Dzien dobry – tu Polska – sobota, 13 kwietnia 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 14 (5048) 15 stycznia 2019 r.
W E E K E N D

W palacu mieszka lalka…
Maciej Stuhr na swoim profilu udostepnil list nauczycieli II Liceum w
Krakowie do Pierwszej Damy. Agata Duda uczyla w tej szkole niemieckiego.
Milczenie pani prezydentowej przejdzie do niechlubnej historii
prezydenckich malzonek. Ale milczenie, kiedy strajkuje jej srodowisko,
kiedy do strajku przystepuje jej szkola – to pelna autodyskredytacja. W
czasach, kiedy kobiety mowia mocnym glosem o najwazniejszych sprawach
spolecznych i politycznych, milczenie Pierwszej Damy brzmi szczegolnie
mocno. Mozna przeciez przylaczyc sie do zbiorki pienieznej, wypowiedziec
sie o trybie pracy nauczycieli, odwolac sie do wlasnych doswiadczen. Nic z
tego. W Palacu Prezydenckim mieszka lalka…
———-
Gdybyz jeszcze urodziwa! Gdzie jej tam do Sp. „Musi” Kaczynskiej, ktora
serdeczny stosunek do ludzi, wrazliwosc, wewnetrzne cieplo wyksztalcenie i
poczucie humoru stawiaja na czele wszystkich Prezydentowych od chwili gdy
ten urzad meza zastapil krolewska godnosc. A tak obiecywala w kampanii
wyborczej, ze „Bede dobra Pierwsza Dama”. Nigdy na swiecie nie wierz
kobiecie- glosi operetkowa piosena. -Wasz:
Gaegamel Porownawczy.

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

BAROMETR MARYNARSKIEJ SZCZODROSCI.
Saldo na koncie Marynarskiego Pogotowia Gargamela wynosi 3.247,58 zl (trzy
tysiace dwiescie czterdziesci siedem zl 58 gr). Wplaty w ostatnim tygodniu
to 690 zl, z czego dzieki zbiorce na Facebooku udalo sie uzbierac 240 zl –
Podziekowania dla organizatora marynarza Usmiech Emotikon.
Wydatkow nie bylo a jak saldo pozwoli (potrzebna kwota 5 tys. a wiec
brakuje jeszcze 1800 zl) to oplacimy zaliczkowa fakture za operacje
Ewelinki.
pozdrawiam
Slawek Janus
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER
Krakow
———————————————
Nie mam watpliwosci, ze w tym Wielkim Tygodniu (przed Wielkanoca) „Saldo
pozwoli”. A zalozymy sie?
Gargamel

STARA MAPA
(Aukcja obrazu kpt. Ryszarda Kucika:
Witam ponownie,
Podnosze na 222 $
Pozdrawiam:
Bartek Piatkowski
—————————–
Stara Mapa -222 dolary
Po raz pierwszy!
KTO DA WIECEJ?
Gargamel

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7899 PLN Euro: 4.2847 PLN Frank szw.: 3.7846 PLN Funt:
4.9514 PLN Gielda 12.04.2019 r. godz. 17.00 WiG 60969.26 (-0.38%)
WiG30 2717.51 (-0.33%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.71 PLN Euro: 4.20 PLN
Funt: 4.87 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.68 PLN
Euro: 4.17 PLN Funt: 4.90 PLN

Pogoda w kraju
Deszcz i deszcz ze sniegiem. Temperatura maksymalnie 11 stopni C.

K O N W E N C J A
Konwencje, to ciekawe, partyjne spotkania.
Duzo tam obietnic, okrzykow, gadania.
Jednak najciekawsze sa konwencje PiS-u,
Z racji oratorskich prezesa popisow.
Wtedy jego hojnosc nie zna zadnych granic;
Daje za zaslugi, a najczesciej za nic.
Rozda, co zgromadzil – serce ma na dloniach –
Chociazby mial zostac w samych kalesonach.
Majatek pomnaza, z radoscia go dzieli,
Miedzy wszelki zywiol – procz nauczycieli.
Na ten przyklad: wieprzek, zyjac w dobrostanie,
Juz na” krzywy ryj” – stowe plus – dostanie.
Potrzeby krasuli prezes zaspokoi,
Piecsetka omami, a potem wydoi.
Mysle, ze niebawem, padnie haslo nowe:
Piecset plus dla krowy, pokryje – „bykowe” .
I tak, sprawiedliwosc dziejowa sie stala;
Szkoda, ze Kargulowa „Mucka” jej nie doczekala.
(BeeM)- Kwiecien 2019
Nad: K. Lewanowicz

Tu juz nie ma watpliwosci:
KTOS WSTRZYMYWAL POSZUKIWANIA FALENTY
Polska policja, ktora potrafi inwigilowac uczestnikow manifestacji,
pilnowac dzien i noc pomnika smolenskiego, wykazala sie zadziwiajaca
biernoscia, gdy Marek Falenta uciekal za granice.
Do takich wnioskow prowadzi wprost artykul poznanskiej „Gazety Wyborczej”.
Dziennikarz Piotr Zytnicki rozmawial z policjantami ze specjalnej grupy
poscigowej tamtejszej komendy, ktorzy opowiedzieli, jak wygladaly
poszukiwania glownego rezysera nagraniowego spisku z 2014 r.
Okazuje sie, ze przez miesiac nikt tak naprawde Falenty nie szukal.
Ciekawe wnioski przynosi analiza dat.
Policja, jak twierdzi, dopiero po szesciu dniach dostala wystawiony 1
lutego przez warszawski sad okregowy nakaz doprowadzenia Falenty do
wiezienia. Wtedy tez, czyli po otrzymaniu nakazu 6 lutego, komenda w
Konstancinie wyslala do domu Falenty policjantow, by ci zrealizowali sadowy
nakaz. Ale jak wiadomo, jego juz tam nie bylo. A nie bylo, bo dzien
wczesniej trafil na oddzial wewnetrzny bytomskiego szpitala.
Pytania pograzaja organy scigania
Ale dlaczego pojechal az do Bytomia i to na oddzial wewnetrzny, a nie
psychiatryczny, skoro do tej pory skarzyl sie na problemy tej natury?
Dlaczego akurat 5 lutego, czyli dzien przed tym, jak policja miala po niego
przyjechac? Dlaczego szpital, choc o sprawie zaczelo byc juz glosno, nie
powiadomil policji? Pytan rodzi sie mnostwo, kazde kolejne bardziej
pograzajace tzw. organa scigania. Lacznie z tym, jak to sie stalo, ze
policja, ktora twierdzila, ze sprawdzila szpitale, nie wiedziala, ze przez
ponad tydzien byl w Bytomiu?
Przypomnijmy – Marek Falenta wychodzi ze szpitala 13 lutego, a wiec niemal
dwa tygodnie po tym, jak ma sie stawic w wiezieniu. Przez nikogo nie
niepokojony. I wyjezdza za granice. Rowniez nie niepokojony.
Policja reaguje dopiero na ponaglenia
Anemiczne dzialania policji irytuja warszawski sad okregowy, ktory nie moze
sie doczekac od niej zadnych informacji. Dlatego 21 lutego wyslal
ponaglenie. 26 lutego poslowie PO Cezary Tomczyk i Pawel Olszewski
wystapili w Sejmie do szefa MSWiA Joachima Brudzinskiego z wnioskiem o
objecie sprawy poszukiwan osobistym nadzorem.
Dopiero wtedy policja zareagowala i dzien pozniej poprosila o wystawienie
listu gonczego, co sad zatwierdzil kolejnego dnia. Byl 28 lutego, miesiac
od dnia, w ktorym Falenta powinien stawic sie w wiezieniu.
„Mial nad nami miesiac przewagi”
Formalne poszukiwania rozpoczynaja sie 1 marca. Ale znow anemiczne, bo
tylko na terenie kraju, choc juz wtedy bylo niemal pewne, ze Falenta jest
juz za granica. Czas plynie, na serio policja rusza do akcji dopiero 19
marca. Wtedy o ucieczce Falenty mowia juz wszystkie media, a dociskany do
sciany szef MSWiA Joachim Brudzinski codziennie na Twitterze musi
odpowiadac na jedno pytanie: kiedy policja go znajdzie? Tego dnia – jak
pisze GW – komendant glowny „wlacza do poszukiwan grupe poscigowa z
wielkopolskiej komendy, ktora ma sukcesy w lapaniu ukrywajacych sie
przestepcow. Policjanci z Poznania i Warszawy tworza wspolnie specjalna
grupe do zlapania Falenty”. Opoznienie ma jednak konkretne konsekwencje.
Dziennikarz „Gazety Wyborczej” przywoluje wypowiedz jednego z policjantow,
ktora de facto kompromituje jego formacje, a przede wszystkich jej szefow.
Funkcjonariusz przyznal, ze Falenta „mial nad nami ponad miesiac przewagi”.
Co to konkretnie oznaczalo? „Nagrania z kamer monitoringu, po ktore
moglibysmy siegnac, w wiekszosci juz przepadly, zostaly skasowane” –
stwierdzil mundurowy. Miesiac przewagi i skasowane nagrania z monitoringu.
Wyglada na to, jakby ktos z MSWiA lub policji specjalnie zwlekal z wydaniem
polecenia wszczecia poszukiwan, by ulatwic zadanie uciekinierowi. Ktos
doskonale sobie zdawal sprawe, jak sprawnych sledczych ma polska policja i
co znaczy pozwolic im dzialac. 1 kwietnia, czyli niespelna dwa tygodnie po
utworzeniu przez komendanta glownego specgupy, policjanci we wspolpracy z
hiszpanskimi kolegami ustalili miejsce pobytu Marka Falenty. 4 kwietnia
byli juz w poblizu jego kryjowki, nastepnego dnia Falenta zostal
zatrzymany, o czym osobiscie poinformowal minister Brudzinski.
Sukces policji? Nie, sukces policjantow
Ale ta akcja nie byla sukcesem policji. Jesli juz, byla sukcesem
policjantow z Poznania i Warszawy, ktorzy gdy pozwolono im dzialac, szybko
i sprawnie wykonali swoja robote.
Gdyby nadzorcy policji pozwolili im na to wczesniej, gdyby wykazali sie
podobna skrupulatnoscia w stosunku do Falenty jak do rolkarzy spod pomnika
smolenskiego na placu Pilsudskiego lub aktywisty, ktory zalozyl koszulke z
napisem „Konstytucja” na pomnik Lecha Kaczynskiego, od ponad dwoch miesiecy
Marek Falenta odsiadywalby juz kare 2,5 roku wiezienia za udzial w aferze
podsluchowej.
Brudzinski „odwolal sie do zagranicy”
Tymczasem przebywa w hiszpanskim areszcie ekstradycyjnym, w ktorym moze
jeszcze przesiedziec nawet trzy miesiace, bo sad ma 100 dni na podjecie
decyzji w jego sprawie. Polityczna odpowiedzialnosc za to ponosi minister
Joachim Brudzinski, sluzbowa – komendant glowny Jaroslaw Szymczyk. O
finansowej tez warto pamietac – akcja pochlonela pewnie z kilkadziesiat
tysiecy zlotych. Czyli tyle, ile dobrej klasy radiowoz, ktorych podobno tak
bardzo policji brakuje.
Mozna by te sytuacje zgryzliwie skomentowac, ze minister Brudzinski zrobil
to, za co on i jego formacja potepiali dzialaczy opozycji – w polskiej
sprawie odwolal sie „do zagranicy”. Tylko ze nie chodzi tu o zgryzliwosci.
Chodzi o najwiekszy w cywilizowanym swiecie, do dzis niewyjasniony
podsluchowy spisek wymierzony w rzad demokratycznego kraju. Chodzi o
czlowieka, ktory za tym stal i do dzis nie poniosl odpowiedzialnosci.
Wszystko to obciaza takze rzad PiS. Z kazdym dniem coraz bardziej.
Grzegorz RZECZKOWSKI

I rym cym, cym- to znowu Tym
F L A G E W B I C !
Od kilku tygodni w piatki spac sie nawet nie klade. Czekam na sobotnie
przedpoludnie, na kolejna konwencje wyborcza PiS znaczy. I na znane juz
slowa: „Polacy bendom zyli zwiekszonom wolnosciom, ktora bedzie im suzyc
calom mocom”. Potem swoje agitacje zaczyna kierownik gimnastyki
przyrzadowej i wicekrol lgarzy. Polskosc ziemniakow bedziemy podkreslac
wbita w nie flaga narodowa – uslyszelismy ostatnio od wladzy wykonawczej.
Tu i owdzie daje sie slyszec, ze ta polityczna szmira jest nie do
wytrzymania. Uwazam, ze nie jest tak zle. Dopoki w domach mozna smazyc
placki ziemniaczane i podawac je na stol bez wbitej bialo-czerwonej, jakos
sie wyrobimy. Nie tylko my. Bo czy to krowie bedzie przeszkadzalo, ze ma
jeden rog bialy, a drugi czerwony? Wiecej, czy „holenderce” nie zrobi sie
milo, gdy przylepia jej latke ze sztucznej siersci w ksztalcie naszej
ojczyzny, z zaznaczonym przekopem Mierzei i lotniskiem w Radomiu? Zwawiej
chyba bic bedzie jej polskie krowie serce.
Taka nowoczesna przyszlosc nam buduja. Pisze to w dniu rozpaczliwym, kiedy
rzad PiS postanowil, ze obejdzie sie bez szkol i edukacji. Dla nauczycieli
nie ma pieniedzy na podwyzki, jesli chca poprawic swoj los, to zamiast
strajkowac, niech sobie zafunduja dziecko albo kupia krowe, a najlepiej
jedno i drugie – radzili przedstawiciele wladzy. Do negocjacji wystawiono
wicepremier Szydlo, ktora dostala partyjne zadanie, by sie z ZNP nie
porozumiec. Wywiazala sie perfekcyjnie, klepiac na okraglo, ze to strajk
polityczny, umowiony ze Schetyna. Pani Zalewska wlasciwie nie miala powodu,
by sie do jakichs tam pertraktacji przylaczac – swoje juz zrobila. Poza tym
nie mogla sie przeciez rozdwoic. Gdy strajk wisial na wlosku, w zaciszu
ministerialnego gabinetu podpisywala z Kosciolem doniosly dokument „o
kwalifikacjach zawodowych wymaganych od nauczycieli religii”. Tak,
indoktrynacja to najwazniejszy przedmiot w pisowskiej szkole.
Wszedzie rzadza pycha, buta i lewa kasa dla swoich. Zero odpowiedzialnosci
stalo sie norma. – Nie mamy pelnej informacji, jak dlugo pacjenci czekaja
na SOR-ach, w jakim sa stanie i jak czas oczekiwania wplywa na ich leczenie
– przyznal w Sejmie wiceminister zdrowia Maciej Milkowski. Powiedzial to
bez najmniejszej zenady i uczciwie, bo niby skad ma takie rzeczy wiedziec?
Ludzie umieraja na tych waszych oddzialach ratunkowych – krzyknal ktos z
sali. Poprawi sie w pazdzierniku – z ta sama szczeroscia odparl
wiceminister – wlasnie oglosilismy przetarg na informatyczna obsluge, ktora
pomoze segregowac pacjentow. Poza tym chorzy musza zrozumiec, ze
wszystkiego naraz nie da sie zrobic. Oni beda wazni za pol roku, bo teraz
ministerstwo zajmuje sie wewnetrzna reorganizacja resortu (napisala o tym
Judyta Watola w „GW”). Wynajelo wiec, dodatkowo, na slynnej Ciemnogrodzkiej
kawal starego, rozpadajacego sie budynku – 1,6 tys. m kw. za prawie 1,6 mln
rocznie – i przeprowadzilo tam czesc swoich ludzi. Nie ma z nimi kontaktu,
bo wylaczono telefony. Innym pozmieniano numery, ale nikt ich nie zna.
Tylko dyrektor generalna MZ Anna Golawska nie upada na duchu. Wyslala do
wszystkich maile z informacja, ze resort rozpoczyna akcje „Niedaleko pada
zdrowie od jabloni”: „Poniedzialki zaczynamy zdrowym jablkiem, ktore doda
Panstwu sil na caly tydzien. Owoce beda dostarczane do wszystkich
lokalizacji zajmowanych przez Ministerstwo Zdrowia”. Flage bialo-czerwona,
przypominam pani dyrektor, w kazde jablko trzeba wbic. Flage!
Stanislaw TYM

Holdys w „Newsweeku”
PIERWSZE ZDANIE
Nie czytalem ani jednej ksiazki Remigiusza Mroza. Wina, jesli juz, lezy po
mojej stronie. Oczywiscie wiem, kim jest, facet ma 32 lata, napisal 36
bestsellerowych ksiazek kryminalnych w szesc lat (dla mnie to kosmos jakis
wypluwac z siebie oceany tresci z szybkoscia cekaemu, polykanych przez
ludnosc w ogromnych nakladach, chapeau bas!) i – powiedzmy szczerze –
troche mi glupio. Jestem fanem powiesci kryminalnych, tyle ze zdeprawowanym
przez Dashiella Hammetta i Raymonda Chandlera, u ktorych jezyk krolowal nad
zagadka, opisy postaci, miast i zdarzen oraz dialogi wciagaly niczym
narkotyk, az sie chcialo wyladowac tam na miejscu i chlac z nimi wszystkimi
whisky w barze. Polscy autorzy tak nie pisali. No, moze Maciej Slomczynski
jako Joe Alex, ale to dawne czasy. Stad moje omijanie polek z polskimi
autorami. Postaram sie to zmienic.
W rozmowie z Kuba Wojewodzkim Remigiusz Mroz zaintrygowal mnie wypowiedzia
o pierwszym zdaniu, ktore powinno zaczynac powiesc. „Pierwsze zdanie jest
najwazniejsze” – powiedzial. Wojewodzki siegnal po lezaca na stercie
ksiazke Mroza i przeczytal: „Szatan istnieje”. Usmiech. Otoz to jest
powszechnie znana kwestia, do ktorej malo kto przywiazuje wage. Pierwsze
zdanie wciaga lub odrzuca. Zapowiada akcje lub ja maci. Sprawia, ze rzucamy
sie na nastepne lub wzdychamy i zerkamy na kolejne z ostroznoscia. To
haczyk, na ktory lapie sie czytelnika. Potrafi byc obsesja autora, ktory
wie, o czym ma byc cala tysiacstronicowa historia, ale nie potrafi jej
zaczac.
„Krol Elfow” Andrzeja Sapkowskiego zaczyna sie od „Miasto plonelo”. Tylko
tyle. Nastepne zdanie jest wydrukowane w kolejnym wierszu. Jasper Fforde
uruchomil „Porwanie Jane E.” zdaniem: „Moj ojciec mial twarz, ktora mogla
zatrzymac zegar”. Natychmiast zamowilem ksiazke, gdy tylko natrafilem na
ten cytat. Autorka kryminalow Katarzyna Bonda swoja debiutancka powiesc
„Sprawa Niny Frank” rozpoczela zdaniem: „Nie pamietam, jak znalazlam sie w
swoim lóżku”, po ktorym nastepuje opis mocnej sytuacji erotycznej z dwoma
mezczyznami (kolejne zdania Bondy sa rownie intensywne, sensacyjna akcja
trzyma za gardlo). Pierwsze zdanie z „Wesela” Wyspianskiego to legendarne
„Coz tam, panie, w polityce?”. Za to „Z glowy” Janusza Glowackiego zaczyna
sie tak: „Osiemnastego grudnia 1981 roku wieczorem przepychalem sie przez
tlum grzybkow, aniolkow, swietych Mikolajow i krasnoludkow, zeby wystapic w
najbardziej ogladanym swiatecznym show telewizji angielskiej”.
Wrazenie pierwszego zdania jest w zasadzie regula w swiecie sztuki.
Zwiastuje talent lub jego brak. Znajduje sie na szczycie dekalogu
obowiazujacego w rozmowach artysty z wydawcami i producentami. W swiecie
muzyki, jesli piosenka nie chwyta za ucho w pierwszych 15 sekundach, jej
szanse sa marne. The Beatles rozpoczeli obledna kariere czterema
stuknieciami w kociol i od razu miazdzacym refrenem „She Loves You”.
Poczatek „Bohemian Rhapsody” zespolu Queen to niepowtarzalny chor w
wykonaniu Freddiego Mercury’ego (sam nagral kilkanascie glosow). Kawalek
Eminema „Stan” to od pierwszej sekundy spiew Dido i wklejka jej pieknej
piosenki „Thank You”. Poczatek „Runaway” Kanye Westa to pare oryginalnych
plumkniec na fortepianie i dodany trzeszczacy rytm ze starego winyla. Zly
poczatek moze zabic utwor i nie wpuscic go do panteonu slawy. Wiedzieli o
tym The Rolling Stones – wystarczyly zaledwie trzy dzwieki na gitarze w
utworze „Satisfaction” i bylo po ptokach (to znaczy chwile potem padly
slynne wieloznaczne slowa „Nie osiagam satysfakcji…” i bylo po ptokach po
raz drugi).
W swiecie filmu nikt nie przyjmie scenariusza, jesli nie zostanie dolaczony
z gory opis, o czym jest (w USA obowiazkowe jest zalaczenie jednozdaniowej
fiszki w rodzaju „Zdeprawowana modelka uwodzi genialnego mistrza
szachowego, by w trakcie burzliwego romansu odkryc w sobie niezwykly talent
szachowy i sprobowac zdobyc mistrzostwo swiata w tej dyscyplinie, nie
stroniac od nielegalnych forteli”). Jesli na pieciu pierwszych stronach
scenariusza nie stanie sie cos, co przykuje uwage czytajacego, scenariusz
wyladuje w koszu. Obejrzyjcie sobie pare poczatkowych scen ze swoich
ulubionych filmow.
Sztuka jest sztuka i powyzsze reguly nie musza obowiazywac zawsze. Sa rozni
smakosze. Ktos moze rozpoczac swoja powiesc sensacyjna wywodem na miare
„Ulissesa” – voilà. Remigiusz Mroz zdaniem „Szatan istnieje” rozpoczal
powiesc „Czarna Madonna” i dzisiaj ja kupie.
Zbigniew HOLDYS

WIADOMOSCI CELNE, ACZKOLWIEK BEZCZELNE
* Weze, czyli nagrody za najgorsze polskie filmy 2018 r., rozdane.
Laureatami zostaly „Studniowka” oraz „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”.
Ten pierwszy opowiada o licealistach czekajacych na bal maturalny. Ten
drugi o aktorach czekajacych na wiekszy budzet.
* Jest juz polska wersja magazynu „Forbes Women”. Jak przystalo na tytul i
przeslanie, redaktorem naczelnym zostal mezczyzna Pawel Zielewski. Nie od
dzis wiadomo: mezczyzna rozni sie od kobiety. Kobieta rozni sie od
mezczyzny. Ale kobieta rozni sie bardziej.
* Rozpoczeto zdjecia do kontynuacji serialu TVN „39 i pol”, opowiadajacego
o losach 40-letniego punkowca Darka, ktory nigdy nie wydoroslal. W tej roli
Tomasz Karolak. Tym samym aktor polozyl kres plotkom, ze male jest
zapotrzebowanie na ludzi z takim wyrazem twarzy.
* Wystartowala kampania marketingowa piwa Warka, ktorej bohaterem jest byly
brazylijski pilkarz Ronaldinho. Zawodnik trafil na puszki i butelki z
napojem. Bylo to jego pierwsze trafienie od kilku lat.
* W Polsacie News wystartowal nowy program publicystyczny na czas wyborow
pt. „Polska wybiera”. Prowadzacym jest Bogdan Rymanowski. Czyli gwarant, ze
Polska wybierze wlasciwie. O bezstronnosci autora mowi sie od dawna –
jeszcze nie Rihanna, ale juz Mandaryna.
* Adam Nawalka, byly selekcjoner kadry narodowej, zostal w trybie naglym
zwolniony z funkcji trenera Lecha Poznan. Teraz podobno ma objac druzyne
Legii Warszawa. Lubie logike tego swiata. Czas zatrudniania szkoleniowca
powoli dogania czas jego pracy.
* Uwaga. Antek Krolikowski ma nowa dziewczyne. Co jest zjawiskiem czestym i
niezaskakujacym. W momencie oddania do druku oraz kolportazu wiadomosc ta
moze byc juz wielokrotnie nieaktualna.
* Firma DHL rozpoczela kampanie „Dolacz do naszej druzyny”, ktora ma jej
pomoc w zatrudnieniu pracownikow. Ambasadorem akcji jest Robert
Lewandowski. Ciekawy wybor. Robert przez dlugi czas nie ukrywal, ze chcial
sie zatrudnic gdzie indziej.
* To dopiero niespodzianka. Artur Zmijewski, zwany powszechnie w kraju i
za granica Ojcem Mateuszem, wlasnie zostal ambasadorem lodow Koral.
Gratuluje. Doskonale wyczucie czasu. Coraz czesciej sie mowi, ze ksieza
masowo kreca lody na boku.
* To byl news tygodnia. Szymon Majewski wyznal w wywiadzie, ze spal w zyciu
tylko z czterema kobietami. Przypomnijmy. Szymon ma 51 lat, a kobiet bylo
cztery. Wychodzi, ze wybieral jedna co 13 lat. Po raz pierwszy modle sie,
aby te wybory byly sfalszowane.
* Apoloniusz Tajner, prezes PZN, idzie przebojem, jak przystalo na bylego
kombinatora norweskiego. Okazalo sie, ze jego o 37 lat mlodsza partnerka
Izabela Podolec jest w ciazy. I to jest to. Chodzi przeciez o to, aby
umrzec mlodo jak najpozniej.
* Na antenie TVP Sport wystartowal magazyn „Legia TV”. Program pokazujacy
kulisy pracy Mistrza Polski bedzie pokazywany co tydzien. Rzadko. Niektorzy
trenerzy moga sie nie zalapac do obsady.
* Monika Brodka wystapila w reklamie T-Mobile Polska. Piosenkarka jest tlem
do opowiesci o bolaczkach klientow zderzajacych sie z telekomami. Brawo. Do
niedawna koniecznosc dzwonienia na infolinie byla czyms tak absurdalnym jak
zyczenie cukrzykowi slodkich snow.
*Program „Gogglebox” w TTV, polegajacy na pokazywaniu ludzi ogladajacych i
komentujacych telewizje, jest hitem stacji. Oglada go blisko 800 tys.
widzow. Mnie juz nic nie dziwi. Ostatnio sie dowiedzialem, ze Stachura to
nikt inny tylko ojciec Stachurskiego.
* Poznalismy obsade serialu Canal+ zatytulowanego „Krol”, a opartego na
prozie Szczepana Twardocha. Zagraja Magda Boczarska, Michal Zurawski, Borys
Szyc i Arek Jakubik. Rzecz opowiada o zydowskim gangu trzesacym Warszawa, a
wiec dla wielu temat mocno na czasie.
* 21-letnia corka Adama Malysza Karolina zareczyla sie ze swoim chlopakiem
Kamilem Czyzem. Trzymam kciuki. Ja tez lubie zwiazki. Najdluzej bylem w
zwiazku trzy lata. W Solidarnosci.
* Ruszyla kampania EnveloBanku – oferty bankowosci cyfrowej Banku
Pocztowego – z udzialem Adama Malysza. Nasz skoczek reklamuje kredyt w 100
proc. polskiego kapitalu, a towarzyszy mu mis panda. Pandy wioda spokojny i
samotny tryb zycia. Jak kazdy kredytobiorca.
Kuba WOJEWODZKI

BONIEK: N I E U C Z A S I E NA B L E D A C H
Prezes PZPN Zbigniew Boniek Legie Warszawa uwaza za sanatorium, do ktorego
zagraniczni pilkarze przyjezdzaja, by sie wykurowac, a potem ida dalej.
Adam Nawalka stracil prace w Lechu w niedziele, a Ricardo Sa Pinto w Legii
w poniedzialek. Pan tez zalamuje rece, slyszac takie informacje?-A–
-Ubolewam, bo widze wielki chaos i zbyt duzo nerwowych ruchow. Jednak jako
prezes zwiazku nie mam wplywu na polityke personalna klubow. One trenerow
zatrudniaja, uzgadniaja warunki pracy, wysokosc kontraktow, ostatecznie
zwalniaja. I tylko one okreslaja moment, w ktorym to robia.
A w Lechu i Legii to byl wlasciwy moment?
– Nie wiem. Obydwie druzyny graly ponizej oczekiwan, wiec z punktu widzenia
wlascicieli czy prezesow, ktorzy zawsze znajduja sie pod presja, byc moze
to byl ostatni dzwonek. Ale ja nie jestem w stanie tego ocenic. Wiem tylko,
ze wynik druzyny nie zalezy wylacznie od pracy trenera. Takze od
umiejetnosci zawodnikow i ogolnej atmosfery.
Czyli, mowiac wprost, w duzym stopniu od wladz klubu.
-Kazdemu trenerowi mozna cos zarzucic. Adam Nawalka rozpoczal treningi z
Lechem 16 stycznia, mimo ze pierwszy mecz ligowy rozgrywal 8 lutego. Wiec
chyba zbyt pozno wyszedl na boisko. Jesienia probowal mlodych zawodnikow, a
wiosna nie mogl sie zdecydowac na kogo postawic.
Moze wlasnie ktos w klubie powinien mu na to zwrocic uwage.
– Od spraw szkolenia i problemow na boisku jest trener, a nie prezes. Ale w
Polsce na ogol kluby daja trenerom zbyt duzo wladzy. Trenerowi sie wydaje,
ze jest od wszystkiego, ze nie ma nad soba zadnej kontroli i robi co chce.
Jak dasz mu klucze do kazdych drzwi, to je otworzy. A on powinien czuc, ze
musi sie konfrontowac z innymi opiniami we wszystkim, poza szkoleniem. A
prezes ma stworzyc takie warunki, zeby trener mogl normalnie pracowac.
Lech chyba wlasnie pozwolil trenerowi na zbyt wiele, co doprowadzilo do
porazki.
-Martwi mnie to, ze tego rodzaju bledy w Lechu i innych, nawet najlepszych
klubach powtarzaja sie. Jakby nikt nie potrafil wyciagnac wnioskow z
porazek. To samo dotyczy Legii. To jest klub z potencjalem, dajacym jak na
polskie warunki wyjatkowe mozliwosci. Legia powinna byc lokomotywa dla
innych polskich klubow w Europie pod wzgledem sportowym i finansowym. Przez
chwile byla. Ale jesli na czyms sie nie znasz to nie mozesz podejmowac
dobrych decyzji. W klubach za duzo sie mysli o pieniadzach, a za malo o
grze.
W Legii nie tylko trener nie sprawial wrazenia fachowca, ale i pilkarze nie
zachwycali swoja gra.
– Ale ktos ich sprowadzil. Dobrzy pilkarze tworza dobre widowisko,
przecietni – przecietne, a slabi zadnego, tylko podaja sobie pilke. W
ekstraklasie sa przecietni. A na Legie patrze jak na sanatorium, do ktorego
przyjezdzaja zawodnicy z zagranicy, zeby sie w dobrych warunkach wykurowac,
a potem ida dalej. Po co dobry polski klub sprowadza zawodnikow z
zagranicy? Zeby wygrywac w europejskich pucharach. A potem ci, ktorzy sie
wyrozniaja: Nikolic, Prijovic , Odjidja-Ofoe odchodza, a na ich miejsce
przychodza turysci. Jaki zawodnik, taka gra.
Kiedy pan przychodzil do Juventusu, od szesciu lat trenerem byl tam
Giovanni Trapattoni, a potem zostal na kolejne cztery. To byl zloty okres
klubu z mistrzostwem i pucharem Wloch oraz dwoma europejskimi pucharami.
Lata minely, ale stabilnosc pracy chyba pozostaje recepta na sukcesy.
– Stabilizacja nie powinna dotyczyc tylko trenera, ale i pilkarzy. Mowi
sie, ze trenera mozna ocenic po dwoch – trzech sezonach. Zgoda, ale w
dzisiejszych czasach druzyna szybciej sie zmienia. Inaczej podchodza do gry
ci z pierwszego skladu, a inaczej lawka rezerwowych. Kazdy ma swoje
interesy. Wydaje sie, ze te sama grupe pilkarzy trudno prowadzic dluzej niz
dwa lata. A jesli szef czuje, ze traci zaufanie do trenera, to lepiej
zmienic go od razu, kiedy pojawiaja sie watpliwosci, ze nic z jego pracy
nie wyjdzie. Z trenerem jak z zona. Jak masz dobra zone, to ja trzymaj. Ale
jesli stracisz do niej zaufanie, to lepiej tego nie ciagnac.
Proponuje inne porownanie – do Czechow. Tamtejsze kluby stale graja w
rozgrywkach europejskich. W czym jestesmy od nich gorsi?
-Czechy maja slabszych pilkarzy niz Polska, ale lepiej zorganizowane kluby.
To jest podstawa i na tym polega roznica. Na madrosci zarzadzania.
Z Adamem Nawalka nawet swiety by nie wytrzymal.
– Dlaczego? Ja wytrzymalem. Adam jest trudny, specyficzny i wymagajacy,
ale mozna sie z nim dogadac. Pod warunkiem ze kazdy bedzie dbal o to, do
czego zostal powolany.
Pan sie z nim czesto klocil?
-Nigdy. Tylko dyskutowalismy, nie zawsze sie ze soba zgadzajac. Ja na
przyklad uwazalem, ze powinien zabrac na mistrzostwa do Rosji 19 zawodnikow
do grania i trzech, zeby sie przyzwyczaili do wielkiego turnieju. Takich
jak Przemyslaw Frankowski czy Sebastian Szymanski. Adam myslal inaczej i
zabral takich, ktorzy na wyjazd nie zaslugiwali. W porzadku. Jako prezes
zwiazku mialem mu zapewnic odpowiednie warunki przygotowan do mundialu i to
PZPN zrobil. Gra – to juz nalezy do trenera. Dzis, kiedy selekcjonerem jest
Jurek Brzeczek, nic sie nie zmienilo. Rozmawiamy, ale niczego nie sugeruje.
Kartke ze skladem dostaje tak jak dziennikarze: na poltorej godziny przed
meczem.
A mial pan jakies naciski, zeby zwolnic selekcjonera?
Ktorego? Cos tam bylo takiego, kiedy reprezentacja zremisowala z Moldawia w
Kiszyniowie. Uznalem jednak, ze Waldemar Fornalik jest przyzwoitym
czlowiekiem i dobrym trenerem. Ja go wprawdzie nie zatrudnialem, ale nie
bede go zwalnial.
Adam Nawalka zwolnil sie sam czy otrzymal propozycje nie do odrzucenia?
-Adamowi po mundialu konczyl sie kontrakt i pojawily sie u niego
watpliwosci: przedluzac czy nie. Jako przyjaciel powiedzialem mu: jesli
odejdziesz teraz, to ludzie beda cie szanowac. Wprawdzie mundial nam sie
nie udal, ale dostarczyles wszystkim mnostwo wspanialych przezyc. Zachowaja
cie w dobrej pamieci. A jako prezes dodalem: druzyne trzeba przebudowac,
czekaja cie ciezkie mecze w Lidze Narodow. Przegrasz pierwszy z Wlochami i
po tobie. Ci sami ludzie, ktorzy cie kochali, beda na ciebie gwizdac.
Zastanow sie. Nazajutrz powiedzial, ze ma watpliwosci. A jesli tak, to
lepiej sie rozstac.
Mialby pan teraz cos do powiedzenia Adamowi Nawalce?
-On sobie da rade. Mysle o czym innym, bo zalezy mi na silnych klubach.
Gdybym ja byl prezesem Lecha lub Legii, to one dzisiaj bylyby w innym
miejscu. Wie pan dlaczego? Bo sie na tym znam.
Rozmawial:
Stefan SZCZEPLEK
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *