Dzien dobry – tu Polska – sobota, 26 października 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 287 (5216) 26 pazdziernika 2019 r.
W E E K E N D

Z cyklu odkrycia Odkrywcy:
�sABY UCZYNIC Z LUDZI NIEWOLNIKOW, NALEZY DAC IM PIENIADZE, KTORYCH NIE
ZAROBILI”
– Odkryl JAMES COOK, 1728-1779, angielski zeglarz i odkrywca, kartograf,
astronom,
organizator i kierownik trzech wypraw dookola swiata.
– Znalazl i nadeslal: Egon Olsen
-Dziekuje serdecznie-Wasz:
Gargamel Ucieszony

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.
BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 83,70
(osiemdziesiat trzy zl 70 gr). Wplaty w ostatnim tygodniu to 1050 zl.
Wydatki dotyczyly zaplaty za leczenie Mikolaja -marynarskiego dziecka
(wizyty u lekarza i leki) oraz oplacenie czesci depozytu zwiazanego z
wizyta w Klinice w Wiedniu Moniki Kruszynskiej.
Najblizsze/ najpilniejsze wydatki, to uzupelnienie oplaty za konsultacje
w AKH Moniki, leczenie Bogdanka z Ukrainy oraz Mikolaja z Gdyni.
Pozdrawiam:
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
30-611 Krakow
—————————————————————–
Podoba mi sie niskie saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia. Znaczy to
bowiem, ze pieniadze u na nie leza: co wplacone przez Wujkow Marynarzy, to
natychmiast wydane na dzieciece potrzeby. Biurokracji i administracyjnego
obcyndalania sie u nas nie ma- Wasza szczodrosc nie czeka.
Zreszta…przeczytajcie ponizej:

Drodzy Wujkowie Marynarze!!
Pozdrawiamy Was z Lilianka z turnusu w Neuronie , na ktorym jestesmy tylko
dzieki waszej pomocy. Kochamy Was za to . Corka bardzo ciezko pracuje ,
podejscie terapeutow i sprzet jest swietny, bardzo chcemy tu wrocic za
rok . Liliana pierwszy raz pracowala na cyber oku , jest to sprzet za
pomoca ktorego uczy sie mowic, tak bardzo czekam na slowo �smama” .
Pozdrawiamy niech Was Bog Blogoslawi i strzeze.
Ludwika KLEPIN
z Lilianka
—————
Na zdrowko!
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8452 PLN Euro: 4.2762 PLN Frank szw.: 3.8799 PLN Funt: 4.9352
PLN
Gielda 25.10.2019 r. godz. 17.00 WiG 57329 (-1.18%) WiG30 2464 (- 1.44%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.79 PLN Euro: 4.20 PLN Funt: 4.87 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.76 PLN Euro: 4.17 PLN Funt:
4.90 PLN

Pogoda w kraju
Zachmurzenie male i umiarkowane. Temperatura od 17 stopni C na Podlasiu do
23 st. C na Podkarpaciu.

ZLOTE GODY
Gosc obchodzil Zlote Gody. Sasiad rzekl z podziwem:
– Widze kumie, ze malzenstwo musisz miec szczesliwe.
Imponujesz mi – powiada. – W domyslach sie gubie,
Jak to robisz, ze jestescie tyle lat po slubie,
A ty ciagle mowisz do niej: Skarbie, moje zlotko,
Moj kwiatuszku, zabko, zuczku, wiosna zwiesz stokrotka,
Porownujesz do sloneczka, do sniezynki w zimie”
– Przyznam ci sie: zapomnialem jak jej jest na imie.
—————————
Wojciech DABROWSKI

I rym,cym,cym- Stanislaw Tym
W D E C H E !
Wymknelo sie ostatnio premierowi, ze na 500+ musial wziac 20 mld kredytu. I
ze panstwu nie jest teraz najbardziej potrzebna konsumpcja, tylko
oszczednosci i inwestycje.
Jest w deche, jak sie kiedys mawialo. Tyle ze nie wiadomo, kto te deche
naprawde ma i gdzie ja trzyma. Na najwazniejsze pytanie, kto pierwszy nia w
leb dostanie, odpowiadam niesmialo – my wszyscy. Bo przeciez nie pancerny
Banas, ktory – jak widac – deski sie nie boi. Prezydent Duda deski ma dwie,
wiec wroci dopiero w marcu, chyba ze wczesniej mu sie jakis dowcip
przypomni. A swietnie je opowiada. Na stulecie Akademii Gorniczo-Hutniczej
przytoczyl ten o grupie polskich rektorow, ktorym samolot rozbil sie w
srodku Afryki. Miejscowi ludozercy zjedli wszystkich oprocz jednego –
rektora AGH. Co sprawilo, ze ocalal? Wodz plemienia studiowal razem z nim.
Z dowcipu glosno sie smial minister nauki i wicepremier Gowin. Podobno nie
mial innego wyjscia. A mial. Mogl wyjsc. Przypominam sobie, jak – chyba
obecny premier Kanady – w czasie studenckich zabaw pomalowal sobie twarz na
czarno i gdy zostal politykiem, gesto sie z tego tlumaczyl: bylem wtedy
mlody i glupi. Nasz prezydent nie bedzie musial sie tlumaczyc, bo juz taki
mlody nie jest.
Wyniki wyborow spowodowaly silny kociokwik mentalny u europosla Patryka
Jakiego. Skad sie wzielo nagle to, ze tyle osob glosowalo na opozycje, a
lewica dostala sie do Sejmu? – zapytal. I co gorsza odpowiedzial:
Wszystkiemu sa winne lewackie wyzsze uczelnie, ktore nasza dumna
bialo-czerwona przemalowuja na teczowa, indoktrynuja liberalnymi
pseudowartosciami. No i prosze, jak mi sie pieknie i logicznie polaczyly
dwa watki. Ani chybi, gdyby Jaki znal zarcik Dudy, uznalby, ze rektorzy
zostali slusznie zjedzeni. Ale europosel przeczytal jedynie, i to
niedokladnie, „wywrotowy” dokument Konferencji Rektorow Akademickich. Pod
koniec wrzesnia wydali oni oficjalne oswiadczenie: „Orientacja seksualna to
nie jest wybor stylu zycia ani kwestia »zarazenia« ideologicznego”. I to
wlasnie te slowa zatrzesly europoslem, a takze wezwanie naukowcow, by nie
uzywac w dyskusji publicznej slow, ktore rania i podsycaja napiecia
spoleczne. Jakiez to przerazajace, ze trzydziestoparolatek najchetniej
zsunalby spychaczami te „stara elite” (wraz z murami) do Zalewu Wislanego.
A potem skrzyknalby kilka tegich mozgow: prof. Ryszarda Terleckiego, prof.
Pawlowicz, prof. Zybertowicza, no i oczywiscie Anne Sobecka – z zawodu
nauczycielke, a z temperamentu spikerke Radia Maryja. To bylby taki zaczyn
intelektualny. Az sie prosi, by wzmocnic powyzsze gremium o komendanta
Wyzszej Szkoly Policji w Szczytnie Marka Faldowskiego. Jak ujawnili
ostatnio dziennikarze TVN, ten wybitny stroz porzadku i kumpel wiceministra
Jaroslawa Zielinskiego mial zmuszac podwladnych do dobrowolnego pisania
kolejnych rozdzialow jego habilitacji. Dodam, ze temat pracy dotyczy etyki
zawodowej policji w demokratycznym panstwie prawa.
A poza tym nic na dzialkach sie nie dzieje – i tu Cie pozdrawiam, kochana
Basiu Krafftowno. Bo przeciez trudno nazwac jakims szczegolnym wydarzeniem
operacje przesadzania trzech hektarow trzciny na Mierzei Wislanej. Jest to
roslinnosc chroniona, a koszt przedsiewziecia wynosi pol miliona.
Oficjalnie, bo prawdziwy poznamy za jakis czas. Obstawialbym, ze za dwa
lata. Chociaz kto wie, moze i szybciej. Wymknelo sie ostatnio premierowi,
ze na 500+ musial wziac 20 mld kredytu. I ze panstwu nie jest teraz
najbardziej potrzebna konsumpcja, tylko oszczednosci i inwestycje.
Rozumiem. Mierzeje trzeba przekopac jeszcze w trzech miejscach – to bedzie
inwestycja. Dodatkowego sprzetu przewozic nie trzeba – to bedzie
oszczednosc. Jest w deche.
Stanislaw TYM

P O N I Z E J P A S A
W trwajacej rozprawie wladzy z elita widze zazdrosc, chec rewanzu za
oklaski, nagrody, Londyny, Frankfurty, Noble i Paryze.
Polska dzisiejsza chwilami przypomina Polske Ludowa. Janusz Zaorski,
rezyser filmowy („Matka krolow”, „Panny i wdowy”), pisze w nowej, zbiorowej
ksiazce o Krzysztofie Metraku: „Srodowisko integrowalo sie i cementowalo na
festiwalach filmowych. Odbywajace sie najpierw w Gdansku, a potem w Gdyni
Forum Stowarzyszenia Filmowcow Polskich sluzylo »przywalaniu wladzy«. Raz,
kiedy szefem Komitetu Kinematografii byl Janusz Wilhelmi, ktory planowal
jej degradacje poprzez stworzenie departamentu w ramach Ministerstwa
Kultury i Sztuki, cale srodowisko wyjatkowo sie zjednoczylo. Zarowno
bezpartyjni, jak i partyjni staneli murem w obronie polskiego filmu.
Wilhelmi byl totalnie zaskoczony i zapewne szykowal jakas zemste, ale nie
zdazyl. Zginal w wypadku lotniczym. Spontanicznie zebrane srodowisko
filmowe bawilo sie do rana w Spatifie i w Scieku”.
Balowac na wiesc o tragicznej smierci nie wypada, ale coz, takie panowaly
stosunki pomiedzy artystami a wladza. Kiedy dzisiaj slysze od prezesa
Kaczynskiego, ze w swoim lozku mozna wszystko (dziekuje za pozwolenie), we
wlasnym teatrze rowniez, ale nie za panstwowe pieniadze, to przypominaja mi
sie tamte czasy. Zostalem wezwany do KC z powodu zyczliwej recenzji
„Czlowieka z marmuru” w POLITYCE (1977). Przyjal mnie towarzysz Zdzislaw
Marzec, kiedys dziennikarz, a pozniej politruk KC. (Zmarl w 2014 r.). Zmyl
mi glowe bez znieczulenia. Mowil ze szczerym oburzeniem, zloscia, tak nie
znosil „tego filmu”, tego Wajdy, tej Jandy i tego, jak mu tam?
Radziwilowicza. Jak gdyby ta sprawa dotknela go osobiscie, a nie tylko
partyjnie.
Ciekawe, czy obecni przeciwnicy takich filmow jak „Ida” lub „Kler” tez sa
tak osobiscie zaangazowani? Gryza sercem czy umyslem? A ci, ktorzy usiluja
pomniejszyc zaslugi Olgi Tokarczuk, ktora rzekomo dostala Nobla dzieki
lewicowej mafii? To adwokaci polityki kulturalnej, ktora ma wychowac nowego
czlowieka, pogonic elite z muzeow, festiwali i ekranow, by zrobic miejsce
dla swoich. Klania sie towarzysz Marzec. (Pamietajmy, ze towarzysze byli
rozni. „Czlowiek z marmuru” nie wszedlby na ekrany, gdyby nie owczesny
minister kultury Jozef Tejchma. Nawet w podlych czasach nie wszyscy daja
sie upodlic).
W trwajacej rozprawie z elita widze zazdrosc, chec rewanzu za oklaski,
nagrody, Londyny, Frankfurty, Noble i Paryze. Czy minister kultury, ktory
mowi, ze nie doczytal zadnej ksiazki autorki „Biegunow” (jaki dzentelmen,
jaki szczery!), powiedzialby to samo o ksiazkach Wildsteina czy
Ziemkiewicza? Mysle, ze watpie. Pytany dwukrotnie przez Monike Olejnik w
„Kropce nad i”, co sadzi o nagrodzie Nike, prof. Glinski mial do
powiedzenia to samo – ze jest to „nagroda srodowiskowa”. Czytaj: swoi
nagradzaja swoich. A innych tepia. Profesor Stola od pol roku czeka na
wygrana w konkursie nominacje na dyrektora Muzeum Polin. I nic. Upokorzony
jest takze sam Glinski, bo gdyby to od niego zalezalo, to on juz dawno
podjalby decyzje, widocznie nie jest decyzyjny. On tez czeka na decyzje, a
uniesc sie honorem i odejsc – to nie w jego stylu. Wiec czeka i czeka. I
nic. Pol roku stoi na zoltym swietle! W PRL wyrzucali szybciej – Bromberg z
PWN, Dejmek z Narodowego, Lemanska z Polskiej Kroniki Filmowej – spadali
jak ulegalki, bo partia trzesla mocno. Dewiza komunistow wobec
intelektualistow: „Madrej glowie dosc palka po glowie”, pisal Metrak w
„Dziennikach”.
Daniel PASSENT

ZE SKARBNICY HISTORII
„Nasza swojska rusofobia”
Gdyby ktos, kiedys, podjal probe znalezienia prazrodla polskich uprzedzen
wobec Rosji, mialby nie lada problem z odpowiedzia na pytanie: kiedy to sie
zaczelo?
Czy stalo sie to za sprawa legendarnego Rusa, ktory, byc moze, bolesnie
nastapil na odcisk Lecha, czy pozniejszych zatargow, ktorych n pograniczu
Polski i Rosji od zarania naszych dziejow nigdy nie brakowalo, takich
chocby jak niezbyt „goscinne” potraktowanie przez Rosjan polskiej zalogi na
Kremlu w 1612 roku.
Tak czy owak, dotarcie do pierwotnej przyczyny zjawiska rusofobii wydaje
sie przedsiewzieciem trudnym, jesli nie beznadziejnym i po prawdzie dzis
juz malo istotnym. Jedno jest pewne, ze ta nasza przypadlosc, a moze nawet
choroba, zadomowila sie na dobre w narodowej swiadomosci, podsycana co
jakis czas przez prawicowo- narodowe sily, wpisywana przez nie do swojego
wyznania wiary Polaka- Patrioty.
To wlasnie ten rodzaj „patriotyzmu” wyrazil obrazowo XIX- wieczny poeta
Rajmund Suchodolski w slowach: „Kto powiedzial, ze Moskale sa to bracia dla
Lechitow, temu pierwszy w leb wypale pod kosciolem Karmelitow”. Autor tych
slow zginal w Powstaniu Listopadowym, a znany wiersz Adama Mickiewicza „Do
przyjaciol Moskali” ujrzal swiatlo dzienne znacznie pozniej i tylko dzieki
temu nasz wieszcz ocalal.
Praktyki czesto niegodziwe, rosyjskich zaborcow, potegowaly opor
ciemiezonego narodu, ktorego wyrazem byly trzy nieudane zrywy: insurekcja
kosciuszkowska, powstanie listopadowe i styczniowe. Ale na kartach historii
czasow niewoli, zapisane zostaly tez niechlubne wyjatki w postaci
sluzalczych postaw niektorych wysokich dostojnikow polskiego Kosciola
Katolickiego wobec caratu, choc sam Kosciol w swej masie byl ostoja
polskosci. W kwietniu 1826 roku w czasie uroczystosci zalobnych po smierci
cara Aleksandra I owczesny biskup krakowski Jan Pawel Woronicz, w czasie
kazania w warszawskim kosciele sw. Jana oplakiwal „w imieniu osieroconego
narodu” strate Najjasniejszego Pana. W 3 lata pozniej, juz jako prymas,
abp. J.P. Woronicz, koronowal Mikolaja I na Krola Polski.
Jak na ironie, z siedziby TVP przy ulicy Woronicza w Warszawie, plyna dzis
pod adresem wspolczesnego „cara” Rosji W. Putina zupelnie inne przeslania.
Przykladem jawnej czolobitnosci byly tez slowa metropolity warszawskiego
Wincentego Chrosciaka- Popiela kierowane pod adresem kolejnego satrapy
Mikolaja II, samowladcy Wszechrosji i „Priwislienskiego Kraju”. W
okolicznosciowym telegramie do hrabiego Woroncowa metropolita prosil, aby
ten „nie odmowil wyrazenia Jego Cesarskiej Mosci Najjasniejszemu Panu
wiernopoddanczych powinszowan i zyczen w imieniu moim, biskupow i
duchowienstwa katolickiego kraju tutejszego”.
Pamietny rok 1905, ktory zapisal sie krwawo w naszych dziejach,
zainspirowal wspomnianego metropolite do polecenia” duchowienstwu
dziekanatow wchodzacych w sklad gubernii piotrkowskiej oddzialywac na lud w
duchu powstrzymania sie od wszelkiego rodzaju zaburzen politycznych”.
Od zarania naszej niepodleglosci odzyskanej w 1918 roku, az po rok 1920,
wadzilismy sie zbrojnie z Rosji- tym razem bolszewicka. Kiedy po nieudanej
wyprawie kijowskiej wrog wtargnal w granice Polski, caly aparat
propagandowy wlaczyl sie w akcje prezentowania bolszewikow (Rosjan) w jak
najgorszym swietle, z przyslowiowym nozem w zebach itp.
Aneksja kresow wschodnich II R.P. i zbrodnia katynska dolaly kolejne
hektolitry oliwy do „rusofobistycznego ognia”.
Propaganda hitlerowska starala sie wykorzystac te dwa epizody, podejmujac
proby zjednywania sobie Polakow do idei ostatecznego rozprawienia sie z
bolszewizmem. Niemcy wpadli na pomysl stworzenia ” legionu polskiego”,
ktory by , u boku wspolczesnych krzyzowcow z haslem „Gott mit uns” na
klamrach ich zolnierskich pasow, ruszyl na wschod, aby dobic do reszty
„czerwona zaraze”.
Wrogo nastawiona wobec powojennej Rosji (ZSRR) byla nasza emigracja w
Londynie. Jednymi z nielicznych wyjatkami w tym zgodnym chorze byli m.in.,
publicysci Juliusz Mieroszewski i redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy
Giedrojc. Obaj konsekwentnie prezentowali odmiennie od „Londynu” stanowisko
wobec Rosji.
Mieroszewski pisalm.in.””Gdyby ktos zebral i opracowal antologie polskich
dowcipow o Rosjanach okazalo by sie, ze jest to narod chamow, brutali,
pijakow, polanalfabetow- w dodatku brudnych i zawszonych”. Osobiscie
jestem antysowiecki, lecz duma narodowa nie pozwala mi przylaczyc sie do
licznego choru Polakow, ktorzy wyszydzaja i ponizaja Rosjan.
Podobne opinie na „krajowym rynku” sa niezmiernie rzadkie i raczej nie
upubliczniane. Chlubnym wyjatkiem moze byc publicysta Jerzy Surdykowski,
ktory w felietonie „Rosji rozumem nie obejmiesz”, (opublikowanym w
„Newsweeku” w 2004r.)trafnie charakteryzuje nasz tradycyjny punkt widzenia
Rosji: „Patrzymy na nasza bolesna historie oczyma wieszcza, ktory widzial
Chrystusa Narodow prowadzonego na meki przez bezbozna halastre z
odrazajacym Moskalem na czele. Jest to jeden z najglupszych stereotypow
narodowych, niestety wbijany do dzis uczniom w szkole.
Wracaja do postawionego w tytule pytania, wszystko przemawia za tym, ze
mamy do czynienia raczej z przewlekla choroba. Czy uplyw czasu zniweluje do
zera ten stos nawarstwionych przez wieki uprzedzen? Kto dozyje czasow, o
ktorych- w miesiac po „cudzie nad Wisla” marzyl pogromca bolszewikow- Jozef
Pilsudski ” Z calego serca pragne nadejscia jak najrychlej dnia, w ktorym
Polacy I Rosjanie, zapomniawszy odwiecznych wasni swych ojcow, dziadow i
pradziadow dojda do zgodnego wspolzycia”. ” Bedzie to zadanie tych,
ktorzy przyjda po nas, zeby zatrzec te slady i dolozyc wszelkich staran,
aby obydwa narody mogly isc kazdy swoja droga, nie szarpiac sie nawzajem
„.
Wladyslaw SOBECKI

S L O W O N A S O B O T E
(Redaguje Egon Olsen)
———–
Po tym liscie Morawiecki powinien sie spalic ze wstydu…
Kolejny rok pod wladza PiS prowadzaca Telefon Zaufania dla Dzieci i
Mlodziezy
Fundacja Dajemy Dzieciom Sile zostaje bez rzadowych pieniedzy. Tego sie nie
da
racjonalnie wytlumaczyc.
Przez 11 lat specjalisci odebrali ponad 1 mln 236 tys. telefonow od mlodych
ludzi potrzebowali pomocy. Co powinno przemowic do wyobrazni – w
porozumieniu z
policja podjeto 1 583 interwencje w sytuacjach zagrozenia zycia dzieci,
ktore
dzwonily pod 116 111. Mozna sie obawiac, ze gdyby nie ta pomoc, skonczyloby
sie
wielkim dramatem. Statystyki wskazuja, ze coraz wiecej mlodych ludzi nie
widzi
dla siebie nadziei i decyduje sie na samobojstwo. Pod tym wzgledem jestesmy
w
smutnej europejskiej czolowce. W 2017 roku liczba prob samobojczych wsrod
nieletnich wzrosla z 475 do 730.
Fundacja Dajemy Dzieciom Sile wystartowala w konkursie organizowanym przez
MEN,
ubiegajac sie o dotacje na funkcjonowanie numeru 116 111. Jej wniosek
przepadl.
Zlozono odwolanie, ale to nic nie dalo. Odwolac sie juz nie ma do kogo,
dlatego fundacja napisala list do Mateusza Morawieckiego. „Zwracamy sie z
apelem o pilne dzialania w sprawie zapewnienia rzadowego wsparcia dla
Telefonu
Zaufania dla Dzieci i Mlodziezy 116 111, ktory przez 11 lat pomogl setkom
tysiecy polskich dzieci, a od 3 lat pozbawiony jest finansowania ze srodkow
budzetu panstwa” – czytamy w liscie do premiera. MEN odmowe dofinansowania
uzasadnial m.in. tym, ze „godziny pracy sa nieadekwatne” (telefon dziala 7
dni
w tygodniu od 12.00 do 2.00 w nocy), ze przeszacowano liczbe
potrzebujacych, ze
konsultantom brakuje przygotowania… Argumenty, z ktorymi nie ma jak
dyskutowac.
Przed laty Telefon Zaufania Dzieci i Mlodziezy funkcjonowal dzieki dotacjom
z
MEN i MSWiA. Gdy do wladzy doszedl PiS, zaprzestano konkursow w tych
resortach
na pomoc, jaka swiadczy Fundacja Dajemy Dzieciom Sile. Fundacja starala sie
o
pieniadze z Funduszu Sprawiedliwosci – i tez bez powodzenia. Bylo na Lux
Veritatis o. Tadeusza Rydzyka czy na remont sali gimnastycznej w miescie
wiceministra sprawiedliwosci, a Fundacja Dajemy Dzieciom Sile w
ministerialnym
konkursie przepadla.
Gdy rzad nie poczul sie odpowiedzialny za pomoc dzieciom, do akcji wkroczyl
Kuba Blaszczykowski – pilkarz, ktory sam nie mial latwego zycia w
dziecinstwie.
Gdy mial 11 lat na ojciec zabil jego mame wychowywala go babcia, pomagal
wujek,
Jerzy Brzeczek. Pilkarz jak malo kto wie ile znaczy pomoc dzieciom,
ktore znalazly sie w dramatycznej sytuacji. Dzieki wsparciu Kuby
Blaszczykowskiego oraz wielu innych fundacji udalo sie zapewnic
funkcjonowanie
Telefonu Zaufania dla Dzieci i Mlodziezy. Ale czy tym nie powinno sie zajac
panstwo?
Tomasz LAWNICKI

KACIK KAPITANA SMERFA
Witaj Gargamelu
Dziekuje za mile slowa. Chcialbym zeby sprawy byly tak proste jak je sobie
tlumacze ale jak mysle o tym co sie dzieje w naszym panstwie, to jakos tak
na mysl przychodzi mi takie stare a moim zdaniem adekwatne slowo SITWA.
Tragedia polega na tym ze stworzono system polityczny gdzie partie rzadza
krajem zdobywajac mandat w tak zwanych wyborach a potem egzekwujac swoje
pomysly za pomoca panstwowego aparatu przymusu. Obecna ekipa po prostu
zdjela rekawiczki I sie nie szczypie. A, jak widac z ostatnich wydarzen
jedyna nadzieja ze Bog sie nad nami zmiluje i wezwie z tych kleczek do
siebie na sad ostateczny. Bo obywatel jest za krotki zeby podskoczyc
maszynie przymusu jakim jest panstwo. Podatek dochodowy czyli kara za
pracowitosc, to nic innego jak haracz. Obiecujemy obywatelowi opieke ale on
musi slono za to bulic I problem pojawia sie gdy taki naiwny obywatel
opieki potrzebuje. Wowczas wychodzi szydlo z worka . A jak juz jestesmy w
temacie szydel. Jakiez to piekne obrazki byla premier z synalkiem nam
funduja. Tylko ciekawwe czemu standardy I wzorce ktore usiluje narzucic nam
kawaler z kotem zamiast zony nie obowiazuja jego wspolpracownikow. Ale
patrzac pozytywnie mozna teraz latwo dzieciom wytlumaczyc inne trudne slowo
NEPOTYZM To cos jak samozwanczy eksperci od dzieci poubierani w czarne a
czasem kolorowe sukienki. Jak nie kochaja sie inaczej z ministrantami to
zapylaja gowniary. Normalny czlowiek juz by siedzial ale przeciez kaplanow
prawo nie obowiazuje. No to mamy zajebiscie I krzyki po cholere ten Walesa
przez ten plot skakal zaczynam po woli sam rozumiec, bo takiego burdelu jak
teraz to jednak polscy komunisci nie tolerowali. No coz, stary jestem wiec
na emigracje to najwyzej wewnetrzna sie udam, ale szkoda kraju, taki piekny
byl
Smerf KAPITAN

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
Kronika popkulturalna Kuby Wojewodzkiego.
* Zona naszego reprezentacyjnego bramkarza Marina Szczesna wyznala, ze nie
bedzie glosowala w wyborach parlamentarnych: „Zawsze uwazalam, ze artysci
powinni byc tak troszeczke z boku”. Zgadzam sie. Artysci tak.
* Weronika Rosati nie potrzebuje wystepowac w zadnym serialu, bo na co
dzien kreci wlasny. W minionym tygodniu spierala sie w brukowcach z bylym
partnerem o alimenty. Ona twierdzi, ze on nie placi, a on, ze placi. Ona –
ze nie dosc, ze nie placi, to jeszcze za malo.
* Wybory parlamentarne przyniosly wiele milych zaskoczen. Zakonczyla sie
sejmowa przygoda Liroya i Stanislawa Piotrowicza. Cos ich laczy. Liroy ma
problem, aby przypomniec sobie liczbe partii, w ktorych byl. Piotrowicz
takze.
* Michal Zebrowski wywolal poruszenie w internecie, wrzucajac na Instagram
filmik, w ktorym tanczy nago w towarzystwie ubranej zony. Media szybko
uznaly, ze gole posladki aktora to komentarz do wyniku wyborow. W istocie,
Polska jest peknieta na pol.
* Bohaterka nowej kampanii reklamowej szamponu Head & Shoulders zostala
Basia Kurdej-Szatan. W spocie aktorka odpowiada na nieprzychylne wobec niej
komentarze internetowe. Chetnie dodam jeszcze jeden. Lepsze wlosy z
lupiezem niz lupiez bez wlosow.
* TVP wymyslila nowy program survivalowohistoryczny pt. „Szlak nadziei”.
Uczestnicy pokonaja w nim trase Armii Andersa, ktora wedrowalo 12 tys.
polskich cywili i zolnierzy. Znakomity pomysl. Nastepnie proponuje show
„Zolnierz wyklety szuka zony”.
* Jest kolejny sukces. Radio Maryja zanotowalo najnizszy poziom
sluchalnosci w swojej historii. Udzial stacji spadl z 1,5 proc. do 1,2
proc. Gratulacje. Kazda stacja ma swoj motyw. RMF ma haslo „Najlepsza
muzyka”, Eska – „Hity na czasie”, a Radio Maryja – „Podaje numer konta”.
* Aktorka prawicowo-smolenska Dominika Figurska dostala sie do Sejmu z
ostatniego miejsca listy PiS. Dominika, jak wynika z jej wywiadow, nie wie,
ilu jest poslow w parlamencie, ale moze dzieki temu trudniej jej sie bedzie
zgubic.
* Dramat w rodzinie braci Mroczkow. Okazalo sie, ze pomimo zaplanowanego
zniesienia wiz dla Polakow Rafal i Marcin nie poleca do USA. A wszystko
przez fakt, ze w 2015 r. odwiedzili Iran. Stanom Zjednoczonym przybyly dwa
powody do interwencji.
* Oto przyklad postawy obywatelskiej. Najbardziej znane blogerki modowe –
Maffashion oraz Jessica Mercedes – glosowaly za granica. Pierwsza w
Singapurze, a druga w Nowym Jorku. Brawo. Kolezance Marinie zycze, aby
jakosc jej refleksji dogonila choc raz jakosc jej kreacji.
* Znany raper Wojtek Sokol zostal nowym ambasadorem marki Samsung. Bedzie
promowal nowy model smartfona Galaxy. Gratuluje. Motywem kampanii jest
haslo „Na Twoich zasadach”. Czy lamanie zasad dla samej zasady lamania
zasad nie staje sie zasada?
* Ukazala sie biografia Munka Staszczyka pod wszystko mowiacym tytulem
„King”. Rock jest juz dosc powaznym dziadkiem – twierdzi bohater. Akurat
dziadkowie sa cool. Moj zwykl mawiac: „Jak zona milczy, to jej nie
przeszkadzaj”.
* Kino Polska TV zamierza wkroczyc na rynek filmowy i wyprodukuje komedie
pt. „Po moim trupie” w rezyserii Tomka Koneckiego. W glownej roli zobaczymy
Rafala Zawieruche. Trzymam kciuki. Ostatnie komedie Koneckiego byly jak
drink, do ktorego nikt nic nie wrzucil.
* Maciej Woc, manager Dawida Podsiadly, zostal dyrektorem zarzadzajacym
Sony Music Poland & Eastern Europe. Gratulacje. Maciej to jeden z
nielicznych w krajowej branzy, ktory rozumie taki stan, w ktorym to nie my
sluchamy muzyki, tylko ona slucha nas.
* Przed wyborami TVP odmowila emisji spotu Okregowej Izby Lekarskiej w
Warszawie „Polska to chory kraj”. Okazalo sie, ze byl niezgodny z linia
programowa. Mnie to nie dziwi. Oni maja juz monopol takze na wszystkie
choroby.
Kuba WOJEWODZKI

Historia polskiego olimpizmu. (1)
JAK WYKUWALY SIE MEDALE…
12 pazdziernika 1919 roku, gdy trwala jeszcze walka o granice panstwa, w
Hotelu Francuskim w Krakowie powstal Polski Komitet Olimpijski. Piec lat
pozniej polscy sportowcy pierwszy raz wystartowali w igrzyskach.Gdyby nie
zabory, takze sportowa historia Polski wygladalaby inaczej. Kiedy w roku
1863 w Anglii zakladano krajowy zwiazek pilkarski, u nas trwalo powstanie
styczniowe. A kiedy w roku 1896 sportowcy z 14 panstw rywalizowali w
Atenach na pierwszych nowozytnych igrzyskach olimpijskich, w Polsce nie
bylo jeszcze ani jednego klubu.
Kiedy zaczely powstawac na poczatku XX wieku, najpierw we Lwowie i w
Krakowie, poczatkowo mogly rywalizowac miedzy soba, niejako po sasiedzku.
Dalekie podroze z miasta do miasta wiazaly sie nie tylko z klopotami
komunikacyjnymi, ale i z formalnosciami proceduralnymi na granicach.
Przeciez Galicja i Malopolska, Wielkopolska i Krolestwo Kongresowe nalezaly
do trzech roznych krajow.
Mimo to nawiazywano kontakty, jednak o stworzeniu systemu jakichkolwiek
rozgrywek miedzy klubami z trzech zaborow nie moglo byc mowy. Wystawienie
reprezentacji tez nie bylo mozliwe, bo chociaz byl polski narod, to nie
istnialo panstwo polskie.
Marzenie o takiej reprezentacji moglo sie ziscic dopiero po zakonczeniu
pierwszej wojny swiatowej i odzyskaniu przez Polske niepodleglosci. Jednak
nie od razu. We Lwowie rodzila sie legenda Orlat broniacych swojego miasta
przed Ukraincami. W Poznaniu wybuchlo powstanie wielkopolskie. W styczniu
1919 roku rozpoczela sie wojna z Czechoslowacja o Slask Cieszynski. Kiedy
Polacy bronili Warszawy przed bolszewikami, na Slasku trwalo powstanie
przeciw niemieckiej wladzy. W dodatku grypa hiszpanka dziesiatkowala Europe
i dotarla tez do Polski.
LEWA STRONA DO HOTELU
To, ze w tych warunkach dzialacze sportowi, czesto sami bioracy udzial w
walkach, zwolywali zebrania, na ktorych powolywali do zycia zwiazki
sportowe, jest czyms niezwyklym. Jedno z takich zebran wyznaczyli na polowe
pazdziernika 1919 roku w Krakowie. Do Hotelu Francuskiego, bedacego
miejscem obrad, dotarli swoimi automobilami lewa strona ulicy Florianskiej,
Swietego Jana, Slawkowska i Pijarska. Az do roku 1922 w Galicji obowiazywal
bowiem ruch lewostronny i podrozny udajacy sie samochodem z Warszawy do
Krakowa przed Radomiem musial zmienic prawa strone jezdni na lewa.
11 pazdziernika w Hotelu Francuskim powstal Polski Zwiazek Lekkiej
Atletyki, a dzien pozniej Komitet Udzialu Polski w Igrzyskach Olimpijskich,
ktory w roku 1924 zmienil nazwe na obowiazujaca do dzis: Polski Komitet
Olimpijski.
Pierwotna nazwa mowi wszystko. Miala to byc organizacja, ktora doprowadzi
do udzialu Polski w pierwszych po wojnie igrzyskach olimpijskich majacych
sie odbyc w roku 1920 w Antwerpii. Zaproszenie do udzialu Polska otrzymala
w marcu 1919 roku. PKOl jeszcze nie istnial, wiec Belgowie wyslali je na
adres Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Plan sie nie powiodl. Sportowcy kilku dyscyplin, przygotowani i gotowi do
startu, nie mieli na to wplywu. Wiosna 1920 roku lekkoatleci zebrali sie we
Lwowie, pilkarze w Krakowie, jezdzcy i tenisisci w Warszawie, wioslarze w
kilku miastach. 12 lipca, kiedy Armia Czerwona zblizala sie juz do
Warszawy, PKOl podjal decyzje o rezygnacji ze startu w igrzyskach.
Obowiazek obrony ojczyzny byl wazniejszy. Wielu potencjalnych olimpijczykow
poszlo na front. Na biezni stadionu w Antwerpii defilowal wiec jedynie
samotny chorazy z bialo-czerwona flaga. W tym samym czasie pod Warszawa
rozgrywal sie Cud nad Wisla.
Stefan SZCZEPLEK
Korzystalem z ksiazki „Olimpizm polski” pod redakcja naukowa prof. Jozefa
Lipca
(ciag dalszy nastapi)
——————————————————–
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,”Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *