Dzien dobry – tu Polska – sobota, 30 listopada 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 320 (5250) 30 listopada 2019 r.
W E E K E N D

Z cyklu Humor i Ojczyzna:
———————————
Dziejow Polski tenorem
bylo: ginac z honorem.
Kazdy zyciem szafowal bez zenad…
Pradziadowie i ojce
razno szli w samobojce:
tylko ten slawe mial, kto byl denat.
———————————————
-Napisal Janusz Minkiewicz, wynalazl i druguje- Wasz:
Gargamel Stary Kpiarz

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

KALENDARZ KUCIKA-CHWILOWY ZASTOJ?
Na aukcji od wczoraj nic sie nie zmienilo.Ale i tak juz jest wysoko:
2,222 PLN – po raz drugi!
KTO DA WIECEJ?
——————————–
I -UWAGA- NIESPODZIANKA!!!
Drogi Gargamelu, drodzy uczestnicy aukcji.
Zawsze zazdroscilem tacie tej ikry w pomaganiu dzieciom, jednak nigdy nie
mialem co zaoferowac ze swojej strony, a konkurowac z jego obrazami oraz
kalendarzami nie mam szans.
Dodatkowo licytujacy od razu polecieli „z grubej rury”!
Dlatego dorzuce swoje 5 groszy do swiatecznej aukcji kalendarza i
zwyciezca otrzyma moja pierwsza malowana probe „byc jak tata”, czyli maly
obrazek namalowany przeze mnie na mapie nawigacyjnej. Nie jest oczywiscie
to mistrzowskie dzielo starego Kucika, ale zona oraz rodzice potwierdzili,
ze ladny, wiec dorzucam go „za friko” do kalendarza.
Pod koniec stycznia powinienem zjechac do domu, wiec wtedy wysle obrazek do
zwyciezcy.
Gargamelu, zdjecie obrazka do „Scisle Jawnych” wysle Ci, jak doczlapie sie
do Europy.
Pozdrawiam uczestnikow aukcji i…
OGIEN NA TLOKI- PARA W TURBINE!
Zajebiste, swoja droga :))
Grzegorz Kucik
3-ci oficer z „Conti Chivalry”
————————————-
Pierwszy obrazek- inauguracja wspanialej kariery? Jest o co powalczyc. Sam
bym chcial wygrac”
Gargamel

B A R O M E T R M A R Y N A R S K I E J S Z C Z O D R O S C I
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 13,70 (trzynascie
zl siedemdziesiat gr). Wplaty w ostatnim tygodniu to 1.955 w tym
�sekspresowa” dotacja Piaska zakup ssaka medycznego wraz z podstawowym
sprzetem tracheo dla Kubusia Kani oraz oplacenie transzy za konsultacje
Moniki Kruszynskiej w Wiedniu. Teraz czeka nas oplacenie transzy dla
Ewelinki za jej operacje,( Mama dziekowala w gazetce w ubieglym tygodniu),
rozliczenie kosztu zakupu aparatow sluchowych dla Bogdanka oraz jeszcze
niewielka czesc za ostatnia wizyte Moniki.
pozdrawiam
Slawek Janus
30-611 Krakow
Sporo tych wydatkow, ale ja sie ciesze, bo to znaczy jak bardzo jestesmy
dzieciom potrzebni, ale i na co nas stac. Nie mam obaw- KALENDARZ KUCIKA
�swyzwala nowe rezerwy” (cytat z PRL-owskiej propagandy) Serdecznosci:
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.9288 PLN Euro: 4.3236 PLN Frank szw.: 3.9300 PLN Funt:
5.0645 PLN
Gielda 29.11.2019 r. godz. 17.00 WiG 57502 (-0.29%) WiG30 2459 (-0.39%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.85 PLN Euro: 4.24 PLN Funt: 4.97 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.81 PLN Euro: 4.21 PLN Funt:
5.00 PLN

Pogoda w kraju
Przelotnie popada snieg, a miejscami deszcz ze sniegiem. Temperatura
maksymalnie 5 stopni C

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
Gdy noc zapadla glucha
I ciemnosc juz byla w kurniku,
Kura szepnela – Sluchaj –
Budzac koguta po cichu.
– Glos wprost zamiera w grdyce
I wszystko zdaje sie bajka,
Bo slodka mam tajemnice:
Sluchaj,
Bedziemy
Mieli
Jajko!
————
Janusz MINKIEWICZ

Co dalej?
KOMPROMITUJACY TANIEC PiS WOKOL BANASIA
Przez caly dzien trwal wczoraj polityczny kontredans w sprawie prezesa NIK
Mariana Banasia. „Odejdzie czy nie odejdzie?” – zastanawiali sie wszyscy.
Cokolwiek sie jednak stanie, kryzys sie tak szybko nie skonczy.
Minal dzien od spotkania Mariana Banasia z Jaroslawem Kaczynskim i
Mariuszem Kaminskim, a prezes NIK do tej pory nie podal sie do dymisji. W
Sejmie, w NIK, w mediach spolecznosciowych trwaja nerwowe spekulacje, ale
warto sie od nich na chwile oderwac i przyjrzec kryzysowi z chlodna glowa.
Partia porzuca Banasia
Partia musiala porzucic Banasia z kilku powodow. Mimo teoretycznego
zwyciestwa, PiS wyszedl z ostatnich wyborow parlamentarnych politycznie
oslabiony: utracil wiekszosc w Senacie, w Sejmie tylko utrzymal
dotychczasowa liczbe poslow i to kosztem wzmocnienia frakcji Zbigniewa
Ziobry i Jaroslawa Gowina. Pierwsze tygodnie po wyborach tez nie byly
latwe, partia musiala odwolac czesc wyborczych obietnic, nie udalo sie jej
przepchnac przez parlament likwidacji tzw. limitu 30-krotnosci, coraz
trudniej jest jej kontrolowac wymiar sprawiedliwosci…
Najwiekszym problemem stawala sie jednak wlasnie sprawa Banasia. Afera
przemawia do kazdego wyborcy – oto szef najwazniejszej instytucji
kontrolnej w kraju, wysoko postawiony urzednik panstwowy, kontaktowal sie z
gangsterami. Do innych wyborcow trafial argument, ze szef administracji
skarbowej, ktory mial scigac tych, ktorzy unikaja podatkow, sam moze byc
podejrzewany o takie dzialania. A to wszystko dzieje sie w kontekscie
zblizajacych sie wyborow prezydenckich, w ktorych PiS musi dbac o poparcie
nie tylko swoich wyznawcow, ale tez centrowych wyborcow.
Prezes i minister naciskaja, premier chowa glowe w piasek
To wszystko sprawilo, ze Banasia trzeba bylo porzucic, choc jeszcze
przedwczoraj po poludniu szef sejmowej komisji kontroli Wojciech Szarama
(PiS) bronil go jak lew, a sam Banas wyglosil aroganckie oswiadczenie w
swojej obronie. Chwile potem doszlo do zwrotu akcji, choc znow odbylo sie
to „w zadnym trybie”. Dlaczego szef partii i szef sluzb spotykaja sie z
prezesem NIK i naklaniaja go do dymisji? PiS mowi o „nacisku politycznym”,
ale jaka role pelnil w tym spotkaniu minister spraw wewnetrznych i
koordynator ds. sluzb? W jaki sposob on „naciskal” Banasia?
Przy okazji znow okazalo sie, jak slaba pozycje polityczna ma premier
Mateusz Morawiecki. Przez wiele dni za posrednictwem swoich urzednikow
zwodzil opinie publiczna, ze juz, zaraz przeczyta raport CBA o Banasiu, ale
nic sie nie dzialo. Dopiero wtedy, gdy swoja wole oglosil prezes Kaczynski,
premier nagle sie obudzil, raport przeczytal, chce odwolania Banasia i
nawet ma „plan B” na wypadek sytuacji, w ktorej prezes NIK nie zechce
odejsc… Wszystko jak z Mrozka.
„Banas nas pograza”
Potem bylo jeszcze gorzej, kilkanascie godzin oczekiwania na decyzje
prezesa NIK, nerwowe pohukiwania ze strony partii i rzadu. Kwintesencja
dnia byl chyba tweet Beaty Mazurek: „Prezes Banas milczy i milczy…
pograza siebie i przy okazji nas. Po co? Komu to sluzy? Panie Banas
pobudka, czas wstac ludziom odpowiedz dac: rezygnacja czy nie?”. Mazurek,
byla rzeczniczka partii i wicemarszalek Sejmu, nie martwi sie tym, ze afera
Banasia niszczy autorytet waznej panstwowej instytucji, tylko ze „pograza
nas”, czyli PiS.
Ale oba scenariusze – zarowno szybka dymisja szefa NIK, jak i proba trwania
na stanowisku – szybko nie zakoncza kryzysu. Ze skutkami afery Banasia PiS
bedzie sie musial mierzyc jeszcze miesiacami.
Lukasz LIPINSKI

Slowo na Sobote
T E N SKURWIEL M I C H A L K I E W I C Z
(Wynajduje, redagule i przysyla Michal Bielinowicz)
Dramatyczny wpis ukazal sie na profilu 'Katarzyny', ktora w wieku 12 i 13
lat byla regularnie gwalcona przez ksiedza. „ODEBRANO MI JUZ WSZYSTKO! MOJA
PRYWATNOSC, ANONIMOWOSC. JUZ NAWET NIE BEDE MIALA KAWALKA SWOJEJBEZPIECZNEJ
PRZESTRZENI… NIENAWIDZE TEGO ZYCIA” – napisala. 'Katarzyna'
przedstawiona w reportazu w 'Duzym Formacie'. Justyna Kopinska
opisala sprawe ks. Romana B., ktory zostal skazany na 8 lat wiezienia za
conajmniej kilkadziesiat udowodnionych gwaltow na dziewczynce. Duchowny
wyszedl na wolnosc po odbyciu polowy kary i – jak gdyby nigdy nic – trafil
z powrotem do zakonu w Puszczykowie pod Poznaniem, nadal odprawial msze
i… znow kontaktowal sie z dziecmi. Kosciol przymykal na to oko, choc
wszyscy wiedzieli co Roman B. mial na sumieniu. Gdy gwalcona dziewczynka
zaszla w ciaze, zmusil ja do aborcji, bo „nie chcial miec bachora”. Dramat
dziecka trwal kilkanascie miesiecy miedzy 12 a 14 rokiem zycia. Jako
dorosla osoba, 'Katarzyna' zawalczyla o zadoscuczynienie. Zapadl
bezpreceensowy wyrok przyznajacy ofierze milion zlotych zadoscuczynienia.
Kosciol sie odwolywal, ale wyrok jest juz prawomocny. W prawicowych kregach
orzeczenie sie nie spodobalo. Publicysta Stanislaw Michalkiewicz (zwiazany
z Radiem Maryja i Telewizja Trwam) w krytyce wyroku posunal sie do tego, ze
porownal 13-latke do prostytutki. „Dostac milion zlotych sa molestowanie,
ze tam ktos kiedys wsadzil reke pod spodniczke, no ktoz by nie chcial?
Wiele pan za mniejsze pieniadze spodniczki podciaga” – mowil z usmiechem
publicysta w felietonie opublikowanym na YouTube. „Miliona zlotych to taka
panienka jedna z druga przez cale zycie moze nie zarobic, a tutaj za
jednego sztosa. No to zadne kurwy nie sa tak wysoko nagradzane na calym
swiecie” – argumentowal Michalkiewicz. 'Katarzyna' i te sprawe skierowala
do sadu, a ten orzekl, ze Michalkiewicz musi zaplacic jej 150tys zl
zadoscuczynienia. Poniewaz publicysta nie odbieral pism z sadu, do akcji
wkroczyl komornik i zablokowal mu konto. W tym momencie zaczely sie zale
prawicowego 'bohatera'. Na swojej stronie zaczal rozpaczac, ze nie ma za co
zyc i prosil o pomoc finansowa. Po czym opublikowal pelne dane osobowe
'Katarzyny'. „Z racji tego, ze nie bylam zadna kurwa, tylko dzieckiem,
kiedy gwalcil mnie ksiadz, to wytoczylam panu Stanislawowi Michalkiewiczowi
proces o naruszenie dob osobistych (…) Sedzia przyznala mi 150tys zl
tytulem zadoscuczynienia, jak rowniez przeprosiny w formie papierowej!
Michalkiewicz po tym, jak moj prawnik nie zgodzil sie na placenie w ratach,
gdyz nie mozna jemu ufac i oczywiste jest, ze bedzie probowal zrobic
wszystko, by mi nie zaplacic, po prostu sie na mnie zemscil. Upublicznil
moje imie i nazwisko… Kolejny raz wiedzial, co zrobic, aby mnie zabolalo”
– wyznala 'Katarzyna'. Lekarze zdiagnozowali u niej zespol stresu
pourazowego i zespol depresyjny z objawami psychotycznymi. 'Katarzyna'
kilka razy probowala popelnic samobojstwo. Po upublicznieniu jej danych
osobowych, 'Katarzyna' zaczela dostawac hejterskie wiadomosci, boi sie
wlaczyc komputer czy wyjsc z domu. „Jestem ciekaw, za ile skoncza sie pani
pieniadze od Pana Stanislawa Michalkiewicza i przypomni pani sobie znowu o
jakims molestowaniu, zamiast po prostu pojsc do uczciwej pracy” – napisal
niejaki Michal. Stanislaw Michalkiewicz w ogole nie przejawia skruchy. „Nie
jest panu wstyd, ze przyczynil sie pan do publicznego linczu?” – pytala go
Daria Rozanska. „Jakiego linczu? Niech sie wstydza ci, ktorzy linczuja” –
bronil sie publicysta, chociaz ksieza, prawicowi publicysci a nawet
przedstawiciele Towarzystwa Chrystusowego (ktore ma wyplacic 'Katarzynie'
zadoscuczynienie) – wszyscy zgodnie potepiaja zachowanie Michalkiewicza.
„Ma pan swiadomosc, ze pani Katarzyna jest osoba, ktora wiele w zyciu
przeszla…” pyta dalej Rozanska. „Ja tez sporo w zyciu przeszedlem, prosze
pani” – odpowiada Michalkiewicz.
———————-
Co by nie powiedziec o grzesznym dziennikarstwie w PRL, po tym co i jak
napisal Michalkiewicz, nigdy bysmy go nie przyjeli do Stowarzyszenia
Dziennikarzy Polskich, a gdyby w nim byl- to by z hukiem wylecial. Zreszta
nikt z dziennikarskiego grona by sie z nim nawet piwa nie napil, a gdzie by
sie do nas zblizal, to by na jego widok cichly wszelkie rozmowy. A dzis?

I rym, cym, cym- to znowu Tym
W L U K W Y G I E C I
Ktos mi moze powiedziec, ze wierszyki tu fastryguje, zamiast powaznie
traktowac sytuacje w Polsce. Jak mam powaznie traktowac?
Duma miesza sie z radoscia, gdy ma sie do czynienia z wizjonerem. Siedmiu
jest u nas takich albo siedemnastu. Nazwisk nie podaje, bo RODO. Ale o
jednym moge tak napisac, ze sie wszyscy domysla. To minister sportu, ktory
w dodatku, jesli znajdzie troche wolnego czasu, podpisuje sie jako premier.
I wtedy zapowiada: za 20 lat staniemy sie wielkim narodem. Wiecej, mowi,
jak to zrobi. Po prostu bedzie wszedzie budowal wylacznie buspasy. Ale – i
tu tkwi sedno pomyslu – wjedzie na nie tylko samochod z czterema osobami w
srodku. Pojedynczo beda mogli wjezdzac jedynie ksieza, bo ksiadz zawsze
jedzie z Bogiem, a Bog jest, jak wiadomo, w trzech osobach. Niech kazdy w
samochodzie zaoszczedzi chocby pol godziny. Cztery osoby – 120 minut.
Pracujemy piec dni w tygodniu – to juz 600 minut. A przez miesiac – 2400. W
tym wolnym czasie bedzie mozna codziennie podnosic poziom patriotyzmu,
ogladajac telewizje Kurskiego i nowe wspaniale seriale hollywoodzkie naszej
produkcji: „Jedlismy czosnek na tylach wroga”, „Smichy-chichy prosto z
lychy do michy” oraz „Wiadro Mosci Prezesa”.
To oczywiscie byla tylko rozgrzewka ministra sportu. Potem ulozyl sie na
bialo-czerwonym kocyku i wygial w luk triumfalny. W najblizszej przyszlosci
zainwestujemy miliardy w wielkie polskie projekty, ktore wzmocnia nasza
miedzynarodowa pozycje – powiedzial. I tu zaczal spiewac swoja wersje arii
z kurantem ze „Strasznego dworu”: Cisza dokola/a przeciez juz niedlugo/
setki miliardow struga/forsy ten uzyznia kraj/sie Via Baltica z Via
Carpatia splota/utka sie siec budowy CPK/ do Swinoujscia tunel zrobie po
to/by ciezarowek karawana szla. /I gazociag Baltic Pipe’u, i Mierzei
przekop tez,/i Polaku, taki raj tu/ujrzysz wtedy, wierz mi, wierz!/Sto
szpitali jak ze snow,/bys szczesliwy/byl i zdrow.
Ktos mi moze powiedziec, ze wierszyki tu fastryguje, zamiast powaznie
traktowac sytuacje w Polsce. Jak mam powaznie traktowac? Powiedzcie to
najpierw panu wizjonerowi. Ktory juz raz macha on lapkami na ten sam temat?
Nawet nie musze go sluchac, dzwiek telewizora mam na zero, a i tak slowo w
slowo moge powtorzyc, o czym klamie. Sto miast otoczy obwodnicami, zbuduje
i zmodernizuje ponad 9 tys. km torow kolejowych, wyremontuje setki szkol,
szpitali i dworcow. Wszystko w najblizszych latach” Chociaz nie, PKP juz
zaczela. Od Dworca Glownego we Wroclawiu, gdzie powstaje nowoczesna
kaplica. Brakuje jej jeszcze oltarza glownego, Drogi Krzyzowej i lawek, ale
to juz drobiazg, pol miliona wystarczy, podrozni sie zrzuca i bedzie
otwarcie przed Bozym Narodzeniem. A jesli pociag rozkraczy sie w polu,
internetowa transmisja obrazu przez cala dobe podniesie podroznych na duchu.
Sam premier podniesie sie na duchu prawdopodobnie wtedy, gdy zadzwoni do
Banasia, ale jeszcze nie wie, czy zadzwoni, bo nie zdazyl do konca
przeczytac, o co wlasciwie w tej sprawie chodzi. O nedze moralna, panie
premierze chodzi, ktora zzera caly panski rzad i panska partie. O ten
triumfalny smiech prezesa, gdy Pawlowicz i Piotrowicz zasilili druzyne pani
Przylebskiej, rzadzaca teraz w dawnych pomieszczeniach Trybunalu
Konstytucyjnego. I o ten jego powtorzony dwukrotnie bezczelny tekst: „I tak
zrobimy swoje”. To znaczy co zrobicie? Anulujecie kazde przegrane
glosowanie? Zabronicie sedziom wydawania wyrokow? Zabierzecie kolejne
pieniadze chorym i niedoleznym, bo tacy sa wam niepotrzebni? I co dalej?
Bedziecie w koncu musieli uciekac. Dokad? Odpowiedzcie sobie najpierw na to
ostatnie pytanie.
Stanislaw TYM

Slask z bliska
C I U L T O C I U L !
Wlasnie pochylalem sie nad czasownikiem „ukrasc”, z powodow sobie
nieznanych, ale z podziwem dla przodkow, ktorzy ubrali slowo w tyle
synonimow, ze nie musieli przez wieki – jak my dzisiaj – spowiadac sie z
siodmego przykazania. Mogli robic swoje i nie zyc w grzechu. Bylem pelen
zauroczenia, co „Polak potrafi”, zeby tylko nie krasc, a jedynie: buchnac,
capnac, podprowadzic, gwizdnac, zakosic” Jedne zrodloslowa sa jasne, inne
nie. Takie „podiwanic” to juz powstalo prawie za mojego zycia (po 1945 r.),
wiec kumam, w czym rzecz. Ale podpi*dzic czy podje*ac, czy tez” no zostawmy
to wsrod setek innych bezkradziezowych synonimow, ktorych korzeni nie
potrafie odnalezc.
No i kiedy tak rozkoszowalem sie nad pojemnoscia jednego czasownika i
przodkow pomyslowoscia, dopadl mnie telefon – zadzwonil sasiad, prosty
gornik – w sprawie rzeczownika „ciul”, za przeproszeniem. Sluchaj, jezeli
na naszego wicemarszalka, no tego Wojciecha Kaluze, ktory na Slasku
przeszedl na strone dobrej zmiany, mowia publicznie per ciulu, to go
obrazaja, czy nie?
Cholera jasna – pomyslalem – ze tez takimi pierdolami ludzie w waznych
chwilach glowe zawracaja. Ciul to ciul! – rzeklem na odczepne, bo sasiada
lubie. – Sam powiedziales rano, po ostatniej imprezie, ze ciulowato
wygladam. No tak – znalazl sie madrala – tylko miedzy nami prawdziwymi
Slazakami (tu mnie polechtal), jak sam wiesz, miec ciulowaty fizis czy
charakter to co innego, niz byc ciulem.
Co prawda, to prawda. Musialem wiec odlozyc piekne pedzlowania, podebrania
i inne skubniecia, zeby zajac sie aktualnymi sprawami politycznymi: czy
ciul to naprawde ciul? Kiedy powiedzialem o tym zonie, bo nie wiedzialem,
jak to ciulowate dziennikarskie sledztwo zaczac, to popatrzyla z
wyzszoscia, przyniosla piwo i syknela: chu*owe masz dzisiaj zajecie, a
przeciez zbliza sie szczyt klimatyczny, smog krazy nad nami, wegla brakuje”
O ciul to wszystko roztrzasc – zachnalem sie – wazniejsze przeciez jest to,
czy publicznie obrazaja, chocby ladna poslanka Monika Rosa, naszego
slaskiego wicemarszalka, czy nie?
Sam wiem, ze sprawa ciulowato smierdzi, ale taki mam fach i brnac musze.
Ciulem przeciez nie jestem! Mam tez kola ratunkowe. Dzwonie do kolezanki z
Cieszyna, ktora po prapradziadkach pielegnuje portret Franza Jozefa II, i
wyluszczam w czym rzecz: Ty mi o tym zdradzieckim kutasie nie mow. Ale ja w
sprawie ciula. – Toz przeciez ci mowie” Bylismy na glosnomowiacym, wiec
uslyszalem cos po francusku, choc nie do konca. Z kim sie zadajesz? –
Rumun, troche rozumie po naszemu i jak uslyszal, ze rozmawiamy o ciulu, to
sie ucieszyl, bo u nich ciul to owca bez uszu albo drzewo ociosane z
galezi, taki choj” Mowisz ch*j? – zapytalem, ale kumpela rzucila sluchawka,
choc jeszcze zdazyla wykrzyczec, ze mi sie wszystko z ostatnimi wyborami
kojarzy.
Ciul z wami – rzeklem cicho i dzwonie do kumpeli z Lodzi, ktora swego
czasu, wracajac noca do domu, byla napastowana przez trzech ciuli, a z
opresji wybronila sie prostymi slowami: A pocalujcie mnie w dupe, ciule! I
z ciuli zrobily sie zalosne ciuliki.
Draze dalej, a ona odpowiada, ze ciul w Lodzi czy w Warszawie to nie to
samo co ciul na Slasku. Ciul jest ciulem! – oponuje. – No nie, kochany, u
nas to rowniez palant, bydlak, szumowina, polglowek, cep, balwan, tepak,
becwal, tluk, gnida, bydlak” Stop! Przerwalem wyliczanke. – Zapamietaj
wiec, ze ciul to nie jest prosty ch*j, penis czy inny kutas! No dobrze,
przyjalem do wiadomosci, ale z zawodowej czujnosci dopytalem: Czy ty aby
mnie nie ciulasz? – Janku, moze to ciulowato brzmi, ale nie bierz mnie za
ciulke. Nie musiala tego mowic” Ona ciulka?
Drugie kolo rzucone, a ja ciagle nie wiem, czy ciul – chocby w sensie
pieknego meskiego przyrodzenia? – to duma i zaleta, czy tez obraza. Nie
lubie takich chwil, bo zawsze ciulowato sie w nich czuje, kiedy nie
potrafie odpowiedziec na proste pytanie: czy ciul to ciul? A sasiad kazal
niebawem zglosic sie z odpowiedzia do jego garazu! Po jakiego ciula dalem
sie wciulac w taka glupia dyskusje? Ciulasz sie do nich? – zapytala
malzonka. – A bo co? – Bo przysluchujac sie twoim durnym gadkom, prawie
ciulnelam sie w rachunkach domowych” – Czy to znaczy, ze ktos nas ociulal i
teraz zwroci? – zapytalem z nadzieja. – Co z ciebie za ciul?! Masz do domu
dolozyc, musisz wiec zrezygnowac ze swoich ciulowatych wydatkow.
Stalem chwile przed domem, jak ten ciul, ktory nie wie, co powiedziec, a
klamstwo przez usta mu nie przechodzi. Watpliwa satysfakcja byla mysl, ze w
tych dniach wicemarszalek slaski – ktory z Nowoczesnej przeszedl do PiS –
ma jeszcze gorzej. Takie ciulstwo sie na niego przeciez rzucilo, ze mi go
zwyczajnie zal. W tym wszystkim marna pociecha jest staropolskie
przyslowie, ze kto ciulem wojuje, ten od ciula ginie!
Jan DZIADUL

O czym tu pisac na paryskim bruku”
HISTORIA LUBUJE SIE W…PIANIU
Opowiadal Czeslaw Milosz, ze gdy dostal Nagrode Nobla, rektor Berkeley w
wyrazie uznania przyznal mu miejsce dla samochodu na uniwersyteckim
parkingu. Wprawdzie Milosz niby wygral, ale w jakiejs loserskiej dziedzinie
(poezja – gdzie sie to sprzedaje?, nawet notowan gieldowych nie ma), a poza
tym Nobel… coz to za pieniadz. Dwadziescia razy mniej, niz wzial Marlon
Brando za role w „Ojcu Chrzestnym”. To jest wlasnie ten wciskajacy sie
drzwiami i oknami (niestety, powoli i do Francji, choc tutaj dzialaja
jeszcze silne mechanizmy obronne) swiat, w ktorym nawet w sportach
zespolowych tworzy sie rankingi nie najlepiej spisujacych sie na boisku,
ale najwiecej zarabiajacych. Nie tak dawno z rozdzielnika zawodowego trafil
do mnie wykaz najwiecej zarabiajacych amerykanskich antropologow kultury. O
dziesieciu pierwszych zgola nie slyszalem, a konia z rzedem temu, kto
znajdzie jakies ich zaslugi dla rozwoju dyscypliny i jej perspektyw. Po
dluzszych poszukiwaniach udalo mi sie ustalic, ze numer trzy na liscie jest
ekspertem w sprawie ewentualnych skutkow kulturowych stawiania muru na
granicy z Meksykiem i uwaza, ze te skutki beda ze wszech miar
blogoslawione. Mniejsza jednak co i na czyj uzytek wypisuje. W hierarchii
amerykanskich ludzi sukcesu stoi na pewno wyzej, niz stal kiedykolwiek
Milosz, ale z drugiej strony nieskonczenie nizej niz sredni gracz zawodowej
ligi koszykowki. Brzydzi mnie to doglebnie, ale jest w tym w koncu jakas
logika.
W kochanej naszej Polsce i tej brakuje. Nad Wisla, zeby chodzic w chwale,
trzeba byc albo zwyciezca, acz poza sportem zawsze to podejrzane i budzi
tylez podziwu, co niecheci, albo skonczonym nieudacznikiem. Historia lubuje
sie w pianiu ku czci powstancow warszawskich, styczniowych czy zolnierzy
wykletych, ktorzy przegrali z kretesem, a bliznich narazili na wszelkie
mozliwe cierpienia. Natomiast kiedy na przyklad film polski odnosi sukcesy,
to minister Glinski krzywi sie, jakby go rycyna uraczono. Nagrodzona Noblem
Olge Tokarczuk prawica najchetniej zaplulaby na smierc, Jan Kulczyk owszem,
ale – jak wiadomo – pierwszy milion jest zawsze kradziony, Lech Walesa to
ubek. Pozostaje Jan Pawel II, choc jego pomnik coraz bardziej sie rysuje, a
na Zachodzie runal juz ostatecznie.
Najwiekszym polskim malarzem byl zas oczywiscie Jan Matejko, gdyz z iscie
narodowym wyczuciem pokazywal raz, jak Jagiello bije krzyzakow pod
Grunwaldem, a za chwile jak Rejtan kladzie sie na podloge i drze na sobie
koszule, pokazujac czesc swojej meskiej piersi. Badz tu madry i pisz
wiersze.
Ludwik STOMMA

WIADOMOSCI CELNE, ALE ZA TO BEZCZELNE
( Kronika popkulturalna Kuby Wojewodzkiego.)
* Robert Korzeniowski idzie (nomen omen) po kolejny rekord. Nasz chodziarz
wlasnie ozenil sie i to po raz trzeci. Tym razem jego wybranka jest o 16
lat mlodsza Justyna Sobala. Gratulacje. W chodzie sportowym stopa musi
zawsze dotykac ziemi. Glowa juz nie.
* Robert Felus, byly naczelny brukowca „Fakt”, zostal szefem programu
„Newsroom”, produkowanego przez Wirtualna Polske. Ten portal tradycyjnie
dobiera kadry jakosciowo. Ja bym jeszcze postawil na Dominika
Tarczynskiego. W Al-Dzazira bardzo go chwala.
*Dla niektorych z nas swieta to czas trudny, zlozony i wcale nie rodzinny.
A teraz bedzie jeszcze trudniej. Canal+ pokaze czteroodcinkowy serial
Patryka Vegi oparty na filmie „Polityka”. Trudno. Z tym filmem jest troche
jak z data narodzin Jezusa. Zdania sa podzielone.
* Oto czarny kon wyborow prezydenckich. Dziennikarz, kaznodzieja, showman i
pisarz Szymon Holownia. Szymon od lat wystepuje w programie „Mam Talent!”,
gdzie uczestnicy sypia piaskiem, jedza parowki na czas, zongluja jajkami,
czyli wykonuja zajecia typowe dla prezydenta.
* Projektant mody Lukasz Jemiol przyznal sie do zarzucanych mu czynow,
czyli wyludzenia 60 tys. zl podatku VAT. Jak ktos nie wie, kim jest
projektant – kojarzycie stroje, jakie nosi Agata Duda? To on takich nie
robi.
* W minionym tygodniu trwaly poszukiwania ministra sportu. Spekulowano, ze
propozycje dostali Marcin Gortat, Agnieszka Radwanska i Otylia Jedrzejczak.
Ja bym zglosil Jarka Jakimowicza. W serialu „Tajemnica Sagali” zagral
odzwiernego. A to juz prawie bramkarz.
* Kompozytor muzyki sakralno-rozrywkowej Piotr Rubik wie, jak zwrocic na
siebie uwage. Muzyk poinformowal, ze w restauracji Belvedere w warszawskich
Lazienkach nie pozwolono mu skorzystac z toalety. Male, bo male, ale dobrze
wiedziec, ze jest jeszcze pomieszczenie, gdzie go nie sluchaja.
*Marquard Media Polska za jednym zamachem zamknelo swoje wszystkie tytuly
prasowe. „CKM”, „Cosmopolitan”, „Esquire”, „Harper’s Bazaar”, „Joy” i
„Playboy”. Jeszcze niedawno „Harper’s Bazaar” proponowal stanowisko
naczelnej Monice Richardson. Decyzje o zamknieciu tytulu przyspieszyl fakt,
ze sie zgodzila.
* Ta informacja to informacja oraz zarazem ostrzezenie. Patryk Vega szykuje
21 lutego premiere dwoch swoich filmow jednoczesnie. A potem jeszcze
trzeciego. Generalnie 16 filmow w ciagu 5 lat. Czasami zachlannosc bywa
meczaca konsekwencja braku talentu.
* Zly czas dla restauratorow. Tym razem piosenkarz Dawid Kwiatkowski
pozalil sie w sieci, ze nie pozwolono mu wejsc z psem do lodzkiej
restauracji Polka. Skandal. Jak mozna nie wpuscic psa do srodka w Lodzi.
Kiedy na zewnatrz tak brzydko.
* Dobra wiadomosc ze swiata filmowego. Borys Szyc ponownie bedzie ojcem.
Jego narzeczona Justyna Naglowska jest w ciazy. Gratulacje. Para wychowuje
juz trzy corki z poprzednich zwiazkow. Dobrze, ze Borys zagral ostatnio
Pilsudskiego. Nabral doswiadczenia w walce z przyszlymi intruzami.
*Robert Lewandowski otworzy czteropoziomowa restauracje w Browarach
Warszawskich. Dobry pomysl. Ostatnie mecze reprezentacji przyzwyczaily nas
do przebywania na roznych poziomach.
Kuba WOJEWODZKI

S K O K I W C Z A S A C H O C I E P L E N I A
Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Zwiazku Naciarskiego, o pierwszych
efektach pracy nowego trenera Polakow, o rywalach i przyszlosci skokow.
Co pan widzi po szesciu miesiacach pracy Michala Doležala?
– Juz widac, ze udalo mu sie utrzymac dobra atmosfere w reprezentacji,
nawet ja poprawic. Skoczkowie mu zaufali, sztab takze. W kwestiach
szkoleniowych wszystko idzie dobrze, nie ma kontuzji, zawodnicy sa swietnie
przygotowani kondycyjnie i motorycznie. Nowy trener prowadzi kadre ta sama
droga co Stefan Horngacher, wspolpracujemy nadal z doktorem Haraldem
Pernitschem, do sztabu doszedl Andrzej Zapotoczny, zajmuje sie
kombinezonami razem ze Zbigniewem Klimowskim, bo w tej dziedzinie praca
jest bez przerwy. Musimy miec oddzielny bus do wozenia kombinezonow, tyle
ich jest. No i trener Doležal wprowadzil kolejne nowinki techniczne – jest
w tym dobry.
Co i jak poprawil?
– Pracowal ze skoczkami w tunelu aerodynamicznym, pomoglo Ministerstwo
Sportu i Instytut Sportu. Przebadano tam wiele elementow stroju,
roznorodnych nakladek i tym podobnych rzeczy, ale nic wiecej trenerzy nie
chca ujawniac.
W tym sezonie glosno jest o nowych butach, od polskiej firmy. Ile w tym
szumu medialnego, ile prawdziwych korzysci?
– W sprawie butow uparl sie Adam Malysz. Trzy lata szukal producenta. Byl w
kilku firmach, jedna sie zdecydowala. Korzysc jest taka, ze buty sa
wykonywane dokladnie na stope kazdego skoczka, sa robione z najlepszych
materialow, ktore mozna dostac tylko z jednego zrodla w Europie i jak
pojawiaja sie pomysly, zeby je udoskonalic, to w kilkanascie dni jestesmy w
stanie to zrobic, a nie zamawiac i czekac pol roku na efekt. Mozna
powiedziec, ze mamy obuwniczego mercedesa. Do tego jest szansa, ze jak
ruszy produkcja masowa, bedziemy mieli buty dla mlodych.
Jakie cele postawil pan przed Michalem Doležalem?
– Pierwszy cel to dobrze pracowac. Ma grupe dojrzalych skoczkow, ktorych
nie trzeba bardzo pilnowac. Nie mam watpliwosci, ze przy dobrej pracy
przyjda wyniki. Trener ma czas do igrzysk olimpijskich, trzy lata to
idealny okres. Potem zobaczymy, jakie beda relacje miedzy nim, zawodnikami
i sztabem. Moga sie zmienic, ale sadze, ze za trzy lata Doležal bedzie
rozchwytywany.
A konkretne zadania na te zime?
-To jest etap przygotowan olimpijskich, ale nie tylko. Skoczkowie sa
przygotowani na caly sezon, choc na poczatku w Wisle moze zabraklo im nieco
swiezosci, bo trenowali mocno niemal do startu zawodow. Sa tej zimy
mistrzostwa swiata w lotach, ale to nie jest konkurencja olimpijska, wiec
choc zawodnicy lubia loty i Planice, to celem nr 1 pozostaje klasyfikacja
generalna PS. Pamietamy jednak, ze po drodze jest Turniej Czterech Skoczni,
Raw Air i konkursy w Zakopanem – to tez sa nasze priorytety.
Jak Pan widzi skoki np za 25 lat?
-Moze w czasach powszechnego ocieplenia przyszlosc to tory lodowe, a
zamiast sniegu igelit. Kto wie, czy za kilka kadencji olimpijskich skoki
nie wejda do programu igrzysk letnich.
Rozmawial:
Krzysztof RAWA
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela) (Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety
Wyborczej”, „Przegladu Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *