Dzien dobry – tu Polska – środa, 15 stycznia 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 14 (5289) 15 stycznia 2020 r.

ZaklinamI niech Polacy nie… zywia nadziei..!.
Od niedzieli Polacy zastygli i trwaja w samozachwyceniu soba i wynikami 28
edycji Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy. Kolejny rekord! Sobie na
radosc, przeciwnikom na pohybel! Ach, jacy jestesmy szczodrzy, zwarci i
zjednoczeni. Tez sie ciesze, ale staram sie trzymac blisko ziemi: Polacy
dali �sna Owsiaka” znacznie wiecej pieniedzy, bo…znacznie wiecej teraz
maja. A maja dlatego, ze sie zaprzedali chytremu Kurduplowi z ulicy
Nowogrodzkiej, ktory kupil nas razem gumkami od gaci, za…nasze wlasne
pieniadze-swoich wszakze nie posiada- tyle co na karme dla dwoch kotow
zywego inwentarza, jaki mu towarzyszy w drodze przez zycie
Wcale ani sie nie gorsze, ani nie mam Rodakom za zle. Sam tez z pogoda i
lagodnoscia w sercu czekam na wiosne i obiecana mi nie tylko 13 emeryture,
ale i conajmniej 70- zlotowa, comiesieczna jej podwyzke. Zrodla tych
pieniedzy sa mi oczywiscie znane, ale malo mnie obchodza, tak samo jak
swiadomosc narodowa, ze sprzedalismy i sprzedajemy nasze poglady,
przekonania, godnosc i inne takie tam idealy, ktore brzmia ladnie,
wykrzykiwane dla spokoju sumien na manifestacjach i pochodach, ale ,tak na
codzien, forsa ma wieksze uroki. Dlatego nie mam najmniejszych zludzen, ze
najblizsze wybory prezydenckie wygra z duza przewaga i z palcem w…nosie,
powszechnie obsmiewany Jadrus Duda. Upragnionego i zapowiadanego przez
opozycje zwyciestwa w przyszlosci nad PiS-em, tez bym nie byl taki pewny.
Zreszta czy tak naprawde byloby nam z tym dobrze? W �skategorii” idealow
tak, ale osobiscie jakos nie wierze, ze ktokolwiek z tego szemranego
towarzycha bylby zdolny zrealizowac program pogodzenia forsy z idealami.
Na razie PiS przeklinamy, ale…popieramy. W dzisiejszej gazetce
nieprzypoadkowo drukuje rzetelny tekst pt. �sInflacja szaleje, ale zarobki
rosna szybciej” I dopoki tak bedzie, PiS-owi nic nie grozi, a Prezes moze
spokojnie kurowac swoja kacza lape- nikt mu jej nie przetraci ani nie
nadepnie.
A moze wlasnie tak ma byc i wszystko jest OK? Pyta-Wasz:
Gargamel Wycofany, ale Samozachwycony

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8019 PLN Euro: 4.2323 PLN Frank szw.: 3.9208 PLN Funt: 4.9322
PLN
Gielda 14.01.2020 r. godz. 17.00 WiG 59119 (-0.26%) WiG30 2516 (+0.01%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.73 PLN Euro: 4.16 PLN Funt: 4.85 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.69 PLN Euro: 4.12 PLN Funt:
4.89 PLN

Pogoda w kraju
W calej Polsce pogodnie. Temperatura od 6 stopni Celsjusza na
Suwalszczyznie i Podlasiu do 12 st. C na Pomorzu Zachodnim.

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
Wskazowki zyciowe na dobry dzien
-Jesli tylko bedziesz przez to szczesliwy i poczujesz, ze zyjesz, to nikt
nie ma nic do gadania.
-Mozesz byc kim zechcesz, to Twoje zycie i inni nie przezyja go za Ciebie.
-Doswiadczaj siebie w swoich wyborach bo nie ma innego sposobu na to, bys
siebie poznal.
A potem zdecydujesz czy to jest Twoje czy nie
(Nad. Jozefina Pieprzyk)

To dotyczy tez emerytur
INFLACJA SZALEJE, ALE ZAROBKI ROSNA SZYBCIEJ
Ceny tak mocno, jak teraz nie rosly od 2012 roku. Jednoczesnie warto
pamietac, ze od tego czasu nie bylo miesiaca, by wynagrodzenia rosly
wolniej. Wniosek ze statystyk? Stac nas na placenie wiecej. Podobnie jest z
placa minimalna i emeryturami.
Od kilku tygodni Polacy zyja podwyzkami cen. Okazalo sie, ze inflacja w
grudniu wzrosla z 2,6 do 3,4 proc., czyli najwyzszego poziomu od 2012 roku.
Na dodatek juz w pierwszych miesiacach 2020 roku wskaznik ma przekroczyc 4
proc.
Na dlugiej liscie drozejacych towarow i uslug sa: prad, smieci, zywnosc, a
w zwiazku m.in. z regulacjami wprowadzanymi przez rzad, znaczaco wiecej
beda kosztowac np. slodzone napoje, alkohol i papierosy czy paliwa.
Wsrod klientow sklepow widac coraz wieksza zlosc, ze wszystko w szybkim
tempie drozeje. Jednak ekonomisci ciagle zachowuja zimna krew i staraja sie
tonowac nastroje. Z jednej strony przypominaja, ze w latach 2011-2012
inflacja byla wyzsza i wahala sie w przedziale 3-5 proc. A w XXI wieku
takich okresow bylo nawet kilka. Nie jest to wiec nadzwyczajna sytuacja.
Z drugiej strony zwraca uwage, ze przy wzroscie zarobkow i swiadczeniach
typu 500 zl na kazde dziecko, statystyczna rodzina i tak moze kupowac
wiecej niz w poprzednich latach. Po prostu stac nas na to.
Pytanie, czy dotyczy to tylko „statystycznego” Polaka, ktory zarabia ponad
5 tys. zl brutto (przecietne wynagrodzenie wg GUS)? Wiadomo, ze zdecydowana
wiekszosc mieszkancow naszego kraju inkasuje miesiecznie mniej. A mowa nie
tylko o pracownikach, ale takze np. emerytach, ktorzy srednio otrzymuja
2350 zl brutto.
Inflacja? Zarobki rosna szybciej
Okazuje sie, ze od kilku lat zarowno srednia krajowa, placa minimalna i
przecietne emerytury rosna w szybszym tempie niz inflacja. Statystycznie
wiec co roku do budzetu domowego trafia wiecej pieniedzy, niz wynosi
roznica w cenach. Inna kwestia jest to, ze wraz z rosnaca zamoznoscia,
zwiekszaja sie tez oczekiwania. Chcemy kupowac coraz lepsze produkty i
konsumowac wiecej, stad wrazenie, ze przez inflacje w portfelu zostaje
mniej pieniedzy.
Przypomnijmy, ze wedlug ostatnich danych GUS, przecietne wynagrodzenie w
sektorze przedsiebiorstw wzroslo w listopadzie o 5,3 proc. W tym samym
czasie ceny wzrosly srednio o 2,6 proc. Wiemy, ze w grudniu podwyzki cen
przyspieszyly do 3,4 proc., ale trudno oczekiwac, by dynamika zarobkow
spadla ponizej tego poziomu.
Ekonomisci pytani przez money.pl oceniaja, ze bedzie to raczej 6-6,5 proc.
Co wiecej, jest niemal pewne, ze padnie kolejny rekord – pierwszy raz w
historii przecietne wynagrodzenie przekroczy 5,5 tys. zl brutto.
Teraz roznica miedzy wzrostem inflacji i zarobkow zmniejszyla sie, ale
jeszcze w styczniu 2019 roku wynosila prawie 7 pkt proc. Ceny rosly wtedy w
tempie 0,7 proc., a pensje byly wyzsze o 7,5 proc.
Ostatni raz inflacja przewyzszala wzrost sredniej placy na poczatku 2013
roku.
Placa minimalna i emerytura tez rosna szybciej
Nie tylko dobrze zarabiajacy nie powinni zbytnio narzekac na skale wzrostu
cen. Okazuje sie, ze takze placa minimalna zwieksza sie co roku w szybszym
tempie. W 2019 roku blisko trzykrotnie szybciej niz inflacja. W ciagu
ostatniej dekady roczna podwyzka wahala sie od 4 do 8 proc.
Od stycznia 2020 roku wynosi 2600 zl brutto. W porownaniu z 2019 rokiem to
15 proc. podwyzki. Jesli wierzyc prognozom ekonomistow, inflacja moze
sredniorocznie wzrosnac w tym czasie o jedna czwarta lub jedna piata (3-4
proc.).
Pozostaje jeszcze spora grupa emerytow. Wielu nie moze liczyc na 2,6 tys.
zl brutto miesiecznie, nie mowiac juz o kwotach rzedu 5,5 tys. zl. Co z
nimi?
Najnowsze dane GUS mowia o srednim swiadczeniu emerytalnym na poziomie 2353
zl brutto. Niewiele, ale w porownaniu z koncowka 2018 roku jest to o okolo
5 proc. wiecej. Poza krotkim okresem na przelomie 2016-2017 roku, gdy
dynamika inflacji przekroczyla wzrost sredniej emerytury, w ostatnich
latach zmiany byly na korzysc emerytow. Oczywiscie znowu mowa o
„przecietnym” emerycie, a nie wszystkich.
Zestawienie danych wyraznie pokazuje, ze Polacy bogaca sie szybciej, niz
rosna ceny. A nie uwzgledniamy w dochodach wplywow, takich jak 500+ itp.
Oczywiscie nie usprawiedliwia to np. sztucznego podnoszenia cen przez
producentow czy akceptowania podwyzek podatkow, ktore skutkuja wzrostem cen
(jak w przypadku alkoholu czy napojow slodzonych), ale pokazuja, ze
utrzymana w ryzach inflacje da sie przezyc.
Damian SLOMSKI

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– Najpierw podwyzek cen pradu mialo nie byc. A kiedy PiS zmienil zdanie,
powstala teoria, ze wzrostu cen nikt nie odczuje, bo beda wyplacane
rekompensaty. Jacek Sasin kilkukrotnie obiecywal, ze wszyscy je dostana.
Jak siejednak pozniej okazalo, podwyzek cen pradu nie odczuja jedynie
odbiorcy indywidualni. Sasin obiecywal to w grudniu i na poczatku stycznia.
Teraz jednak Sasin twierdzi, ze rekompensaty obejma tylko osoby w pierwszym
progu podatkowym. Co prawda w pierwszym progu podatkowym jest ok. 97
pracujacych osob w Polsce, ale cala ta komunikacja przypomina Radio Erewan.
Koszt rekompensat ma nie przekroczyc 3 mld zl rocznie. Krotkowzrocznosc PiS
wytykaja rozni politycy i dziennikarze. „Koleje Mazowieckie z poczatkiem
lutego wprowadza podwyzke cen biletow (srednio o 10%). Powod? Wzrost
kosztow energii elektrycznej i placy minimalnej” – napisal na Twitterze
Tomasz Zolciak z ‚Dziennika Gazety Prawnej’. Z koleji Robert Pisarzowski
dodal: „Po zapowiedzi rekompensaty za podwyzki cen pradu dla odbiorcow
indywidualnych w pierwszym progu podatkowym apeluje do Jacka Sasina o
rekompensaty za podwyzki: ziemniakow, burakow, pieczywa, nabialu, wedlin,
owocow, papieru toaletowego, pizzy, kebabow, malpek i fajek”.
——–
– Jurek Owsiak poinformowal, iz otrzymal licencje stand-upera. To oznacza,
ze szef WOSP stal sie oficjalnie czlonkiem ich klubu i oficjalnie jest
artysta, wiec osoby, ktore dotychczas pozywaly go (w tym politycy PiS) za
wulgaryzmy wypowiadanie publicznie, nie beda mogly juz tego robic.
——–
– Zabojca Pawla Adamowicza wcale nie musial byc niepoczytalny, jak orzekli
biegli? Ujawniono fragment listu, ktory Stefan W. napisal do swojego brata.
Z korespondencji wynika, iz zamachowiec byl swiadom swojego czynu, a co
wiecej – teraz liczy, ze szybko wyjdzie na wolnosc. Anonimowo wypowiedzial
sie tez jeden z gdanskich sledczych o tym, iz „zadaniem Prokuratury
Okregowej w Gdansku bylo niezakonczenie sledztwa przed wyborami
parlamentarnymi”. Obserwacja Stefana W. zakonczyla sie na poczatku czerwca
2019 r., ale dopiero trzy miesiace pozniej zostala podpisana i wplynela do
prokuratury 3 dni po wybroach parlamentarnych. Przypomnijmy tez, ze Stefan
W. kupil noz i trenowal zadawanie nim ciosow. Dziesiec dni przed atakiem
pisal jeszcze do kolegi, z ktorym siedzial w wiezieniu: „Dopinam jeszcze
kilka rzeczy i wracam na dozywotke. Bedzie rozpierdol. Jebac wszystkich
zlodzieji, niech zyje Prawo i Sprawiedliwosc”. „Zaczne od dobrych wiesci.
Myslalem, ze bede mial dozywocie, ale trzech bieglych psychiatrow uznalo,
ze bylem niepoczytalny, to oznacza, ze niedlugo pojade do szpitala,
prawdopodobnie w Starogardzie Gdanskim, a tam co szesc miesiecy mozna
wyjsc. Posiedze pewnie ze dwa lata i wyjde” – pisal Stefan W. do brata.
——–
– Kancelaria Sejmu wyrazila zgode na wglad do list poparcia neo-KRS. Do tej
pory byla to jedna z najpilniej strzezonych tajemnic obozu PiS. Jest jeden
haczyk – sedzia Pawel Juszczyszyn z Olsztyna musi przejrzec dokumenty na
miejscu, w Warszawie. Jak informuje rzecznik SO w Olsztynie, sedzia
pojedzie do stolicy w przyszlym tygodniu z protokolantem. Kancelaria Sejmu
uzasadnila swoj wniosek ciazacym na niej, jako na administratorze danych
osobowych 3124 obywateli, obowiazku zapewnienia odpowiedniego
bezpieczenstwa tych danych osobowych, w tym ochrony przed niedozwolonym lub
niezgodnym z prawem przetwarzaniem oraz przypadkowa utrata, zniszczeniem
lub uszkodzeniem. Ponoc czesc dokumentow sporzadzono na papierze gazetowym
– formularze publikowane byly na lamach „Gazety Polskiej”. Watpliwe, zeby
PiS ustepowal, to chyba bardziej granie na czas wobec ponizszej
informacji…
——–
– KE zdecydowala sie zastosowac wobec Polski srodki tymczasowe. Chodzi o
zawieszenie funkcjonowania Izy Dyscyplinarnej Sadu Najwyzszego. Zawieszenie
zwiazane jest ze skarga Komisji Europejskiej, ktora wplynela do TSUE w
pazdzierniku ubieglego roku (a wiec przed Ustawa Kagancowa). Wtedy unijni
urzednicy nie zdecydowali sie na taki krok, teraz widac nadrabiaja
zaleglosci.
——–
– Metropolita krakowski abp Marek Jedraszewski zostal Czlowiekiem Roku
klubow „Gazety Polskiej”. „Dal sie poznac jako niezlomny obronca wiary i
glosiciel prawdy. Nie ulegl zastraszeniu i represjom” – tak o Jedraszewskim
napisal prezez Klubow „GP” Ryszard Kapuscinski (zbieznosc nazwisk
przypadkowa). Kapuscinski przytoczyl tez wypowiedzi arcybiskupa o
„szerzacej sie ideologii LGBT” (m.in. slowa o „teczowej zarazie”) oraz
„niebezpiecznego zjawiska ekologizmu”, ktore maja wskazywac ze Jedraszewski
„nie boi sie mowic prawdy o dzisiejszym swiecie”.
——–
– Ksiadz Kazimierz Klaban, probosz parafii Dobrego Pasterza w Kosciele
Polskokatolickim w Elblagu, znowu zdecydowal sie przekazac na konto WOSP
wszystkie pieniadze zebrane na tace podczas niedzielnej mszy.. Zaprosil
wolontariuszu na srodek kosciola i przesypal im wszystko z tacy do puszek.
„Przy wiernych, by potem nikt mi nie zarzucil, ze banknoty zabralem i
oddalem tylko drobne” – mowil ks. Klaban w rozmowie z Wirtualna Polska.
Duchowny pomaga WOSP w ten sposob juz trzeci raz.
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

8 rozdzialow propagandy TVP
NA SZLAKU WIELKIEGO ZASRANSTWA…
Publiczne media, Polskie Radio i Telewizja Polska, po wyborze prof. Tomasza
Grodzkiego na marszalka Senatu rozpoczely nagonke na polityka. Nic tu nie
jest przypadkiem, choc czesto propaganda wymyka sie spod kontroli lub
konczy kompromitacja. Sprawdzilismy, jak krok po kroku wygladala kampania
publicznych mediow przeciwko marszalkowi. 12 listopada – wtedy wlasciwie
wszystko sie zaczelo. Prof. Tomasz Grodzki zostal nowym marszalkiem Senatu.
Tym samym z funkcja ta pozegnal sie Stanislaw Karczewski. – To jest
zwyciestwo demokracji – tak brzmialy pierwsze slowa nowego marszalka.
Chwili tej towarzyszyly gromkie brawa. Od aplauzu wstrzymali sie rzecz
jasna przedstawiciele „dobrej zmiany”.Na chwile cofnijmy sie jednak w
czasie. Politycy Prawa i Sprawiedliwosci do konca walczyli, aby ten
scenariusz nie stal sie rzeczywistoscia. Gdy po wyborach okazalo sie, ze
PiS traci izbe wyzsza na rzecz opozycji, rozpoczely sie proby odbicia
Senatu. Najpierw byly protesty wyborcze w senackich okregach wyborczych
skladane przez partie Jaroslawa Kaczynskiego. Skoro tu sie nie udalo,
trzeba bylo szukac innego sposobu… Rozdzwonily sie telefony senatorow,
ktorych PiS chcial przeciagnac na swoja strone. Wsrod tych osob znalazl sie
takze prof. Grodzki, ktoremu zaproponowano szefowanie Ministerstwu Zdrowia.
To kuszenie takze sie nie powiodlo.Ta porazka musiala bardzo zabolec
politykow Prawa i Sprawiedliwosci. Nie zdecydowali sie oni jednak na
zlozenie broni. Z odsiecza przyszly publiczne media, ktore blyskawicznie
przeszly do ofensywy.
ROZDZIAL I: Niewiarygodny marszalek
Chwile po wyborze prof. Tomasz Grodzki zapowiedzial, ze skorzysta ze swoich
uprawnien i wyglosi oredzie w TVP. Oznaczalo to wiec, ze zakloci, jak do
tej pory spojny, przekaz telewizji publicznej. Przez cztery ostatnie lata
Jacek Kurski mogl byc spokojny, ze nic, co mogloby byc rysa na wizerunku
PiS, nie pojawi sie na antenach, ktorymi zarzadza.Nagle jednak w TVP
przemowic mial ktos, kto reprezentuje opozycje, kogo nie da sie zagluszyc w
studio lub przerwac jego wypowiedzi. Co wiecej, prof. Grodzki mogl
zdecydowac o godzinie swojego wystapienia. Trzeba bylo wiec zaplanowac cos
innego.Trudno stwierdzic, czy pomysl ten przyszedl z Nowogrodzkiej, czy
moze byl efektem burzy mozgow w ktoryms z gabinetow przy pl. Powstancow
Warszawy, gdzie powstaja serwisy informacyjne Telewizji Polskiej, ale na
pewno byl poczatkiem nagonki na marszalka Senatu.Miedzy zapowiedzia oredzia
a jego emisja (niespelna 24 godziny) prof. Grodzki jeszcze kilka razy
podniosl cisnienie politykom PiS. Dal do zrozumienia, ze styl, w jakim
bedzie sprawowal funkcje marszalka, bedzie roznil sie od tego, co
reprezentowal Karczewski – chodzilo o korzystanie z rzadowej willi – oraz
przywrocil flagi UE do Senatu.14 listopada tuz przed wystapieniem marszalka
Senatu TVP odslonila karty. Wiadomo juz bylo, jak bedzie wygladalo medialne
wsparcie Prawa i Sprawiedliwosci w walce o Senat. Trzeba szukac hakow. Od
samego rano na antenie TVP Info tematem numer jeden bylo oswiadczenie
majatkowe prof. Tomasza Grodzkiego.Tym czyms, co mialo przemawiac na jego
niekorzysc, byla informacja, ze jest on bogatym czlowiekiem. Profesor
medycyny i chirurg, ktory m.in. kierowal szpitalem w Szczecinie, mial dobry
samochod, dom i oszczednosci.Juz wtedy pojawily sie watpliwosci co do tego,
w jaki sposob prof. Grodzkiemu udalo sie zgromadzic taki majatek. Oczywista
w tym przekazie zdawala sie odpowiedz, ze na pewno nie jest to efekt
ciezkiej pracy. To jednak bylo tylko preludium do tego, co Telewizja Polska
przygotowala na wieczor.Niezastapione w propagandowym przekazie
„Wiadomosci” zaprezentowaly prawdziwa „bombe”. Przed tym, jak widzowie TVP
mogli uslyszec z ust marszalka, ze Senat ma laczyc, a nie dzielic,
zobaczyli material, w ktorym pojawilo sie oskarzenie wobec prof.
Grodzkiego.Dziennikarze nawet slowem nie zajakneli sie o oredziu, natomiast
wiele slow poswiecili oswiadczeniu majatkowemu marszalka, porownujac je z
oswiadczeniem marszalka Sejmu. Najmocniejsza miala byc jednak wiadomosc o
tym, ze Grodzki jako lekarz mogl przyjmowac korzysci materialne.W serwisie
opublikowano wpis prof. Agnieszki Popieli: „Masakra. Pan profesor Grodzki
kandydatem na Marszalka Senatu. Jak moja Mama umierala, to trzeba bylo dac
500 dolarow za operacje. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani
rachunku nie dostalam. Nigdy tego nie zapomne”.
C.D.N.
Aneta OLENDER
(Redaguje: M. Bielinowicz)

Takie przygotowania osmieszaja lewice
SMIERTELNIE POWAZNE WYBORY
Wszystko moze byloby i zabawne, gdyby nie dwa problemy. Po pierwsze, Polacy
traktuja wybory prezydenckie smiertelnie powaznie. Po drugie, wynik
glosowania na glowe panstwa przeklada sie w bardzo bezposredni sposob na
pozniejsze losy calych formacji. Przyklady mozna mnozyc. Doswiadczyla tego
kiedys Unia Wolnosci, ktora nie wystawila swojego kandydata w 2000 r. i
niedlugo potem przepadla w wyborach. Z drugiej strony w tych samych
wyborach wokol poparcia dla Andrzeja Olechowskiego zostala zbudowana PO.
Nie trzeba zreszta siegac tak daleko w przeszlosc, prezydenckie glosowanie
sprzed pieciu lat potwierdzilo te reguly. Wybor Andrzeja Dudy zwiastowal
wymiane obozu wladzy, ktorej trwalosc po czterech latach potwierdzily
zeszloroczne wybory parlamentarne. Sukces Pawla Kukiza w wyborach
prezydenckich ulatwil wygrana Dudy i PiS, a takze umozliwil wejscie do
parlamentu ugrupowania stworzonego przez rockmana. Z kolei Lewica
zlekcewazyla to glosowanie, wystawiajac groteskowa kandydature Magdaleny
Ogorek, i w wyborach parlamentarnych przegrala z kretesem. Z parlamentu
zniknela na cztery lata.
Latwo przyszli, latwo moga odejsc
Tym razem moment dla lewicy jest rownie istotny. Owszem, pospiesznie
zbudowana formacja odnotowala bardzo przyzwoity wynik w pazdziernikowych
wyborach – 12,6 proc., co pozwolilo jej wprowadzic do Sejmu 49 poslow. Ale
sukces byl dosyc przypadkowy, nic by z tego nie bylo, gdyby Grzegorz
Schetyna w ostatniej chwili nie wyrzucil SLD z budowanej Koalicji
Obywatelskiej. Pozniej w kampanii lewicy chodzilo bardziej o to, zeby nie
stracic poparcia zyskanego na poczatku, niz zeby zyskac kolejnych wyborcow.
Co wiecej, sukces jest wciaz bardzo nietrwaly. Nowa formacja jest jak
gliniany dzban przed wypaleniem w piecu: wciaz moze sie latwo odksztalcic i
trafic do kosza. Jesli wyborcy nie beda czuli, ze sa traktowani powaznie,
to sami przestana podchodzic do lewicy jako realnej alternatywy. I tak jak
dosc szybko przyszli, moga rownie szybko odejsc. A w Polsce raz stracona
pozycje polityczna odbudowac jest nieslychanie trudno.
Woz albo przewoz dla lewicy w obecnej postaci
Zarciki i krotochwile nie przykrywaja zreszta faktu, ze lewica ma potezny
problem z wyborami prezydenckimi. Zaden z trzech liderow – Wlodzimierz
Czarzasty, Robert Biedron ani Adrian Zandberg – nie pali sie do
kandydowania. Czarzasty ma problem z postkomunistyczna hipoteka, Biedron
przegapil swoj moment, a Zandberg uwaza, ze jego chwila jeszcze nie
nadeszla. Pomysly z wystawieniem w tych wyborach kobiety rozbijaja sie o
niska rozpoznawalnosc ewentualnych kandydatek, a czasu do wyborow jest
coraz mniej.
Wybory moglyby byc szansa dla lewicy, gdyby jej kandydat/kandydatka
uzyskala lepszy wynik niz koalicja w wyborach do Sejmu. Minimum
przyzwoitosci to dwucyfrowy rezultat. Jesli przedstawiciel lewicy osiagnie
w I turze ponizej 10 proc., to bedzie to powazny cios dla prob odbudowy
lewicowej formacji w Polsce. Byc moze dla koalicji w obecnej postaci – cios
smiertelny.
Rzeczniczka SLD twierdzila dzisiaj, ze kandydat na prezydenta jest juz
wytypowany, a jego start zostanie ogloszony 19 stycznia na konwencji
wyborczej, wraz z programem. Z punktu widzenia lewicy dobrze by bylo, zeby
wtedy zarty juz sie skonczyly.
Lukasz LIPINSKI

Zima w Polsce bez sniegu i wyjatkowo ciepla.
W LASACH LUDZIE ZNAJDUJA GRZYBY
Nie tylko paki i kwiaty na drzewach, ale tez grzyby w lasach – to
znaleziska tegorocznej zimy. Jest ona wyjatkowo ciepla i – jak dotychczas –
bezsniezna w calej Polsce z wyjatkiem gor.
W mediach spolecznosciowych pojawiaja sie zdjecia grzybow, ktore w
ostatnich dniach znaleziono w lasach. Nie sa to wcale grzyby zimowe – jak
boczniak, ktorego zbiera sie od listopada do marca – lecz kurki czy
prawdziwki.
Kurki znalazl np. Michal Sagrol, redaktor z gazety „Czas Chojnic”. Zdjecie
udostepnil na Twitterze.
Wiecej takich zdjec pokazano na Facebooku serwisu nagrzyby.pl. Kurki
znaleziono w ten weekend m.in. na Dolnym Slasku.
Poza grzybami wiele osob zwrocilo uwage takze na paki na drzewach i
kwitnace w grudniu i styczniu kwiaty.
Rok 2019 byl najgoretszym w historii pomiarow w Polsce. Obecnie mamy
wyjatkowo ciepla zime. W grudniu temperatura byla o 3,7 stopnia wyzsza od
sredniej 30-letniej, zas dotychczas w styczniu – o 4,2 stopnia wyzsza od
sredniej. To trendy zgodne z postepujacym kryzysem klimatycznym. Rok 2019
byl na calym swiecie drugim najgoretszym w historii – srednia temperatura
byla wyzsza o 1,2 stopnia w porownaniu do epoki przedprzemyslowej.
Zmiany klimatu moga zagrozic „polskim” grzybom
Zmiany wzorcow pogodowych w Polsce nie tylko zmieniaja okres, na jaki
przypada sezon grzybowy. Jak opisuje serwis naukawpolsce.pap.pl,
zmieniajacy sie klimat moze tez sprzyjac nowym, inwazyjnym gatunkom
grzybow.
Takie nowe grzyby, np. z Australii, trafiaja do nas na rozne sposoby i
rozprzestrzeniaja sie w lasach. Moga stanowic konkurencje dla rodzimych
gatunkow, jak prawdziwki czy kurki i nawet wypierac je. – Zmiany
klimatyczne beda potegowaly wystepowanie obcych gatunkow, a z drugiej
strony – powodowaly zmiany zasiegow geograficznych i ograniczenie
wystepowania naszych rodzimych gatunkow – mowil mykolog dr inz. Marcin
Pietras.

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

T R E N I N G J E S T J A K Z U P A
Adam Kszczot: Trening jest jak zupa
Trenujacy w RPA Adam Kszczot o przygotowaniach do igrzysk w Tokio, roznicy
miedzy startami w hali i na stadionie oraz trudach i zyskach z biegania w
gorach.
Ma pan dusze hazardzisty? Zmienic trenera na rok przed igrzyskami
olimpijskimi to chyba spore ryzyko?
– Niedlugo zaczyna sie sezon halowy, ktory da pewne odpowiedzi. Jezeli bede
osiagal dobre wyniki, to super, a jezeli nie, to bedzie czas na poprawki.
Czemu w hali jest dwa razy wiecej kontuzji? Chodzi o wieksza liczbe
pokonywanych lukow i trudniejsza walke na lokcie z rywalami?
-W hali luk jest bardzo krotki, a to powoduje, ze sila odsrodkowa jest
zdecydowanie wieksza. Dodatkowo inne jest podloze, bo bardzo czesto sa to
deski, ktore „oddaja” sile nacisku. To sie potem musi skumulowac w naszych
miesniach. Dlatego hala jest taka trudna do biegania i powoduje duzo
mikrouszkodzen. Poza tym z powodu krotkiego luku mozna powiedziec, ze gorna
czesc ciala biegnie troche w innym kierunku niz nogi. To brzmi smiesznie,
ale tak jest i powoduje zmiane techniki biegu. Potem te niuanse, szczegoly
trzeba „odkrecic” w trakcie sezonu na stadionach otwartych. To jest fajny,
ciekawy proces. Ciekawe wyzwanie w przygotowaniach do sezonu otwartego.
Wyniki w zawodach halowych sa miarodajne, jesli chodzi o pozniejsze starty
na stadionie?
-W moim przypadku tak jest. Wiekszosc sezonow ukladala sie w ten sposob, ze
kiedy dobrze biegalem w hali, to i pozniej osiagalem dobre wyniki na
stadionie otwartym. Nie planuje jednak wyjazdu na halowe mistrzostwa
swiata, bo sa bardzo pozno.
I zabrakloby czasu na przygotowanie kolejnego szczytu formy?
-Czas, jaki pozniej pozostaje na treningi, w teorii pozwolilby na start w
igrzyskach olimpijskich. Tylko ze w teorii nie zaklada sie zadnych
utrudnien, przeziebien, przesuniecia planu treningowego, a rzadko kiedy
jest tak idealnie w zyciu. Ostatnie starty w hali planuje ok. 20 lutego, a
halowe mistrzostwa swiata sa prawie w polowie marca. To prawie trzy
tygodnie, podczas ktorych trzeba utrzymywac forme. Moge w tym czasie
odpoczac albo zaczac wczesniej przygotowania do igrzysk. Skoro jestesmy w
„klimacie Tokio”, to idealnie pasuje haslo „kaizen”, ktore w japonskim
oznacza „ciagle doskonalenie sie”.
Z nowym trenerem latwiej jest przygotowac plan, bo wychodzi sie z utartych
schematow czy raczej trudniej, bo najpierw trzeba sie dotrzec i znalezc nic
porozumienia?
-Trzeba poglowkowac, stanac z boku i maksymalnie obiektywnie odpowiedziec
sobie na pytanie, jak to wygladalo dotychczas – co bylo dobre, a co moze
byc lepsze, i wyciagnac wnioski. Kazdy lubi stabilizacje, ale sport nie.
Wiedzialem, ze zmiana trenera to wyjscie ze strefy komfortu, ryzyko i
pewien stres. Okreslilismy sobie z trenerem Tomaszem Lewandowskim, co bylo
i kazdy kolejny trening to konsekwencja tego, co robilismy od konca
pazdziernika.
Da sie jeszcze zaplanowac trening, ktory pana zaskoczy?
-Nie za wiele po 14 latach trenowania da sie zmienic o 180 stopni. Koniec
koncow trzeba biegac. Wachlarz innych mozliwosci jest tez ograniczony:
trening mocy, silownia. To jest jak z zupa: zawsze potrzebne sa: woda,
warzywa, mieso. Proporcje sa podobne, pozostaje tylko wybor – kurczak,
brokul, wolowina. To kwestia dobrania i zbalansowania skladnikow.
Na biezni kazdy jest sam, ale u Tomasza Lewandowskiego trenuje pan w
wiekszej grupie.
-Duzo latwiej jest sie doprowadzic do skrajnosci, czasem nawet do wymiotow,
jesli biegnie sie z kims. Inna jest technika biegu, jesli sami przemy
naprzod, pokonujemy wiatr, a inna, gdy mozna sie za kims schowac – troche
jak w kolarstwie. Poza tym to powoduje rozluznienie ukladu nerwowego. Nie
mysle o predkosci, tylko sie trzymam tempa towarzysza, to bardzo pomaga.
Marcin Lewandowski jest lepszy wytrzymalosciowo, a ja jestem
szybkosciowcem. Robiac te same treningi, korzystamy nawzajem. Gdy spojrzy
sie na ludzi biegajacych w parach, nawet w parku, to latwo dostrzec, ze
maja podobna technike.
To pana pierwszy oboz w tej grupie?
-Jestesmy razem od stycznia. Wczesniej oni byli w Kenii, ale to dla mnie
zbyt wysokie wyzwanie. Kazdy wyjazd w gory w moim przypadku wiaze sie z
poczuciem bezradnosci. Bieganie w nich dostarcza swietnych doznan w trakcie
treningu tempowego, ale cos za cos. Na wysokosci od biegania az bola rece.
W domu zakwasy mam od posladkow w dol, a w gorach zaczyna sie od szyi.
Trudno wytrzymac tempo, jakie Kenijczycy narzucaja podczas treningow?
-Jak jedziesz w gory i ktos jest szybszy, to nie znaczy, ze musisz za
wszelka cene scigac sie z tym czlowiekiem. Jak masz odpoczac, to
odpoczywasz. Mozna doszlifowac plan, jak ktos biegnie wysokim tempem 400
metrow, to ja moge sie podlaczyc na 200. Tam jest po prostu za wysoko, jak
trenuje powyzej 1800, to nie wiem, co mi zycie przyniesie na drugi dzien.
Czy zrealizowany w pelni plan treningowy zawsze jest gwarancja sukcesu
-Wydaje sie, ze jesli zrealizujemy plan, przebiegniemy kilometry,
przerzucimy ciezary, to wystarczy. Ale mozna zrobic wszystko od A do Z i na
biezni byc innym czlowiekiem niz sie zaplanowalo. Wystarczy, ze sie
minimalnie zaburzy technika biegu i juz czlowiek jest wolniejszy. Sa tez
inne sprawy: rodzina, praca, czas na odpoczynek. Jesli ktoras z tych stref
bedzie w trakcie przygotowan zaburzona, to wszystko potoczy sie inaczej. Co
roku jestesmy tez innymi ludzmi. Bardzo wazna jest tez komunikacja. Jest
glowny trener Tomasz Lewandowski, ale pracuje rowniez z trenerem
przygotowania fizycznego Michalem Adamczewskim, psychologiem Janem
Blecharzem. Zmienil sie moj fizjoterapeuta, jest nim Wojciech Dybizbanski,
ale zostal lekarz Tomasz Mikulski. Pracujemy na wspolny wynik, chociaz to
ja przekraczam mete. Jezeli nie ma dobrej komunikacji, to ciezko wszystko
poukladac.
Czego sie pan spodziewa w Tokio?
-Wiem tylko tyle, ze okres przygotowawczy przepracuje dobrze, jesli bede w
pelni zdrowy. A jaki osiagne wynik? Jest duzo niewiadomych. Wystarczy, ze
cos pojdzie nie tak..a.Rozmawial:
Lukasz MAJCHRZYK
—————-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,”Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *