Dzien dobry – tu Polska – środa, 12 czerwca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 157 (5186) 12 czerwca 2019 r.

Wam to dobrze, bo macie (bo chyba macie) klimatyzacje, a my (w tym rowniez
ja)- kurewskie upaly. Specjalnie wstaje o swicie zeby Wam spichcic gazetke
w jakim takim chlodku, bo potem nie da rady. Warszawa masowo wykupuje
wiatraki i tylko patrzec, jak ich w sklepach zabraknie. A to dopiero
poczatek lata. Kaczynski to jest nic przy czterdziesto- stopniowym upale.
-Wasz:
Gargamel Dzielny i …Ofiarny

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7722 PLN Euro: 4.2675 PLN Frank szw.: 3.8059 PLN Funt:
4.7939 PLN Gielda 11.06.2019 r. godz. 17.00 WiG 59200.36 (+0.52%)
WiG30 2634.79 (+0.47%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.70 PLN Euro: 4.19 PLN
Funt: 4.69 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.67 PLN
Euro: 4.16 PLN Funt: 4.73 PLN

Pogoda w kraju
Jak w tropiku: na termometrach od 31 st. C na Suwalszczyznie do 35 st. C na
Ziemi Lodzkiej i w Wielkopolsce.

Na dobry poczatek dnia
Jasio bardzo prosil swoja Hanusie zeby mu dala przed slubem…
-Nie dam ci Jasiu, bo chce byc do slubu czysta, jak lilia, a poza tym po
kazdym rypaniu zawsze mnie glowa boli- odpowiedziala Hanusia.
(Nad. K. Lewanowicz)

PrzyPiS-y Jerzego Baczynskiego
KONIEC WAKACJI
W tym roku podobno nie bedzie politycznych wakacji. Jesli wybory
rzeczywiscie odbeda sie 13 pazdziernika, na cala kampanie zostaja ledwie
cztery miesiace. To bardzo malo, zwlaszcza dla opozycji, ktora ma
nieporownanie trudniejszy start niz dysponujacy ogromnymi srodkami, zwarty
i zmobilizowany oboz wladzy. Partie opozycyjne po przegranych eurowyborach
musza sie ogarnac, ustalic nowe strategie (to juz sie dzieje), potem
negocjowac sojusze, listy kandydatow, programy. No i podzwignac sie
emocjonalnie. Na to trzeba czasu, ktorego brak.
Okazja do psychologicznego resetu byly, zorganizowane z rozmachem, gdanskie
obchody 30-lecia wyborow 4 czerwca. Co prawda dominowalo towarzystwo (i
tematy) nostalgiczne, ale przekaz byl juz wyraznie skierowany na
pazdziernikowe wybory. Opublikowano 21 samorzadowych postulatow, bedacych
mocna kontra wobec „panstwa PiS”; panelisci i mowcy chetnie siegali tez do
historycznych skojarzen i analogii. Donald Tusk wrecz zaapelowal do
opozycji o utrzymanie – „tak jak wtedy, przed 30 laty” – jednosci, wiary w
zwyciestwo i entuzjazmu. Chociaz nie zostal proklamowany zaden „spoleczny
ruch 4 czerwca”, na scene, doslownie i metaforycznie, wywolano „glowna dzis
sile oporu”, czyli samorzadowcow . Jednak ostatecznie rozmowy i tak krazyly
wokol pytan o stan partyjnej opozycji i poziom jej – mowiac za Tuskiem –
entuzjazmu.
Od czasu majowych wyborow oczekiwano pierwszego oficjalnego wystapienia
Grzegorza Schetyny. W krotkim wywiadzie dla ubieglotygodniowej POLITYKI
Schetyna zapowiedzial, ze Radzie Krajowej PO przedstawi plan „totalnej
mobilizacji”. I rzeczywiscie, bardzo sie staral, zeby taki energiczny
przekaz poszedl w swiat. Rada owacja przyjela decyzje o polaczeniu klubow
parlamentarnych PO i Nowoczesnej, mocno oklaskiwala obietnice powolania
nowego sztabu wyborczego, zatrudnienia specjalistow od badan spolecznych i
marketingu (wreszcie?), ruszenia na wies i do malych miast czy radykalnego
odmlodzenia list wyborczych. Przynajmniej w deklaracjach wnioski z porazki
majowej zostaly wyciagniete.
Niestety, nie dotyczylo to programu wyborczego. Na posiedzeniu Rady
Grzegorz Schetyna jedynie naszkicowal tzw. mape drogowa dochodzenia do
programu: w czerwcu i lipcu konsultacje, debaty z wyborcami, dopiero w
sierpniu ostateczna wersja. Wiec nie bardzo wiadomo, czy program juz jest,
czy – jak niedawno wymknelo sie przewodniczacemu – „trzeba go znalezc”?
Troche bardziej wylewna byla Katarzyna Lubnauer, zapowiadajac szeroka
reforme panstwa, cos w rodzaju „500 plus ekstra”, czyli utrzymanie
wszystkich wprowadzonych przez PiS „i poprzednie rzady” swiadczen
socjalnych oraz – dodatkowo – naprawe sluzby zdrowia, edukacji, opieki
spolecznej, ochrony srodowiska, wymiaru sprawiedliwosci itd. Na razie bez
konkretow.
Z programem opozycji jest nieustanny problem. Grzegorz Schetyna,
przyciskany w tej sprawie wielokrotnie, tlumaczyl, ze nie mozna go zbyt
wczesnie oglaszac, bo PiS albo przejmie pomysly, albo bedzie je
dyskredytowal. Wydaje sie, ze przewodniczacy PO jeszcze przed 2 – 3 laty
ulozyl sobie pewna strategie i sie jej trzyma: najpierw organizacja,
odbudowa partii, stworzenie koalicji, a programy pozniej. Oczywiscie
istnieja podejrzenia, ze za ta programowa wstrzemiezliwoscia kryje sie
pustka, ze PO – majac przeciez kilkuset oplacanych funkcjonariuszy –
zmarnowala trzy lata i dopiero teraz bedzie szukac (metoda „na Biedronia”)
pomyslow u wyborcow. Nikt zreszta specjalnie nie wierzy, ze znajda sie
genialne pomysly, ktore przebija „konkretna” pieniezna oferte PiS. Ale
sfrustrowany elektorat opozycji, sam dla siebie, potrzebuje jakichs
dodatkowych powodow glosowania na antyPiS; sensownego, wiarygodnego planu
naprawczego „na po”. Szczesliwie sytuacja nie jest kompletnie beznadziejna,
nawet gdyby okazalo sie, ze zespoly programowe PO czy gabinety cieni
przebywaly na trzyletnich wakacjach.
Srodowiska prawnikow, organizacje biznesu, stowarzyszenia ekologiczne,
spoleczne, medialne, oswiatowe maja czesto kompetentne i przedyskutowane
plany naprawcze swoich dziedzin. Wiekszosc tych rekomendacji ma ekspercki
charakter i moze spokojnie byc firmowana przez rozne formacje polityczne.
Toczace sie obecnie gry partyjne, w ktorych PO, Wiosna czy PSL chca
odgrywac role osrodkow koncentracji, w tej fazie (choc drazniace) nie sa
grozne i nawet trudno sie dziwic, ze kazde ugrupowanie chce sie sprawdzic i
wzmocnic przed ostatecznymi rozmowami o wspolnych listach. Na nie przyjdzie
czas pod koniec wakacji, a zadecyduja zapewne przyszle sondaze. Bez wzgledu
na ostateczna formule wyborcza (dzis najbardziej prawdopodobne jest
utworzenie dwoch blokow, centrowego i lewicowego, lub jednej
„konfederacyjnej” listy), nie powinno byc powazniejszego problemu ze
znalezieniem wspolnych programowych celow: odbudowa panstwa po pisowskich
eksperymentach da zajecie wszystkim i na dlugo. Teraz jednak dla opozycji
najwazniejsze jest odzyskanie wiary, ze w ogole sie da.
Po porazce w eurowyborach wielu opozycyjnych aktywistow wpadlo w
czarnowidztwo i mocno przycielo swoje oczekiwania na jesien. Skrajnym
pesymizmem wieja rozwazania, czy PiS ma szanse uzyskac wiekszosc
konstytucyjna (307 poslow) albo wiekszosc 3/5 (276 miejsc) pozwalajaca
odrzucac weto prezydenta (gdyby prezydent byl „nasz”). A jesliby PiS
utrzymal urzad prezydenta, czy chociaz mozemy uzyskac wiekszosc w Senacie i
przynajmniej utrudniac samowole legislacyjna wladzy?
Sa tez glosy (np. publicysty Jakuba Bierzynskiego), ze moze lepiej byloby
dla opozycji w ogole nie wygrywac sejmowych wyborow, bo „Kaczynski powinien
realizowac swoja polityke gospodarcza az do jej bolesnych konsekwencji”.
Przy pewnej racjonalnosci tej argumentacji brzmi ona jak przedwczesne,
defetystyczne usprawiedliwianie przegranej. Koncepcja „pozwolmy
Kaczynskiemu doprowadzic kraj do ruiny”, choc politycznie wdzieczna, ma tez
inne oczywiste wady (chocby owa ruine). Zatem wciaz dobrze byloby wybory
wygrac. Szkoda, ze nie mamy lepszych przeciwnikow PiS, lepszych partii i
liderow – choc mozna, naprawde, wysunac naprzod nowe postaci. Ale dla
wszystkich dzialaczy opozycji to ostatnia szansa, zeby udowodnic swoja
przydatnosc. Wiec o wakacjach rzeczywiscie lepiej nie myslec.
Jerzy BACZYNSKI

Afera podsluchowa.
FALENTA WSKAZUJE ZLECENIODAWCOW
„Prosze potraktowac ten list jako ostatnia szanse na porozumienie sie ze
mna. Nie zamierzam umierac w samotnosci. Ujawnie zleceniodawcow i wszystkie
szczegoly” – napisal w liscie do prezydenta Marek Falenta, biznesmen
skazany w aferze podsluchowej.
„Rzeczpospolita” ujawnila w poniedzialek tresc listu, ktory Marek Falenta
napisal z hiszpanskiego aresztu. Biznesmen twierdzi, ze do organizacji
nagrywania namawial go Stanislaw Kostrzewski, byly skarbnik PiS. Wszystko
mial tez akceptowac Jaroslaw Kaczynski oraz ludzie z jego najblizszego
otoczenia.
List do Andrzeja Dudy napisal 12 kwietnia 2019 r., cztery dni po
zatrzymaniu w Hiszpanii na podstawie wydanego przez polska prokurature
europejskiego nakazu aresztowania. Falenta 1 lutego mial zaczac odsiadywac
wyrok, ale ukrywal sie za granica. Pod koniec 2018 r. sad skazal go na 2,5
roku wiezienia za podsluchiwanie politykow i urzednikow rzadu PO-PSL w
warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele. „Rzeczpospolita” podaje, ze
list Falenty jest kolejnym jego wnioskiem do prezydenta Dudy o ulaskawienie.
Biznesmen potwierdza wszystkie podejrzenia, ktore ciazyly na nim od wybuchu
afery podsluchowej. Przypomnijmy, ze w 2015 r. pomogla ona PiS przejac
wladze.
Falenta lojalny wobec PiS
„Ten list jest inny od wszystkich. Falenta przedstawia sie w nim jako osoba
lojalna wobec PiS i CBA, ktorej obiecano bezkarnosc za odsuniecie PO od
wladzy” – twierdza dziennikarze „Rzeczpospolitej”.
List zaczyna sie tak: „W hiszpanskim wiezieniu »gnije« czlowiek, ktory
wierzyl w sprawe pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobil, co do niego
nalezalo, wywiazal sie ze wszystkich zlozonych obietnic i zostal okrutnie
oszukany przez ludzi wywodzacych sie z Pana formacji. Obiecali wiele
korzysci i lupow politycznych. Czekalem lata codziennie ludzony, ze
niebawem nadejdzie dzien, w ktorym zostane przez Pana ulaskawiony. Nie
widac nadziei na jego nadejscie. Prosze potraktowac ten list jako ostatnia
szanse na porozumienie sie ze mna. Nie zamierzam umierac w samotnosci.
Ujawnie zleceniodawcow i wszystkie szczegoly” – pisze biznesmen.
W pismie wymienia 12 osob: prezesa PiS Jaroslawa Kaczynskiego, ministrow
Mariusza Kaminskiego i Macieja Wasika, szefa CBA Ernesta Bejde, oficerow
biura i dziennikarzy piszacych o aferze.
Falenta grozi, ze ma nagrania z Morawieckim
Marek Falenta chce byc swiadkiem koronnym. Dodaje jednak, ze „oczywiscie
Zbigniew Ziobro mi tego statusu nie przyzna. Musialby byc katem wlasnej
formacji”. W zamian za ulaskawienie proponuje wstrzymanie dzialan.
Biznesmen daje na to miesiac. Zapewnia, ze moze przekazac kolejna kopie
nagran, i dodaje, ze wielu nie upubliczniono, w tym rozmowy Mateusza
Morawieckiego z prezesem banku PKO BP Zbigniewem Jagiella. „Pozyskalem tez
wiele informacji i osob dla CBA juz po 2014 r. i wybuchu afery. Na wszystko
posiadam dowody w postaci nagran” – konczy Falenta.
Maciej LUCZNIEWSKI

P A R A F I A D A
-czyli jak plywac i nie zwariowac.
Czytalem ostatnio felieton Pana Dariusz Chetkowskiego i zlapalem sie za
glowe.
Nie ze zdziwienia, bo sam jestem belfrem i wiem, o czym Darek pisze, ale
zlapalem sie za leb, jako reakcja na idiotyzmy, ktore wchodza do szkol.
W mojej szkole obowiazuje system przyjazny dla studenta. Oznacza to, ze
student rzadzi uczelnia, a wykladowcy nie maja nic do gadania. Czyli
powszechnosc telefonow na zajeciach staje sie norma i nienormalny jest ten,
ktory slucha wykladu, a telefon ma schowany. Student moze pojsc do
dziekanatu i powiedziec co chce. Wiec profesory wpadaja w panike i sa
zestresowane:)
Okreslenie, ze profesor to stary ch..jest powszechne. Ta pieprzona
demokracja na sile, wyjdzie nam kiedys bokiem.
Wsrod uczniow panuje powszechne przekonanie, ze nauczyciel to wrog, wiec
trzeba go zwalczac. Podobnie w niektorych firmach shippingowych wprowadza
sie polityke, ze Kapitan powinien byc mily i przyjazny. To jest oczywiscie
ok, bo dobra atmosfera to podstawa. Ale co z Kapitanami albo z oficerami,
ktorzy zwyczajnie nie sa wylewni i na sile kolezenscy. Introwertycy sa z
natury bardziej zamknieci, mniej wylewni oraz stoja z boku. Nie oznacza to,
ze nie sa dobrymi dowodcami.
Wracajac do szkoly, u mnie bardzo wielu studentow ma ITS ( indywidualny tok
nauczania ) oznacza to, ze student nie uczeszcza na zajecia. Szkola na to
idzie bo i tak sa pieniadze. Raz studentka przyszla na obrone pracy
magisterskiej w podartych spodniach i w trampkach. Jak jej zwrocila uwage
pani z dziekanatu, ze ma nieodpowiedni stroj, to laska odpowiedziala, ze
prawo nie zabrania jej ubrac sie jak zechce. I tyle!
Pozdrawiam Panie Darku,
Karol Parafian
———————————————
Nie zalewajcie, Panowie: Ty jestes przede wszystkim wybitnym psychologiem,
a Chetkowski-rownie wybitnym publicysta. Do „klasycznego” polskiego
nauczyciela Wam obydwu, na szczescie daleko. A nie przyszlo Ci do glowy,
ze na takie oceny i epitety polscy nauczyciele w przewazajacej swej „masie”
po prostu zasluguja.? Dyrektor jednego z liceow w Opolu najpierw mnie
wyrzucil, a po latach, gdy juz bylem slawnym redaktorem, „sam z siebie”
wyznal mi przy gorzale: „-A w tej mojej szkole, to uczyli Cie kucharki i
kaprale” . Szczerze tez wyznaje, ze jezeli w tzw. zyciu umyslowym do
czegos doszedlem, to naogol nie dzieki, a…wbrew nauczycielom. A po tzw.
transformacji prowadzilem przez 13 lat ksiegarnie i zaopatrywalem szkoly w
podreczniki, lektury i…sciagi, czyli bryki. Sila rzeczy wiec mialem
scisly kontakt z nauczycielami. Takiego lapownictwa, tepoty i glupoty nie
spotkalem jak zyje i w zadnym srodowisku. Zreszta niedawny strajk
nauczycieli tez cos pokazal. Sam Chetkowski o pisal o tym, jakie ma durne
„Kolezenstwo”
Gargamel

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– Co roku KRRiT przeprowadza badania, ktore maja sprawdzic realizacje
zalozen programowych przez poszczegolne podmioty mediow narodowych. Rada
wykonuje je sama, ale takze zleca je innym podmiotom. W 2017r padlo na
Uniwersytet Papieski Jana Pawla II w Krakowie (dawna Papieska Akademia
Teologiczna). Naukowcy przeanalizowali poszczegolne audycje z jednego
tygodnia w kazdym z kwartalow 2017r. Co udalo im sie ustalic? Badacze
doslownie rozjechali „obiektywizm” i „pluralizm” polityczny m.in w
„Wiadomosciach” TVP. Z ich wnioskow wynika, ze program ten jest tuba
propagandowa obozu rzadzacego. „Miazdzaca przewaga jednej partii
politycznej”, „zlamana zasada oddzielania informacji od komentarza”,
niezrozumiale umieszczenie na 3 i 4 miejscu przekazow, ktore nie sa
informacjami, a materialami publicystycznymi oceniajacymi postepowanie
opozycji (w ogole nie powinny w tej formie znalezc sie w 'Wiadomosciach')”,
„pozycja przedstawiona jest w jednoznacznie negatywnym swietle” – to m.in
mozna wyczytac w raporcie, ktory tak bardzo deklasuje jakosc glownej
audycji informacyjnej TVP, ze KRRiT musiala go schowac na swojej stronie
internetowej, w dodatku publikujac go z wielkim opoznieniem (raport za
2017r trafia na strone w polowie 2019r, i to nie do aktualnosci a do
zakladki „Biuletynu Informacji Publicznej”).
——–
– Lech Walesa po raz kolejny pokazal, ze „umie w internety”. Tym razem
postanowil zadrwic sobie z premiera Morawieckiego. Wrzucil na Twittera dwa
zdjecia – jedno swoje z krolowa Elzbieta, kiedy siedza kolo siebie, drugie
na ktorym dla Morawieckiego nie znalazlo sie miejsce kolo Krolowej i siedzi
w tylnym rzedzie wpatrzony w telefon. „Gdy elektryk zawstydza bankiera” –
skomentowal Walesa.
——–
– Radni gminy Wola Krzysztoporska zdecydowali na ostatniej sesji, ze
oficjalnie pozbywaja sie flag Unii Europejskiej z pomieszczenia obrad. „Tu
jest Polska, jestesmy w Polsce, prosze panstwa – w naszej ojczyznie! Nie ma
takiej ojczyzny, jak Unia Europejska” – grzmial wojt Roman Drozdek. Szesciu
radnych bylo ZA, 4 PRZECIW a 3 wstrzymalo sie od glosu przy glosowaniu. W
ten sposob flaga unijna zniknela formalnie z sali sesyjnej. Wszystko zas
nagraly kamery i trafilo na YouTube. Portal Piotrowski21.pl przypomina, ze
gmina w ciagu 15 lat obecnosci Polski w Unii Europejskiej pozyskala z niej
przeszlo 40 milionow zlotych dotacji. Radni moga czerpac przyklad z gory –
Beata Szydlo zrezygnowala z flag UE w KPRM, flagi tez zniknely z Kancelarii
Prezydenta po wyborach do PE. Flaga przeszkadza, kasa juz nie?
——–
– Okazuje sie ze pozew od Jaroslawa Kaczynskiego dotal nie tylko Krzysztof
Brejza, ale takze Marcin Kierwinski i Cezary Tomczyk. Wszysci Ci poslowie
zajmowali sie sprawa spolki Srebrna. „Sam wezwan nie odbiera a innym
wysyla” – komentuja internauci.
——–
– Karolina Opolska, dziennikarka TOK FM, wrzucila do internetu zdjecie
jakie zrobila sobie z 7-letnia corka na Paradzie Rownosci w Warszawie. Na
kobiete splynela fala wulgaryzmow i obelg samozwanczych obroncow
tradycyjnej rodziny. „Natychmiast pozbawic wszelkich praw rodzicielskich i
uratowac to biedne dziecko!”, „Biedne dziecko wciagniete w cos takiego.
Szok!”, „Jak tak mozna deprawowac corke, no co jak co ale tak z wlasnym
dzieckiem postepowac!” – to tylko niektore z komentarzy. Opolska opowiada
rowniez, ze byly tez zawziete zyczenia hejterow, by jej corka okazala sie
lesbijka. Przypomniala tez, ze dziecka nie da sie wychowac ani na osobe
homo, ani bi, ani hetero. Ono po prostu nia jest. Gdyby to zalezalo od
wychowania, to nie byloby osob homoseksualnych w tradycyjnych
heteroseksualnych rodzinach, a przeziez glownie w takich dwuplciowych
rodzinach sie rodza.
——–
– Aleksandra Dulkiewicz odniosla jeden z pierwszych istotnych dla Gdanska
sukcesow. Miasto wygralo w sadzie spor z wojewoda Dariuszem Drelichem o
Plac Solidarnosci przed ECS. Sprawa ciagnela sie od kilku miesiecy. To
wazne zwyciestwo gdanskiego ratusza z lokalnym Prawem i Sprawiedliwoscia,
ktory ma wplyw na czesc srodowiska „Solidarnosci”.
——–
– Sebastian Kaleta oficjalnie zastapil Patryka Jakiego na stanowisku
wiceministra sprawiedliwosci. Bedzie rowniez nowym przewodniczacym Komsji
Weryfikacyjnej ds Reprywatyzacji. Na antenie Polsat News skomentowal on
wpisy Krystyny Pawlowicz na temat Parady Rownosci w Warszawie (poslanka PiS
skomentowala zdjecie uczestnikow z transparentem „Jezus szedlby z nami”
wpisem: „Ciekawe, czy przyjdziecie do Jezusa po slub koscielny,
pajace…”). „Posel Pawlowicz ma swoj specyficzny, bardzo intensywny styl
wypowiedzi. Zawsze to jest tak, ze pani profesor napisze cos ostrego i
trzeba to skomentowac. Ja takich slow nie uzywam” – mowil nowy
wiceminister. Pawlowicz zdecydowala sie przywolac Kalete do porzadku.
„Prosze za mnie nie przepraszac ani nie wstydzic sie za moje wpisy o
Paradzie Rownosci, bo najwyrazniej latwo daje sie Pan wkrecac w lewych
mediach nie znajac moich wpisow. A jakich konkretnie slow by Pan nie uzyl?
Prosze o konkrety. Nie strzelaj do swoich”.
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

NIENAWIDZE SIEBIE
Przepraszam, ze sie zwierzam, przepraszam rowniez za to, ze jestem
wsciekly, ze byc moze bede szerzyl mowe nienawisci, ale napisze krotko:
nienawidze siebie.
Nienawidze siebie za to, ze przelewem bankowym, przymuszany przez monity,
Izbe Skarbowa i odsetki, zaplacilem abonament radiowo-telewizyjny wraz z
zaleglosciami. Suma, ktora wyslalem, zasili budzet kiedys publicznej
telewizji. Zostalem opodatkowany po raz drugi. Z moich i Panstwa
podatkowych pieniedzy uchwala sejmowa nie tak dawno Sejm przelal na konto
TVP ponad 1,3 mld zlotych. Przysiegam, ze przez ostatni rok w telewizji
Kurskiego obejrzalem pare transmisji sportowych i dwa spektakle Teatru
Telewizji. Te dwie redakcje zasluguja na to, zeby utrzymac sie przy zyciu.
Reszta to chlam podporzadkowany Nowogrodzkiej, bezguscie, tania rozrywka, a
nad wyczynami propagandzistow, ktorzy na razie jeszcze wystepuja w
cywilnych strojach, nie bede sie rozwodzil, bo byloby to dodatkowym
nietaktem wobec Panstwa. Przymuszanie mnie urzedowo do daniny na rzecz tego
skompromitowanego potwora jest jedna z najbardziej bolesnych rzeczy, ktore
odczuwam.
Mam spory dorobek w telewizyjnych dziedzinach, tym bardziej bolesny jest
dla mnie poziom klamstwa, oszczerstw, falszu historycznego, ktory plynie z
telewizyjnych studiow z Woronicza i placu Powstancow. Dlatego tez, zeby
zmniejszyc swoj bol, goraco apeluje do kogos, kto bedzie na Woronicza
rozdzielal moje pieniadze, zeby przypadkiem nie trafily na konto
wynagrodzen prezesow tej instytucji i nie zasilily TVP Info. Poniewaz nie
mam wyjscia, prosze, zeby trafily na konto Teatru Telewizji, ktory probuje
legitymizowac normalnosc tej instytucji. Ze wszystkich podatkow, jakie
place, ten boli mnie najbardziej. Od tego momentu abonament bede placil
regularnie, zeby nie dostarczac tym klamcom dodatkowych pieniedzy z odsetek
i kar.
Krzysztof MATERNA

Do czytania na nocnej wachcie (2)
DLA AMERYKANOW SA PRZYKLADEM-W POLSCE OBJECI DEZUBEKIZACJA
Marzec 1990 r. Mija niemal rok od wyborow kontraktowych do Sejmu. Do
ambasady w Lizbonie, juz RP, a nie PRL, przychodzi Amerykanin, ktory
przedstawia sie jako wyslannik CIA. Czlowiek wrecza wizytowke i deklaruje,
ze Agencja chce nawiazac kontakt z polskimi sluzbami wywiadowczymi. Prosi o
spotkanie z radca Ryszardem Tomaszewskim. Po naszej stronie panuje
nieufnosc. Wszystko wyglada jak podrecznikowa prowokacja. Jak kazdy
oferent, Amerykanin budzi niepokoj. Zgodnie z instrukcja operacyjna po
takiej propozycji nalezy jednoznacznie odmowic. Polski oficer, z ktorym
skontaktowalo sie CIA, postapil zgodnie z nia.
Amerykanin byl jednak uparty. Do Warszawy trafia szyfrogram informujacy o
zdarzeniu. Po wielu latach CIA tlumaczylo Polakom, dlaczego nie padlo na
placowke w Rzymie czy Waszyngtonie. Po prostu mialo byc bez pudla.
Portugalski rezydent polskiego wywiadu byl dobrze znany w USA, placowka
dyplomatyczna lezala na uboczu, a lokalne sluzby zdawaly sie nia nie
interesowac.
– W resorcie spraw wewnetrznych zastepca Czeslawa Kiszczaka byl juz
Krzysztof Kozlowski, pozniejszy szef ministerstwa spraw wewnetrznych.
Istnial jeszcze Departament 1 MSW (wywiad), a ustawy tworzace Urzad Ochrony
Panstwa dopiero uchwalano – opowiada nam gen. Henryk Jasik, ostatni szef
Departamentu i pozniejszy szef Zarzadu Wywiadu UOP.
Amerykaninem z Lizbony byl John Edward Palevich. – Oficer CIA, wtedy juz w
stopniu generala. Mial tytul specjalnego asystenta dyrektora Departamentu
Europy Wschodniej i ZSRR. Absolutnie kluczowa postac na tym kierunku. W
Polsce byl znany juz wczesniej, od lat 60., gdy zostal rozpoznany jako
oficer wywiadu. Sporo krwi nam napsul, bo mial kilka sukcesow w podejsciach
do naszych oficerow. Jego nazwisko gwarantowalo, ze to powazna propozycja –
opowiada pulkownik S.
Oficerowie sluzb PRL i pozniej wolnej Polski po raz pierwszy w rozmowie z
prasa otwarcie mowia o poczatkach wspolpracy z CIA i wydarzeniach z 1990
r., ktore ustawily losy Zarzadu Wywiadu Urzedu Ochrony Panstwa, a pozniej
Agencji Wywiadu, na trzy dekady. To wlasnie Lizbona i operacja „Samum” –
czyli wywiezienia z Iraku szpiegow USA – budowaly wiarygodnosc Polski w
pierwszych latach po upadku komunizmu.
Lisbon story
Opowiada plk S Depesza trafila do gen. Jasika i do mnie. Wowczas bylem
naczelnikiem wydzialu amerykanskiego, ktory ulegal likwidacji z oczywistych
wzgledow. Napisalem do gen. Zdzislawa Sarewicza (wtedy jeszcze szefa Sluzby
Wywiadu i Kontrwywiadu – red.) z propozycja, by skorzystac z nadarzajacej
sie okazji i nawiazac kontakt. Wniosek poszedl potem do Czeslawa Kiszczaka
(wowczas jeszcze wicepremiera i ministra spraw wewnetrznych – red.), ktory
napisal: „Tak, zgadzam sie!”. Szczegolnie zalezalo mu na tym, by Amerykanie
dowiedzieli sie o jego entuzjastycznym poparciu dla sprawy”.
Podjeto decyzje, ze do Lizbony poleci zastepca dyrektora Departamentu 1
MSW, plk Bronislaw Zych, plk S., a Ryszard Tomaszewski dolaczy na miejscu.
Spotkanie odbylo sie w pierwszych dniach maja 1990. Amerykanom
przewodniczyl Paul Redmond, dyrektor Biura na Europe Wschodnia i ZSRR w
CIA. Byl tez wspomniany John Palevich oraz Fred Turco, owczesny dyrektor
biura antyterrorystycznego agencji. Ruszyla gra, ktora uksztaltowala tajna
historie wspolpracy polsko-amerykanskiej.
– To byly dwa dni intensywnych rozmow. Zgodzilismy sie, ze zakopujemy topor
wojenny. CIA odpuszczalo kierunek polski, my – amerykanski. Wspolnym polem
zainteresowan stal sie antyterroryzm. Przewidywalismy, ze ZSRR sie
rozpadnie, a sytuacja w krajach arabskich byla niepewna. Chodzilo o to, by
zapobiec niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu sie broni – opowiada plk S.
– Amerykanie chcieli miec kontrole nad nieuniknionymi zmianami w Europie.
Zakladali, ze znamy nazwiska kluczowych moskiewskich generalow. Szczegolnie
interesowal ich jeden. Powtarzali: „Tam, na Kremlu, jest taki Borys Gromow,
dowodzil w Afganistanie. Trzeba go miec na oku – mowi DGP gen. Jasik.
Gromow rzeczywiscie byl wowczas szycha. Pod koniec lat 80. zaplanowal
wyrafinowana operacje „Magistrala”, ktora polegala na serii akcji
zaczepnych przeciw mudzahedinom. Pozwolila ona ZSRR na godne wycofanie sie
z afganskiej prowincji Chost (rzadzonej przez legendarnego Gulbuddina
Hekmatjara), a pozniej z calego Afganistanu. Po upadku ZSRR general byl
wiceszefem ministerstwa obrony i spraw wewnetrznych.
Rozmowy lizbonskie trwaly w warunkach zgonu komunizmu. W tle byl lek USA o
mase upadlosciowa po ZSRR i poszukiwanie nowych partnerow po drugiej
stronie dawnej zelaznej kurtyny. – Czas Czeslawa Kiszczaka sie konczyl. Gdy
powstal UOP, Krzysztof Kozlowski, juz jako szef MSW, zapraszal do
Magdalenki Zbigniewa Brzezinskiego i Jana Nowaka-Jezioranskiego. Oni mieli
pelna wiedze na nasz temat – podkresla gen. Jasik, ktory razem z
Gromoslawem Czempinskim i Andrzejem Milczanowskim uczestniczyl w tych
spotkaniach.
– Mysle, ze chec wspolpracy ze strony Amerykanow nie byla gestem chwili.
Zanim przyjechali w czerwcu 1990 r. finalizowac zasady wspolpracy i poznac
nowe kierownictwo UOP, w tym szefa – Andrzeja Milczanowskiego, na pewno
rozmawiali na ten temat z Jezioranskim czy Brzezinskim – dodaje plk S.
Przekonuje, ze Amerykanie sa pragmatyczni. Nie kierowali sie miloscia do
Polakow, ale chlodna ocena mozliwosci.
Paulina NOWOSIELSKA
( Ciag dalszy jutro)

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
A RP.PL

– Na poczatku byl Sopot
Kiedy Rafael Nadal zaczal zwyciezac, od razu pojawily sie glosy, ze to
dlugo nie potrwa, bo on wyniszczy sam siebie. Trudno o bardziej nietrafiona
prognoze.
Dobrze pamietam z Sopotu nastolatka, ktory w roku 2004 wygrywal nad polskim
morzem swoj pierwszy zawodowy turniej. Zwrocil uwage niesamowitym
liftowanym forhendem, ale przede wszystkim niesmialoscia i kindersztuba. O
rozmowe bylo trudno, bo mowil tylko po hiszpansku. Gdy zauwazylismy, ze
autografy podpisuje prawa reka, a gra lewa, i zapytalismy, skad ta tenisowa
leworecznosc, lekko sie zaczerwienil i odpowiedzial, ze tak jest lepiej dla
jego gry.
Rok pozniej byl juz pierwszy wielkoszlemowy triumf w Paryzu i wlasnie wtedy
pojawily sie przepowiednie, ze co prawda cala armada hiszpanskich graczy
podbijala Roland Garros, grajac z niesamowita rotacja (Sergi Bruguera, Juan
Carlos Ferrero, Albert Costa, Carlos Moya, by wymienic tylko zwyciezcow),
ale Nadal to jetka jednodniowka, bo nikt nie wytrzyma gry tak
wyniszczajacej dla samego siebie. Najdalej w tym czarnowidztwie poszedl
Andre Agassi, wypowiadajac pamietne zdanie: „Nadal wystawia swemu cialu
czeki, ktorych ono nie bedzie w stanie splacic”.
Moze wlasnie dlatego, ze ta przepowiednia okazala sie tak nietrafiona,
Agassi pytany dzis, kto jest najwybitniejszym tenisista w historii, bez
wahania odpowiada: Nadal
W czasach, gdy graja Roger Federer i Novak Djokovic, taka opinia oczywiscie
jest kontrowersyjna, bo Szwajcar to artysta, ktory sprawia wrazenie, ze
wszystko przychodzi mu bez trudu, a Djokovic w dobrej formie na kortach
syntetycznych bywa tak samo perfekcyjny jak Hiszpan na ceglanej maczce.
Szacunek dla Nadala ma jednak nie tylko sportowe podstawy. Juz kilka razy w
trakcie jego kariery wydawalo sie, ze pozno, bo pozno, ale proroctwo
Agassiego jednak sie spelni i Nadal z obolalymi kolanami definitywnie
zakotwiczy na rodzinnej Majorce, gdzie zbudowal tenisowa akademie. Podobno
najczarniejsze mysli przychodzily mu do glowy po kontuzji tej wiosny, gdy
nie wygrywal i jedna z porazek skwitowal dosadnie („Katastrofa”).
Po trzech tygodniach przyjechal do Paryza i w finale zlamal Dominica Thiema
w zyciowej formie. Po dwoch setach gry, podczas ktorej z rakiet obu sypaly
sie iskry, Austriak padl i juz sie nie podniosl. Nadal podczas konferencji
prasowej byl wyjatkowo rozmowny, gdy zapytano go, z czego jest najbardziej
zadowolony, chwile nic nie mowil, a potem stwierdzil: „Z tego, ze jeszcze
raz wrocilem”.
Miroslaw ZUKOWSKI
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *