Dzien dobry – tu Polska – sobota, 9 lutego 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 38 (5070) 9 lutego 2019 r.
W E E K E N D

Z cyklu swiete slowa:
TRAGEDIA NIE JEST TO, ZE POLSKA JEST SKLOCONA Z WIEKSZOSCIA SWIATA, MA
BEZNADZIEJNY, SKRETYNIALY RZAD, PSEUDOPREZYDENTA NA USLUGACH PiS, SEJMOWA
MASZYNKE DO GLOSOWANIA ZLOZONA Z MATOLOW, PAZERNY KOSCIOL ZYJACY NA KOSZT
PODATNIKOW- ALE TO, ZE P O L O W A P O L A K O W J E S T Z T E G O
Z A D O W O L O N A (Joanna Senyszym)
Przyslal Lech Lyczywek, drukuje z podziekowaniem- Wasz:
Gargamel Pod Wrazeniem

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 830,09 zl
(osiemset trzydziesci zl dziewiec gr). Wplaty w ostatnim tygodniu to 2650
zl, a wydatki – dofinansowanie zakupu pionizatora dla Dominiki Pluty oraz
kupno preparatow witaminowych dla Pauliny Gulinskiej z Ciechanowa, chorej
na mukowiscydoze.
W styczniu do Stowarzyszenia zglosila sie Pani Zaneta, mama
czteromiesiecznej Julki, z prosba o pomoc w leczeniu rzadkiej choroby (na
razie podejrzenie ksantomatozy mozgowo-sciegnistej) polegajacej na
wrodzonym zaburzeniu syntezy kwasow zolciowych z powodu mutacji genu
CYP27A1. U jej brata, Antosia, ktory zmarl w czerwcu 2017 r, stwierdzono
identyczna mutacje. Teraz stan zdrowia Julki jest w miare stabilny ale musi
stosowac leki. Jednym z nich jest kwas chenodeoksycholowy, w Polsce
niedostepny i nie refundowany. Profesor z CZD skonsultowala przypadek
Julki z niemieckimi specjalistami i zaleca jak najszybsze zastosowanie
preparatu, ktorego koszt, to 78 tys. zl na rok. Rodzice walcza z
biurokratyczna maszyneria o zrefundowanie lekarstwa ale maja coraz mniejsza
nadzieje, ze sie uda cos zrobic. Wspolnie ze Stowarzyszeniem rozpoczynaja
zbiorke, by jak najszybciej zaczac podawac lek.
Nie moglismy powiedziec rodzicom, ktorym jeszcze niedawno umarl syn, ze ich
corke czeka podobny los i zaoferowalismy pomoc. Jesli marynarze z Pogotowia
dorzuca cokolwiek, nadzieja zaswita. Bedziemy zbierac na lek, aby uratowac
Julke.
Pozdrawiam:
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
Gargamel: czyli kolejne „Dziecko za burta”. Oczywiscie Wujkowie Marynarze
wiedza co to znaczy. Wszystkich 78 tysiecy zl nie uzbieramy (chociaz kto
wie?), ale wprawdzie „wszystkiej wodki nie wypijesz, wszystkich dziewczyn
nie przelecisz,”- trzeba sie starac.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8040 PLN Euro: 4.3082 PLN Frank szw.: 3.7956 PLN Funt:
4.9192 PLN Gielda 8.02.2019 r. godz. 17.00 WiG 60280.51 (-0.23%)
WiG30 2695.52 (-0.48%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.73 PLN Euro: 4.23 PLN
Funt: 4.84 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.70 PLN
Euro: 4.21 PLN Funt: 4.87 PLN

Pogoda w kraju
W wielu regionach popada deszcz. Bedzie za to cieplo – termometry pokaza
nawet dziewiec stopni Celsjusza.

OPANIA RAZ JESZCZE
Swietnym aktorem jest Opania.
Sprawdzil sie w Brelu i Hemarze.
Lecz PiS jest dzis innego zdania,
Ze” kiepskim jest kabareciarzem.

Dlaczego podpadl? Coz, mial pecha.
Nie brak talentu jest przyczyna.
Nie chcial sie wcielic w postac Lecha,
Wiec stal sie” marnym aktorzyna.

Gdyby sie zgodzil, bylby wielki!
Na pewno zrobilby furore
I splendor czekalby go wszelki,
A tak” podrzednym jest aktorem.

Lecz patrzac na to z drugiej strony,
Na pewno mi przyznacie racje:
To, ze przez PiS jest odrzucony,
Stanowi dzis” nobilitacje.

Niejeden podpadl. Maly, duzy,
Czy to bohater czy Noblista,
Niewazne, ze sie czyms zasluzyl.
Spostponowanych dluga lista.

Nikt juz nie zostal na swieczniku
Z tych, ktorych cenie, ktorych lubie.
Wiec pointe zawre w tym okrzyku:
Panie Marianie, witaj w Klubie!
———————-
Wojciech DABROWSKI

W ostatnich latach nazywano go sumieniem obozu „dobrej zmiany”.
NIE ZYJE JAN OLSZEWSKI. BYLY PREMIER I OPOZYCJONISTA
Jan Olszewski, byly premier, obronca opozycjonistow w procesach
politycznych w okresie PRL, zmarl w piatek – poinformowal Antoni
Macierewicz.
Jan Olszewski urodzil sie w 1930 r. w Warszawie w rodzinie zwiazanej
tradycjami polskiego niepodleglosciowego ruchu robotniczego. Jego matka
byla stryjeczna siostra Stefana Okrzei, jednego z zalozycieli Organizacji
Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej, straconego przez Rosjan w trakcie
rewolucji w 1905 r.
W czasie II wojny swiatowej Olszewski dzialal w Szarych Szeregach, w tzw.
Zawiszy, pod pseudonimem „Orlik”. W 1953 r. skonczyl prawo na Uniwersytecie
Warszawskim. W latach 50. dolaczyl do zespolu tygodnika „Po prostu”,
wspierajacego przemiany po pazdzierniku 1956 r. Pisal m.in. o rehabilitacji
zolnierzy AK i patologiach wymiaru sprawiedliwosci; w efekcie na dwa lata
zostal objety zakazem publikacji. Uczestniczyl w spotkaniach krytycznego
wobec wladz, inteligenckiego Klubu Krzywego Kola.
W latach 60. bronil w procesach politycznych m.in. Jacka Kuronia, Karola
Modzelewskiego, Melchiora Wankowicza, Adama Michnika, Janusza
Szpotanskiego, Wojciecha Ziembinskiego. W latach 1968 – 70, w zwiazku z
obrona studentow aresztowanych w czasie manifestacji marcowych w Warszawie,
byl zawieszony w prawie wykonywania zawodu. W 1975 r. podpisal „List 59” –
protest przeciw poprawkom wprowadzajacym do konstytucji PRL przewodnia role
PZPR i sojusz z ZSRR. W 1976 r. bronil w sadach robotnikow Radomia i
Ursusa. Wspolpracowal z KOR i Ruchem Obrony Praw Czlowieka i Obywatela.
W 1980 r. doradzal Solidarnosci i Lechowi Walesie. Jako czlonek Komitetu
Obywatelskiego przy Walesie uczestniczyl w rozmowach Okraglego Stolu. W
1991 r. Walesa powolal go na premiera, a 23 grudnia 1991 r. jego rzad
otrzymal wotum zaufania od Sejmu – pierwszego po wojnie wybranego w wolnych
wyborach.
Jego rzad upadl w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. (tzw. noc teczek) w wyniku
ujawnienia archiwaliow SB przez owczesnego szefa MSW Antoniego
Macierewicza. 4 czerwca rano do Sejmu trafily koperty z tzw. lista
Macierewicza, na ktorej znajdowaly sie nazwiska politykow figurujacych w
archiwach MSW jako tajni wspolpracownicy komunistycznych sluzb specjalnych.
Po latach sad lustracyjny oczyscil z zarzutu wspolpracy wiele osob z tej
listy, m.in. Wieslawa Chrzanowskiego. Do Sejmu Olszewski wrocil dopiero
jako posel Ruchu Odbudowy Polski w 1997 r. Po raz trzeci zostal poslem w
kolejnej kadencji, tym razem z listy Ligi Polskich Rodzin. Nie nalezal
jednak do partii. Z zycia publicznego definitywnie wycofal sie w 2011 r.
Odkad poparl latem 2017 r. prezydenckie weta do ustaw sadowych, stal sie
naczelnym sumieniem obozu „dobrej zmiany”. Choc niewychodzacym poza krytyke
detalu.
Jak pisal w marcu 2018 r. w POLITYCE Rafal Kalukin: „Olszewski latami
staral sie racjonalizowac biograficzny paradoks etosowego pepeesowca,
ktorego dziejowy kolowrot wyniosl do rangi symbolu narodowo-katolickiej
prawicy. Jeszcze w latach 90. zapewnial, ze »nie utozsamia sie z prawica«.
Dowodzil, iz jedyny istotny podzial w Polsce biegnie pomiedzy »tradycja
niepodleglosciowa i peerelowska«. Z tej konstatacji wzielo sie zreszta
slynne pytanie »Czyja Polska?« z jego pozegnalnej mowy premierowskiej”.
R.K.

INNE TONY MOWY NIENAWISCI
Zabojstwo Pawla Adamowicza uruchomilo emocjonalna dyskusje o akceptacji w
przestrzeni publicznej tzw. mowy nienawisci, ktora wedlug czesci ekspertow,
politykow i prawnikow mogla sie posrednio przyczynic do tragicznej smierci
prezydenta Gdanska.
Mimo ze uznani kryminolodzy, tacy jak prof. Brunon Holyst, dystansuja sie
od tezy, ze zabojca kierowaly motywy polityczne, aspekt mowy nienawisci
jest i chyba na zawsze bedzie zwiazany z tym wydarzeniem.
Warto sie pokusic o refleksje, mamy dzis bowiem w Polsce problem ze
zdefiniowaniem, czym mowa nienawisci jest. Panstwo i jego sluzby nie czuja
tez imperatywu, aby z nia walczyc. Raczej byla lekcewazona lub
niezauwazana. Pamietamy, jak prokuratura z Bialegostoku narysowana na murze
swastyke uznala za indyjski symbol szczescia i umorzyla sprawe. To
pokazuje, jak lekcewazaco organy scigania traktuja tego rodzaju historie.
Blyskawiczna i bezwzgledna byla natomiast reakcja sluzb, glownie policji,
po zabojstwie prezydenta Gdanska. Sprawcy hejtu w sieci byli zatrzymywani w
swoich domach, zanim jeszcze zdazyli wylaczyc komputer. A przeciez problem
jest i byl taki sam przed tragiczna niedziela. Panstwo moze wyznaczyc
cienka czerwona linie, ktorej przekroczyc nie mozna. Czy jednak bedzie tak
za dwa, trzy, cztery miesiace, kiedy emocje juz opadna? Przeszlosc kaze
miec watpliwosci.
Skad wiec niechec panstwa do powaznego zajmowania sie tym zjawiskiem? Moim
zdaniem pojecie „mowa nienawisci” zostalo przed laty zinstrumentalizowane,
upolitycznione. Srodowiska liberalno-lewicowe uzywaly go jako
ideologicznego bata na oponentow. Prawica uznala to za probe nakladania
politycznego kaganca. W efekcie problem wszyscy zbagatelizowali i kolejne
rzady nie robily nic, aby zajac sie nim na serio. Dzis przyszedl czas na
refleksje.
Tomasz PIETRYGA

Holdys w „Newsweeku”
POSPOLITE RUSZENIE
To sa jedne z najpiekniejszych obrazkow, kiedy czlowiek ratuje czlowiekowi
zycie. Albo kiedy desperacko ratuje zwierze, przykuwa sie do drzewa, by nie
pozwolic go sciac.
I jedne z najstraszniejszych, kiedy drugi czlowiek zycie niszczy, dreczy
innego czlowieka, zatruwa mu zycie, niszczy jego dorobek, przyrode, katuje
zwierzeta. Nie, nie stoimy wtedy posrodku, choc bezradnosc niekiedy
paralizuje – nasza natura sama decyduje, nasze serca sa za jednym lub za
drugim i wtedy jest akcja lub jej nie ma.
Mam w oczach obrazek z 2001 roku, nadal rozrywajacy mi serce. Wielki posag
Buddy w Banianie, w Afganistanie, wykuty misternie w brazowej skale,
60-metrowa figura z tajemnymi korytarzami i grotami wiodacymi od stop
rzezby az do glowy bostwa w kilka sekund rozpada sie na kawalki, rozsypuje
sie w pyl, znika. Zjawisku towarzyszy radosny taniec talibskich wojownikow
z kalachami w reku – udalo sie! Wczesniej misternie naszpikowali rzezbe
laskami dynamitu gesto, by nie ocalal najmniejszy fragment, by Budda
zamienil sie w kupe gruzu i piach. Yeah! Barbarzyncy, dzicz upojona
zniszczeniem nie tylko bezcennego zabytku, ale i wlasnej historii,
trwajacej wieki tradycji.
Co mozna w takiej sytuacji zrobic? Stac bezczynnie? Sterczec? Spoko, natura
czlowieka nie spi, empatia istnieje. Wiec obok widze obrazki, jak ludzie
probuja ratowac rzeczy przed zniszczeniem, chowac je, przechowywac,
przekazywac w formie piesni z ust do ust, zakopywac rysunki, fotografie,
filmy. Tonie zwierze i ludzie rzucaja sie na ratunek, by mu ocalic zycie.
Czlowiek skacze na tory przed pedzace wagony metra, by wyrwac smierci
dziecko, ktore osunelo sie z peronu. Internet naszpikowany jest takimi
relacjami z desperackich aktow ratowania. Mam wrazenie, ze wtedy stajemy
sie prawdziwymi ludzmi, na przekor tym, ktorzy twierdza, ze prawdziwymi
ludzmi sa ludzkie bestie, ktore niszcza, torturuja i zabijaja.
Najpiekniejsze aktywnosci w moim zyciu to te, kiedy moglem pomoc w
ratowaniu kogos lub czegos. Czy to dzieci ze szpitala w Konstancinie w 1979
r., czy cpunow z Monaru, czy skatowanego psa, czy konia wysylanego do
rzezni, czy powolanie Akademii Sztuk Przepieknych, czy kogos, kto nie ma
pieniedzy na kosztujaca miliony dolarow operacje, dzieki ktorej bedzie mial
szanse przezyc, i wtedy robie co moge, by pomoc mu zebrac kase. Mam
wrazenie, ze wtedy stajemy sie ludzmi. Powodz we Wroclawiu przed laty,
plynace ulicami miasta rzeki i przez rynek lodki, a w nich ludzie, ktorzy
podaja tym w oknach mieszkan bochenki chleba, mleko, koce, za friko – to
widze. Ratownicy i ofiary, symbioza, bez ktorej gatunek ludzki nie
przetrwalby wojen, kataklizmow, epidemii. Jesli istnieje pojecie
czlowieczenstwa, to w takich zachowaniach sie zawiera.
Zyjemy w czasach powszechnego niszczenia. Niszczenia ludzi, ich dorobku,
autorytetu, niszczenia prawdy historycznej, wprowadzania do obiegu
klamstwa. Niszczona jest swoboda mysli, niszczone i usuwane sa poglady,
dziela sztuki, ich autorzy. Nie ma dzis w Polsce postaci nietknietej, grupy
spolecznej niesponiewieranej, miliony porzuconych oczekuje na podanie im
pomocnej dloni. Wiec pedzimy w styczniu za puszkami Wielkiej Orkiestry
Swiatecznej Pomocy, a gdy zamordowany zostaje prezydent miasta Gdansk,
Pawel Adamowicz – pedzimy za ta jego wielka wirtualna puszka, by nagle z
dna kieszeni wysuplac ostatnie grosze, ktore urosna do niebotycznej kwoty
16 milionow zlotych. Tacy jestesmy.
Im bardziej wladza kogos niszczy – tym mocniejszy opor stawiamy. Mam
wrazenie, ze kazdy atak na Jurka Owsiaka zmusza nas do aktu samoocalenia i
jeszcze silniej pragniemy wrzucic cos do puszki Orkiestry. Gdy zginal pan
Pawel, Patrycja Krzyminska uruchomila te wielka puche dla niego i Polacy
rzucili sie na pomoc, pokazujac, kim naprawde jestesmy, wbrew
barbarzynskiej propagandzie. Teraz wladze chca zniszczyc dorobek
historyczny Polakow i dziecko Pawla Adamowicza, Europejskie Centrum
Solidarnosci. Chca je zdemolowac, przejac i nafaszerowac klamstwem. Ruszyly
wiec zbiorki na ratowanie tego najwazniejszego dzis elementu prawdy
historycznej. Sluza jednemu celowi: ratowaniu niesklamanej pamieci o
wyborach z 4 czerwca 1989 roku, o bohaterskich ludziach tamtego czasu i o
nas samych. Polska potrzebuje dzis kolejnego pospolitego ruszenia!
Zbigniew HOLDYS

ZE SKARBNICY HISTORII
Pozyteczne „gdybanie”
Nie odkryjemy po raz drugi Ameryki stwierdzeniem, ze ogolny poziom wiedzy
historycznej wspolczesnych Polakow jest niezbyt wysoki. No, moze nie jest
tak zle, skoro jakis warszawiak do plakatu zapraszajacego na koncert z
okazji imienin ostatniego naszego krola dopisal: „Mason”. Pod koniec lat
90-tych ubieglego wieku pojawila sie na rynku wydawniczym ksiazka pt.”Co by
bylo gdyby” historie alternatywne”. Autorzy- historycy Janusz Osica i
Andrzej Sowa (tworcy m.in. popularnej audycji radiowej „Historia na opak”
emitowanej w Radio Bis) rozmawiaja ze znanymi wspolczesnymi historykami,
profesorami Henrykiem Samsonowiczem, Januszem Tazbirem, Jerzym Skowronkiem
i Andrzejem Ajnenkielem. Nie sa to jednak tradycyjne pogawedki historyczne
o wybitnych postaciach, wojnach, przymierzach, czy spiskach. We wstepnym
slowie od autorow czytamy m.in.: „Wspolczesna metodologia historii zdjela
juz swoista anateme, jaka ciazyla na slowku „gdyby”. Historia alternatywna
zyskuje coraz szersze uznanie, takze profesjonalistow, m.in. jako
wyprobowany sposob popularyzacji oraz ozywienia i uatrakcyjnienia naszej
wiedzy o przeszlosci. Wszak myslenie o przeszlosci w kategoriach” co by
bylo, gdyby”” jest ulubionym sposobem potocznego myslenia o historii””.
Lektura omawianej ksiazki potwierdza w calej rozciaglosci opinie, ze owo
historyczne „gdybanie” okazac sie moze wielce pozytecznym zajeciem dla
czytelnika w kazdym wieku, jezeli tylko interesuje sie on historia. Bo czy
nie warto dowiedziec sie na przyklad od prof. H. Samsonowicza, co by bylo,
gdyby nasz Mieszko I nie przyjal chrztu w 966 roku? Albo ” gdybysmy
przegrali bitwe pod Grunwaldem?
Prof.J. Tazbir z kolei rozwaza m.in. takie alternatywy: co by bylo, gdyby
Jan III Sobieski nie ruszyl na odsiecz Wiednia, albo gdyby pierwszy rozbior
Polski w 1772 roku byl zarazem ostatnim?
Prof. J. Skowronek odpowiada na pytania, co by bylo, gdyby Napoleon
ostatecznie zwyciezyl, jak by sie potoczyly nasz dzieje, gdyby w XIX wieku
powstala ” Polska monarchia naddunajska, czyli Austro-Wegry-Galicja?
Prof. A. Ajnenkiel zastanawia sie nad ewentualnymi konsekwencjami
polsko-francuskiej wojny prewencyjnej przeciwko Hitlerowi w 1933 roku, i co
by bylo, gdybysmy uprzedzili Stalina, zawarli ugodowy sojusz w 1939 roku z
Hitlerem i ruszyli wraz z nim na ZSRR w 1941 roku?
Janusz Osica, jeden ze wspolautorow ksiazki, wystepowal przed laty w
magazynie historycznym „Lata i stulecia” autorstwa Mariana Kubery,
emitowanym w TVP.
Parafrazujac slynne STS-owskie haslo ” Myslenie ma kolosalna przyszlosc”
mozna zaryzykowac twierdzenie, ze i „gdybanie” nie pozbawione bedzie moze
nie az tak wielkich perspektyw. Jest to bowiem czysta gra intelektualna
ksztalcaca przede wszystkim nasza wyobraznie, zabawa polegajaca na probach
zmiany wizerunkow przeszlosci i kreowaniu sytuacji, ktore sie nie wydarzyly.
Wladyslaw SOBECKI

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
* Pierwszy wspolny singiel Donatana i Roberta Lewandowskiego pt. „Mansa
Musa” wykona trzech krajowych raperow. Robert jest jego producentem
wykonawczym. Pilkarzy i hip-hopowcow duzo laczy. Jedni gryza trawe, a
drudzy wrecz przeciwnie.
* Najbardziej medialna postac „dobrej zmiany”, krol internetu Bartlomiej M.
zostal aresztowany. Podobno panstwo, tak jak ryba, zaczyna psuc sie od
glowy. W tym przypadku, jak wynika z kariery, niestety wystepuje brak
podstawowego elementu.
* „Taniec z gwiazdami” powoli obsada dogania nazwe. Tym razem wystapi kilka
znanych postaci. Justyna Zyla, Anna Jagodzinska, Dominika Tajner czy
Sebastian Stankiewicz. Ja trzymam kciuki za Sebastiana. Uroda jak z
korespondencyjnego kursu chirurgii plastycznej, ale talent juz wlasny.
* Jest nowy prowadzacy widowisko „Spiewajmy razem. All Together Now” w
Polsacie. To Mariusz Kalamaga, swego czasu lider grupy kabaretowej Lowcy.B.
Mariusz to taki czlowiek, ktorego fryzjer opuscil wczesniej niz natchnienie.
* Trwa wyscig o zakup Radia Zet. W kolejce stoja Agora, Fratria oraz
biznesmen Zbigniew Jakubas. Ja trzymam kciuki za Fratrie. Jak bracia
Karnowscy przejma radio, to satyryk Szymon Majewski nie bedzie musial
szukac inspiracji na miescie. Bedzie ja mial na miejscu.
* Wojciech Brzozowski, wielokrotny mistrz swiata w windsurfingu, ozenil sie
z uczestniczka „Idola” Aurelia Krzakala. Chyba gratuluje. Wojtku.
Malzenstwo jest jak nowy samochod. Cieszysz sie tylko, jak wyjezdzasz z
salonu.
* Stacja TVN pokaze Fryderyki, czyli nagrody polskiego przemyslu
muzycznego. Powodzenia. Dotychczasowa historia tych nagrod to smiech,
nieistotnosc i wiarygodnosc na poziomie Stanislawa Piotrowicza z rozancem.
Dlatego tak wielu artystow odmawia.
* Od momentu gdy posel Marek Jakubiak wyrazil chec pomocy III-ligowej
Polonii, kibice Legii Warszawa oglosili bojkot piwa Ciechan. Kibice Polonii
w rewanzu przestana pic Krolewskie. Z takim podejsciem do alkoholu w klubie
Kukiz’15 Marek i tak nie mialby szans.
* Mistrz swiata i Europy w medialnym ekshibicjonizmie, czyli Jacek
Borkowski, podobno ma juz nowa dziewczyne. To aktorka Monika Dubisz, z
ktora wesoly Jacek gra w spektaklu „Osadzeni”. Wiezienie to prawdziwy raj
podatkowy. Nie placi sie odsetek od braku talentu.
* Weronika Rosati poszla do sadu z Krystyna Olbrychska. Panie wdaly sie w
medialny dyskurs na temat bylego partnera Weroniki oraz ojca jej dziecka.
Dzieki takim debatom show-biznesem interesuja sie wylacznie trzy firmy.
Elektrocieplownia, gazownia i wodociagi.
* Teatr Wspolczesny w Szczecinie wystawil sztuke pt. „Byc jak Beata”. Jest
to spektakl muzyczny zlozony z piosenek Beaty Kozidrak i zespolu Bajm.
Lubie teksty Bajmu. Sa niczym safari w podswiadomosc. Bestie w nich ukryte
nie chca mnie zjesc. Chca sie ze mna napic.
* Tomasz Karolak wraca do popularnego serialu pt. „39 i pol”. Kontynuacja
przygod wiecznego chlopca bedzie nosila wymowny tytul „50 i co?”. Sa trzy
etapy w zyciu mezczyzny. Mlody, stary i dobrze wygladasz. Tomasz wlasnie
wymyslil czwarty.
* Tradycyjnie stacja TVN, znana rowniez jako Discovery, jako pierwsza
zaprezentowala nowa wiosenna ramowke. W sieci pojawily sie relacje, kto jak
byl ubrany i kto byl ubrany gorzej. To ten typ dziennikarzy, wedlug ktorych
Osama dalej jest prezydentem, a Obama nie zyje.
27 lutego w lodzkiej Arenie odbedzie sie „Koncert przeciwko nienawisci”. W
inicjatywie Dody nie wystapia Edyta Gorniak i Agnieszka Chylinska. Fala
nienawisci, ktora zalala ich media spolecznosciowe dowodzi, ze artysci
powinni wystapic glownie dla siebie.
Grazyna Wolszczak wygrala proces o smog, ktory wytoczyla polskiemu
panstwu. Nastepnie okazalo sie, ze Grazyna na co dzien jezdzi dieslem. Smog
powinien byc wpisany na liste produktow regionalnych. Polskie tradycyjne
wedzone powietrze.
Kuba WOJEWODZKI

Jednoreka gwiazda Wielkiego Sportu
N I E D R A Z N I M N I E G D Y K T O S Z E R K A…
– Nie pasuje do obrazka, co? Wczesniej niepelnosprawni kojarzyli sie z
ludzmi smutnymi, biednymi i zalamanymi. A to chyba najwieksza krzywda, jaka
mozna nam zrobic – mowi Natalia Partyka, 29-letnia jednoreka czterokrotna
mistrzyni paraolimpijska w tenisie stolowym.
Srodowisko sportowe dlugo traktowalo pania tylko jako ciekawostke?
-Dlugo. Czasami dzieje sie tak nawet dzisiaj. Nie ma co czarowac –
wyrozniam sie na turniejach dla osob pelnosprawnych. Na samym poczatku inni
zawodnicy sa ciekawi, zastanawiaja sie, kim jestem, co robie miedzy nimi.
Drazni to pania?
-Staralam sie nie zwracac na to uwagi, chociaz mialam dosc. Ludzie czasami
przeginaja, w rozne strony. Wiekszosc przeciwniczek juz sie ze mna oswoila,
ale w nowym miejscu ciagle wzbudzam zainteresowanie. Na szczescie krotkie:
podejda, zobacza, sprawdza i tyle. Nie drazni mnie to, ze ktos zerka. Nie
mam reki, a uprawiam sport. To chyba normalne, ze ktos patrzy, jak widzi
cos wyjatkowego. Na zawodach dla niepelnosprawnych sa wieksze ciekawostki,
wtedy sama sie przygladam i pytam. Czasami dochodze do wniosku, ze to, co
mnie spotkalo, to jakis drobiazg. Za kazdym razem na igrzyskach
paraolimpijskich chlone historie innych zawodnikow i mysle, jakie mam
szczescie. Ci ludzie sa niesamowicie silni, ich droga do sukcesu wymagala
niewiarygodnej wytrwalosci i wiary. Wydaje sie, ze niektorzy dostali od
losu za duzo ciosow jak na jednego czlowieka. Te historie sa budujace, ale
czasami mam wrazenie, ze ze swoja niepelnosprawnoscia nie pasuje do grona
tych herosow.
A pani miala kiedys pretensje do losu? Zadawala pani sobie pytanie:
dlaczego mnie to spotkalo?
-Nie przypominam sobie takich chwil. Nie siedzialam i nie dolowalam sie
takimi pytaniami. Szybko sie zaakceptowalam. Moze na poczatku troche
wstydzilam sie, ze nie mam reki, ale z kazdym rokiem radzilam sobie coraz
lepiej. Nigdy nie pytalam: czemu ja?, doszlam do wniosku, ze od takich
pytan reka mi nie urosnie. Chociaz ostatnio dowiedzialam sie, ze jest na to
szansa – coreczka trenera, ktory prowadzi mnie w silowni, podeszla do mnie,
wystrzelila serie pytan obowiazkowych, a pozniej stwierdzila, ze nie warto
sie martwic, bo pewnie reka mi odrosnie. Spokojnie czekam.
Ma pani dystans do swojej niepelnosprawnosci?
– Fartuszka z tylu nie zawiaze, ale rzadko gotuje. Dwoch kaw tez nie
przyniose naraz, mam dwa razy wiecej chodzenia. Ostatnio odkrylam jeszcze
jedna rzecz – nie moge grac na PlayStation. Palcow mi brakuje, pada nie
ogarniam. Bardzo nad tym ubolewam, nie wiem, czy pisac do producenta, zeby
zrobil dla mnie jakis specjalny sprzet, ktory mialby wiecej przyciskow z
lewej strony.
Czyli ma pani dystans.
-Tak naprawde to sie go uczylam. Duzo dalo mi przebywanie z innymi osobami
niepelnosprawnymi od dziecka. Widzialam 20-, 30- czy 40-latkow, ktorzy
droge wyrabiajaca dystans mieli juz za soba, podlapalam to od nich. Pozniej
obracalam sie w gronie znajomych, dla ktorych moja niepelnosprawnosc nie
byla zadnym problemem, moglismy z niej pozartowac. Wszyscy wiedzieli, ze po
jakims glupim tekscie raczej sie zasmieje, a na pewno nie obraze.
Denerwuje pania, kiedy ktos probuje pani w czyms pomoc?
-Ludzie czesto mysla, ze z czyms sobie nie poradze, ale chec pomocy mnie
nie drazni. Nie musze za wszelka cene na kazdym kroku udowadniac, ze nie
potrzebuje wsparcia. Jestem kobieta, jak ktos mnie puszcza w drzwiach, to
ide i nie mam z tym problemu, nie mysle o swojej niepelnosprawnosci.
Najgorzej jest, jak ktos sie narzuca i wychodzi jakis klops. Wie pan, ja
mowie, ze ja, on, ze on, i zaczynamy sie szarpac.
Nie wiedzialem, czy otworzyc pani butelke z woda.
-A myslalam, ze sprawdza pan, czy dam rade. Mogl pan otworzyc, tym bardziej
ze reka mi sie slizgala i musialam pomoc sobie swetrem.
Mysli pani o sobie, ze moze dawac przyklad innym?
-Urodzilam sie niepelnosprawna i pokazalam, ze to nie jest koniec swiata.
Jesli o to chodzi – moge byc wzorem. Czasami dochodza do mnie rozne prosby,
zwykle wiadomosci, odzywaja sie rodzice dzieci, ktore tak jak ja urodzily
sie bez rak. Wyrazaja radosc z tego, ze moga mnie obserwowac, sa ciekawi,
jak sobie poradzilam. Jestem dla nich jakas nadzieja – skoro dalam sobie
rade, tak samo moze byc z tymi dzieciakami. Kiedys odezwal sie mezczyzna,
ktorego syn chodzil juz do szkoly. Napisal, ze chodzi tam razem z nim, ze
wyrecza go we wszystkim. Wyrazilam swoje zdanie, delikatnie – ze to moze
nie najlepszy pomysl, ze nie mozna wychowac niedorajdy. Wkurzyl sie na
mnie, stwierdzil, ze sam wie, co jest dla jego dziecka najlepsze. Nie wiem,
czy pozniej to przemyslal, troche odpuscil i dal synowi przestrzen, bo
jesli tak sie nie stalo, to przyszlosc moze byc trudna i bolesna. Mam
swiadomosc, ze moge troche podpowiadac, ale unikam myslenia o sobie jako o
wzorze, a autorytet to juz chyba za duze slowo. Robie swoje, gram, wiem, ze
wyrozniam sie na tle innych, ale uprawiam sport od zawsze i chce robic to
jak najlepiej.
Chlopczyca?
– Rzeczywiscie mialam wiecej kolegow niz kolezanek. Pozniej trenowalam
przeciez w osrodku szkolenia w Gdansku z samymi chlopakami. Teraz to sie
zmienilo, ale za moich czasow bylam jedyna dziewczyna w grupie. Do tenisa
stolowego trafilam pewnie dlatego, ze sala byla blisko domu i nie musialam
jezdzic przez pol miasta. Tata wybral nam dyscypline, najpierw zapisal na
zajecia moja siostre, a ja pozniej poszlam jej sladem. ?Dla taty sport byl
wazny, ale amatorsko – troche biegal, nadal gra w pilke nozna z kolegami.
Pani poradzila sobie z niepelnosprawnoscia, a otoczenie szybko pania
zaakceptowalo?
-Dzieci sa okrutne, teraz pewnie jeszcze bardziej niz kiedys. Ale moim
zdaniem w dzieciecej ciekawosci nie ma nic zlego. Chcialy wiedziec, co sie
ze mna stalo, a jak juz sie dowiadywaly, to konczyl sie temat. Czasami
gorsi sa rodzice, to oni przygladali sie dluzej, drazyli zagadnienie. Nie
znajdowali w sobie odwagi, by po prostu podejsc i zapytac, dlaczego nie mam
reki.
Na pierwsze igrzyska paraolimpijskie pojechala pani jako 11-latka. Brzmi
niewiarygodnie.
– Mam bardzo silny charakter, a rodzicie wiedzieli, kogo maja w domu, wiec
zgodzili sie na moj wyjazd do Sydney. Wiedzieli tez jednak, z kim jade –
bylam najmlodsza, stalam sie maskotka calej ekipy. Wszyscy nade mna
czuwali, a rodzicie byli pewni, ze chociaz lece na drugi koniec swiata, to
nie stanie mi sie krzywda. Nie mielismy wtedy telefonow komorkowych, nie
mozna bylo zadzwonic, wyslac wiadomosci. Jak patrze na to ?z dystansu, to
jestem w szoku, ze rodzice nie mieli nic przeciwko temu.
Moze nie chodzilo o to, czy stanie sie pani krzywda, tylko jak wytrzyma
pani ten wyjazd psychicznie?
Mialam byc smutna, ze mnie przez miesiac w domu nie bedzie? Mialam plakac
po katach, ze tesknie za rodzicami? Nie bylam smutna, nie plakalam. Bylam
przyzwyczajona do wyjazdow. Zeby zakwalifikowac sie na igrzyska, musialam
startowac w roznych zawodach przez trzy lata. Coraz wiecej czasu spedzalam
bez rodzicow, bylam przygotowana na rozlake. Rodzice wpakowali mnie w
samolot, byla to dla mnie swietna przygoda i duze doswiadczenie, chociaz
nie watpie, ze trudniejsze dla nich
Co jest pani najwiekszym atutem przy stole?
– Polaczenie sily i techniki, no i zmiennosc, stosuje wiele rotacji z
bekhendu. W ten sposob zdobywam wiele punktow. Ale nad szybkoscia musze
wiecej pracowac.
Pani ciagle niespelnionym marzeniem jest medal na igrzyskach po walce z
pelnosprawnymi rywalkami?
-Skoro nie mam takiego medalu, to o nim marze, ale wiem, ze to marzenie
moze nigdy sie nie spelnic. Mam tego swiadomosc.
Mysli juz pani o igrzyskach w Tokio?
-Chce zakwalifikowac sie do turnieju indywidualnego. Od roku sa juz inne
zasady punktacji do rankingu swiatowego i musimy duzo wiecej grac. Teraz
wszyscy jezdza wszedzie, zeby utrzymac swoje pozycje. Za rok zaczniemy
walke o start druzynowy, pozniej przyjdzie zagrac tylko o siebie. Wiem, ze
jestem w stanie sie zakwalifikowac, ale wiem tez, ze jesli sie nie uda, to
nie bedzie koniec swiata. Przez to, co przezylam do tej pory, inaczej do
wszystkiego podchodze. Wiem, ze igrzyska to niezwykle wazny turniej, ale
nie jedyny.
Rozmawial:
Michal KOLODZIEJCZYK
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
———————————————————————-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *