Dzien dobry – tu Polska – sobota, 4 maja 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 119 (5149) 4 maja 2019 r.
W E E K E N D

Z cyklu trafne i prawdziwe:
„WLADZA RAZ NA ROK OBCHODZI DZIEN KONSTYTUCJI, A PRZEZ CALY ROK OBCHODZI
KONSTYTUCJE”
-Donald Tusk w wczorajszym wykladzie na Uniwersytecie Warszawskim
Fajnie bylo posluchac- Wasz:
Gargamel Zasluchany

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 166,88 zl (sto
szescdziesiat szesc zl i 88 gr). Wplaty w ostatnim tygodniu 589,30 zl
umozliwily wplacenie transzy na operacje Ewelinki Sypianskiej, ktora
umozliwi jej w przyszlosci samodzielnie poruszanie sie. Teraz potrzebujemy
4.500 PLN na jak najszybsze wsparcie rehabilitacji Mikolajka Solinskiego,
ktorej turnus zaczyna sie 19 maja.
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow

ALLELUJA I DO PRZODU!!!
Szanowny Panie Redaktorze,
Wrocilem do domu i dokonalem wplaty skromnych 200 PLN na Fundusz.
Pozdrawiam:
W.Batogowski
Gargamel: z przyjemnoscia kwituje i…dziekuje!

„STARA MAPA”…nie bedziemy sie obcyndalac!
Czesc i czolem, kluski z rosolem!
Nie bedziemy sie tu obcyndalac. 999$ i jest to moje ostatnie slowo.
Przebija? Trudno. Ja ze swojej strony wplace co nieco, bez wzgledu na wynik
licytacji.
Zlecam przelew na poniedzialek, poki mam jeszcze dostep do internetu.
Wygram licytacje, to dorzuce. Nie wygram, to zawsze cos na konto LIVERA
wplynie.
Wszak Ewelinka czeka…
Pozdrawiam,
Bartosz Piatkowski
Navigator Aurora
—————————–
A wiec oficjalnie:
„Stara Mapa”- obraz kpt.Ryszarda Kucika
999 dolarow po raz pierwszy
KTO DA WIECEJ?
Gargamel
PS. I to sa chwile, w ktorych najmilej sie odczuwa w jakim Towarzystwie
znalazlem sie na starosc…

Pogoda w kraju
Na poludniowym wschodzie duze zachmurzenie i deszcz. W zachodnich i
polnocnych wojewodztwach zmienne zachmurzenia i przelotny deszcz. Przed
poludniem mozliwy jest tu takze deszcz ze sniegiem, moze byc slisko. Od
Podlasia, przez Mazowsze, po Gorny Slaskpogodnie. Temperatura maksymalna
od 9 st. C na Nizinie Szczecinskiej do 14 st. C na Podkarpaciu.

NASZ CZLOWIEK NA GALI
5 maja: 200 lat temu (1819) urodzil sie Stanislaw Moniuszko. Sejm
Rzeczypospolitej Polskiej, a takze Rada Samorzadu miasta Wilna ustanowily
rok 2019 Rokiem Moniuszkowskim.
Centrum Kultury Polskiej na Litwie, noszace imie Stanislawa Moniuszki, z
inicjatywy Prezesa CKP, niestrudzonej Apolonii Skakowskiej, dla
upamietnienia 200. rocznicy urodzin wielkiego polskiego kompozytora,
organizuje w Wilnie Wielka Gale, ktora odbedzie sie dokladnie w rocznice
jego urodzin (5 maja 2019), w Kosciele sw. Jana Chrzciciela i sw. Jana
Ewangelisty, gdzie Stanislaw Moniuszko rozpoczal swa kariere jako
organista. W koncercie wystapi kilkanascie chorow i zespolow artystycznych
oraz solistow operowych z Polski i Litwy. Gale poprowadzi nasz reprezentant
I Autor gazetki Wojciech DABROWSKI, ktory specjalnie z tej okazji napisal
okolicznosciowy wiersz upamietniajacy wilenska premiere pierwszej
dwuaktowej wersji opery Halka.
WIWAT, PAN MONIUSZKO!
Rozmowa po premierze Halki, Wilno, 1848
– Jakze milo sie spotkac z tak dostojna dama!
I to gdzie? W starym Wilnie, tuz przed Ostra Brama!
Wszystkiego najlepszego! Witam w Nowym Roku!
Co dobrego na Litwie?
– Na razie jest spokoj,
Chociaz serca Polakow, da Bog, przyjdzie pora,
Nie beda zbyt przychylne dla imperatora.

– Wiem, ze Pani w operze jest stalym bywalcem,
– Po to tu przyjechalam. Byl pan juz na Halce?
– Bylem. Wczoraj spedzilem wieczor na premierze.
– Jakze panu zazdroszcze!
– Przyznam Pani szczerze,
Ze to bylo przezycie, wielkie wydarzenie.
Dwa akty, ale jakie! Jestem pod wrazeniem.

Dotychczas wystawiano same wloskie dziela.
A mnie Halka, przyznaje, za serce ujela.
Muzyka imc Moniuszki.
– Nareszcie ktos nowy.
Mam kilka jego piesni w Spiewniku Domowym.
Od lat byl mym sasiadem, Moniuszkow znam wielu,
Zacna szlachta. Herb Krzywda. Majatek w Ubielu.

Ojciec Czeslaw w kampanii szedl z Napoleonem,
Pisal wiersze, rysowal” Mial Elzbiete, zone,
Grala na klawikordzie, spiewala jak slowik,
Utwory Niemcewicza czytala synowi.
Stanislaw, zdolny chlopak, studiowal w Berlinie.
Jest jeszcze przed trzydziestka. Wierze, ze zaslynie.

W wyrazaniu swych uczuc nikt mu nie dorowna,
Odkad serce mu skradla panna M�allerowna.
Slub byl w czterdziestym roku, nieodlegle czasy.
Maja kilkoro dzieci, rozkoszne bobasy.
Ponoc kolejne w drodze. To jeszcze nie koniec!
Pragnie miec dziesiecioro, obiecal to zonie!

Ale, ale” Dosc plotek! Wrocimy do tego.
Jak sie panu podoba libretto Wolskiego?
– Romantyczna historia. Przyznam sie, ze wzrusza.
Dzieje sie podczas slubu panicza Janusza.
Wybral panne bogatsza, skusil go majatek,
Rzucil uboga Halke. W niej kochal sie Jontek”

Dalej juz nic nie powiem. To milosny dramat.
Musi pani koniecznie zobaczyc go sama.
Biedna Halka z rozpaczy rzuca sie ze skaly.
Smutny final, lecz po nim brawa dlugo trwaly.
Publicznosc, najpierw w ciszy, w muzyke wsluchana,
Nagle z miejsc sie zerwala, jak zaczarowana.
Pan dyrygent sie sklonil w strojnym fraku z muszka,
Dziekujac za owacje! Wiwat, pan Moniuszko!
————————————-
Wojciech DABROWSKI

W kontrze do slow Jaroslawa Kaczynskiego
TUSK WYLOZYL SWOJE CREDO
Donald Tusk zapowiadal na Twitterze, ze powie cos „waznego i ciekawego” i
slowa dotrzymal. Choc nie wszyscy dostali to, na co liczyli.
Szef Rady Europejskiej w wykladzie wygloszonym w Audytorium Maximum
Uniwersytetu Warszawskiego – na pewno swiadomie – ani razu nie uzyl nazwy
PiS, ani nazwisk politykow zwiazanych z obozem wladzy. Swoja droga, nie
mowil tez o konkretnych partiach czy koalicjach opozycyjnych. Mialo to
pokazac, ze Tusk stoi ponad polskimi politycznymi wojnami domowymi.
Co nie znaczy, ze nie bylo odniesien do biezacej polskiej polityki: byly i
to calkiem sporo. Najbardziej cytowane bedzie zdanie: „Nie moze byc tak, ze
wladza raz na rok obchodzi swieto konstytucji, a przez caly rok obchodzi
konstytucje”. Tych slow nie trzeba tlumaczyc.
Ale chyba mocniejszy byl fragment, w ktorym Tusk przypominal, ze Targowica
obalila konstytucje 3 maja pod haslami „dumy i niepodleglosci”, a
doprowadzilo to do „podleglosci Rosji, zametu i upadku panstwa”. Byly
premier przestrzegal przed cynizmem i propaganda grajaca na narodowych
emocjach. Targowica to najbardziej czytelny w polskiej historii symbol
zdrady narodowej, o ktora obecny oboz wladzy bardzo czesto oskarza
opozycje. Dzis prawica sama zostala nim ugodzona.
Tusk solidaryzowal sie z nauczycielami, tak jak on atakowanymi pod haslem
„walki z Wermachtem”, czy podkreslal, ze nacjonalizm nie znajduje recept na
najwieksze wyzwania wspolczesnosci. Krytykowal haslo „Polska sercem
Europy”, z ktorym PiS idzie do wyborow, porownujac je do tych wszystkich,
ktorzy uwazali, ze to ich kraj jest „pepkiem swiata”.
Stoimy przed globalnymi wyzwaniami
Rownoczesnie Tusk mowil o najwiekszych wyzwaniach wspolczesnego swiata,
przede wszystkim powstrzymywaniu zmian klimatu oraz o problemach zwiazanych
z przelomem technologicznym i tworzeniem sztucznej inteligencji: tak w
Chinach, jak i w krajach zachodniej cywilizacji. Poruszenie tych tematow,
jak i odniesienia do wspolczesnej popkultury (w tym popularnego serialu
„Gra o tron”), byly wyraznym uklonem w strone mlodszego elektoratu, ktorego
obecnej opozycji brakuje.
Tusk przypominal istotna role zjednoczonej Europy i wiezi
transatlantyckich, o czym mowil juz w listopadzie ubieglego roku w Lodzi.
Tym razem skoncentrowal sie w duzym stopniu na innym przekazie: budowania
wspolnoty. „Jak z ojczyzny zrobic dom dla wszystkich, a nie dla wybranych”
– zastanawial sie we wstepie. A dalej przestrzegal, ze polityka to nie jest
mecz. „Nikt nie moze mowic «wygralem wybory, Polska jest moja»” – mowil (to
zapewne nawiazanie do pytania „Czyja Polska? Jana Olszewskiego). „W
polityce nie moze chodzic o to, zeby kogos pokonac, unicestwic” – dodawal
Tusk.
Nie bylo Wunderwaffe, bo byc nie moglo
Czesc obserwatorow oczekiwala, ze mowa Tuska bedzie Wuderwaffe opozycji,
ktora w przechyli szalke zwyciestwa w wyborach na rzecz opozycji. Inni
sadzili, ze Tusk zapowie swoj powrot do polskiej polityki. Szef Rady
Europejskiej nie spelnil tych oczekiwan, bo na tym etapie ich spelnic nie
mogl. Jego stanowisko w Unii nie pozwala mu na bezposredni udzial w
partyjnej rywalizacji. Ale mimo to jego przemowa moze odegrac role w
mobilizowaniu wyborcow opozycyjnych juz 26 maja, wiec odegra swoja role.
Tusk wylozyl swoje credo w polityce, stawiajac je w kontrze do slow
Jaroslawa Kaczynskiego (nazwisko nie padlo) wypowiedzianych do
niepelnosprawnej kobiety, ze ma „nie przeszkadzac i popierac”. Zdaniem
bylego premiera polityka powinna polega wlasnie na tym, zeby „przeszkadzac,
nie popierac, szukac i watpic”.
Na koniec Tusk w calosci odczytal preambule do obecnej konstytucji,
przygotowana przez Tadeusza Mazowieckiego. Slowa – „wszystkich, ktorzy dla
dobra Trzeciej Rzeczypospolitej te konstytucje beda stosowali, wzywamy, aby
czynili to, dbajac o zachowanie przyrodzonej godnosci czlowieka, jego prawa
do wolnosci i obowiazku solidarnosci z innymi, a poszanowanie tych zasad
mieli za niewzruszona podstawe Rzeczypospolitej Polskiej” – wypowiedziane
dzisiaj glosno, ponad 20 lat od uchwalenia ustawy zasadniczej, wciaz maja
swoja moc.
Lukasz LIPINSKI

TUSK NIE STAWIA KROPKI NAD „I”
Oczekiwany z duzym zainteresowaniem wyklad Donalda Tuska na Uniwersytecie
Warszawskim spelnil oczekiwania jego zwolennikow, ale nie przyniosl
zaskoczen. Byly premier i nadzieja opozycji potwierdzil swoja wysoka forme
polityczna oraz intelektualna.
Polityczna, poniewaz pokazal, ze sledzi wydarzenia w Polsce, na biezaco
potrafi skomentowac najnowsze pomysly i wypowiedzi obozu wladzy (Polska
sercem Europy, NATO i UNIA do Konstytucji), umie wskazac zagrozenia dla
Europy, takie jak z jednej strony nacjonalizm, dazenie do hegemonii, a z
drugiej rozpad i entropia. Jak zawsze, Tusk apelowal o umiar i
wstrzemiezliwosc – po wyborach nadal bedziemy zyli w tym samym kraju, w
polityce nie mozna zmierzac do unicestwienia rywala, nikt nie ma prawa
glosic, ze Polska jest jego. Polska domem dla wszystkich. Przeprowadzil
obszerny wywod o potrzebie jednosci w roznorodnosci. Zamiast „my albo oni”
powinno byc „my i oni”. Tusk nazywa to „gramatyka polityczna”.
Tusk dobrze sobie poradzil z zarzutem „targowicy”, pokazujac jak pod
haslami dumy i niepodleglosci nastapil pokaz cynizmu i propagandy. Latwo
przypochlebiac sie narodowym emocjom, a jednoczesnie dzialac na szkode
kraju. Istota targowicy bylo obalenie konstytucji, mowil Tusk, ktory
poswiecil konstytucji wiele uwagi, w tym preambule autorstwa Tadeusza
Mazowieckiego, ktora radzil zachowac w calosci (watpie, czy to zyczenie sie
spelni, nastepnym razem prawica tego nie przelknie). W jednej z kilku
aluzji nawiazal do slow prezesa Kaczynskiego, ze nie nalezy „nam”
przeszkadzac, tylko nas wspierac. Przeciwnie, powiedzial Tusk – nalezy
przeszkadzac , watpic, bronic sie przed skleroza przekonan. Duzo mowil o
zagrozeniach globalnych – o srodowisku naturalnym, czy tez o nowej formie
zniewolenia jednostki – w formie chinskiej, czy tez ze strony gigantow
Internetu. Wspomnial o swoim doswiadczeniu politycznym, siegajac po Klub
Mysli Politycznej im. Konstytucji 3 Maja, takze pozwolil sobie na kilka
slow aluzji: Nie mozna raz do roku swietowac Konstytucje, a na co dzien jej
naruszac.
Swoim zwolennikom Tusk dodawal otuchy, mowil, ze nie taki diabel straszny,
nie takich wodzow zesmy pokonali, caly system zostal obalony bez jednego
wystrzalu. Glowa do gory, wespol w zespol zwyciezymy – taki byl ton
wystapienia Donalda Tuska. Na pytanie, czy bedzie kandydowal w wyborach
prezydenckich, odpowiedzial wymijajaco, ze wybory beda za 200 lat. Swoboda,
werwa, rozmach wykladu Tuska, a takze entuzjazm sluchaczy w audytorium i na
dziedzincu Uniwersytetu potwierdzaja, ze Tusk jest znaczaca postacia na
polskiej scenie politycznej, nie tai swoich intencji, ale nie postawil
jeszcze kropki nad i. Za to wladza i jej adwokaci nie omieszkaja
stwierdzic, ze w Warszawie Tusk wiecuje przeciwko Polsce, miesza sie w
wewnetrzne sprawy naszego kraju, knuje i czai sie do skoku.
Daniel PASSENT

Holdys w „Newsweeku”
NIE LUBIE WYBOROW
Syn mi wytknal, ze jak tylko moge, to nie chodze, a nie chodze, bo nie
uznaje list ukladanych przez bonzow partyjnych (uwazam je za zabojstwo dla
demokracji), wiec najczesciej nie znajduje na nich nazwisk, ktorym bym
chcial powierzyc swoje losy. Jestem goracym zwolennikiem wjazdu do swiata
polityki kolejnych pokolen ambitnych mlodych ludzi, a takich od lat nie
widac. Wciskaja sie wiec do tego swiata cwaniacy z mlodziezowek, co jest
niczym awans z poprawczaka do pierdla – juz tam na dole zaczynaja sie zlo i
demoralizacja, kwitna uklady i gierki.
Niestety, pojawianie sie w polityce calkiem nowych bytow jest jeszcze
bardziej ryzykowne. Wszelkie zjawy, nagle meteory – poczawszy od
Tyminskiego („pieczatki z kartofla”), Leppera (ktory jednak byl wersalem,
na to wychodzi), lawiranta Palikota, Kukiza (zgroza, mlodzi, ktorzy na
niego glosowali, powinni miec wydrukowane w dowodach „glosowalem na Kukiza
w 2015”), a teraz cmy lecace do Biedronia (nawet moja poczatkowa ufnosc sie
tu poslizgnela) – to jest wciaz ten sam mechanizm selekcji negatywnej,
wprowadzania na listy oszustow, swirow, neofitow, zuli i faszystow.
Na tym tle w wyborach do Parlamentu Europejskiego daje sie zauwazyc
intrygujace zjawisko. Z rekomendacji istniejacych ugrupowan kandyduja
ludzie niezalezni z ogromnym dorobkiem wlasnym (dzialaczka charytatywna
Janina Ochojska, mecenas Michal Wawrykiewicz z Wolnych Sadow), politycznie
nieprzekupni (antropolog Wladyslaw Teofil Bartoszewski, ambasador Marcin
Bosacki), odwazni, ktorzy maja wlasne zdanie (Joanna Scheuring-Wielgus). I
to jest w jakims sensie polska wersja objawienia na miare kongreswomanki
Alexandrii Ocasio-Cortez w USA, ktora odmienia wlasnie oblicze polityki
amerykanskiej (ona akurat lewicuje, ale jest mocno niezalezna od wlasnej
Partii Demokratycznej). Sa jak wolne elektrony. Odswiezajace dla polityki
bardzo.
W PiS takie zjawisko jest niemozliwe. Tam imadlo sciska mocno, selekcja
jest jak w gangu. Musialby sie objawic w kregu Kaczynskiego jakis Gorbaczow
odnowiciel, jak to bylo za Czernienki, a jest Blaszczak. Pozostaje wiec
wyluskiwac z prodemokratycznych list wyborczych ludzi intrygujacych,
niosacych nadzieje na zmiane i cieszyc sie, ze kazde zle slowo, jakie
wypowie o nich Pawlowicz, jest instrukcja, bo jej strach jest najlepsza
rekomendacja i mowi: „Glosuj na niego!”.
Zbigniew HOLDYS

Ze skarbnicy historii
BIALO-CZERWONA NAD BERLINEM
Zdobycie Berlina bylo ukoronowaniem sukcesow militarnych Stalina i stawialo
go na pierwszym miejscu w gronie zwyciezcow II wojny swiatowej. Ale zycie i
zdecydowana postawa zachodnich aliantow sprawily, ze Generalissimus zostal
spektakularnie „wymanewrowany” 7 maja 1945 roku w budynku szkolnym, w
poblizu Reims we Francji podpisany zostal akt kapitulacji hitlerowskich
Niemiec.
Dzialo sie to w kraju, ktorego udzial w ostatecznym zwyciestwie nad
Hitlerem byl nieporownywalnie mniejszy nie tylko od Armii Czerwonej, ale od
wysilku polskiego zolnierza, ktory nie zlozyl broni od 1 wrzesnia 1939 roku.
Drugi akt kapitulacji podpisano w Kwaterze Glownej Armii Czerwonej
w Berlinie-Karlhorst 8 maja. Na uroczystosc nie przybyl
ostentacyjnie naczelny dowodca wojsk sojuszniczych, amerykanski general
Dwight Eisenhower.
Kuda Berlin?
W mrozny poranek, 20 stycznia 1945 roku na ulicy Mikolaja Reja w Nowym
Saczu pojawilo sie kilku „czerwonoarmiejcow” w bialych kombinezonach, z
pepeszami gotowymi do strzalu. Kiedy wyszlismy im naprzeciw, powitali nas
slowami: „Kuda Berlin?”. Nie ociagajac sie ruszyli we wskazanym kierunku,
lekcewazac informacje, ktorej zapewne nie zrozumieli, ze do ich celu jest
jeszcze dobrych kilkaset kilometrow. O tym, aby jak najkrotsza droga dojsc
do Berlina, marzyli takze zolnierze i oficerowie armii polskiej utworzonej
w ZSRR przez gen. Wladyslawa Andersa, a takze ci, ktorzy zasilili pozniej
szeregi I Dywizji im. Tadeusza Kosciuszki. Ci pierwsi jednak swoja droge
do Berlina zakonczyli we Wloszech, ich towarzysze broni pod wodza gen.
Stanislawa Maczka w Wilhelmshaven.
Tylko „Kosciuszkowcom” dane bylo dojscie do upragnionego celu.
Uczestnik walk o Berlina plk Jan Duda z 3 Pulku Piechoty wspomina:
„Wiedzielismy, ze odlegly o zaledwie 32 kilometry Berlin jest oblegany, ale
nie przewidywalismy wtedy, ze to my bedziemy go tez zdobywali.” Moj
batalion poszedl na pierwszy ogien. Zastanawialismy sie dlaczego?.
Zrozumielismy wkrotce, ze w walkach ulicznych piechota jest niezastapiona.
Czolgi i dziala unieruchomione byly w gruzach, a ich obsluga narazona byla
na ciagly ogien hitlerowskich snajperow. Potrzebna byl sprawna piechota.
Zostalismy skierowani w okolice Tiergarten, zdobyc stacje kolejowa. Byl to
trudny teren, wymagajacy duzego doswiadczenia w walkach ulicznych. Tam nie
bylo tradycyjnej linii frontu, w tych warunkach naszymi „nauczycielami”
byli, nieliczni nasi towarzysze broni, ktorzy walczyli w Powstaniu
Warszawskim. Nasz desant posuwal sie w kierunku bramy branderburskiej,
gdzie nastapilo spotkanie 8 armii dowodzonej przez gen. Wasilija Czujowa. I
wtedy sie przekonalem, ze wlasnie tutaj, w samym sercu Berlina konczy sie
ostatni akt II wojny swiatowej i to przy naszym polskim udziale””
Nad Berlinem pojawily sie bialo-czerwone flagi, na stacji Tiergarten, na
Kolumnie Zwyciestwa. Ziscilo sie marzenie tysiecy oficerow i zolnierzy
czekajacych na ten moment. W przeddzien Berlina, 1 maja 1945 r. pisal na
lamach „Rzeczpospolitej” Marian Brandys: „” Jestem upity emocja tej
radosnej drogi, tetno bije mi jak oszalale. W jasnym powietrzu porannym, w
lunie pozarow, w czarnych dymach twardnieje przed nami profil po trzykroc
przekletego miasta””.
O udziale Polakow w zdobywaniu Berlina nie ma sladu we wspomnieniach
wybitnych dowodcow i politykow, nie tylko angielskich i amerykanskich, ale
takze radzieckich. Nie trzeba byc profesjonalnym historykiem, aby dostrzec
widoczne oznaki swoistego rewanzu, za oczywiste zreszta krzywdy, jakich
zaraz po wojnie w latach stalinowskich doznali zolnierze i oficerowie
polskich sil zbrojnych walczacych u boku zachodnich aliantow. W zbiorowej
pamieci sa generalowie: Anders, Sikorski, Sosnkowski, Patton, Montgomery,
Eisenhower – nie ma generalow Berlinga i Swierczewskiego.
Wladyslaw SOBECKI

CO Z OBIETNICA HANNY ZDANOWSKIEJ?
Przed strajkiem Prezydent Lodzi Hanna Zdanowska powiedziala nauczycielom,
ze jest z nimi „calym sercem” i moga strajkowac spokojni o wynagrodzenia.
Wladze nie utna nauczycielskich pensji). Niestety, stalo sie inaczej.
Nauczyciele za kwiecien dostali kilkaset zl.
Strajk trwal dwie trzecie miesiaca. Jak ktos zarabia na reke 2500, dostanie
830. Z trudem wystarczy na oplaty (mieszkanie, prad, woda, telefon,
telewizja, internet). Na jedzenie zabraknie. Wiekszosc nauczycieli zlozyla
prosbe o rozlozenie dlugu (nauczyciel otrzymuje wynagrodzenie z gory) na
kilka rat. Sam tez zlozylem takie podanie. Splacam spory kredyt. Od
dyrekcji dowiedzialem sie, ze dyrektorzy wczesniej podobne pisma zlozyli u
pani prezydent. Mielismy nadzieje, ze rozpatrzy pozytywnie. Niestety,
potracono wszystko.
Tworcy „Protestu z wykrzyknikiem” zwracaja uwage, ze potracenie pelnej
kwoty powoduje, iz prawo do strajku jest fikcyjne. Pracownicy, ktorzy malo
zarabiaja, nie moga strajkowac, bo umarliby z glodu. Prawo jest wiec
nierealne. Jesli prawo do strajku jest filarem demokracji, nalezy zadbac,
aby nie bylo fikcja
Mamienie nauczycieli wizja, ze nie straca na strajku, bylo okrutne.
Niektorzy uwierzyli. Co z tego, ze Hanna Zdanowska spelni czesciowo swoja
obietnice i za kilka miesiecy strajkujacy cos od wladz miasta otrzymaja.
Chodzi o tu i teraz. Nauczycielom bedzie trudno te miesiace przetrwac.
Dlatego mam zal, ze nie zgodzono sie na rozlozenie potracen na raty.
Tuz obok mojego liceum dziala jadlodajnia Caritasu. W drodze do pracy mijam
kolejke oczekujacych na zupe. Dawniej przyspieszalem kroku, ludzie mnie
draznili. Ostatnio zwolnilem i zaczalem wdychac zapachy dochodzace z
kuchni. Mam wrazenie, ze calkiem niezle tam gotuja.
Dariusz CHETKOWSKI
—————————————————–
Gargamel: rozsierdzony Czytelnik zgromil mnie siarczyscie i „na znak
protestu” zrezygnowal z gazetki, za POGLAD, ze nauczyciele sa glupi.
Osmielam sie zwrocic uwage, ze to niestety NIE POGLAD, A FAKT- bo
strajkowac trzeba umiec…

Bananowy protest przed Muzum Narodowym
NIE WALCZCIE Z ARTYSTAMI !
Nieszczesliwa decyzja dyrektora Muzeum Narodowego prof. Jerzego Miziolka o
usunieciu prac Natalii Lach-Lachowicz i Katarzyny Kozyry, ktora przejdzie
do historii jako przejaw „bananowej cenzury”, ilustruje brutalna i swietnie
znana z historii prawde, ze walka z artystami jest zazwyczaj z gory skazana
na porazke.
Prof. Miziolka nawet rozumiem, epatujace erotyzmem zdjecia blondynki z
bananem rzeczywiscie mogly go wprawiac w konsternacje, co w epoce
uniesienia patriotycznego moze sie przekladac na zachowania cenzorskie,
niemniej wywolujac afere, osiagnal cel zupelnie przeciwny. Oto sprawil, ze
od lat nieznane nikomu poza ekspertami nazwiska wrocily nagle triumfalnie
na forum publiczne. Komputerowe przegladarki zwariowaly, celebryci siegneli
po najstraszliwsza bron, czyli selfie z bananem, a powazne grona traca
cenne godziny na dyskusje o znaczeniu banana w miesistych ustach
atrakcyjnej blondynki. Ot, triumf dwoch starszych pan po latach. Z
pewnoscia sluszny, choc czy uzasadniony, nie wiem.
Wiem natomiast na pewno, ze Jerzy Miziolek jako wytrawny ekspert w
dziedzinie historii sztuki powinien byc wyczulony na wojenki urzednikow z
artystami. Czyzby nie pamietal przykladu najslynniejszego? Z poczatku XVI
wieku, i to z samego serca chrzescijanstwa, jakim byl, jest i pozostanie
Watykan? Oto mamy rok 1536. Mocno podstarzaly juz, 60-letni Michal Aniol
Buonarroti otrzymuje od papieza Medyceusza Klemensa VII zlecenie na
namalowanie fresku oltarzowego w miejscu jego prywatnych modlitw, kaplicy
Sykstynskiej. Zleceniodawca rychlo umiera, ale nastepca Pawel III
podtrzymuje zamowienie. Michal Aniol zabiera sie z pasja do pracy, ktora
zabierze mu siedem lat i bedzie rodzajem jego artystycznej summy, ale
zarazem summa jego wizji wszechswiata, filozofii, pogladow, a nawet herezji
czy idiosynkrazji. Powstanie dzielo rewolucyjne, wywrotowe, tak nowoczesne,
ze nawet rozebrana do naga Wenus Botticellego przy rozmachu cielesnosci
postaci z „Sadu Ostatecznego” bedzie smakowala jak kaszka z mlekiem.
Wartosc narracyjna dziela ma wymiar encyklopedyczny, zas techniki
malarskie, sposob ujecia postaci, ich dynamika, fizycznosc wykraczaja w
przyszlosc na stulecia. Michal Aniol wprowadza do nieba nie tylko postaci
ewangeliczne, ale takze starotestamentowe, a nawet – o zgrozo – Zydow, co w
jego czasach bylo nie do pomyslenia. Nie wystrzega sie tez prywatnych
rozrachunkow. Straca do piekla Girolama Savonarole, religijnego fanatyka,
ktorego aktywnosci byl swiadkiem 20 lat wczesniej w toskanskiej Florencji.
Jednak nie ten upadek jest najwazniejszy. Najwazniejsza jest inspirowana
antykiem, dzika i nieposkromiona cielesnosc nagich postaci „Sadu”.
Probuje sobie wyobrazic pierwsza reakcje dworu papieskiego, a moze i samego
Pawla III, ktoremu okazano niedokonczone dzielo. To musial byc szok,
zwazywszy na epoke i jej realia, nieporownanie wiekszy niz reakcja na prace
pan Natalii i Kasi ponad 400 lat pozniej. Widze wiec papieza z otwartymi
ustami oraz jego mistrza ceremonii i zarazem druga osobe na dworze Biagio
Martinellego, ktory krzyczy, ze to skandal i wstyd, by w tak swietym
miejscu prezentowac tyle nagich postaci. I ze takie malarstwo bardziej
pasuje do knajp i lazni niz do watykanskiej kaplicy. Papiez jednak milczy,
nie reaguje, a Michal Aniol juz planuje, w jaki sposob wymierzyc ciegi
Biagio z Ceseny. Zemsta bedzie iscie perfidna. Ostatniej namalowanej na
fresku postaci, ginacemu w piekielnych czelusciach Minosowi, Michal Aniol
daje twarz dostojnika i zdobi ja oslimi uszami. Na dodatek waz oplatajacy
cialo ofiary wgryza jej sie w przyrodzenie.
I znow scena z oficjalnego otwarcia kaplicy w 1541 roku. Dwor papieski
zwiedza, podziwia i nagle, kiedy uwaga widzow siega Minosa, wszystkie
twarze obracaja sie w strone Martinellego i rozbrzmiewa gromki smiech.
Podobienstwo nie pozostawia watpliwosci co do tozsamosci modela. Ten blaga
na kolanach papieza, by nakazal artyscie usuniecie jego twarzy z fresku,
ale Pawel III jest w tej sprawie nieugiety. „Moj synu, Wszechmocny dal mi
wladze nad niebem i ziemia, ale jesli chcesz wydostac sie z piekiel, musisz
porozmawiac z Michalem Aniolem” – odpowiada i tym sposobem zapewnia panu
Biagio wlasne, choc niekoniecznie pochlebne, miejsce w historii.
Dalsza czesc tego dramatu jest swietnie znana. Kolejny papiez Pawel IV
ulegl krytykom i nakazal dwom malarzom Daniele de Volterra i Girolamie da
Fano (wspolczesni nazwali ich „majtkarzami”) zamalowac co bardziej
wystajace intymne czesci ciala, co tez wykonali z chrzescijanska pokora,
ale troche bez sensu. Bo musieliby arcydzielo namalowac od nowa, by zakryc
intencje Michala Aniola, a na to juz nikt sie nie godzil. Przy okazji
poprawiono troche twarz Biagio z Ceseny, co jednak rowniez nic nie dalo, bo
caly swiat swietnie wiedzial o prywatnej dintojrze Buonarrotiego. Geniusz
wiec wygral. Czterysta lat pozniej wygraly tez dwie panie od obrazkow z
bananem. Przegral za to prof. Miziolek i tylko otwarte pozostaje pytanie,
jak okrutna bedzie zemsta ocenzurowanych artystek. Probuje nawet o tym nie
myslec.
Boguslaw CHRABOTA

Stadion Slaski:
TRUDNO WSKRZESIC MAGIE
Reprezentacja po ponad osmiu latach wraca na Stadion Slaski.
To wydarzenie pod kazdym wzgledem. W latach 1956 – 2009 Polska rozegrala tu
55 meczow. Wiecej (71) widzial tylko Stadion Wojska Polskiego. Wazniejsze
od dat i liczb sa jednak historie, towarzyszace meczom, a w Chorzowie wiele
z nich sie rodzilo.
Stadion powstal z inicjatywy wojewody slaskiego, niezwykle zasluzonego dla
tego regionu kraju Jerzego Zietka (ktorego PiS chce dzis dekomunizowac).
Kiedy w roku 1957 gralismy tu ze Zwiazkiem Radzieckim, Polacy zyli jeszcze
zludzeniami Pazdziernika ’56. Sto tysiecy ludzi odspiewalo hymn,
rozpoczynajac w ten sposob obyczaj, nad ktorym nikt sie dzis nie
zastanawia, bo stanowi on norme. Malo tego, zwyciestwo i radosc z pokonania
reprezentacji Wielkiego Brata, ktorego zaden normalny Polak nie chcial miec
w rodzinie, przybraly formy patriotycznego entuzjazmu.
A strzelec dwoch bramek Gerard Cieslik stal sie bohaterem narodowym.
Od tej pory Stadion Slaski stal sie synonimem sukcesu i lekarstwem na
polskie kompleksy. Leczyl nas z nich Gornik Zabrze, rozgrywajacy tu
ekscytujace spotkania z Tottenhamem Hotspur, Manchesterem United, Dynamem
Kijow, AS Roma. To tutaj 2 maja 1959 roku Polonia Bytom i Polonia Bydgoszcz
rozegraly pierwszy w Polsce mecz ligowy przy sztucznym oswietleniu.
Z szatni na boisko prowadzil dlugi, waski tunel, w ktorym o betonowa
podloge stukaly metalowe korki. Tutaj dochodzilo do pierwszych prob sil.
Zawodnicy, idac w milczeniu obok siebie, niby przypadkiem ocierali sie o
siebie bicepsami.
W czerwcu 1973 roku Anglicy, ubrani jak Brazylia w zolte koszulki i
niebieskie spodenki, szli tym tunelem, jakby to bylo ich Wembley.
Pokrzykiwali, uderzali piesciami w plastikowe przedluzenie tunelu. Wyszli
na boisko, zobaczyli sto tysiecy ludzi, poczuli kopalniano-hutnicze slaskie
powietrze i coraz bardziej watpili. A kiedy sluchali Mazurka Dabrowskiego,
to juz im sie trzesly nogi. I przegrali.
Stadion stal sie w Europie znany jako „Kociol czarownic”. Tutaj Polska
zapewniala sobie awans na mundiale w Argentynie, Meksyku i Korei
Poludniowej. Tu pokonalismy wicemistrzow swiata Holendrow 4:1 i Portugalie
z Cristiano Ronaldo po jednych z najlepszych meczow reprezentacji w jej
blisko stuletniej historii.
Trwajace bez konca przebudowy stadionu, ktory nawet w dniu oddania do
uzytku (22 lipca 1956) nie odpowiadal normom zachodnioeuropejskim,
prowadzily donikad. Byly pudrowaniem trupa. Paradoksalnie najlepsza
widocznosc mielismy wtedy, kiedy postawiono tymczasowa trybune,
przyblizajaca do boiska. Zbigniew Boniek zazartowal kiedys, ze jedynym
polskim pilkarzem rozpoznawalnym z ostatniego rzedu trybun byl Emmanuel
Olisadebe.
Nowy Stadion Slaski jest bardzo ladny, ze wzgledu na polozenie stanowi
przedluzenie tradycji starego. Ale o dawna magie bedzie trudno, tym
bardziej ze Stadion Narodowy jest juz gdzie indziej.
Stefan SZCZEPLEK
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *