Dzien dobry – tu Polska – sobota, 16 marca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 72 (5102) 16 MARCA 2019 r.
W E E K E N D

Z cyklu prawdy gorzkie, ale prawdziwe:
-ROZNICA MIEDZY PEDAGOGIEM, A PEDOFILEM POLEGA NA TYM, ZE
PEDOFIL…RZECZYWISCIE KOCHA DZIECI!
I nic na to nie poradze.- Wasz:
Gargamel Zgorzknialy

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 1.778,82 (tysiac
siedemset siedemdziesiat osiem zl osiemdziesiat dwa gr). Wplynelo w
ostatnim tygodniu 400 zl, a wydatki nie byly realizowane, bo kolejce
pilnych platnosci czeka oplacenie wizyty kontrolnej Moniki Kruszynskiej w
Klinice AKH w Wiedniu.
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
Gargamel: Mam w laptopie kilka nadeszlych w minionym tygodniu,
rozpaczliwych prosb rodzicow o pomoc dla ich chorych dzieci. Nie macie
pojecia, jak ciezko jest odmawiac. Pomozcie zebym nie musial…

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8014 PLN Euro: 4.3037 PLN Frank szw.: 3.7863 PLN Funt:
5.0406 PLN Gielda 15.03.2019 r. godz. 17.00 WiG 60706.57 (+1.17%)
WiG30 2700.47 (+1.23%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.73 PLN Euro: 4.23 PLN
Funt: 4.95 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.70 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 4.99 PLN

Pogoda w kraju
Pochmurno, ale spodziewane sa i przejasnienia, i przelotny deszcz.
Temperatura od 4 stopni C. na Suwalszczyznie do 9 st. C na Dolnym Slasku.

16 marca 1901: w Teatrze Miejskim w Krakowie odbyla sie prapremiera Wesela
Stanislawa Wyspianskiego. W rocznice premiery Wojciech Dabrowski
przedstawia wersje uwspolczesniona:
WESELE’2017 czyli LUDZKI PAN
(dramat w trzech aktach). Rzecz dzieje sie w roku 2017.
Wszystkie postaci, cytaty i didaskalia pochodza z dramatu Wesele.
Dekoracja: izba wybielona siwo, w polswietle kuchennej lampy, nasza
dzisiejsza wiejska Polska, nad drzwiami alkierza ogromny obraz Matki
Boskiej Czestochowskiej w koronie polskiej Krolowej, belki proste z
wypisanym na nich Slowem Bozym i rokiem pobudowania.
AKT I
Scena 1. Czepiec, Dziennikarz

Czepiec:
Coz tam, panie, w polityce?
PiS sie jeszcze trzyma mocno?
Wyjsc nam trzeba na ulice,
Znow cos knuja pora nocna.
Dziennikarz:
A, moj mily gospodarzu,
Mam przez caly dzien dosc PiSu,
Tej obludy przy oltarzu,
Poronionych ich pomyslow.

Czepiec: Pan polityk!

Dziennikarz: Otoz wlasnie
Politykow mam po uszy!
Niech no tylko jeden klasnie,
Niech no tylko sie napuszy,
Juz miernoty chca, niestety,
Sluzyc panu dniem i noca.

Czepiec: My cytomy tu gazety.
Sycko wiemy.

Dziennikarz: A to po co?

Czepiec:
Pon sie boja we wsi ruchu.
Pon nos obsmiwajom w duchu,
Ale wkrotce przyjdzie pora.
Przegonimy dyktatora.
Jakby przyszlo co do czego,
To pojdziemy na calego!

To byc miala dobra zmiana,
A jest ino ciemna strona.

Chor:
Ach, ta chata rozspiewana,
Ach, ta chata roztanczona”

AKT II
(polnoc bije na zegarze w izbie)

Chochol:
Kto mnie wolal, czego chcial?
Kto do tanca bedzie gral?
Przyjdzie tutaj gosci wiele,
Przyprowadzi KOD Kapele.

Co sie w duszy komu gra?
Dosc juz pochlebstw, dosyc braw!
Skonczcie ten chocholi tan”

Gospodarz (majaczac):
Nalej bracie wina dzban!
Jedzie droga Jasnie pan!

Kuba:
A pon musi wielgi byc,
Istny pomazaniec bozy!
Moglby chlostac, wybatozyc,
A pozwala jesce zyc!

Chor:
Ludzki pan! Ach! Ludzki pan!
On ci wyrosl ponad stan!

Stanczyk:
Wielki, bo w blazenskiej szacie.
Blaznow coraz wiecej macie.

Maryna:
O kim mowa? Kto odgadnie?
Tak jak ja odgadlam snadnie:
Proznosc na wysokiej skale,
W swojej wlasnej spiaca chwale.

Gospodarz:
A jak modli sie w kosciele,
Taka godnosc, to przejecie!
Ponoc sa obywatele,
Co mu ciagle wierza swiecie.

Chor:
Ludzki Pan! Ach! Wielki on!
Chyba mu sie marzy tron!

Ludzki Pan:
Znajcie pana, bierzcie zloto,
Dam wam piecset plus, holoto,
Bo ja pan, piekielny pan.
Gardze wami. To moj plan:
Zniszczyc wszystko! Po mnie potop!

Chor:
Wyzsza polka, lepszy sort.
Chyba go tu naslal Czort!

Stanczyk:
Masz tu kaduceus, rzadz,
Mac nim wode, wiecznie mac,
Mac te narodowa kadz,
Serce truj i glowe trac,
Staj na czele!!! Hasaj w tlumie!
Klam. I tak nikt nie zrozumie.

Chor:
Wokol ciebie same mety.
Tys przeklety, tys przeklety!
Zaprzedales Czortu kraj,
Wiec odpowiedz nasza znaj.
Badz przeklety, idzze precz!

Poeta: Polska to jest wielka rzecz.

Dziad:
Przyjdzie czas, ze spoczniesz w grobie,
Polska przetrwa, lecz po tobie
Nie zostanie ani sladu.
Precz przeklety!

Ludzki Pan:Spieprzaj, dziadu.

AKT III
(pokoj jest ciemny, wszystko juz odtad mowione polglosem)

Gospodarz:
Co za sen! Koszmarny sen!
Znowu wybor byl nie ten”

Czepiec:
Mial byc orzel. Jest Stra-szydlo!
Orlom nigdy nie dorowna,
Choc przywdziewa orle skrzydlo,
Nie poleci, lezac w gowna.

Gospodarz:
Orly, kosy, szable, godla,
Wszystko byla maska podla,
Pany, chlopy, chlopy, pany,
A suweren oszukany!

Czepiec:
Dluzej tak nie moze trwac.
Znow sie trzeba za lby brac.

Ino sie napatrzcie piesci,
Niech no ino kaj-gdzie swisne,
Zaraz w ziobrach cos zachrzesci,
Jak w pysk hukne. Za ojczyzne!

Poeta:
Polska dzis to my i oni,
Czyja racja sie obroni?
Kto sojusznik, a kto wrog?

Chochol:
Miales chamie zloty rog,
Miales chamie czapke z pior”

Jasiek (nieprzytomny):
Pieje kur..a, pieje kur”

Chochol: Ostal ci sie ino sznur”
Kurtyna
—————–
Wojciech DABROWSKI
Prezentacja powyzszej wersji Wesela’2017 odbyla sie w czwartek 16 marca
2017 roku podczas programu Kabaretowej Sceny Marka Majewskiego
Wystapili: Wojciech Dabrowski, Marek Majewski i Lubelska Federacja Bardow.

MLODZI PROTESTUJE PRZECIWKO ZMIANOM KLIMATU
Piatkowa akcja uczniow i studentow na calym swiecie uwalnia energie.
Pytanie, co z nia zrobia dorosli.
Oby to byla ostroga do pilnie potrzebnej zmiany spolecznej. W ramach akcji
„Piatki dla Przyszlosci” na calym swiecie, w ponad setce krajow i 2 tys.
miejsc, 15 marca zastrajkowali uczniowie i studenci. Domagaja sie od
politykow, by porzucili wykrety i wreszcie powstrzymali zmiane klimatu. I
tyle.
To protest niezwykly. Zaczelo sie od nastoletniej Szwedki Grety Thunberg,
jej pikiety pod szwedzkim parlamentem i wystapien na konferencjach, podczas
ktorych rozne dorosle wazniaki – jak w Davos – podobno radza, jak poukladac
swiat, a mlodym urzadzic przyszlosc. Greta ma juz nominacje do Pokojowego
Nobla, a nagroda nie bylaby przesada, skoro piatkowa akcja uwalnia taka
energie.
Protest ma zasieg globalny, odbywa sie cyklicznie, teraz wezbral na sile.
Chyba nigdy wczesniej nie udalo sie jednoczesnie wyprowadzic na ulice tak
wielu tak mlodych ludzi z tak roznych spolecznosci, kultur czy wrecz
cywilizacji, skupionych wokol jednego problemu. Iles osob do przyjscia
zachecila moda i internetowy trend, w panstwach Poludnia w pierwszej
kolejnosci demonstruja dzieci i studenci z uprzywilejowanych warstw itd.
Niemniej sam udzial w takim przedsiewzieciu i przede wszystkim swiadomosc,
ze ruszyly sie lacznie wszystkie kontynenty, niesie ladunek, ktorego nie
mozna pominac.
Politykow, zwlaszcza w demokracjach, taki dziecieco-mlodziezowy strajk
uwiera. Pretensje trudno zrzucic na mlodzienczy kaprys czy idealizm, w
odwodzie pozostaje potezny arsenal dowodow. Naukowcy poinformowali nas tez,
co trzeba zrobic, by ocieplenie hamowac. Znane sa stawka i nieciekawe
scenariusze dla nieodleglej przyszlosci. Coz z tego, skoro polityka
zazwyczaj pozostaje na bakier z racjonalnoscia. Mozna wiec spokojnie
przyjac, ze za fasada ewentualnej sympatii do protestujacych i glaskania
ich po glowkach utrzymywac sie bedzie cyniczna taktyka przeczekania.
Niech sie mlodzi wyszumia, znudza, zajma egzaminami, pojada na wakacje. Jak
zmienia rytm, to sie rozprosza i zapomna, byleby nie trzeba z klimatem za
wiele robic, bo – to tez wiadomo – gornicy, przemysl, wyborcze koszty itd.
Recepta jest tylez prosta, co ryzykowna. Rozni przywodcy przejechali sie na
ignorowaniu zmian prowadzacych zwlaszcza do wielkich protestow studenckich.
Droga do maja 1968 we Francji czy Tian′anmen 30 lat temu w Chinach byla
dluga i torowaly ja zaniechania wladz. A gdy brano sie do reform, bylo za
pozno, masa krytyczna juz sie zebrala.
Piatkowe strajki klimatyczne to happeningi, czesto z muzyka i tancem. To
nie „zolte kamizelki”, inny styl i jakosc. Przy czym brak negatywnych
emocji nie znaczy, ze rzecz nie jest na serio. „Nie zabierajcie nam
przyszlosci”, „Przepraszamy za niedogodnosci, probujemy zmienic swiat”,
„Zalezy nam”, „Kiedy klimat wzywa, moim obowiazkiem jest walka” – to
transparenty polskich uczestnikow.
Sila piatkowych strajkow, obok autentyzmu samych protestujacych, jest spory
i uniwersalny potencjal podwazenia autorytetow: szkoly, rodzicow,
przywodcow, biznesu. Slowem: systemu, ktory doprowadzil do obecnego
pasztetu. Jego skala jest planetarna, mlodzi zdaja sobie z tego sprawe,
wiedza, ze to oni w tym balaganie beda zyc. Dlatego strajki moga jeszcze
potrwac i podazyc w nieoczekiwanym kierunku, wymuszajac przy okazji zmiany
stylu zycia, konsumpcji i polityki.
Jedrzej WINIECKI

Kosciol na krawedzi
UPADEK NIEKONTROLOWANY
Kosciol glupial latami. Od kasy, fajerwerkow, usluznych politykierow i
wladzy, chwilami absolutnej. Ci, ktorzy napawali sie pieniedzmi, dobrami i
kolosalnym wplywem na wynik wyborow, czuli sie jak ryba w wodzie.
Pozostalym nie bylo gorzej.
Przez chwile sluchalem rzecznika Konferencji Episkopatu, niezdarnie
tlumaczacego zalosny glos polskich biskupow w sprawie pedofilii. Potem
wylaczylem nagranie. Okazalo sie, ze nawet po 48 godzinach
bezprecedensowego oburzenia, polski kosciol niczego nie zrozumial.
Dojmujaco smutnym widowiskiem byla prezentacja raportu o pedofilii w
Kosciele nad Wisla. Nietrudno znalezc inne okreslenia, moze nawet lepiej
oddajace stan ducha, glownie ofiar ksiezy pedofilow. Skandal, zbrodnia,
tuszowanie przestepstw, krycie kryminalistow w sutannach. Wszystkie mocne,
wszystkie – zwlaszcza w ustach pokrzywdzonych – uprawnione.
Ale dla wiekszosci wiernych zaslepienie, ucieczka przed odpowiedzialnoscia
i prawda, wypieranie winy i groteskowe tlumaczenia, to przede wszystkim
powod do smutku. Mlodsi nie pamietaja. Jednak ci, ktorym przyszlo zyc w
szarych latach komuny, wlasnie w polskim Kosciele widzieli jedyny promyk
nadziei, glos wolnosci, madrosc, przenikliwosc i dalekowzrocznosc, kazaca
myslec, ze ten tekturowy ustroj kiedys padnie.
Co sie stalo, ze pokolenie madrych, odwaznych kaplanow, zostalo zastapione
koscielnymi aparatczykami, ortodoksyjnym betonem, karierowiczami, dla
ktorych kasa stala sie nadrzednym celem dzialalnosci koscielnego aparatu?
Kto przesadzil polskiego proboszcza z roweru do wypasionego mercedesa? Kto
zamienil pokoik u gospodarza we wsi na palace i wille, chyba tylko
przypadkiem nazywane plebaniami?
Ktos powie, ze rozpasanie Kurii Rzymskiej, rozmach bezczelnej defraudacji i
lapowkarstwa, ponury mrok najwiekszych afer Banco Ambrosiano, nie czynia z
naszego Kosciola wyjatku. Nieprawda. Na zadnej wloskiej wsi proboszcz nie
szczyci sie najlepsza fura, najwieksza chata i nie jest tak wbity w
bezczelna dume, jak polski farorz. To na polskiej prowincji proboszcz jest
wazniejszy niz wojt, komendant policji i miejscowy lekarz razem wzieci.
Na ktorym wirazu historii, Kosciol wpadl w smiertelnie grozny poslizg? Kto
jest temu winien? Czy tylko odwieczne ludzkie slabosci, toczace ksiezy tak
samo jak swieckich? Czy moze cos jeszcze?
Wydaje sie, ze Kosciol zaczal sie psuc sie od zbyt bliskich kontaktow z
wladza. Chora symbioza rzedu dusz i wyborczych glosow, korumpowala kler
przez kolejne dekady po odzyskaniu wolnosci w 1989 roku. Byly ekipy
trzymajace hierarchow na wiekszy dystans, byli politycy z bezczelna obluda
wlazacy pod ksieze sutanny. To byl chory romans, dajacy perwersyjna rozkosz
obydwu stronom. Zaden polski polityk nie odwazyl sie tego chorego tanca
przerwac. Zaden nie mial dosc odwagi by, wyciagajacym chciwe lapska
ksiezom, powiedziec „nie”.
A Kosciol glupial. Od kasy, fajerwerkow, usluznych politykierow i wladzy,
chwilami absolutnej. Ci, ktorzy napawali sie pieniedzmi, dobrami i
kolosalnym wplywem na wynik wyborow, czuli sie jak ryba w wodzie. Ci,
ktorzy mieli bardziej mroczne wizje, dawali im upust w pedofilskich
zbrodniach, niejawnych zwiazkach, perwersjach i molestowaniu. Najczesciej
szybko przekonywali sie, ze ziemska sprawiedliwosc ich raczej nie siega.
Wynaturzenie rodzilo wynaturzenie. A Kosciol, grzejacych sie w chwale i
autorytecie Jana Pawla II, stawal sie instytucja coraz bardziej wyjeta spod
prawa. Kler kostnial, bezczelnial i zwiekszal wplywy.Nie warto tu wymieniac
nazwisk, bo zacznie sie licytacja na dobrych i zlych.Nieliczne glosy
opamietania, plynace z diecezji opolskiej, gornoslaskiej czy gdanskiej, i
tak znikaly w morzu glupot wygadywanych przez reszte biskupow. Kazda dobra
robota oddanego Bogu i ludziom wikarego, blakla w cieniu wyczynow innych
duchownych.
Jedno nazwisko warto wymienic, bo stalo sie symbolem koscielno-zakonnej
hucpy. Tadeusz Rydzyk, zakonnik z Torunia. Lider sekty w samym kosciele, za
nic majacy glosy krytyki i twardo wykorzystujacy rzesze swoich zwolennikow
dla tych, ktorzy daja akurat wiecej. Gromadzacy fortune porownywalna z
budzetami najwiekszych miast. Nie boi sie nikogo, straszy, szantazuje,
rozdaje i cofa poparcie. Z Torunia stworzyl nie tylko centrum kultu,
glownie zreszta swojego. Stworzyl tez Mekke dla politykow. Musza sie tam
udac, poklonic, wreczyc dary. Potem moga liczyc na wsparcie. Albo i nie,
kiedy dary nie dosc obfite.
Wpadek, skandali, niejasnych spraw, afer i tajemnic jest mnostwo. Kiedys
przyjdzie czas ich osadzenia.Ale stan umyslu Episkopatu, wydaje sie gorszy
niz mozna by sadzic. Na sam koniec musze wrocic do sprawy, ktora jest
symbolem poziomu obsesji, fiksacji, zacietrzewienia i ciemnoty, toczacej
istotna czesc kleru.
W ostatnich dniach na jaw wyszla instrukcja przygotowania dzieci do
pierwszej komunii. W ramach rachunku sumienia, 9-cio letnie dzieci, musza
sobie, a potem ksiedzu, odpowiedziec na takie pytania jak to, czy sie
masturbuja, co wtedy mysla, czy maja mysli „nieczyste” i czy – dlugo nie
moglem w to uwierzyc – czy wyobrazaja sobie siebie w filmie pornograficznym.
To oficjalny dokument. Rownie oficjalnie trzeba powiedziec: tylko idiota
albo zboczeniec kaze 9-cio latkom odpowiadac na takie pytania. Polscy
biskupi nie stukneli sie w glowe albo w piers, nie powiedzieli: to glupi
pomysl, czas sie z tego wycofac. Jesli nic takiego nie padlo, naprawde nie
ma co liczyc, ze skostnialy aparat koscielny bedzie zdolny do jakiejkolwiek
refleksji i dzialania w sprawie pedofilii.Zal ofiar. Z nadzieja patrzyly na
biskupie glowy po tym, jak Papiez Franciszek calowal reke polskiej ofiary
ksiedza pedofila. Potem dostaly w pysk. Z tym bolem musza zyc.
Przy tej polityce, puste swiatynie sa tylko kwestia czasu. Biskupi z
mozolem piluja galaz na ktore siedza. Wszedzie wietrza spisek. Uwazaja, ze
klopoty zaczely sie od filmu Kler. Glupiej sie juz nie da. Nie.
Kamil DURCZOK

Holdys w „Newsweeku”
K O M I K S
„Gdyby Jezus wrocil dzis na Ziemie, nie zostalby chrzescijaninem”.
„Drugie przybycie” to komiks, ktory mial zadebiutowac w USA 6 marca. Nic z
tego. Fala protestow, jaka uderzyla w wydawce jeszcze przed publikacja,
zmusila go do rezygnacji z pomyslu. Petycje przeciwko ksiazeczce podpisalo
300 tysiecy amerykanskich internautow, ktorzy jej na oczy nie widzieli, ale
uslyszeli zapowiedzi i to im wystarczylo. Zajela sie nia na ostro telewizja
Fox News, podgrzewajac atmosfere gniewu. Wsciekly glos zabrali
przedstawiciele Kosciola. Mimo to autorzy rysunkowego serialu – Mark
Russell i Richard Pace – postanowili sie nie poddawac i gwaltownie szukaja
sposobu, by pierwszy tomik znalazl sie na polkach kioskow, ksiegarn tudziez
w internecie. Gdy do tego dojdzie, wojna rozgorzeje na calego.
Pomysl komiksu mozna strescic jednym zdaniem. Rzucil je niedawno w
telewizyjnej dyskusji Witold Beres: „Gdyby Jezus wrocil dzis na Ziemie, nie
zostalby chrzescijaninem”. Rysunkowy serial „Second Coming” opowiada o
powrocie Jezusa na Ziemie. Bog jest rozczarowany pierwszym pojawieniem sie
Jezusa, ktore spowodowalo jego ukrzyzowanie, i dwa tysiace lat pozniej
posyla go z powrotem na Ziemie, aby nauczyl sie zbawienia swiata od
Sun-Mana, superbohatera w typie Supermana. Sun-Man jest uwielbiany przez
miliony, potrafi dokonywac cudow i zna efektowne sposoby, by swoja pozycje
idola wykorzystac dla zboznych celow. Jezus zamieszkuje z nim we wspolnym
apartamencie i obaj probuja naprawic swiat. Jezus jest zszokowany, widzac,
czym dzis jest chrzescijanstwo i co dzialo sie w jego imie na przestrzeni
wiekow. Jak pisza autorzy, „Syn Bozy stara sie uporzadkowac zapis o naukach
Ewangelii i naprawic wszelkie wypaczenia”, w koncu jednak „obaj poznaja
ograniczenia we wzajemnym podejsciu do ratowania swiata”..
Pisanie felietonu to nie jest proces ciagly. Przynajmniej w moim przypadku.
Nie siadam i nie pisze go od pierwszego zdania do ostatniego bez przerwy.
Niekiedy to trwa kilka dni. Zyje, wstaje, ide sie wykapac, cos przekasic,
zalatwiam interesy, wracam, czytam, co napisalem, zerkam w telewizor, ide
do sklepu, wracam, skreslam, poprawiam, cos sie dzieje, zmieniam temat
calkowicie, pisze inna historie do nowa. W tych dniach wszystkie rury
sciekowe prowadzily mnie jednak do niniejszego tekstu. Odezwali sie pan
Terlecki, ktory nazwal Polakow sprzeciwiajacych sie gloryfikowaniu
zbrodniarzy „szmaciarstwem”, pani Pawlowicz, ktora w chrzescijanskim duchu
sponiewierala gejow, powrocil z zaswiatow ksiadz Jankowski w randze
pedofila i kapusia tudziez straconego pomnika, obok niego stanal Michael
Jackson i milosierni wierni, ktorzy w ramach przyjecia na wiare oskarzen o
pedofilie, acz bez dowodow, postanowili zawalczyc z jego dorobkiem
muzycznym. Trump nazwal kilkoro demokratow lamusami, Morawiecki dal
koncertowy popis opowiadania bajek, kpiac z narodu, Maduro w Wenezueli
kazal strzelac do obywateli. Gdyby chocby z tego mial powstac komiks z
Jezusem w tle, Syn Bozy mialby co robic.
Tylko niektore z powyzszych zdarzen, a podobnych maja miejsce miliony
kazdego dnia, moga liczyc na szczesliwe zakonczenie. Zaliczam do nich
sprawe pomnika ksiedza Jankowskiego (choc z duza ostroznoscia, bo roznie
moze byc). Stracanie pomnika i potem stawianie go wbrew prawu to nie sa
moje ulubione metody. Rownie dobrze zwolennicy teorii o plaskiej Ziemi
mogliby sie rzucic na pomniki Kopernika, jednak musza byc jakies reguly.
Ale to, ze na koncu decyzje w sprawie pomnika podjela Rada Miasta Gdanska,
zlozona z roznych przedstawicieli spolecznosci, i nikt nie zapowiedzial
silowego sprzeciwu – to ewenement w naszej historii. Teraz przydaloby sie
pelne pokory stanowisko Kosciola w sprawie oskarzen o pedofilie (a moze
jakis proces z powodztwa ofiar), a takze decyzja sadu (a nie politycznych
„historykow” z IPN) w sprawie wspolpracy z komunistycznymi sluzbami
bezpieczenstwa – to by wyjasnilo rozmiary domniemanych krzywd, abysmy
wszyscy mieli jasnosc, ze wreszcie jest, jak nalezy.
W komiksach zawsze dobro walczy ze zlem. Walka z komiksem moze byc jednym i
drugim, ale moze byc tez glupota. Oburzenie przeciwnikow „Drugiego
przybycia” wywolal opublikowany rysunek ze stworzenia swiata, w ktorym Adam
jest nagi. A przeciez nie mogl byc inny. Wydawca zasugerowal, by dla
swietego spokoju dorysowac mu cos w miejscu przyrodzenia. „Moze dzinsy?” –
zapytal jeden z autorow. I tak sie rozstali, a ruch oporu wobec komiksu
przerosl rozmiarami sprzeciw wobec wojny w Somalii czy gehenny ludu
Rohindza.
Zbigniew HOLDYS

P A R A F I A D A
– czyli jak plywac i nie zwariowac.
Inteligencja?- niekoniecznie!
Czy wiecej problemow w zyciu maja ludzie inteligentni, czy moze osobniki o
niskiej inteligencji? Czy jest w ogole inteligentny swiat i inteligentne
srodowisko, skoro najwiecej miejsca zajmuja w nim kompletne debilizmy?
Kto z kim spi? Co kto powiedzial! Gdzie kto byl i co jadl…oraz kto co
ukradl…
Wystarczy poogladac telewizje i poziom inteligencji powinien raptownie
spasc! Notoryczne ogladanie tego chlamu powoduje juz trwale zidiocenie
czlowieka, wiec o jakiej inteligencji tu mozna mowic? Zapewne takze
inteligencja czlowieka jest punktem odniesienia w stosunku do inteligencji
ogolu oraz ten ogol wplywa na inteligencje jednostki, wiec tylko
pozazdroscic!
Jakze w tym wszystkim musi sie czuc czlowiek inteligentny i jak musi
cierpiec biorac w tym udzial! Niejednokrotnie w gabinecie psychologa
pojawia sie osoba zdegustowana niska jakoscia informacji i beznadziejnym
tlem srodowiskowym, ktore zamiast wzmacniac czlowieka i uczyc wzrostu- ucza
glupot i tanich sensacji, a takze klamstwa, obludy i falszu ( pewnie te
trzy wyrazy znacza to samo ).
Widac takze sytuacje, gdzie osoby o wysokim poziomie inteligencji nie radza
sobie w srodowisku oraz usuwaja sie na bok, nie biorac udzialu w tym
przedstawieniu.
Zreszta wysoki wspolczynnik IQ juz dawno przestal byc gwarancja sukcesu
czlowieka ( choc zapewne warto byc inteligentnym ).
Mozna nawet zaryzykowac stwierdzenie, ze bycie inteligentnym, uczciwym i
prawym przeszkadza wrecz w zrobieniu kariery, bo to sa cechy niepotrzebne
oraz powoduja oderwanie czlowieka od rzeczywistosci ( dobrze to tlumaczyl
koles, ktory oszukiwal starszych ludzi „na wnuczka” ( Hoss), przekonujac,
ze spelnia bardzo potrzebna role spoleczna, uczac naiwnych i dajac im
lekcje zycia ).
Zasady spoleczne i moralne ograniczaja jednak jednostke i nie pozwalaja na
rozwiniecie skrzydel oraz zabijaja w czlowieku kreatywnosc, a bycie
uczciwym- podcina skrzydla w szczegolnosci!
Zatem moze trzeba uczyc ludzi cwaniactwa i kombinatorstwa oraz umiejetnosci
poruszania sie w tym metnym i kiczowatym srodowisku!?
Ale kto mialby to robic? Belwederski profesor, co nie umie ukrasc i tylko
pisze prace naukowe?
Czy moze zlodziej i kryminalista, ktorego nauka dalaby gwarancje
przetrwania!
W kazdym razie na pewno na poziom inteligencji pojedynczego czlowieka
wplywa inteligencja ogolu i trzeba byc bardzo inteligentnym, aby nie wpasc
w te pulapke.
Czego nam wszystkim zycze i pozdrawiam,
Karol- srednio inteligentny.
——————————–
Dr Karol PARAFIAN Psycholog MARYNARZ

Zdjecie z Hitlerem
„…P A N T E Z N I E W Y S O K II”
Niby opowiesc dobrze i powszechnie znana, ale… Prawdy nigdy nie za wiele.
Zreszta jest cos na ksztalt paleczki w sztafecie pokolen. Dobrze, ze red.
Wlodek Rezler wygrzebal i publikacja pamiec odswiezyl… Pozyczam.
Jest sierpien 1936 roku. Igrzyska olimpijskie w Berlinie. Na stadionie trwa
wlasnie konkurs oszczepniczek. Do rzutu przygotowuje sie
dwudziestotrzyletnia Polka, Marysia Kwasniewska. Ciemnooka, zgrabna i
sliczna. Staje na starcie, dmucha w grot oszczepu, jakby chcac dodac mu
lekkosci, potem rozbieg, rzut i… swietnie! Oszczep wbija sie w trawe
ponad czterdziesci metrow dalej. Wynik jest znakomity, ale dwie Niemki
rzucaja jeszcze lepiej. Polka zdobywa brazowy medal.
W czasie dekoracji stoi na podium wyprostowana, w dresie z orlem na piersi,
jak wycieta z innego swiata, bo wszyscy wokol niej unosza reke w
hitlerowskim pozdrowieniu. Na trybunach siedzi Adolf Hitler. Nikt z
organizatorow nie mialby nic przeciwko temu, by to on dekorowal
najlepszych, na szczescie regulamin olimpijski tego zabrania. Natomiast
F�zhrer chce osobiscie pogratulowac medalistkom. Prowadza je do lozy
honorowej. Wokol wodza cala nazistowska wierchuszka, jest G�sring i
Goebbels. Usmiechniety Hitler sciska dlonie dziewczat, a do Marysi mowi:
– Gratuluje malej Polce.
Na to ona, niewiele myslac: – Pan tez niezbyt wysoki.
Wszyscy wybuchaja smiechem, ale potem Goebbels niezle sie nameczy, zeby do
niemieckich gazet nie przedostala sie blyskotliwa i odrobine bezczelna
riposta „malej Polki”. Usluzni pismacy beda donosic, ze F�zhrer gratulowal
malej Polsce, a nie Polce. Tak czy inaczej niewysoki wasaty (165 cm)
najwyrazniej bardzo chce miec zdjecie ze sliczna Polka (166 cm), ktora
wybrano Miss Olimpiady. Mocno zazenowany wasacz, wyginajacy wargi w cos, co
ma przypominac usmiech, niezgrabnie pozuje do zdjec z ladnymi
medalistkami… Dziewczyny z 1936 roku pewno wybuchaly smiechem, patrzac na
jego miny. Wtedy nikt nie przypuszczal, ze juz wkrotce za sprawa tego
groteskowego Niemca caly swiat stanie na glowie. Ze od jednego jego slowa
bedzie zalezalo byc albo nie byc pojedynczych ludzi i calych narodow.
Kiedy Marysia wrzuca do walizki „zdjecie z Hitlerem”, jako zabawna pamiatke
berlinskich igrzysk, nie ma pojecia, ze kiedys ta fotografia pomoze jej
ocalic zycie setkom ludzi. Na razie to zwykla fotka, wspomnienie startu na
berlinskiej olimpiadzie, ktory okazal sie bardzo udany. Wiecie, ze mozemy
go obejrzec? Wystep Polki zarejestrowala kamera Leni Riefenstahl, rezyserki
holubionej przez F�zhrera, ktora nakrecila film pokazujacy zmagania
sportowcow na igrzyskach.Dziwnie jest myslec, ze juz za trzy lata ci mlodzi
ludzie scigajacy sie na stadionach beda do siebie strzelac. Jeszcze zyja
tak, jakby mieli przed soba cala dobra przyszlosc. Marysia mysli o
nastepnej olimpiadzie. Za cztery lata, w 1940 r. maja spotkac sie w Tokio.
Kwasniewska jest jedna z naszych najwiekszych sportowych nadziei, wiec
Polski Zwiazek Lekkiej Atletyki daje jej stypendium i wysyla na poludnie
Europy. Mieszka nad cieplym morzem Lazurowego Wybrzeza, trenuje i cieszy
sie zyciem, w ktorym wszystko co najlepsze dopiero przed nia.Gdy wybucha
wojna, Maria jest wciaz na poludniu Europy. Ale w jednej chwili jest gotowa
wracac do Polski. Namawiaja ja, by zostala. Nie moga zrozumiec, dlaczego
rwie sie tam, skad wszyscy uciekaja. No jak to dlaczego! Patriotyzm – a ona
nie boi sie tego slowa – to nie tylko olimpijskie podium. Pakuje sie i 2
wrzesnia rusza do domu. Wiele lat pozniej w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”
powie, ze jechala pod prad: „Na granicy w Zebrzydowicach patrzyli na mnie
troche jak na wariata. Tabuny ludzi wyjezdzaly z kraju, a ja wracalam do
Warszawy, chociaz nie bardzo mialam czym i jak. Podrozowalam roznymi
srodkami lokomocji, wozami, pociagami. W koncu trafilam”.
Jest mloda, silna, sprawna i sporo umie – przed wojna skonczyla kurs
sanitarny i samochodowy. W bombardowanej, plonacej Warszawie tacy ludzie sa
na wage zlota. Trafia do sanitarki przeciwlotniczej na Wybrzezu
Kosciuszkowskim. Na ramionach wynosi zolnierzy z okopow znad Wisly, siada
za kierownica sanitarki („kierowce zabili, nie bylo komu jezdzic, jezdzilam
ja”). Od prezydenta stolicy Stefana Starzynskiego dostanie za to Krzyz
Walecznych. Druga wazna proba przyjdzie piec lat pozniej, gdy w Warszawie
wybuchnie powstanie.
Gdy zaczyna sie powstanie, Maria mieszka w podwarszawskiej Podkowie Lesnej.
W sasiedniej gminie Niemcy juz 5 sierpnia zakladaja nieslawnej pamieci
Dulag 121 Pruszkow, oboz przejsciowy dla wypedzanej ludnosci Warszawy.
Przez cale powstanie i pozniej beda szly tam transporty. Ponad pol miliona
warszawiakow. Po brutalnej segregacji i rozdzielaniu rodzin, mlodszych i
silnych wysla na roboty do Rzeszy, starszych i slabszych – czesto do
Auschwitz. W tym strasznym miejscu umra tysiace ludzi, ale tez blisko
trzydziesci tysiecy uda sie ocalic. Dla wielu przepustka do zycia bedzie
marysine zdjecie z Hitlerem.
Kiedy czytam, jak Maria Kwasniewska opowiada o wyciaganiu ludzi z obozu,
brzmi to tak, jakby wszystko bylo nieziemsko proste. „Byl w tym obozie tzw.
barak chorych. Z tego baraku wyprowadzalo sie ludzi po stu, stu
piecdziesieciu… Pokazywalam przy bramie te moja fotografie z Hitlerem.
Zandarmi traktowali ja jak ausweis. Bili w czape i przepuszczali mi
transport”. Jakos nie dodaje, jak ryzykowne byly to akcje. Wiele konczylo
sie aresztem, wysylka do obozu, a nawet kulka w leb, a nie zadnym „biciem w
czape”!
Ale jej sie udaje. Teraz we wlasnym domu zaklada oboz przejsciowy. Przez
jej mieszkanie przewijaja sie cale tlumy ludzi, znanych i nieznanych,
jednakowo waznych – Ewa Szelburg-Zarembina, Stanislaw Dygat i chlopiec z
przestrzelonym plucem, ktory, jak Maria bedzie wspominac pozniej, „dzis ma
70 lat i nadal pisze do mnie kartki”. No, czy to nie piekne, ze „malej
Polce” znow udalo sie dac Hitlerowi przytyczka w nos?
Juz niedlugo wojna sie skonczy. Warszawiacy wroca do swoich ruin i zaczna
zmieniac je w dom. Pochowaja zmarlych, przywitaja ocalalych, posprzataja
ulice, a zdjecia Hitlera wyrzuca na smietnik.
Maria Kwasniewska dozyla sedziwego wieku 94 lat. Zmarla calkiem niedawno, w
2007 roku. Po wojnie pracowala w Polskim Komitecie Olimpijskim, objezdzala
kraj, aktywna do ostatnich dni, wspierajac zwlaszcza malych sportowcow.
Tym, ktorzy mieli szczescie ja znac, zostawila po sobie mnostwo jasnych
wspomnien, ale nikt nie zadal sobie trudu, by jej ciekawe zycie zamknac w
ksiazce.
Dostarczyl:
Andrzej LEWANDOWSKI
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *