Dzien dobry – tu Polska – sobota, 3 października 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 262 (5516) 3 pazdziernika 2020 r.
W E E K E N D

Koronaworus w Polsce- stan na dzis:
98.140 ZAKAZONYCH, 2.604 ZMARLYCH, 71353 WYLECZONYCH
—————————————————————————————–

Z Kroniki Wyglupow Polskiej Dyplomacji
MOSBACHER WEZWANA DO MSZ
Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher w niedawnym wywiadzie dla
Wirtualnej Polski, stwierdzila, ze Polska w kwestii LGBT „jest po zlej
stronie historii”. Mosbacher mowila, ze to sie przeklada na decyzje
inwestycyjne i sprawy militarne. Tteraz polski rzad zareagowal na te
wypowiedz – szef MSZ Zbigniew Rau odwolal zaplanowane spotkanie z
Mosbacher, a sama ambasador zostala wezwana do MSZ z prosba o wyjasnienie
swoich slow.
Po wywiadzie, z ktorego dowiedzielismy sie o mozliwych konsekwencjach
biznesowych i militarnych w stosunku do Polski, musielismy jakos
zareagowac. Chodzilo o uzyskanie wyjasnien, jak pani ambasador uzasadnia
swoje stanowisko odnosnie do traktowania mniejszosci seksualnych w naszym
kraju. Tutaj nie moga istniec miedzy sojusznikami jakiekolwiek
niedomowienia – powiedzial Wirtualnej Polsce polityk z otoczenia MSZ.
Poniewaz minister Zbigniew Rau, na znak swego niezadowolenia, odwolal
spotkanie z ambasador Georgette Mosbacher, pierwotnie zaplanowane na 29
wrzesnia na inny termin – z kolei obnizono range (w dyplomacji to sie licz)
partnera spotkania, ktore 1 pazdziernika doszlo miedzy ambasador a naszym
wiceministrem Marcinem Przydaczem Przebieg rozmowy
Rozmowa miedzy wiceszefem polskiego MSZ a ambasador USA w Polsce miala byc
emocjonalna, ale jednak zakonczyc sie zalagodzeniem sporu i polozeniem
akcentow na wspolprace w kwestia energetycznych i militarnych.
Przydacz:- Nie mozemy sie zgodzic z ostatnimi dzialaniami ambasador
Mosbacher
Partnerstwo Polski z USA jest silne i trwale. Prowadzimy regularny, zgodny
z praktyka dyplomatyczna, poglebiony dialog. W ostatnich latach udalo nam
sie znaczaco wzmocnic polsko-amerykanskie relacje. Nie mozemy sie jednak
zgodzic z ostatnimi dzialaniami i wypowiedziami ambasador Mosbacher, a
zwlaszcza ze stwierdzeniem, ze w kwestii LGBT jestesmy „po zlej stronie
historii”- oswiadczyl Przydacz. Jak dodal, MSZ uznalo, ze „jest pilna
potrzeba wyjasnienia stanowisk w kontekscie ostatnich wypowiedzi
ambasador”.Wszelkie sprawy trzeba wyjasniac na biezaco, zwlaszcza miedzy
sojusznikami
– zaznaczyl.
Przydacz ocenil, ze niektory wypowiedzi ambasador Mosbacher „moga
negatywnie oddzialywac na bardzo dobre relacje i wspolprace dwustronna z
USA”.Polskie prawo gwarantuje niedyskryminacyjne traktowanie wszystkich
ludzi, niezaleznie od ich pochodzenia, wyznania czy orientacji seksualnej –
podkreslil wiceminister.
Zaznaczyl, ze „Polska, Polacy i polskie prawodawstwo – uznaja przyrodzona i
niezbywalna godnosc kazdego czlowieka”. przez wiceminis
Najciekawsza jednakowoz byla forma zakonczenia �strudnej”rozmowy.
Opusczajaca gmach MSZ Pania Ambasador Przedstawiciel Polskiego Rzadu
pozegnal …ogromnym bukietem kawiatow.
Gargamel:
O ucalowaniu raczek swiatowe agencje jakos nie wspomnialy…

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Witam
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 1.205,02 (tysiac
dwiescie piec zl i dwa gr). Wplaty w ostatnim tygodniu wyniosly 1.165.
Wydatki planowane to oplacenie operacji Oliwii Gawrych oraz zaplata faktur
za biopsje Kuby Krzysztofika.
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 3.8366 PLN Euro: 4.4940 PLN Frank szw.: 4.1648 PLN Funt:
4.9674 PLN
Gielda 2.10.2020 r. godz. 17.00 WiG 49043 (+ 0.02%) WiG30 1947
(-0.02%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.78 PLN Euro: 4.43 PLN Funt: 4.88
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.74 PLN Euro: 4.40 PLN
Funt: 4.91 PLN

Pogoda w kraju
Na ogol pogodnie. Na termometrach maksymalnie 25 stopni Celsjusza.

Abelard Giza:
S I E M A!
kORONAWIRUS W Od kilku miesiecy temat LGBT zrobil sie absurdalnie glosny, a
od kilku dni zaostrzyl sie do granic, ktore – jak tak dalej pojdzie –
zostana przekroczone i zrobi sie naprawde zle.
Wszyscy boja sie coraz bardziej.
Jedni, ze im ktos wejdzie na chate i stlucze dziecko penisem, inni ze
zaczna sie egzekucje i rozstrzeliwanie kazdego w czerwonych spodniach.
Do niedawna myslalem, ze potrafie oddzielic emocje od medialnych przekazow
i politycznego szczucia. Okazalo sie jednak, ze nie.
Kilka dni temu mialem zderzenie z ciezarowka. To byla ta homofobiczna
ciezarowka, saczaca z megafonow jad wobec spolecznosci LGBT.
Zderzenie bylo metaforyczne. Z jednym fizycznym akcentem.
Tego dnia pierwszy raz spotkalem takiego poje-busa na zywo.
I krew mi sie zagotowala.
Moze mialbym to w nosie, ale dla mnie LGBT to nie tylko zbior literek. To
moi konkretni przyjaciele, ktorych mam w tych srodowiskach. Nigdy nie
slyszalem, zeby ktokolwiek z nich podawal dzieciom tabletki na zmiane plci,
albo probowal uczyc je masturbacji. Nigdy tez nie jezdzili na przyczepie
tira, krecac dupa w stringach do techno.
Znamy sie od lat. To sa dobrzy, madrzy i inteligentni ludzie. Z takimi
ludzmi lubie sie bujac.
Ta okrutna nagonka, ktora mamy dzis wkolo powoduje, ze coraz czesciej
slysze od nich, ze chca wyjechac z Polski. A ja nie chce, zeby wyjezdzali,
bo ten kraj potrzebuje dobrych, madrych i inteligentych ludzi.
Wyszedlem na jezdnie, stanalem przed maska i pokazalem kierowcy, zeby
wypierdalal. To znaczy machnalem reka, a powiedzialem pod nosem.
Nawet nie drgnal. Wiadomo – mial misje. W jego mniemaniu kazdy taki
przejazd chroni dzieci przed zlem.
A moze bez sensu, ze powiedzialem to pod nosem. Moze myslal, ze jestem
fanem.
Zrobilem to jeszcze raz.
Patrzyl na mnie z gory – doslownie i w przenosni.
I stalem taki bezsilny. Najgorsze uczucie na swiecie.
A to cholerne dudnienie z glosnikow plynelo caly czas. On stal. Jemu gralo.
Mnie szlag trafil.
To byl ten moment, w ktorym powinienem byl rzucic jakims tekstem. Sprytnym,
mocnym i zabawnym do tego stopnia, ze facet slyszy, wypada z kabiny, tarza
sie po ziemi, przeprasza, rozumie, wylacza szczekaczke, zjada ciezarowke,
po czym umiera na moich oczach ze smiechu.
To byl ten moment!
Otworzylem usta i…
Jedyne co z nich wypadlo to slina.
Oplulem ten samochod.
Ostatnio zareagowalem tak w piatej klasie.
Dzis czterdziestoletni siwy gosc z brzuchem plujacy na przednia szybe busa
– zenada.
Wiem.
Ciagle o tym mysle.
O tym, ze tak sie nie robi, bo reagowanie agresja na agresje jest slabe.
O tym, ze ja, czlowiek po studiach, ojciec, maz, stand-uper, stary wyga,
ktory prezy sie tu nieraz na facebooku, albo na scenie i czesto probuje
pouczac innych, jedyne co potrafilem zrobic, to zebrac w pysku troche sliny
i cisnac ja przed siebie.
Ze zjadly mnie nerwy. Ze peklem. Ze zareagowalem zle.
Ale nie moglem nie zareagowac w ogole.
Nie w tych czasach.
Mozna myslec, zeby to olac, ale wstawcie sobie w miejsce czterech literek
L, G, B i T kilka innych, tworzacych Wasze nazwisko. I to cos jezdzi po
miescie i laczy Was z pedofilia.
Nadal brak reakcji bedzie wystarczajacy?
Mozna zalozyc, ze te komunikaty sa tak bardzo oderwane od rzeczywistosci,
ze lepiej machnac reka, bo kto w to uwierzy.
Zapytajcie ludzi z Krasnika.
Niektorzy obok mnie zareagowali duzo lepiej. Zaczeli trabic, zagluszajac
megafonowe bzdury.
Moze moglem zaczac spiewac? Lepsze „Oczy zielone” niz to dziadostwo. Moze
trzeba zaczac chodzic po miescie z syrena przeciwlotnicza?
Moze moglem zglosic na policje zaklocanie spokoju i miec nadzieje, ze je
przyjma, bo nie zawsze to dziala.
Mysle tez ciagle o tym, ze przegralem nie tylko z emocjami, z kultura i
klasa, ale tez z tym, na co myslalem, ze jestem odporny: z polityka i
mediami.
Jesli ja oplulem, to czy bardzo sie dziwie, ze osoby, ktore sa bezposrednio
szykanowane, wyrywaja lusterka tym furgonetkom, albo wypisuja na gmachu
ministerstwa imiona ofiar homofobii?
Nie dziwie sie.
Sa z tym wszystkim sami.
Na zimno, na spokojnie, siedzac przy klawiaturze nie popieram zadnych aktow
wandalizmu i agresji.
I wciaz nie moge sobie wybaczyc tego glupiego pluniecia.
Ale nie mozna na to wszystko patrzec juz tylko przez pryzmat rezultatu.
Gdzies sa przyczyny.
To nie jest zabawa, to nie sa zarty. Ludzie zaczynaja sie opluwac i szarpac
na ulicach.
Pisalem niedawno posta o swoich dzieciach i o ich klotniach. O tym, ze
musze wtedy reagowac, a nie podjudzac.
Ludzie w garniturach!
Wladza to nie tylko limuzyny, kuzyn w Lotosie i darmowe wejsciowki na mecz
reprezentacji.
To odpowiedzialnosc!
I nie tylko za swoich. Nie rzadzicie polowa krolestwa.
Przestancie zalatwiac partyjne interesy i swoje jebane wojenki kosztem
zywych ludzi. Ogarnijcie sie troche, bo jeszcze moment i powiesi sie
kolejny dzieciak na Podkarpaciu, albo w Trojmiescie splonie typ w
ciezarowce.
Nie zapanujecie nad tym.
Mi tez sie wydawalo, ze sobie poradze.
Jeszcze mozna wymienic ministra edukacji i jeszcze da sie zmienic przekaz
dnia w TVP.
Mozna tez ciagle nie podpisywac ustawy o zwiazkach partnerskich, ale mozna
tez Kaje Godek uczynic dozywotnia ambasador RP na Wyspach Salomona.
I mozna jeszcze dzis pogadac z chlopakami od moralnosci, zeby przeczytali z
ambon jakis studzacy list w niedziele. Macie staly kontakt. Chociaz w nich
wierze najmniej. Zyjemy przeciez w kraju, w ktorym stoi ponad 700 pomnikow
Jana Pawla II, pietrza sie tysiace dzwonnic, mamy dwie godziny religii
tygodniowo i ciagle wiecej mszy w publicznej telewizji. Mimo to nadal nie
dociera do nas jedno proste zdanie, ktore Jezus uznal za najwazniejsze:
„Zebyscie sie wszyscy wzajemnie milowali.”
Gdybym otworzyl szkole gry na gitarze i po 2000 tysiacach lat nikt by nie
potrafil zagrac kluczowego chwytu, to bym ja pewnie zamknal, a nie budowal
kolejne filie.

TO NIE JEST MOJA ZONA!
Wraca zona do domu i mowi swojemu facetowi:
– Kochanie, ten bol glowy na ktory skarzylam sie przez ostatnie lata,
kojarzysz ?
Wyleczony !
– Serio ?
Ale ze jak ?
– Kolezanka zasugerowala mi wizyte u hipnoterapeuty.
Bylam i kazal mi powtarzac codziennie przed lustrem „nie boli mnie glowa,
nie boli mnie glowa”. I wiesz co? – przestala mnie bolec.
– Niesamowite – podsumowal maz.
– Zenek, a Ty pamietasz jak kiedys byles w lozku jak Tarzan ?
Moze poszedl bys na ta hipnoze i przywrocil co nieco ze swoich umiejetnosci
?
– Przednia mysl !
Poszedl.
Wraca nakrecony.
Bez slowa zrywa z zony ubranie, rzuca na lozko i mowi:
– Poczekaj chwile, zaraz wracam.
Pobiegl do lazienki, i po krotkiej chwili wraca i uprawia z zona dziki,
nieziemski sex . zona wniebowzieta.
On spelniony ..
Sasiedzi zgorszeni.
Skonczyli.
Facet wstaje i mowi:
– Poczekaj chwile, zaraz wracam.
I ponownie pedzi do lazienki, wraca i kocha sie z zona jeszcze bardziej
namietni i dziko niz wczesniej.
Po wszystkim gosc ponownie:
– Poczekaj chwile, zaraz wracam.
Tym razem zona nie wytrzymala i dyskretnie pobiegla za nim do lazienki.
Patrzy – a ten stoi przed lustrem i powtarza:
– To nie jest moja zona, to nie jest moja zona, to nie jest moja zona”!
———————-
Pogrzeb Zenka odbedzie sie w najblizszy poniedzialek”
(Nad: Tomasz R.

I rym, cym, cym-Stanislaw Tym
D Z I K I E G E S I
Mozemy sobie spokojnie umierac – na covid, nowotwor czy zawal. W zasadzie
jestesmy zbedni.
Moj piesek Sweterek wrocil z przebiezki po ogrodzie, a na grzbiecie w
kedziorach piorko mial prosto z nieba. Dzikie gesi pieknymi kluczami
wlasnie lecialy przez Suwalszczyzne i krzyczaly: Trzymajcie sie, nie dajcie
sie! Kochamy was! Do zobaczenia! Odkrzyknalem im: Do zobaczenia, najmilsze,
do zobaczenia”
Dzikie gesi sa dla mnie bardzo wazne. To nie zart. A bylo tak. Rok 1953,
jestem w klasie maturalnej w liceum przy Drewnianej rog Dobrej na Powislu.
Po drugiej stronie ulicy Warszawska Elektrownia – wielkie szczeki dzwigu
przenosza wegiel na tasme, a syreny glosno gwizdza, witajac pierwsza
zmiane. W szkole kazdego dnia za kwadrans osma wszyscy uczniowie stoja w
trzech rzedach na korytarzu, aby wysluchac obowiazkowej prasowki. Na
kazdego z nas po kolei spada watpliwy zaszczyt przygotowania i odczytania
tej politycznej sciereczki do mozgu. A poniewaz mamy poczatek marca i
wlasnie umarl Jozef Stalin, wiec to jedyny temat. Dowiadujemy sie zatem,
jak dla uczczenia pamieci wodza calej postepowej ludzkosci 186 fabryk na
Syberii podjelo „komunistyczny czyn robotniczy”. Jak brazylijskie szwaczki
uszyly wielki sztandar poswiecony zmarlemu, a rumunski chor wykonal piesn
opowiadajaca zyciorys niezlomnego ojca narodow. Wiadomosci do uczniowskiej
prasowki musialy byc czerpane wylacznie z pierwszych stron gazet, bo taki
byl nakaz jakiegos waznego partyjniaka. A tam zaloba i zaloba oraz czyny
produkcyjne. I tak w kolko. Minal juz osmy dzien od smierci Najwiekszego
Jezykoznawcy (czytelnicy w moim wieku wiedza, o co chodzi) i podczas
porannego apelu przed trzy szeregi wychodzi Wiesiek Sobkowiak. Czekamy, az
odbebni swoje, ale on rozpoczyna tak: „Dzikie gesi zwiastuja wczesna
wiosne”. To, co sie stalo dalej, jest nie do opisania. Skuleni ze smiechu
siedzielismy na podlodze. No, bylo tez kilku oburzonych z martwymi
twarzami. Wiesiek szybko musial przerwac. Sprawa „prowokacji Sobkowiaka”
stala sie nawet tematem zebrania dzielnicowego komitetu PZPR na Powislu.
Zawieszony w prawach ucznia bronil sie, ze wiadomosc o gesiach wzial z
pierwszej strony „Expressu Wieczornego”, mowil, ze przeciez Zwiazek
Radziecki odwraca biegi rzek, wiec dzikie gesi tez w tym uczestnicza.
Partia jednak i trup Stalina nie chcialy tego sluchac. Sobkowiak ze szkoly
wylecial.
W marcu 1953 r. dzikie gesi, nasze ptaszyska dzielne, rzeczywiscie wracaly
do domu. Wracaly przez Polske, by nas przy okazji oswiecic, co jest
wazniejsze od politycznych nikczemnosci i propagandowych lgarstw. Dla mnie,
wtedy pietnastolatka, i dla moich starszych kolegow (wojna sprawila, ze
mature zdawalismy razem) ten poranek na szkolnym korytarzu byl lekkim
przewrotem umyslowym. Wolne i juz przez to szczesliwe ptaki, razem z
Sobkowiakiem, pokazaly nam – przez przypadek oczywiscie – jak daleko mozna
byc od regul zycia w stalinizmie.
Dzis nasi rzadzacy po tygodniach jakichs ciemnych narad wychodza i
oswiadczaja radosnie, ze znow podniosl sie z dywanu ten koalicyjny potworek
na trzech cienkich nozkach. I zapowiadaja, ze dalej (przez najblizsze trzy
lata) beda sie ustawiac w tych rogach pokoju, w ktore wiatr nawiewa
najwiecej forsy. Nazywaja to rekonstrukcja. Ma ona „budowac polska wersje
panstwa dobrobytu” oraz „poprawiac los kazdego obywatela”. Los? Los jest
slepy, panie Kaczynski. A pan trabami klamstwa, bez zadnej
odpowiedzialnosci, oglasza, ze troszczy sie o nas i bedzie nas kierowal na
wlasciwa sciezke, ktora chodza sami katolicy i nie ma LGBT. A tak naprawde
mozemy sobie spokojnie umierac – na covid, nowotwor czy zawal. W zasadzie
jestesmy zbedni.
Stanislaw TYM

Znalazl skarb w nodze od stolu
PIENIADZE POCHOWANE SA WSZEDZIE
W szafie, w nodze od stolu, framudze, a czasem nawet w murach. W Polsce o
domowy skarb latwiej niz gdziekolwiek indziej, bo historia sprawila, ze
nasi przodkowie czesto i duzo chowali wartosciowych przedmiotow.
Czasem czekaja dekady pod klepkami skrzypiacej podlogi, czasem za
obluzowana cegla albo we wnetrzu mebla sprzed wojny. Monety wyceniane na
dziesiatki tysiecy zlotych nieraz znajdowano podczas remontow – komentuja
numizmatycy, przestrzegajac przed pochopnym wyrzucaniem zarowno numizmatow,
jak i dawnych odznaczen.
Szansa, ze podejrzanie ciezka szafa w kacie starego mieszkania skrywa
kosztownosci ze zlota, jest znikoma, ale nie sprawdzajac, oddajemy los w
dlonie zbieraczy zlomu.
Zagladajac do antykwariatow rozsianych po calym kraju, mozna byloby spisac
obszerny tom podobnych do siebie opowiadan: historii cennych monet
znalezionych w zakamarkach starych domow. Mimo ze finaly tych opowiesci
bywaja krzepiace, prawdopodobienstwo odnalezienia skarbu pozostaje
niewielkie – specjalisci radza wiec, zeby nie zmniejszac go jeszcze mocniej
i nie wyrzucac odruchowo pamiatek po przodkach.
Owocne okazac sie moze otwarcie niepozornych pudelek po butach,
przesuniecie drewnianego mebla, a nawet zerkniecie od czasu do czasu na
prace ekipy od remontu.
Monety na inwestycje. „Niektorzy wydaja miliony”
– Trzeba pamietac, ze losy wojenne i represje systemowe zmuszaly kilka
pokolen do starannego ukrywania wartosciowych przedmiotow. Jeden z klientow
opowiedzial mi na przyklad o bardzo starym stole, przy ktorym zasiadali juz
tylko studenci, ktorym wynajmowal mieszkanie po dziadku – mowi Michal
Niemczyk, wlasciciel numizmatycznego domu aukcyjnego w Warszawie.
Reklama 0s
Jak opowiada, jeden z lokatorow chcial nawet odkupic antyk z sentymentu i
tylko nagla awaria rurociagu sprawila, ze wlasciciel musial sam odwiedzic
lokal i przesunac nieco meble.
– Stol okazal sie na tyle ciezki, ze jedna z drewnianych nog nie wytrzymala
i, wylamujac sie, uwolnila obfity wysyp kosztownosci: rzadkich zlotych
monet, kieszonkowych zegarkow i archiwalnych notatek sprzed wojny. Kiedys
za ich posiadanie groziloby zeslanie – opisuje Niemczyk.
Antykwariusz wspomina tez o unikatowym zlotym medalu, ktory – zanim
osiagnal stawke 180 tys. zl na aukcji – przelezal dekady pod stopami”
Skarby pod klepkami
Ktoregos dnia do eksperta zadzwonil telefon z wiadomoscia, ze podczas
zrywania parkietu ekipa znalazla pieciozlotowke z 1932 r. Numizmatycy
okreslaja ten popularny typ miedzywojennej monety „glowa kobiety” i
wyceniaja zwykle na kilkadziesiat zlotych, w zaleznosci od stanu zachowania.
Tym razem na blat antykwariatu trafila jednak pieciozlotowka z wizerunkiem
Nike, najrzadsza moneta obiegowa II Rzeczpospolitej, ktora na aukcjach
osiaga kwote w przedziale 30-45 tys. zl. W 1932 r., kiedy mieszkanie bylo
kupione, wlasciciel wrzucil ja na szczescie pod podloge – gdy sie wiec
znalazla, remont splacil sie z nawiazka.
– Z tego, co slyszalem nieraz od klientow, wynika, ze warto czujnie
przeprowadzac remonty, zwlaszcza w wiekowych mieszkaniach. Kiedys trafily
do nas niezle zachowane 20-dolarowki, ktore robotnicy znalezli w futrynach,
gruntownie remontujac kamienice – wspomina Krzysztof Klitonczyk, prowadzacy
sklep numizmatyczny w Poznaniu.
Jak dodaje, niekiedy skrytka okazuje sie czesc wyposazenia, ale zdarzaly
sie i przypadki numizmatycznych zbiorow w samych murach budynku.
Monety warte miliony monet. Sprawdzilem, ile moge dostac za kolekcje dziadka
W jednym domu, w ktorym dziadek nie darzyl zaufaniem bankierow, syn z
wnukiem odnalezli szesc zlotych Krugerrandow w kominie, za obluzowana cegla
w piwnicy. Krugerrandy wybijane sa w zlocie w poludniowoafrykanskiej
mennicy, kazdy zawieral wiec okolo 31 g czystego kruszcu.
Kinga Klitonczyk, prowadzaca sklep z mezem, przestrzega rowniez, zeby
przenigdy nie wyrzucac tez odznaczen, dlatego ze medale warte czasem ponad
1 tys. zl zdarzalo sie przynosic nawet zlomiarzom, przeszukujacym smietniki.
Falerystyka – czyli dziedzina zajmujaca sie m.in. orderami i odznakami –
stanowi na rynku rozwijajaca sie galaz, a niektore rzadkie odznaczenia czy
medale wycenia sie w dziesiatkach tysiecy zlotych, zwlaszcza jesli nalezaly
do znanych osob.
Nie wszystko zloto”
– Prawda jest taka, ze niemal kazdy ma gdzies w domu pudelko czy woreczek
starych monet, dlatego naiwne byloby zalozenie, ze w kazdym z tych
zakamarkow czeka jakas perelka. Jako autor wielu katalogow numizmatycznych
obserwuje, jak z kazda swiezo wydana publikacja narasta grono osob, ktore
pedza z tymi woreczkami do antykwariatow, pytajac, czy ich zbiory nie
odpowiadaja czasem rzadkim pozycjom z katalogu. Zdecydowana wiekszosc czeka
rozczarowanie, ale zdarzaly sie i historie, w ktorych garstka monet warta
byla majatek – komentuje numizmatyk Janusz Parchimowicz.
Podczas fotografowania monet okresu PRL do jednego ze wspomnianych
katalogow, w drzwiach warszawskiego antykwariatu stanela wdowa po
kolekcjonerze z pudelkiem po butach zapelnionym pieniedzmi minionego
ustroju. Wsrod monet – starannie zawinietych w szary papier toaletowy –
byla kolekcja pieciozlotowek z rybakiem, a takze popularna ostatnio w
mediach 10-groszowka z 1973 r. bez menniczego znaku.
Wartosc pudelka oszacowano na blisko 40 tys. zl, choc – jak sie okazuje –
wazna role w ocaleniu skarbu odegral pamietajacy dawne czasy papier. Gdyby
pieciozlotowki pokryte byly rysami, ich wartosc starczyc moglaby na obiad z
mlecznego baru.
Arkadiusz ZIOLEK

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
Kronika popkulturalna Kuby Wojewodzkiego.
* Jest nowa gwiazda dziennikarstwa. To Aleksandra Czajkowska z serwisu
Plejada. Pani znalazla kilka zdjec znanych par i spreparowala artykul:
„Pary, ktore nie rozstaly sie z klasa”. Potwierdzeniem tezy o braku klasy
byl fakt, ze pisaly o nich media. Zgadzam sie. Dlatego ja dzis pisze o pani.
*Media donosza, ze Tomasz Sekielski chudnie w tak zastraszajacym tempie, ze
aby byc dokladnym, aktualna wage dziennikarza podam na koniec powyzszego
artykulu. Ja tez kiedys pozbylem sie wszystkiego, co niezdrowe, z lodowki.
Bylo pyszne.
* Znany siatkarz Andrzej Wrona poprowadzi w newonce.radio autorska audycje
„Trzy sety z Wrona”. Witamy w popkulturze. Andrzej gra na pozycji
srodkowego, ktorego glownym zadaniem jest blokowanie atakow przeciwnika.
Cenna umiejetnosc w show-biznesie.
* Tomek Kowalczewski, byly szef Programu III, czlowiek, ktory z Trojki
zrobil rzadowy radiowezel, wrocil do Polskiego Radia i zostal zastepca
dyrektora Biura Wspolpracy z Zagranica. Teraz bedzie, jak Trocki,
odpowiadal za eksport rewolucji na zewnatrz.
* Sypnelo slubami i rozwodami, co tylko swiadczy o niezwyklej madrosci
natury. Aktor Piotr Machalica wzial slub z mlodsza o 21 lat Aleksandra
Sosnowska. Malo tego, wesele odbylo sie w restauracji panny mlodej. Zona z
wlasna knajpa. Slaba wiadomosc dla kogos, kto chce rzucic picie. I to za
zycia.
* Patryk Vega produkuje filmy z granicy soft porno, jezykowego dresiarstwa,
sado-maso i kompleksu Mesjasza. Teraz potwierdzil, ze jedna z glownych rol
zagra u niego Malgorzata Rozenek-Majdan. Ile czasu potrzebujecie na puente”
* Piosenkarka Halina Mlynkova rozwiodla sie ze swoim drugim mezem, czeskim
producentem muzycznym Leszkiem Wronka. On wczesniej nagral piosenke
„Kochalas na niby”, a ona singiel „Zlota klatka”. Kiedys tragedia owocowala
piosenka. W tym przypadku piosenka zaowocowala tragedia.
* Po czterech miesiacach przerwy spowodowanej odejsciem z Trojki przed
mikrofony wrocil Piotr Kaczkowski. W stacji Rockserwis.fm prowadzi audycje
„Oddam plyte w dobre rece”. Sa podobno trzy sposoby dzialania: zly, dobry i
wojskowy. Szefowie Programu III wlasnie wymyslili nowy.
* Aktorka Ewa Kasprzyk wziela rozwod ze swoim mezem Jerzym Bernatowiczem po
36 latach wspolnego zycia. Wielki mi wyczyn. Chuck Norris skonczyl w marcu
80 lat. Czwarty raz.
* Rafal Paczes, najzabawniejszy czlowiek w Polsce (celowo nie uzywam slowa
smieszny, bo smieszni to sa inni), napisal swoja pierwsza powiesc pt.
„Grube wiory”. Kryminalna intryga i brutalny portret wspolczesnych mezczyzn
to atuty ksiazki. Jedynym minusem jest to, ze to wszystko prawda.
* Daniel Martyniuk wreszcie doprowadzil swe malzenstwo do konca. Po dwoch
latach para wziela rozwod. Dzieki tesciowej moglismy sie dowiedziec, ze
bylej zonie chodzilo tylko o pieniadze i ze generalnie jest podobna do
konia. Ciesza mnie te nowe elity made in Jacek Kurski. Strach pomyslec, co
z nami bedzie, jak zaczna zniwa.
* Malarka Joanna Sarapata, byla zona Jarka Jakimowicza – zaplecza
intelektualnego TVP Info – napisala autobiografie. W ksiazce ma sie znalezc
brutalny obraz 13 lat ich malzenstwa. Sa w biografii Jarka takie rzeczy,
ktorych nie da sie wyjasnic nawet brakiem jakiegokolwiek talentu.
* Tomek Komenda, bohater filmu „25 lat niewinnosci”, zostal zatrudniony w
Fundacji Braci Collins. Bedzie tam specjalista do spraw adaptacji
spolecznej osob nieslusznie skazanych. Brawo. Biorac pod uwage to, co
dzieje sie z wymiarem sprawiedliwosci, jest szansa, ze Tomek znowu dlugo
posiedzi. W pracy.
* Robert Maklowicz dolaczyl z cotygodniowa audycja do newonce.radio. Dobry
ruch. Jak by to aktualnie skomentowac? Mam. Za koalicji PO i PSL u
Maklowicza nie zdarzaly sie takie rzeczy.
* Tomasz Sekielski, autor glosnych filmow „Tylko nie mow nikomu” i „Zabawa
w chowanego”, schudl 65 kilo, i to nie jest jego ostatnie slowo. Tomasz
robi z roznymi czesciami ciala to samo, co wczesniej robil z parafiami.
Ogranicza ich apetyt.
* Serwis Plejada bije rekord w jakosci dziennikarstwa à rebours. W artykule
Anny Czajkowskiej para Anna Mucha i Kuba Wojewodzki, czyli ja, rozstala sie
glosno i bez klasy. Dwa dni pozniej w artykule Bartlomieja Strowskiego ta
sama para rozstaje sie z klasa i po cichu. Ciekawa logika. A rzeka sie
rozni od oceanu tym, ze jest rzeka.
* Najpopularniejsza krajowa blondynka Basia Kurdej-Szatan urodzila syna
Henryka. Gratuluje. Biedny maly Szatan. On jeszcze nie wie, ze juz trafil
do piekla.
Kuba WOJEWODZKI

L E C H W N I E B I E, L E G I A W P I E K L E
Lech rozegral w Belgii mecz bardzo dobry i mial sporo szczescia, na ktore
zapracowal. Dariusz Zuraw, spokojny czlowiek nie pchajacy sie na afisz, w
przeszlosci dobry pilkarz Bundesligi jest trenerem Lecha od kwietnia 2019
roku, a w klubie pracuje jeszcze dluzej. Zna sie na swojej robocie, a
pomaga mu fakt, ze Lech postawil na szkolenie mlodziezy. W Charleroi na
boisku wystapilo siedmiu Polakow. Byloby ich wiecej, gdyby nie to, ze
ostatnio klub sprzedal Kamila Jozwiaka i Roberta Gumnego. Ich braku nie
bylo widac, bo wczesniej znaleziono nastepcow.
Spokojna praca, stabilnosc, brak nerwowych ruchow w szatni i sztabie
szkoleniowym przynosza efekt. Lech jest wicemistrzem Polski, teraz dokonal
duzej sztuki, wygrywajac na boisku przeciwnika i w nagrode w piatek pozna
swych rywali w Lidze Europy.
W Legii jest zupelnie inaczej. Miala dobrego trenera, z ktorym zdobyla
mistrzostwo Polski i ktoremu poczatek nowego sezonu sie nie udal. Prezes
Dariusz Mioduski nie wytrzymal presji i Aleksandara Vukovicia zwolnil.
To byl ruch podobny do pozegnania z Jackiem Magiera. Wyrzuca sie z pracy
dobrych trenerow, zwiazanych z klubem, lubianych przez kibicow, a przyjmuje
na ich miejsce slabszych i odmiennych kulturowo.
Michniewicz jest trenerem, ktorego foruja zaprzyjaznieni dziennikarze,
ulegajacy jego elokwencji. Oczywiscie w ciagu kilkunastu dni nie byl on w
stanie zmienic gry Legii, ale to co zrobil nie wystawia mu dobrego
swiadectwa. Przebudowal druzyne, poprzestawial zawodnikow, wzial nowych,
jeszcze niezgranych z partnerami, poprosil o przelozenie meczu ligowego ze
Slaskiem, tracac okazje do sprawdzenia zespolu, ktorego jeszcze nie poznal.
Efekty jego fachowosci widac bylo na boisku.
Karabach gral bardzo dobrze, ale to nie jest wybitna druzyna. Grali jak
chcieli, bo zle zestawiona, nie tworzaca monolitu Legia im na to pozwalala.
Goscie nie wygrali szczesliwie, w wyniku kiksow warszawskich obroncow lub
stronniczego sedziowania. Karabach zwyciezyl, bo byl pod kazdym wzgledem
lepszy.
To nie pierwsza kleska sportowa, finansowa i wizerunkowa Legii. Klub nie
majacy sobie rownych w kraju nie ma szczescia do ludzi. Ktos sprowadza
zawodnikow, ktorzy do niczego sie nie nadaja, ktos wydaje na nich
pieniadze, jest jakis dyrektor sportowy. Sadzac po wynikach to sa amatorzy.
Kiedy Dariusz Mioduski policzy ile pieniedzy traci w wyniku blednych
decyzji podwladnych i swoich wlasnych, moze wreszcie zmieni polityke. Jesli
tego nie zrobi, za rok sytuacja sie powtorzy
Stefan SZCZEPLEK
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
———————–
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”, „Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *