Dzien dobry – tu Polska – sobota, 22 czerwca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 197 (5196) 22 czerwca 2019 r.
W E E K E N D

Niech, kurwa wreszcie stanie sie jasnosc!!!
Przy okazji Bozego Ciala, pomimo mojego podejscia do tego, zaczalem sie
zastanawiac, jak to moglo byc w czasach kiedy Jezus chodzil po swiecie.
Moje wyobrazenie jest takie: – dorosly, juz po pewnych podrozach, jak chocby
do obecnych Indii, mial juz jakies pojecie o kulturach, ktore wyprzedzaly
sposob myslenia na Ziemi Wybranej. Musial widziec roznice miedzy tym, czego
nauczal Kriszna, a tym czego zydowscy kaplani. Juz wiedzial, ze zabobony i
straszenie BOGIEM to zla droga dojscia do Niego. Juz widzial roznice
pomiedzy kupowaniem odpustow, a wiara w milosc Stworcy. I chodzil pomiedzy
straganami, sluchal bojazliwych slow przekupek i straganiarzy przerazonych
ewentualna Jego zemsta za grzechy. Przekupki wystraszone, straganiarze
ciagle o grzechach” Musial wiec kiedys krzyknac �sNiech stanie sie
swiatlosc!!!”. Musial byc wkurzony! I co? Wszyscy padli na kolana i
patrzyli w niebo, zeby ujrzec swiatlo z nieba! I tak im (nam) pozniej
zostalo!
I kleczymy tak do dzisiaj ,szukajac tej jasnosci na niebie. I kleczymy tak
przed kaplanem, ktory nam powie w ktora strone patrzec. I kleczymy!
A ja (nie ma zydnego porownania bo jestem blizej tej drugiej strony niz
Niebo) chodze, sluchm, czytam”i mysle:
NIECH KURWA WRESZCIE STANIE SIE JASNOSC!!!�s
Anonymous
Swiete Slowa, Swiete!- Wasz:
Gargamel Entuzjasta

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Pamietacie smutny meldunek Slawka Janusa: w poprzedzajacym miniony
tygodniu, na konto Marynarskiego Pogotowia Gargamela wplynelo rekordowo
malo -tylko 100 PLN, a w miniony pianek saldo wynioslo 735.80 PLN. Slawek
wyjechal w ostatnia srode na tygodniowy urlop-ale ( mysle, ze po moich
smetnych pojekiwaniach) zdazyl do wtorku (3 dni) odnotowac wplyw od
Was…1.350 PLN i saldo… 2.085.00 ( dwa tysiace zero osiemdziesiat
piec) PLN. a ja nie mam powodu do kontynuacji jekow. -Sama radosc,
Kochani! Bedzie co dzielic. Dziekuje!
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7705 PLN Euro: 4.2622 PLN Frank szw.: 3. 8381 PLN Funt:
4.7799 PLN Gielda 21.06.2019 r. godz. 17.00 WiG 59433.13 (- 0.51%)
WiG30 2646.26 (-0.62%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.70 PLN Euro: 4.18 PLN
Funt:4.68 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.65 PLN
Euro: 4.15 PLN Funt: 4.70 PLN

Pogoda w kraju
Na wschodzie i Podkarpaciu przelotnie popada deszcz i zagrzmi. Lokalnie
moze spasc grad. . W innych regionach pogodnie. Odpoczniemy od upalow,
termometry pokaza od 22 stopni C na Pomorzu do 27 st. C na Dolnym Slasku.

W piatek 21 czerwca, o godz.17:54 rozpoczelo sie astronomiczne lato �z��
Zycze slonecznych dni i udanych wakacji.
NOC KUPALY
( Limeryk okolicznosciowy)
Raz z dziewica nad Pilica kolo Spaly
Swietowaly dwa Michaly Noc Kupaly.
Jeden dlugi, drugi maly,
Nieco ja rozczarowaly,
Lecz widzialy przeciez galy to co braly.
————————-
Wojciech DABROWSKI

Czy Pani lubi Zaluckiego?
PRZYGODA W POCZEKALNI
Mnie czekac kazano.
Spojrzalem niesmialo.
Procz mnie juz sto innych
Tu osob czekalo…
A kazda z nich w reku
Dzierzyla numerek,
Na kazdym numerku
Cyferek byl szereg.
Im wyzszy numerek,
Tym wiecej cyferek,
A moj byl niestety
Najwyzszy numerek!
Nie bylo gdzie usiasc,
Stanalem w przeciagu.
I stalem cierpliwie
Iks godzin okraglo,
Tlumaczac przeroznym
Ciekawym osobom,
Ze ja tu – przepraszam –
Z watroba!…
Z watroba…
Z sledziona.
Z nerkami.
Z ischiasem.
Z zoladkiem.
l z sercem…
(Bo pika mi czasem.)
Z gardziolkiem.
(Bo boli.)
Z kolanem.
(Bo strzyka.)
Z migrena.
(Dokucza.)
Z przewodem.
(Zatyka.)
Mowilem. Czas mijal…
Mowilem. Czas lecial…
(Dziewiata… Dwunasta…
Juz druga! Juz trzecia!)
Wtem przerwal mi moje
Bolesne wywody
Siedzacy pod oknem
Pan jakis niemlody,
Z siwizna na skroniach
Widoczna z daleka.
Dlon podniosl do gory
I krzyknal:
– Wystarczy!
Nim swojej kolejki
Pan sie tu doczeka,
Do chorob tych dojdzie
I uwiad tez s t a r c z y!
Zdziwiony rzucilem
Wiec wzrok na mezczyzne…
Ow palcem na skroniach
Swych wskazal siwizne
I dodal zalosnie:
– Bo rzec panu musze,
Ze ja tu wciaz czekam
Z dzieciecym kokluszem!
—————————
Marian ZALUCKI

I rym cym, cym- to znowu Tym
Z A P I S I E N I
Obrazek 1. Kumpel w stanie przedzawalowym trafil do jednego ze szpitali w”
Mniejsza o to gdzie, wazne, ze trafil. Podlaczony do aparatury
monitorujacej nie mogl zasnac, ale w koncu mu sie udalo. Jak potem
opowiadal, snilo mu sie, ze jedzie terenowym samochodem po wertepach i
nagle wpada do glebokiego rowu, ktorego nie zauwazyl. Straszliwy trzask
gniecionej karoserii zbudzil go, ale rumor wcale nie ustal. Przeciwnie,
wciaz sie wzmagal. Polprzytomny kumpel zerwal sie z lozka, na ile aparatura
mu pozwalala, krzyczac: Szpital sie wali! Wrodzony altruizm kazal mu
ratowac sasiada obok. I wtedy zobaczyl, ze tamten stoi i tanczy po
rozrzuconych plastikowych butelkach. To one, gniecione stopami dryblasa,
tak przerazliwie chrzescily. Blagam pana, niech pan przestanie! Tanczacy
zbyl go: Cisza nocna sie skonczyla, jest piec po szostej, moge robic, co
chce. I gniotl kolejne butelki. Sprasowane opakowania ukladal w walizce i
przy okazji wyjasnial: Szpital wyrzuca, a dlaczego to ma sie marnowac.
Panie, tyle towaru. Ja takimi butelkami przez cala zime pale w piecach. Nie
wolno palic plastiku – wyszeptal mdlejacy kumpel. W Polsce wszystko wolno,
bo jest demokracja i ja sam decyduje, czym pale. Skonczyly sie rzady tych,
no” no” ubeckich elit.
Obrazek 2. Swieza krew w Ministerstwie Edukacji, czyli Dariusz Piontkowski,
na konferencji prasowej z wlasciwym sobie kunsztem wywiodl, ze brak miejsc
w liceach ogolnoksztalcacych jest pozornym problemem. Lze. To problem
dramatyczny, do ktorego rozmyslnie doprowadzono. Pogarda dla wyksztalcenia
cieknie z kazdego slowa ministra: Nie kazdy musi isc do liceum i nie kazdy
musi konczyc wyzsza uczelnie. Sa technika, szkoly branzowe, wielu mlodych
ludzi nie doroslo intelektualnie do ogolniaka. Pomine juz to, ze
obowiazkiem ministra jest zapewnic taki system ksztalcenia, by wszyscy
mieli szanse dorosnac, a nie urzadzac „branke” do zawodowek. Ale
Piontkowski skrytykowal tez owczy ped do nauki, ktory wykreowal poprzedni
rzad. Doprowadzil on podobno do tego, ze kazdy, kto chcial studiowac,
dostawal sie na uczelnie. A przeciez Polska nie potrzebuje tylu
wyksztalconych. Rzeczywiscie, by ogladac misyjna TVP Kurskiego i sluchac
refleksji premiera o technice mlocenia cepem, niepotrzebny jest tytul
magistra. Im narod mniej wie, im mniejsza jest jego swiadomosc, tym
chetniej daje na tace i staje sie pokorniejszy. Nagroda ulicy Nowogrodzkiej
czeka w spolkach Skarbu Panstwa. Na zachete przypomne, ze w 14 takich
wlasnie instytucjach pisowcy zarobili w ciagu roku 95 mln zl. Ciekawe, czy
jest wsrod nich prezes jednej z kolejowych spolek, ktory dostal stanowisko
za to, ze powiesil na dworcach najwiecej krzyzy.
Obrazek 3. Ministerstwo Sprawiedliwosci zamierza zlozyc do sadu pozew
przeciwko dwom profesorom i pieciu doktorom prawa Uniwersytetu
Jagiellonskiego. W ten sposob, z Bialorusi czy Peerelu rodem, magister
Ziobro chce ukarac naukowcow za krytyke proponowanych przez niego zmian w
Kodeksie karnym. Ich opinia (powtarzam, opinia) podwaza podobno „spoleczne
zaufanie do panstwa i uderza w podstawy demokracji”. A ja uwazam, ze
spoleczne zaufanie bardziej podwaza brak zainteresowania przestepcami w
sutannach. To sa polscy obywatele, ktorzy powinni stanac przed sadem –
razem z biskupami i arcybiskupami ukrywajacymi dowody pedofilii w archiwach
koscielnych.
Obrazek nr 4 i dalszych sto w przygotowaniu. Bedzie ich ksiazkowe wydanie
pod troche dlugim tytulem: Czy zapisimy sie na dluzej jako POkorniszony,
czy nie damy sobie w kasze nasze dmuchac?
Stanislaw TYM

GOWIN STRASZY KRZYZAKAMI
Jednym z symboli propagandy PRL epoki Gomulki jest plakat przedstawiajacy
kanclerza Republiki Federalnej Konrada Adenauera odzianego w
charakterystyczny bialy plaszcz Zakonu Krzyzackiego – znany powszechnie z
popularnej ekranizacji powiesci Henryka Sienkiewicza w rezyserii Aleksandra
Forda. Komunikat byl jasny: Niemcy wciaz nam, Polsce i Polakom, zagrazaja.
Teraz do komunistycznej agitki tworczo nawiazal wicepremier oraz (sic!)
minister nauki i szkolnictwa wyzszego Jaroslaw Gowin. Zapowiedzial
mianowicie publicznie, ze w przypadku zwyciestwa Zjednoczonej Prawicy w
jesiennych wyborach jednym z zadan rzadu bedzie repolonizacja mediow, po
czym uzasadnil ten plan w wypisz wymaluj tamtym stylu.
Gowin stwierdzil otoz autorytatywnie, ze „wiekszosc prasy w Polsce nalezy
do niemieckich koncernow”, a „szanujace sie panstwo i szanujacy sie narod
nie moze dopuszczac do tego, zeby wiekszosc mediow znajdowala sie w cudzych
rekach”. Po czym wywodzil: „Dlaczego my mamy zakladac, ze niemieccy
wlasciciele sa gorszymi patriotami niz my. Oni tez sa patriotami, tylko
patriotami niemieckimi. I jak dochodzi do konfliktu interesow miedzy Polska
a Niemcami, to te gazety reprezentuja niemiecki punkt widzenia i niemieckie
interesy. Ja to widze w sposob zupelnie czytelny jako minister” (cytaty za
portalem Press.pl).
Jarku (znalismy sie swego czasu dosc dobrze, stad ta poufalosc), przeciez,
po pierwsze, dobrze wiesz, ze w dzisiejszej, zglobalizowanej gospodarce
wspominanie o narodowym aspekcie wlasnosci wielkich firm jest pozbawione
wiekszego sensu. Nie mowiac o tym, ze kiedys, o ile pamietam, kreowales sie
na konserwatywnego liberala. Opowiadales sie chyba za ograniczaniem roli
panstwa w gospodarce, wolnym – takze w sensie swobody przeplywu kapitalu –
rynkiem i wlasnoscia prywatna. Oraz oczywiscie za wolnoscia mediow.
Po drugie, skad przyszlo Ci do glowy straszenie teraz, w epoce zjednoczonej
Europy, akurat Niemcami? Czy naprawde sadzisz, ze dzis to wlasnie glownie
ze strony demokratycznych Niemiec cos Polsce grozi? I ze to wlasnie z
Niemcami Polska moze miec najpowazniejsze konflikty interesow? Stawianie
takiej tezy dowodzi ignorancji albo – na co w Twoim przypadku stawiam –
wynika z populistycznego cynizmu.
Nie mowiac o tym, ze – jesli juz uzyc Twojej logiki – wlascicielami jednego
z Waszych glownych medialnych utrapien, czyli telewizji TVN, sa Amerykanie.
Czyzby jednak ten przyklad nie mogl Ci przejsc przez gardlo, zwlaszcza w
kontekscie odtrabienia przez Twoj oboz sukcesu wizyty Andrzeja Dudy u
Donalda Trumpa i przekazu o historycznym zaciesnieniu sojuszu ze Stanami
Zjednoczonymi (coz z tego, ze w istocie – na co wskazuja analitycy – Polska
dala sie wykorzystac Trumpowi jako narzedzie do utarcia nosa wlasnie
Niemcom)?
A zreszta skoro tak przeszkadza Wam, politykom Zjednoczonej Prawicy, ze
niektore z mediow sa czescia niemieckich koncernow wydawniczych, to moze na
znak protestu powinniscie przestac w nich wystepowac? Bo na razie raczej
wciaz zwawo przebieracie nogami, byleby tylko zaistniec takze na lamach
tych „cudzych”, „niemieckich” pism.
Krzysztof BURNETKO

Przyszla era dla Mellera
MIEDZY WIATRAMI
Ekscytacja zmieszana z panika. Juz czwarty raz przez to przechodze – teraz
za sprawa „Nietoperza i suszonych cytryn” – i za kazdym razem jest tak
samo: radosc z nadchodzacej premiery, z widoku egzemplarza w ksiegarni i
strach, czy ktos w ogole kupi moja ksiazke, czy przyjdzie na spotkania
autorskie?
A potem ruszam w Polske i kilometrowke mam taka, jakbym byl w ostatniej
fazie szczegolnie zazartej kampanii wyborczej. Na dworze w cieniu jest 34,
w pociagu psuje sie klima, przez waskie ledwo uchylne lufciki powietrza
wlatuje tyle, jakbym dmuchal se w nos, stajemy w polu, godzina opoznienia.
Potem nieco otepialy siedze w hotelu, gapiac sie w sciane, dwie kawy i do
boju, bo ludzie czekaja, wiec ubieram sie w dobry nastroj i ide dac z
siebie wszystko tym, ktorym mimo upalu chcialo sie wyjsc z domu i poswiecic
czas na spotkanie z panem autorem.
Do lodzkiej Manufaktury na spotkanie w Empiku wpadam na styk, bo kilka
godzin wczesniej na prostej drodze zwalnialem, widzac tworzacy sie zator, i
nie wiem, co robil za mna kierowca kurierskiej furgonetki – lampil sie w
komorke, popijal wode, przysypial zmulony upalem i nadmiarem kilometrow –
to juz niewazne, fakt, ze wjechal mi z niejakim impetem w tyl samochodu.
Nic sie nikomu na szczescie nie stalo, ale ogledziny pasazerow i aut,
odginanie zgietych nadkoli, papiery, oswiadczenia zajely sporo czasu i do
Lodzi dotarlem w ostatniej chwili.
Wiec wpadam z obledem w oczach na dziedziniec Manufaktury, zdziwiony, jaka
ona wielka, i rzucam sie na przechodzaca kobiete z torba na zakupy, zeby
zapytac, gdzie ten Empik, a pani sie usmiecha: „O! Co pan tu robi, panie
redaktorze?”. A ja tez sie usmiecham i odpowiadam: „O! Pani prezydent! Jak
milo. Empiku szukam”. Na co pani prezydent Lodzi Hanna Zdanowska: „To ja
pana zaprowadze, bo na zakupy ide”. No to idziemy, rozmawiamy, podpytuje,
jak pogodzic zakupy z tym, ze pewnie niejeden wyborca wykorzysta okazje, by
zagadac, zostaje odstawiony pod schody ruchome, jestem na czas.
Trzy dni pozniej opowiadam te anegdote w Radiu Opole, zapytany przez
prowadzacego audycje Mariusza Majerana, skad czerpie pomysly na felietony.
Tlumacze, ze kolekcjonuje takie historyjki, czasem uzywam ich od razu,
innym razem dojrzewaja powoli i daja sie uzyc w najbardziej zaskakujacym
momencie i kontekscie. Dziennikarz pyta, czy mam pomysl na uzycie Opola, do
ktorego przyjechalem na doroczny Festiwal Ksiazki. Odpowiadam, ze jeszcze
nie, ale kto wie, co sie stanie za chwile. Moze wyjde z budynku radia i
jeszcze zanim dotre na festiwalowa scene na placu Wolnosci, cos sie
zadzieje.
Nie tym razem, ale kwadrans pozniej mila pani organizatorka przedstawia
publicznosci moj dorobek ksiazkowy i ze zbioru reportazy „Miedzy wariatami”
robi jej sie „Miedzy wiatrami”. Od razu przychodza mi do glowy dzwieki i
obrazy z meskiej szatni po lekcji WF, wiec spotkanie moze zaczac sie w
zrelaksowanej atmosferze, za co milej pani grzecznie dziekuje.
Totalny relaks jest w Krakowie na Zablociu pod klubem Bal, gdzie jego
szefowa Magda wystawila lezaki dla publicznosci, bo w srodku zrobilby sie w
dwie minuty piec hutniczy. Czuje sie jak w domu, bo to w ciagu kilku
ostatnich lat trzecie spotkanie w Balu, Magda to przyjaciolka i zona
przyjaciela o wdziecznej ksywie Dzidzius, a spotkanie prowadzi lubiany
przeze mnie i ceniony Marcin Wilk, dziennikarz, bloger ksiazkowy i autor
swietnej ksiazki reportersko-historycznej „Pokoj z widokiem. Lato 1939″.
I nagle Marcin pyta, skad u mnie tyle nawiazan do przemijania i smierci. W
pierwszej chwili nie wiem, o co mu chodzi, a potem zdaje sobie sprawe, ze
faktycznie, im bardziej chce poprawic nastroj innym, im bardziej sie staram
wywolac u ludzi smiech czy wzruszenie, tym czesciej miedzy slowami i
myslami – chcialoby sie rzec: miedzy wiatrami – dopada mnie to zadziwienie
coraz szybszym przemijaniem i mysli o smierci, o nieodwolalnym koncu.
Ale przeciez taka nie moze byc puenta. Nie w te pogode, nie na poczatek
wakacji, nawet w 1939 r. jeszcze byly ponad dwa miesiace zabawy. Po
spotkaniu w Opolu siedzialem wieczorem przed hotelem. Juz mialem udac sie
na sen, gdy zjawila sie Barbara Wronska z zespolem, jedna z ulubionych
artystek mojej corki. Poznalismy sie, chyba polubilismy, a jutro idziemy
cala rodzina na jej koncert w Warszawie. I to jest dobra puenta.
Marcin MELLER

CO KAZDY POLAK MYSLEC POWINIEN
Dokladnie tego chcemy sie od pana dowiedziec. Zeby byc blisko ludzi. Do
lipca mamy sie dowiedziec, co myslicie, czego chca Polki i Polacy.
– Bardzo pana przepraszam, jak dojsc do”
– Nie wiem, ja nietutejszy.
– Znaczy sloik? Nie wie pan? To ja panu wytlumacze.
– Skoro pan wie, to po co pan mnie zaczepia i zawraca glowe?
– Ja wiem, ze wiem, tylko chce sprawdzic, czy pan wie, ze ja wiem.
– A ch” panu do tego, co ja wiem, a czego nie wiem!
– Niech pan sie nie unosi! Z calym szacunkiem, chce sie dowiedziec, co pan
– jako Polak – wie i mysli. Co mysla Polki i Polacy. Pan jest Polakiem?
– A kim? Mam pokazac czy wierzy pan na slowo? A po co to panu, co ja wiem?
Pan z policji? Pokaz blache.
– Czy ja wygladam na blacharza? Chce tylko zapisac, co mysla Polki.
– „Polki to nie do mnie”
– „i Polacy. Wierzy pan na slowo czy mam pokazac?
– Ale po co to panu?
– Musze pana wpisac na liste Polek i Polakow, z ktorymi rozmawialem.
– To kim pan do cholery jest – Polka czy Polakiem – bo juz nie rozumiem.
– Polakiem, a pan?
– Tez pytanie! Oczywiscie, ze Polakiem! A kim mialbym byc? Czy ja wygladam
na sikha? Turban nosze? Albo pioropusz – jak Indianin? I w ogole co to ma
do rzeczy? Co za czasy, nawet nie mozna wyjsc po papierosy.
– To wazne. Bo ja rozmawiam tylko z Polakami.
– Dziwne hobby rozmawiac z Polakami. Byl pan z tym u lekarza?
– Jasne! Pokazali mi ksiege zapisow. Mam termin za dwa lata. Powiedzialem
tej w rejestracji, ze dwa lata nie pociagne. Sercowy jestem.
I co ona na to?
– „To ja pana zapisze olowkiem” – tak powiedziala. Ludzie nie maja serca, a
jak maja, to chore
– A od kiedy pan to ma, ze pan tak musi z Polka albo z Polakiem?
– W Boze Cialo beda trzy miesiace. Mamy pojsc do Polek i Polakow i
powiedziec Polkom i Polakom, ze my – Polki i Polacy – jestesmy po ich,
Polek i Polakow, stronie.
– A co pan ma Polkom i Polakom do zaoferowania?
– Wlasnie to chce od pana uslyszec! Trafil pan w dziesiatke. Dokladnie tego
chcemy sie od pana dowiedziec. Zeby byc blisko ludzi. Do lipca mamy sie
dowiedziec, co myslicie, czego chca Polki i Polacy. W sierpniu wszystkie
odpowiedzi i postulaty zbierzemy, podsumujemy, przeanalizujemy, podzielimy,
odwirujemy, pomnozymy przez miliony Polek i Polakow i w pana imieniu
napiszemy program, ktory pan dostanie we wrzesniu do domu, zeby pan sie nie
musial fatygowac i zeby pan wiedzial, co pan ma myslec w pazdzierniku.
Warto ten projekt zatwierdzic.
– Ja – zatwierdzic?! Za kogo pan mnie ma? Wypraszam sobie! Ja nigdy nie
zatwierdzam, zwlaszcza w towarzystwie.
– Ale nie za darmo, niech sie pan nie denerwuje.
– Ja sie nie denerwuje. To wy macie gacie pelne strachu przed wyborami.
– Rozumiemy, ze to musi kosztowac.
– Aaa, to inna rozmowa” Wiec ile pan proponuje? Mow pan do reki!
– Zaraz, zaraz. Najpierw musimy ustalic, czy pan jest zwyklym czlowiekiem.
– A jaki mam byc? Nie widzi pan, ze nie mam traby jak slon ani kolcow jak
jez? Slepy pan czy co?
– Tylko bez personalnych wycieczek. Tu stoi wyraznie napisane: Idziemy do
zwyklych ludzi, do Polek i do Polakow, do gmin”
– Do gminu?
– „i do powiatow. Piata rano – waly powodziowe, szosta – kosciol, siodma –
targ, osma – szkola, dziewiata – szpital, dziesiata – remiza, jedenasta –
Wojska Obrony Terytorialnej, dwunasta – pomnik wykletego bohatera,
trzynasta – zaklady miesne (w tym obiad), czternasta – tablica ku czci
ofiar, pietnasta – poswiecenie sztandaru, szesnasta – zaslubiny z Mierzeja
imienia Swietej Pamieci. I caly czas zwykli ludzie.
– Dosc bajeru, czas to pieniadz. Mow pan, ile do reki.
– Prosze bardzo. 500 plus plus 500 razy n, gdzie n rowna sie liczba dzieci
ponizej 60. roku zycia, plus 888 plus, 888,888 i tak az w nieskonczonosc,
skrocony wiek rytualny, plus 300 plus na wyprawke plus zwolnienie od
podatku do 26. roku zycia, dodatek na pampersy (to pana jeszcze nie
dotyczy, ale ma byc obnizony), dzieciom nawet na studiach pare groszy sie
przyda, a i panu na emeryturze tez, chociaz po co emerytowi pieniadze,
skoro wszystko ma za darmo? Lekarstwa za darmo, autobus za zero. Znajomy
emeryt opowiadal, ze cale dorosle zycie oszczedzal na mase spadkowa, a
teraz, kiedy stoi juz nad grobem i moze wydawac jak Duda w Bialym Domu
Towarowym, to nie ma jak tej masy wydac. Restauracje nie dla niego, bo
zoladek juz nie taki, a jelita juz sa po tamtej stronie. Samolotem F-35
latac lekarz zakazal, bo przeciazenia, promem tez nie, bo choroba morska,
wplaw nawet Mierzei nie przeplynie, bo ciagle nieprzekopana. Od alkoholu
glowa mu peka, na panienki go nie stac, to znaczy stac, ale nie stac.
– To na kogo taki emeryt bedzie glosowac?
– Wszystko jedno, byle nie dawali mu pieniedzy.
– Ja go rozumiem. Jestem w kategorii wiekowej 80+. Jak do mnie telefonuja
np. z propozycja darmowych badan, to najpierw pytaja, ile mam lat. Jak
odpowiadam ile, to sie rozlaczaja, chamy niemyte, bo „te kategorie wiekowa
mamy juz wypelniona”. Znajomy emeryt, ktory co wieczor oglada „Fakty” TVN,
codziennie dostaje instrukcje, na co wplacic: Na chore dziecko – namawia
Pochanke. Na podroz do kliniki w Dallas – namawia Kajdanowicz. I tak te
forse wyciagaja. Na dziecko pogryzione przez psa. I na psa pogryzionego
przez dziecko. Po kilku dniach fakty sa takie, ze czlowiek jest zrujnowany
i biedaczysko musi sie przerzucic na „Wiadomosci” TVP, bo sa bezplatne i
bogate. I jaka ma opieke! Pielegnuje go dr Ogorek.
Daniel PASSENT

STRAJK NAUCZYCIELI WE WRZESNIU POD ZNAKIEM ZAPYTANIA
Zarzad Glowny ZNP nie podjal jednoznacznej decyzji w sprawie wrzesniowego
strajku nauczycieli. Nie wiadomo wiec, czy w ogole nauczyciele beda
protestowac. Zarzad nakazal badac nastroje w srodowisku, prowadzic dyskusje
i przekazywac informacje wyzej. Tylko jak to robic, skoro zaczely sie
wakacje?
W oswiadczeniu ZG ZNP mozna miedzy wierszami wyczytac, iz PiS okazal sie
trudniejszym przeciwnikiem, niz myslano. Nastroje wsrod nauczycieli sa
wprawdzie bojowe, ale strach przed dzialaniami odwetowymi rzadu jeszcze
wieksze. „Rzadzacy – czytamy w oswiadczeniu – aby zlamac protest, sa gotowi
w nadzwyczajnym trybie nowelizowac prawo”. Kijem na nauczycieli moze okazac
sie grozba podniesienia pensum z 18 godzin do 24. Nauczyciele zaczynaja
kombinowac, ze nie strajkujac, moga ugrac wiecej. Czesc srodowiska ocenila
tez, iz ZNP nie mial pomyslu na strajk i dal sie rzadowi zaskoczyc. Czy we
wrzesniu bedzie lepiej przygotowany?
Wraca tez myslenie, ze pokorne ciele dwie matki ssie, ze bunt nic nie da,
ze lepiej nie draznic pana i wladcy, ze trzeba isc na kompromis, zmiany
wladzy szybko nie bedzie, wiec z PiS-em nalezy sie dogadac itd. W mojej
szkole, szczycacej sie z tego, ze jest liberalna, tolerancyjna i otwarta na
europejskie wartosci, rzucily mi sie w oczy takie tytuly prasowe, ktorych
wczesniej pies z kulawa noga by nie tracil. Odruchowo zebralem i wyrzucilem
do kosza. Zaraz jednak wyjalem i odlozylem na miejsce. Moze dyrekcja
zaprenumerowala, zeby poprawic nasz wizerunek i przypodobac sie wladzy?
Dariusz CHETKOWSKI

Artur Siodmiak: WSTYD NA CALA EUROPE
O stanie polskiej pilki recznej i eliminacjach przyszlorocznych mistrzostw
Europy – mowi Artur Siodmiak, byly reprezentant Polski.
Nikt nie oczekiwal cudow od pilkarzy recznych, ale remisu z Kosowem na
wyjezdzie i wyszarpanego, minimalnego, zwyciestwa z Izraelem u siebie,
chyba nikt nie sie nie spodziewal?
– Gratuluje awansu do mistrzostw Europy, ale przed ta reprezentacja bardzo
duzo pracy. Mielismy bardzo latwa grupe, wyjsc z niej, to byl obowiazek.
Faworytem byli oczywiscie Niemcy, ale Kosowo i Izrael to europejska trzecia
liga. Jesli chodzi o potencjal sportowy, to bijemy ich na glowE. Tymczasem
wcale tego nie pokazalismy, gralismy pod kazdym wzgledem fatalnie. Jako
bylemu reprezentantowi bylo mi po prostu wstyd.
Co zawiodlo?
-Nasi zawodnicy to sa fajni ludzie, ktorzy prezentuja dobry poziom
sportowy, wystepuja w niezlych klubach, dlatego mecze z Izraelem i Kosowem
powinnismy na luzie wygrac dziesiecioma bramkami. Tymczasem nie dzialalo
nic – nie zdobywalismy goli z kontry, mielismy dziurawa obrone, gralismy
ospale w ataku, popelnialismy duza liczbe bledow. Reprezentanci Kosowa
trenuja pilke reczna amatorsko. Tam nie ma nawet ligi. Dlatego tez nie
przyjmuje zadnych usprawiedliwien. Remis z Kosowem to jest wstyd na cala
Europe, to sie nie powinno zdarzyc.
Potencjal jest wiekszy, niz pokazaly te dwa ostatnie mecze kadry?
-Mamy ludzi, ktorych stac na fajna gre oraz spokojne wygrywanie takich
spotkan jak z Izraelem czy Kosowem. Nie wiem, co sie dzieje w srodku tej
druzyny, ale to z cala pewnoscia nie jest jeszcze zespol gotowy do walki w
mistrzostwach Europy. Prezentujac taki poziom, przegramy tam trzy razy i
szybko wrocimy do domu. Do Euro jest jednak na szczescie jeszcze duzo
czasu. W tej druzynie jest potencjal, tylko trzeba go wykorzystac, a to
zadanie selekcjonera Patryka Rombla. Bycie reprezentantem Polski powinno
zobowiazywac. Przynajmniej do walki do upadlego. A ja nawet tego nie
widzialem. Jedyny impuls w meczu z Kosowem dal Kamil Krieger, ktory zrobil
trzy najprostsze zwody w pilce recznej, po ktorych padly gole. Gdyby z
Izraelem w kilku sytuacjach nie wybronil Mateusz Kornecki, to strach
pomyslec, co by sie dzialo.
Skoro Krieger potrafi, to dlaczego reszta nie?
– W tej druzynie brakuje lidera, ktory powie: „Tak nie moze byc, jestesmy
zbyt dobrzy, zeby nas tak traktowano, zebysmy sie tak meczyli”. Ktos musi w
szatni walnac piescia w stol. Czasami brakuje umiejetnosci, ale nie w tym
przypadku. Na Izrael i Kosowo nie trzeba bylo wyrafinowanej taktyki. Na
mocniejszych rywali bedzie potrzeba znacznie wiecej.
Skad brac liderow?
– Skrzydlowy Arek Moryto, mimo mlodego wieku, ma zapedy na bycie liderem.
Taka role mogliby odgrywac Michal Daszek czy Przemek Krajewski. Mogliby
wstrzasnac druzyna. Nie posadzam moich mlodszych kolegow, ze nie chcieli,
ale tych checi nie bylo widac. Kazdy z nich powinien spojrzec w lustro. Na
miejscu selekcjonera rozpisalbym treningi indywidualne i duzo rozmawial z
trenerami klubowymi. Jesli ktos sie wyroznia w lidze, to zeby blyszczal tez
na mistrzostwach Europy, musi zagrac dwa razy lepiej niz na co dzien. Do
tego potrzeba doswiadczenia, walki z najlepszymi i ciezkiej pracy nad soba.
A jak wypada od strony taktycznej pomysl z Daszkiem na srodku rozegrania?
To wczesniej byl skrzydlowy.
-Calkiem fajnie. On jest bardzo kreatywnym zawodnikiem, w dodatku
leworecznym, a to rzadkosc na pozycji srodkowego rozgrywajacego. Sprawia to
troche problemow obroncom. Do tego trzeba dolozyc odpowiednia taktyke.
Trzeba jednak miec tez drugiego zawodnika, ktory bedzie mocniej grozil
rywalom rzutem.
A sa jeszcze jacys mlodzi, ktorzy daja szanse?
-Nie chce sie powtarzac, ale wiele lat zostalo zmarnowanych. Zwiazek cos
zrobil, ale duzo mniej, niz powinien. Od kilku lat zajmuje sie praca z
mlodzieza. Czego nam brakuje? Liceow sportowych, ktore zapewnia dobra
edukacje i treningi, bo w tym wieku od sportu odplywa najwiecej dzieci. W
tym wieku mlody czlowiek musi podjac decyzje, czy idzie w sport, czy na
studia. Liceow z pilka reczna mamy teraz w Polsce trzy.
Rozmawial:
Lukasz Majchrzycki
(Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *