Dzien dobry – tu Polska – sobota, 8 grudnia 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 323 (5015) 8 grudnia 2018 r.
W E E K E N D

Z cyklu blyskawiczne riposty:
Na przeczytane prez Karola Parafiana na murach kamienic w Gdyni „Arka pany-
Lechia chuje” nadeszla natychmiastowa riposta z Gdanska:
A MY SWOJE – LECHIA PANY, ARKA GNOJE!
– nadeslal Marek Nogiec. Dziekuje!- Wasz:
Gargamel Rejestrator.

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 890,84 (osiemset
dziewiecdziesiat zl 84 gr). Wplaty w ostatnim tygodniu, to 3120 a
najwiekszy wydatek,(5.000 zl) to oplacenie w Wiedniu badan kontrolnych po
przeszczepie pluc Moniki Kruszynskiej- Marony, ktora przedwczoraj wrocila z
Kliniki AKH i przywiozla bardzo dobre wyniki. Pluca sprawuja sie dobrze,
spirometria jest OK a Monika moze dalej czerpac radosc z zycia. Kolejne
badania juz w marcu 2019 r. Trzymamy kciuki za przywiezienie kolejnej
porcji dobrych danych.
Teraz czekamy na faktury za wizyte kontrolna w Brukseli Kuby Krzysztofika
ktory jest juz ponad rok po przeszczepie watroby i czuje sie swietnie. Oby
jak najwiecej takich lat, kolejna wizyta w jego przypadku to lipiec 2019 r.
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
Umierajaca i juz nieprzytomna Monike, dwa lata temu, wynajetym za
pieniadze Marynarskiego Pogotowia samolotem z aparatura, dostarczylismy do
Wiednia, gdzie w wyspecjalizowanej klinice przeszczepiono jej pluca.
Potem…wyszla za maz i dziekowala „Wujkom Marynarzom i Dziadkowi
Gargamelowi” za piekny pezent slubny- dziekowala za…zycie! 8- letni Kuba
Krzysztofik nikl w oczach i byl juz bliski Najgorszego. Przeszczep watroby
za marynarskie pieniadze w brukselskiej klinice spowodowal, ze Kubie juz
nic nie grozi; zyje i uczy sie normalnie, kontrole wykazuja, ze musi latac
do Brukseli coraz rzadziej. Monika i Kuba, to teraz dwa nasze najwieksze
marynarskie triumfy. „w temacie” Pogotowia. Dalismy im zycie- teraz tylko
pilnowac aby nic mu nie zagrazalo. Znacie milsze zajecie? Bo ja nie.- Wasz:
Gargamel Uradowany

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7694 PLN Euro: 4.2845 PLN Frank szw.: 3.7924 PLN Funt:
4.8084 PLN Gielda 7.12.2018 r. godz. 17.00 WiG 58180.45 (-0.39%)
WiG30 2595.57 (-0.45%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.70 PLN Euro: 4.21 PLN
Funt: 4.71 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.66 PLN
Euro: 4.18 PLN Funt: 4.73 PLN

Pogoda w kraju
W calym kraju deszcz. Najcieplej na Dolnym Slasku – maksymalnie dziewiec
stopni..

LIST DO SWIETEGO MIKOLAJA
Kochany Swiety Mikolaju!
Kogo odwiedzisz w naszym kraju?
Od Ustrzyk Dolnych az po Szczecin
Nie ma juz nigdzie grzecznych dzieci!
W gimnazjach – przemoc, w wojsku – fala,
Kazdy sie w pracy… trzyma z dala.
Wszedzie afery, ciemne sprawki…
Wiec za co przyniesc masz zabawki?

– Dosyc zabawy! – powiedz krotko
Roznym gamoniom, krasnoludkom.
Nie przynos wiecej juz prezentow
Dla wojewodow, prezydentow,
Ministrow, poslow, dla premiera,
A wrecz przeciwnie – pozabieraj!
Tym, co sie bawia bardzo brzydko,
Odbierz zabawki i korytko!

Wytlumacz jakos tym chlopczykom
Ze zle sie bawia polityka,
Ze mamy dosc blazenskich czapek,
Dawania w pape, brania w lape,
Ze polski zolnierz w swiat wyslany,
To nie zolnierzyk olowiany.
A kto szabelka wymachuje,
Zle konczy. Tak jak wszystkie… szuje.

Dlatego przyjdz! I tepym mozgom
Najlepiej zdrowo przylej rozga.
——————-
Wojciech DABROWSKI

„Okret tonie?”
CZEGO PRZESTRASZYL SIE KACZYNSKI?
Przemowienie Jaroslawa Kaczynskiego na wyjazdowym posiedzeniu klubu PiS w
Jachrance, nie brzmialo jak zapowiedz ofensywy PiS – byla to raczej obrona
przed zarzutami, ktore wobec PiS-u padaja i moga pasc w najblizszej
przyszlosci w zwiazku z afera KNF.
Warto zwrocic uwage na dwie rzeczy. Po pierwsze – prezes Jaroslaw Kaczynski
w zasadzie nie mowil o programach socjalnych PiS, ktore dotychczas byly
jednym z filarow wladzy tego obozu po 2015 roku. Kaczynski stwierdzil
wprawdzie ogolnie, ze PiS niesie Polakom wolnosc ekonomiczna i prowadzi
Polske do poziomu krajow Europy Zachodniej, ale ani nie przedstawil
jakiegos nowego pomyslu na redystrybucje narodowego bogactwa, ani nie
chwalil sie juz istniejacymi programami. Niby nie musial, ale dotychczas
politycy PiS w tego typu przemowieniach rzadko pomijali te tematy.
Po drugie: niemal cale przemowienie w tej czesci, ktora skierowana byla nie
tylko do politykow PiS, ale i do opinii publicznej, poswiecone bylo
przekonywaniu, ze potkniecia obecnej wladzy sa niczym, wobec tego co
wyrabiala koalicja PO-PSL. Lamanie konstytucji? Oni lamali. Afery? To za
ich czasow byly afery. A do tego jeszcze lamanie praw czlowieka, uzywanie
„prywatnych, zwartych formacji” przeciwko obywatelom, ignorowanie
demokratycznych regul. Gdy sluchalo sie Kaczynskiego mialo sie wrazenie, ze
jesienia 2015 roku ludzie witali na ulicach kwiatami politykow PiS, ktorzy
wyzwolili ich spod jarzma krwawego rezimu Tuska, Kopacz, Pawlaka i
Piechocinskiego.
Kaczynski w swoim przemowieniu zastosowal narracje opozycji o PiS a rebours
– wszystkie grzechy przypisywane przez Platforme PiS-owi, on przypisal
Platformie. To nie bylo koncyliacyjne przemowienie w rodzaju tego, w ktorym
Morawiecki przed tygodniem wyciagal reke do opozycji mowiac o
„merytorycznej wspolpracy”. To bylo wytoczenie dzial i ostrzelanie szancow
nieprzyjaciela. I nie wygladalo to na strzaly ostrzegawcze.
Ale mimo to cale przemowienie wygladalo na obrone, bo Kaczynski zbyt
wyraznie podkreslal, ze chodzi mu o to, aby nikt – nie daj Boze – nie
pomyslal, ze PiS i PO roznia sie jedynie tym, ze jedni wygrali w 2007, a
drudzy w 2015. Przekaz byl jasny: owszem, mamy swoja afere KNF, ale czymze
jest ona wobec ich afer? Owszem, niektorzy maja watpliwosci co do tego czy
PiS nie lamie konstytucji (a nie lamie – zapewnil Kaczynski), ale oni
lamali ja bez watpienia, etc., etc. Trudno nie zauwazyc tu odpierania
zarzutow o to, ze PiS nie jest taki swiety, jak sie przedstawial.
Czy przemowienie Kaczynskiego to dowod na to, ze afera KNF jest dla PiS-u
powazniejszym problemem, niz wynikaloby to z bagatelizowania tej sprawy w
wypowiedziach politykow Zjednoczonej Prawicy? A moze – i tu wroce do braku
wyraznych akcentow socjalnych w wypowiedzi prezesa PiS – sprawa jest dla
PiS powazniejsza? Moze paliwo obietnic socjalnych juz sie wyczerpalo
(budzet nie jest z gumy), a na horyzoncie zbieraja sie jakies ciemniejsze
chmury? Moze napedzany konsumpcja wzrost PKB dociera do swoich granic? Moze
podwyzki pradu jednak – wbrew temu co zapewnia minister energii Krzysztof
Tchorzewski – wszyscy odczujemy? Moze spadek inwestycji zagranicznych w
Polsce zaczyna dawac o sobie znac? Moze PiS staje wobec zagrozenia, ze
argument o uczynieniu z Polski w ruinie krainy mlekiem i miodem plynacej
zostanie mu wytracony z rak? I wtedy, gdy elektorat zacznie nerwowo
zagladac do swoich kieszeni, trzeba mu bedzie zaoferowac swoja wyzszosc
moralna. A w takiej sytuacji afera KNF moze byc powaznym obciazeniem dla
narracji o prawych i sprawiedliwych.
Czy to wlasnie dlatego prezes Kaczynski wzial sie za rozbrajanie tej miny?
Artur BARTKIEWICZ

LIST DO RODZICA
Jesli jestes rodzicem, to znaczy, ze masz wspaniale dziecko. Ze masz
wyjatkowe szczescie, bo nie kazdy je ma. Jesli Twoje dziecko chodzi do
szkoly, to znaczy, ze masz podwojne szczescie bo, nie dosc, ze jest w miare
zdrowe, to jeszcze chce do niej chodzic. Bo pewnego dnia mozesz uslyszec,
ze nie chce, i chocby skaly sraly nic nie zrobisz. Moze dla Ciebie to
oczywiste, ze Twoje dziecko codziennie rano czesto niewyspane zwleka sie z
cieplego lozka i z na wpol otwartymi oczami, na wpol przytomne wlecze swoj
kilkunastokilogramowy plecak do tego szarego budynku, w ktorym zgodnie z
prawem musi spedzic kilka godzin. Czasem wartosciowych, czesto nudnych i
niczego nie wnoszacych do zycia. Nie oszukujmy sie, ze o osmej rano, gdy za
oknem jeszcze ciemno, jak w d**ie, i nawet nauczyciel ledwo ogarnia
rzeczywistosc, mozg jest w stanie dobrze pracowac: madrzy naukowcy juz
dawno udowodnili, ze nie. Na szczescie Twoje dziecko spotyka w ciagu swego
zycia kilku wspanialych nauczycieli, ktorych obchodzi cos wiecej, niz
realizacja podstawy programowej i zapytaja czasem, co slychac. Nie
ukrywajmy jednak, ze wiekszosc nie, bo nie ma nawet czasu, bo ma swoje
zycie, swoje rodziny, swoje problemy. Lub ma po prostu wylane. Twoje
dziecko to czlowiek, nie uczen. Tak, jak Ty jestes czlowiekiem, nie
pracownikiem mimo, ze musisz chodzic do pracy. Tez wolisz, gdy inni
traktuja Cie najpierw jako czlowieka, ktory ma zycie, zainteresowania,
poglady, ulubiony sport. Czy przyszlo Ci do glowy, ze Twoje dziecko staje
sie doroslym czlowiekiem, przechodzi milion zmian biologicznych i
psychicznych, poznaje swiat, zycie i czesto nie wie o co w tym wszystkim
chodzi? Nie rozumie, dlaczego rzucila go dziewczyna, ktorej wczoraj
powiedzial, ze ja kocha. Nie rozumie, dlaczego ten chlopak, z ktorym byla
na imprezie nie odpowiada na jej wiadomosci. Nie rozumie, dlaczego pani od
matmy pieprzy ciagle o tych funkcjach podczas gdy jego ulubiony zespol
wydal wlasnie nowa plyte. Nie rozumie, dlaczego musi wrocic do domu po
szkole o czwartej po poludniu i zamiast odpoczac po tych serio ciezkich
godzinach, w czasie ktorych zdazyl uslyszec, ze raczej niczego w zyciu nie
osiagnie, bo jest leniem smierdzacym i nic nie robi, musi zjesc obiad i
zapierdzielac z praca domowa tak, aby przygotowac sie na kolejny cudowny
dzien w szkole. Dlaczego zamiast spotkac sie z przyjaciolmi, pojezdzic na
rowerze czy obejrzec serial musi siedziec przy biurku i fundowac swojemu
kregoslupowi skolioze czy inny szajs. A juz w ogole nie rozumie, dlaczego
wrociwszy do domu: do swojej zyciowej oazy, do schronienia, do miejsca
pelnego milosci i ciepla, od drzwi slyszy: ‘Co bylo w szkole? Dostales
jakies oceny?’ gdy jedyna rzecza, o ktorej wtedy marzy, jest o tej
cholernej szkole choc na chwile zapomniec. Jesli ma szczescie zjesc obiad z
rodzicami, uslyszy za chwile, ze niczego nie osiagnie, bo jest smierdzacym
leniem i ze Ty w jego wieku byles inny. (nawet jesli byles, to Twoje
dziecko nie jest Toba) Hej, czy to nie wlasnie to uslyszal jakis czas temu
w szkole? I w domu to samo? Serio? Nawet tu nie moze odpoczac czy znalezc
odrobiny zrozumienia czy wsparcia? Czy po to stales sie rodzicem, urodziles
tego czlowieka lub brales udzial w tym cudzie zycia, by teraz odgrywac role
policjanta, wroga, detektywa? Czy po to umierales z radosci, gdy Twoje
dziecko stawialo pierwsze kroki, uczylo sie pierwszych slow? Czy po to
wzruszyles sie, gdy po raz pierwszy powiedzialo do Ciebie: ‘Mamo’, ‘Tato’?
Gdy powiedzialo Ci, ze Cie kocha i rysowalo obrazki w przedszkolu? Walnij
sie w leb i zastanow przez chwile, po co jestes rodzicem i czy jeszcze nim
jestes? Przynoszenie grubego hajsu do domu i zapewnianiu mu dachu nad glowa
nie czyni jeszcze z Ciebie dobrego rodzica. Czy Ty jeszcze w ogole ze swoim
dzieckiem rozmawiasz? Zabierasz go czasem do kina czy na pizze? Ale nie
tak, ze nawet wtedy napier*zielasz mu o ocenach, o szkole, o tym, ze jego
przyszlosc zalezy od jego nauki, tylko tak po ludzku, jak czlowiek. Czy
widzisz w swoim dziecku czlowieka, czy tylko ucznia? Kogo bardziej? A moze
pomysl czasem, ze Twoj syn, Twoja corka, bardzo Cie kocha. Mimo wszystko,
bo rodzicow sie nie wybiera. Moze by tak swoje dziecko troche wesprzec w
tym trudnym okresie, jakim jest dojrzewanie, stawanie sie doroslym? Moze by
tak nie truc du*y o te gacie pod lozkiem, gdy on zadaje sobie pytania: kim
jestem? Moze nie obnizac jego samooceny gdy ona juz i tak jest za**biscie
niska i czasem niewiele brakuje do mysli samobojczych, bo kumple sie z
niego smieja? Bo wredne kolezanki wciaz jej dokuczaja i juz od dawna sobie
z tym nie radzi. Moze nie pracuj tyle skoro masz juz komfortowy dom ze
sprzataczka, ogrod z slicznie przystrzyzona trawa i wypasiona bryke, i
pobadz troche w domu. Moze nie wyjezdzaj co weekend albo chociaz co ktorys
zabierz ze soba swoje dziecko. Powiesz, ze jest Ci trudno, bo musisz ciezko
pracowac, by ten g*wniarz mial wszystko, czego potrzeba. Pamietaj, ze to Ty
prawdopodobnie chciales byc jego rodzicem i Ty prawdopodobnie chciales
przekazac mu zycie. To Ty jestes starszy i madrzejszy (to pierwsze na
pewno). Moze wszystkim, czego on potrzebuje jest twoja milosc i to, bys go
czasem przytulil i powiedzial, ze go kochasz? Pamietaj, masz wspaniale
dziecko lub raczej masz wyjatkowe szczescie, ze jestes jego rodzicem. Ty,
nie kto inny. Wielu chcialoby byc na Twoim miejscu. Twoje dziecko jest
cudowne, niezwykle i wyjatkowe. Nie ma takiego drugiego na calym swiecie.
Nawet jesli ma srednia 2,0. Nawet jesli ma ciagle brudne gacie pod lozkiem.
Nawet jesli nie jest takie, jakie Ty chcialbys, by bylo i moze nigdy nie
bedzie. Nawet jesli przeklina. Nawet, jesli jara szlugi. Nawet, jesli nie
spelnia Twoich oczekiwan. Doceniaj zamiast oceniac. Wspieraj, motywuj,
pomagaj. A przede wszystkim kochaj. Dzisiaj. Jutro moze juz byc za pozno.
Krystian OSTROWSKI
(Nad. Tomasz R.)

Holdys w „Newsweeku”
PSI MIKOLAJ
Nie mozesz psa zdradzic! To Twoj friend! W zamian za to wszystko otrzymasz
milosc najwieksza z mozliwych na swiecie, radosna, merdajaca radosnie
ogonem na Twoj widok, tanczaca i piszczaca na powitanie.
Mialem juz skonczony felieton na zupelnie inny temat i szlifowalem w nim
ostatnie przecinki, az nagle siedzac na lawce w centrum handlowym,
uslyszalem zdanie, ktory mi postawilo uszy na sztorc: „Dostaniesz pieska na
Mikolaja, obiecuje ci”. Przepiekna 14-latka usmiechnela sie radosnie, co
dodalo scenie filmowego sznytu. Zapytala: „Slowo?”. „Slowo, slowo” – odparl
zrezygnowany czterdziestolatek, starajac sie wygladac szczerze. Akurat mnie
mijali i dorzucilem swoje trzy grosze: „Paluch. Schronisko. Trzy przystanki
stad. Najlepsze psy swiata. Do wyboru do koloru. Stamtad cos wybierz,
bedziesz szczesliwa”. Popatrzyla na mnie, nieznanego zgreda, a ze oczy mam
niebieskie, zaufala im i tryknela ojca lokciem: „Jedziemy!”. „Teraz?”. „No
teraz, najaralam sie, to tylko trzy przystanki. Susy, tato!”. Westchnienie
i ruszyli do garazu.
Poprzedni felieton zaczeka, teraz sa wazniejsze sprawy. Mikolaje wyjmuja z
szaf czerwone mundury i wielkie wory, doklejaja sztuczne brody i wasy,
tatusiowie nasluchuja i zapisuja prezenty na ajfonach, mamy im podsylaja
esemesami cynki wylapane od corek, przypominane sa rzucone kiedys marzenia,
jakies bluzki pokazane kiedys palcem i rusza wielkie kupowanie. I wtedy
ktos wlasnie wpada na pomysl, by kupic komus zywego zwierzaka. Musze
zapobiec dramatom, gdy hodowle psow i kotow zaczynaja byc oblegane, bo
kicie i psinki sa takie kochane – to ostatni dzwonek, by ludzi otrzezwic.
Zeby potem nie bylo psow przywiazanych drutem do drzew, wyrzuconych z
samochodu na szose, po pijaku przez okno, zakopanych zywcem, utopionych w
worku w stawie. Zeby nie wrocily po paru tygodniach do schroniska po
kolejna porcje czekania i gehenny, skatowane czy zaglodzone. Na taka
okolicznosc napisalem kilka lat temu ponizsza instrukcje dla wszystkich
schronisk, a teraz daje ja Wam, jako szczery przyjaciel psow. W ich
obronie. Tekst ten nadal kursuje po schroniskach i, jak mi powiedziano,
dziala. Oto on:
Zanim podarujesz dziecku psa pod choinke lub z innej okazji, zapamietaj:
pies to nie jest zabawka!
Kazdy pies musi:
Jesc.
Spac.
Chodzic na spacery 2 lub 3 razy dziennie.
Szczekac, warczec, czasem skamlec i piszczec, miec zabawki i swoj kat
(obowiazkowo). Byc pieszczony.
Gubic siersc i wtedy kleby klakow zostawiac na wersalce. Grzebac i kopac
dolki w ziemi, a wtedy (takze po spacerze w deszczu) brudzic podloge i
dywany. Gryzc przedmioty, sciany i buty (zwlaszcza gdy jest maly, cwiczy
zgryz, ostrzy zeby, a takze gdy jest pozostawiony sam w domu, ze stresu!).
Wszystko to musimy sprzatac, lapy i brzuchy mu wycierac, bo to sa cechy
psa. Trzeba sie z nim bawic minimum 2-3 razy dziennie po kilkanascie minut
intensywnie, nie liczac ganiania na spacerze. W zapraszaniu do zabawy
potrafi byc namolny.
Trzeba go szczepic w wyznaczonym terminie. A jak sie zle czuje – isc z nim
do weterynarza. Pamietaj: Twoj pies nie powinien zostawac sam na dlugie
godziny, a na wakacje musisz go zabrac ze soba (lub zapewnic mu opieke
kogos bliskiego).
A potem, gdy Twoj psiak bedzie juz stary, musisz wiedziec, ze oklapnie,
zacznie chorowac, gorzej slyszec, gorzej widziec, wolniej chodzic, nie
bedzie sie mogl wgramolic po schodach ani zwinnie wskoczyc na lozko,
rozbola go stawy, wysiadzie mu kregoslup, zeby, wysiada mu nerki (to
czeste”). I wtedy musisz mu pomagac, wnosic go, podawac mu leki.
Jak czlowiekowi.
Czasem bedziesz musial mu zrobic zastrzyk, udac sie na operacje do
chirurga, a to kosztuje. Wtedy ktos zlowrogo podpowie Ci: „Taniej bedzie
uspic” – to bedzie podpowiedz zbrodni.
Nie mozesz jej popelnic! Nie mozesz psa zdradzic! To Twoj friend! Operacja
jest jedna, po niej znow masz swojego szczesliwego psa przy sobie. W zamian
za to wszystko otrzymasz milosc najwieksza z mozliwych na swiecie, radosna,
merdajaca radosnie ogonem na Twoj widok, tanczaca i piszczaca na powitanie,
zwierza stojacego zawsze w Twojej obronie, pozwalajacego sie glaskac i
tulacego sie do ciebie w lozku.
Przyjaciela wierniejszego niz czlowiek.
Zbigniew HOLDYS

WPADKI DWUDZIESTOLATKI
Miedzy bieda a szybem
Lata dwudzieste, lata trzydzieste. Nad II RP krazy widmo bezrobocia,
przybierajac od czasu do czasu, tu i owdzie rozne ksztalty. Przybiera
czasem postac zjawiska znanego wowczas pod nazwa „Bieda-szybu”, nieodlaczny
ksztalt krajobrazu Gornoslaskiego Zaglebia Weglowego. Glownym elementem
tego krajobrazu sa wielkie wysypiska-haldy, na ktorych gromadza sie odpadki
weglowe z Szopienickich kopaln. Po zapadnieciu zmroku, pod halda zjawia sie
liczna gromada ludzi, ktorzy kleczac wydobywaja z haldy odpady weglowe,
laduja do workow, aby nazajutrz zjawic sie na targu i sprzedawac zdobycz w
cenie az 40 groszy za worek. To slascy bezrobotni, ktorzy samych siebie
nazywaja „slaskimi bida-ludzmi”. Wiekszosc ich mieszka w „Bidaworkach”
skleconych z blachy w wykopkach obok hald, ich „miejsca pracy”. Ci ludzie
stracili juz nadzieje na prawdziwa prace w kopalni. Ich los odzwierciedla
prawde o rzeczywistosci slaskiej i to nie tylko na peryferiach Szopienic.
Ktos obliczyl, ze na calym Gornym Slasku funkcjonuje 3 000 Bieda-Szybow, na
ktorych pracuje blisko 12 000 bezrobotnych. Niemal wszyscy kiedys zjezdzali
pod ziemie i wydobywali „czarny diament”, bogactwo slaskiej Ziemi,
obchodzac uroczyste swieto swojej patronki swietej Barbary, ktora jakby o
nich zapomniala.
Wladyslaw SOBECKI

PARAFIAN O RYDZYKU
Byl taki facet o nazwisku P.T. Barnum.
Mial on powiedziec, ze : „… co godzine rodzi sie frajer, ktorego mozna
wydymac…” ( mniej wiecej ).
To znane stwierdzenie w socjologii i w psychologii oznacza, ze idiotow,
jeleni i naiwnych frajerow nigdy nie zabraknie oraz, ze znajda sie tacy,
ktorzy zechca tych jeleni ukarac.
Dobrym przykladem jest niejaki ” Hoss”, ktory dymal starszych ludzi metoda
” na wnuczka ” i osiagal niezle rezultaty, liczone w milionach.
Absolutnym profesorem i mistrzem jest w tej sztuce Ojciec Tadeusz Rydzyk!
Powinien on zostac profesorem niejednej uczelni i doradca Prezydenta.
Jesli potrafi robic takie rzeczy z milionami ludzi, ktorzy oddaja mu
pieniadze na slepo, to gwarantuje, ze jesli zalozy partie polityczna-
Kaczynski moze sie zegnac z kariera, bo Rydzyk go wydyma, bez zadnej gry
wstepnej.
I tu jest nadzieja dla oglupionego narodu: zamiast PISU- Radio Maryja:)
Co z tego, ze ktos z nas jest madry, jak jego glos wyborczy i tak stanowi
JEDEN GLOS.!
Idiota, ktory niewiele rozumie i glosuje wg swojego rozumu tez ma mandat:
JEDEN GLOS !
W jednym przypadku to malo, bo madrych ludzi jest mniej.
W drugim przypadku, to bardzo duzo, bo naiwnych frajerow jest tysiace.
Wiec Rydzyk wygra i wygra glupota.
I co tu sie dziwic!
I co z tego, ze jestescie madrzy!
Pozdrawiam,
Karol
——————————————————-
Dr Karol Parafian psycholog MARYNARZ

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
* Nareszcie mamy sukces na Eurowizji. Co prawda Eurowizji Junior, ale
zawsze to cos. Konkurs wygrala nasza reprezentantka, 13-letnia Roksana
Wegiel. Wreszcie zabrzmi dumnie stare, dobre haslo: Polska Weglem stoi.
* Nowy serial historyczno-polityczny pt. „1983”, wyprodukowany przez
Netflix, a wyrezyserowany m.in. przez Agnieszke Holland, media przyjely
zyczliwie. Dominowaly opinie, ze drewniane aktorstwo i papierowe dialogi.
Jak aktorzy nie graja i milcza, to podobno jest super.
* Klub Arka Gdynia bedzie promowal na koszulkach zawodnikow meksykanskie
miasto Chignahuapan. Sprytny ruch. Nazwa jest tak dluga i skomplikowana, ze
jej wymienianie ma odciagnac uwage komentatorow od tego, co sie dzieje na
boisku.
* Najglosniejsze polskie malzenstwo ostatnich lat, Justyna i Piotr Zyla,
przeszlo do historii. Sad Okregowy w Bielsku-Bialej orzekl rozwod za
porozumieniem stron. Teraz jak Piotra troche zniesie na bok, to
przynajmniej w klasyfikacji indywidualnej.
* To bylo wydarzenie historyczne. Jeden z najbogatszych Polakow Jozef
Wojciechowski, lat 71, objawil swiatu i mediom swa o 50 lat mlodsza
partnerke Patrycje. Skandal! Co na to jego rodzice?
* Marcin Prokop wystapil w reklamie firmy ubezpieczeniowej Warta. Pierwszy
film opowiada o pani, ktora zglosila zniszczenie mebli kuchennych i dostaje
srodki na nowe. Biorac pod uwage jakosc oraz miejsce akcji, zycze, aby
Marcinowi znowu sie upieklo.
* Marcin Horala z PiS w intelektualnej ofensywie. „Na miescie sie mowi, ze
TVN ma kapital rosyjski” – wyznal triumfalnie. Na miescie mowi sie takze,
ze Horala jest bystry, ale tylko do momentu, gdy wezmie sie za myslenie.
* Klopoty pisma „Be Active” firmowanego przez Ewe Chodakowska. W zwiazku z
niska sprzedaza wydawca chce je zamknac. W kraju powszechnej otylosci tak
bezczelny tytul jest jak wydawanie magazynu dla daltonistow „Twoja pierwsza
kolorowanka”.
* W Katowicach otwarto pierwsza restauracje firmowana przez naszego
reprezentanta Arkadiusza Milika. Lokal nosi nazwe Food&Ball. Zycze
wlascicielowi, aby klientela wpadala tam czesciej niz pilka do bramki.
* Anna Wendzikowska znowu jest sama. Dziennikarka „DDTVN” zostala porzucona
przez swego partnera cztery tygodnie po narodzinach ich wspolnej coreczki.
Potwierdza sie teoria, ze prawdziwi mezczyzni nigdy nie istnieli. Zawsze
byli tylko tworem kobiecej wyobrazni.
* Katarzyna Nosowska w zaskakujacy sposob wykonala slynna piosenke z
kampanii reklamowej Coca-Coli „Coraz blizej swieta”. Jest inaczej niz co
roku. Mnie to nie dziwi. Skrot od Coraz blizej swieta to CBS. Przypadek?
Nie sadze.
* Do ciekawego poziomu doszla coroczna gala Samochod roku „Playboya”.
Kiedys miejsce prestizowe zamienilo sie w zlot celebryckich zombie.
Transmisja gali powinna miec miejsce wylacznie w wiezieniu albo samolocie.
Generalnie tam, skad publicznosc nie moze uciec.
* Program „Ameryka Express” wygrala aktorka Aleksandra Domanska wraz z
bratem Dawidem. Gratuluje. To ciekawy i potrzebny format. Uczy swiat, po
czym poznac Polaka za granica.
* Kasia Nosowska nie przestaje zaskakiwac. Po 17 latach wspolnego zycia ze
swym partnerem Pawlem Krawczykiem wokalistka zdecydowala sie na
sakramentalne tak. Ciekawe. Niektore kobiety potrafia czekac latami na
moment, kiedy moga sie zemscic.
Kuba WOJEWODZKI

Justyna Kowalczyk szuka nastepczyni
HETERA I GABKI
Justyna Kowalczyk juz nie walczy o medale. Zamiast tego trenuje mlode
pokolenie biegaczek i szuka kogos, kto bedzie mogl ja zastapic.
Pozegnanie mistrzyni z zawodowa rywalizacja odbylo sie ponad pol roku temu,
na olimpijskich trasach w Pjongczangu. Sumienne przygotowania wedlug
zaplanowanego w najdrobniejszych szczegolach planu tym razem nie
zaowocowaly, Justyna Kowalczyk nie liczyla sie w walce o medale. Po jednym
ze startow, w nastroju rozczarowania (ze strony mistrzyni) oraz pelnego
zrozumienia (ze strony mediow), padlo pytanie: czy widzi sie byc moze w
roli trenerki przyszlych pokolen? Odpowiedziala krotko, ze sie nie widzi,
bo jesli chodzi o bieganie na nartach, jest hetera stawiajaca wysokie
wymagania. Trudna do zniesienia dla siebie, a co dopiero dla innych.
Madrzy ludzie znajacy sie na tym, jak wrocic na zyciowa prosta, mowia jej,
ze jest dobrze, bo zlapala perspektywe. – Spogladam wstecz i sama sie
dziwie, ze moglam sie do takiego stanu doprowadzic. Te wszystkie czarne
mysli, ktore mnie wtedy osaczaly, wydaja sie dzis niedorzeczne.
Dobra zmiane odczuwa w prozaicznych czynnosciach – chocby czytajac, bo juz
nie musi koncentrowac sie na tym, by byc skoncentrowana, po prostu chlonie
tresc. Zmiana – po chwilowym namysle dodaje, ze rowniez na lepsze – jest
tez to, ze juz nie dusi w sobie emocji. – Widac, kiedy sie ciesze,
denerwuje albo wzruszam. Potrafie nagle sie rozplakac, co mi sie wczesniej
nie zdarzalo – wyznaje mistrzyni.
W nowej roli moze miec niemalo okazji, by wyrzucac z siebie emocje.
Krajobraz w polskich biegach bez Kowalczyk jest tak nijaki, ze tylko usiasc
i plakac. Opcja numer dwa to budowac od podstaw. Odnowa ma sie dokonac z
udzialem dzisiejszych juniorek, obecnych na placu boju po tym, jak kariere
skonczyla nie tylko Kowalczyk, ale inne reprezentantki z jej pokolenia,
swiecace swiatlem odbitym, trzymajace sie kurczowo biegow w nadziei, ze z
Justyna w sztafecie albo w druzynie sprinterskiej uda sie dobiec na
mistrzowskiej imprezie do miejsca w pierwszej osemce, gwarantujacego
ministerialne stypendium.
Ta perspektywa pracy z juniorkami jest i dobra, i zla. Dobra, bo nie ma
presji czasu – pierwsze, ostrozne szacunki mowia, ze godnych wynikow nalezy
spodziewac sie na igrzyskach w Pekinie za nieco ponad trzy lata. Zla, bo
praca z mlodzieza wymaga odpowiednich kwalifikacji. Pedagogicznego
podejscia, swoistej wiedzy – kiedy prosba, a kiedy grozba.
Kowalczyk, sama siebie kwalifikujaca jako hetera, i do tego jeszcze
niecierpliwa, przyznaje, ze na pedagoga sie nie nadaje. Uzgodnili wiec z
trenerem Aleksandrem Wierietielnym, ze te role wezmie na siebie on. A
Justyna bedzie zla policjantka. Pedantycznie pilnujaca szczegolow, takich
jak odpowiednia dieta, regeneracja, odpoczynek oraz prewencja w temacie
stanu zdrowia, co oznacza w praktyce, ze dziewczyny maja zakladac czapki na
mrozie i nie pomykac przez zaspy w sportowych butach na cienkiej podeszwie.
Ich niedawna idolka jest wiec teraz od upominania, pilnowania,
przestrzegania oraz hamowania, jesli chodzi o wybor zyciowych przyjemnosci
w rodzaju spotkan z przyjaciolmi albo skokow w bok – po slodycze.
Uczciwie jednak przyznaje, ze material ludzki jest, jaki jest. Dziewczyny
maja za soba badania wydolnosciowe, sa pod stalym monitoringiem fachowcow z
Instytutu Sportu. – Wyniki nie rzucaja na kolana, zadnego damskiego Jozefa
Luszczka wsrod nich nie ma. Ale dzisiejsze biegi sa bardzo urozmaicone –
zarowno jesli chodzi o trasy, jak i o dystanse. Rowniez te dziewczyny z
nieco gorszym VO2max (wskaznik maksymalnego poboru tlenu – red.) nie stoja
na straconej pozycji – uwaza Kowalczyk.
Fenomen Kowalczyk tlumaczy sie jej perfekcjonizmem, tytaniczna praca oraz
zadziwiajaco szybka regeneracja organizmu. – Przez jakis czas trenowali z
nia Janusz Krezelok i Maciek Kreczmer. Mowili, ze nieraz nie mieli sil na
popoludniowy trening, a Justyna biegla jak na skrzydlach – opowiada Cempa.
Nieumiejetnosc skorzystania z opracowanej przez nia, wraz z trenerem
Wierietielnym, zlotej formuly, byla jednak irytujaca. Przez ponad dekade
jej stalej obecnosci w swiatowej czolowce nie znalazl sie w polskich
biegach nikt, kto skutecznie skopiowalby ich metody i wkleil do prowadzonej
przez siebie grupy. Trener Cempa, na ktorego konto idzie pasmo niepowodzen
polskich biegaczek, winny sie nie czuje. – Dawki Justyny moglyby sie okazac
nie do wytrzymania dla innych. Same godziny na nartach, czyli klasyczna
wschodnia szkola, nie zalatwiaja sprawy. Gdyby to bylo takie proste, kazdy
moglby byc trenerem – broni sie.
Na razie sztab Wierietielny-Kowalczyk ma obietnice prezesa Tajnera, ze
jesli wyniki beda satysfakcjonujace, ekipa serwisowa sie powiekszy. Poziomu
prezesowskiej satysfakcji nie okreslono, ale Justyna obiecala dziewczynom,
ze jesli zasluza na doposazenie w sily i srodki, to maja za soba taka jedna
twarda babe, ktora sie o spelnienie tych obiecanek dla nich upomni.
Dzialacze znaja ja od tej strony az za dobrze.
Marcin PIATEK
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *