Dzien dobry – tu Polska – środa, 14 sierpnia 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 217 (5147) 14 sierpnia 2019 r.

Za komuny bylo jasne…
Oficjalnie i urzedowo istniala cenzura wszystkiego co ktokolwiek cokolwiek
publikowal, lacznie z etykietkaami na zapalkach i nekrologami. Nikt u
wladzy sie tego nie wstydzil, a opozycja miala z czym walczyc. Teraz
oficjalnie cenzury nie ma, a wiec i walczyc nie ma z czym. Pozornie, bo
przeczytajcie w dzisiejszej gazetce kawalek pt. Nieme Polskie Radio, o tym
co sie wyprawia w Rozglosni Rzeszowskiej panstwowego, jakby nie bylo,
radia. Nie powiem, ze tak jest wszedzie, ale zdarza sie w skali…o wiele
za duzej i nikt z tym nie walczy, no bo jak walczyc z czyms co nie
istnieje? Za komuny wladza zazdrosnie strzegla swego prawa do cenzurowania
prasy. Istniala, prowadzona centralnie Ksiega Zapisow, czego AKTUALNIE
publikowac nie wolno, ale gdy jakis zapis przestal obowiazywac, nie mial
prawa egzystowac w Ksiedze ani godziny (doslownie!) dluzej. A sterowal tym
– bardzo zreszta czujnie – Wydzial Prasy Radia i Telewizji KC PZPR, ktory
rowniez dbal o to, by do zapisow cenzury nie mial dostepu zaden lokalny
kacyk nawet w randze I sekretarza Komitetu Wojewodzkiego PZPR, szefa
wojewodzkiej bezpieki, zakazane mieli rowniez ministrowie. Sitwa na gorze
chciala miec monopol na informacje i manipulowanie nia wedlug wlasnej i
zastrzezonej dla siebie, woli. Dodajmy tez do, ze wbrew obiegowym
wspomnieniom i opiniom, w organach cenzury, w Centrali i w terenie
(wojewodztwach) pracowalo wielu naprawde uczciwych, inteligentnych ludzi,
czesto zawodowych dziennikarzy, ktorzy naprawde starali sie jak najmniej
ingerowac, a najczesciej doradzali autorom i redaktorom jak ominac w
publikacjach jakis zapis zeby informacja nie stracila na…informowaniu, a
cenzor nie zaliczyl „przepustu”. Przez ostatnie lata komuny Prezesem
Glownego Urzedu Cenzury byl dziennikarz Stanislaw Kosicki, nawiasem mowiac,
moj pierwszy naczelny, z ktorym lubilismy sie serdecznie, wiec wiem co
mowil i myslal na codzien. A nastawiony byl naprawde na to zeby jak
najwiecej „zwalniac”, a jak najmniej zatrzymywac. Sielanki nie bylo, ale
teraz, w upragnionej powszechnie „Wolnosci Prasy” istnieje anarchia,
namnozylo sie holoty, a „kazdy chuj na swoj stroj” szarogesi sie w
gospodarowaniu informowaniem spoleczenstwa, klamiac, mataczac i manipulujac
dowoli. A ze sa to przewaznie ludzie ciemni, glupi i prymitywni – po
prostu: buce, ci rozni prezesi radiowi, naczelni prasowi, wlasciciele gazet
i rozglosni ich dysponenci polityczni- mamy to co mamy. Pojawily sie tez
wsrod dziennikarzy na rynku medialnym nowe pojecia i slowa- np. „facke
newsy”, czy „wiadomosci z dupy”. Osobiscie rzecz ujmujac, mam z wspolpracy
(tak, tak:wspolpracy!) z cenzura w Opolu same mile wspomnienia. Nasze np.
rozmowy z naczelnikiem tej „groznej” ponoc instytucji mialy przebieg
nastepujacy: – Czesc slugusie rezimu- zagajalem przyjaznie.- Witaj
bolszewicki pismaku!- odpowiadal obercenzor serdecznie. Uczeszczalismy
bowiem wczesniej do tej samej klasy w miejscowym renomowanym liceum, on
zrzynal ode mnie polski, ja od niego matematyke i razem zdawalismy mature.
Trudno sie wiec dziwic, ze naczelnik cenzury nie pouczal mnie ani nie
strofowal. Bylo raczej odwrotnie, bo gdy MUSIAL ingerowac, wiedzial, ze
wprawdzie ma wladze, ale nie ma racji i perswadowal mi zalosnie – Czy ty,
kurwa chcesz zeby mnie za ciebie wypierdolili z roboty? I zawsze cos nam
wspolnie udalo sie jakies myki wymodzic. Zreszta polowe swojej pracy
magisterskiej zawdzieczam…Glownemu Urzedowi Kontroli Prasy Publikacji i
Widowisk. Pisalem „pionierska” dysertacje na temat gazet zakladowych w
Polsce, a jedynie Cenzura miala pelne dane statystyczne „w tym temacie”
Trzy dni spedzilem wiec w legendarnym urzedzie na Mysiej w Warszawie, gdzie
mile panie cenzorki poily mnie kawa, pasly ciateczkami i kompletowaly dane.
Na rozstanie wymienilismy pocaluski i…jakze ja mam zle wspominac
Cenzure?! -Wasz:
Gargamel Rozczulony Wspomnieniami

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8714 PLN Euro: 4.3327 PLN Frank szw.: 3.9857 PLN Funt:
4.6714 PLN Gielda 13.08.2019 r. godz. 17.00 WiG 57025 (+1.98 %)
WiG30 2454 (+1.41%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.80 PLN Euro: 4.27 PLN
Funt: 4.59 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.77 PLN
Euro: 4.23 PLN Funt: 4.62 PLN

Pogoda w kraju
Na Pomorzu, wschodzie i Podkarpaciu moze przelotnie padac, a na
Rzeszowszczyznie – nawet zagrzmiec. W innych regionach pogodnie.
Temperatura maksymalnie od 19 stopni Celsjusza na Suwalszczyznie do 25 st.
C na poludniu

O-k-R-u-C-h-Y
——————–
Prawdziwy mezczyzna nie je miodu-on lyka pszczoly!
(Kasia- Kolezanka Gargamelowej)

W pazdzierniku mamy wybory
Przypominamy:
Klapki nosimy na nogach, a nie na oczach!
(Lech. R. Lyczywek)

Pewnego goracego dnia facet stoi w korku na A4.
Duszno, parno, dobrze, ze chociaz klima dziala…
Nagle ktos puka w okno…
-O co codzi?- pyta kierowca uchylajac szybe
-Porwali nam politykow z sejmowych obrad
-Kto?
-ISIS. Powiedzieli, ze jak nie dostana 400 milionow okupu, to ich obleja
benzyna i spala. Wiec chodzimy od auta do auta i zbieramy na nich…
-No i ile wam ludzie daja, tak przecietnie?
-Jakies dwa- trzy litry!
(Nad. K. Lewanowicz)

PrzyPiSy Jerzego Baczynskiego
SMETNE ZARTY
Obserwowalismy przez cztery lata, jak parlament zmienia sie w karykature,
arene dla sztuczek i blazenady.
Okladkowe skojarzenie gmachu sejmowego z namiotem cyrkowym nalezy do
kategorii smutnych zartow. Przykro, ze parlament Rzeczpospolitej zostal w
ostatnich latach tak bardzo spostponowany i osmieszony. I sprawa lotow
marszalka Kuchcinskiego, a scislej klamstw, jakie jej towarzyszyly, jest
tylko gorzka pointa. Wysokie Izby oraz zasiadajacy w nich przedstawiciele
narodu od czasu powrotu do Polski wolnych wyborow nie cieszyli sie jakims
bardzo wysokim autorytetem i uznaniem. Dosc szybko po przelomie 1989 r.
utrwalilo sie przekonanie, ze okragly budynek na Wiejskiej to rodzaj
teatru, „scena polityczna”, na ktorej przed wyborcami popisuja sie,
wyglaszajac swoje kwestie i toczac teatralne bitwy, poslowie i partie.
Teatr, ale jednak nie cyrk.
Konczaca sie kadencja byla pierwsza w historii III RP, w ktorej wiekszosc
nie nalezala do jakiejs partyjnej koalicji, ale jednego zwartego
ugrupowania. Trzeba bardzo utrwalonych procedur i obyczajow
demokratycznych, aby taki parlament respektowal prawa mniejszosci i nie
zesliznal sie w strone jednopartyjnego dyktatu. U nas zabraklo i procedur,
i jakiejkolwiek dobrej woli. Do wladzy doszla partia otwarcie
antysystemowa, glodna wladzy i odwetu, przekonana, ze wyborcze zwyciestwo
daje jej monopol wladzy w panstwie, znosi faktycznie konstytucyjny
trojpodzial wladzy, a opozycje – niejako z definicji – ustawia w roli
przeciwnikow demokracji i wrogow panstwa. Sejm stal sie jedna z pierwszych
naturalnych ofiar tego mentalnego i politycznego zamachu stanu.
Obserwowalismy przez cztery lata, jak parlament zmienia sie w karykature,
arene dla sztuczek i blazenady. Nocne obrady, odbieranie glosu opozycji,
uchwalanie ustaw w godzine, odrzucanie wszelkich poprawek i projektow
opozycji, wnoszenie rzadowych projektow jako poselskie, obrady w Sali
Kolumnowej, izolowanie dziennikarzy, zamiana strazy sejmowej w operetkowa
gwardie marszalka, odmowy udostepnienia informacji publicznych, arbitralne
kary dla poslow. Postac marszalka Kuchcinskiego jest w tej opowiesci wazna
i symboliczna. Trzeciorzedny partyjny dzialacz, bez samodzielnej pozycji
politycznej, postawiony w roli „drugiej osoby w panstwie” i traktowany
przez Jaroslawa Kaczynskiego rownie lekcewazaco jak „pierwsza osoba w
panstwie”. Kompensujacy swoje upokorzenia arogancja i napuszonym
dygnitarstwem.
Parlamentarna opozycja probowala sie w tej sytuacji jakos odnalezc, ale po
tzw. kryzysie grudniowym 2016 r. i realnym ryzyku powolania przez wladze
marionetkowego parlamentu poza sala sejmowa przeszla w tryb miekkich
protestow, biernego uczestnictwa, rzadko objawiajac jakas legislacyjna czy
chocby polityczna inicjatywe. Pare razy sie udalo – glownie dzieki mlodym
poslom PO Michalowi Szczerbie („marszalku kochany”), Krzysztofowi Brejzie
(afera premiowa) czy Slawomirowi Nitrasowi, ktory znakomicie merytorycznie
i retorycznie rozegral sprawe AirKuchcinski. Trzeba jednak zauwazyc, ze te
wzgledne sukcesy opozycji dotyczyly spraw co prawda bulwersujacych opinie
publiczna, ale marginalnych na tle naprawde powaznych naduzyc, naruszen
prawa, zaniechan, wpadek rzadu PiS.
Rozbawil mnie ostatnio Ludwik Dorn, mowiac w wywiadzie dla gazeta.pl, ze
wladza PiS kojarzy mu sie z pierwotniakiem, ktory „oblewa i wchlania
wszystko, co napotka, ale sam nie ma zadnej struktury poza jadrem
komorkowym, ktorym jest Jaroslaw Kaczynski”. Ten stwor dlatego wlasnie jest
grozny, ze rozlewa sie bez celu i planu „jak glut”, a „panstwo
skolonizowane przez pierwotniaka tez staje sie galareta”. Wlasciwie
wszystkie tzw. reformy czy plany PiS (poza czystym rozdawaniem pieniedzy)
utknely w owej galarecie. Dorn przypomina, o czym i my piszemy kazdego
tygodnia: jesli popatrzec na sluzbe zdrowia, edukacje, zapowiadane szumnie
inwestycje, budowe drog, sprawnosc sadownictwa, program mieszkaniowy,
obronnosc, administracje, energetyke, ochrone klimatu, miedzynarodowa
pozycje kraju i co jeszcze chciec – nic sie nie poprawilo, generalnie jest
gorzej, a na pewno nie lepiej, niz bylo. Istota realnej polityki sa proste
transfery socjalne i podgrzewanie konfliktow swiatopogladowych.
Zgadzam sie z Ludwikiem Dornem w opisie ogolnej nieudolnosci, niepowagi
pisowskiego panstwa, ale mysle, ze nie docenia zarazem sprawnosci partii w
zagarnianiu i wyostrzaniu instrumentow wladzy. Poprawa jakosci panstwa –
wymagajaca jakiejs wiedzy, trudu, spolecznych konsultacji, wytrwalosci,
ponoszenia politycznego ryzyka – jest poza polem priorytetow tej ekipy i
jej szefa. Liczy sie to, co daje i umacnia sama dominacje: pieniadze z
budzetu i spolek Skarbu Panstwa, telewizja, sluzby specjalne i mundurowe,
kontrola nad Trybunalem Konstytucyjnym, prokuratura i Kosciolem, upychanie
lojalnych kadr partii we wszystkich mozliwych instytucjach. Reszta jest
propaganda, widowiskiem, cyrkiem wlasnie. A tam – co ogladamy kazdego dnia
– iluzjonistyczne popisy specow od manipulacji, prawnicze sztuczki,
straszenie publicznosci rzekomymi potworami, blazenskie teksty i gesty.
W latach gierkowskich nadawano w radiowej Trojce nieslychanie popularny
kabaretowy serial Jacka Fedorowicza pt. „Dyrekcja cyrku w budowie”,
nawiazujacy do faktycznie trwajacej przez kilkanascie lat budowy gmachu
cyrku na Powislu. Jeden z autorow skeczow, Marcin Wolski (pozniejszy
nominat PiS w TVP), mowil kiedys, ze istota zgrywy bylo „budowanie czegos,
co nigdy nie moglo byc skonczone”, bo po pierwsze z ta ekipa skonczenie
czegokolwiek bylo niewykonalne, a po drugie, gdyby jakims cudem cos
ukonczono, to ekipa nie mialaby co robic i czym uzasadniac swojego
istnienia. Wiec stale odbywaly sie zatroskane narady, tworzono plany
dalszego doskonalenia, szukano szkodnikow i wrogow, skladajac rytualne
holdy Panu Kierownikowi i sepleniacemu Pierwszemu Spikerowi.
Tym razem podniebne akrobacje marszalka Kuchcinskiego zakonczyly sie
upadkiem (co prawda na siatke, czyli liste wyborcza w Krosnie), ale show
trwa, publicznosc bije brawo, dyrektor cyrku w budowie zapowiada kolejne
porcje darmowego popcornu. I moze rzeczywiscie kiedys bedziemy sie z tego
smiac.
Jerzy BACZYNSKI

Cicho, bo sie wyda?
NIEME POLSKIE RADIO
Radio Rzeszow – nadawca publiczny – bardziej niz podawaniem rzetelnych
informacji jest zainteresowane ich ukrywaniem oraz robieniem darmowej
reklamy politykom obozu rzadzacego.
Mimo glosnej dyskusji wokol rodzinnych lotow Marka Kuchcinskiego dzialajace
na terenie jego okregu wyborczego Polskie Radio Rzeszow udawalo, ze sprawy
wlasciwie nie ma. Gdy marszalek zapowiedzial rezygnacje, nadano obszerne
wypowiedzi samorzadowcow w jego obronie. Dosc osobliwe – wojt gminy Cisna
podkreslala np., ze kiedy marszalek podczas pobytu na Podkarpaciu jadl
pierogi, to sam za nie placil. Niewielu juz to dziwi. Radio Rzeszow –
nadawca publiczny – bardziej niz podawaniem rzetelnych informacji jest
zainteresowane ich ukrywaniem oraz robieniem darmowej reklamy politykom
obozu rzadzacego. Zarzad PR Rzeszow wydaje np. ustne polecenia
nieobslugiwania pewnych wydarzen. Kilka przykladow: w 2017 r. zakazano
informowania o finale WOSP oraz wykorzystaniu zebranych pieniedzy. We
wrzesniu 2018 r. podczas konwencji wyborczej PSL redakcja informacji
otrzymala polecenie, aby nie nagrywac lidera ludowcow. Podczas calej
kampanii obowiazywal tez zakaz zapraszania do studia przewodniczacego
Podkarpackiej Izby Rolniczej Stanislawa Bartmana, kandydata PSL do sejmiku.
W marcu 2019 r. polecono zas, aby jak najwiecej informowac o odbywajacej
sie w Jasionce konwencji PiS.
Nie wolno tez bylo informowac o lodzkich Igrzyskach Wolnosci, na ktorych
wystepowal Donald Tusk (listopad 2018 r.), relacjonowac rzeszowskiej Manify
(marzec 2019 r.), a o odbywajacym sie niedlugo pozniej spotkaniu Barbary
Nowackiej z KE mozna bylo wspomniec wylacznie w serwisach informacyjnych –
za to ze spotkania Konfederacji nalezalo przygotowac rozmowe z Grzegorzem
Braunem, kandydatem do PE z Podkarpacia.
Przykladow jest wiecej. Redakcji strony internetowej Radia Rzeszow polecono
m.in. usunac zapisy rozmow z Mieczyslawem Kasprzakiem, poslem PSL, oraz z
dyrektorem Teatru Wandy Siemaszkowej. Usunieto rowniez informacje i zdjecia
z happeningu w obronie pomnika Czynu Rewolucyjnego. Jak wyliczyli
dziennikarze stacji, podczas samorzadowej kampanii wyborczej partii
Kaczynskiego poswiecono 41 informacji, PSL – 10, Komitetowi Tadeusza
Ferenca – 8, podobnie Kukiz’15, Koalicji Obywatelskiej – 7, a Razem i SLD –
po 4 informacje. Podobnie w kampanii przed eurowyborami PiS poswiecono
znacznie wiecej czasu antenowego niz KE i pozostalym ugrupowaniom. Pisza o
tym do prezesa stacji Przemyslawa Tejkowskiego pracownicy i zwiazkowcy PR
Rzeszow, domagajac sie sprecyzowania zasad relacjonowania przebiegu
kampanii. Wzruszajaca jest reakcja prezesa: „Pismo jako wykraczajace poza
upowaznienia ustawowe organizacji pozostawiam bez odpowiedzi”.
JAG

Kto kogo nie chcial?
PYTANIA O PODZIELONA OPOZYCJE
A zatem centrowa i lewicowa opozycja pojdzie na wybory podzielona.
Platforma nie dogadala sie z PSL i nie chciala sojuszu z lewica, wiec
wyborcy maja trzy oferty: PO w kostiumie Koalicji Obywatelskiej, PSL w
kostiumie Koalicji Polskiej oraz lewice, ktora zadnego kostiumu zalozyc
jeszcze nie zdazyla i placze sie po scenie na golasa.
Jak do tego doszlo? A scislej – komu zalezalo, zeby taki ksztalt przybrala
opozycja, choc z sondazy i analiz wynikalo, ze nie jest to uklad optymalny?
Zapomnijmy na chwile o tym, co mowili i mowia politycy. A duze pytanie o
opozycje podzielmy na zagadnienia mniejsze.
1. Czy eurowybory 26 maja daly nadzieje na odebranie wladzy PiS?
Nic na to nie wskazuje. W najkorzystniejszych dla opozycji warunkach PiS
wygral o 7 pkt proc., uzyskujac rekordowo wysokie poparcie, zarowno pod
wzgledem liczby glosow, jak i wyniku procentowego.
2. Czy istnienie Koalicji Europejskiej wzmocnilo Platforme?
Nic na to nie wskazuje. KE zdobyla 22 mandaty, ale sama PO – ledwie 14.
Reszta europoslow to reprezentanci SLD (5) albo PSL (3).
3. Czy kontynuacja sojuszu PO-PSL-SLD (ewentualnie z dodatkiem Wiosny)
wzmocnilaby Grzegorza Schetyne?
Nic na to nie wskazuje. Obciazylaby go (praktycznie przesadzona) porazka
calej koalicji z PiS, a takze oslabienie samej PO w ramach koalicji.
Cwiczenie z matematyki – jesli w eurowyborach Platforma zdobyla 14 z 22
mandatow KE, to ilu mialaby poslow w Sejmie, gdyby wielka koalicja zdobyla
200 mandatow? 127. Dzis ma 155.
4. Czy Schetyna mogl spelnic warunek PSL i pojsc na wybory z ludowcami, a
bez SLD?
Mogl, skoro i tak z nimi nie idzie.
5. Czy Schetyna mogl dogadac sie z PSL?
Wiele na to wskazuje. To jeden z najzreczniejszych negocjatorow w polskiej
polityce.
6. Czy Schetyna korzysta z podzialu opozycji na trzy bloki?
Raczej tak. W mediach dominuja glosy, ze wine za rozpad KE ponosi PSL, co
zmniejsza presje wyniku na samym Schetynie. Brak koalicjantow pozwala
Schetynie na duza dowolnosc w ukladaniu list wyborczych. Przewodniczacy PO
nie ma jeszcze takiej wladzy nad swa partia jak pewien prezes nad swoja,
ale mechanizm jest podobny. Grupa antyschetynowcow jest niewielka,
pozbawiona lidera i wyrazistego konkurencyjnego pomyslu. Nawet jesli PO
przegra wybory, Schetyna moze utrzymac wladze w partii.
Krotko mowiac – sadze, ze los wielkiej koalicji zostal przesadzony juz na
przelomie maja i czerwca, bo jej kontynuacja nie przyblizylaby konca PiS,
lecz oslabilaby Schetyne jako lidera opozycji. Reszta to tylko przydluga
sztuka teatralna; PO zwalala wine na ludowcow, ludowcy uwiarygadniali sie
jako samodzielny podmiot, lewica statystowala. Co zrobia widzowie, okaze
sie juz niebawem.
Wojciech SZACKI

Tym dysponuje nasza wladza
NIE TYLKO WILLA KARCZEWSKIEGO. REZYDENCJE, PALACE, OSRODKI
Willa, w ktorej mieszka marszalek Stanislaw Karczewski, to tylko jeden z
licznych obiektow w rekach wladzy. Nieruchomosci znajduja sie w Warszawie,
nad morzem, w gorach, a nawet w Bulgarii. O wielu – jak prezydenckiej
rezydencji w Wisle – wiadomo calkiem sporo, inne – chociazby te sejmowe –
sa mocno tajemnicze.
Stanislaw Karczewski zajmuje lokal w rzadowej willi – w miejscu, w ktorym
nie mogliby zamieszkac nawet najbardziej majetni ludzie w kraju. Jednak sa
osoby, ktorym marszalek Senatu moze tylko pozazdroscic dostepu do
luksusowych nieruchomosci.
Najwiecej rezydencji i osrodkow wczasowych przypada u nas prezydentowi. Sa
wsrod nich slynne obiekty, jak na przyklad rezydencja na Mierzei Helskiej.
Niegdys wakacje uwielbial tam spedzac Ignacy Moscicki, dzis dosc czesto
bywa tam Andrzej Duda.
Prawdopodobnie jednak prezydent, zapalony narciarz, czesciej bywa w zamku w
Wisle. To nie tylko prezydencka odskocznia od codziennych zajec, ale tez
znany zabytek, ktory zostal wybudowany w latach 1929-1930. Do tego to jedna
z niewielu rezydencji wladzy, ktora zwiedzac moga zwykli obywatele – a za
wejscie tam nawet nie trzeba placic.
Kancelaria Prezydenta RP wymienia na swojej stronie jeszcze kilka innych
nieruchomosci – jest tam oczywiscie Palac Prezydencki, Belweder oraz dworek
w Ciechocinku. Co ciekawe, KPRP nie wspomina o slynnej willi w
podwarszawskim Klarysewie. Ponoc niegdys byla to ulubiona rezydencja
Edwarda Gierka, pozniej program PiS mial pisac tam prezes tej partii –
Jaroslaw Kaczynski.
Jeszcze bardziej tajemnicza jest rezydencja Promnik w Rudzie Tarnowskiej.
Jej tez nie ma w oficjalnym spisie, a prezydenccy urzednicy nie chca o niej
rozmawiac. Media jednak wielokrotnie podawaly, ze jest tam m.in. ladowisko
dla helikopterow, baseny, a nawet kort tenisowy.
Znacznie mniej osrodkow posiada KPRM. Szef rzadu moze jednak wypoczywac w
rzadowym osrodku w Lansku na Pojezierzu Olsztynskim. Osrodek ma zreszta
rowniez bardzo ciekawa historie. Niegdys ponoc uwielbial polowac tam
dowodca nazistowskiej Luftwaffe Hermann Goering. Pozniej chetnie bywali tam
miedzy innymi Wladyslaw Gomulka, Jozef Cyrankiewicz oraz Edward Gierek.
Rzad ma rowniez swoj osrodek wypoczynkowy w Bulgarii, ale ten od kilku lat
stoi pusty. Ponoc jest on w calkiem niezlym stanie i byly pomysly, by go
sprzedac lub wynajac. Na razie jednak nic z tego nie wyszlo.
Oczywiscie jesli premier czy jego zastepcy chcieliby wypoczac w rzadowym
osrodku, to mogliby pojechac na przyklad do ktoregos z ministerialnych
sanatoriow. Takie obiekty posiadaja MON czy MSWiA.
Rowniez Kancelaria Sejmu ma swoj osrodek wypoczynkowy. Wiadomo o nim jednak
bardzo niewiele – wlasciwie tylko tyle, ze miesci sie w Piaskach na terenie
gminy Ruciane-Nida.
Dosc szeroko za to o swoich posiadlosciach mowi Narodowy Bank Polski. Ma
trzy osrodki wypoczynkowe oraz szkoleniowe – w Zalesiu Gornym, Zakopanem i
Starejwsi. Najwieksze wrazenie robi w tym zestawieniu ta ostatnia
posiadlosc. Jak pisze o niej sam Bank, „to zabytkowy palac w stylu
neogotyku angielskiego w stylu elzbietanskim”. Palac ma nawet swoja salke
brydzowa. W niektorych posiadlosciach moga zreszta zorganizowac szkolenia
prywatne firmy – o ile oczywiscie w wybranym okresie nie korzysta z nich
NBP.
Kancelaria premiera podala niedawno, ze w 2018 r. jej wydatki podskoczyly
niemal o 200 mln zl w porownaniu z poprzednim rokiem – do 342,5 mln. Mozna
to tlumaczyc m.in. zwiekszeniem zatrudnienia. Ale czy moze wydatki rosna
rowniez na przyklad przez zwiekszona liczbe wynajmowanych mieszkan? Tego
poki co KPRM nie precyzuje. Zadalismy jednak pytanie w tej sprawie i
oczekujemy na odpowiedz.
Kancelaria Sejmu rowniez szczegolowo nie precyzuje, na co idzie jej budzet.
W sprawozdaniu za 2018 r. mozna jednak przeczytac, ze wartosc wszystkich
swoich budynkow szacuje na ok. 192 mln zl. Co ciekawe, kancelaria
przyznaje, ze w zeszlym roku nabyla nieruchomosci za ok. 1 mln zl. Co to
byly za obiekty? Tu rowniez Sejm nic nie precyzuje. I rowniez wyslalismy
pytania w tej sprawie.
Mateusz MADEJSKI

W SPRAWIE PRZESTRZENI ZAMKNIETYCH
Rusinek do Winkla
Przed podawaniem nieprawdziwych danych proponuje najpierw zapoznac sie
faktami oraz z dostepnymi online odpowiednimi raportami.
Tak sie sklada iz jako DPA wspolpracuje z AMSA, i dla Pana wiadomosci:
w 2018 roku AMSA skontrolowala lacznie 306 statkow pod bandera HONG KONG
and CHINA z czego 20 zostalo zatrzymanach, co daje w sumie 6.5% rating
Jezeli chodzi o masowce, to bandera Chinska jest na 3 miejscu, jesli chodzi
o ilosc w sumie zatrzymanach statkow w Australii ,
12% chinskich masowcow, tych ktore Pan wspomina przewozacych rude do Chin
zostalo zatrzymanch, i 10% wszystkich plywajacych pod bandera HongKong.
Wszystkie dane sa dostepne na stronie AMSY, zachecam do poczytania
raportow. W tym roku utrzymuje sie podobny trend.
Dla Pana wiadomosci: China Classification Society jak i MSA bardzo blisko
wspolpracuja z AMSA starajac sie poprawic ten trend, zalecam Panu
uczestnictwo w takich spotkaniach; sa dostepne dla wszystkich, w ub roku
byli rowniez w Europie.
Pozdrawiam
Piotr RUSINEK

Z zycia sfer
WSZYSTKIEMU WINNA…OPINIA PUBLICZNA
Jedyne co moim zdaniem mozna marszalkowi zarzucic, to ze latal bez sensu.
Zdaniem prezesa PiS wine za afere samolotowa i dymisje marszalka
Kuchcinskiego ponosi agresywna opinia publiczna. Zgadzam sie z prezesem, ze
do afery by nie doszlo, gdyby opinia publiczna, zamiast szukac sensacji,
zaufala zapewnieniom pana Grzegrzolki z Centrum Informacyjnego Sejmu, ze
marszalek Kuchcinski nigdzie z rodzina nie latal, a nawet jak latal, to
raz, a nawet jak nie raz, to rodzina marszalka w zadnym wypadku nie latala
bez niego, a jesli latala, to co najwyzej zona, ktora poleciala przy
okazji, bo rzadowy odrzutowiec lecial w te sama strone co ona, a jesli
nawet tak sie zlozylo, ze nie lecial, tylko podstawiono go specjalnie dla
niej, to w koncu trudno od marszalka Kuchcinskiego wymagac, zeby to
wszystko pamietal. Jedyne co moim zdaniem mozna marszalkowi zarzucic, to ze
latal bez sensu, bo z dokumentow wynika, ze np. 14 lipca 2018 r. polecial
do Rzeszowa na trzy imprezy, ktore juz wczesniej sie odbyly i to w
Warszawie. Ale to jeszcze nie powod, zeby podwazac jego uczciwosc, o ktorej
swiadczy m.in. dokument, z ktorego wynika, ze byl w rozliczaniu sie tak
skrupulatny, ze rozliczyl nawet 3 tys. zl za taksowki, ktorymi nie jezdzil,
bo mial limuzyne z szoferem.
Niestety opinia publiczna nie wiadomo dlaczego panu Grzegrzolce nie
zaufala, tylko namieszala Polakom w glowach, ze marszalek Kuchcinski musi
odejsc. Na nic zdal sie apel wicemarszalka Terleckiego, zeby
przedstawiciele opinii publicznej i poslowie opozycji pukneli sie w glowe.
Prezes PiS – partii sluzacej Polsce i Polakom – podjal decyzje o tym, ze
marszalek Kuchcinski najlepiej przysluzy sie Polsce i Polakom, nie bedac
dluzej marszalkiem. Pozostaje pytanie: co z opinia publiczna winna dymisji
marszalka? W PiS slychac glosy, ze najwyzsza pora zastapic te opinie jakas
inna, bardziej przychylna opinia.
Przy okazji wyszlo na jaw, ze z Kuchcinskim latala nie tylko rodzina, ale
takze koledzy i kolezanki z PiS. Okazuje sie, ze niektorzy robili to w
pelni swiadomie, inni, jak posel Piotrowicz, poczatkowo nie wiedzieli, ze z
Kuchcinskim lecieli, a gdy w koncu sie dowiadywali, wygladali na mocno
zaskoczonych. Najbardziej zbulwersowala mnie informacja, ze marszalek
Senatu Stanislaw Karczewski przypomnial sobie, ze rowniez lecial z corkami
i wnukami, a gdy chcial za ten rodzinny lot zaplacic, okazalo sie, ze nie
ma takiej mozliwosci. Chce powiedziec jasno: fakt, ze zwykli Polacy moga
placic za loty swoich najblizszych, a marszalek Karczewski – trzecia osoba
w panstwie – nie, uwazam za skandal i lekcewazenie tej osoby, dlatego mam
nadzieje, ze winni w tej sprawie zostana wykryci i ukarani.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Andrzej Bargiel rusza na Mount Everest na nartach
Andrzej Bargiel, pierwszy czlowiek, ktory zjechal na nartach ze szczytu K2
zapowiedzial, ze pod koniec wrzesnia jako pierwszy chce wejsc na szczyt
Mount Everestu bez tlenu i zjechac do bazy bez odpinania nart.
Andrzej Bargiel jest polskim himalaista, skialpinista oraz biegaczem
gorskim. Na swoim koncie ma wiele nagrod. Jest trzykrotnym mistrzem Polski
w skialpinizmie, trzecim w klasyfikacji generalnej pucharu swiata,
rekordzista swiata w biegu na Elbrus. Bargiel jako pierwszy narciarz na
swiecie zjechal na nartach ze szczytu Broad Peak. Jako pierwszy czlowiek w
historii zjechal rowniez na nartach ze szczytu K2. Spektakularnego wyczynu
dokonal 22 lipca ubieglego roku.
Teraz Andrzej Bargiel chce byc pierwszym czlowiekiem, ktory wejdzie na
Mount Everest, najwyzszy szczyt Ziemi, bez tlenu i zjechac z niego bez
odpinania nart. – To prawda. Myslalem o tym, zeby pojechac na Everest duzo
wczesniej. W 2012 roku wspinalem sie i probowalem zjechac z Lhotse (8516 m
n.p.m.) – osmiotysiecznika, ktory lezy obok Everestu. To byla moja druga
wyprawa w najwyzsze gory swiata, w ktorej bralem udzial, organizowana przez
Polski Zwiazek Alpinizmu – powiedzial cytowany na stronie redbull.com. –
Nie do konca zakonczylo sie to po mojej mysli i stwierdzilem, ze warto
wrocic. Chcialem pojechac nawet w 2017 roku, ale wszystko sie przesunelo. W
2018 wrocilem do projektu, ktory poczatkowo sie nie powiodl, czyli K2.
Teraz chce wrocic na Everest – dodal.
W wywiadzie dla Redbull.com Bargiel mowil takze o powodach swojej decyzji o
probie na Czomolungmie. – W gorach szukam spokoju. Mysle, ze ta wyprawa
pokaze to miejsce troszeczke z innej strony, ze mozna w nim znalezc spokoj
i przestrzen do realizacji swoich planow, pomimo tego, ze eksploracja tej
gory jest dosyc intensywna i naprawde wchodzi na nia mnostwo ludzi. Wyglada
to tez tak, ze te sciany sa bardzo duze i mozna tam robic naprawde duzo
rzeczy – nie musi sie to wiazac tylko ze zjezdzaniem, czy wchodzeniem tylko
najlatwiejsza droga – stwierdzil.
Marek Ogien
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *