Dzien dobry – tu Polska – sobota, 3 listopada 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 290 (4982) 3 listopada 2018 r.
W E E K E N D

Z cyklu dosadnie i …zasadnie:
Piractwo
Panowie przestancie gadac banialuki i rozne teorie/check listy. Wy tego nie
rozumiecie bo jestescie teoretykami lacznie z Parafianem.
Ja tu jestem w tym gownie. Statek robi w porywach 9 wezlow. Teraz ide do
Pointe Noire gdzie ostatnio zaatakowano 3 statki.
jeden uciekl a dwa zniknely.
Kuba pisze o dobrych banderach i managmentach w kraju. Kuba to jest gowno.
Chroncie nas nie przez checklisty ale przez uzbrojonych komando on board
Ruscy sobie poradzili.
Wkurwiony Stachu
Brgds
Stanislaw Zych
Master m/v MSM Douro
————————
Jak dostalem, tak drukuje. Bo…lubie, jak sie ktos wkurwi-Wasz:
Gargamel Empatyczny
—————————————————–
STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiiego Pogotowia Gargamela wynosi 2.432,46 zl (dwa
tysiace czterysta trzydziesci dwa zl 46 gr). Wplaty w ostatnim tygodniu to
95 zl. Wydatki czekaja na zrealizowanie, jak tylko uzbiera sie kwota
umozliwiajaca definitywna zaplate za leczenie Kuby w Brukseli.
W sierpniu pomoglismy Dawidkowi Nowakowi, ktory po przeszczepie watroby z
powodu nowotworu przebywal w szpitalu w Warszawie. Jego mamie
sfinansowalismy pobyt w hotelu przyszpitalnym, zeby mogla z nim byc caly
czas podczas choroby. 23 pazdziernika z powodu zagrozenia zycia chlopca
lekarze przeprowadzili transplantacje ponowna, czesc watroby dal wujek.
Stan zdrowia Dawidka byl jednak coraz gorszy, nastapil podwojny wylew krwi
do mozgu i lekarze stwierdzili, ze mozg juz nie zyje. Serce Dawidka bilo
jednak dalej. Wczoraj rano dostalem sms: „Dawiniu odszedl wczoraj o 16:41”.
Smutna wiadomosc, umarl w Dzien Wszystkich Swietych.
W ciagu kilku miesiecy rodzice stracili dziecko, ktore przez 5 lat bylo
zdrowym chlopcem. Choroba przyszla nagle, dwie transplantacje u chlopca w
ciagu pol roku i niestety…
Teraz tylko modlitwa pozostala.
Pozdrawiam:
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
————–
Gargamel: Przegralismy- to boli! Ale walczylismy do konca. Nie poskapilismy
Dawidkowi niczego zeby zyl i byl zdrowy- tak jak nie skapimy zadnemu
dziecku potrzebujacemu naszego ratunku i pomocy. Setki razy nam sie udalo
– tym razem nie wyszlo. Teraz pozostala nie tylko modlitwa lecz swiadomosc,
ze tyle jest dzieci, ktore licza na Wujkow Marynarzy i dziadka Gargamela i
nie mozemy sprawic im zawodu. Najglupsze co bysmy mogli teraz zrobic, to
zalamac rece i popasc w zniechecenie…

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7804 PLN Euro: 4.3244 PLN Frank szw.: 3.7825 PLN Funt:
4.9250 PLN Gielda 2.11.2018 r godz. 17.00 WiG 56321. 58 (+1.82%)
WiG30 2491.16 (2.01%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.71 PLN Euro: 4.25 PLN
Funt: 4.84 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.67 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 3.67 PLN

Pogoda w kraju
Na Nizinie Szczecinskiej, Podkarpaciu, Lubelszczyznie, Malopolsce, Ziemi
Swietokrzyskiej dosc pogodnie. W pozostalych regionach niebo pokryja
chmury i popada deszcz. Temperatura maksymalnie od 9 stopni C na
Suwalszczyznie, przez 12 na Ziemi Lodzkiej i Mazowszu, do 20 st. C na
Podkarpaciu.

NIE BEDZIE NAM UNIA NARZUCAC !
Dotychczas to byly pogloski.
Dzis mamy dowody niezbite,
Ze rzad chce miasteczka i wioski
Ocalic dla Rzeczpospolitej.

Juz znamy prawdziwe powody.
Naszego z Europa rozbratu,
Na dyktat nie moze byc zgody,
Prezydent wyjasnil to swiatu.

Dzis trzeba z Europa sie sklocic,
Bo dotad kierunek byl bledny.
Nie moze nam Unia narzucic
Zarowek energooszczednych.

Nie bedzie nikt wciskal nam kitu.
Dosc wszelkich naciskow z Zachodu!
To bylo przyczyna brexitu.
To wzor dla naszego narodu.

Sa inne przyklady dosc znane,
Dlatego czym predzej musimy
Dac kres wyimaginowanej
Wspolnocie! I my to zrobimy!

Wolimy przymierac tu glodem,
Nie chcemy wspolpracy, obrony.
Jestesmy zbyt dumnym narodem,
Wiec po co nam Traktat z Lizbony?

My wiemy, jak trzeba sie cenic,
Wstajemy dzis z kolan, my, Pany!
Wrocimy do naszych korzeni,
Do naszej siermieznej sukmany!

Bedziemy sie chwalic tym co dzien,
Kto lampe wynalazl naftowa.
Niech w kazdej zaplonie zagrodzie,
By polski blask zalsnil na nowo.
Bedziemy potega na swiecie,
Polaku! Do walki badz gotow.

Sa wprawdzie zarowki w markecie,
Lecz Media Markt nie dla patriotow.
——————
Wojciech DABROWSKI

NAJCIEKAWSZE POJEDYNKI WYBORCZE W DRUGIEJ TURZE
Majchrowski czy Wassermann? Adamowicz czy Plazynski? Kto wygra w
Szczecinie, Kielcach i Radomiu? Jakie bedzie najwieksze miasto, w ktorym
prezydenture zdobedzie PiS?
Powtorne glosowanie w wyborach na prezydenta, burmistrza czy wojta odbedzie
sie w 649 gminach. Sondazowe wyniki poznamy najszybciej w Krakowie, Gdansku
i Kielcach, gdzie Ipsos przeprowadzi exit poll na zamowienie glownych
telewizji. Kto wystartuje w najciekawszych wyscigach?
Krakow: Majchrowski kontra Wassermann
Pod Wawelem w pierwszej turze wyraznie zwyciezyl dotychczasowy prezydent
Jacek Majchrowski z 45,8 proc. glosow. Niewiele zabraklo mu do kolejnej
prezydentury – osiagnal duza przewage nad posel PiS Malgorzata Wassermann
(31,9 proc.), corka dawnego ministra koordynatora ds. sluzb Zbigniewa
Wassermana, ktory zginal w katastrofie smolenskiej. W liczbach
bezwzglednych Majchrowskiego poparlo 155 tys. wyborcow, Wassermann – 108
tys.
Podczas kampanii wyscig miedzy ta para wydawal sie wyrownany, w czesci
sondazy oboje szli leb w leb, ale na finiszu krakusi zdecydowali sie na
dotychczasowego prezydenta, popieranego przez krakowska PO, Nowoczesna, PSL
i SLD. Zadzialala tez pewnie polaryzacja, podobna jak w innych duzych
miastach, poprawiajac wyniki glownego kandydata anty-PiS. Ponadto kampania
Wassermann byla dosc niemrawa, kandydatka prawicy sprawiala wrazenie, jakby
prezydentura Krakowa jej nie interesowala.
W drugiej turze zdecydowanym faworytem pozostaje Majchrowski. Nadzieja
(niewielka) jego konkurentki jest kwestia mobilizacji elektoratu obecnego
prezydenta. Czesc wyborcow moze uznac, ze prezydent zwyciestwo ma juz w
kieszeni, i nie pojsc w niedziele do urn. Wassermann liczy tez na poparcie
mlodszych wyborcow, bo wedlug czesci sondazy w tym segmencie wygrywala z
Majchrowskim.
Gdansk: Adamowicz kontra Plazynski
W Gdansku doszlo do jednej z najwiekszych niespodzianek pierwszej tury
wyborow. Z rozgrywki odpadl syn bylego przywodcy „Solidarnosci” i
prezydenta Jaroslaw Walesa, popierany przez Koalicje Obywatelska, ktory
uzyskal 27,8 proc. glosow. Walese juniora wyprzedzil o 4 tys. glosow
kandydat PiS Kacper Plazynski, syn bylego marszalka Sejmu i wspoltworcy PO
Macieja Plazynskiego.
Pierwsza ture wygral jednak Pawel Adamowicz, dotychczasowy prezydent
Gdanska, ktory zdobyl prawie 37 proc. glosow. Adamowicz startowal jako
kandydat niezalezny, w sprawie nieprawidlowosci w jego oswiadczeniach
majatkowych toczy sie sledztwo. Byl jednak bardziej wyraziscie antypisowski
od Walesy, mial tez za soba dorobek wieloletniej prezydentury. Na jego tle
kampania Walesy wypadla dosc blado. Z kolei Plazynski, do tej pory
nieobecny w lokalnej i krajowej polityce, wypadl lepiej od oczekiwan.
Wszystkie sondaze daja w drugiej turze przewage Adamowiczowi, ale takze w
Gdansku niewiadoma pozostaje stopien mobilizacji wyborcow. Obecnego
prezydenta w wyborczej dogrywce jednoglosnie poparla pomorska Platforma.
Nie wiadomo jednak, czy wyborcy mlodego Walesy gremialnie pojda do urn w
drugiej turze, wiec teoretyczna przewaga Adamowicza nad Plazynskim moze
stopniec.
Szczecin: Krzystek kontra Sochanski
O zwyciestwo juz w pierwszej turze otarl sie dotychczasowy prezydent Piotr
Krzystek (47,3 proc. poparcia). W drugiej turze zmierzy sie z
reprezentujacym PiS Bartlomiejem Sochanskim (22 proc.), ktory o 282 glosy
wygral z kandydatem Koalicji Obywatelskiej Slawomirem Nitrasem (21,8 proc.).
Krzystek 12 lat temu wygral wybory jako reprezentant PO „wymyslony” przez
Nitrasa, ale od 2010 r. kandyduje jako niezalezny. Sochanski z kolei to
byly prezydent Szczecina w latach 1994 – 98, swiezy nabytek PiS – wstapil do
partii w zeszlym roku (wczesniej byl w KLD i Unii Wolnosci). Adwokat, w
latach 80. zwiazany z opozycja demokratyczna. Zdecydowanym faworytem
drugiej tury jest jednak Krzystek.
Kielce: Wenta kontra Lubawski
W pierwszej turze najwieksze poparcie zdobyl dawny pilkarz reczny i trener,
a obecnie europosel z listy PO Bogdan Wenta (37,6 proc.), startujacy jako
niezalezny. Drugie miejsce zajal urzedujacy prezydent Wojciech Lubawski
(29,2 proc.), niezalezny z poparciem PiS. Do dogrywki nie przeszedl znany
kiedys raper Piotr Liroy-Marzec (Wolnosc w Samorzadzie Janusza
Korwina-Mikkego), ktory zdobyl ponad 16 proc. glosow.
Wynik drugiej tury trudno przesadzic, bo wprawdzie kandydaci Koalicji
Obywatelskiej, SLD i PSL poparli Wente, ale z kolei Liroy cieplo
wypowiedzial sie o Lubawskim. Kampania byla goraca do samego finiszu,
Lubawski oskarzyl komitet Wenty o kolportowanie ulotek z falszywymi
zarzutami pod adresem obecnego prezydenta. Wenta zaprzeczyl oskarzeniom.
Radom: Witkowski kontra Skurkiewicz
W Radomiu w pierwszej turze liczylo sie tylko dwoch kandydatow. Najlepszy
wynik osiagnal obecny prezydent Radoslaw Witkowski (45,5 proc.). Przed
czterema laty jako kandydat Platformy pokonal rzadzacego miastem przez dwie
kadencje Andrzeja Kosztowniaka z PiS. W tych wyborach wystartowal juz jako
niezalezny z poparciem m.in. Koalicji Obywatelskiej i SLD. Jego rywalem
jest Wojciech Skurkiewicz, posel PiS i wiceminister obrony narodowej,
wczesniej dziennikarz.
Wynik drugiej tury jest trudny do przewidzenia. PiS duzo zainwestowal w
kampanie w Radomiu, odbyla sie tam konwencja wyborcza PiS przed druga tura
z udzialem Jaroslawa Kaczynskiego i Mateusza Morawieckiego. Przed wyborami
przyjezdzali tam kolejni ministrowie popierac kandydata PiS. Z drugiej
strony Witkowski ma przewage po pierwszej turze, wlasnie wygral proces w
trybie wyborczym ze Skurkiewiczem (kandydat PiS musial przeprosic za slowa
o opozniajacych sie inwestycjach w miescie). Roznica miedzy rywalami w
drugiej turze moze byc wiec minimalna.

I rym cym, cym- to znowu Tym
SZUFLA I SLUPEK
Slupek wkopany przed wyborami samorzadowymi lopata prezesa Kaczynskiego w
Mierzeje Wislana zostal nastepnego dnia wykopany.
Jeszcze tylko druga kura wyborow” Przepraszam, oczywiscie tura. Kura mi sie
skojarzyla ze Stadionem Narodowym, gdzie pare dni temu odbywalo sie I Forum
Wsparcia Polskiego Biznesu za Granica. Nieoczekiwanie obrady zaszczycila
performerka przebrana za polska patriotyczna kure – nioske mam nadzieje. Na
glowe wlozyla pioropusz utkany kwiatami i motylami z naszych pol, jej piers
zdobilo tekturowe bialo-czerwone serce z napisem „Polska”, a na spodnicy
skrzydla rozwinal orzel bialy. Na wszelki wypadek, gdyby ktos sie nie
zorientowal, o co chodzi, kura dzierzyla jeszcze w rece flage narodowa.
Niech naszemu rzadowi same zlote jaja zniesie na stulecie.
Wspominam o tym, bo partia rzadzaca szykuje nam uroczyste obchody Swieta
Niepodleglosci. Zaczna sie juz 10 listopada, w 103. miesiecznice,
odslonieciem pomnika Lecha Kaczynskiego. Ojca naszej wspolczesnej
niepodleglosci, jak byl laskaw powiedziec Jacek Sasin. Pozwole sobie
wyrazic przekonanie, a nawet pewnosc, ze ojcem naszej wspolczesnej
niepodleglosci jest, byl i bedzie Lech Walesa. Wie o tym zreszta caly
swiat. Prezydent Kaczynski tez to wiedzial.
Jestem ciekaw, czy podczas uroczystosci byli polscy prezydenci i premierzy
usiada obok Andrzeja Dudy. To trudna decyzja swietowac z facetem, ktory
zawodowo lamie konstytucje. Jedno jest pewne: 11 listopada bedzie pochod i
wezma w nim udzial narodowcy spod wiadomego znaku. I tu na pewno pojawia
sie zagraniczni goscie z calej Europy. Ojciec Rydzyk, najwspanialsza
kielnia nasza, „niesamowicie sie buduje”, gdy mysli o tej „pieknej
mlodziezy i ich katolickiej oraz patriotycznej postawie”. Jak to milo sie
zlozylo, ze europarlamentarzysci PiS pare dni temu glosowali przeciwko
rezolucji zakazujacej dzialalnosci grup neofaszystowskich w UE.
Slupek wkopany przed wyborami samorzadowymi lopata prezesa Kaczynskiego w
Mierzeje Wislana zostal nastepnego dnia wykopany. Bedzie podobno stal na
trybunie honorowej obchodow 100-lecia jako symbol tego, ze sie nie damy
odciac od morza. Obok slupka na trybunie pojawi sie wyzej wspomniana
lopata. Taka wlasnie szufla premier Morawiecki bedzie sypal swoja prawde w
glowy Polakow.
Na szczescie nie kazdy da sobie wsypac, chocby te o podnoszeniu przez PiS
„niezawislosci, niezaleznosci i obiektywnosci wymiaru sprawiedliwosci”. À
propos rzadu. Slyszalem wiceministra Sellina w TVN24. Zapytany o slowko
komentarza do drugiego juz wypadku z Beata Szydlo w roli glownej,
odpowiedzial, ze najwieksza i nie do konca wyjasniona katastrofa miala
miejsce za rzadow Platformy i PSL. Chodzilo, rzecz jasna, o Smolensk.
Przypomnienie Smolenska przy okazji niegroznej stluczki jest z pewnoscia
naduzyciem, ale arogancki Sellin o takie drobiazgi nie dba. Mnie w tych
wypadkach zatrwaza nonszalancja wozonych limuzynami, badz co badz vipow.
Czy pani premier, obecnie wicepremier, nie stac na trzy slowa: „Jedzmy
troche wolniej”? Po pasach w Imielinie chciala przejsc kobieta z dzieciecym
wozkiem. Szydlo nie dba o wlasne bezpieczenstwo – powiedzmy, ze jej sprawa.
Ale niech sie liczy z innymi, bo na drodze nie jest sama.
Stoje przed moim domem nad Wigrami. Niby jestem na swoim podworku, ale to
takze czesc przesmyku suwalskiego. Strategicznego terytorium miedzy
Bialorusia a obwodem kaliningradzkim. Nie boje sie, bo wiem, ze dba o mnie
minister Blaszczak. Wprawdzie artylerie ma z lat 60. ubieglego wieku i z
tym zlomem musi zostac, ale i tak Rosjanom sie nie da. Wlasnie
zapowiedzial, ze zwiekszy suwalski garnizon o kilkaset etatow. Zuch.
Stanislaw TYM

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
* Marcin Gortat zostal dostrzezony z tajemnicza blondynka. Stali obok
siebie. Potem z tajemnicza brunetka jechali na jednym rowerze. To sie
nazywa w koszykowce blad podwojnego kozlowania.
* Nowe objawienie w show-biznesie. Syn Edyty Gorniak, o praslowianskim
imieniu Allan, wyznal w telewizji, ze nie chce byc piosenkarzem, tylko
zolnierzem, a dokladnie snajperem. Zawody snajpera i piosenkarza cos laczy.
I tu, i tam trzeba trafic do ludzi.
* Netflix pracuje nad nowa adaptacja „Wiedzmina”, a Michal Zebrowski
ujawnia, ze dostal zaproszenie na casting, ale sie spoznil. Malo tego, nie
chce mu sie juz „udawac czegos z duzymi uszami i duzym nosem”. W czyms, co
tu ukrywac, co rownie skutecznie udawalo duzy film.
* Przy wielkiej mobilizacji w show-biznesie tradycyjnie zablyszczala Kasia
Cichopek, prezentujac w dniu wyborow zdjecie z wycieczki do Mediolanu.
Wczesniej odpoczywala na tle pozarow w Grecji. Kasia jest tak sprawna w
robieniu glupot, ze ja bym jej zrobil testy antydopingowe.
* Femme fatale polskiego narciarstwa Justyna Zyla postanowila wydac
ksiazke, w ktorej ujawni tajemnice polskich skoczkow. W moim programie
Piotr Zyla wyznal kiedys, ze skakal po pijaku. W podobnym stanie musial tez
brac slub.
* Ciekawostka. Wieczor wyborczy w TVN24 ogladalo wiecej widzow niz wieczor
wyborczy w TVP Info. Mnie to nie dziwi. W TVP Info Jaki byl drugi, a
Trzaskowski przedostatni. I na dodatek odmowil udzialu w drugiej turze.
* Juror „Tanca z gwiazdami” Michal Malitowski wyznal, ze nie czuje sie
patriota. „Czuje sie obywatelem swiata. Nie bede bronil jakichs bzdurnych
idei tylko dlatego, ze jestem Polakiem”. Ladne. W tangu argentynskim jest
figura zwana „wymuszony krzyzyk”. Bardzo popularna w polskim zyciu
publicznym.
* Trwa debata na temat tego, kto powinien zagrac Zenka Martyniuka w filmie
biograficznym. Ostatnio sam Zenek wyznal, ze szczegolnie do niego podobny
jest Jacek Braciak. Muzyk wyznal tez jednak, ze nie zna go osobiscie, tylko
z kosciola.
* Odpowiedz Polsatu na program „Azja Express” nie przyniosla
zadowalajacych rezultatow. „Lepiej pozno niz wcale” ogladalo zaledwie
milion widzow. Wniosek nasuwa sie prosty. Lepiej nigdy niz slabo.
* Grzegorz Jankowski, czlowiek z dozywotnim pietnem obciachu, jakim bylo
kierowanie brukowcem „Fakt”, znowu wedruje ze swoim programem po ramowce
Polsat News, aby trafic na widza. Z niektorymi ludzmi jest jak z
niebezpiecznymi linkami. Powinni trafic tylko do spamu.
* „Program, ktory pokochali widzowie”. „Najglosniejszy show komediowy
roku”. Tak Showmax zapowiada skrocona do” 15 minut wersje widowiska „SNL”.
Rzeczywiscie. Juz zaczynaja byc smieszni.
* Dorota Rabczewska wraz z mezem przygotowuja film fabularny o polskich
modelkach i celebrytkach prostytuujacych sie w Dubaju. Para podobno zaczela
dostawac pogrozki. Szykuje sie pierwszy polski film, w ktorym winni beda
ci, co nie zagrali.
* Joanna Lichocka, pierwszy snajper Rady Mediow Narodowych, ujawnila, ze
duzy wplyw na wybory mialy niemieckie media. Jak widac, w wielu glowach
ciagle trwa okupacja. Liczmy na to, ze w przyszlym roku przyjdzie
wyzwolenie.
Kuba WOJEWODZKI

Pawel Fajdek:
W RIO ZABILO MNIE CZEKANIE
Kiedy zrozumial pan, ze sport w pana zyciu nie bedzie tylko zabawa, ale tez
praca?
– Mialem 19 lat, kiedy zajalem czwarte miejsce na mistrzostwach swiata
juniorow. Do medalu zabraklo mi jedenastu centymetrow i teraz bardzo sie z
tego ciesze. Moze wtedy zachlysnalbym sie sukcesem. A tak – musialem dalej
drapac i walczyc, i po trzech latach bylem mlodziezowym mistrzem Europy.
Wtedy odmowilem bardzo kuszacym propozycjom wyjazdu do Stanow
Zjednoczonych. Kolega z mojej miejscowosci, ktory biegal przez plotki,
wyjechal, spelnia sie zawodowo, jest superwyksztalcony, ma swietna prace i
cieszy sie zyciem. Wszyscy mi te Stany polecali, bo kraj jest swietny, a
ludzie mili, ale zdecydowalem sie zostac w Polsce, bo chcialem byc
najlepszy na swiecie. Czulem, ze mam rezerwy, chcialem je wykorzystac, a
zeby to zrobic, musialem zostac w kraju. W Stanach trenuje sie tak naprawde
samemu, raz w tygodniu przychodzi ktos skontrolowac postepy. To nie dla
mnie.
Pan musial czuc bat?
-Byl taki moment, kiedy po igrzyskach rozstalem sie z trenerem Cybulskim,
bo rzeczywiscie nie bylo mi latwo utrzymac rezim. Bylem zawiedziony startem
w Rio. Mowilem, ze zle sie czuje i nie ide na trening, po czym caly dzien
spedzalem przed konsola do gier, bo mialem zly dzien. Ale kazdy przeciez
czasem idzie na L4. Trener Cybulski decydowal za mnie – jechalismy gdzies,
bo odpowiadala mu tam kuchnia, mimo ze dla mnie nie byla najlepsza. Teraz
mam w koncu swietna atmosfere pracy,. Moja trenerka Jola robi wszystko,
zeby bylo dobrze, zebym czul, ze pracuje nad sukcesem na zasadzie
wspolpracy, a nie wykonujac polecenia. Rozmawiamy, kiedy chce, moge sie
wyspac i trenowac po poludniu, a nie codziennie rano stawiac sie na
zbiorce. Potrafie sie podporzadkowac, ciezko trenowac, ale wiem tez, kiedy
mozna troche odpuscic. Cybulski nie do konca to rozumial.
Kiedy trafil go pan mlotem w noge podczas treningu, to na pewno byl
przypadek?
-To pytanie, ktore czesto pojawialo sie, kiedy zartowali ze mnie koledzy. W
tym wypadku jest troche mojej winy, troche trenera, troche osoby, z ktora
sie zagadal. Nie powinnismy zaczynac zajec, kiedy trener siedzial w tym
miejscu. Nie wiem, czy sie zamyslil, czy zakladal, ze rzucam innym mlotem.
To byl swietny rzut, wyszedl mi doskonale technicznie. Jak tylko puscilem
mlot przerazilem sie, ze trafi trenera w glowe, zaczalem wrzeszczec, zeby
uciekal. Trener mial takie krzeselko rybackie, wstal z niego, zarzucilo go
na prawo, chcial uciekac w lewo i dostal w prawe kolano. Jakby siedzial, to
bylaby glowa. Cybulskiego zawinelo, trafilem jak w domek z kart, widzialem
to wszystko z daleka, ale jakby w zwolnionym tempie. Powiedzialem tylko, ze
nie ide tego ogladac. Podszedlem na miejsce po dluzszej chwili i uslyszalem
pytanie: „Gdzie jest moj zegarek?”. Ten zegarek mial pewnie z 50 lat, ale
trener go bardzo lubil. Zadawal takie pytanie, pewnie bedac w szoku.
Wszedzie bylo mnostwo krwi, ale mlot na szczescie trafil w noge, ktora byla
w gorze, gdyby trafil w ta, na ktorej stal, na pewno skonczyloby sie
gorzej. Czekalismy na pogotowie cala wiecznosc. To bylo tuz przed 80.
urodzinami trenera, zrobilem mu straszny prezent.
Zaprzecza pan teorii, ze aby byc mistrzem, trzeba sie ascetycznie prowadzic
i jesc jarmuz…
-Rzucam mlotem, a nie gram w pilke i nie biegam. Nie ukrywam, ze moja
konkurencja jest bardzo przyjemna. Moge sobie pozwolic na pare uchybien w
regulaminie, ktore innym sportowcom nie uszlyby plazem. Zostalem stworzony
do rzutu mlotem, a to, ze potrafie polaczyc sport z dobra zabawa, to moja
dodatkowa zaleta. Kocham to, co robie, czerpie z tego przyjemnosc i czuje,
ze sie realizuje. Jezeli ktos pracuje i nie daje mu to radosci, to znaczy,
ze zle wybral prace. Nawet jesli jest bardzo dochodowa. Jezeli zarazasz
ludzi pozytywna energia, to na koniec obozu stajesz sie nadzieja – kiedy
wszyscy sa zmeczeni, jedna impreza moze dac dodatkowa energie na kolejne
piec dni. Taka dawka glupich rzeczy, zeby jeszcze jakosc pociagnac.
Mysli pan, ze jest lubiany w Polsce?
– Zalezy, czy bierzemy pod uwage rzeczywistosc, czy to, co anonimy pisza w
internecie. Jakos nikt nie zatrzymal mnie jeszcze na ulicy, zeby mi
powiedziec, ze jestem ch…m. Czesto za to slysze, ze jestem czyims
ulubionym sportowcem, ze jestem usmiechniety, ze potrafie sie cieszyc ze
swoich osiagniec i osiagniec kolegow z reprezentacji, ze jestem pozytywnym
czlowiekiem. W internecie za to pisza, ze jestem pajacem, ze mam glupie
kolczyki i dziwne fryzury. I ze ubieram sie jak duren. Zawsze jest ktos,
kogo tylek piecze z zazdrosci. Ja z zazdrosci zostalem nawet posadzony o
doping, a juz nizej nie mozna upasc. Przestalem zwracac na to uwage, wazne,
zeby ludzie odbierali mnie takim, jakim jestem naprawde.
„Ide przebukowac bilety”. Tyle powiedzial pan dziennikarzom po starcie w
Rio, kiedy zamiast zlotego medalu zabraklo nawet awansu do finalu…
-W pelni bede mogl ocenic te sytuacje, dopiero kiedy skoncze trenowac. Bede
wiedzial, dlaczego to wszystko sie wydarzylo. W moim zyciu zawsze cos z
czegos wynika. Po igrzyskach w Londynie zostalem najmlodszym mistrzem
swiata, po Rio – pierwszym, ktoremu udalo sie ten tytul wywalczyc trzy razy
z rzedu. Moze z olimpijskim zlotem mistrzostwa swiata bym zlekcewazyl.
Wiem, ze juz nigdy nie bedzie mi tak latwo jak dwa lata temu, ale skupiam
sie na kolejnych igrzyskach.
Ciagle pan ucieka od tematu, wiec zapytam jeszcze raz: co sie stalo w Rio?
Jedyna pewna rzecza jest to, ze umrzemy, a w sporcie pewne jest to, ze ktos
zdobedzie medal. Ale nigdy nie wiadomo kto. Mnie na igrzyskach zabilo
czekanie na zawody. Zwyczajnie za duzo czasu spedzilem w wiosce
olimpijskiej, gdzie jedyna rozrywka bylo siedzenie w pokoju i granie w
„FIF-e” albo ogladanie filmow. Dookola niebezpiecznie, nie bylo zadnych
interesujacych rozrywek, a na stolowce bardzo zle jedzenie. Droga na
trening zajmowala trzy godziny i to byly moje jedyne zajecia w ciagu dnia.
Nienawidze przed startem kusic losu, nigdzie nie chodze, nie jezdze
zwiedzac miasta. Siedzialem i czekalem, ale dziesiec dni mnie pokonalo.
Piec, szesc dni czekania na taki start to jest maksimum, bo to, co sie
dzieje w glowie, zaczyna byc problemem, bo chcesz juz wystartowac i za duzo
myslisz. Dla mnie to byla formalnosc, mialem oddac rzut, wziac medal i
zawinac sie na chate. Na treningach bylem w zyciowej formie, rzucalem po 83
metry, liczylem na rekord Polski, a moze i na cos wiecej. Tak bardzo
chcialem wygrac, ze organizm sie zablokowal. Organizm, nie glowa.
Co sie dzialo w pana glowie? Widzial pan swoje zwyciestwo czy porazke?
-Trzeba byc gotowym na wszystko, trzeba to sobie wyobrazic, zeby nic cie
nie zaskoczylo. Jesli myslisz tylko o tym, ze wygrasz, a potem wejdziesz do
call roomu i ktos ci powie, ze bedziesz drugi, bo jest w swietnej formie,
to zaczynasz fiksowac. Zawsze staram sie przerobic kilka scenariuszy z
konkursu. Wygrywalem pierwszym rzutem, wygrywalem ostatnim, przegrywalem
tez w ostatniej kolejce albo nie zaliczajac zadnego rzutu. Wszystkie
wczesniejsze doswiadczenia sprawialy, ze bylem swietnie przygotowany
psychicznie. Jesli ktos mowi, ze trzykrotny mistrz swiata nie potrafi sie
przygotowac do startu w glowie, to nie mozna mu wierzyc. To nie byla glowa,
to byla jakas klatwa.
Zna pan teorie, ze przepadl panu medal, bo sie pan nie wyspal?
– Funkcjonowalem wedlug polskiego czasu, a kazdy normalnie myslacy czlowiek
wie, ze w zwiazku z tym konkurs dla mnie odbywal sie po poludniu, czyli w
najlepszych mozliwych godzinach. Udusilem sie stadionem, tak bardzo
chcialem oddac swietne rzuty, ze nie bylem w stanie oddac nawet jednego
dobrego.
Mowi pan o rozmowach w call roomie – to w rzucie mlotem tez probuje sie
wyprowadzic przeciwnika z rownowagi slowami?
-Robilismy takie triki, zawsze sie z tego nabijam. Niby sobie zartujemy,
ale widze, jak to dziala, jak bardzo irytowalo moich rywali to, ze
przychodzilem na rozgrzewke i nie robilem nic. Nie wiedzieli, czy
rozgrzalem sie wczesniej, czy w ogole tego nie planowalem. Podchodzili,
pytali, a ja odpowiadalem, ze jestem tak mocny, ze nie musze. Wychodzilem
na stadion, zmienialem buty, robilem dwa rzuty po 83 metry i wszyscy
glupieli. Przez pewien czas bylem tak mocny, ze pytalem rywali, czy walcza
dzis o srebro, czy braz, bo zloto biore dla siebie.
Zamienilby pan trzy tytuly mistrza swiata na olimpijskie zloto?
-Na razie bym nie zamienil. Ale odpowiem, jak skoncze kariere. Moze bede
mial siedem tytulow mistrza swiata i dwa olimpijskie zlota.
Jak sie zarabia 60 zl stypendium, a pozniej dostaje premie 60 tys. zl, to
moze uderzyc to do glowy?
-Te 60 zl tez wydawalem w momencie odbioru. Szedlem po nowe buty, bo
starczaly na miesiac. To byly takie odlewane pilkarskie korki, kornery,
kosztowaly 20 zl i nie bylo szkoda, jak sie przecieraly. Obcinalismy te
korki, zeby buty byly dobre do naszej konkurencji. Wydawalem zarobione
pieniadze, inwestujac w sport, w siebie. Nie szalalem. Teraz tez nie
szlajam sie z modelkami po klubach, nie chodze na bezsensowne bankiety.
Czasami pojde do kasyna w ramach rozrywki. Mozna sobie za 200 zl pograc
przez cala noc na spokojnie, mecze poogladac, popatrzec, jak ludzie
bankrutuja albo ciesza sie ze zwyciestwa. Stawiasz czerwone, czarne na
rulecie, po jednym zetonie i czas leci.
Lubi pan Anite Wlodarczyk?
– Toleruje ja. Jestesmy w jednej grupie sportowej, reprezentujemy nasz
kraj. Anita – ze tak powiem – nie jest zbyt kolezenska. Znalem ja, jeszcze
zanim zostala mistrzynia, i mialem wyrobione zdanie, wiec historia z tego
roku z jej obrazeniem sie na memorial Kamili Skolimowskiej bardzo mnie
rozbawila. Ludzie mogli zobaczyc, jaka jest Anita. Po Konradzie Bukowieckim
caly konflikt splynal jak po kaczce – jest mlodym zawodnikiem, a zyskal
rozglos, tymczasem Wlodarczyk zawiodla kibicow, stracila zaufanie i
wiarygodnosc. Zbudowala cala swoja kariere na przyjazni z Kama, co
generalnie bylo medialna pierdola, a teraz jestem przekonany, ze od Berlina
wszystkie medale dedykowac bedzie Irenie Szewinskiej, bo tak jest latwiej.
Zawsze rozumie pan sam siebie? W ksiazce Joanna Fiodorow o pana propozycji
zejscia na sniadanie w szlafroku mowi: „Nie wiadomo, dlaczego sie na to
uparl, ale z nim czesto czegos nie wiadomo”.
-To bylo po zlotym medalu na mistrzostwach swiata w Pekinie, nie wiem,
dlaczego uparlem sie na ten szlafrok, dobrze, ze nie poszedlem nago.
Stwierdzilem, ze po tym zwyciestwie i tak bedzie o mnie glosno, a zawsze
marzylem, zeby zejsc na sniadanie w hotelu w szlafroku, jak ci najbogatsi,
ktorzy mogliby w nim pojsc do kina, bo zawsze robia to, na co maja ochote.
Byla szosta czy siodma rano, myslalem, ze bedzie malo ludzi. Bylo jednak
kilka osob, dla ktorych okazalem sie ciekawym zjawiskiem. Nie byli swiadomi
tego, co zrobilem dzien wczesniej na stadionie. A ja juz mialem wakacje.
Takze w Pekinie placil pan za kurs taksowka zlotym medalem…
– To najlepsze, co mi sie do tej pory przytrafilo. Ta wymyslona historia
byla tak piekna, ze celowo jej dlugo nie prostowalem. Spodobala mi sie ta
wersja, urosla legenda, gdyby Segway nie potracil Usaina Bolta, zyskalbym
po mistrzostwach najwiekszy rozglos, bylbym bohaterem numer jeden. Gazety w
Polsce pisaly, ze „mistrz sie bawi, zlotem placi”, a to byl zwyczajny
przypadek. Medal mi szybko zwrocono.
Rozmawial:
Michal KOLODZIEJCZYK
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *