy. Na
lozku siedzi gosc w pizamie, mowi przez telefon: – Recepcja? A gdzie jest
moja czekoladka?
„New Yorker” poczatkowo mnie oniesmielal. Vladimir Nabokov w swojej
autobiografii wymienia wszystko, co opublikowal w tym pismie, od lat 40.,
kiedy emigrowal do Stanow, az po polowe lat 50., kiedy „New Yorker” oglosil
kilkanascie rozdzialow jego wspomnien. Inna sprawa, ze pisarz znal tworce i
redaktora naczelnego, co na ogol pomaga. Co natomiast moglo stwarzac
problem, to styl Nabokova, jego tasiemcowe zdania wysublimowane do
najmniejszego szczegolu. Pamietam Anie Kolyszko, przedwczesnie zmarla
tlumaczke Nabokova, jak sie z nimi zmagala.
Nowojorski tygodnik nie boi sie nikogo, a przyciaga wszystkich – od Hanny
Arendt po Adama Zagajewskiego. Miec publikacje w „New Yorkerze”, to jak
startowac w igrzyskach olimpijskich – nigdy nie zaszkodzi, a czasem nawet
moze pomoc. Pewnego razu chcialem wesprzec znajomego rysownika – satyryka z
Warszawy, wiec udalem sie na 44 Ulice, do redakcji, ktora miesci sie obok
luksusowego hotelu Algonquin. Tam redaktor naczelny jadal lunch codziennie
z innym pracownikiem redakcji. (Usilowalem ten zwyczaj przeniesc do naszej
redakcji, ale przeszczep sie nie przyjal). Wszedlem wiec do „New Yorkera”,
„sciskajac w reku” portfolio kolegi. Mimo ze bylem umowiony telefonicznie,
portfolio odebral mi straznik, wskazujac dyskretnym ruchem glowy ogloszenie
na scianie: „Skladanie rysunkow w poniedzialki – odbior w czwartki”. Dni
moge dzis mylic, ale w czwartek wszystko stalo sie jasne – za wysokie
progi. Koniec dygresji.
Obszerny esej o Oldze Tokarczuk (polecam wicepremierowi Glinskiemu, bo
Sasin i Suski na pewno juz przeczytali) to w moich – wyznawcy „New Yorkera”
– oczach duze wyroznienie. Jest to panorama polskiej polityki i kultury
oraz miejsca, jakie zajmuje w nich pisarka. Ona sama nie ukrywa, co mysli.
Niedawno w „New York Timesie” pisala: „Telewizja panstwowa, z ktorej
znaczna czesc Polakow czerpie wiadomosci, nieustannie szkaluje, atakuje i
znieslawia opozycje polityczna oraz kazdego, kto mysli inaczej niz partia
rzadzaca”.
Daniel PASSENT

Z zycia sfer
KOGUT MORALNIE NAPIETNOWANY
Dlaczego promotorzy LGBT akurat koguta wybrali do deprawowania pcimskich
dzieci, do tej pory nie ustalono.
O tym, ze ideologia LGBT wykorzysta kazda okazje do tego, zeby sie szerzyc,
swiadcza wydarzenia z Pcimia w Malopolsce. Podczas odbywajacych sie tam
warsztatow plastycznych dzieci namalowaly mural przedstawiajacy kolorowego
koguta z pozoru wygladajacego na normalnego, w ktorym jednak miejscowy
proboszcz bez trudu rozpoznal „symbol zdrady i falszywosci”, kojarzacy mu
sie z promocja LGBT. Nie bardzo wiadomo, co proboszcza dotknelo w wygladzie
koguta az tak, ze skrytykowal go na mszy w kosciele. Mowi sie, ze kogut
moze i bylby przez proboszcza do zaakceptowania, gdyby nie to, ze
warsztaty, na ktorych go namalowano, zorganizowala Fundacja Klamra, ktora,
jak doniosla proboszczowi jedna z matek, znana jest w powiecie z popierania
LGBT i prawa kobiet do aborcji, co koguta moralnie dyskwalifikowalo.
Dlaczego promotorzy LGBT akurat koguta wybrali do deprawowania pcimskich
dzieci, do tej pory nie ustalono. Nie ma to zreszta zadnego znaczenia, bo
uwazam, ze jesli dzis ci promotorzy uzyli koguta, to jutro posuna sie dalej
i nie zawahaja sie wykorzystac orla czy bociana. Trudno sie dziwic, ze w
tej sytuacji abp Jedraszewski, metropolita krakowski, zamiast Dobrej
Nowiny, musi glosic zla nowine o szalejacej zarazie. Dobra nowina jest
tylko taka, ze zdaniem hierarchy osoby dotkniete ta zaraza sa wybrykiem
natury i zaistnialy na skutek „bledu antropologicznego”, ktory mozna
jeszcze naprawic. Energiczne proby naprawienia tego bledu, z pomoca
miejscowych ksiezy i przedstawicieli srodowiska kibicowskiego, podjeto juz
m.in. w Bialymstoku, biskupi wzywaja takze do podjecia prob w innych
miastach.
Rodzi sie oczywiscie pytanie, dlaczego Pan Bog podczas stwarzania swiata
nie dochowal nalezytej starannosci i oprocz osob antropologicznie
pelnowartosciowych, takich jak Jedraszewski, stworzyl osoby wadliwe, ktore
w dodatku nakazal milowac? Moze sie zdrzemnal albo cos przeoczyl? Bo jesli
zrobil to celowo, to podobnie jak abp Jedraszewski uwazam, ze przesadzil.
Niestety stalo sie i teraz metropolicie krakowskiemu oraz innym polskim
hierarchom nie pozostalo nic innego, jak cala sprawe odkrecic.
Wielu publicystow uwaza, ze Kosciol przed wyborami nie powinien wspierac
partii rzadzacej mowieniem w kolko o ideologii LGBT, ale zastanawiam sie, o
czym w takim razie polski Kosciol mialby mowic? Bo chyba nie o nauczaniu
Jezusa z Nazaretu czy nakazie milosci blizniego? Z calym szacunkiem dla
Jezusa i milosci blizniego zgadzam sie z biskupami, ze sa to dla polskiego
Kosciola tematy niezbyt wazne i malo atrakcyjne, za to szalenie
kontrowersyjne.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Do pierwszego meczu tylko dwa tygodnie
Teraz moze byc tylko lepiej- mowi trener koszykarzy
Awans na mistrzostwa swiata to juz jest sukces reprezentacji Polski. Teraz
moze byc tylko lepiej – mowi trener Mike Taylor.
Do pierwszego meczu w MS zostaly tylko dwa tygodnie…
-Tak, ale nie czujemy rosnacej presji. Uwazam, ze pojawia sie ona wtedy,
gdy nie jestes dobrze przygotowany. Jesli mocno i sumiennie trenujesz, to
lepiej mowic o tym, ze otwiera sie szansa. Taka mam mentalnosc i podejscie
do zycia. Jestesmy zjednoczeni, nie ma problemow, napiec, mozemy sie skupic
na treningach. Teraz gramy w turniejach towarzyskich, ktore sa waznym
etapem przygotowan. Jesli juz, to jestem podekscytowany.
Polska koszykowka czeka na sukces, ktory pomoze wypromowac dyscypline. To
chyba troche ciazy?
– Nie zapominajmy, ze my juz odnieslismy sukces. To dopiero drugie
mistrzostwa swiata, w ktorych zagra Polska, w dodatku po 52 latach przerwy.
W Chinach czeka na nas szansa i tylko od nas zalezy, co z nia zrobimy.
Pamietajmy, ze popularnosc koszykowki nie zalezy tylko od reprezentacji.
Mozemy osiagnac niezly wynik, ale potem trzeba isc za ciosem. Uwazam, ze w
Polskim Zwiazku Koszykowki jest wielu ludzi, ktorzy ciezko nad tym pracuja.
Pracuje pan w Polsce od kilku lat i zawsze motywowal pozytywnie, ale po
kilku sparingowych porazkach padlo sporo gorzkich slow…
-Mamy oczekiwania dotyczace tego, jak chcemy grac, jesli nie zawsze sie
udaje, to po czesci dlatego, ze wpuscilismy wielu mlodych, a mlodosc jest
skazana na bledy. Dawalismy szanse wszystkim zawodnikom, a przeciez w
meczach o stawke tak sie nie robi, sa podstawowi gracze i jest lawka
rezerwowych. Zagralismy tak, jak mozna sie bylo tego spodziewac.
W trakcie przygotowan ciagle ktos odpada. Budowanie druzyny polega na
madrych decyzjach o tym, komu podziekowac?
-Mamy szkielet druzyny od jakiegos czasu. Sa liderzy: Adam Waczynski,
Mateusz Ponitka, Lukasz Koszarek. Wprowadzamy tez nowa generacje, ktora za
jakis czas przejmie te druzyne, dlatego powolalem Aleksandra
Balcerowskiego, Lukasza Kolende, Dominika Olejniczaka, byl tez Jakub
Schenk, a z powodu kontuzji nie przyjechal Tomasz Gielo. Niektorzy sie
rozwineli, jak Michal Sokolowski. Wierze w nasz sklad, po prostu musimy byc
na czas w formie.
Przed najwazniejszym turniejem z blahego powodu stracil pan Macieja
Lampego, ktory obrazil sie, bo namawialiscie go na podziekowanie kibicom w
Ergo Arenie podczas meczu z Holandia, a on chcial leciec do lekarzy w
Monachium. To pech czy nalezy tlumaczyc to inaczej?
-Skupiamy sie na ludziach, ktorzy naprawde chca byc. Maciek podjal
indywidualna decyzje. Poprosilismy go o postawienie druzyny na pierwszym
miejscu, a on postawil tam siebie. My poszlismy dalej, on nie. To druzyna
wygrywa mecze. Na szczescie dolaczyl do nas Damian Kulig. Nie rozmawiamy
miedzy soba o tym, kogo nie ma.
Pod wzgledem stylu gry Kulig moze wypelnic luke po Lampem?
-Kulig potrafi zdobywac punkty spod kosza i z dystansu jak Lampe, ale robi
tez inne rzeczy. Gra dla druzyny i o to chodzi. To cudowny moment dla
polskiego basketu i nie ma miejsca na indywidualizm.
Z Chinami bedzie ciezko wygrac i chyba nie chodzi tylko o klase druzyny
gospodarzy….
-Chinczycy w eliminacjach skorzystali z bardzo wielu graczy, na turnieju w
Las Vegas tez nie wystapili w pelnym skladzie, mieli w kadrze juz chyba ze
40 graczy, ale wiemy o nich coraz wiecej. Na ostatnich EuroBasketach
gralismy z gospodarzami, czyli z Francja, Finlandia. To nie jest dla nas
nowosc. Nie zapominajmy tez o Wybrzezu Kosci Sloniowej, ktore zagralo
swietnie w kwalifikacjach, nie mozemy ich zlekcewazyc. Ale zaczynamy od
meczu z Wenezuela, a to druzyna, ktora ma dobry atak, zbiorke, gra twardo i
fizycznie w obronie. Biorac pod uwage klase rywali, uwazam, ze mamy szanse
awansowac do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk. To bylby kolejny sukces.
Rozmawial:
Lukasz MAJCHRZYK
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *