Dzien dobry – tu Polska – sobota, 8 maja 2021

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XIX nr 120(6101) 8 maja 2021r.
W E E K E N D

Dla smiertelnie chorego 12 latka
ZASPIEWAJA NA TWOIM SLUBIE!
Chor Akademii Morskiej w Szczecinie pod dyrekcja dr hab. Sylwii
Fabianczyk-Makuch istnieje na scenie muzycznej od 18 lat. Zespol szybko
stal sie wizytowka miasta i regionu, szerzac morska tradycje w kraju i poza
jego granicami. Tylko przez ostatnie 8 lat zdobyl na najwazniejszych
krajowych i miedzynarodowych konkursach blisko 60 glownych nagrod
festiwalowych, w tym 12 Grand Prix ( m.in. w Tajwanie, Czechach, Rosji,
Slowacji, we Wloszech czy na Litwie).. Grupa zapraszana jest rowniez do
wspolpracy z wybitnymi artystami polskiej i zagranicznej sceny muzycznej,
takimi jak: Andrea Bocelli, Krzysztof Penderecki, Krzesimir Debski, Henri
Seroka, Michael McGlynn, Fernando Gil Estrada, Wlodek Pawlik, Zbigniew
Wodecki, Andrzej Smolik, Grzegorz Turnau, Andrzej Piaseczny, Justyna
Steczkowska, Kasia Mos, Igor Herbut, Jan Kanty Pawluskiewicz, Kayah,
Trebunie-Tutki, Kroke, Mikromusic.
A teraz przeczytajcie:
Zostalo zaledwie 12 dni, by zebrac pieniadze potrzebne na leczenie
12-letniego szczecinianina, Wiktora Lewickiego. Chlopiec od jesieni walczy
z wyjatkowo zlosliwym guzem mozgu. W obliczu tego dramatu jest jednak
ogromna nadzieja. Jest jedno miejsce na swiecie, gdzie Wiktor ma szanse
wyzdrowiec – to Szpital Dzieciecy w St. Louis w Stanach Zjednoczonych.
Lekarze wypracowali tam metode leczenia tego typu guzow, ktora – wedlug
medycznych publikacji wynikow badan – daje az 85% szans na calkowite
wyleczenie. Koszt tej innowacyjnej terapii jest jednak niebotyczny – wynosi
ponad 2 mln dolarow.
Marzysz o pieknym slubie? Chor Akademii Morskiej w Szczecinie pomoze Ci
spelnic to marzenie! Wylicytuj oprawe muzyczna slubnej Mszy sw. w wykonaniu
chorzystow zespolu, ktory w 2019 roku wyrozniony zostal honorowym tytulem
Ambasadora Szczecina! Gwarantujemy niezapomniane wrazenia!
Cena wywolawcza: 1000 zl. Koniec licytacji: 07.05., godz. 21:00.
O polnocy dostaje maila z…Japonii. Kpt Boguslaw Fryszkowski, ktory przez
caly czas trwania aukcji zdalnie „trzymal reke na pulsie” informuje:
Licytacja zakonczona… Kwota 2050 zl, jest wiec ponad dwukrotnie przebicie
ceny wywolawczej 🙂
Doslownie na kilkanascie minut przed koncem licytacji wlaczylo sie do niej
jeszcze kilka osob i przebijalo stawke, az o godz. 21 stanelo na 2050 zl.
Mozna wiec powiedziec ze mamy sukces bo kwota calkiem calkiem, a biorac pod
uwage ze licytowana byla rzecz niematerialna, jedynie doznania duchowe
oprawy muzycznej to mysle ze smialo mozna to nazwac sukcesem!
Pozdrawiam przeserdecznie:
Bogdan
Do rana nie moglem zasnac z wrazenia, podziwu i…radosci. Cos
Wspanialego! I to w czasie pandemii, gdy w uroczystosci slubnej, w kosciele
moze przebywac ograniczona ilosc osob- byc moze niewiele wiecej niz
Chorzystow! Ale przeciez nie tylko to sie liczy. Chor Akademii Morskiej w
Szczecinie to rowniez wyprobowani Przyjaciele Marynarskiego Pogotowia
Gargamela- z kazdej edycji nowej plyty, kilka egzemplarzy zawsze
przeznaczaja na gazetkowa aukcje.
Kochani!- Bede szczesliwy jezeli w przyszlosci, w podobnej SPRAWIE
zgodzicie sie przyjac moja skromna pomoc w postaci prasowego patronatu.
Gazetke czyta okolo 15 tys. marynarzy, w tym sporo takich, ktorzy sie
zenia. Niektorzy nawet po kilka razy…Wasz:
Gargamel -caly w gratulacjach
—————–
Na stacje benzynowa podjezdza czarny mercedes. Wysiada facet w ciemnym
garniturze i ciemnych okularach, Leje do pelna, potem wchodzi do srodka,
podchodzi do polki z alkoholami i bierze pare flaszek najdrozszej whisky.
To samo robi przy polce z prezerwatywami

Podenerwowany ekspedient, czujac nosem mafie, obawia sie rozroby przy
placeniu. Nagle z samochodu wyskakuje kuso ubrana panienka, wpada do srodka
i drze sie od drzwi:
– Prosze ksiedza! Jeszcze trzy paczki chipsow!!!
(Nad. Piotr NOWALANY)

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/aa
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”
BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Witam
Saldo na Koncie Marynarskiiego Pogotowia Gargamela wynosi 4.578,67 zl
(cztery tysiace trzysta siedemdziesiat osiem zl i szescdziesiat siedem gr).
Wplaty w ostatnim tygodniu to 1.550 zl. Zaplacilismy jednoczesnie za
terapie Mikolaja, marynarskiego dziecka z Gdyni. W planach mamy zakup
wozka dla Dominiki, oplacenie faktur za leczenie Antosi w Brukseli i za
pobyt w hotelu przyszpitalnym Le Roseau podczas konsultacji i badan.
Dla Romana mamy 8459.53
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
30-611 Krakow
——————
A wiec znow (cytujac z przemowienia Stalina w koncu wojny) :”i na naszej
ulicy zaswiecilo slonce” Znow mamy czym ratowac dzieciece zycie i zdrowie.
Tylko tak dalej:
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 3.7861 PLN Euro: 4.5764 PLN Frank szw.: 4.1723 PLN Funt:
5.5720 PLN
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.70 PLN Euro: 4.50 PLN Funt: 5.17
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.64 PLN Euro: 4.45 PLN
Funt: 5.17 PLN

Pogoda w kraju
Na polnocy, wschodzie i w centrum przelotny deszcz Pozostalym regionom
dopisze pogodna aura. Temperatura maksymalnie od 9 stopni Celsjusza na
Suwalszczyznie do 14 st. C na Dolnym Slasku i Ziemi Lubuskiej.

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
ZLOTE MYSLI MARII CZUBASZEK
-„Niepalacy tez zyja tylko do smierci”.
-„Mlodosc musi sie wyszumiec, a starosc wypalic”.
-„Kazda kobieta powinna w pewnym wieku ustalic ile ma lat i juz sie tego
trzymac”.
-„Jestem w rozwojowym okresie poznej dojrzalosci”.
-„Zero ruchu. Przez sport do kalectwa”.
-„Lepiej byc mlodym niz starym, ale lepiej byc starym niz martwym”.
-„Wszyscy mysla, ze jestem optymistka, a to nie prawda. Ja jestem
pesymistka, ale pogodna”.
-„Niektorzy pytaja, dlaczego czasem trace plynnosc finansowa. Trudno jej
nie tracic, gdy ma sie meza jazzmana. Karolak ma co prawda emeryture
artystyczna – 719 zlotych. To masa pieniedzy, ale w ludziach jest tyle
pazernosci… ze czasem dorabia koncertami”.
-„Co ja z tym zdrowiem zrobie, przeciez do grobu go nie wezme”.
„Natchnienie to mial Mickiewicz. Do takich glupot jak ja pisze, nie
potrzeba natchnienia. Ja musze miec motywacje. Dla mnie to sa zawsze trzy
niezaplacone rachunki”.
(Nad. Piotr NOWALANY)

Krajobraz po „bitwie”
WYJSCIE Z COWIDOWEGO PODZIEMIA.
Tuz po majowce zaczelo sie wielkie odmrazanie gospodarki. Sklepy,
restauracje, fryzjerstwo, kosmetyka, silownie, kultura wychodza z
zamkniecia. Oraz z podziemia.
Pierwsi wystartowali fryzjerzy, w 11 wojewodztwach jeszcze w kwietniu, a
tuz po majowce takze w innych czesciach Polski. Od 1 maja mozna zaczac
uprawiac sport, ale na razie tylko na wolnym powietrzu i w grupach nie
wiekszych niz 50 osob. Dzieciaki i mlodziez beda mogly wrocic na baseny,
pod warunkiem trzymania sie roznych szczegolowych zasad.
Tuz po dlugim weekendzie wolno otworzyc muzea, z tym ze jedna osoba ma
przypadac na co najmniej 15 m kw. Podobnie w kosciolach, ktore jednak rzad
namawia do mszy na wolnym powietrzu.
Dzis, 8 maja w ograniczonym zakresie rusza hotele, jednak ich restauracje
pozostana zamkniete. 15 maja bedzie mozna na wolnym powietrzu zdjac
maseczki i usiasc przy stoliku restauracyjnym albo kawiarnianym ustawionym
w ogrodku. Dozwolone beda przyjecia weselne i komunijne na wolnym
powietrzu, ale z limitem do 25 osob.
Gastronomia, pod warunkiem rozstawienia stolikow na odpowiednio duze
odleglosci, bedzie mogla – jesli statystyki pozwola – ruszyc z koncem maja.
Podobnie jak kina i teatry, silownie i kluby sportowe. I szkoly, do ktorych
uczniowie zaczna wracac od 15 maja.
To by oznaczalo juz wzgledna normalnosc.
Wiekszosc fryzjerow o zmianie zasad dowiedziala sie wlasnie od klientow,
ktorzy po obejrzeniu konferencji ministra zdrowia chwycili za telefony. W
wielu miejscach telefon nie przestawal zreszta dzwonic do wieczora. W malym
zakladzie w Szczecinie chec ostrzyzenia sie zaraz o 10 rano w najblizszy
poniedzialek zglosilo az 50 osob.
Niektorych desperacja wyprowadzila daleko na manowce. Fryzjer z Opola
napadl na bank; najpierw przyszedl ze scyzorykiem, ale nie wzieto go na
powaznie, wrocil wiec z atrapa pistoletu i tym razem byl przekonujacy.
Ukradl 50 tys. zl, ale szybko zostal zlapany. Inaczej niz w przypadku
lamania ustaw covidowych,bez mozliwosci zawieszenia.
W porownaniu z innymi branzami fryzjerzy i tak wychodza z lockdownu we
wzglednie dobrej kondycji.
Podchody pod silowniami
Branza sportowa wraca na powierzchnie z wyjatkowo licznymi zarzutami
karnymi. Czesc – takze z poczuciem, ze ktos, nie wiadomo kto, probowal
przejac ich biznesy, bo tak ludzie tlumacza sobie to, co sie dzialo w
silowniach i klubach ostatnimi miesiacami.
1 kwietnia wieczorem zmieniono przepisy ze skutkiem natychmiastowym i odtad
w silowniach i na basenach mogla sie pojawiac tylko kadra olimpijska. Wiele
silowni poszlo w scenariusze z filmow o prohibicji – zaslonilo okna i
wpuszczalo cwiczacych przez czynny sklep z chemia albo przez prywatne
mieszkanie. Wiele aktywnosci okolosportowych przenioslo sie do mniej
eksponowanych lokali. Szachisci z Zielonej Gory spotykali sie w nieczynnym
osiedlowym klubie, wpuszczani tam przez dozorce i zamykani na klucz. W
niektorych miasteczkach funkcjonariusze otrzymali to zarzadzenie wraz ze
wskazaniem od lokalnych komendantow, zeby na kontrole zabierac
przedstawicieli PiS. Czy chodzilo o to, ze w przypadku naruszen prawa
antycovidowego panstwo moze zadac od przedsiebiorcy zwrotu pomocy z tarczy
kryzysowej, a zawsze lepiej miec cos na czlowieka, niz nie miec, czy wrecz
o ocenienie szans na przejecie lokali? Tak przynajmniej spekuluja
wlasciciele tych miejsc.
Tylko w dawnym wojewodztwie gdanskim (ale tez np. w Krakowie) juz 8
kwietnia skontrolowano po 200 placowek. W wielu miejscach kazda silownie
sprawdzano odtad czesciej niz raz dziennie. Niewielka salka w Kartuzach na
Kaszubach zaliczyla osiem kontroli w ciagu dwoch dni. Jak tlumaczy Piotr
Gdaniec z Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach: „powtarzanie kontroli w
danym miejscu jest uzasadnione, bo rano mogliby tam cwiczyc czlonkowie
kadry narodowej, czyli zgodnie z prawem, a po poludniu mogloby sie okazac,
ze sa tam tez inne osoby””.
Czesto sprawdzano pokazowo. Na walbrzyskim Podzamczu pod niewielka silownie
zajechaly cztery radiowozy na sygnale – by ustalic, ze cwiczacy zajmuja co
drugie urzadzenie, uzywaja srodkow do dezynfekcji i utrzymuja dystans kilku
metrow, ale nie naleza do polskiej kadry olimpijskiej. W aktach sprawy
zapisano, ze wywieszona na drzwiach kartka „nieczynne” nie odpowiada
prawdzie.
We Wroclawiu kilkunastu mundurowych wkroczylo na korty do squasha i
badmintona, liczace 60 m powierzchni albo wiecej i wydzielone scianami
bocznymi. Na jeden kort przypadala jedna badz dwie osoby – ktore jednak nie
byly olimpijczykami. Cwiczacy zostali ukarani mandatami, a wlasciciele
wyszli z zarzutami. Wlasciciel obstaje, ze pozytywna ocena sluzb
sanitarnych jest jednoznaczna z pozwoleniem na uzytkowanie kortow, obiecal
tez pomoc prawna kazdemu zle potraktowanemu przez policje klientowi.
Klienci poskarzyli sie do rzecznika praw obywatelskich, ktorego kadencje
niebawem zakonczono.
W Warszawie w klubie sztuk walki dla zawodowcow policyjna kontrola zastala
Marcina Tybure, znanego na swiecie zawodnika UFC. Zastosowano srodki
zapobiegawcze – Tybura musial wyjsc przed klub, wylegitymowac sie i
wytlumaczyc, z jakiego powodu przebywa na silowni.
Swiatla na weselach
Sytuacja restauratorow jest analogiczna jak wlascicieli klubow. Otworzyli
sie w pazdzierniku, a szesc dni pozniej premier Mateusz Morawiecki oglosil,
ze znow musza sie zamknac. Od tego czasu, jesli zarabiaja, to gotujac na
wynos. – Z wlasnej kieszeni dolozylem 80 tys. zl, od panstwa uzyskalem ok.
7 tys. zl pomocy plus zwolnienie z ZUS – podlicza wlasciciel kawiarni.
By przetrwac, oni tez siegali po fortele. Urzadzali „testowanie potraw”, z
ankieta wypelniana podczas obiadu, czasem „testerzy” wystepowali w roli
„pracownikow tymczasowych”.
Gastronomia wychodzi z lockdownu nie tylko z najciezszymi zarzutami,
zagrozonymi kara do osmiu lat wiezienia, stawianymi masowo, ale i z
wyjatkowo gorzkim bilansem miedzyludzkim – bo wiekszosc kontroli
prowadzonych przez policje byla efektem donosow.
Oriana i Patryk poznali sie w pracy. Wlasciciel restauracji i zarazem ich
wieloletni szef uznal, ze mlodej parze to przyjecie po prostu sie nalezy.
Przygotowano sie do wesela z zachowaniem aktualnie obowiazujacych srodkow
ostroznosci – czyli w tylnej sali, przy zastawionej kontenerami bramie
wjazdowej i z autami gosci zaparkowanymi na tyle daleko, by nie rzucaly sie
w oczy. Rano wlasciciel restauracji dostal telefon od znajomego, ze jest
zgloszenie z miasta i zeby przypadkiem nie organizowali tej imprezy, no,
ale goscie byli juz zaproszeni. Z kosciola, w ktorym weselnicy mogli sie
spotkac legalnie, przemieszczano sie w podgrupach, by nie rzucac sie w
oczy. Do restauracji weszli tylnym wejsciem, przez kuchnie. Para mloda
zdazyla odtanczyc pierwszy taniec, a potem bylo jak w czarnej komedii –
tlum policjantow dobijajacych sie do okien i wywazajacych drzwi, para mloda
uciekajaca przez okno i pozostali goscie, ktorym juz nie udalo sie zbiec,
przekonujacy policje, ze uczestnicza w zajeciach z tanca – edukacyjnych, a
wiec dozwolonych”
W tym samym tygodniu w Kisielnicy pod Lomza kilkudziesieciu policjantow
przyjechalo do 38 doroslych i 6 dzieci. Od zewnatrz, na bramie, zawieszona
byla klodka, a wewnatrz bawiono sie po cichu, ale policja nie dala sie
zwiesc. W Suwalkach z podobnym przytupem szturmowano 14 osob
zabarykadowanych w restauracji, w Starogardzie Gdanskim i Lukowie – po 15
gosci; jedzacych weselny obiad w ciszy, zakloconej dopiero przez
wylamywanie drzwi.
W Jaworznie kontrolowanych odwiedzil, procz licznych funkcjonariuszy, pies
policyjny na sluzbie. W kazdym z tych miejsc grono rozeszlo sie przed
czasem, mijajac auta rozswietlone na niebiesko.
Glosno po cichu
Techno zawsze ciagnelo do podziemnosci: zamkniete grupy na FB, imprezy w
nieczynnych bunkrach, wylaczonych z uzytku fabrykach czy opuszczonych
magazynach. Bilety kupowalo sie np. na Zrzutce.pl albo placilo gotowka na
miejscu – od 100 do 300 zl. W anonsach wrzucanych na zamkniete fora na FB
jawne byly tylko nazwiska didzejskich gwiazd, ktore beda grac, i linki do
zapisow, ale adres i haslo rozchodzily sie juz poczta pantoflowa. Gosciom
zaklejano obiektywy aparatow w komorkach, mieli zakaz dzielenia sie
wrazeniami pod rygorem wpisu na czarna liste, nikt nie mogl opuscic imprezy
w trakcie jej trwania, czyli az do rana. To wszystko rownalo sie
adrenalinie. Techno, muzyka spolecznie zaangazowana np. w sprawy LGBT,
mialo teraz dodatkowy walor – elitarnosc. Zrobic podziemna impreze na
kilkaset osob i utrzymac to w tajemnicy – to bylo cos. Goscie powtarzali,
ze „techno to muzyka buntu” i ze „wrocili do korzeni”.
Odmrazanie
Rozklad jazdy opublikowany przez rzad nie jest jasny. Ma zalezec od rozwoju
sytuacji i wskaznikow zachorowan. Ktore jednak tez nie zawsze sa
wiarygodne. Wchodzimy w nowe czasy z doswiadczeniem roku zacierania sie
granic pomiedzy absurdem a rzeczywistoscia. Panstwo wyznaczylo, kto moze
pracowac, a kto nie, stosujac sobie tylko znane kryteria. Nawet nie
sprawialo wrazenia, ze chce wspierac swoich obywateli – jesli juz, to dbalo
o fasade, rozdajac nielicznym przywileje i bezrefleksyjnie egzekwujac
zakazy. Policja wywindowala poziomy absurdu ponad wszelkie granice, i nawet
jezyk dostosowal sie do absurdalnych realiow: doniesienia z kronik
policyjnych, dotyczace „nalotu”, „lapanki” czy tez „wielkiej akcji policji”
z tego czasu to juz wylacznie relacje o podjezdzaniu kilkoma radiowozami
pod kluby sportowe albo miejsca, ktore karmily czy strzygly. Mechanizmow
wspierajacych uczciwosc i przestrzeganie prawa nie bylo.
Po drodze mielismy bunt przedsiebiorcow, ktorzy pokazywali panstwu, gdzie
maja jego niejasne decyzje, i wyrok Wojewodzkiego Sadu Administracyjnego w
Opolu w sprawie fryzjera z Glogowa, mowiacy, ze karanie za prace w czasie
lockdownu jest niezgodne z konstytucja, bo skoro panstwo nie oglosilo stanu
wyjatkowego, moze jedynie ograniczac dzialalnosc roznych branz, ale nie
moze ich zamykac. Mimo tego wyroku tysiace policjantow wlasnie dobijaly sie
do zakladow fryzjerskich.
Nienormalnych czasow – w kwestii pandemicznej szczesliwie dobiegajacych
konca – nie mozna ot tak odeslac do historii. Zostalo mnostwo gospodarczych
ruin, nierozliczonych absurdow, ludzkich dramatow, nienaprawionych krzywd.
Ten gorzki rachunek wlasnie sie otwiera.
Martyna BUNDA
Wspolpraca: Mariusz SEPIOLO

Tak bylo, Kochani. Tak bylo..!
TEMIDA W OPALACH
Zsylka sedziego do Zielonej Gory – skad my to znamy? Szkoda, ze nasz kraj
nie jest wiekszy – wtedy zsylka bylaby bardziej dotkliwa.
Kilkanascie lat temu bylem na przyjeciu sylwestrowym u przyjaciol. W pewnej
chwili podszedl do mnie pewien pan, ktorego twarz wydawala mi sie znajoma.
– Nazywam sie Pawel Wawrzecki, syn Stanislawa. Chcialem panu podziekowac za
to, ze interweniowal pan w obronie mojego ojca. W gabinecie Ochaba
znaleziono tylko dwa listy do przewodniczacego Rady Panstwa, zeby
skorzystal z prawa laski: Rakowskiego i pana.
Nigdy wiecej pana Pawla nie spotkalem, wiem tylko, ze byl popularnym
aktorem i od lat mieszka w Ameryce. W stosunku do mnie wykonal ladny gest.
Zapomnialem o moim liscie do przewodniczacego Rady Panstwa (substytut
prezydenta) Edwarda Ochaba. Zawsze bylem przeciwnikiem kary smierci, a juz
wymierzanie jej w sprawach gospodarczych uwazalem za akt zdziczenia. Sprawe
Stanislawa Wawrzeckiego – oskarzonego w glosnym procesie i straconego (1965
r.) za przestepstwa gospodarcze, przypomniala w zeszlym tygodniu w swoim
artykule Violetta Krasnowska („Powieszony i ograbiony”, POLITYKA 17), ale
tylko pod katem staran rodziny o odzyskanie mienia.
Moze wiec warto przypomniec owczesne przestepstwa gospodarcze i to, co dla
nas dzisiaj najwazniejsze: jak wladza naciskala na sedziow, adwokatow,
media i wszystkich dookola, zeby uzyskac najsurowsze wyroki, bo one maja
dzialanie odstraszajace. Takie jest przekonanie kazdej wladzy autorytarnej
– od Gomulki do Kaczynskiego i Ziobry.
W owczesnej Polsce notorycznie brakowalo miesa. W sklepach, bo na talerzach
mieso bywalo. Byl to tzw. artykul strategiczny. Wladza panicznie bala sie
wybuchu niezadowolenia. Gole haki staly sie symbolem komunizmu. Brak miesa
sprzyjal przestepczosci gospodarczej. W drodze od rzezni do „konsumenta”
mieso znikalo w tajemniczych okolicznosciach. Ktos musial na tym zarabiac.
Doprowadzalo to do szalu owczesnego prezesa kraju Wladyslawa Gomulke, ktory
sam zyl skromnie, ascetycznie i tego samego oczekiwal od innych. Pierwszy
sekretarz KC PZPR domagal sie surowych kar za przestepstwa gospodarcze.
Mysl o sadownictwie niezawislym od partii i rzadu nie byla mu bliska. (I do
dzisiaj nie jest, lansuje ja sekta sedziowska i sadokracja). Przeciwko
oskarzonym o przestepstwa gospodarcze rozpetano nieslychana nagonke. W
zakladach pracy organizowano masowki na rzecz surowego karania. Cenzura nie
tolerowala zadnych watpliwosci. Za przestepstwa gospodarcze grozila nawet
kara smierci.
Kiedy wiec znany pisarz Jerzy Andrzejewski w swoim felietonie w POLITYCE
wtracil jedno zdanie, ze „kiedy slyszy glosy domagajace sie kary smierci –
slyszy w nich takze potrzebe zbrodni”, w KC zawrzalo. Mysl niby banalna,
ale wtedy, kiedy wladza stawiala szubienice dla przestepcow gospodarczych –
stawala sie wywrotowa i antypanstwowa. Wybuchla awantura, rozdzwonily sie
telefony rzadowe, Gomulka zwymyslal Rakowskiego, Andrzejewski stracil
felieton. W surowym liscie kierownika Biura Prasy KC PZPR Artura Starewicza
do POLITYKI (1960 r.) czytamy: „Biuro Prasy jest zaskoczone faktami
wyjatkowej nielojalnosci i braku dyscypliny partyjnej, ponowna publikacja
»Notatek« Andrzejewskiego. POLITYKA nie powinna drukowac autorow
zajmujacych stanowisko nam wrogie, nawet gdy publikowana wypowiedz jest
politycznie poprawna lub »neutralna«. Niestety redakcja zlekcewazyla
polecenia Biura Prasy KC PZPR. Na fakty te zwrocilem uwage tow.
Rakowskiemu. (…) Kierownictwo redakcji nie chce sie liczyc z wyraznymi
poleceniami KC PZPR (…) wyzej sobie ceni dobre stosunki z Andrzejewskim i
poklask u obcych nam srodowisk – niz dyscypline partyjna…”.
Atmosfera byla ciezka. Pierwszy wiekszy proces gospodarczy dotyczyl tzw.
afery skorzanej, znanej jako „Dedo i inni”. W grudniu 1960 r. Rakowski
pisal w swoich Dziennikach: „Bylem wczoraj u Forbertow. Byl tam mecenas Iks
(nazwiska nie pamietam). Broni jednego z oskarzonych w procesie kieleckim.
Opowiadal ciekawe historie. Wyroki smierci na pewno beda, poniewaz w
Kielcach latwiej je dac niz w Warszawie, scislej zas wyegzekwowac od
sedziow, dodalem od siebie. Mecenasa interesuje, jak zachowa sie
przewodniczacy kompletu sedziowskiego, ktoremu obiecano stanowisko prezesa
Sadu Wojewodzkiego w Kielcach, a tymczasem pare dni temu nominacje otrzymal
ten sam prezes, ktory zostal usuniety w pazdzierniku 1956 r., oczywiscie
pod naciskiem »rewizjonistow«.
Iks twierdzi, ze w czasie sledztwa Dedo zostal wezwany przez prokuratora do
mowienia prawdy i ze jesli tak postapi, to otrzyma lzejszy wyrok. Totez w
toku calego przewodu sadowego zachowywal sie jak prokurator, ktory
przypadkowo trafil na lawe oskarzonych. Dopiero gdy uslyszal zadanie wyroku
smierci, zrozumial, na jak waskiej kladce sie znalazl. Iks twierdzi takze,
iz adwokaci w tym procesie zaprotestowali przeciwko urzadzaniu masowek w
zakladach pracy. (…)
Iks powrocil takze do procesu Galickiego. [Dyrektor Warszawskich Zakladow
Garbarskich, skazany na dozywocie, prokurator zadal kary smierci – DP]. O
naciskach wywieranych na sedziow, ktorzy go sadzili, wiadomo. Prezesa Sadu
Wojewodzkiego Michala Kulczyckiego chciano przeniesc za kare do Zielonej
Gory. Galicki, mimo ze prokurator domagal sie kary smierci, otrzymal
dozywocie. Jednego adwokata zawieszono w czynnosciach, minister
sprawiedliwosci odebral mu prawo praktyki, a drugiego wczoraj zaproszono do
Ministerstwa Sprawiedliwosci na rozmowe. Iks w konkluzji: tak zyczy sobie
KC”.
Zsylka sedziego do Zielonej Gory – skad my to znamy? Szkoda, ze nasz kraj
nie jest wiekszy – wtedy zsylka bylaby bardziej dotkliwa.
Trwal nieustajacy nacisk wladzy na media (POLITYKA) i na sad. W listopadzie
1960 r. Rakowskiemu wreczono dymisje na pismie. Nie bylo sie do kogo
odwolywac. Wolne media nie istnialy. Gomulka byl z delegacja w Moskwie.
Czekalismy cala noc na jego powrot u niego w mieszkaniu. Wanda Wilkomirska,
jego zona, byla na tournée za granica. Darek Fikus zakaszal pasta do zebow,
zeby Magda nie wyczula alkoholu. Ostatecznie Rakowskiego przywrocono, a
wyroki wykonano.
Daniel PASSENT

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
Kronika kulturalna Kuby Wojewodzkiego.
* Tomasz Kammel, ewangelista cudu zycia w TVP, oglosil, ze bedzie teraz za
uczciwie zarobione pieniadze produkowal skarpety. Gratuluje. To ladny gest
wsparcia dla tych, ktorych prezes Jacek Kurski puscil w podobnym odzieniu.
* Zlote Maliny 2021 rozdane. Po raz pierwszy w plebiscycie na najgorsze
filmy swiata nominowana byla nasza produkcja, „365 dni”. I to az w szesciu
kategoriach. Wygrala tylko w jednej. Typowa polska cecha. Jestesmy za
slabi, nawet zeby byc najgorsi.
* Lech Walesa, z zawodu legenda i noblista, dal ogloszenie, ze szuka pracy,
za 20 tys. zl od spotkania. Od razu dostal oferte od tygodnika „Nie”
Jerzego Urbana. Niestety powiedzial nie. A szkoda, bo sporo ich laczy.
Ostatnio obaj robia w satyrze.
* Miniony tydzien to publiczne pranie brudow na linii Maja Hyzy – Grzegorz
Hyzy. Maja zarzuca bylemu mezowi, ze ja przesladuje oraz neka. Na zimno
powiem, ze ma duzo racji. Jego piosenki leca non stop w radiu, a jej nie.
* TVN przygotowuje gejowski program randkowy „Finding Prince Charming”, w
ktorym trzynastu mezczyzn bedzie zabiegalo o wzgledy jednego zamoznego
kawalera. A wszystko to w luksusowej willi i egzotycznej scenerii. Co tu
ukrywac. Wsrod eurodeputowanych prawicy zawrzalo.
* Media wrzeszcza w amoku: „Jarek Jakimowicz oblapia Magdalene Ogorek na
wizji”. Internauci skanduja zgodnie o oblesnym typie. Ogladam material z
TVP Info i widze, jak facet dotyka skrawka sukienki swojej kolezanki. Nie
chce bronic jego, ale rozumu. Jak debile podpalaja swiat, to on powinien
byc gasnica.
* Trwaja spekulacje, czy to juz koniec obecnego na antenie TVP od 27 lat
programu Tadeusza Sznuka „Jeden z dziesieciu”. Ja bym sie nie zdziwil.
Ulubiona regula prezesa Kurskiego w tym programie to granie na siebie.
* Ta wiadomosc dotarla do mnie z opoznieniem. Jacek Stachursky, wokalista
disco polo, przestawil sie na branze fotowoltaiczna i jako Stachursky Sun
Energy bedzie teraz produkowal prad. Brawo. Jak wszyscy artysci bez gustu
tak zrobia, bedziemy liderem w regionie.
* Zapal medialny Tomasza Kammela nie slabnie. Na Instagramie opublikowal
pismo od swego prawnika, ze bedzie walczyl z hejtem i fake newsami. Stop
fake. Stop hejt – pisze. Jak kazdy komik wie, ze w nowym repertuarze
pierwsze zdanie musi byc najsmieszniejsze.
* Przyznano Weze 2021, czyli nagrody za najgorsze polskie filmy. Po trzy
statuetki dostaly obrazy „365 dni” i „Petla”. Najgorszym rezyserem zostal
Patryk Vega. W kategorii braku talentu Patryk z roku na rok ma coraz
mniejsze szanse na bycie ozdrowiencem.
* Artur Orzech zalozyl kanal na YouTube, na ktorym zamierza jak co roku
komentowac konkurs Eurowizji. W sieci zamiescil tez wpis do Jacka
Kurskiego: „I znowu pan mnie nie zwolnil, tylko ja odchodze. Ja zwalniam
pana”. Stawiam dolary przeciw orzechom, ze Jacek to wkrotce uslyszy.
* TV4 szykuje program „Sedzia na wezwanie”. Formula polegac ma na tym, ze
sedziowie beda jezdzic po Polsce i pomagac uczestnikom rozwiazywac
konflikty. Brawo. Sedzia powinien jezdzic, a nie siedziec.
* Konflikt na odcinku Kinga Rusin – Weronika Rosati. Panie sie poklocily
publicznie o to, co wolno w Hollywood, a co wolno na Oscarach, a co z
Harveyem Weinsteinem. Ciesze sie, ze mamy tak zapracowane i madre gwiazdy,
ze nie maja czasu tego udowadniac.
* Anita Werner poprowadzi w serwisie TVN24 GO nowy program „Tokio. Cena
sukcesu”. Bedzie w nim rozmawiac z olimpijczykami, od rzutu mlotem po
szpade, a nastepnie odbywac wspolny trening. Zobaczyc Anite w konfrontacji
z mlotem. To sie czasem zdarza w „Faktach po Faktach”.
Kuba WOJEWODZKI

„KIEDYS POWIEM DZIECKU: ZOBACZ, MAMA Z TYMI DZIEWCZYNAMI BIEGALA”
Polska sztafeta 4×400 metrow zajela drugie miejsce na zawodach World Relays
w Chorzowie. Malgorzata Holub-Kowalik opowiada o rywalizacji z
Holenderkami, czarnych koniach i mlodziezy, ktora depcze po pietach.
Co powiedziala pani mlodszym kolezankom przed finalem biegu 4×400 metrow?
-Psycholog nie zdradza takich rzeczy! A tak na serio to zartowalam sobie z
Karolina Lozowska. Wyjasnilam jej tez, ze choc wiele osob mowi, ze trzecia
zmiana w sztafecie jest spokojna i mniej znaczaca, to ona musi na niej
wyrobic przewage dla kolejnej zawodniczki. Obiecala, ze zrobi wszystko, aby
pomoc Natalii Kaczmarek, ktorej miala przekazac paleczke. Mysle, ze dala z
siebie wszystko.
Naprawde ta rozmowa byla taka spokojna i rzeczowa?
-Oczywiscie, to byl tylko fragment. Tekst motywacyjny niekoniecznie nadaje
sie do cytowania. Nie wszystkie slowa kibice chcieliby slyszec, ale
„Jazda!” i „Jedziemy z koksem” na pewno sie wsrod nich pojawily.
Ile jest w pani radosci, a ile stresu przez to, ze mlode zawodniczki
dobijaja sie do sztafety?
-Jest we mnie bardzo duzo radosci. Blizej mi do konca kariery niz jej
poczatku. Wiem, ze w sztafecie musi nastapic zmiana pokoleniowa. Byloby
przykro, gdyby po nas pojawila sie luka i nikt nie walczyl o medal. Ciesze
sie, ze sa w kadrze mlode, ktore depcza nam po pietach i motywuja na
ostatnie lata kariery. Wiem, ze siade sobie za jakis czas przed
telewizorem, popatrze na final mistrzostw swiata czy Europy i powiem mojemu
dziecku: „Zobacz, mama kiedys z tymi dziewczynami biegala”. Z ta mysla
latwiej bedzie mi sie odchodzilo.
Nie spodziewala sie pani chyba jednak, ze zaczna wam deptac po pietach tak
szybko?
-Natalia Kaczmarek nie pojawila sie znikad i biega od dobrych paru lat.
Pracowala bardzo ciezko, aby byc w miejscu, gdzie jest oraz pojechac na
igrzyska.
To dla was wazne, ze wygralyscie w Chorzowie z Holenderkami, ktore kilka
tygodni temu pokonaly was podczas halowych mistrzostw Europy?
Mysle, ze tak. Same Holenderki tak powiedzialy. Odparlam: „W porzadku, jest
1:1”. Nie wylozylysmy jednak wszystkich kart na stol. Mamy wciaz pare
czarnych koni, ktore w majowke odpoczywaly
Rozmawial:
Kamil KOLSUT

( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
———-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,”Polityki”,”Newsweeka”, TVN24, Obywateli
News i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *