Dzien dobry – tu Polska – sobota, 24 listopada 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 6310 (5002) 24 listopada 2018 r.
W E E K E N D

Z cyklu prawdy absolutne:
MOWI SIE,ZE BLEDY LEKARZY LEZA NA CMENTARZU, A BLEDY NAUCZYCIELI SIEDZA W
SEJMIE
– stwierdza trafnie Lech R. Lyczywek ze Szczecina. Przyklaskuje Mu
goraco-Wasz:
Gargamel z Warszawy (siedziby Sejmu, a wiec znawca tematu))

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 2,06 zl (dwa zl
szesc gr). Wplaty w ostatnim tygodniu wyniosly 420 zl. Dzieki temu
zaplacilismy ostatnia czesc faktury za leczenie Kuby Krzysztofika w Klinice
Saint Luc, gdzie rok temu Kuba mial przeszczepiona watrobe. W tym
miesiacu chlopiec byl na badaniach, ktore okazaly sie bardzo dobre. W
zwiazku z pobytem na kontroli trzeba zaplacic 200 euro za hotel
przyszpitaln- o ile umozliwi to saldo Pogotowia i dobroc darczyncow
marynarzy.
Pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
ul. Wyslouchow 30A/43
Krakow
Gargamel: o „saldo Pogotowia i dobroc Marynarzy” juz od dawna jestem
spokojny. Zreszta ostatnio wystarczy tez spojrzec ponizej- co sie wyrabia
na aukcji obrazu kpt. Ryszarda Kucika: dwaj szczegolnie szczodrzy i uparci
uczestnicy wylicytowali „przebicie” na niespotykany w poprzednich aukcjach
poziom i…licytuja dalej, przy czym-dowiaduje sie z morza- przybywa
kibicow tego „boju spotkaniowego”. Oczywiscie „maszyna” trzyma z C/E na
„Hafni”, a „poklad” stoi za Stanem. Od wczoraj prowadzi Starszy Mechanik,
ale- jak znam zycie- ten wynik dlugo sie nie utrzyma-starczy na hotel dla
Kubusia z Mama i jeszcze na ho, ho!
PS. A nie mowilem, ze w tym tygodniu uzbieramy na koncowke faktury dla
Kubusia? Znam „Swoich” i to z tej najlepszej strony!

„FLYING WAVE”
Podbijam do 700 euro.
C/E Hafnia Asia
————————-
„Latajaca Fala” – 700 euro po raz pierwszy!
KTO DA WIECEJ?

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7779 PLN Euro: 4.2973 PLN Frank szw.: 3.7949 PLN Funt:
4.2972 PLN Gielda 23.11.2018 r. godz. 17.00 WiG 56788.04 (-025%)
WiG30 2532.96 (-0.45%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.71 PLN Euro: 4.22 PLN
Funt: 4.77 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.68 PLN
Euro: 4.18 PLN Funt: 4.78 PLN

Pogoda w kraju
W calym kraju chlod i wilgoc. W niektorych regionach deszcz, ktory rano
moze powodowac gololedz. Temperatura wzrosnie maksymalnie do 6 stopni
Celsjusza.

O MALGOSI W BARTOSZYCACH
(Ballada dziadowska)
Pewnego razu, gdzies w Bartoszycach
Zyla Malgosia, skromna dziewica,
Az nagle komus przyszlo do glowy,
By jej powierzyc Urzad Skarbowy.

Kiedy Malgosia poczula wladze,
Wnet jej odbilo, nic nie poradze.
– Musze sie dobrac do mechanika,
Sprawdze, czy VAT-u on nie unika.

Pan Jan akurat byl po robocie,
Gdy sie zjawila w srebrnej toyocie.
– Niech pan ratuje, wyruszam w droge,
Brak mi zarowki, jechac nie moge.

Pan Jan, mechanik, dobre mial serce,
Wlasna zarowke – pomyslal – wkrece.
Ona podstepnie do niego mruga:
Ile kosztuje taka usluga?

– Drobiazg! To bedzie moim prezentem.
– Tak byc nie moze! Jestem klientem.
– Daj pani dyche – rzekl, by miec z glowy,
A ona: Mam cie! Urzad Skarbowy!

Naklada kare, mandat spisuje.
Takie w Urzedach pracuja szuje.
I choc pan Janek dobre mial checi,
Przez te zarowke sam dal sie wkrecic.

Pan Jan nie przyjal od niej mandatu,
Teraz zalega 2 zlote VAT-u!
Malgosia nie chce dac za wygrana,
I pozew w sadzie zlozyla rano.

Sad jeszcze nie byl podlegly Ziobrze,
Zwolnil go z kary. Postapil dobrze,
Ale, uwaga! Nasza dziewica
Nie ustepuje, walczy jak lwica.

Urzad to urzad, musi miec racje!
Trzeba koniecznie wniesc apelacje,
Wiec pana Janka sad, zgodnie z prawem,
Znow na kolejna wzywa rozprawe.

Za to w nagrode za ten donosik
Przyznano tytul pani Malgosi,
Bo w niej znalezli, jak w maku korcu,
Urzad przyjazny dla przedsiebiorcow!

To nie sa zarty, ale autentyk.
Panstwo dzis chroni wielkie przekrety,
Za to kroluje w miastach i wioskach,
Jak ta ballada, wladza dziadowska.

Wiec gdy sie udasz w te okolice,
Omijac lukiem masz Bartoszyce,
Bo tam przypadkiem moze cie spotkac
Z Izby Skarbowej rzadka” patriotka.
————————-
Wojciech DABROWSKI

I po co nam Black Friday?
OPERACJA ZAKUPY
Black Friday i Cyber Monday to dowod na to, jak skutecznie wypromowac
zupelnie nieznane dotad hasla marketingowe. Nawet jesli sa nam kulturowo
obce.
O „Czarnym Piatku” slyszalo juz dwie trzecie Polakow. Jesli wierzyc
sondazom, prawie siedem milionow z nas zamierza skorzystac w ten weekend z
promocji i wydac ponad dwa miliardy zlotych. O ile piatek to dzien sklepow
stacjonarnych, w poniedzialek maja krolowac zakupy internetowe. Oczywiscie
granica miedzy tymi dwoma swiatami coraz bardziej sie zaciera. Dla
handlowcow najwazniejsze, ze uniesiony goraczka klient jest jeszcze
bardziej sklonny niz zwykle do otwarcia portfela czy uzycia swojej karty
platniczej.
Black Friday w Polsce sie przyjal
Pod wzgledem marketingowym operacja „Czarny Piatek” to na naszym rynku
prawdziwy majstersztyk. Na wieksza skale tego hasla sklepy zaczely w Polsce
uzywac dopiero w 2016 r., a juz stalo sie ono powszechnie rozpoznawalne.
Nikomu nawet specjalnie nie przeszkadza absurdalna nazwa – kolor czarny
kojarzy sie przeciez w polskiej kulturze raczej z zaloba, powaga czy
porazka, a nie pozytywnym doznaniem.
Ale coz z tego? Kto by sie przejmowal takimi niuansami dla
intelektualistow? Nie chcac zostac w tyle za konkurencja, kazda szanujaca
sie siec kusi rabatami i promocjami. A czesto glownie udaje, ze kusi, bo o
ile sam pomysl przybyl ze Stanow Zjednoczonych, to juz liczba atrakcyjnych
ofert jest u nas wciaz nieporownanie mniejsza niz na amerykanskim rynku.
Tam „Czarny Piatek” to dzien po Swiecie Dziekczynienia, element dlugiego
weekendu, od wielu dekad symboliczny poczatek sezonu swiatecznego w handlu.
Tam trzeba rzeczywiscie pokazac sie z jak najlepszej strony, bo klienci
maja wysokie wymagania.
Polski „Czarny Piatek” to przypadkowy dzien
A u nas? Dzien zupelnie przypadkowy, gdzies miedzy Swietem Niepodleglosci a
Andrzejkami i pierwsza niedziela Adwentu, niezwiazany z zadnym konkretnym
wydarzeniem, zupelnie obcy kulturowo. A mimo to tak szybko i skutecznie
udalo sie go wprowadzic do handlowego kalendarza. Nikt nawet nie probowal u
nas wymyslic polskiego, narodowego swieta zakupow – zwiazanego np. z
rocznica odzyskania niepodleglosci, tak uroczyscie w tym roku obchodzona.
Na kazdym kroku slyszymy, jak to Polacy sa zakupowymi patriotami, zwracaja
uwage na kraj pochodzenia produktu i wybieraja polskie towary.
Latwiej przejac cudza mode, niz wykreowac wlasna
Tymczasem okazuje sie, ze najtaniej i najprosciej wciaz wykorzystac motyw
obcy, niz wykreowac wlasny. Mozemy sie tylko pocieszac, ze nie jestesmy
zadnym wyjatkiem. Amerykanski „Black Friday” zawladnal znaczna czescia
swiata, a kto wieszczy, ze amerykanska dominacja kulturowa dobiega konca,
ten powinien sie dobrze nad soba zastanowic.
Szukajac atrakcyjnych ofert, pamietajmy, ze polska odmiana „Czarnego
Piatku” nie jest zadnym swietem zakupow, jak to probuja nam wmowic w ten
weekend sklepy. Jest za to po prostu dobra okazja do pozbycia sie
produktow, ktore zajmuja niepotrzebnie miejsce przed wlasciwym szalenstwem
bozonarodzeniowym. A poza tym w najblizsza niedziele czynne beda duze sieci
i centra handlowe. Tym bardziej sklepy chca wykorzystac okazje do
zwiekszenia obrotow i zarobienia na chetnych do konsumpcji Polakach.
Cezary KOWANDA

I rym cym, cym- to znowu Tym
JASNY GWINT!
W Suwalkach na moim ulubionym bazarze przy Sejnenskiej (d. Armii Czerwonej)
oberwalem w zebra od jakiegos przebiegajacego dryblasa. Lokciem zawadzil,
czy co? Po chwili ktos mnie lupnal w plecy – niski blondyn w marynarce,
mocno z jednej strony wypchanej czyms kanciastym. Moze jestem gapa, ale gdy
sie po Suwalkach przeszedlem, to tych dziwnie wypchanych facetow zauwazylem
calkiem sporo. Epidemia chyba. I nagle blysk: O, jasny gwint! Czarnecki
Ryszard mial racje, ze Jaroslaw Zielinski jest w smiertelnym
niebezpieczenstwie. Poluja na niego lewacy z calych Suwalk. Tylko dlaczego?
Ano – sam Zielinski tego nie ukrywa – ze to w odwecie za naruszenie
interesow wplywowych grup sprzed dobrej zmiany. Rzeczywiscie, wiceminister
SWiA narusza, ile wlezie. A to sie przejdzie pod parasolem po czerwonym
dywanie, a to deszcz konfetti zrzuci z helikoptera sam sobie na glowe albo
1 wrzesnia o 4 rano huknie z karabinow salwe honorowa. Czy to jest powod,
zeby sie na kogos zasadzac niczym Jacek Soplica na Stolnika Horeszke?
Po co jednak grzebac w romantycznej poezji, skoro mamy pisowski realizm.
Nie chowajmy sie za Adama Mickiewicza, bo przeciez mamy Adama Glapinskiego.
I on mowi, ze dwoch ludzi (Roman Giertych i Leszek Czarnecki) oraz „Gazeta
Wyborcza” usiluja wysadzic w powietrze caly polski system finansowy. Za
kozly ofiarne wzieli sobie krysztaly uczciwosci i lakmusy patriotyzmu –
szefa KNF Marka Chrzanowskiego, doradce prezydenta Zdzislawa Sokala (tez
KNF) i senatora Grzegorza Biereckiego (tworca SKOK). A przeciez, zapewnia
prezes NBP, korupcja w KNF to absurd. Rzeczywiscie. Po jakie licho ktos z
PiS mialby zwinac 40 mln, skoro wkrotce za 5 zl rzad zafunduje sobie bez
najmniejszych klopotow piec bankow?
Bardzo mnie ciekawi, jak sie Jaroslaw Kaczynski odwdzieczy swojemu
imiennikowi Sellinowi za wywolanie go do tablicy. To przeciez wiceminister
kultury nieoczekiwanie blysnal odkryciem, ze cala korupcyjna maszyna w KNF
jest zemsta Romana Giertycha na prezesie PiS, ktory kilkanascie lat temu
usunal go z polityki. Od tamtej pory Giertych stal sie chodzacym zombie i
dostarczycielem paliwa politycznego dla totalnej opozycji – dodaje Sellin.
A ja wiem, ze depczaca Polske armia zombie sa jego nienasyceni partyjni
przyjaciele. Chcieliby dorownac legendarnej rodzinie Corleone, na szczescie
trafila nam sie tylko nieudolna imitacja.
Pisze ten felieton raniutko, w poniedzialek 19 listopada. Z telewizji
dowiaduje sie przed chwila, ze finanse naszego kraju sa stabilne, bo
Narodowy Bank Polski jest stabilny. Prezes Glapinski tez jest stabilny,
wiec Leszek Czarnecki moze na razie spac spokojnie. NBP „deklaruje gotowosc
natychmiastowego wsparcia”, by – w trosce o oszczednosci Polakow – zapewnic
finansowa plynnosc jego bankom. Och tak, w trosce o Polakow. Ja wiem swoje:
pisowscy urzednicy maja nas za durniow. Graja na czas i nic wiecej. Nie
wierze w ich zadne slowo. W porzadnym kraju po takiej grandzie rzad
oglosilby swoja upadlosc przez aklamacje. A u nas tylko zaryczy zgodnym
chorem: Polska bialo-czerwoni! Polska bialo-czerwoni! Nic sie nie stalo,
Polacy, nic sie nie stalo!
Stanislaw TYM
PiS do tej pory nie znal umiaru w popisywaniu sie dobrym samopoczuciem, a
teraz portki mu sie chyba naprawde zatrzesly. Na okladkach najwazniejszych
prorzadowych tygodnikow – Donald Tusk. Tytuly wala jak werble: „Wraca
koszmar”, „Boze, chron nas przed Tuskiem”. Az chcialoby sie ten drugi
wzmocnic strzelista pointa: „Boze, pozwol nam krasc dalej”.
Stanislaw TYM

Za chlebem…
WPADKI DWUDZIESTOLATKI
Jednym z najpowazniejszych problemow towarzyszacych II RP niemal od samego
poczatku jej istnienia az do jej konca, bylo zjawisko masowej emigracji
zarobkowej z polskich miast i wsi „za chlebem”, ktorego szukano w
Zachodniej Europie i za oceanem. Wybitny nasz poeta, noblista Czeslaw
Milosz w swojej kapitalnej ksiazce pt „Wyprawa w Dwudziestolecie” tak
opisal to zjawisko:
„”Ubostwo polskiej wsi, a przecie okolo 70% ludnosci zajmowalo sie
rolnictwem, bylo glownym problemem owczesnej Polski, malo na ogol
uswiadamianym przez miasta, bo bezrobocie stanowiace plage wsi bylo
zamaskowane. Wobec niedorozwoju przemyslu wies nie miala po prostu dokad
pojsc i gospodarstwa dziesieciomorgowe dzielono pomiedzy czlonkow rodziny,
w wyniku czego powstawaly gospodarstwa karlowate”. Ale nie tylko
emigrowano ze wsi, kryzys, bezrobocie dopadly tez miasta, dostarczajac
takiej sily roboczej francuskim, niemieckim kopalniom i hutom. Warto tez,
nawet dzisiaj, zauwazyc, ze Stany Zjednoczone Ameryki Polnocnej
zawdzieczaja swoja potege gospodarcza w duzej mierze emigrantom z Europy, w
tym tez z Polski. Emigrowano z naszych ziem nie tylko w 20-leciu
miedzywojennym, ale tez w czasach, gdy Polska jako panstwo nie istnialo. W
XX wieku polskie rodziny rozproszyly sie niemal po calym swiecie w
poszukiwaniu lepszego zycia i wolnosci. Kiedy zelazna kurtyna zaczela
rdzewiec i kiedy runal mur berlinski fala emigracji nie zmniejszyla sie.
Transformacja ustrojowa stala sie dla wielu Polakow rozczarowaniem, bo jak
spiewano w Kabarecie Olgi Lipinskiej ” Co innego chciec wolnosci, co innego
miec ja”. Nie wiadomo kiedy to sie skonczy, podobno kiedy nasza stopa
zyciowa zrowna sie ze stopa swiatowa. Ale kiedy to nastapi, tego nikt
jeszcze tego nie wie, „kto dozyje, to zobaczy”.
Wladyslaw SOBECKI

Fusy plusy i minusy
MINISTER DS BEZPIECZENSTWA
Nie chce bronic Zielinskiego, ale uwazam, ze jesli dzieki obecnosci ksiedza
i policjantow przebranych za funkcjonariuszy SOP czuje sie bezpieczniej, to
nie ma co robic z tego problemu.
Niepokojace sygnaly dochodza z Suwalk, gdzie miejscowi policjanci po
otrzymaniu podwyzek i powrocie ze zwolnien lekarskich poczuli sie tak
dobrze, ze przypuscili atak na wiceszefa MSWiA Jaroslawa Zielinskiego. W
liscie skierowanym do jednej z poslanek PO policjanci opisuja dramatyczna
sytuacje suwalskiej policji pod rzadami Zielinskiego, ktory wedlug nich
urzeduje w stylu bizantyjsko-folwarcznym, a policjantow traktuje jak
chlopow panszczyznianych, nie interesujac sie ich podstawowymi potrzebami.
Musze przyznac, ze ostatni zarzut uwazam za krzywdzacy, bo przeciez jesli
Zielinski nie interesuje sie potrzebami innych, to tylko dlatego, ze nie ma
na to czasu, gdyz jako polityk o wybujalej osobowosci posiada mnostwo
wlasnych potrzeb, ktorymi musi sie interesowac, zeby je zaspokoic. Potrzeby
te dotycza np. bezpieczenstwa Zielinskiego, ktory obawia sie, ze w kazdej
chwili moze byc przez kogos zaatakowany, dlatego zapewnienie mu ochrony o
kazdej porze dnia i nocy jest dla suwalskiej policji priorytetem. Nie moze
w tej sytuacji dziwic, ze jeden z patroli w samochodzie non stop pilnuje
posesji Zielinskiego w podsuwalskiej wsi, a gdy ten patrol musi udac sie do
toalety, zastepuje go inny patrol. To, ze patrol musi pilnowac Zielinskiego
nawet wtedy, gdy wiceministra na tej posesji nie ma, oburza autorow listu,
ale moim zdaniem nieslusznie, bo w ten sposob patrol daje przesladowcom
Zielinskiego falszywy sygnal, ze Zielinski caly czas na posesji przebywa,
co odciaga ich uwage od miejsca, w ktorym Zielinski faktycznie w danej
chwili sie znajduje, i w ten sposob uniemozliwia zaatakowanie go. Mowi sie,
ze wiceminister Zielinski ukonczyl wlasnie budowe drugiego domu w innej
miejscowosci i przed nim tez trzeba bedzie postawic calodobowy patrol, co –
jak sadze – wprowadzi w szeregi jego przesladowcow jeszcze wieksza
dezorientacje, dzieki czemu wiceminister bedzie jeszcze bezpieczniejszy.
Inne zarzuty wobec wiceministra Zielinskiego sa takie, ze funkcjonariuszom
towarzyszacym mu podczas wizyt w terenie kaze przebierac sie w garnitury,
zakladac ciemne okulary i nosic w uszach sluchawki telefoniczne, aby
wygladali na ochroniarzy SOP, oraz ze w komendzie w Suwalkach nie wiadomo
po co zatrudniony jest na etacie ksiadz.
Nie chce bronic Zielinskiego, ale uwazam, ze jesli dzieki obecnosci ksiedza
i policjantow przebranych za funkcjonariuszy SOP czuje sie bezpieczniej, to
nie ma co robic z tego problemu. Zwlaszcza ze znajac Zielinskiego, nie
mozna wykluczyc, ze nie chodzi tu o prawdziwego ksiedza, tylko o
przebranego za ksiedza funkcjonariusza policji, ktory w celu zapewnienia
Zielinskiemu jak najwiekszego bezpieczenstwa udaje ochroniarza SOP.
Slawomir MIZERSKI

Cieslik&Gorski
SZUMIDLA I SZUMOWINY
– Obchody stulecia odzyskania niepodleglosci sie skonczyly i zaczela
codzienna polityczna mlocka. Caly ten zgielk szumidla. I innych szumowin.
No wlasnie szumidlo nie zadzialalo i Leszkowi Czarneckiemu udalo sie nagrac
szefa KNF. A teraz opozycji sie wydaje, ze tymi nagraniami wysadzi rzad w
powietrze. No to tylko im sie wydaje. A swoje prognozy to chyba z powietrza
biora.
No bo powiedzmy sobie jasno, kto w ogole wie, co to jest ten KNF i komu
mialoby przeszkadzac, ze rzad chce okantowac bankiera? Kazdy normalny Polak
uwaza, ze bankierzy powinni siedziec w wiezieniach. Dozywocie to maja u
rodakow bez procesu. A z procesem to moze nawet KS. Wiemy, ze kara smierci
zostala zniesiona, ale dla bankierow Polacy chetnie by ja reaktywowali.
Jedynym efektem calej afery KNF jest wielki powrot mecenasa Giertycha,
ktory w ostatnich latach cierpial w milczeniu na medialnym odwyku. Powrot
czlowieka zwanego Koniem.
– A no i jeszcze druga rzecz. Bo pomyslmy tak. Tyle lat sie Jaroslaw
Kaczynski nakrzyczal, ze trzeba szukac ukladu, no i nie znalazl. A „Gazeta
Wyborcza” na pierwszej stronie wskazala, ze do ukladu naleza: szef NBP,
szef KNF i sam Jaroslaw Kaczynski. Wreszcie cos sie raz na zawsze w tym
kraju wyjasnilo.
-Niechetne wladzy media donosza, ze syn Mariusza Kaminskiego zarabia w
Banku Swiatowym dziesiec razy wiecej, niz syn Donalda Tuska zarabial w OLT.
W calej tej historii komentatorom umyka fakt, ze dzieciom politykow w ogole
chce sie pracowac. Przeciez mogliby ciagnac forse od starych, a tymczasem
rwa sie do pracy. O, a jeszcze z nagran u Sowy wiemy takze, ze syn Ryszarda
Czarneckiego tez chce pracowac. Ach ta dzisiejsza mlodziez, az milo
popatrzec, jak sie stara…
-Czarnecki, ale inny, bo Leszek, zeznawal w prokuraturze w sprawie KNF
jedenascie godzin. To juz prawie mala odsiadka.
– Dlugo wyczekiwana informacja z boisk pilkarskich. Cala reprezentacja gra
na poziomie Roberta Lewandowskiego. A dokladniej mowiac, Lewy gra tak samo
zle jak pozostali, np. pudluje na pusta bramke.
-Nasi przegrali z Czechami, a potem zremisowali z Portugalia, mimo ze
wspomnianego Lewandowskiego zabraklo w naszej druzynie.
Portugalczycy zremisowali z nami, mimo ze u nich nie gral Ronaldo. A
nastepnym razem, jak ma byc remis, to w ogole nie grajmy.
A swoja droga w czasie meczu z Portugalia wrocily najgorsze koszmary. Przez
ostatnie pol godziny polscy pilkarze udawali, ze graja. Niby normalnie tez
udaja, ale tu jakby bardziej. Pamietaja panstwo moze, jak to bylo na
mundialu podczas spotkania z Japonia? Broniac zenujaca gra slabego wyniku,
nasi juz nawet mecze o honor rozgrywaja niehonorowo. Gdyby byli
Japonczykami, po czyms takim popelniliby seppuku.
– Tak sie zastanawiamy, kto mial byc, jeszcze niedawno, Robertem
Lewandowskim polskiej polityki? Tez ma imie na „R”… Zgadli panstwo,
Ryszard. Wszystkie Ryski to fajne chlopy, ale Petru najfajniejszy. No i
wraca teraz. Z partia Teraz! A jak mu sie jeszcze uda reaktywowac
legendarny Kabaret Potem, to ma nasze glosy. Nasze i Szesciu Kroli.
Od czego by tu zaczac, skoro az tyle sie w tej sprawie dzieje… Np. zli
ludzie przerabiaja nazwe partii Ryszarda na Teraz Madera (w wersji Marka
Suskiego „Tera Madera”). Jeszcze gorsi mowia, ze to TKM, czyli „Teraz k…
my”, a nam sie najbardziej podoba wersja „Ryszard i minionki”. No i
zachwycil nas mem z Ryszardem Petru i komentarzem: „Powracam! Na bialym
walkoniu!”.
-Kto jest mistrzem dla Petru? Wydaje nam sie, ze Donald Trump. Prawdziwy
mistrz. Ot, pojechal ostatnio do Kalifornii, gdzie szaleja pozary, i zaczal
dawac miejscowym dobre rady. Ze mianowicie powinni w kwestii lasow brac
przyklad z Finlandii (co wie od prezydenta tego kraju): dbac o podloze,
czyscic i grabic. Grab zagrabiono, bo, jak wiadomo, kazdy grabi do siebie.
-A jesli chodzi o ruchy robaczkowe na scenie politycznej, to swoje
ugrupowanie tworzy rowniez posel – browarnik Marek Jakubiak. Nazwa jeszcze
nie jest znana, ale Polska Partia Przyjaciol Piwa bylaby w sam raz.
Zawolanie partyjne: poprosze piec piw!
-No i jeszcze na koniec sensacja z pogranicza sportu i polityki. Robert
Kubica wraca do Formuly 1. Od nowego sezonu ma jezdzic w teamie Williamsa.
A co to ma z polityka wspolnego? No jak to co? Pamietacie panstwo te
nagrania od Sowy, gdzie premier sie cieszyl, ze nie bedzie musial
sponsorowac polskiego kierowcy, bo tamten mial wypadek? Potem bylo wspolne
zdjecie, a jeszcze pozniej informacja, ze panstwowy Orlen wesprze Kubice.
100 milionow zlotych, tyle ma ponoc kosztowac inwestycja w polski bolid.
Ciekawe, kogo od tego boli d…
Robert GORSKI
Kabaret Moralnego Niepokoju, autor serialu „Ucho Prezesa”
Mariusz CIESLIK
Program 3 Polskiego Radia

SPORTU BLASKI, SPORTU TROSKI
-a wiec Boski Lewandowski
CHICHOTKI SPOD ZNAKU PILKI
Dosc dawno zaczalem w swoich felietonach od czasu do czasu dawac wpis pt.
CHICHOTKI. Dzis mnie znow naszlo. Gdy czlowiek w kuracji jakos musi sie
rozerwac”
Stefan G. to kumpel ze studiow i w zawodzie. Na UW wraz z Mejerem i
Dabrowskim tworzylismy zespol rewelersow. Nawet mial branie, choc spiewac
prawdziwie to potrafil tylko Jurek Dabrowski, z czasem slawa Muzyki i
Aktualnosci.
Potem Stefan szedl barwna droga, Przez szpalty, szefowanie „Pilce Noznej”,
tworzenie „Magazynu Olimpijskiego”, sprawowanie waznych funkcji w waznych
zwiazkach sportowych.
Dzis metryka przesunela nas obu na ubocze, z tym, ze Stefan jest w Kapitule
Odznaczen PKOl. Co daje mi jakas szanse, ze moze kiedys echa ech trafia do
olimpijskiego palacu” Ale- nie po to pisze. Dla cierpliwych Czytelnikow i ”
z grafomanskiej pasji”
Otoz po przegranym meczu z Czechami Stefan zadzwonil z zartobliwym ( z
tonu wyczulem, ze nie tylko) pytaniem: Ty pewnie bardzo nie lubisz pilki
noznej. Dlaczego? Ze nie kolarstwo, nie boks, nie lekka”?
Cofnalem sie w glab pamieci by poszukac potwierdzenia, albo zaprzeczenia.
Znalazlem- drugie.
XXX
Z czasow „juniorskich” zostaly mi dwa zdjecia. Zespol dziennikarzy
sportowych ( Stefan jest!) przed meczem z aktorami. Pamietam. W pierwszym –
druzyna aktorska miala slawy. Dymsza, Makus Lacz – czlowiek sceny i
wielkich boisk, we wsparciu – kilku oldbojow Polonii. Szybko wyczulem brak
szansy- dalem sie kopnac mistrzowi Szczepaniakowi, i godnie poszedlem do
szatni. Na meczu z drugiej fotki slawa do mnie tez nie przyszla”. Ale
bliski kontakt z pilka udowodniony?
XXX
Przed meczem chorzowskim, z ZSRR szef poslal mnie do Krakowa. Po wywiad z
Tadeuszem Parpanem, futbolista przeslawnym od lat. Gdy szlismy do kawiarni
wlasciwie zakladanie czapki nie mialo sensu. Tak czesto „Krakow” klanial
sie swojemu idolowi, a szczawik z Warszawy szybko zorientowal sie, z kim ma
honor…
X I potem ten Chorzow. Dymiacy najpiekniejszym sportem, aspiracjami. 2:1.
Bylem wsrod tak zapamietale wiwatujacych na czesc Gerarda Cieslika, ze-
zabij, a szczegolowego obrazu gry z pamieci nie wydobede..
Potem zdarzylo mi sie cos podobnego na Wembley. Chcialem wszystko z
huczacego stadionu zanotowac, wiec tez wypelnialem krzyzykami pozycje ”
rzuty rozne”. W pewnej chwili miejsca zbraklo, bo Anglicy tyle razy
probowali” Na szczescie porzadkowanie rachunku bylo dziesieciorzedne wobec
faktow ukladajacych sie w sukces”
X Wembley jeszcze cos milego we wspomnieniach zostawilo. Mieszkalem razem
z ekipa w pensjonacie rodaka. Nie zaden tam Rubens, Hilton, Hyatt”. Za
dziennikarska diete noclegowa tamtych czasow to pewnie mozna bylo tam”
posiusiac. I jechalem na mecz razem z druzyna, tym samym autobusem
przeciskajacym sie przez tlum. Zadni ochroniarze, zadne wewnetrzne
bariery” Tego to dzisiejsi moga mi pozazdroscic, jak ja wtedy moglem tylko
snic o komorce, laptopie, funduszach na telefon” Do ostatniego kiedys wroce”
X W Atenach odbywaly sie lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Dla nas
przerywnikiem byl pucharowy mecz zabrzanskiego Gornika z Olimpiakosem. Ale
grali ci chlopcy z Zabrza! Gdy prowadzili 2:0 wydawalo sie, ze pachnie
dwucyfrowka. I wtedy” odpuscili, a gospodarze wyciagneli na remis, i
jeszcze postraszyli” To, ze rewanzu bylo 5:0 malo juz znaczy, wobec nauki
dla mlodego dziennikarza- iz „pilka jest okragla a bramki sa dwie””
X O zblizonej godzinie Janek Szczepanski walczyl w Monachium o olimpijskie
zloto, a pilkarze o prymat. Ciagnelismy z Szefem zapalke, kto- gdzie? Mnie
los poslal pod dach, Szef sie troche sfatygowal, bo chyba mzylo” Ale
podziwiajac Janka, via telewizor kibicowalem aktowi narodzin druzyny
Kazimierza Gorskiego” Wody odeszly, potomek byl piekny…
X Za to cztery lata pozniej, w Montrealu opisywalem mecze murowanego
faworyta, ktory, zostal przy srebrnym medalu. I nastroj byl jakis inny- juz
opierzonym mistrzom zaczely sie snic kariery w zagranicznych klubach, gdzie
nie zamoznosc, a bogactwo na nasze warunki bylo osiagalne” a Pan Kazio ”
Coz, mowil nam cos o profesorach, ktorym sie w glowie przewraca ” a potem
po mesku spasowal. Odrodzil sie w Grecji, i jeszcze slawe pomnozyl” Za to
tez pamiec o NIM kocham. Ze umial swietnie znalezc sie w kazdej sytuacji.
X Nam lata przyszlo czekac na olimpijski medal. Objawil sie dopiero w
Barcelonie. W srebrze. W oprawie takiego stadionu, jakiego wczesniej chyba
nie widzialem. Spotkalem Mariana Renkego- ambasadora, ktory kiedys dowodzil
europejska organizacja olimpijska. Ostatni raz. Dobrze wspominam spotkania,
ktore przyzdabial soba ( z synkiem) p. Zbigniew Niemczycki- wtedy szef
fundacji pilkarskiej.. Mozna bylo popytac i pogadac. Andrzej Juskowiak (
dzis TVP) dawal ciekawe komentarze, a wkrotce mial zaczac grac w Sportingu,
wiec byl temacie iberyjskim oblatany” Jerzy Brzeczek gral w tej srebrnej
druzynie”
Gdzies w tle byla obawa o badania antydopingowe, przed wyjazdem zabrzmial
sygnal o jakims kontakcie z czyms, co niewskazane. Moze to sprawilo, ze byl
czas na eliminacje znakow zapytania. Igrzyska byly czyste, a wprawdzie, co
wczesniej jeszcze dlugo analizowano, ale juz tylko z rozpedu”
Opisywalem narodziny medalu. Nie podejrzewajac, ze potem na dlugo
olimpijskie wydanie futbolu olejemy.
Kiedy, Stefanie, ktos z naszych nastepcow bedzie mial do czynienia z
finalem olimpijskim? Cos jak z „moim” boksem. Bylo-nie ma. Ani wynikow,
ani ochoty; na moj gust nie ma nawet w doktrynie.
X Mialem tez do czynienia z pilka, jako szef malego zespolu redakcji
sportowej. Czasem w formie zapamietanych anegdot. Otoz raz sumienny kolega
dowiedzial sie, ze mecz z Anglia nawiedzil przeslawny Sir Alf Ramsey.
Namierzyl na trybunie faceta, ktorego uznal za dostojnego goscia, zagadnal
nadwislanska angielszczyzna, odebral jakas opinie, zapisal, ubarwil nia
sprawozdanie. Tyle, ze Sir Alf byl wtedy na Wyspie” Po dzis wiem, kto
koledze zrobil taki numer”
X Futbol szedl tez blisko, gdy spolecznie pelnilem funkcje doradcy
prezesa, dzis byloby ministra sportu. Byl w Otwocku mecz dwoch zespolow
poselskich. Taka zabawa w sport. Posel minister tez mial kopac. W ekipie-
jeszcze z Marianem Woroninem, ktory tez doradzal pojechalismy. Szef sobie
biegal za pilka a mysmy sluchali opowiesci spikera. „Kierowniczka naszego
zespolu” byla przeurocza poslanka. Uroda wzrok kazdego faceta przykuwajaca.
Spiker tez postanowil dac glos: ” Niech pani posel doradzi temu”. tu
nazwisko, zeby lepiej pokryl””- tu tez dostojne, parlamentarne nazwisko”
XXX
Tu finalowa prosba- Drogi Stefanie, by nawet w zarcie mi nie sugerowac, ze
pilka to nie ja, i dlatego bywam krytyczny, gdy w przewadze sa wyrozumiali.
Krytyczny bywam, bo dbam o jakosc tego najwiekszego z teatrow teatru i byle
czego nie uznam za uczte.
Pojde krok dalej. Powiem Ci, ze ostatnie 1:1 z Portugalia, co tylu w
komentarzach ocenia jako jaskolke przelamania- srednio mnie podnieca.
Prawda, ze nie smuci, bo remis z taka firma w jej czterech scianach jest
duzo lepszy od porazki, nawet w dobrym stylu. Wazne sa tez skutki dotyczace
pozycji w tzw. koszykach, ale stylowo to mecz bardziej mnie nuzyl niz
podniecal. Nawet sie dziwilem, ze dal komentatorom impulsy do takiego
gadulstwa. Iz” W gazetach mielismy takie okreslenie- „wierszowka”-
pamietasz?, w TV od slowa placa?…
Andrzej LEWANDOWSKI
——————————–
Gargamel
Autor tych wspomnien byl dlugoletnim kierownikiem dzialu sportowego
„Trybuny Ludu” uznawanego powszechnie, nawet przez przeciwnikow ideowych
PZPR, za najlepszy dzial sportowy w gazecie codziennej (Tak jak teraz dzial
sportowy „Rzeczpospolitej”), a rownoczesnie czolowym publicysta sportowym i
dzialaczem m.in. PKOL jednym z dyrektorow dorocznego Wyscigu Pokoju.
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *