Dzien dobry – tu Polska – środa, 1 stycznia 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 1(5277) 1 stycznia 2020 r.
N O W Y R O K

Czlowiek chocby chcial, nie ucieknie przed rytualem z jakim wiaze sie
zmiana cyferek w kalendarzu zwiastujaca koniec starego i nadejscie nowego
roku. To tradycyjnie czas podsumowan tego, co wydarzylo sie w ciagu
ostatnich dwunastu miesiecy, ale tez remanent planow i zyczen na
przyszlosc. Jaki bedzie 2020? Tego nie wiem, ale wiem, czego sobie i Wam
zycze:
1. Wolnych sadow – oby plany ostatecznego wziecia pod but polskiego
sadownictwa spelzly na niczym.
2. Wolnych mediow – bez nich nie ma prawdziwej demokracji.
3. Madrych wyborow – jak pokazaly ostatnie lata, pelnia wladzy w rekach
jednej sily politycznej prowadzi do naduzyc i deprawacji.
4. Bycia eko – bo jesli sie nie opamietamy czeka nas globalna katastrofa
klimatyczna.
5. Wyleczenia sluzby zdrowia – nie jest bowiem tajemnica, ze stan pacjenta
jest ciezki i potrzebna jest natychmiastowa reanimacja.
6. Rozliczenia grzechow kosciola – koscielna hierarchia w Polsce wciaz
zachowuje sie tak, jakby stala ponad prawem i nie musiala sie z niczego i
przed nikim tlumaczyc.
7. Wiecej tolerancji dla siebie nawzajem – to, ze ktos jest inny, inaczej
mysli czy mowi, inaczej glosuje, w co innego wierzy i inaczej kocha, nie
oznacza, ze jest gorszy i zasluguje na potepienie. 8. Zwyciestwa na Euro
2020 – gdyz nic tak nie laczy i nie podnosi morale narodu jak sukcesy
reprezentacji w pilce kopanej.
Tomasz SEKIELSKI
(Niewatpliwy �sDziennikarz Roku”- Autor Filmu �sNie mow nikomu” o pedofilii w
Kosciele
—————————–
A tak w ogole, to wszystkiego najlepszego.-Wasz:
Gargamel Noworoczny

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

POL LITRA DLA MALUCHA!
Witam ponownie,
Za aroniowke oferuje 222 PLN.
'Modzajto' na razie odpuszcze 😉
Felek Marynarz

Witaj Gargamelu
Odpowiadam Felkowi i podtrzymuje:
444 PLN – mochito z pigwy
Pozdrawiam:
Oficjalnie:
aroniowka- 222 PLN po raz pierwszy
mochito z pigwy 444 PLN po raz drugi
K T O D A W I E C E J ?
———————————-

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7977 PLN Euro: 4.2585 PLN Frank szw.: 3.9213 PLN Funt: 4.9971
PLN
Gielda 31.12.2019 r. godz. 17.00 WiG 57833 (-0.08%) WiG30 2472
(-0.11%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.80 PLN Euro: 4.18 PLN Funt: 4.92 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.69 PLN Euro: 4.16 PLN Funt:
4.94 PLN

Pogoda w kraju
Zachmurzenie zmienne. Temperatura maksymalna od 2 st. C na Suwalszczyznie
do 6 st.na Pomorzu Zachodnim

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
Z najlepszymi zyczeniami Noworocznymi

W nadchodzacym Nowym Roku
idz do przodu krok po kroku.
Niech na codzien,nie od swieta
geba bedzie usmiechnieta.
Nirch tez zdrowie tegie bedzie
i kasiory niech przybedzie.
Niech rodzina zyje w kupie
Reszte miej gleboko w dupie!
——————
Zyczy:
Lech Lyczywek ze Szczecina

Zeby sie zylo,
zeby sie wiodlo.
Zeby sie chcialo,
zeby sie moglo!
——————–
Zyczy:
Kasia Rausch z Wiednia

PrzyPiS-y Jerzego Baczynskiego
K R O K Z A P R O G
Wpolityce zle sie konczy stary rok i zle zaczyna nowy. Mialo byc
spokojniej, swiatecznie i rodzinnie, premier dopiero co zapowiadal „powrot
do normalnosci”, spodziewano sie, ze PiS az do wyborow prezydenckich schowa
pazurki i bedzie „kokietowal centrum”. Wyszlo jak zwykle. Mamy kolejny
Dzien Swistaka: historia jakby cofnela sie do poczatku minionej kadencji.
Znow trwa atak na sady; w Sejmie – z ostentacyjna wzgarda okazywana poslom
opozycji – przepychana jest kolanami ustawa, ktora wprowadza surowe kary
dla sedziow broniacych swojej ustrojowej niezaleznosci. Z mediow narodowych
leje sie taka sama jak przed 4 laty, szkalujaca srodowiska prawnicze
gledzba. Nie ma co prawda billboardow z tekstami, ze „sedzia X ukradl
spodnie”, ale wszyscy wysylani na front propagandowy politycy PiS, z
prezydentem Duda na czele, na nowo ekscytuja sie opowiesciami o
nadzwyczajnej kascie, o komunistach i zlodziejach obsiadajacych wymiar
sprawiedliwosci, o bezkarnych sedziach stojacych ponad prawem i „wydajacych
wyroki, jakie chca”. Wrocil PiS w swojej najbardziej radykalnej, agresywnej
formie. Dlaczego teraz?
W zaklecia o naprawie sadownictwa nie wierzy juz nawet znaczna czesc
elektoratu PiS, nie mowiac o reszcie. Golym okiem widac, ze po 4 latach
„reform” wymiar sprawiedliwosci dziala coraz gorzej, utknal w stanie chaosu
prawnego, personalnego, etycznego. Obecna ofensywa moze byc wiec ostatnia
proba zlamania oporu sedziow, zanim – osmieleni orzeczeniami TSUE i Sadu
Najwyzszego – zaczna bojkotowac ustanowione przez PiS instytucje sadowe,
izolowac ich czlonkow i nominatow. Dla „wielkiego projektu” przeksztalcenia
sedziow w podleglych wladzy politycznej urzednikow to bylby Stalingrad.
Ewidentnym celem ustawy jest tez wprowadzenie komfortowej dla PiS procedury
mianowania nowego pierwszego prezesa SN. I to tak, aby zdazyc przed
wyborami prezydenckimi.
Sa i oczywiste motywy polityczne: PiS wyszedl z wyborow oslabiony i
poobijany, wstrzasany wewnetrznymi konfliktami. Prezes mogl wiec szukac
konsolidacji aparatu oraz przykrywki dla uciazliwej afery Banasia („Pan
NIK”), rozpetujac – stara metoda – ideologiczna wojne. Tym razem przeciwko,
rzekomo reprodukujacej sie z pokolenia na pokolenie, sadowej
„patointeligencji” (raper Mata podsunal bardzo przydatne slowko, wiecej w
tekscie „To nie to pato”)Skutki tej noworocznej ofensywy PiS sa jednak
wazniejsze niz takie lub inne jej przyczyny. Nawet jesli operacja utknie
lub gdzies tam zostanie zarzadzony odwrot, straty juz sa potezne. Nie
chodzi tylko o podwazanie zaufania do sedziow i wyrokow orzekanych w
imieniu Rzeczpospolitej, bardziej o pracujacy codziennie na duzych obrotach
„przemysl pogardy” wobec prawa. W narracji politykow PiS zaden wyrok nie
jest ostateczny, wyroki sadow moga byc traktowane jak prywatne zdanie paru
prawnikow, przepisy nie maja powszechnej wykladni, kazda opinia ekspertow
moze byc podwazona przez dowolnego polityka PiS, sady i prawo europejskie
nas nie dotycza, a na pewno nie maja pierwszenstwa wobec prawa krajowego
itd. Jesli przyjmujemy, ze jak w calym swiecie zachodnim system prawny jest
rusztowaniem, kosccem, bez ktorego spoleczenstwu grozi zapasc, to wlasnie
te konstrukcje rozwalamy. Po rzadach PiS nasze panstwo wyjdzie z ciezka
osteoporoza, z zachwianym zaufaniem do prawa i sprawiedliwosci, brakiem
szacunku dla autonomicznych, niezaleznych instytucji panstwa, ktorych
prestiz i wiarygodnosc przez ostatnie 30 lat jakos budowalismy. Na tym
zreszta nie koniec odbywajacej sie demolki.
Warto pamietac, ze nasza, historycznie swieza, kopiowana z Zachodu
demokracja poprzez wejscie Polski do Unii zyskala swoisty egzoszkielet,
zewnetrzne ozebrowanie. Nalozony na polskich sedziow ustawowy zakaz
wykonywania wyroku TSUE jest oczywista proba pozbycia sie tego gorsetu. Ta
forma polexitu, prowokowania do „bycia odrzuconym”, zyskala w ostatnim
czasie wdzieczna, choc troche knajacka nazwe „wypierpolu”. Patrzac jednak
na intensywnosc antyunijnej propagandy i gleboka lojalnosc milionow
wyborcow wobec PiS, naprawde nie mozna wykluczyc, ze proces odchodzenia
Polski z UE w niedalekiej przyszlosci (jesli Andrzej Duda wygra, PiS bedzie
u wladzy jeszcze co najmniej pol dekady) zostanie potwierdzony wola
wiekszosci. Juz dzis pod wplywem propagandy PiS nasz stosunek do Unii, choc
wciaz pozytywny, szybko zmienia sie na niekorzysc. Wystarczy do wszystkich
znanych straszakow – imigracja, terrorysci, niemiecka dominacja, ofensywa
gender i LGBT – dorzucic nowe: ze np. „wstrzymali nam” nalezne dotacje albo
probuja Polsce narzucic (tu uklon w strone abp. Jedraszewskiego)
„antychrzescijanska ideologie ekologizmu”. Dokad to prowadzi? Nam sie wciaz
wydaje, ze na koncu czeka jakis neo-PRL – scentralizowane, opresyjne,
marnie zorganizowane panstwo, kontrolowane przez wszechwladna nomenklature
partyjna, silnie antyzachodnie i antyliberalne, dewocyjne, zanurzone we
wschodnioeuropejskiej geopolitycznej brei. Dosyc to slaba perspektywa u
progu czwartej dekady III RP.
Na okladke naszego noworocznego wydania pozyczylismy slynna juz fraze z
noblowskiego wykladu Olgi Tokarczuk – „Cos jest ze swiatem nie tak” –
zamieniajac ja w pytanie. Jesli mowimy, ze dzis cos jest z naszym swiatem
nie tak, to nie znaczy, ze kiedys byl jakis zloty wiek. Nie, ale – i na tym
chyba polega powszechne dzis poczucie zagubienia – stracilismy pewnosc
kierunku. W Polsce wlasnie na przelomie roku mija rowno 30 lat od
uchwalenia planu Balcerowicza, ktory przestawil polska gospodarke z
realnego socjalizmu na realny, przy wszystkich owczesnych zludzeniach,
kapitalizm. Nie bylo wtedy, nie znalismy lepszego, bardziej atrakcyjnego
wzorca dla naszych aspiracji niz „zycie jak na Zachodzie”. W sumie kawal
drogi juz w strone Zachodu przeszlismy i, „w sumie”, wedlug wszystkich
owczesnych miar byla to historia wielkiego spolecznego sukcesu.
Jednak ostatnio, rzeczywiscie, kierunek stal sie mniej widoczny, mniej
pewny. Zachod, jako ideologia, forma organizacji spolecznej i cywilizacji,
od ponad dekady podlega kolejnym wstrzasom: wielki kryzys 2008 r.,
uderzenia terroryzmu, potezna fala imigracyjna, wzrost populizmu i
nacjonalizmow, trumpowska choroba Ameryki, wreszcie kryzys klimatyczny,
ktory zmienia niemal wszystko: gospodarke, polityke, style zycia. Nasz
swiat staje sie, czy tego chcemy, czy nie, coraz mocniejsza wspolnota losu,
a jednoczesnie rozpada sie politycznie i informacyjnie, cierpi na deficyt
przywodztwa i odpowiedzialnosci.
Gdzie w tym my? PiS poprzestawial drogowskazy, namawia nas, aby wracac,
skad wyszlismy. Opozycja demokratyczna, nieporadnie i niepewnie, wciaz
opowiada sie za tym, aby isc z Zachodem, nawet jesli nie wiadomo
precyzyjnie dokad. Jestesmy na rozdrozu. Tzw. spor o sadownictwo jest tego
przejawem i symbolem. W maju bedziemy musieli cos wybrac. Strojacy
pocieszne marsowe miny Andrzej Duda nie odbiera wagi tym wyborom, nawet
jesli odejmuje im powagi.
Jerzy BACZYNSKI

Holdys w �sNewsweeku”
T A L I A K A R T
Krole to na bank kwartet Kaczynski, Duda, Ziobro i Morawiecki. Damy –
pewnie Mazurek, Witek, Kempa i Pawlowicz. Walety – tu mam problem.
Amerykanscy zolnierze misji specjalnych maja na wyposazeniu niewielki
pakunek, w rozmiarach ksiazki Donalda Tuska „Szczerosc”, nazywany „survival
kit” – pakiet przetrwania. Zafoliowana przed wilgocia paczka zawiera
wszystko, co potrzeba, by przezyc w krytycznej sytuacji w dzungli, na
pustyni, na bezludnej wyspie – wszedzie. Obejrzalem jej zawartosc. Budzi
respekt.
Sa tam szerokie plastry do odkazania i zasklepiania ran specjalnymi
substancjami, sa klasyczne opatrunki z gazy i bandaze w kolorach kamuflazu.
Sa dwie minilatarki, w tym jedna na podczerwien, pelniaca funkcje
noktowizora. Obie z elastycznymi zaciskami na palec, zaklada sie je jak
pierscionki i wskazuje palcem miejsce, ktore chce sie oswietlic. Jest
pudelko z zestawem do polowu ryb (zylki, haczyki, blyszczki, ciezarki),
kompasem (niekiedy z GPS), jest lusterko do ogladania wlasnych ran i
puszczania zajaczkow do ludzi w terenie i w samolocie (wraz z lista kodow).
Jest scyzoryk z ostrzem, pila, srubokretem, wiertlem, otwieraczem do
konserw i nozyczkami, sa zapalki sztormowe, ktore nie gasna na wietrze, i
potarka do nich. Jest niegasnaca swieczka oraz zafoliowana mokra podpalka z
kostka suchego paliwa. Jest komplet agrafek, sa nici i igly, zwykle i
chirurgiczne. Jest kluczyk do kajdanek, szklo powiekszajace, nawilzajaca
chusteczka antymoskitowa (odpedza insekty na 72 godziny), gabka
pochlaniajaca ogromne ilosci plynow i krwi i saszetka z bacytracyna (silna
masc antybiotykowa). Jest saszetka z filtrem przeciwslonecznym w zelu
wystarczajacym na trzy dni. Sa dwie cienkie jak nitka tytanowe linki z
cybantami na koncach – mozna nimi bezszelestnie udusic wroga, skrepowac
pysk krokodyla lub podwiesic sie na galezi czy haku w skale. Sa tabletki do
odkazania wody ze wszystkich trujacych mikrobow i trucizn typu cyjanek.
Jest zwiniety w malenka kostke kosmiczny koc (cieniutka mata, w zaleznosci
od potrzeb chlodzaca lub grzejaca). Jest chemiczny lightstick do
oswietlania terenu i ostrzegawcza flara. Jest sprasowany foliowy pojemnik
na 2,5 litra wody (pusty zajmuje tyle miejsca co karta kredytowa), jest
donosny gwizdek morski. Jest fire starter na noz i magnezje. Jest kilka
saszetek Ceralyte w proszku na odwodnienie – po rozpuszczeniu staje sie
napojem energetyzujacym pieciokrotnie silniejszym od plynu dla sportowcow
Gatorade i nie opuszcza organizmu przez dziesiatki godzin. Kobiety maja
dodatkowo szczelnie zafoliowane tampony. Wszystko to w pakunku niewiele
wiekszym od kasety VHS, jesli ktos jeszcze pamieta, co to takiego.
Da sie przezyc, nie ma co. Na grubego zwierza czy grzechotnika (albo na
ludzkiego wroga) zolnierz i tak ma ze soba karabin i kuloodporna kamizelke
z kevlaru, wiec w zestawie jest wszystko, co potrzeba. A jednak w 2003
roku, na czas inwazji na Irak, dolaczono nowy, zaskakujacy gadzet: talie
kart.
Kart bylo 52, mialy grzbiety w barwach wojennego kamuflazu. Na odwrocie –
znane figury: as, krol, dama i walet oraz blotki od 10 do 2, wszystkie pik,
trefl, kier i karo – standard. I tylko wizerunki byly inne niz zwykle.
Krole zawieraly fotografie Saddama, jego dwoch okrutnych synow i
sekretarza. Na pozostalych twarze kolejnych dygnitarzy rezimu, ich nazwiska
i funkcje. Byla to talia osob niebezpiecznych, poszukiwanych za zbrodnie i
przestepstwa. Zolnierze w mig wiedzieli, kogo maja przed soba.
Od dawna zastanawialem sie, jak by wygladala taka talia kart w Polsce,
gdyby przyjac, ze rzadzi nami zorganizowana grupa przestepcza (co twierdza
niektorzy) i trzeba by ich bylo wszystkich schwytac. Krole to na bank
kwartet Kaczynski, Duda, Ziobro i Morawiecki. Damy – pewnie Mazurek, Witek,
Kempa i Pawlowicz. Walety – tu mam problem. Nie wiem, czy taki Kanthak
zasluguje na cos wiecej niz 3 trefl. Kaleta to maksimum 2 pik, Brudzinski 2
karo, najmarniejsza z wszystkich kart. Tworzac talie iracka, Amerykanie
brali pod uwage rozne czynniki, takze intelektualne, oraz rzeczywiste
wplywy, zdolnosc wywolywania zamieszek czy organizowania zamachow, a takze
zakres dokonanych przestepstw. Wiec nasze walety to pewnie Terlecki,
Kuchcinski, Blaszczak i Kurski (za szkody, bo bohater to on nie jest).
Kandydatow na blotki jest wsrod nich bez liku, gdzies tam placze sie Jaki,
fachowcy mogliby mu dac np. 7 trefl. Ciekawe, czym bylby Banas.
W ustalenie talii mozecie zabawic sie sami. Mnie do stworzenia mojej
sklonila lista „10 lewakow przeznaczonych do eksterminacji”, na ktorej
odnalazlem siebie miedzy Bodnarem, Lisem, Matczakiem a Magdalena Sroda.
Zbigniew HOLDYS

Nadeszla era Marcina Mellera
NIE BEDE JUZ ZAPRZECZAL SWEJ SMIERTELNOSCI
To oczywiste, ze postanowienia noworoczne nie maja zadnego sensu. Mam w tej
dziedzinie tak oszalamiajaca praktyke, ze doskonale wiem, co mowie. Ilez to
razy obiecywalem sobie 31 grudnia, ze rzuce palenie. I co?
Wytrzymywalem od dwoch godzin po przebudzeniu do paru tygodni, pekajac
najpozniej w czasie ferii zimowych, bo rzadko kiedy papieros smakuje tak
dobrze jak po nartach. Tak, jesli chodzi o fajki, narty moglyby walczyc z
seksem o zloto. Ale w koncu rzucilem poltora roku temu, tyle ze nie mialo
to nic wspolnego z postanowieniami noworocznymi.
Konsekwencja to podstawa, wiec powiedziawszy co powyzej, zaraz jedno
postanowienie zloze. Ale najpierw podprowadzenie. Zawsze uwazalem, ze
jestem niesmiertelny, ze nie tycza sie mnie prawa przyrody. Umacnialem sie
w tym przekonaniu, jezdzac przez lata jako reporter na wojny, wychodzac z
sytuacji, z ktorych nie powinienem wyjsc. Kiedys, akurat nie na wojnie, na
prostej asfaltowej drodze w Kenii jechalem autobusem, ktory z obledna
predkoscia zderzyl sie czolowo z tirem wiozacym samochody. Zginelo wielu
wspolpasazerow, w tym rodzina, z ktora tuz przed odjazdem zamienilem sie na
siedzenia. Bylem poraniony w wielu miejscach, zbryzgany cudza krwia, a to
byl szczyt epidemii AIDS i jeszcze nie znano na chorobe zadnych lekarstw.
Gdybym sie zarazil, oznaczaloby to wyrok smierci. Mialem 26 lat.
Kilka miesiecy pozniej, idac do warszawskiego szpitala chorob zakaznych po
odbior wynikow badan krwi, nie moglem oddychac ze strachu. Po odebraniu
koperty siedzialem dlugo na korytarzu, zanim zdecydowalem sie ja otworzyc.
Bylem czysty. Po raz kolejny uwierzylem, ze jestem niesmiertelny.
I rzucajac palenie po 33 latach, bez zadnego raka sukinsyna, uznalem, ze
naprawde nic sie mnie nie ima. Chwile wczesniej jako grupa ryzyka, syn
swojego ojca, ktory zmarl na raka jelita grubego, powtorzylem po 8 latach
kolonoskopie, by przekonac sie, ze nadal jestem czysty. Stuknela mi
piecdziesiatka, kolonoskopia mowila, ze jest OK, fajki rzucone, odzywialem
sie w miare zdrowo, ruszam sie sporo, zycie prywatno-rodzinne szczesliwe, w
pracy raz lepiej, raz gorzej, ale idzie zyc, cisnienie troche za wysokie,
jednak ogolne spoko.
To byl czerwiec 2019 r., niemal rowno rok po rzuceniu fajek, konczylem
wlasnie trase promocyjna „Nietoperza i suszonych cytryn”, dwadziescia pare
spotkan autorskich w kilkunastu miastach w cztery tygodnie. To ostatnie
bylo w Szczecinie. Godzine wczesniej bylem umowiony z miejscowa
dziennikarka na wywiad. I w trakcie rozmowy poczulem, ze odlatuje, a serce
zaraz wyskoczy mi z piersi. Slyszalem, co mowie, ale mialem wrazenie, ze
slucham i obserwuje z oddali. Nie wiedzialem, co sie dzieje, nie moglem
zaczerpnac oddechu i zaczalem sie potwornie bac. Musialem przerwac rozmowe.
Przestraszone panie z Empiku spytaly, czy wezwac pogotowie. W pierwszej
chwili odmowilem, bo strach przed smiercia to jednak abstrakcja, zas
perspektywa, ze za kilka godzin zobacze swoje zdjecia na jakims plotkarskim
portalu okraszone skurwysynskim opisem, to konkret. Ale pare minut pozniej
sie poddalem. I od razu odpowiadam: nie, szczecinska historia nie zmienila
mego przekonania o wlasnej niesmiertelnosci. Sprawe zalatwily dwa miesiace
temu Sokolniki. No bo wiecie, w Szczecinie upal faktycznie byl okrutny,
poprzedniego dnia napilem sie z kumplami, potem biegalem jak nienormalny po
Warszawie i Szczecinie, kiepski zbieg okolicznosci, tak sobie tlumaczylem.
Ale przed spotkaniem autorskim w Sokolnikach, na ktore jechalem razem z
Witkiem Szablowskim, zadnej z tych okolicznosci nie bylo. Po prostu nagle w
samochodzie mialem kopiuj wklej Szczecina. I stwierdzilem, ze poddaje
twierdze. I choc gleboko sie z tym nie zgadzam, to chyba jednak jestem
smiertelny. I trudno, przyjme nawet do wiadomosci, ze leki na nadcisnienie
to juz bede musial lykac do smierci. (Lekarka: my, lekarze, wolimy
okreslenie „bezterminowo”). I zadzwonilem do kardiologa.
Marcin MELLER

BelferBlog
10 WYJATKOWYCH LEKCJI ROKU 2019
Na pytanie, jaka lekcja w poprzednim roku byla najbardziej wyjatkowa,
uczennica odpowiedziala, ze zadna. Wszystkie byly jednakowo nudne. Z
perspektywy nauczyciela wyglada to czasem jeszcze gorzej. Jednak w roku
2019 pare lekcji zapadlo mi w pamiec.
10. Uczen, ktorego wzialem do odpowiedzi, wpadl w szal. Wykrzyczal, ze nie
bedzie odpowiadal na pytania, poniewaz szkola niczego waznego go nie
nauczyla. Same bzdury. Ma tego dosc. Niczego nie bedzie mowil, niczego
pisal. Koniec z tym.
9. Zwrocilem uwage, ze postac na okladce zeszytu przypomina mi” Niemozliwe,
czy naprawde narysowales Hitlera? Potem role sie odwrocily i ja bylem
uczniem, a on nauczycielem. Dowiedzialem sie, ze Hitler to najwieksza
postac w historii. Niestety, wszedzie pelno Zydow” Duzo jest w szkole osob
o podobnych pogladach? – zapytalem. Zdziwilby sie pan.
8. Calkiem fajna prezentacje o Petersburgu przerwala uczennica, mowiac, ze
nie zyczy sobie spojlerowania „Zbrodni i kary”, bo ona zamierza te lekture
przeczytac. Przepraszam, nie pomyslalem.
7. Na moja lekcje weszla nauczycielka, tak po kilku minutach od dzwonka,
nie zwrocila na mnie uwagi i zaczela prowadzic swoje zajecia. Poczekalem
chwile, az zrobi pauze, i wcialem sie ze swoim tematem. Kolezanka spojrzala
na mnie zdziwiona, co robie na jej lekcji. Ktos sie przyznaje do pomylki,
czy robimy dwa w jednym?
6. Na lekcji poswieconej „Panu Tadeuszowi” jeden z uczniow bez pytania
wstal, podszedl do szafki, wyjal czajnik, podszedl do zlewu, nalal wody do
czajnika, przeszedl na druga strone sali, odstawil, wlaczyl, wyjal kubek,
nasypal kawy, zalal wrzatkiem i wrocil na swoje miejsce z pachnaca kawa.
Nie uwierzycie, ale kilkanascie lat temu, no moze dwadziescia, wygralem w
kategorii „nauczyciel, ktorego najbardziej sie boje”. Bylo, minelo.
5. Nikt nie przyszedl na moja lekcje. Wczesniej w drodze do pracy
widzialem, jak ktos plugopiaskarka odsniezal droge, mimo ze nie bylo ani
grama sniegu. Jesli robotnik nie potrzebuje sniegu, aby odsniezac, to ja
moge prowadzic lekcje bez uczniow. Tak tez zrobilem. Dobry nauczyciel nie
potrzebuje uczniow, aby uczyc.
4. Pewnego razu przyszedl tylko jeden uczen. Lekcja jak lekcja. Nic
specjalnego. Jednak w polowie chlopak poprosil mnie, czy moze odebrac
telefon, poniewaz dzwoni ojciec. Nie wiem, co mowil rodzic, ale chlopca
slyszalem bardzo dobrze: „Tato, jestem w szkole. Tak, mam lekcje. Tak, to
etyka. Tak zdecydowalem, chce chodzic. Ale ja bede chodzic. Wiem, ze jest
pozno. Dam rade. Zdaze. Tato, to moja decyzja”” i tak dalej jeszcze przez
kilka minut.
3. Powiedz mi – zapytalem ucznia, ktory na moich lekcjach uparcie pisze
wszystko olowkiem – czy u innych nauczycieli tez tak sie zachowujesz?
„Nie”. A dlaczego? „Boje sie ryzykowac?” A co oni ci robia, ze sie boisz?
„Nie moge powiedziec”.
2. Zadalem uczniom trudne pytanie. Zapadla cisza. Nagle otworzyly sie drzwi
i wszedl nauczyciel matematyki. Cos chcial wziac z sali. Zadalem pytanie
ponownie. Nikt nie wie? Czy na sali jest ktos, kto wie? Cisza. Nagle
odwraca sie matematyk i odpowiada. Swietnie – mowie. Widzicie, zeby
rozumiec literature, musicie uczyc sie matematyki.
1. Do mojej sali wchodzi pani wozna i wyciera tablice. Zadnej literki ma
nie byc. Kurcze, tam byly bardzo wazne tresci. O szczesciu, o odwadze, o
wolnosci – jak to na etyce. Wozna uparcie wyciera tablice od paru dni na
kazdej lekcji. Wpada i wyciera. Ale dlaczego? Podobno ma byc w szkole
kontrola, wiec lepiej nie ryzykowac.
Dariusz CHETKOWSKI

�sMam czasami wrazenie, ze zwyciestwa reprezentacji sprawiaja niektprym bol”
D L A C Z E G O N I E W S Z Y S C Y L U B I A B R Z E C Z K A…
Reprezentacja w finalach Euro, Robert Lewandowski najlepszym strzelcem na
kontynencie, Piast Gliwice z nieduzym budzetem zdobywa mistrzostwo. Polska
pilka pokazala wszystkie swoje jasne i ciemne stron
W swiezo minionym roku Polacy zrobili to, co zrobic nalezalo i wypadalo.
Z dziesieciu meczow eliminacyjnych wygrali osiem, jeden przegrali i jeden
zremisowali. Osiagneli cel. To nadal nie jest reprezentacja, na mecze
ktorej czeka sie ze spokojem, bo wiadomo, ze na pewno da sobie rade. Roznie
z tym bywa. Ale jesli wezmie sie pod uwage same wyniki, mozna byc
zadowolonym.
Krytyka, ktora spada na Jerzego Brzeczka, moze wiec dziwic. Zupelnie jakby
byl to trener majacy do dyspozycji trzydziestu rownorzednych zawodnikow na
poziomie europejskim, losowal przed meczem jedenastu i mowil: grajcie, jak
wam pasuje, i tak wygracie.
Brzeczek jest selekcjonerem od lipca 2018 roku. Reprezentacja, ktora
przejmowal od Adama Nawalki, przegrala na mundialu w zawstydzajacych
okolicznosciach i wrocila z Rosji przybita, bo niektorzy widzieli ja w
cwiercfinale, Nawalke kreowano na drugiego Kazimierza Gorskiego, a wyszlo
jak zwykle.
A to byli w wiekszosci najlepsi polscy pilkarze, wiec Brzeczek zostawil az
osiemnastu z nich. Trzeba ich bylo odbudowac psychicznie, znalezc nastepce
Lukasza Piszczka i szukac nowych. Szybko okazalo sie, ze Rafal Kurzawa nie
nadaje sie do gry gdziekolwiek poza Gornikiem Zabrze, Karol Linetty zmaga
sie sam ze soba, a Michal Pazdan bezpowrotnie stracil stanowisko „ministra
obrony narodowej”.
Posucha byla taka, ze selekcjoner powolywal nawet Thiago Cionka, ktory mogl
sie wiele naczytac o swoich dyskusyjnych umiejetnosciach, ale przyjezdzal
na zgrupowania dumny, ze jest czlonkiem polskiej reprezentacji.
Brzeczek robil poczatkowo to, co wszyscy jego poprzednicy: szukal
kandydatow do gry w klubach, w ktorych pracowal, lub dawal wiare doradcom.
Trzeba przyznac, ze pomylil sie tylko w dwoch przypadkach. Damian Szymanski
z Wisly Plock i Rafal Pietrzak z Wisly Krakow nie sprostali wymaganiom
reprezentacji. Ale to u Brzeczka debiutowali Krzysztof Piatek, Krystian
Bielik czy Sebastian Szymanski, ktorzy zbierali dobre oceny, oraz Damian
Kadzior, a w ostatnich minutach ostatniego meczu ze Slowenia – Kamil
Jozwiak. Tomasz Kedziora debiutowal w zespole Adama Nawalki, ale
podstawowym prawym obronca stal sie w tym roku.
Trener byl tez konsekwentny w sprawie Arkadiusza Recy. Postawil na swoim –
pilkarz przezywal trudne dni w Atalancie Bergamo, po przejsciu do SPAL
zaczal grac i od razu widac to bylo w reprezentacji.
Selekcjoner zaczynal od serii szesciu meczow bez zwyciestwa, ale
przeciwnikami w czterech byli mistrzowie Europy – Portugalczycy oraz Wlosi.
Druzyna zaczela wygrywac wtedy, kiedy to bylo potrzebne – od pierwszego
meczu eliminacyjnego mistrzostw Europy, z Austria w Wiedniu. Miala tylko
chwile slabosci, kiedy w ciagu trzech dni przegrala ze Slowenia i
zremisowala z Austria.
Czepialbym sie stylu, gdyby reprezentacje tworzyli nominowani do Zlotej
Pilki „France Football”. Dopoki tak nie jest, cieszmy sie z tego, co mamy.
Oczywiscie to nie znaczy, ze dziennikarze maja nie krytykowac. Taka nasza
rola. Ale jesli po meczu z Izraelem, wygranym 4:0, pierwsze pytanie na
konferencji zadane przez nieznanego mi dziennikarza brzmi: „Dlaczego nie
gral Rybus?”, to dziennikarz albo nie wie, o czym mowi, albo ktos go
podpuscil.
Mimo osiagniecia celu Brzeczek nie jest ulubiencem tej czesci mediow, ktora
nad opisywanie rzeczywistosci woli jej kreowanie. Slucham czasami kolegow
po fachu, jak mowia jezykiem agentow pilkarzy lub jakby byli pasem
transmisyjnym trenerow i prezesow klubow. Brzeczek nie dzwoni po
redaktorach, nie pcha sie przed kamery, nie stawia krytykom obiadow i nie
podaje dziennikarzom dzieci do chrztu. A przede wszystkim nie sprzedaje im
newsow, nie donosi na kolegow po fachu, stoi na czele sztabu, ktory jest
lojalny i nie paple, zeby sie komus przypodobac.
To po co dziennikarzom o zacieciu biznesowym taki trener? Lepiej miec
swojego, ktorego sie ulepi zgodnie z wlasnymi potrzebami i interesem. Mam
czasami wrazenie, ze zwyciestwa reprezentacji sprawiaja niektorym bol.
Stefan SZCZEPLEK

-Turniej Czterech Skoczni w Ga-Pa:
Bedzie starcie Polska-Norwegia
Kwalifikacje do drugiego konkursu wygral wicelider turnieju i PS Karl
Geiger. W Nowy Rok na Skoczni Olimpijskiej pojawi sie piatka Polakow,
odpadl Jakub Wolny
Treningi i kwalifikacje musialy sie podobac niemieckim kibicom, bo nie
tylko Geiger byl najlepszy i zarobil 5000 euro, ale potwierdzil powrot
formy Markus Eisenbichler, takze Stephan Leyhe i Constantin Schmid nie byli
wiele za liderami druzyny prowadzonej przez trenera Stefana Horngachera.
Uklad sil w 68. TCS przed drugim konkursem niewiele sie zmienil. Lider
Ryoyu Kobayashi byl wprawdzie w kwalifikacjach trzeci – razem z Peterem
Prevcem, za Philippem Aschenwaldem, a lekko przeziebiony Stefan Kraft
siodmy, ale w noworocznym konkursie zapewne wszyscy dotychczasowi
bohaterowie turnieju zmobilizuja sie nieco bardziej.
Polacy spisali sie w miare dobrze. Dawid Kubacki byl dziesiaty, Kamil Stoch
– jedenasty, Piotr Zyla – szesnasty. Przy odrobinie szczescia do wiatru,
kazdy z nich moze siegnac podium. Maciej Kot i Stefan Hula bez problemu
zdobyli awans. Tylko Jakub Wolny drugi raz pozostanie bez punktu, tym razem
nie z powodu zbyt luznej nogawki kombinezonu, tylko wyraznego braku
przyjazni ze skocznia w Garmisch-Partenkirchen.
Wszyscy polscy skoczkowie beda mieli w pierwszej serii noworocznego
konkursu rywali zagranicznych, sa wsrod nich trzej Norwegowie, wiec latwo
na pewno nie bedzie. Maciej Kot trafil na Roberta Johanssona, Stefan Hula
na Daniela Andre Tandego i Piotr Zyla na Mariusa Lindvika. Kamil Stoch ma
za przeciwnika Slowenca Roka Justina, Dawid Kubacki zas Amerykanina Kevina
Bicknera.
Liczba uczestnikow turnieju wzrosla z 71 do 73. Ubyl Niemiec Richard
Freitag, przybyl za niego Adrian Sell oraz dolaczyli dwaj Wlosi, Federico
Cecon i Alex Insam. Z tej nowej trojki do serii KO konkursu glownego
awansowal tylko Cecon.
Drugi konkurs 68. TCS rozpocznie sie na Wielkiej Skoczni Olimpijskiej w
srode o 14.
Krzsztof RAWA
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
————————
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *