Dzien dobry – tu Polska – sobota, 27 czerwca 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 167 (5427) 27 czerwca 2020 r.
C I S Z A W Y B O R C Z A

Koronawirus w Polsce-stan na dzis:
33.395 ZAKAZONYCH, 1.429 ZMARLYCH, 19.218 WYLECZONYCH
—————————————————————————————–

POLSKA JEST NAJWAZNIEJSZA…
Nie jestem juz zaden smarkacz,
Leb mam pokryty siwizna.
Nie zaglosuje na Jarka,
Bo zbyt cie kocham, Ojczyzno!

Niejeden ciezar na barkach
Dzwigalem, znosilem trudy.
Nie zaglosuje na Jarka,
Bo dosc mam klamstw i obludy.

Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zaglosuje na Jarka,
Bo w zadna zmiane nie wierze.

Skad wiem, ze wybor niedobry?
Nie wierze w zmiany oblicza,
Bo nie chce powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.

Bo nie chce miec Prezydenta,
Co straszy gejem i Zydem,
Co w kazdym widzi agenta,
I moze zaszczuc jak Blide.

Na Jarka nie oddam glosu
Za czasy, gdy byl premierem,
Za ten upadek etosu,
I koalicje z Lepperem.

Za to, co wciska ludowi,
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakiewicz
I glosi Radio Maryja.

Za siec podsluchow i hakow,
Wydanie walki elitom,
Za to, ze sklocil Rodakow,
Za IV Rzeczpospolita.

Dzis w duszy mej zakamarkach
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zaglosuje na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.

Wybaczcie drwine i sarkazm,
Odpornosc z wiekiem sie zmniejsza.
Nie zaglosuje na Jarka,
Bo Polska jest najwazniejsza!
——————
Wojciech MLYNARSKI
Uprasza sie PT Publicznosc o zdanie soie sprawy, ze publikacja powyzsszego
wiersza nie jest w najmniejszym nawet stopniu naruszeniem obowiazujacej
dzis Ciszy Wyborczej. Naruszac jej oczywiscie nie wolno;ale na szczescie
zaden Jarek w tych wyborach nie kandyduje, krajobrazu nam nie psuje”-
Wasz:
Gargamel Legalny

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

B A R O M E T R M A R Y N A R S K I E J S Z C Z O D R O S C I
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 779,95
(siedemset siedemdziesiat dziewiec zl dziewiecdziesiat piec). Wplaty w
ostatnim tygodniu to 200 zl a wydatek, to zaplata za leczenie Mikolaja-
marynarskiego dziecka z Gryni. Teraz pilnie potrebujemy pieniedzy lekoi
dla Bianki- dziewczynki po przeszczepie watroby z powodu raka. Brakuje
jeszcze ponad drugie tyle ile… liczy dzisiejsze saldo na koncie Gargamela
Pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
————
Nie zebym lekcewazyl, ale tez nie mam watpliwosci, ze Wujkowie Marynarze
nie zawioda malej Bianki i pieniedzy dla niej tylko patrzec na koncie. Nie
bedzie rak zabieral nam malych dzieci, bo to sie po prostu nie godzi”
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.9697 PLN Euro: 4.4816 PLN Frank szw. 4.1919 PLN Funt:
4.9250 PLN
Gielda 27.06.2020 r. godz. 17.00 WiG 49726 (-1.84%) WiG30 2025
(-1.89%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.90 PLN Euro: 4.39 PLN Funt: 4.82
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.87 PLN Euro: 4.36 PLN
Funt: 4.85 PLN

Pogoda w kraju
Goracy dzien. Ponadto w calym kraju spodziewane sa gwaltowane burze i
przelotne deszcze
Temperatura maksymalna od 25 st. C nad Zatoka Gdanska do 30 st. C na Dolnym
Slasku i Ziemi Lubuskiej.

E M A N U E L L E
26 CZERWCA: 46 lat temu (1974) odbyla sie premiera glosnego francuskiego
filmu erotycznego Emmanuelle zrealizowanego wg powiesci Emmanuelle Arsan
Emmanuelle The Joys of a Woman (rezyseria: Just Jaeckin, w roli glownej
holenderska aktorka Sylvia Kristel)
muzyka: Pierre Bachelet, slowa polskie: Wojciech Dabrowski (2002)
——————–
Kiedy pierwszy raz ujrzalem Cie, Emmanuelle,
Mialem osiemnascie lat.
Zapytalem gwiazd, czy kochasz mnie, Emmanuelle,
I piekniejszy stal sie swiat.
Potem byl park, ksiezyca krag,
Zblizenie warg, dotkniecie rak,
Czule Je t’aime, oczy jak len.
Teraz juz wiem, ze to byl sen.
Nie pamietam juz co stalo sie, Emmanuelle,
Ze zrobilem ci na zlosc.
Nie przyjelas roz, wysmialas mnie, Emmanuelle,
Powiedzialas: Mam cie dosc!
Potem przez rok bylem na dnie,
Twoj zimny wzrok wciaz mowil: nie!
Slowa Je t’aime odeszly w kat.
Teraz juz wiem, ze to byl blad.
Chcialbym jeszcze raz zobaczyc Cie, Emmanuelle,
Choc minelo wiele lat.
Ciagle pytam gwiazd, czy kochasz mnie, Emmanuelle?
Lecz nie wroci tamten swiat.

Slowo na sobote
N A S W I E C I E M A S K I W R A C A J A N A T
W A R Z E
W Polsce mamy totalne poluzowanie, maseczek nie nosi juz chyba wiekszosc
Polakow. Nie wazne, czy sklep, kosciol, czy inne miejsce – ludzi w
maseczkach widac jak na lekarstwo i malo kto zwraca na to uwage. Tymczasem
w innych krajach zaczynaja odczuwac skutki takiego poluzowania. Dwa
popularne kierunki wakacyjne wlasnie przywrocily nakaz noszenia maseczek.
Bulgaria bardzo czekala na poczatek wakacyjnego sezonu. Jak w innych
krajach, juz jakis czas temu zniesiono wiele obostrzen, w tym obowiazek
noszenia maseczek. Ubiegly tydzien przyniosl jednak nagly wzrost nowych
zachorowan. Na tyle duzy, ze 22 czerwca wladze Bulgarii przywrocily nakaz
obowiazkowych masek – w kosciolach, kinach, teatrach, klubach nocnych,
srodkach komunikacji i wszystkich innych przestrzeniach zamknietych. W
sklepach i centrach handlowych ma byc zachowany dystans 1,5 metra, obsluga
ma nosic maseczki. Minister zdrowia otwarcie stwierdzil, ze wiekszosc
narodu nie stosowala sie do wczesniejszych zalecen i srodkow ostroznosci.
Dlatego teraz nakaz bedzie scisle przestrzegany. Pierwsze kary juz sa. I to
dla politykow. Ministerstwo zdrowia wzielo pod lupe wtorkowa wizyte
politykow w ponad tysiacletnim monastyrze Rilskim na poludnie od Sofii.
Praktycznie nikt, lacznie z szefem rzadu i duchownymi, nie mial maseczki.
„Wszystkie osoby, ktore podczas wizyty premiera nie mialy ochronnych masek
(…), zostana ukarane grzywna” – przekazalo Ministerstwo Zdrowia w mailu
przeslanym do agencji Reuters. Chodzi rowniez o dziennikarzy,
fotoreporterow, cala obsluge. Wyobrazacie sobie taka sytuacje w Polsce? Jak
podalo Ministerstwo Zdrowia, premier Bulgarii Bojko Borisov zostanie
ukarany kara grzywny w wysokosci 300 lewa (ok. 153 euro). Taka sama kara
dotyczy pozostalych uczestnikow spotkania. „Tak powinno byc. Nikt nie
powinien byc ponad prawem”, „To nigdy nie zdarzy sie w moim kraju, Ghanie”
– komentuja pod artykulami na ten temat internauci z roznych krajow. A nie
jest to jedyny przypadek scigania politykow za zlamanie ograniczen. Partia
premiera GERB oraz opozycyjna Partia Socjalistyczna maja byc ukarane
grzywna w wysokosci 3 tys. lewa kazda za zorganizowanie zgromadzen bez
zachowania srodkow ostroznosci. Portal Sofia Globe podaje tez, ze
odpowiednik tamtejszego Sanepidu, poprosil o nazwiska parlamentarzystow,
ktorzy 24 czerwca uczestniczyli w posiedzeniu parlamentu bez masek
zakrywajacych nos i usta, tym samym naruszajac rozporzadzenie Ministra
Zdrowia z 22 czerwca. Z powodu tego posiedzenia rozpetala sie burza. To
media ujawnily politykow, ktorzy nie stosowali sie do nowych zalecen. Posel
socjalistycznej opozycji, Valeri Zhablyanov, byl wsciekly. Mowil, ze media
podwazaja powage parlamentu, wezwal kierownictwo do ochrony poslow przed
takim napastowaniem. Twierdzil, ze media „selektywnie” fotografowaly
deputowanych. Nie wszyscy podzielali jednak takie zdanie. Do 25 czerwca w
Bulgarii zanotowano ok. 4,2 tys. przypadkow koronawirusa. 209 osob zmarlo.
Jeszcze niedawno byly dni, gdy dziennie przybywalo po kilka-kilkanascie
nowych przypadkow. A ostatnio bylo ich okolo 130 kazdego dnia.
Rowniez w Chorwacji, innym popularnym kierunku wakacyjnych wyjazdow wladze
przywrocily obowiazek noszenia maseczek. Tu jednak nie wszedzie.
„Od dn. 25.06 br. do odwolania w calej Chorwacji obowiazuje nakaz noszenia
masek ochronnych w srodkach transportu publicznego” – informuje polska
ambasada w Zagrzebiu. Czytamy, ze ma to zwiazek z pogarszajaca sie w
ostatnich dniach sytuacje epidemiologiczna na terytorium Chorwacji.
„Dodatkowe srodki ostroznosci przywracane sa takze na poziomie lokalnym. Na
terenie zupanii istryjskiej (Istria) obowiazek noszenia maski dotyczy
rowniez wszystkich klientow sklepow i centrow handlowych w przestrzeni
zamknietej” – podaje serwis gov.pl. Warto sledzic komunikaty, planujac tam
wakacje. I pamietac o maseczkach w Polsce.
Katarzyna ZUCHOWICZ
Czy nas to tez czeka?

KACIK KAPITANA SMERFA
Witaj Gargamelu
Widze ze rozpoczela sie ciekawa dyskusja czy znajda sie chetni do dalszego
plywania. No, w bajke ze tlumy czekaja w blokach, by zmienic obecnych
niewolnikow, to ja do konca nie wierze, ale mysle ze szczegolnie mlodsi
beda
dzielni, spreza sie dadza rade. Co do tych uwiezionych, to sprawa prosta:
Kilku sie powiesi, kilku staruchow udowodni ze nie do konca zaslugiwali na
swiadectwo zdrowia. Ale prawdziwym szokiem dla systemu moze okazac sie fakt
ze od miesiecy statki jezdza bez dostaw czesci i storsow. Oczywiscie
emergency wymienia sie w porcie przeterminowana pirotechnike, udaje sie
dostarczyc lub oil, bo bez tego statek nigdzie nie poplynie. Ale obecnie
statki, szczegolnie obslugujace zadupia, wlasnie wkladaja ostatnie zapasowe
czujki i inne elementy elektroniczne, wszedzie tam gdzie je zalozono:
systemy ladunkowe, systemy balastowe, lacznosc, automatyka silowni, systemy
ppoz itd. . Za pol roku, jesli nie wznowi sie lancucha dostaw -statki stana
nie z powodu braku matrosow, ale z przyczyn technicznych. Bo transport
morski
moze i jest jedynym mozliwym srodkiem masowego transportu dobr, ale to
delikatna maszyna i uzywa delikatnych, zuzywajacych sie komponentow. Statki
obslugujace Europe problemu nie znaja, ale statki ktore trafily- jak moj-
na,
nie obrazajac nikogo, zadupia swiata- w pewnym momencie stana i nie pomoze
najlepszy elektryk mostkujacy co sie da. Dlatego obecni niewolnicy jeszcze
dostana zmiennikow ale ci nastepni moga miec wiekszy problem. I wowczas
swiat sie obudzi jak mu zabawki czy maseczki z Chin nie dojada. Ale to
bedzie kolejny ciekawy etap przewidywanej katastrofy. Natomiast obecne
covidowe cuda na patyku z podmianami, naprawde BARDZO zachecaja do kolejnych
rejsow. Skoro tylu ludzi przechodzi bez objawowo, to ciekawe co z
marynarzami, ktorzy mieli, ale juz sa zdrowi? Beda puszczani, czy to jest
koniec kariery? Politykom sie wydaje ze kazdy moze byc marynarzem, Mysle ze
wkrotce zycie zweryfikuje ich poglady. I bedzie bolalo. Ciesze sie, ze
Europa
odebrala swoja lekcje i politycy mowia o wznowieniu produkcji rzeczy
niezbednych w domu. Ciekawe czy skonczy sie na mowieniu czy jednak cos sie
ruszy
Pozdrawiam wciaz z burty:
Smerf KAPITAN

Podmiany, ach podmiany!
KOLEJNY LIST Z MORZA
Szanowny Gargamelu
Przesylam swoje zdanie na temat zjawisku braku podmian. Daje swobode czy
zamiescisz te wypociny w gazetce uwazajac ze poruszony temat z innego
punktu widzenia wart jest zaprezentowania.
Pracuje na morzu od 1977 roku obecnie jako C/E a na statku jestem juz 310
dni, czyli troche dlugo. Jest nadzieja ze w Swinoujsciu, gdzie zmierzamy,
zmiennik sie zjawi.
Przesylam pozdrowienia
Marek
———————
W calej dotychczasowej wymianie pogladow na temat braku podmian i
problemach z tym zwiazanych tylko raz pojawil sie temat dzialania
administracji morskiej w tym przypadku chodzi o Australie. Jak wiemy z
duzym PR hukiem oglaszano pojawienie sie konwencji MLC. Konwencja, jak sie
nie myle, zostala ratyfikowana przez 97 panstw obejmujac okolo 95% floty
swiatowej. Jak pamietam konwencja „dolozyla” inspektorom PSC uprawnienia do
kontroli nie tylko warunkow socjalnych ale tez warunkow zatrudnienia, a tym
samym sprawdzania czy armatorzy dotrzymuja warunkow kontraktu. Nie nalezy
sie zatem dziwic ze australijskie PSC zafundowalo armatorowi taka
niespodzianke w postaci trzech wpisow ” deficiencies ” tylko zwiazane z
nieprawidlowosciami zwiazanymi z kontraktami /wiecej w gazetce z 25
czerwca /. Pisze o tym gdyz kilkakrotnie w czasie inspekcji PSC w trakcie
kontroli dokumentow zalogi / kontrakt, dyplom /na pytanie dlaczego
inspektorzy nie reaguja na brak podmian, brak nowych kontaktow slyszalo sie
odpowiedz typu: bo koronowirus, bo zamkniecie granic itp. Co ma brak
nowego kontraktu do zamkniecia granic to inspektor nie potrafil powiedziec.
Takie podejsciem administracji panstw ktore podpisuja konwencje i
zobowiazuja sie do jej, przestrzegania swiadczy o tym ze przepisy sa wazne
tylko po to aby mozna wykazac sie jak to rygorystycznie czyli prawidlowo
dziala PSC w stosunku do zalog, pomijajac milczeniem, niewygodne tematy,
tzn konwencja nie zwalnia panstwa – jej sygnatariusza od tworzenia
warunkow i ulatwien majacych na celu realizacje prawa do podmiany jak i w
stosunku do armatora, ze koronowirus nie zwalnia od przestrzegania
przepisow dotyczacych m.in. kontraktow, jak i podmian. Zmiana podejscia
inspektorow PSC do tych tematow moze spowoduje, ze nie beda oni traktowani
jako jeszcze jedno utrapienie dla zalog, a beda pelnic taka funkcje, z
jakim zamyslem ten organ byl tworzony. Praca na statku bez okreslonych
warunkow zatrudnienia / kontrakt / jak i czasu pobytu nie poprawia
bezpieczenstwa na morzu.
MAREK
/Dane osobowe do wiadomosci redaktora /

W I A D O M O S C I C E L N E, A C Z K O L W I E K B E Z C Z E L N E
Kronika popkulturalna Kuby Wojewodzkiego.
* Takiego transferu jeszcze nie bylo. Slawomir Peszko, znany w kadrze
narodowej jako Slawek Atmosverovic podpisal kontrakt z druzyna ligi
okregowej Wieczysta Krakow. Gratuluje. Podobno zawodnik ma zarabiac 40 tys.
zl miesiecznie. Za takie pieniadze spokojnie mozna kupic duzy globus i
poszukac tam tego klubu.
* Brat Mariusza Krystian Pudzianowski w kiepskim stylu przegral walke na
FEN 28 z bylym hokeista Piotrem Szeliga. Mozna by tak ladnie, po
dziennikarsku napisac, ze Krystian poszedl w slady brata, gdyby nie fakt,
ze po drugiej rundzie nie mogl juz chodzic.
* Idzie nowe. Michal Kempa, komik i stand-uper zostal twarza nowej kampanii
Canal+. Dobry ruch, bo to ciekawa twarz. Kariera Kempy jest troche jak
kredyt we frankach. Trwa 20 lat, jest przewartosciowana i rzad musi
interweniowac, zeby sie skonczyla.
* Anna Skrobiszewska, wdowa po Grzegorzu Ciechowskim, odmowila TVP
uczestnictwa w programie „Szansa na sukces” poswieconym jej zmarlemu
mezowi. „Nie ma mojej zgody na szerzenie nienawisci i nietolerancji” –
wyznala. Brawo. Trudno odwiedzac stacje, dla ktorej piec z siedmiu grzechow
glownych to hobby.
* Po 12 latach na scene powracaja razem Anita Lipnicka i John Porter. Ich
jedyny wspolny koncert odbedzie sie 4 lipca w warszawskim Studiu Las i
bedzie dostepny dla fanow online. 4 lipca to bedzie jeszcze przed II tura.
Czyli wszyscy bedziemy jeszcze troche w lesie.
* Prezenterka „Dzien Dobry TVN” Anna Kalczynska w natarciu. Na Twitterze
skonstatowala: „A moze bledem jest sposob opowiadania o ludziach LGBT.
Zamiast agresywnych seksualnych parad na ulicach potrzeba empatii i
spokoju”. Zgadzam sie. Tez mam dosyc tych facetow, ktorzy agresywnie
ubieraja sie w spodnie rurki.
* Marek Niedzwiecki zlozyl pozew przeciwko Polskiemu Radiu i jego wladzom.
Dziennikarz domaga sie przeprosin za naruszenie jego dobr osobistych po
oskarzeniu go o manipulowanie glosami na „Liscie Przebojow”. Manipulowanie
glosami. Przyzwyczajajmy sie do tego terminu.
*Agata Mlynarska rozpoczela cykl rozmow z ludzmi kultury i mediow na
profilu TVN Style na Instagramie. Cykl nazywa sie „#agatasiekreci w
Stylach”. Trudno. Od lat przygladam sie Agacie, zastanawiajac sie, kiedy
zacznie sie ta kariera? Wy tez? Mozna sie pomylic o 25 lat.
* Player, czyli internetowa przestrzen TVN podaza za trendami. Ruszyli z
reality show zatytulowanym zmyslnie „Fame czy shame”. Dziesiatka celebrytow
mlodego pokolenia zamieszka na osiem tygodni razem w willi pod Warszawa.
Szkoda, ze w wyborach prezydenckich nie startuje Janusz Korwin-Mikke.
Mialby dziesiec glosow mniej.
* Rodzina Damieckich jest ewidentnie na kursie kolizyjnym z
rzeczywistoscia. Tym razem Matylda Damiecka napisala wiersz, wzburzona
wypowiedziami zarowno prezydenta, jak i politykow PiS o osobach LGBT.
Najwieksze pretensje mam do Stachury, ze chlapnal cos kiedys, ze wszystko
jest poezja.

* Saga transferowa Arka Milika trwa w najlepsze. Ostatnio znowu wrocily
pogloski, ze nasz zawodnik trafi do Juventusu Turyn. Ciekawe. Bo ciagle o
Arku kraza dowcipy, ze gdyby to on strzelal do Tupaca, to tamten do dzis by
wystepowal.
* Beata Pawlikowska po 22 latach wraca do radiowej Trojki. „To niesamowite
jak bardzo w tym czasie zmienilo sie radio” – napisala dziennikarka na
Facebooku. To prawda. Jej nowy cykl powinien nosic tytul „Blondynka sama na
korytarzu”.
* Serwis ogloszeniowy Fixly, oferujacy fachowcow do pomocy, ruszyl z
kampania wizerunkowa z udzialem aktora Wojciecha Mecwaldowskiego. Ciekawe,
ze nie ma tam Beaty Pawlikowskiej. W swych ksiazkach depresje leczy
energia, chorobe psychiczna dieta, a brak wiedzy dobrym samopoczuciem.
* Najbardziej wiarygodny kanal informacyjny w Polsce – tak reklamuje sie
stacja Polsat News. Na reklamie jakas pani, jakis pan i on: Grzegorz
Jankowski, wieloletni redaktor naczelny dziennika „Fakt”, skazywany za
pomowienia. Gratuluje. Grzegorz jest na bank w czepku urodzony. Tylko kto
inny ma ten czepek.
* Legenda telewizji Stanislawa Ryster ladnie o rzeczywistosci LGBT: „Geja
stworzyl Pan Bog. Przypominaja mi sie czasy wiezionego Oscara Wilde’a. To
jakby miec pretensje, ze ktos ma niebieskie oczy, a nie czarne, a jak masz
czarne to won, kopa w dupe”. Pani Stanislawo. Polityka to nie teleturniej.
Nie ma zasad.
Kuba WOJEWODZKI

GRYPSY Z WYSPY ZOLIBORZ
Trzy miesiace? Uswiadomilem sobie, ze znam czlowieka, ktory w rezimie
sanitarnym spedzil polowe zycia!
Wczoraj Dzien Ojca, dzisiaj – ojca imieniny. Swietowac ciezko, bo
solenizanta nie ma wsrod zywych od przeszlo czterech lat. Zreszta, nawet
kiedy jeszcze byl mlody i sprawny, rzadko spraszal gosci na imieniny. Moze
to przeze mnie? Bo jak juz raz postanowil poswietowac w szerszym gronie, to
mu to swieto calkiem zepsulem.
To bylo jeszcze w mieszkaniu na Mokotowie. Rodzice mieli tam biurko,
ktorego srodkowa czesc byla ruchoma. Ruchoma w pionie. Podnosilo sie ja do
gory i wtedy spod blatu wylanialo sie duze lustro. Jego dol opieralo sie o
specjalne wreby, no i zamiast siedziec przy biurko, mozna bylo robic przed
lustrem rozne miny.
Tak wlasnie sie zabawialem, gdy goscie w drugim pokoju swietowali imieniny
ojca. I oczywiscie w koncu spuscilem sobie ten blat na glowe. A ze byl z
solidnego, ciezkiego drewna, to zalalem sie krwia. Do szpitala na
Madalinskiego byly tylko dwie przecznice: ojciec wzial mnie pod pache i
zaniosl tam. Ciezki nie bylem. No, ale ze trzeba bylo glowe zszyc, troche
to trwalo i zanim wrocilismy, biesiadnicy sie rozeszli.
Dzis mija 62. rocznica tego historycznego wydarzenia. Szpital na
Madalinskiego wyspecjalizowal sie w poloznictwie i przyszlo tam na swiat
dwoje z moich trojga wnuczat. Najstarszy, Dominik, na circa 30 godzin przed
smiercia ojca, ktory dzieki temu, w ostatniej dobie swego zycia byl
pradziadkiem. A na tej zdradliwej czesci biurka, ktora wtedy rozwalila mi
leb, stoi laptop. Ja zas, jak wtedy, siedze przed biurkiem na krzesle; tyle
ze, zamiast bawic sie lustrem, na tym laptopie wlasnie pisze
Za oknem, olewajac wszelkie swiateczne okolicznosci, konsekwentnie pracuje
sobie koronawirus. Czytam wciaz wypowiedzi lekarzy, politykow i
publicystow, pelne zrozumienia dla ludzi, ktorzy sobie wobec tej epidemii
nieostroznie poczynaja. Po trzech miesiacach restrykcji, kazdy ma dosyc –
pisza.
Trzy miesiace? Uswiadomilem sobie, ze znam czlowieka, ktory w rezimie
sanitarnym spedzil polowe zycia! W dodatku – na ile wiem – nie naruszyl
zadnego z obowiazujacych przepisow. I co wiecej, spokojnie mozna go uznac
za beneficjenta czasow pandemii.
Gdy ja obwieszczano, zasadniczo spedzal czas w pozycji lezacej, z rzadka
wydajac z siebie jakies odglosy. Teraz stoi na dwoch nogach, choc w razie
potrzeby potrafi szybko przemieszczac sie na czterech konczynach. W marcu
jeszcze calkowicie uzalezniony od mleka, nauczyl sie juz zuc bulke, albo
kartofelek. I gdy zuje, jednoczesnie bije brawo – nie do konca wiadomo, czy
tym przysmakom, czy wlasnej maestrii w ich pozeraniu.
Moj najmlodszy wnuk, Witek, ma siedem i pol miesiaca. Piekny wiek dla
mezczyzny.
Piotr BRATKOWSKI

Najwieksza gwiazda polskiego sportu
I R E N A S Z E W I N S K A
Biegala jakby bez wysilku, zwyciezala z rzadko spotykana gracja. Zdobyla
siedem medali olimpijskich, w tym trzy zlote. Byla najwieksza gwiazda w
historii polskiego sportu.
Dyrektor liceum Dabrowskiego postawil przed Liliana Bucholc-Onufrowicz
powazne zadanie: wuefistka miala stworzyc reprezentacje szkoly. Jesien byla
nieznosna, miasto meczyly ulewne deszcze. Czas uciekal, wiec nauczycielka
wziela stoper i zaprosila uczennice do biegania po korytarzu. 60 metrow,
czasy w okolicach 9 – 10 sekund – nic nadzwyczajnego. Wreszcie na starcie
stanela tyczkowata, krotko obcieta brunetka z nogami do samej ziemi. To
byla druga, moze trzecia grupa tego dnia.
Bucholc-Onufrowicz opowiadala pozniej, ze dziewczyna biegla jakby w
zwolnionym tempie, nie bylo widac szybkosci. Wskazowka pokazala 7,4 sekundy
– stoper jak nic musial sie zaciac. „Irenko, bardzo cie przepraszam, ale
czy moglabys te 60 metrow przebiec jeszcze raz?” – zapytala podopieczna.
„Naturalnie, dlaczego nie?”. Efekt – 7,2 sekundy. To nie byl blad ani
awaria sprzetu. Nauczycielka na wlasne oczy widziala, jak rodzi sie gwiazda.
W NIEJEDNEJ KONKURENCJI
Podobno Ireny Szewinskiej do sportu w ogole nie ciagnelo. Matka Eugenia
Rafalska mowila, ze w dziecinstwie Irena byla molem ksiazkowym i na
podworko nie dalo sie jej wypedzic nawet kijem. Uwielbiala teatr, jeszcze
podczas zgrupowan zdarzalo sie jej grywac Ofelie w „Hamlecie”. Aktorka nie
zostala, wygrala kultura fizyczna.
Pierwszy pod skrzydla wzial Szewinska byly oszczepnik Jan Kopyto. Pozniej
talent szlifowali Andrzej Piotrowski, Edward Bugala i Gerard Mach. Na mecie
kariery trenowal ja juz maz Janusz, ktory role szkoleniowca, menedzera i
partnera laczyl z praca fotografa w „Przegladzie Sportowym”. Duzo jezdzil
po swiecie, obserwowal, wyciagal wnioski, a kiedys sam biegal. Jednak
kulomiot Wladyslaw Komar i tak oznajmil, ze „jakby Irene prowadzil ksiadz
kanonik albo mleczarz, wyniki bylyby rownie znakomite”.
Szewinska biegala w trudnych czasach – kwitl doping farmakologiczny, sport
czesto byl karta przetargowa w propagandowej wojnie Zachodu ze Wschodem.
Sama przyszla na swiat w Leningradzie, co ponoc podczas spotkania z
radoscia podkreslil pochodzacy z tego samego miasta Wladimir Putin. Do
Warszawy przeprowadzila sie z rodzicami, kiedy miala rok. Szesc lat pozniej
rodzice sie rozwiedli. Ojciec wyjechal, Irena zostala sama z matka.
Kariera Szewinskiej rozpedzila sie blyskawicznie. Nie minal miesiac od
potrojnego mistrzostwa Europy juniorek, a juz stala na najwyzszym stopniu
olimpijskiego podium. W Tokio zdobyla trzy krazki – zloty za sztafete 4×100
m, srebrne w biegu na 200 m i skoku w dal. To byly jeszcze czasy sportu
romantycznego, kiedy ciezka praca w polaczeniu z talentem pozwalala
najwiekszym mistrzom na zdobywanie laurow w kilku roznych konkurencjach.
KOCHA I NIENAWIDZI
Mozliwe, ze nie byloby tej wspanialej kariery gdyby nie Ewa Klobukowska.
Ona i Szewinska przyjaznily sie, rywalizowaly i wspieraly od najmlodszych
lat. Ich pojawienie sie w lekkoatletycznej reprezentacji Polski bylo
poczatkiem nowej ery, zastrzykiem swiezej krwi dla starzejacego sie – a
moze tylko zmieniajacego oblicze – Wunderteamu. Po porazce z Klobukowska na
mistrzostwach Europy w Budapeszcie Irena miala wyplakiwac sie mamie w
rekaw, mowiac, ze bardzo Ewe kocha, ale nienawidzi z nia przegrywac.
Zawsze chciala byc jak trzykrotna mistrzyni olimpijska z Rzymu (1960) Wilma
Rudolph. Sluchala o wyczynach Amerykanki w radiu, pozniej widziala je w
Polskiej Kronice Filmowej. – Szybkosc wiazala z pieknem ruchu – opowiadala
z zachwytem reporterowi Janowi Lisowi. Szewinska nie tylko dogonila idolke,
ona ja przescignela.
Dlugim, sprezystym krokiem biegla przez dekady. W trakcie rozciagnietej na
kilkanascie lat kariery zdobyla siedem medali olimpijskich, w tym trzy
zlote. Bila rekordy swiata w sztafecie i na wszystkich dystansach
sprinterskich – wedlug roznych zrodel od 10 do 16 razy. Najbardziej
niesamowity byl ten na 400 m (49,29 sekundy), ktory ustanowila podczas
igrzysk w Montrealu (1976). Wyprzedzila swoj czas, osiagnela wynik z innej
epoki. Taki rezultat dalby jej zlote medale na wszystkich igrzyskach XXI
wieku.
Wielu w nia watpilo, bo podczas eliminacji i polfinalow wygladala, jakby z
trudem docierala do mety. Wszystko to byla jednak mistyfikacja, zreczna
taktyka. Nie dala rywalkom szans, choc dystans 400 m odkryla dla siebie
niedlugo wczesniej. Dziennikarz Bogdan Tuszynski po latach wspominal, jak
jeden z francuskich zurnalistow dlugo glowil sie nad wstepem do swojej
korespondencji z zawodow. Ostatecznie napisal: „Elle a de beaux yeux…” –
„Ona ma piekne oczy…”.
UPUSZCZONA PALECZKA
Podbijajac Kanade, Szewinska byla juz matka szescioletniego Andrzeja. Po
narodzinach syna przeszla droge przez meke, ale wrocila mocna jak nigdy
wczesniej. W 1974 roku dziennikarze United Press International przyznali
jej tytul najlepszej sportsmenki swiata, a holenderski dzialacz Adriaan
Paulen mowil: – To, co robi Szewinska, jest piekne, a jednoczesnie
przerazajace dla rywalek. Biegna za nia, lecz wiedza, ze zostana pokonane.
W zycie rodzinne uciekla juz po igrzyskach w Meksyku (1968). Zdobyla tam
dwa indywidualne medale, ale w polfinale biegu rozstawnego upuscila
paleczke. Kolezanki byly wsciekle, w reportazu Telewizji Polskiej oskarzyly
ja o lekcewazenie sztafety. – Jest tylko jedna gwiazda: Szewinska, ktora
chodzi osobno – mowila Urszula Styranka. Jakby tego bylo malo, Urzad
Bezpieczenstwa rozpuscil plotke, ze blad popelnila celowo, bo jest
zydowskiego pochodzenia i nie chciala sukcesu Polakow. Tamta nagonka
zostawila w niej slad na dlugo. Trzeba pamietac, ze startowala jeszcze
wowczas pod panienskim nazwiskiem Kirszenstein, a dzialo sie to w smutnym
roku 1968.
Byla wielka gwiazda, zapewne najwspanialsza w dziejach kobiecej lekkiej
atletyki, i dama. Dziennikarz sportowy Edward Trojanowski ochrzcil
Szewinska „Irenissima”. Ujmowala skromnoscia, imponowala gracja – na biezni
oraz w zyciu. – Byla typem dyplomaty, ujawniala tylko to, co uwazala za
sluszne – mowil o Szewinskiej slawny trener Jan Mulak. Kiedy polscy
sportowcy zachlystywali sie ciuchami Adidasa z poliestru, ona ciagle
przychodzila na treningi w bawelnianej bluzie.
Niektorzy opowiadali, ze miala dwie twarze: na co dzien kolezenska i
usmiechnieta, tuz przed biegiem zamykala sie w sobie, odrywala od
otoczenia. Wyjasniala po latach, ze niektorzy sportowcy sa glosni, bo chca
przed startem oszukac samotnosc, a przeciez przed walka i tak kazdy jest
sam.
Zycie po karierze bylo u Szewinskiej naturalna kontynuacja sportowej
przygody. Dzialala aktywnie w kraju i za granica, biegala juz tylko z psami
– po lasach. Byla czlonkiem Miedzynarodowego Komitetu Olimpijskiego oraz
wladz Miedzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej IAAF, szefowala Polskiemu
Zwiazkowi Lekkiej Atletyki. Ta ostatnia rola nie byla oscarowa, bo za jej
kadencji zwiazek popadl w dlugi.
Jeszcze w XXI wieku odbierala nagrody i odznaczenia, a miedzynarodowa
federacja umiescila ja w gronie 12 najwazniejszych postaci w dziejach
lekkiej atletyki. Gdy pokonal ja nowotwor, z ktorym walczyla przez cztery
lata, francuski dziennik sportowy „L’Equipe” napisal: „Pionierka nie zyje”.
Flage olimpijska przed siedziba MKOl opuszczono do polowy masztu.
Kamil KOLSUT
——————-
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
—————-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *