Dzien dobry – tu Polska – środa, 21 listopada 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 307 (4999) 21 listopada 2018 r.

Co to jest:
Spiewa, tanczy i gotuje, daje dupy i stepuje?
Otoz, to jest…Kolo Gospodyn Wiejskich, mili moi – w definicji meskiego
poglowia wsi mazowieckich. Organizacja nad wyraz sympatyczna, a przede
wszystkim pozyteczna. Czesto wazniejsza na wsi od kola PSL- u. I glupio
jest, ze kojarzy sie nam- mieszczuchom- tradycyjnie: grupka babulinek w
kolorowych zapaskach, tancujacych oberki z przyspiewkami w rodzaju „boli
mnie noga w biedrze” lub prezentujacych na obchodach Swieta Ludowego
(dawniej Zielone Swiatki) miejscowe specjaly- a to pierogi z grzybami, a to
kwasnica czy -u nas na Opolszczyznie- kolocz z kruszonka. Od tych wyobrazen
tak sie PiS-owcom w miescie w glowach popierdolilo, ze wymyslili cos, o
czym dzis w gazecie pisze -znow wedlug wyobrazen np. Blaszczaka i spolki
stary Zyd z broda, pejsami i w chalacie, a w rzeczywistosci profesor
Uniwersytetu Jagiellonskiego, skadinad wnuk rabina, Jan Hartman. A w tych
Kolach Gospodyn Wiejskich, ktore znam osobiscie, bo mam lesna chate w
okolicy, co druga Pani (tak, tak: Pani) jest po maturze, a co dziesiata z
magisterskim tytulem. Ubieraja sie- zwlaszcza w niedziele -modnie, a do
kosciola zajezdzaja za kierownicami bryk, ze daj Boze kazdemu w miescie. A
co sie teraz spiewa w Kolach Gospodyn? Rzadko juz ludowa egzotyke w
rodziaju „piejo kury, piejo- ni maja koguta”, a najczesciej „Majteczki w
kropeczki” „Bayer Full”, lub „Ona tu jest i tanczy dla mnie”.- przeboje
rowniez i moje ulubione. Szkoda natomiast wielka ze -niestety-zaniklo
absolutnie bimbrownictwo, w ktorym wiele Kol Gospodayn Wiejskich osiagalo
niedoscigle mistrzostwo mocy i smaku. Taka Helenka K. moja najblizsza
sasiadka pedzila np. ze wszystkiego, z wyjatkiem karbidu, A jej „rzodkie”
(miejscowa ludowa nazwa) ze sliwek przebijalo smakiem koniak klasy
conajmniej Hennesy. Mnie nie skapila, ale przed mezem- zakopywala w ziemi
na podworku w i zdarzylo sie raz, ze „Kura Dobrodziejka” wygrzebala, wiec
sie gospodarz napil i zaspiewal na swojska nute: „skurwysynem bede, jak cie
nie uwiede”. Dzis gospodarz juz w grobie, a Helenka pija z nami markowe
wina, przy czym preferuje wytrawne, ze szczegolnym uwzglednieniem szczepu
Chardonay. Ech, rozpisalem sie ja rozpisalem na te tematy sielskie- jedni
mowia, ze „anielskie”, drudzy, ze „diabelskie”. A dla mnie zawsze swojskie,
chociaz nie jestem z wiejskiej chalupy, raczej ze szlacheckiego dworku. Ale
przeciez krowy wszedzie jednakie…Wasz:
Gargamel Nostalgiczny

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

„LATAJACA FALA”: euro kontra dolar
Trwa uparta rywalizacja o namalowany przez kpt. Ryszarda Kucika na
nawigacyjnej mapie piekny obraz zaglowca „Flying Wave”- „Plywajaca Fala”,
z tym ze na „placu boju” gazetkowej aukcji pozostalo od kilku dni tylko
dwoch Zawodnikow: C/E Hafnia Asia, ktory licytuje w euro i Stan-w
dolarach. Od wczoraj (w przeliczeniu na zlotowki) lekka przewage ma Starszy
Mechanik z „Hafni”, ktory zadeklarowal 600 euro ( 2.580 zl) w odpowiedzi
na 600 dolarow ( 2.200 zl) Stana . A moze znienacka ujawni sie „ten
trzeci', ktory przebije dwojke dotychczasowych rywali. Historia swiatowych
aukcji zna takie przypadki. A na razie:
„Latajaca Fala” – 600 euro po raz pierwszy
KTO DA WIECEJ?

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7900 PLN Euro: 4.3314 PLN Frank szw.: 3.8171 PLN Funt:
4.8643 PLN Gielda 20.11. 2018 r. godz. 17.00 WiG 56685.97 (+0.87%)
WiG30 2484.08 (+ 1.04%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.70 PLN Euro: 4.23 PLN
Funt: 4.75 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.67 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 4.78 PLN

Pogoda w kraju
W kilku regionach mozliwe sa opady sniegu z deszczem. Na terenie calego
kraju temperatura nie przekroczy trzech stopni Celsjusza.

Na dobry dnia poczatek
Prezes KNF czesto mylil swoje pieniadze z panstwowymi. Podczas kontroli
wykryto niedobor. Audytor pyta:
– Co moze pan powiedziec w swojej obronie?
Chrzanowski :
– Coz moge powiedziec? Ciezko mi sie polapac z tymi pieniedzmi. One sa tak
bardzo do siebie podobne!
(Nad.Piotr Nowalany

Albo sie boi, albo ma w…
OSKARZONY ZOSTAL W DOMU
Ostentacyjne zlekcewazenie komisji ds. wolnosci obywatelskich Parlamentu
Europejskiego przez Zbigniewa Ziobre potwierdza tylko, ze w kwestii
sadownictwa ekipa PiS wciaz idzie w zaparte.
Minister sprawiedliwosci Zbigniew Ziobro nie pojechal do Brukseli, by
bronic swojego rzadu przed oskarzeniami o lamanie w Polsce praworzadnosci i
fundamentalnej w demokracji zasady niezaleznosci sadownictwa. Na publicznym
wysluchaniu przed komisja Parlamentu Europejskiego rzadu RP nie
reprezentowal w efekcie nikt
Albo stchorzyl, albo idzie w zaparte
Przyczyny nieobecnosci ministra moga byc dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma
argumentow na swa obrone (bo to przeciez on forsuje plan oslabienia pozycji
sadow i sedziow w Polsce) i w obawie przed kompromitacja zwyczajnie
stchorzyl. Albo minister sprawiedliwosci rzadu PiS ma Parlament Europejski,
by tak rzec, gdzies. I ekipa PiS probuje w tej kwestii nadal isc w zaparte.
Nie bez powodu wypowiadajacy sie eurodeputowani z PiS probowali zwekslowac
przesluchanie na kwestie… dopuszczalnosci aborcji (Marek Jurek) lub dumy
narodowej i win poprzednich ekip rzadzacych w kwestiach emerytalnych
(Jadwiga Wisniewska).
Wyklad Timmermansa
Znamienny – i symboliczny – byl miniwyklad, jakiego kolejny raz udzielil
rzadowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.
Przypomnial rzecz podstawowa – o ktorej, zdawaloby sie, wstyd nie wiedziec.
Otoz Unia – jak zadna inna organizacja miedzynarodowa – zabezpieczyla
obywateli krajow czlonkowskich przed uzurpatorskimi zakusami wladz tych
panstw. W tym celu wprowadzila zasade jednolitosci stosowania prawa
europejskiego, a na jej strazy postawila m.in. Trybunal Sprawiedliwosci UE
oraz inne procedury przed organami Unii. I wlasnie ten mechanizm zadzialal
wobec Warszawy, gdy pojawily sie obawy o zamiar zdominowania sadownictwa w
Polsce przez ekipe PiS. Rownoczesnie, co tez charakterystyczne, nie
probowala ona skorzystac z funkcjonujacych z powodzeniem w Unii rozmaitych
procedur koncyliacyjnych.
Wymowna byla wreszcie skierowana do europarlamentarzystow z PiS sugestia (a
moze ostrzezenie i przytyk), by zwrocili uwage, ze nadzwyczaj ochoczo
wspieraja ich teraz akurat ci deputowani z innych krajow, ktorzy znani sa
jako sympatycy Wladimira Putina.
Czas na ostrzejsza reakcje?
Szczesliwie nie zabraklo merytorycznego glosu niezaleznej polskiej
instytucji – a mianowicie rzecznika praw obywatelskich. Adam Bodnar punkt
po punkcie opisal zagrozenia dla niezaleznosci sadow i niezawislosci
sedziow. I zwrocil uwage, jakie moga one miec skutki dla przestrzegania
praw i wolnosci kazdego obywatela.
Trudno sie dziwic, ze ciala monitujace rozwoj wypadkow – tak krajowe
(Helsinska Fundacja Praw Czlowieka), jak miedzynarodowe (m.in. Komisja
Wenecka i Europejska Siec Rad Sadownictwa) – przekonuja mniej lub bardziej
wprost: sytuacja jest kryzysowa. A skoro Warszawa nie zamierza powaznie
rozmawiac o rozwiazaniu tego kryzysu, to czas na ostrzejsza reakcje Unii.
Krzysztof BURNETKO

PrzyPiSy Jerzego Baczynskiego
POWIDLA I SZUMIDLA
Afera KNF wniosla do potocznego jezyka dwa przebojowe terminy: „Plan
Zdzislawa” i „szumidlo”. Od dzis (i pewnie przez jakis jeszcze czas) Planem
Zdzislawa beda nazywane rozne toporne kombinacje, polegajace na silowym
przejmowaniu cudzych biznesow lub narzucaniu im „opieki”. „Szumidlo” tez ma
wdziek, ktory az szkoda zmarnowac, odnoszac wylacznie do technicznych
urzadzen zagluszajacych. Swietnie np. nadaje sie do okreslania rozmaitych
dzialan propagandowych nastawionych na wytlumianie badz zagluszanie
wizerunkowych kryzysow. Tak jak teraz. Od kilku dni panstwowe szumidlo
wszelkimi mozliwymi kanalami sieje ten sam przekaz: nie bylo zadnej
wielkiej afery, a jesli byla, to dotyczy jednego czlowieka, ktory zreszta
zostal zaraz wzorcowo zwolniony z pracy, bo takie mamy najwyzsze standardy,
i choc w sumie chcial dobrze, to padl ofiara agenta Czarneckiego, wrogich
mediow oraz zagranicznych grup interesow, ktore szkodza Polsce. To
naprawde, niemal slowo w slowo, tak wlasnie leci w mediach narodowych i w –
rozlozonych na glosy – partyjnych przekazach dnia. Ale zadne szumidlo, jak
wiemy, nie daje stuprocentowej skutecznosci. Afera KNF powoli sie rozlewa,
stajac sie dla wladzy coraz bardziej dokuczliwa i niebezpieczna.
Przede wszystkim nie udaly sie proby wyizolowania Marka Chrzanowskiego,
bylego prezesa KNF, z ukladu personalnego, ktory go wyniosl do wladzy. W
klopotach znalazl sie jego patron i promotor, prezes NBP Adam Glapinski, od
dekad sam blisko zwiazany z Jaroslawem Kaczynskim, a w latach 90. jeden ze
wspoltworcow biznesowych fundamentow Porozumienia Centrum,
partii-prekursorki PiS. Jesli pojawia sie dowody, ze Glapinski wykroczyl
poza swoje kompetencje i bral udzial w ukladaniu, a nastepnie forsowaniu
Planu Zdzislawa, prezes NBP moze stac sie dla partii obciazeniem. Na razie
zdecydowanie zaprzecza, jakoby rozwazal ustapienie, ale przeciez
Chrzanowski tez nie zamierzal podawac sie do dymisji.
Kolejne „wyjscie z afery” (cytujac barwne okreslenie Zbigniewa Ziobry z
czasow pierwszego rzadu PiS) prowadzi w strone senatora Grzegorza
Biereckiego, tworcy systemu SKOK – ktoremu PiS do dzis zapewnia polityczna
ochrone – wspolwlasciciela prorzadowych mediow, czlowieka uchodzacego za
„sponsora partii”, szarej eminencji calej pisowskiej formacji. Niejasna
sprawa kilkudziesieciomilionowej lokaty, z ktora Czarnecki – wedlug jego
zeznan – nie chcial miec nic wspolnego, a zwlaszcza usuniecie z KNF osob
badajacych nieprawidlowosci w SKOK, oznacza, ze Bierecki tez w tej sprawie
tkwi. Rzecz jasna obu panom, a takze innym (poza b. prezesem KNF)
uczestnikom afery nic na razie nie grozi, bo PiS ma pelna kontrole nad
prokuratura, sluzbami specjalnymi i instytucjami nadzoru panstwowego. Chyba
ze”
Deklaracja Zbigniewa Ziobry, ze „przejmuje osobisty nadzor nad sledztwem w
sprawie KNF”, musiala byc odczytana przez kolegow jako ostrzezenie: to
Ziobro bedzie decydowal, jaki watek ukrecic, a jaki podkrecic. Fakt, ze
prokuratura pozwolila Chrzanowskiemu, juz po dymisji, na parogodzinne
„czyszczenie biura”, tez sugeruje, ze Ziobro jest w grze. Daje to okazje do
kontrakcji Mateuszowi Morawieckiemu – i tak dalej: kogo wciagaja rozgrywki
w obozie wladzy, bedzie mial uzywanie.
Zapewne nalezy sie wiec spodziewac przeciekow i tzw. medialnych wrzutek.
Niestety, cala ta afera najlepiej daje sie opisywac jezykiem mrocznych
polityczno-biznesowych thrillerow. Oficjalnie jakas wersje wydarzen zapewne
poznamy, ale rownie niewiarygodna jak instytucje, ktore sie afera zajmuja.
Tylko sejmowa komisja sledcza (akurat idealnie pasujaca do takiej wlasnie
sprawy) moglaby to i owo odslonic – lecz wlasnie dlatego nie powstanie.
Jestesmy zatem zdani na domysly i spekulacje. Niemniej nawet z tego, co juz
wiadomo, da sie zrekonstruowac polityczny scenariusz tkwiacy u podstaw
afery KNF. Okreslajamy go terminem „orbanizacja”. Chodzi – w skrocie – o
stopniowe, jak na Wegrzech, uzaleznienie prywatnej gospodarki od aparatu
panstwowego i budowe partyjnej oligarchii biznesowej.
Banki Czarneckiego rzeczywiscie byly zle i nazbyt ryzykownie zarzadzane,
wymagaly planu sanacyjnego, ale Plan Zdzislawa zakladal przeciez
„doprowadzenie do upadlosci” i przejecie za zlotowke, wedlug na swiezo i na
szybko napisanej ustawy. Wokol tego toczyla sie korupcyjna rozgrywka
Chrzanowskiego. I na tym polega nasz dzisiejszy dramat: instytucje panstwa
zostaly odarte z zaufania; mamy prawo, bo mamy mnostwo dowodow,
podejrzewac, ze sluza przede wszystkim gospodarczym i politycznym interesom
Grupy Trzymajacej Wladze. Rzady oligarchii, czyli cos, przed czym III RP –
inaczej niz wiekszosc postkomunistycznych krajow – zdolala sie ochronic,
dopiero teraz staja sie realne. A wraz z nimi system panstwowej korupcji.
Polska, wbrew wieloletniej propagandzie partii Kaczynskiego, nalezala do
najmniej skorumpowanych krajow swiata. Jest w tym takze historyczna zasluga
PiS, ktore wokol lapownictwa potrafilo wspoltworzyc klimat moralnego
oburzenia. Jasne, jakies przypadki wciaz sie zdarzaja, ale w Polsce
udowodnione przestepstwa lapowkarskie to kazuistyka. PiS w wersji 2.0
werbalnie nadal potepia osobista korupcje, ale wyraznie zamierza ja
zastapic oficjalnym, zalegalizowanym, koncesjonowanym podzialem lupow.
Dokladnie w tych dniach, w zwiazku z tworzeniem koalicji samorzadowych,
mozna zaobserwowac, jak to wyglada. Opozycyjni radni opowiadaja, jakie
oferty finansowe sa im skladane w zamian za zmiane barw: etaty w spolkach
Skarbu Panstwa i w urzedach, zamowienia dla firm, transfery publicznych
srodkow lub przeciwnie – naciski, pogrozki, zapowiedzi kontroli. (Mam
nadzieje, ze tu i owdzie te niemoralne propozycje sa jednakowoz nagrywane).
Coraz bardziej jawne i pazerne sieganie po tzw. konfitury (powidla?) wladzy
jest przykrywane nieznosna retoryka, wedle ktorej Marek Chrzanowski to
prawdziwy polski patriota (jak przekonywal prezes Glapinski), stopniowe
przejmowanie przez partyjna nomenklature kontroli nad gospodarka i
prywatnym biznesem to repolonizacja, a sama partia, nawet jesli jakies
brudy sie do niej probuja przykleic, pozostaje „zawsze dziewica”.
Oczywiscie, to wszystko to jedynie szumidlo. I chyba wlasnie zaczyna sie
zacinac.
Jerzy BACZYNSKI

GOSPODYNIE WIEJSKIE W SIDLACH USTAWY
Trudno uwierzyc, ale to prawda. U prezydenta czeka na podpisanie przyjeta
przez parlament, choc niekonsultowana ustawa o kolach gospodyn wiejskich!
Nie miejskich, lecz wiejskich! Miastowe kol ustawowych miec nie beda. Same
sobie moga zalozyc – bezustawowe. Za to wiejskimi babami, co same se
przecie zadnego stowarzyszenia nie zalozom, bo glowy do tego nie majom, to
sie wladza, a dyc!, zajela. I ustawe im taka sprokurowala, co wyglada jak
statut nowiuski, taki z sadu, pieniadze dla bab obiecuje i stanowi, ze
kazda jedna baba moze tylko w jednym kole sie krecic, a kazda wioska jedno
moze miec kolo. Zeby za bardzo tej kapusty baby nie ciagnely, no i zeby
porzadek byl. Bo jakby na jakiej wiosce dwa kola byly, toby sie baby za lby
wziely i tak by sie tarmosily i kudly sobie wyrywaly, ze zadne chlopy by
juz ich nie rozdzielily. No, chyba ze na ramie i po zadzie, po zadzie.
A coby porzadek u tych babow byl w tech kolech, to sie oglasza, ze Agencyja
Restrukturyzacyi a Modernizacyi Rolnictwa wszysciutko rozpatrzy i do
rejestru zapisze – gdzie jakie jest kolo i gdzie jaka baba w kole. Zeby sie
baby nie porozbiegaly jak kurczaki, to je chlopy z Agencyi juz przypilnuja.
Na a jak juz wszystkie baby beda w rejestrze jak nalezy, to wladza da 90
mln, zeby ladnie sie ubraly a przepasaly i nom zaspiewoly oj dana dana
W historii polskiego paternalizmu i komuchowatosci czegos tak absurdalnego
jeszcze nie bylo. Za kogo te durnie maja kobiety, ze bez zenady i wstydu
stosuja do nich tak groteskowy protekcjonalizm? Za idiotki? Analfabetki? I
jeszcze sie przyznaja, ze cala ustawa jest po to, zeby kolom gospodyn
wiejskich moc sprawniej przekazywac pieniadze” Bo, rzecz jasna, same sobie
statutu nie napisza ani wniosku grantowego, bo za glupie. Oto jak wyglada
sprawa rownouprawnienia kobiet oraz spoleczenstwo obywatelskie w oczach
zacofanych i niczego niepojmujacych reakcjonistow. Nie wiem, czy to
straszne, czy to smieszne. Dla mnie jedno i drugie. Jak juz sie to wszystko
skonczy, napiszemy ustawe o kolach weteranow PiS. Oczywiscie bez
konsultacji spolecznych.
Jan HARTMAN

WIDZIANE Z BURTY
Beata – wyszlo szydlo z worka – zanim zostala Premierem mawiala:
„wystarczy nie krasc by wszystkim w Polsce zylo sie dobrze..”
Dzis jej ludzie maja problemy z uczciwoscia przy ktorej afera Rywina to
pikus.
Wystarczy przestrzegac procedur a wypadkow nie bedzie – takie podejscie od
lat obowiazuje w biznesie morskim a wypadki dalej sie zdarzaja. Nie ma co
ukrywac – jesli chodzi o przestrzenie zamkniete przestrzeganie procedur
powinno calkowicie wyeleimnowac wypadki. Jeszcze kilkanascie lat temu mozna
bylo mowic o braku swiadomosci zagrozenia, braku wiedzy, procedur itp. Dzis
najpodlejszy armator musi miec SMS a w nim procedury PZ. A wiec pytanie
„dlaczego w ludzie gina w przestrzeniach zamknietych?” sprowadza sie do
„dlaczego nie przestrzegamy procedur ktore maja nas chronic?”
No wlasnie – dlaczego?
1. bo tak jest natura czlowieka, ze zawsze staramy sie wybrac droge
latwiejsza i mniej uciazliwa. Po prostu lubimy chodzic na skroty. Ta
sklonnosc ze wzmozona sila manifestuje sie gdy musimy pracowac pod presja
czasu,ilosci zadan – czyli jak zawsze na statku. Dochodzi do tego stres
ktorego nasze srodowisko pracy nie skapi i coraz mnniejsze mozliwosci tego
stresu rozladowania.
2. bo rutynowa powtarzalnosc zadan/prac to codziennosc na statkach.
3. bo funkcjonujemy w srodowisku z jednej strony potwornie sformalizowanym
a z drugiej – w ktorym systemowo wpaja sie nam brak poszanowania dla
procedur, przepisow i regulacji.
Byc moze jest jeszcze wiele innych czynnikow ale wedlug mnie te trzy maja
decydujacy wplyw na to, ze jakos wyjatkowo latwo tracimy cos co po
angielsku tak zwiezle nazywa sie „awareness” .
Poswiece nieco wiecej uwagi tej trzeciej przyczynie bowiem zdaje sobie
sprawe, ze dla „ladowych” w tym pewnie i Kuby – jest to cos „NIE! NIE!
NIE!”.
Oczywiscie, ze nie doslownie. Oczywiscie, ze nikt nam nie robi wykladow.
Oczywiscie, ze zaden wielki ladowy boss swiadomie nie wyda instrukcji
bezposrednio i otwartym tekstem, ze mamy zapomniec o jakims przepisie,
zrobic cos niezgodnego z SMS czy z jakimis formalnymi zasadami – no pojsc
na skroty. Oczywiscie, ze nie…
Chodzi mi tu o sposob w jaki ten system zasad, procedur i przepisow dziala
w statkowej codziennosci, a zwlaszcza w swiadomosci marynarzy.
Ilosc przepisow, procedur i regulacji jest wprost monsturalna. Pisal juz
Karol – nadmiar regulacji prowadzi do tego ze „przestajemy myslec” co
oczywiscie oznacza rowniez, ze przestajemy myslec o samych procedurach i
wtedy procedury przestaja dzialac.
Ale jest tu jeszcze cos bardziej istotnego. Wezmy chocby najbardziej
podstawowy zbior regulujacy statkowa dzialalnosc – SMS. Ten w mojej Kompani
zajmuje na statkowym serwerze prawie 6 giga i to liczac tylko pliki
podstawowe. Wiekszosc w formacie HTLM czyli prawie „czysty” tekst. Pewnie
gdyby to wydrukowac – foldery zajelyby calkiem spora biblioteke. A przeciez
powinnismy to wszystko znac! Moze nie litera w litere, ale same zasady juz
tak. Wymaga sie od nas niemozliwego. Radzimy sobie z tym na rozne sposoby z
zartami wlacznie. Czy na waszych statkach tez kraza kawaly iz niedlugo
bedziemy mieli procedure jak srac z czeklista na przed, w trakcje i po?
Do tego dochodzi fatalna jakosc znacznej czesci tych przepisow, tworzonych
przez ludzi majacych zgola „teoretyczne” pojecie o pracy i zyciu na statku.
Marynarstwo jest praktyka do bolu. Marynarze natychmiast rozpoznaja
„teoretyzowanie” -zwlaszcza jesli nie przystaje ono do ich codziennosci.
Rozpoznaja i odrzuca jako cos im obcego. Beda stosowac, ale tylko dlatego,
ze „Biuro” tak chce, a nie dlatego ze uznaja to cos za swoje i pozyteczne.
Malo budujace – prawda? Ale najbardziej wkurzaja i demoralizuja te
przepisy, ktore aby wypelniac, musimy, hm… powiedzmy delikatnie – zgrywac
sie. Grac kiepska sztuke w ktorej wszyscy udaja, ze nie wiedza to co wiedza
i z potworna powaga traktuja to co powazne nie jest, choc byc powinno. Rest
hours, permit to work, planned maintenance – zeby wymienic te
„najpopularniejsze”.
Czy to iz dla swietego spokoju musze troche pooszukiwac wypelniajac „rest
hrs” moze zawazyc na tym jak potraktuje „Enclosed space entry”? Otoz
-wedlug mnie: moze. Wszak zegarek dziala dobrze tylko wtedy gdy dobrze
dziala kazdy jego trybik.
Srarszy WAJCHOWY

Z zycia sfer
PRZYPADKOWI ZNAJOMI
Z wywiadu w „GW” wylania sie obraz Kowalczyka jako czlowieka skupionego na
pracy i slabo zorientowanego w tym, co sie wokol niego dzieje.
Wszyscy sledza afere korupcyjna z udzialem bylego szefa KNF Marka
Chrzanowskiego. Malo kto zwrocil jednak uwage na rozgrywajacy sie w jej
cieniu dramat Grzegorza Kowalczyka, skromnego prawnika z Czestochowy,
ktoremu Chrzanowski probowal zalatwic bez jego zgody fantastycznie platna
prace w Getin Noble Banku. Zbulwersowany Kowalczyk dowiedzial sie o tym z
artykulu w „Gazecie Wyborczej”, bo Chrzanowski, ktorego zna od pieciu lat,
nie wspomnial mu o sprawie ani slowem. Na pytanie dziennikarza „GW”, jak to
mozliwe, Kowalczyk odpowiada szczerze, ze nie wie, jak to mozliwe, zas na
pytanie, jak rozumie spotkanie Chrzanowskiego z Leszkiem Czarneckim,
wlascicielem Getin Noble Banku, w sprawie jego zatrudnienia, nie kryje, ze
w ogole tego nie rozumie.
Z wywiadu w „GW” wylania sie obraz Kowalczyka jako czlowieka skupionego na
pracy i slabo zorientowanego w tym, co sie wokol niego dzieje. Obrotny
Chrzanowski skrzetnie wykorzystuje te slabosc do zatrudniania Kowalczyka
bez jego wiedzy i zgody w rozmaitych instytucjach. W 2015 r. Kowalczyk byl
np. zmuszony z rekomendacji Chrzanowskiego objac na kilka miesiecy fotel
sekretarza rady nadzorczej Gieldy Papierow Wartosciowych, nastepnie z tego
samego powodu nieoczekiwanie dla siebie zasiadl w radzie nadzorczej
nalezacego do biznesmena Solorza Plus Banku. Teraz z kolei Chrzanowski
probowal, zdaje sie, wcisnac Kowalczykowi 40 mln zl pensji za prace w Getin
Noble Banku, do konca cynicznie utrzymujac ten fakt w tajemnicy przed nim i
jego zona. Tu jednak, jak sie wydaje, przesadzil, przeceniajac mozliwosci
Kowalczyka, bo gdy ten uslyszal, ile mialby zarobic, uczciwie przyznal, ze
„w ogole nie wyobraza sobie tej kwoty”.
Fakt ten, moim zdaniem, przemawia na korzysc hipotezy Kowalczyka, ze
pojawienie sie jego nazwiska w rozmowie Chrzanowskiego z Czarneckim mialo
charakter przypadkowy. Byc moze Chrzanowski przekazal Czarneckiemu jego
wizytowke przez pomylke lub na skutek naglej niedyspozycji wywolanej
dzialaniem zainstalowanych w jego gabinecie „szumidel”? Dlatego wierze
Kowalczykowi, gdy zapewnia, ze do przesladujacego go Chrzanowskiego nie ma
zalu i ze jesli jakas pretensje do kogos ma, to nie do Chrzanowskiego,
tylko do, jak to ujal, „calej sytuacji uzycia mnie w sposob
instrumentalny”. Jak wiadomo, te podejrzana sytuacje badaja obecnie
katowiccy prokuratorzy pod osobistym nadzorem Zbigniewa Ziobry, dlatego
miejmy nadzieje, ze spotka ja zasluzona kara, a Marek Chrzanowski zostanie
oczyszczony z zarzutu, ze ma z ta sytuacja cos wspolnego.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Zginal w pozarze?
Nie zyje slynny bokserski trener Andrzej Gmitruk.
W nocy z poniedzialku na wtorek zmarl Andrzej Gmitruk, jeden z najlepszych
polskich trenerow boksu.
Gmitruk zginal w pozarze, do ktorego doszlo w domu jednorodzinnym w
Hipolitowie w wojewodztwie mazowieckim.
„O godzinie 4:00 nasza jednostka zostala zadysponowana do pozaru domu
jednorodzinnego. W wyniku pozaru smierc poniosl jeden z najlepszych
trenerow kadry bokserskiej” – napisala na Facebooku jednostka Ochotniczej
Strazy Pozarnej z Dlugiej Koscielnej.
Sledztwo ws. smierci trenera wszczela prokuratura. Na srode zaplanowana
jest sekcja zwlok. Wedlug pierwszych ustalen sledczych, zgon nie mial
zwiazku z pozarem.
Andrzej Gmitruk mial 67 lat. Byly trener warszawskiej Legii i reprezentacji
Polski pracowal z Andrzejem Golota w jego amatorskich czasach. W klubie,
gdy toczyl swoje pierwsze walki w gronie seniorow i w reprezentacji, kiedy
20-letni Golota zdobywal na igrzyskach olimpijskich w Seulu (1988) brazowy
medal w wadze ciezkiej (91 kg).

-Portugalia – Polska 1:1.
Wazny wynik przed losowaniem grup ME
Polacy zremisowali z Portugalia 1:1 w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi
Narodow. Bramke dla naszej reprezentacji zdobyl z rzutu karnego Arkadiusz
Milik.
Przed spotkaniem bylo wiadomo, ze Polacy zajma ostatnie miejsce w grupie.
Portugalczycy do tej pory nie przegrali i byli pewni awansu.
Przed spotkaniem zastanawiano sie, jakie podejscie beda mieli
Portugalczycy. Mecz z Wlochami, ktory zakonczyl sie bezbramkowym remisem,
kosztowal gospodarczy duzo sil. Na tym swoje nadzieje opierali Polacy,
ktorzy od momentu objecia kadry przez Jerzego Brzeczka jeszcze nie wygrali.
Z Portugalia Polacy zagrali bez swojego kapitana Roberta Lewandowskiego.
Napastnik Bayernu opuscil zgrupowanie po przegranym meczu z Czechami.
Ostatni raz Lewandowskiego zabraklo w meczu o punkty w 2013 roku.
Portugalczycy od pierwszej minuty przewazali. W 34. minucie wyszli na
prowadzenie po bramce Andre Silvy.
Po przerwie bramke dla naszej reprezentacji zdobyl Arkadiusz Milik.
Napastnik Napoli wykorzystal rzut karny po faulu Danilo. Obronca
Portugalczykow za to zagranie zobaczyl czerwona kartke.
Remis wywieziony z Guimaraes jest wazny z perspektywy losowania grup
eliminacyjnych do Euro 2020. Polacy zapewnili sobie, ze trafia do
pierwszego koszyka. Do drugiego koszyka zepchnelismy reprezentacje Niemiec.
Portugalia – Polska 1:1 (1:0).
(pmal)
I CO PAN NA TO, PANIE STEFANKU?
Remis 1:1 na stadionie w Portugalii jest dobrym wynikiem, tym bardziej, ze
przeciwnicy to mistrzowie Europy. Wprawdzie tych, ktorzy ten tytul zdobyli
gralo niewielu, w dodatku gospodarze, majac zapewniony awans w Lidze
Narodow nie wysilali sie, znacznie ulatwiajac nam zadanie. Jakkolwiek by
bylo, Polacy pokazali sie z nieco lepszej strony niz w ostatnich meczach,
przywracajac troche z utraconej wiary.
Mecz stal na slabym poziomie, ladnych akcji po obydwu stronach bylo
niewiele. Portugalczycy atakowali tak chaotycznie, ze nawet Thiago Cionek
zagral poprawnie. Sam fakt, ze Jerzy Brzeczek, wobec kontuzji Kamila Glika
powoluje na srodek obrony zawodnika, ktory nie daje gwarancji poziomu
wymaganego od reprezentanta Polski, kiepsko swiadczy i o tej reprezentacji,
i o mozliwosciach wyboru przez trenera.
Obrona po raz kolejny wystapila wiec w innym zestawieniu, co niekorzystnie
wplywa na wspolprace miedzy zawodnikami. Nie pierwszy raz najlepsze
wrazenie robil w tej formacji Bartosz Bereszynski, mimo ze gral na lewej
stronie, a nie na prawej, do ktorej jest przyzwyczajony.
Rownie dobrze, drugi raz z rzedu zaprezentowal sie na lewej pomocy
Przemyslaw Frankowski. Mateusz Klich i Grzegorz Krychowiak dosc skutecznie
przeszkadzali i niczego nie zbudowali. Kamil Grosicki staral sie, ale na
checiach sie skonczylo. Piotr Zielinski podobno tez gral. Przypomnialem
sobie o nim w 80. minucie, kiedy przeprowadzil jedyna akcje, zakonczona
strzalem.
Bez Roberta Lewandowskiego reprezentacja grala tak, jak w ostatnich meczach
z nim. Nie widac bylo roznicy. Arkadiusz Milik zajal jego miejsce w ataku i
wyroznil sie tylko raz, umiejetnie przewracajac sie w polu karnym, co slaby
rosyjski sedzia zakwalifikowal jako rzut karny. Wczesniej i pozniej Milika
jakby nie bylo i szkoda, ze trener nie zdecydowal sie na wystawienie w
drugiej polowie zamiast niego – Krzysztofa Piatka.
Grajac przez pol godziny z przewaga jednego zawodnika Polacy robili
chwilami niezle wrazenie, swiadczace o tym, ze bardzo im zalezy. Nie
wiedzieli tylko jak grac, zeby wygrac. A jednak jakies swiatelko gdzies w
glebokim tunelu zamajaczylo.
Stefan SZCZEPLEK

-To idzie Mlodosc!
Polska reprezentacja do lat 21 wygrala na wyjezdzie z Portugalia 3:1 i
zapewnila sobie awans na mistrzostwa Europy.
W pierwszym meczu Polacy przegrali na wlasnym stadionie 0:1.
W rewanzu Polacy szybko wyszli na prowadzenie. Bramke w 5. minucie zdobyl
Krystian Bielik. Trzy minuty pozniej prowadzenie podwyzszyl Dawid Kownacki.
Bramke na 3:0 zdobyl w 24. minucie Sebastian Szymanski. Gospodarze
odpowiedzieli w drugiej polowie trafieniem Diogo Joty.
Grupowych rywali Polakow na mistrzostwach Europy poznamy 23 listopada.
Turniej odbedzie sie w dniach 16-30 czerwca 2019 roku we Wloszech i w San
Marino.
Portugalia – Polska 1:3 (0:3)
Bramki: dla Portugalii – Diogo Jota (52); dla Polski – Krystian Bielik (5),
Dawid Kownacki (8), Sebastian Szymanski (24)
Zolte kartki: Portugalia – Jorge Fernandes, Stephen Eustaquio; Polska –
Bartosz Kapustka, Filip Jagiello, Patryk Dzicze
Sedzia: Davide Massa (Wlochy)
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *