Dzien dobry – tu Polska – sobota, 18 lipca 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 187(5447) 18 lipca 2020 r.
W E E K E N D

Koronawirus w Polsce-stan na dzis:
39.407 ZAKAZONYCH, 1.12 ZMARLYCH, 29.506 WYLECZONYCH
—————————————————————————————-

MARZENIE PRZECIETNEGO POLAKA
A gdy sie skoncza PiS-u dni
i wladze- Polski zbawcy
beda czworkami do pierdla szli-
zlodzieje i szubrawcy.
O zdrowie dzis szczegolnie dbam
Rodacy moi mili.
Bo jest bezcenne jesli mam
Tej pieknej dozyc chwili!
(MS)
Nad.Lech R. Lyczywek

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

MARYNARZ DO MARYNARZY W SPRAWIE MARYNARZA
Drodzy Przyjaciele!
Jako ludzie pracujacy na morzu i w shippingu znacie rozne przypadki kiedy
nasi koledzy po fachu potrzebuja pomocy.
Ci co czytaja Gazete Gargamela znaja sprawe Wojtka Ilkowskiego 31-letniego
AB z PZM, ktory polecial w styczniu na wakacje do dziewczyny o imieniu Hope
w Chinach.
Mial wrocic 22 lutego, ale pech chcial ze pandemia zatrzymala go w Chinach.
Mial ubezpieczenie na podroz w Warcie i dwa razy je przedluzal, ale jak
nagle zachorowal w czerwcu to niestety nie mial waznej polisy.
Wojtek doznal ostrego zapalenia trzustki i konieczna byla operacja. Rodzina
i przyjaciele Hope zlozyli sie na depozyt, aby zostal przyjety do szpitala.
Jest juz po operacji i jego stan sie poprawia.
Rodzina i przyjaciele zorganizowali zbiorke na stronie
https://www.siepomaga.pl/wojciech-ilkiewicz jest juz 158 tys. PLN! Ale to
dopiero polowa kosztow leczenia. Przeczytajcie prosze prosbe ojca na tej
stronie.
Dobry jest tez artykul o nim w Gazecie Wyborczej
https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,26115003,wojtka-koronawirus-uwiezil-w-chinach-teraz-w-obcnym-kraju-walczy.html
Zweryfikowalismy od poczatku jego dane z PZM. Armator potwierdzil ze jest
pracownikiem kontraktowym i nie ma zadnych swiadczen na wolnym.
Ale zwiazki zawodowe zgodzily sie wplacic zaliczka na jego konto.
Polonia w Chinach tez bardzo sie stara zeby zebrac potrzebne fundusze.
Rodzina nie jest zamozna, juz zastawila mieszkanie w Lodzi, ale nie wiadomo
ile jeszcze bedzie kosztowac jego pobyt i powrot.
Prosze o wplaty jakiekolwiek i przekazywanie tej prosby dalej, moze po raz
kolejny nasza solidarnosc pomoze koledze w potrzebie.
Pozdrawiam
Marynarz Zbyszek
———————
Gargamel:
Calym sercem popieram!.Wplacajcie bezposrednio na �sSiepomaga”, bo prezes
Livru Slawek Janus jest na urlopie. Zgomadzone przez Was dotychczas na
koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela 1.800 zl dla Wojtka przekazujemy
do Siepomaga
W poniedzialek wydrukuje list Ojca Wojtka z najnowszymi informacjami o
zdrowiu Syna

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.9263 PLN Euro: 4.4827 PLN Frank szw.: 4.1647 PLN Funt:
4.9331 PLN
Gielda 17.07.2020 r. godz. 17.00 WiG 51046 (-0.15%) WiG30 2071 (-0.26%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.85 PLN Euro: 4.40 PLN Funt: 4.84 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.81 PLN Euro: 4.37 PLN
Funt: 4.86 PLN

Pogoda w kraju
W wielu regionach pojawia sie burze, ktorym towarzyszyc beda opady deszczu
i porywisty wiatr. Termometry pokaza maksymalnie 27 stopni Celsjusza.

J U Z P O W Y B O R A C H
————————————–
Juz po wyborach. Coz, tak bywa,
Ze los usmiecha sie nie do nas.
Raz sie wygrywa raz przegrywa,
Ale gra jeszcze nie skonczona.

W Kole Fortuny rzadka gratka!
Stawka wysoka! Warto grac!
Choc trudna czeka nas zagadka,
Nie wolno w miejscu biernie stac.

Mozemy zostac zwyciezcami,
Chociaz na chwile swiatlo zgaslo.
Kolejna runda jest przed nami,
Tylko odgadnac trzeba haslo.

Krotkie dwa slowa, osiem liter,
A kategoria: Powiedzenie.
Skup sie! Dowody masz niezbite,
Ze rozum w cenie. Wlacz myslenie!

Co to za haslo? Kto pomoze?
Kto sie domysla, wpadl na trop?
Byle nie bylo jeszcze gorzej,
Bo grozi bankrut albo stop.

Ma byc jak w Rzymie lub Paryzu,
Wszak gospodarka pnie sie wzwyz.
Premier obiecal miske ryzu,
Stad pewnie haslo: JADAC RYZ!

Niestety pudlo. To nie to!
Nam to z czyms innym sie kojarzy.
Bardziej pasuje: WIDAC DNO,
Bo takich mamy gospodarzy.

Znow blad. Nie wolno sie poddawac!
Sprobujmy zagrac jeszcze raz.

Co jest trafniejsze, trudna sprawa,
Czy CWANY LIS czy RABAC LAS?

Miny wam zrzedly? Pomozecie?
Musimy znalezc sie w finale!
Gdy chcemy liczyc sie na swiecie,
Nie odpuszczajmy! Grajmy dalej!

Dziesiec milionow wola: Bis!
Az w koncu kazdy z nas odgadnie,
Ze haslem nie jest: WYGRA PIS,
Lecz to wlasciwe brzmi dosadniej.
—————-
Wojciech DABROWSKI

WOLNE (O)SADY na weekend.
Czytajcie, komentujcie, podawajcie dalej. Zapraszam.-
Kamil Durczok
Szymon Holownia zachowuje sie, jakby ktos mu ukradl Belweder. Choc te jeki
i biadolenia wydaja sie znajome. Mowili tak przegrani bardziej doswiadczeni
od niego. Zawsze uderzali w ton glebokiego zalu i pretensji do wszystkich,
ktorzy nie dostrzegli ich znakomitego planu dla Polski. I nie wybrali jego
glosiciela. Jesli kandydat niezalezny nie chce isc ta droga, czas porzucic
gorzkie zale.
Szymon w Bialymstoku:
„Bede prezydentem roznych Polakow, a nie jednej czy drugiej polowy.
Wszystkim nalezy sie szacunek, bez wzgledu na to skad przychodza, w co
wierza i co mysla”.
Szymon po wyborach:
„Widze histerie hunwejbinow Trzaskowskiego „, dlaczego ja nie wzywalem,
ze to bedzie moja wina, ze Duda wygra. Ja, ktory tyle zrobilem dla
Trzaskowskiego. Ich pycha i ich buta nie ma granic”.
Tak wyglada w praktyce zapowiadana prezydentura „roznych Polakow” i
szacunek do nich. Komentarz wlasciwie zbedny. Minelo ledwie kilkanascie dni
od deklaracji do jej brutalnego sprawdzenia w praktyce. I oto efekt. Ciezka
obraza na caly swiat. Atak zamiast refleksji. Na slepo. Uderzenie w
zwolennikow Trzaskowskiego, bo to elektorat podobny do mordercow z
komunistycznych Chin (porownanie samobojcze, hunwejbini zabijali i
torturowali ludzi w czasie rewolucji kulturalnej). Jek zawodu: Ja, ktory
tyle zrobilem dla Trzaskowskiego, choc wcale nie musialem” Czarna
niewdziecznosc.
Witamy w polityce, prosze pana. Tu sie jencow nie bierze.
To, ze Holownia jest na politycznym boisku trampkarzem, bylo jasne od
poczatku. Mlodzienczego zapalu starczylo na start. Potem byl sondazowy
szczyt na ktorym wygrywal w II turze z Andrzejem Duda. A potem, dla kazdego
sledzacego polityke od lat, oczywisty zjazd po sondazowej pochylni.
Holownia w finale osiagnal tak slaby wynik nie dlatego, ze mial zla
kampanie. Przeciwnie, stawial trafne diagnozy, sypal (w przeciwienstwie do
Trzaskowskiego) przykladami kretactw, klamstw i afer, a potem proponowal
terapie. Konkretne rozwiazanie. Trzymal reke na pulsie i reagowal – jak po
dramacie zwierzat w Radysach, kiedy blyskawicznie pojawil sie w schronisku
na Paluchu i zapowiedzial powolanie rzecznika praw zwierzat.
Holownia tracil do czolowki coraz wiecej bo logika wyborow w Polsce jest
nieublagana. Od 30 lat. A w tej logice bezpartyjni kandydaci sa bez szans.
Do mitycznego, apolitycznego i niereprezentowanego przez nikogo elektoratu
odwolywali sie powazniejsi gracze niz znany z TVN Holownia. Polegly takie
tuzy jak Jacek Kuron czy Zbigniew Religa. Legendarny kardiochirurg na
polmetku kampanii zdawal sie byc nawet faworytem wyscigu do Palacu. Ale
Polacy po prostu wola sprawdzone, a nawet zgrane karty, niz nowa talie, w
ktorej cholera wie co sie znajduje.
Wiec Holownia przegral. I porazka byla raczej latwa do przewidzenia, kiedy
tylko oglosil swoj start. Przegral z marnym wynikiem, jesli zwazyc, ze
trzecie miejsce w wyborach prezydenckich zajmowali tez Lepper i Kukiz –
pierwszy z poparciem ponad 15 procent, drugi z ponad 20 procentami.
I tu zaczyna sie zalosny lament. Bo nie w przegranej problem a w tym co
Holownia mowi po wyborach. Jesli taktyka na budowe nowej formacji ma byc
atak skierowany w 9 milionow wyborcow Trzaskowskiego, to koniec marzen SH o
wielkiej polityce jest rychly. Krystyna Janda juz oczekuje przeprosin, a
miliony maja pelne prawo poczuc sie obrazone. Kandydat niezalezny,
polegajacy wylacznie na wlasnej wiarygodnosci, bez aparatu partyjnego, nie
moze sam sobie zaprzeczac. Nie mozna szanowac „roznych Polakow” i wyzywac
oponentow od hunwejbinow. Nie moze wybrzydzac nad dzisiejsza polityka i
siegac po jej najgorsze wzorce. Nie moze wreszcie wskazywac winnych, nie
biorac wlasnych bledow „na klate”.
„Mozemy dalej obijac sie o sciany i lkac nad tym, ze zabraklo procenta.
Taka Polske uratuje od samej siebie tylko ktos ze swiezym spojrzeniem” – z
narcystyczna emfaza dowodzi Holownia.
Ale nie uratowal. Wyborcy go po prostu nie chcieli, a przynajmniej nie
chcieli w liczbie umozliwiajacej chocby podjecie walki o 2 miejsce. W tej
kampanii cos zazgrzytalo, skoro z sondazowego zwyciestwa w II turze zostalo
tylko 13 procent. I poki kandydat ze sztabem tego nie przepracuja, nie
pomoga okrzyki: glosujcie na mnie, bo mam talent.
Kamil DURCZOK

Slowo na sobote
CZEGO OPOZYCJA MOZE SIE NAUCZYC OD PiS
Opozycja wciaz przegrywa z PiS, choc sposob na wygrana ma od lat przed
oczami:
wystarczy zeby nauczyla sie od PiS kilka zasad postepowania. Nie agresji i
lamania prawa czy pazernosci, ale po prostu – skutecznych metod osiagania
celow. Bo w polityce na nic zdaja sie szczytne hasla, jesli nie umie sie do
nich przekonac ludzi. A skoro PiS umie, czemu by sie od niego tego nie
nauczyc
i nie pokonac przeciwnika jego wlasna bronia? Do tego namawiaja mistrzowie
najlepszych sztuk walki: zeby nie tylko slabosc, ale i sile przeciwnika
wykorzystac przeciwko niemu. Jakie to sztuczki? Proste. Tyle ze powtarzane z
ogromna konsekwencja. W razie porazki PiS nigdy nie rzuca sie do gardla
swoim.
Zawsze przegryza krtan przeciwnikowi. A partyjne brudy pierze na zapleczu,
na
zewnatrz nie okazuje slabosci. Kiedy Kaczynski przegrywal wybory, a
przegrywal
je wiele razy, nie robil rozliczen we wlasnym obozie. To znaczy robil, ale
po
cichu – oficjalnie chodzil po mediach i opowiadal, jak w 2014 roku, ze
wybory
byly sfalszowane. Liderzy opozycji, juz dzien po klesce zaczynaja wzajemnie
sobie ublizac. Partia Kaczynskiego nawet gdy jest w rozsypce i targaja nia
wewnetrzne ostre konflikty, stara sie zrobic na wyborcach wrazenie zwartej i
silnej, takiej ktorej ludzie moga zaufac, ktora wie, co robic i stanowi
jednosc. Kiedy ktos popelni blad, nawet bardzo powazny, partia stoi za nim
murem i broni go do upadlego, wysylajac do dzialaczy i wyborcow jasny
sygnal:
jesli jestes z nami, wlos ci z glowy nie spadnie. Czlonkowie opozycji sami
siebie ciagle lajaja (na przyklad za rzekoma pogarde dla wyborcow PiS),
krytykuja i nieustannie za cos przepraszaja. Wielu jej wyborcow ma
wrazenie, ze
wlasciwie trzeba sie wstydzic mieszkania w duzym miescie, wyksztalcenia,
znajomosci jezykow, kultury i dobrych zarobkow. PiS opowiada swoja „prawde”
z
przekonaniem, prostymi i krotkimi haslami. Wie, ze rzad dusz zdobywa ten,
kto
zdola przekonac ludzi do swojej wersji zdarzen. Opozycja nie ma swojej
opowiesci o Polsce, powtarza tylko, ze PiS klamie. Dobrym przykladem jest
procedowany w sejmie projekt ustawy o wspieraniu tradycji narodowych RP,
przewidujacej areszt za obchodzenie Halloween, na przyklad zabawe w
„cukierek
albo psikus” w stroju diabla czy czarownicy – typowy temat zastepczy,
efektowny, ale kompletnie niewazny, podrzucony, zeby odwrocic uwage ludzi od
czegos naprawde istotnego jak nieprawidlowosci w przebiegu wyborow i
skandaliczna rola TVP. Poslowie opozycji czesto tlumacza zawile swoje
racje, w
dodatku poslugujac sie specjalistycznym jezykiem.PiS korzysta z umiejetnosci
fachowcow. Slucha socjologow, u ktorych zamawia fachowe analizy. Dzieki nim
zna
swoj elektorat i wie, czego ludzie naprawde potrzebuja. Nie dziala jak
opozycja, na „czuja”, politycy tej partii nie robia tego „co im sie wydaje”

ale dokladnie wiedza, czego chca. PO dopiero po przegranej Trzaskowskiego
zapowiada, ze „bedzie pracowac nad wschodem Polski”, czyli odzyskaniem
poparcia
w tamtych regionach. Tyle, ze o tym, ze ma „problem ze wschodem” bylo
wiadomo
od co najmniej 2005 roku. PiS-u nie obchodzi niczyja zla opinia o jego
postepowaniu. Robi to, co chce robic i nie przejmuje sie krytyka. Opozycja
zas,
nie dosc, ze krytykuje sie nawzajem, to potrafi czmychnac, kiedy PiS czy TVP
mocniej tupna. PiS wie, ze w ludziach trzeba wzbudzic emocje. Politycy tej
partii nie sa nijacy, zawsze sa jacys. Czesto koszmarni, ale zawsze jacys.
Maja
wyraziste osobowosci i charaktery. Sa charakterystyczni. Jak z tym jest po
stronie opozycji – wiadomo. I sam Rafal Trzaskowski tego problemu nie
rozwiaze.
PiS nigdy nie mowi, ze czegos sie nie da, przeciwnie, testuje i przesuwa na
swoja korzysc granice tego co wolno. A jesli czegos naprawde sie nie da, PiS
udaje, ze sie da. Opozycji zdarza sie uzywac argumentu, ze nic nie moze
zrobic,
bo nie ma przeciez w sejmie wiekszosci. Mam wrazenie, ze opozycja po tych
wyborach nie powinna od razu rzucac sie wir dzialania, tylko usiasc
spokojnie i
wreszcie to i owo przegadac i przemyslec
Eliza MICHALIK

I rym, cym, cym- Stanislaw Tym
CIAG DALSZY NASTAPI
Ja na strachy jestem odporny. Nie tacy juz mnie straszyli i to prawie od
urodzenia.
Czesc, Polaku, plci obojga. No i co powiesz o tej ostatniej niedzieli? Jak
ci sie to tango podobalo? Bardzo jestem ciekaw, kogo wybrales. Mamy noc z
niedzieli na poniedzialek. 12 na 13 lipca. Stary dziadyga ze mnie, urodzony
za czasow przedwojennego prezydenta Ignacego Moscickiego, ale przylaczam
sie dzis do mlodych, ktorzy glosowali na Rafala Trzaskowskiego. I tych
starszych, ktorzy tez maja dosc. Nazywania nas ideologia, a nie ludzmi.
Pozbawiania nas „polskiej duszy” – cokolwiek by to mialo znaczyc. Wmawiania
nam, ze jestesmy stowarzyszeni z UE, choc od 16 lat do niej nalezymy. No i
tymi obietnicami o minimum 2 tys. euro miesiecznie, 44. emerytura,
milionowymi czekami bez pokrycia nalepianymi na wielkie kawaly tektury.
Moje spracowane flaki sie wywracaja, gdy czytam, ze prokurator generalny
tuz przed wyborami zafundowal 50 motopomp podkarpackim gminom. Pieniadze
wzial z Funduszu Sprawiedliwosci, ktory ma wspomagac ofiary przestepstw. I
jeszcze klamal, ze fundusz powstal dzieki Andrzejowi Dudzie. Nie. To
nieprawda – istnieje juz od 23 lat, a wtedy prezydentem byl Aleksander
Kwasniewski. No i co, Polaku, powiesz? Nie mow, bo ja wiem. To bylo pytanie
retoryczne.
O, a teraz flaki zawiazuja mi sie na supel. Od tego sliskiego, oblepionego
pisowskim kurzem straszenia. LGBT, Niemcami, zabijaniem starcow,
masturbacja w przedszkolach, wychowywaniem dzieci przez ojca i stryja,
komuchami w sadach. Takze tym, ze Polska sie cofnie, jesli nie wygra Duda.
Moze sie jeszcze bardziej cofnac? Moze, oczywiscie. Tam, gdzie juz miejsca
nie ma na bycie panstwem unijnym. W absolutyzm nieoswiecony.
Ja na strachy jestem odporny. Nie tacy juz mnie straszyli i to prawie od
urodzenia. 1 wrzesnia Hitler, 17 wrzesnia Stalin. Po wojnie, ktora podobno
wygralem, straszono mnie amerykanska bomba atomowa, stonka ziemniaczana,
zaplutymi karlami reakcji, podzegaczami wojennymi z Wall Street. Harrym
Trumanem, Lionelem Hamptonem i bikiniarzami z fryzura zwana plereza. Potem
nastal Gomulka, ktory straszyl mnie imperializmem i wszedzie domagal sie
uznania Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Ostrzegal przed polskim
pisarzem o moralnosci alfonsa i przed syjonizmem – czyli Adamem Michnikiem
i wszystkimi innymi Zydami. W Grudniu ’70, gdy na rozkaz PZPR strzelano do
stoczniowcow na Wybrzezu, tow. Kociolek straszyl „elementami chuliganskimi
siejacymi zamet i niemajacymi nic wspolnego z klasa robotnicza”. Za Gierka
przestrzegano mnie przed KOR-em, Halina Mikolajska i Jackiem Kuroniem. I
tak dalej, i tak dalej.
Dzis juz sie niczego nie boje. Zwlaszcza ksiezy grozacych piekielnym
ogniem. W przeciwienstwie do Andrzeja Dudy, ktory przez cala kampanie
wyborcza machal rekami, by odgonic od siebie widmo debaty z Rafalem
Trzaskowskim. Teraz przed nami widmo zemsty ulicy Nowogrodzkiej. Kaczynski
oslabienia swojej wladzy i wzmocnienia opozycji tak gladko nie przelknie. A
przeciez to, co zrobil prezydent Warszawy, bedzie mialo swoj dalszy ciag.
Musi miec, to logiczne. Nikt od lat takiego politycznego numeru nie
wykrecil. Takiego entuzjazmu nie wzbudzil. Kto by sie spodziewal, ze
jestesmy wlasnie swiadkami poczatku konca PiS. Brzmi zbyt zadziornie?
Madziu, Franku, Irenko, Zosiu – wiem to z doswiadczenia. Czasem dlugopis
szybciej sie wypisze, niz czlowiek sie spodziewa. Mozna oczywiscie zanurzyc
wklad w goracej wodzie, ale to zawsze wyjscie na piec minut.
Stanislaw TYM

En passant
M A M 10 M I L I O N O W…
” oczekuje propozycji. Rafal Trzaskowski, kandydat opozycji, w brawurowy
sposob zdobyl ponad 10 mln glosow i przegral o wlos z urzedujacym
prezydentem Duda i wielka machina panstwowa, ktora za nim stala. Tym samym
Duda jest drugim – po Kwasniewskim – prezydentem wybranym na nastepna
kadencje.
Prezydent pracowal na swoja reelekcje przez piec lat, jezdzil po kraju,
odwiedzil wszystkie powiaty, na jego zwyciestwo rozdano i obiecano miliardy
zlotych, glaskal i calowal dzieci, tanczyl z niezliczonymi gospodyniami
domowymi, klanial sie nisko w Bialym Domu, wyglosil setki przemowien,
uscisnal miliony rak, klekal i modlil sie, az Pan Bog go wysluchal.
Natomiast Rafal Trzaskowski zostal sie z ogromnym sukcesem, ktory trudno
skonsumowac. Podniosl opozycje z kolan i wybil sie na jej przywodztwo, stal
sie nadzieja milionow Polakow, ktorzy „maja dosc”. I co teraz? Co dalej?
Zewszad slychac porady. „10 milionow ludzi to ogromny kapital – nie wolno
tego stracic! Trzeba go zainwestowac w przyszlosc Polski. Nie mozna
zdradzic! Nie mozna rozczarowac. Koniecznie trzeba zagospodarowac”.
Wszystko to pieknie brzmi, ale to tylko dobre checi i oczywistosci, a co
poczac ze zwyciestwem – nie wiadomo. Przekazac Platformie nie mozna, gdyz
ona stracila swoj powab, tak jak jej poprzedniczka Unia Wolnosci. Platforma
jest wyczerpana, polzywa. Jeden z jej wiceprzewodniczacych Tomasz Siemoniak
opowiadal w TOK FM, ze przyjezdzali do jakiejs miejscowosci, szukali
kontaktow, a tam milczenie, brak odzewu, cisza. To nie piec, ale dziesiec i
wiecej lat zaniechan – mowi – lekcewazenia „terenu”, pracy z ludzmi na
dole, radnych, mlodych, ktorym by sie chcialo chciec.
Jezeli tak mowi wiceprzewodniczacy, to co uslyszymy daleko od centrali na
Wiejskiej? Racje maja ci, ktorzy mowia, ze Platforma nigdy sie nie
rozliczyla z przegranych wyborow – parlamentarnych, samorzadowych,
europejskich. Bala sie prawdy, bala sie rozhustac lodke, a mimo to nabrala
wody.
10 mln ludzi nie moze czekac, az Platforma zrzuci stara skore i (jesli to
mozliwe) odzyska wigor. Czesc z nich glosowala nie za Trzaskowskim, ale
przeciw PiS, i nie czuje sie z nim zwiazana. Ale wielu ludzi czeka na
konkret. Wladza mowi konkretnie – bedzie atakowac wszystko, co wolne i
samodzielne: samorzad, wymiar sprawiedliwosci, niezalezne media. Jak
pokrzyzowac te plany?
Czy system ograniczonej, nieliberalnej, autorytarnej demokracji wyborczej
jest do obalenia w drodze wyborow? Sedziwy publicysta wegierski zamieszkaly
w Austrii Paul Lendvai w biografii premiera Wegier („Orb�An”, wydawnictwo
Kultura Liberalna) mocno watpi, czy system Orb�Ana mozna odrzucic droga
wyborow. Tytul ostatniego rozdzialu brzmi „Czekanie na cud”. Lendvai,
urodzony w 1929 r. (!), moze czekac i oby mial zdrowie, ale 10 mln wyborcow
– nie. Na cos trzeba sie zdecydowac, czegos trzeba bronic. Niech to „cos”
nazywa sie Minimum Demokratyczne, Forum Demokratyczne, ruch stowarzyszen,
partii, samorzadow, rodzin i osob prywatnych, ale niech sie stanie!
Daniel PASSENT

W I A D O M O S C I C E L N E, A L E Z A T O B E Z C Z E L N E
Kronika popkulturalna Kuby Wojewodzkiego.
* Odbyla sie debata prezydencka. Panowie zachowali dystans spoleczny, jeden
byl oddalony od drugiego o 374 kilometry. Wygral Rafal Trzaskowski. Jego
nieobecnosc w Konskich ogladalo o 1,7 mln wiecej osob niz nieobecnosc
prezydenta w Lesznie.
* Jest. Nareszcie. Nadszedl dlugo oczekiwany rozwod najbardziej kolorowej
pary nie tylko polskich mediow. Ilona Felicjanska rozwodzi sie z Paulem
Montana. Po czterech miesiacach malzenstwa. Szkoda. Z licznych skandali i
aresztowan ewidentnie wynikalo, ze maja te same zainteresowania.
* Tomasz Kammel swietowal na Instagramie 23-lecie swojej pracy w TVP.
Ciekawy powod do radosci. Tomasz zdobyl popularnosc dzieki programowi
„Randka w ciemno”. Pamietam. Taki Tinder naszego dziecinstwa.
* Dobra wiadomosc dla pijacych. Kasia Warnke i Piotr Stramowski zostali
wspolnikami Janusza Palikota w produkcji wodki kraftowej. Ryzykowny ruch.
Jak sie przesledzi procenty poparcia Janusza na mapie politycznej, to
ewidentnie widac, ze ma z nimi problem.
* Najslynniejszy ostatnio swir-filozof, czyli Ziemowit Gowin, znowu
zaskoczyl. W mediach spolecznosciowych oglosil, ze 12 lipca zaglosuje na
Rafala Trzaskowskiego. Podobno ojciec jest pierwszym bohaterem syna. Na
bank syn nie jest ostatnim problemem ojca.
* Marcelina Zawadzka, prezenterka „Pytania na sniadanie” w TVP oraz
modelka, zostala oskarzona o oszustwa skarbowe, pranie brudnych pieniedzy
oraz falszowanie faktur. Gratuluje. Wszystkie zlosliwe stereotypy na temat
intelektu modelek wlasnie zostaly oddalone.
* Malgosia Rozenek-Majdan pokazala pokoik syna Henryczka. Pokazala wozek
syna Henryczka. Koszyczek Henryczka z Henryczkiem. Opowiedziala o tym, kto
bedzie chrzestnym Henryczka i jak bedzie wygladala pierwsza impreza
Henryczka. Henryczek po porodzie wazyl 3,9 kg. Tyle trzeba, zeby uratowac
kariere.
* Od 8 lipca Polacy mieszkajacy w Stanach Zjednoczonych maja dostep do
kanalu TVP Info. Szok i niedowierzanie. Najpierw Donald Trump, potem
Covid-19, a teraz jeszcze to.
* TVN szykuje serial komediowy „Krolestwo kobiet”, w ktorym cztery obce
sobie panie przez jednego mezczyzne wpadaja w sam srodek kryminalnej afery.
Zagraja m.in. Krystyna Janda i Artur Zmijewski. Nie sledze „Ojca Mateusza”,
ale Artur musial cos nawywijac, skoro zmienia parafie.
* W filmie produkowanym przez Dorote Rabczewska i jej meza, poswieconym
tzw. dziewczynom z Dubaju, wystapi Jan Englert. Ostatnio pan Jan nakrzyczal
na mnie, ze nie podnosze poprzeczki. Wybaczam i wiem, ze da rade. Jego
Zygmunt w „Kolumbach” tez byl poddawany torturom.
* Sebastian Fabijanski tradycyjnie w formie. Tym razem aktor poinformowal
swiat na Instagramie swojej narzeczonej, Julii Kuczynskiej, ze nigdy nie
bedzie jej mezem. Brawo. To sie w futbolu nazywa „zaliczyc asyste”.
* Aktorka oraz poslanka PiS Dominika Figurska spodziewa sie szostego
dziecka. Gratuluje. Nie znam jej z zadnego filmu, a wylacznie z historii, w
ktorych zdrade malzenska przeplata cytatami z „Dzienniczka” siostry
Faustyny. Ze mnie takiej religijnosci nie uczyli w szkole. Spokojnie
mialbym trzy szostki.
* Antek Krolikowski idzie na rekord. Aktor rozstal sie wlasnie ze swoja
partnerka i aktualnie spotyka sie z aktorka Joasia Opozda. Przejrzalem jej
filmowe CV. Zwykle sa to role typu modelka w klubie, pielegniarka na
korytarzu, tudziez klientka w sklepie. Wie, co to znaczy byc epizodem.
* 10 lipca ruszylo internetowe Radio Nowy Swiat. W ramowce imponujacy
kolektyw. Wojciech Mann, Grzegorz Markowski, Kuba Badach, Jan Chojnacki,
Krzysztof Materna, Andrzej Poniedzielski czy bracia Waglewscy. Jako ze
reprezentuje konkurencje, to bede sluchal, ale nie bede sie cieszyl.
* Na platformie YouTube Patryk Vega zaprezentowal serial dokumentalny
dotyczacy tzw. afery podkarpackiej. Ma byc to akcja promujaca jego nowy
film „Petla”. Obejrzalem. Sylwestrowi Latkowskiemu przybyl grozny konkurent.
* Paulina Krupinska, matka dwojga, wyznala, ze chcialaby miec ze swoim
mezem jeszcze jedno dziecko, ale to, co ich ogranicza, to wygoda i
lenistwo. Brawo za szczerosc. Wszystko wskazuje na to, ze bedzie to
niedlugo jedyny dostepny srodek antykoncepcyjny.
Kuba WOJEWODZKI

Pracowita, jak malo kto
J U S T Y N A K O W A L C Z Y K
Justyna Kowalczyk. Dla polskich biegow narciarskich byla tym, kim Adam
Malysz dla skokow. Z dyscypliny, ktora interesowali sie nieliczni, uczynila
jeden ze sportow narodowych, gromadzacych przed telewizorami miliony widzow.
Nic nie widzialam, nic nie czulam, finiszowalam do upadlego. Bylam
zmeczona, ale na szczescie Marit Bjoergen bardziej. O 0,3 s bardziej –
opowiadala, nie kryjac radosci, po zwycieskim biegu na 30 km stylem
klasycznym podczas igrzysk w Vancouver.
To, co wydarzylo sie w 2010 roku, bylo jednym z najpiekniejszych obrazkow w
historii polskiego sportu. Na ostatnich metrach Kowalczyk skutecznie
odparla atak Marit Bjoergen, wyprzedzila ja o ulamki sekund, a za meta z
wycienczenia padla na ziemie. I choc stala juz na trzecim stopniu
olimpijskiego podium w Turynie, wygrywala mistrzostwa swiata, Puchar Swiata
i Tour de Ski, to wlasnie ten triumf w Kanadzie dal jej spelnienie, a
Polsce wyczekiwane od prawie 40 lat zloto zimowych igrzysk.
KOLEKCJONERKA REKORDOW
O tym, jak duzej rzeczy dokonala, swiadczy fakt, ze trzy medale dla Polski
na jednych igrzyskach zdobyly jeszcze tylko Otylia Jedrzejczak (Ateny 2004)
i Irena Szewinska (Tokio 1964), ktora wreczala jej w Vancouver zloto. –
Spotkalysmy sie przed dekoracja i wyobrazcie sobie, ze chciala ode mnie
autograf. Ona – siedmiokrotna medalistka. Nie zastanawiam sie nad tym, czy
dorownam pani Irenie. Sportowiec o takich rzeczach nie mysli, tylko trenuje
i walczy – zaznaczala Kowalczyk.
Trenowala i walczyla tak mocno, ze cztery lata pozniej w Soczi wygrala
jeszcze 10 km klasykiem, startujac ze zlamana koscia srodstopia. I to
wlasnie to zloto ceni podobno najbardziej. Po zyciowych zawirowaniach,
utraconej ciazy i walce z depresja. Pani Irenie nie dorownala, ale z
piecioma medalami zostala najbardziej utytulowana polska olimpijka w
zimowych igrzyskach.
Dowodow uznania i sympatii kibicow nie brakowalo. Rekordowe piec razy z
rzedu (2009 – 2013) zwyciezala w plebiscycie „Przegladu Sportowego” na
najlepszego sportowca roku. Byla dumna, choc jeszcze wieksza duma
rozpierala ja, kiedy slyszala, jak trenerzy stawiaja ja za wzor dzieciom.
Okazja do zabawy na Balu Mistrzow Sportu przechodzila jej zawsze kolo nosa.
Pani Justyna miala wtedy swoj wlasny bal, czyli Tour de Ski. Zawody uwazane
za pieklo dla biegacza wygrala az czterokrotnie.
– Dla niej jedyna przyjemnoscia sa narty – przekonywala mama Janina. Ale
narty pierwsza miloscia nie byly. Do 15. roku zycia wolala lekkoatletyke, o
bieganiu po ubitym sniegu nie myslala, na poczatku wcale jej sie to nie
podobalo. Rodzice mieli juz dla niej plan. Chcieli, by poszla w slady brata
i siostry, studiowala medycyne i zostala lekarzem. Pojechala jednak na
pierwsze zawody, wygrala i nie bylo juz odwrotu.
CUD W BESKIDACH
Jak to sie stalo, ze w kraju, w ktorym kilka lat wczesniej malo kto
wiedzial, co to sa biegi, w ktorym nie bylo odpowiedniego zaplecza do
treningow, dziewczyna z Kasiny Wielkiej zdobyla medale, pieniadze i
popularnosc? Trener Aleksander Wierietielny, z ktorym przez lata tworzyli
jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetow w polskim sporcie, podkresla, ze
tajemnica tkwi w jej pracowitosci. Potrafila trenowac jak malo kto. Czasami
przecieral oczy ze zdziwienia, ze mozna tak harowac. We wrzesniu ubieglego
roku minelo 20 lat od ich pierwszego spotkania.
„Nie moglam miec lepszego trenera. Zawsze stal za mna murem, a ja za nim.
Madra dziewczyna bylam, ze nie ulegalam wszystkim podpowiadaczom, ekspertom
roznej masci, tylko wierzylam Wierietielnemu. Ta wiara przeniosla gory” –
wspominala na Instagramie.
Kiedys w rozmowie z „Rzeczpospolita” powiedziala, ze nie ma zamiaru byc
babcia na nartach, odejdzie, gdy skoncza sie dobre wyniki, bo na
przecietnosc szkoda zdrowia, pieniedzy i pracy ludzi. Po nieudanych
igrzyskach w Pjongczangu (piec startow bez podium) postawila wiec na
maratony, zrezygnowala z Pucharu Swiata, przyjela role asystentki
czlowieka, ktoremu zawdziecza wszystko. Teraz sama uczy sie byc dobrym
trenerem. Nadzieja, ze uda sie jej wychowac nastepczynie, nie gasnie.
Tomasz WACLAWEK
————–
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
——————————————-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *