Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 6 lipca 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 175 (5435) 5 lipca 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

EKSTRAKLASA – kolejka 34
Grupa mistrzowska
Cracovia-Pogon Szczecin 2-1
Lech Poznan-Legia Warszawa 2-1
Lechia Gdansk-Cracovia 0-3
Pogon Szczecin-Jagiellonia Bialystok 2-2
Piast Gliwice-Slask Wroclaw 1-0
Grupa spadkowa
LKS Lodz-Wisla Krakow 1-2
Korona Kielce-Arka Gdynia 1-1
Rakow Czestochowa-Zaglebie Lubin 1-2
W poniedzialek Wisla Plock-Gornik Zabrze
1.Legia 65pkt
2.Lech 57pkt
3.Piast 57pkt
4.Slask 53pkt
5.Cracovia 52pkt
6.Lechia 52pkt
7.Jagiellonia 49pkt
8.Pogon 47pkt
——————————-
9.Rakow 50pkt
10.Zaglebie Lubin 47pkt
11.Gornik Zabrze 47pkt
12.Wisla Krakow 44pkt
13.Wisla Plock 42pkt
14.Arka 34pkt
15.Korona 31pkt
16.LKS Lodz 21pkt
-Szalony mecz w Szczecinie! Pogon prowadzila dwoma golami, ale w
doliczonym czasie gry Puljic zapewnil Jagiellonii punkt!
Pogon Szczecin w koncu zwyciezyla spychajac pokonana Jagiellonie
Bialystok na ostatnie miejsce w grupie mistrzowskiej. O pucharach w
Bialymstoku definitywnie moga zapomniec.
Gdy po niekorzystnym wyniku, drzwi do pucharow zamykaly sie przed nosem
Jagiellonii, splot rezultatow na innych boiskach sprawial, ze wejscie na
spotkanie z Europa wciaz pozostawaly lekko uchylone. Przed tygodniem
bialostoczanie mocno ograniczyli swoje szanse przegrywajac ze swoim
konkurentem – Lechia, lecz skoro gdanszczanie w sobote polegli,
zwyciestwo w Szczecinie mogloby utrzymac jagiellonczykow w grze o
puchary. Ogranie Pogoni wcale nie nalezalo do zadania z gatunku
niemozliwych, bo „Portowcy” sa w zapasci. I to od poczatku roku. W tym
czasie zdobyli 11 punktow, zas w trzech spotkaniach fazy finalowej
zaledwie jeden.
Jagiellonii zagrala w niedziele bez serca – takie zdanie nalezalo
napisac juz przed meczem. Nie chodzilo o to, iz wybrancy trenera Iwajlo
Petewa mieli zamiar przejsc obok spotkania. W jego ekipie, ze wzgledu na
uraz zabraklo Macieja Makuszewskiego. Skrzydlowy to serducho
bialostockiej druzyny, lider na murawie i w szatni.
– Ze mna, czy bez, Pogoni nie mozna lekcewazyc. Choc nie punktuje, ma w
swoim skladzie wartosciowych pilkarzy. Na przyklad Kamila Drygasa –
mowil „Maki”.
Prorok! W 3 minucie Drygas ladnym wslizgiem przecial lot pilki i
wpakowal ja do siatki. Pomocna dlon, a wlasciwie noge do probujacej
odrobic straty Jagi wyciagnal Hubert Matynia, ktory nieco po kwadransie
pomaszerowal do szatni za dwie, zolte kartki. Goscie przycisneli Pogon,
stworzyli kilka, dogodnych okazji, lecz pograzyla ich sytuacja z
koncowki pierwszej odslony. Adam Fraczczak pognal lewym skrzydlem, a w
niezbyt groznym miejscu, przy linii pola karnego… No wlasnie, sedzia
Szymon Marciniak uznal, ze bramkarz Jagiellonii – Damian Weglarz tracil
napastnika Pogoni powodujac jego upadek. Bialostoczanie upierali sie, ze
nic podobnego nie mialo miejsca. Tak, czy siak skonczylo sie na karnym
skutecznie wykonanym przez Fraczczaka. Po tym golu, choc grajaca w
przewadze Jagiellonia na dlugo stracila drugie serce – do walki.
Kontaktowa bramka Tomasa Prikryla obudzila Dume Podlasia, a w doliczonym
czasie czekala na nia nagroda – rzut karny. Arbiter korzystajac z VAR
uznal, ze Jakub Wojcicki zostal kopniety przez Ricardo Nunesa. Jakov
Puljic wykorzystal jedenastke, a w ostatniej akcji spotkania byl o wlos
od zdobycia zwycieskiej, trzeciej bramki.
Pogon Szczecin – Jagiellonia Bialystok 2:2 (2:0)
Bramki: Kamil Drygas (3), Adam Fraczczak (35-karny) – Tomas Prikryl
(82), Jakov Puljic (90+3 -karny)
Czerwona kartka: Hubert Matynia
Zolte kartki: Hubert Matynia, David Stec, Ricardo Nunes – Bartosz Bida,
Bartlomiej Wdowik, Ivan Runje
Pogon Szczecin: Dante Stipica – David Stec, Kostas Triantafyllopoulos,
Benedikt Zech, Hubert Matynia – Damian Dabrowski, Maciej Zurawski,
Santeri Hostikka (23. Ricardo Nunes), Kamil Drygas (73. Tomas
Podstawski), Sebastian Kowalczyk – Adam Fraczczak

-Pewna wygrana Pasow w Gdansku. Cracovia wraca do gry o miejsce w
europejskich pucharach
Lechia Gdansk przegrala 0:3 z Cracovia w meczu 34. kolejki PKO
Ekstraklasy. Gole dla Pasow strzelili Rapfael Lopes, Michal Siplak i
Sergiu Hanca. Druzyna Michala Probierza wyprzedzila w tabeli Lechie i
wciaz liczy sie w walce o miejsce premiowane udzialem w europejskich
pucharach.
Wszystkie trzy bramki Cracovia zdobyla w drugiej polowie. W kazdym
przypadku gospodarze popelnili proste bledy, czym tylko ulatwili zadanie
gosciom. Najpierw Dusana Kuciaka pokonal Rafael Lopes, pozniej wynik
meczu podwyzszyl Michal Siplak. Wynik w doliczonym czasie gry ustalil
Sergiu Hanca. Rumun pewnie wykorzystal jedenastke. Tym razem Lechia nie
potrafila odwrocic losow spotkania.
Niemal dokladnie miesiac temu w Gdansku obie druzyny zmierzyly sie ze
soba w walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Przypomnijmy, ze po serii
szesciu porazek z rzedu pilkarze Michala Probierza wygrali wowczas 3:1.
Od tamtej pory to Lechia trzykrotnie zwyciezala i raz zremisowala, co
pozwolilo gdanszczanom wlaczyc sie o ligowe podium. Dla porownania Pasy
zdobyly tylko cztery punkty i z tego wyscigu raczej sie wypisaly. Przed
miesiacem Piotr Stokowiec postawil na gre dwojka napastnikow, co
wyraznie nie zdalo egzaminu. Teraz na boisku nie bylo ani Flavio Paixao
ani Lukasza Zwolinskiego. Miejsce na srodku ataku zajal Ze Gomes, ktory
wczesniej gral jako skrzydlowy. – Tego sie wymaga od sztabu i trenera,
aby nie wybieral jedynie standardowych rozwiazan. Chcemy zobaczyc, jak
Ze Gomes poradzi sobie na tej pozycji, bo nie moglismy go sprawdzic w
sparingach. Te zmiany sa tez podyktowane taktyka, bo chcemy zagrac
dluzszym podaniem za linie obroncow – mowil przed meczem dla Canal Plus
Stokowiec. Z pewnoscia to jedna z przyczyn takiego zestawienia, druga,
to zblizajace sie spotkanie w polfinale Pucharu Polski. W srode
Bialo-Zieloni powalcza o final w Poznaniu z Lechem. Z Kolejorzem Lechia
zmierzy sie takze w nastepnym ligowym starciu.
Spotkanie w Gdansku stalo zatem pod znakiem pojedynku slowackich
bramkarzy i portugalskich napastnikow. Zarowno Kuciak, jak i Lukas
Hrosso nie mieli zbyt wiele pracy, choc wiekszym kunsztem musial sie
wykazac bramkarz gosci. – Mowilem juz przed ostatnim spotkaniem, ze
Lukas musi sie pokazac w meczu ligowym, a nie wejsc prosto na mecz
Pucharu Polski – tlumaczyl ponowne posadzenie na lawce Michala
Peskovicia (takze Slowaka) Probierz. Cracovie rowniez czeka pucharowe
starcie, we wtorek z Legia Warszawa. Dla Pasow te rozgrywki moga byc
jedyna szansa na kwalifikacje do europejskich pucharow. I to goscie
lepiej rozpoczeli sobotnie spotkanie. W 7. minucie Lopes wylozyl pilke
Pelle Van Amersfoortowi, ale uderzenie Holendra obronil Kuciak. Pomocnik
Cracovii w ostatnim meczu tych druzyn zdobyl dwie bramki. Minute pozniej
znowu Lopes, tym razem Portugalczyk postanowil wziac sprawy w swoje
rece, ale nieznacznie sie pomylil. Futbolowka po jego strzale minela
okienko bramki gospodarzy.
Na ataki gosci dwukrotnie odpowiedzial Rafal Pietrzak. Byly pilkarz
Wisly Krakow ostatnio nie zagral przeciwko Cracovii, ale bylo widac, ze
obronca dobrze sie czuje w meczach przeciwko tej druzynie. Najpierw
groznie uderzal z rzutu wolnego, ale Hrosso nie musial interweniowac, bo
pilka nie zmierzala w swiatlo bramki. Jednak kilka minut pozniej Slowak
mial juz wiecej pracy. Pietrzak zdecydowal sie na strzal zza pola
karnego, w dodatku swoja slabsza prawa noga, ale musial uznac wyzszosc
golkipera gosci. To byl jedyny celny strzal Lechii w pierwszej polowie.
Ze Gomes praktycznie nie mial okazji na oddanie strzalu, a proby
prostopadlych podan do Portugalczyka, padaly lupem obroncow Cracovii.
Lechia o patentach wie duzo. Piec razy w tym sezonie pilkarze Stokowca
pokonywali Piasta Gliwice, w trzech roznych rozgrywkach. Okazuje sie
jednak, ze gdanszczanie sa wygodnym rywalem dla Cracovii. Bialo-Zieloni
przegrali z Pasami piaty raz z rzedu. Pod koniec poprzedniego sezonu
Cracovia wygrala oba mecze u siebie (4:2 i 2:0) oraz wszystkie trzy
starcia w obecnym. Klopoty rozpoczely sie niespodziewanie, bo od bledu
Kuciaka. Slowak przyzwyczail wszystkich, ze to on ratuje swoj zespol w
krytycznych momentach, ale tym razem, to on rozpoczal akcje bramkowa
gosci. W niegroznej sytuacji, bez presji czasu bramkarz podawal
niecelnie do Pietrzaka. Na ten blad nerwowo zareagowal przy linii
Stokowiec, jakby wiedzial, co czeka za moment jego zespol. Cracovia
szybko wykonala rzut z autu, Van Amersfoort dosrodkowal pilke do Lopesa,
Portugalczyk poradzil sobie w polu karnym mimo asysty trzech obroncow
gospodarzy. To juz dwunasta bramka Lopesa w obecnych rozgrywkach i
czwarta asysta Van Amersfoorta. Stokowiec chcial szybko zareagowac i
zdecydowal sie na podwojna zmiane. Na boisku pojawili sie Omran Haydary
i Lukasz Zwolinski. Nadal jednak Cracovia utrzymywala prowadzenie, wiec
szkoleniowiec Lechii wpuscil na plac gry kolejnego napastnika. Flavio
Paixao zdazyl doslownie wejsc na murawe, kiedy jego zespol stracil druga
bramke. Florian Loshaj wystawil pilke Siplakowi, ktory pokonal swojego
rodaka. W doliczonym czasie gry Lopes zlozyl sie do strzalu wykonujac
efektowna przewrotke, ale jego uderzenie reka zatrzymal Paixao. Sedzia
Pawel Raczkowski nie mial zadnych watpliwosci i wskazal na jedenasty
metr. Rzut karny pewnie wykorzystal Hanca. Cracovia ponownie zdobyla w
Gdansku trzy bramki i wraca do Krakowa w dobrych nastrojach. Dla Lechii
szansa na przelamanie klatwy moze przyjsc jeszcze w Pucharze Polski. Oba
zespoly musialaby awansowac do finalu tych rozgrywek. Czy tak bedzie? O
tym przekonamy sie juz w najblizsza srode.
Lechia Gdansk – Cracovia 0:3 (0:0)
Bramki: Rafael Lopes (48), Michal Siplak (70), Sergiu Hanca (90-karny)
Zolte kartki: Karol Fila, Rafal Pietrzak – Michal Siplak, Michal Helik
Lechia Gdansk: Dusan Kuciak – Karol Fila, Michal Nalepa, Mario Maloca,
Rafal Pietrzak – Kristers Tobers, Patryk Lipski, Jaroslaw Kubicki,
Conrado (55. Omran Haydary) – Jaroslav Mihalik (69. Flavio Paixao), Ze
Gomes (56. Lukasz Zwolinski)

-Korona remisuje 1:1 z Arka i zegna sie z liga. W Gdyni pozostaje wiara
w cud utrzymania.
Dla koroniarzy mecz z Arka tak naprawde zakonczyl sie 147 kilometrow od
Kielc i dobrych kilkadziesiat minut przed pierwszym gwizdkiem sedziego.
Kiedy w Lodzi ze zwyciestwa nad LKS cieszyli sie pilkarze Wisly Krakow
(2:1), w stolicy swietokrzyskiego zaczela sie stypa. Co prawda kazdy
dobrze wiedzial, ze predzej czy pozniej to sie wydarzy, ale wszyscy przy
Sciegiennego mieli nadzieje, ze ten moment przyjdzie jak najpozniej.
Wiary nie stracili za to arkowcy i postanowili wykorzystac, ze rywal
moze byc nieco rozproszony informacjami z Lodzi i od poczatku
zaatakowali gospodarzy. Na efekty dlugo nie musieli czekac, bo
kapitalnym strzalem z rzutu wolnego popisal sie Michal Nalepa. Pomocnik
uderzyl mocno, pilka odbila sie jeszcze od poprzeczki i wpadla do bramki
obok bezradnego Marka Koziola.
Pozniej goscie sie wycofali i liczyli na to, ze Korona bedzie Korona i
nawet jesli stworzy sobie okazje do strzelenia gola, to ja po prostu
zmarnuje. I tak tez bylo, bo gospodarze kilka razy zagrozili bramce
Arki, ale najczesciej, nawet w dogodnych sytuacjach, uderzali niecelnie.
Dopiero w koncowce udalo sie trafic do siatki. Po stalym fragmencie gry
pilka spadla na glowe Themistoklisa Tzimopoulosa i Grek zdobyl swoja
pierwsza bramke w ekstraklasie.
Patrzac na to, co momentami wyczyniali zawodnicy gospodarze, niektorzy
fani i czlonkowie sztabu szkoleniowego, pewnie zalowali, ze mecz z Lodzi
nie skonczyl sie wczesniej. – Byc moze sklad wygladalby inaczej –
przyznal w rozmowie z reporterami Canal+ Maciej Bartoszek. Szkoleniowiec
gospodarzy przy pewnym spadku prawdopodobnie dalby szanse wystepu kilku
mlodym pilkarzom, ktorzy zostana w druzynie na nastepny sezon. W tym i
tak wszystko jest juz stracone, a doswiadczenie zdobyte w ekstraklasie,
mogloby zaprocentowac w walce o punkty szczebel nizej. I zapewne dlatego
po przerwie z lawki kielczan na boisko wbiegali mlodziezowcy.
Ostatnie trzy kolejki kielczanie moga poswiecic na testowanie nowych
rozwiazan i ogrywanie zawodnikow, ktorzy zostana przy Sciegiennego. Ale
przede wszystkim zarzad klubu musi sie skupic na rozwiazywaniu problemow
organizacyjnych. A tych nie brakuje. Co prawda w piatek na klubowej
stronie internetowej pojawilo sie oswiadczenie wiekszosciowego
udzialowca, ale prozno w nim szukac konkretow. Oprocz pustych slow i
zapewnieniu pelnego wsparcia dla prezesa Krzysztofa Zajaca, Dirk
Hundsdorfer nie napisal nic, co mogloby chociaz w najmniejszym stopniu
uspokoic fanow.
A kibice sa wsciekli i otwarcie domagaja sie dymisji prezesa. W mediach
spolecznosciowych ruszyla akcja, ktora ma zmusic Zajaca do odejscia.
Jednak on nie zamierza ustepowac.
– To ja bede decydowal, czy i kiedy odejde. Nikt z zewnatrz nie bedzie
mi mowil, co mam robic – stwierdzil bunczucznie na antenie Canal+ Zajac.
Kilka chwil wczesniej prezes zarzekal sie tez, ze polityka transferowa
Korony w ostatnich latach byla dobra. Kibice ogladajac mecz z Arka i
wiekszosc poprzednich spotkan swojego zespolu w obecnym sezonie, mogli
miec inne zdanie na ten temat. Kielczanie niby probowali atakowac, niby
stwarzali sobie sytuacje, ale tak nic z tego nie wynikalo.
Frustracje wywolana slaba gra i zla sytuacja w klubie, widac bylo tez po
Bartoszku. Szkoleniowiec kielczan kilka razy spial sie przy linii
bocznej z arbitrem technicznym i jeszcze przed przerwa zostal ukarany
czerwona kartka. Daleko jednak nie odszedl, bo sprawnie przeskakujac
przez barierki usiadl na trybunach i stamtad z zatroskana mina ogladal
spotkanie.
W Gdyni, nawet jesli Arka ostatecznie podzieli los Korony, az takich
zmartwien nie maja. Po zmianie wlasciciela wyglada na to, ze sytuacja
klubu jest w miare stabilna i w przyszlym sezonie zespol Ireneusza
Mamrota bedzie sie bil o powrot do ekstraklasy.
Korona Kielce – Arka Gdynia 1:1 (0:1)
Bramki: Tzimopoulos (82) – Nalepa (8)
Arka: Steinbors, Zbozien, Maric, Danch, Marciniak, Vejinovic, Nalepa,
Mlynski, Marcus, Jankowski, Zawada
I Liga
29 kolejka
Stomil Olsztyn-Olimpia Grudziadz 2-0
Belchatow-Podbeskidzie 1-1
Radomiak Radom-Wigry Suwalki 3-1
Tychy-Nieciecza 1-0
Puszcza Niepolomice-Miedz Legnica 0-1
Jastrzebie-Stal Mielec 1-2
Warta Poznan-Chrobry Glogow 1-2
Sandecja Nowy Sacz-Zaglebie Sosnowiec 1-1
Odra Opole-Chojniczanka 0-0
30 kolejka
Chojniczanka-Sandecja Nowy Sacz 2-1
Zaglebie Sosnowiec-Chrobry Glogow 0-2
Miedz Legnica-Tychy 2-2
Stal Mielec-Odra Opole 1-1
Warta Poznan-Puszcza Niepolomice 1-2
Podbeskidzie-Radomiak Radom 4-2
Nieciecza-Stomil Olsztyn 2-0
Wigry Suwalki-Jastrzebie 2-0
Olimpia Grudziadz-Belchatow 1-2
1.Podbeskidzie 59pkt
2.Stal Mielec 58pkt
3.Warta 53pkt
4.Radomiak 50pkt
5.Miedz 44pkt
6.Tychy 43pkt
7.Nieciecza 42pkt
8.Chrobry 40pkt
9.Puszcza 40pkt
10.Belchatow 39pkt
11.Stomil 39pkt
12.Jastrzebie 38pkt
13.Olimpia Grudziadz 38pkt
14.Zaglebie Sosnowiec 38pkt
15.Sandecja 37pkt
16.Odra Opole 36pkt
17.Chojniczanka 30pkt
18.Wigry 20pkt

-Pierwsze Grand Prix sezonu za nami! Bottas wygral i zostal liderem
cyklu, przez kare Hamilton wyladowal poza podium!
Valtteri Bottas wygral pierwszy w sezonie wyscig o GP Austrii F1. Na
drugim miejscu znalazl sie Charles Leclerc z Ferrari, a trzeci
sensacyjnie byl Lando Norris z McLarena. Lewis Hamilton, ktory dojechal
jako drugi otrzymal piec sekund kary i spadl na czwarta lokate.
Sezon F1 mial rozpoczac sie w marcu w Australii. Pandemia koronawirusa
sprawila jednak, ze sciganie trzeba bylo przelozyc az o cztery miesiace.
Na poczatku lipca kierowcy stawili sie wiec w Austrii, aby rywalizowac o
pierwsze punkty w tym sezonie.
Treningi i kwalifikacje byly popisem Mercedesa, ktory podobnie jak w
poprzednim sezonie, tak i teraz, zdecydowanie dominowal. W sobote
najlepszy okazal sie Valtteri Bottas, ktory wyprzedzil Lewisa Hamiltona.
Tuz przed wyscigiem Brytyjczyk otrzymal jednak kare i zostal przesuniety
na piate miejsce.
Z trzeciego pola, dosc sensacyjnie, ruszal zatem Lando Norris z
McLarena. Kierowcy Alfa Romeo Racing ORLEN nie spisali sie zbyt dobrze w
kwalifikacjach. Antonio Giovinazzi byl osiemnasty, a Kimi Raikkonen –
dziewietnasty.
Na starcie niedzielnego wyscigu nie doszlo do zadnych kolizji, a na
przedostatnia lokate spadl George Russell z Williamsa. Za nim byl tylko
jego kolega z zespolu – Nicholas Latifi. Od poczatku do ataku ruszyl
Hamilton, ktory chcial odzyskac stracone pozycje.
Na jedenastym okrazeniu problemy z bolidem mial Max Verstappen. Jeden z
faworytow wyscigu byl wyprzedzany przez kolejnych kierowcow, az w koncu
wycofal sie z rywalizacji.
Podobny los spotkal kilka okrazen pozniej Daniela Ricciardo, ktory takze
nie mogl kontynuowac jazdy. Wyscig o GP Austrii pelen byl wypadkow,
bowiem na 23. okrazeniu z toru wypal Romain Grosjean. Niedlugo pozniej
poza torem znalazl sie Kevin Magnussen i konieczny byl wyjazd samochodu
bezpieczenstwa.
Korzystajac z tego faktu, wiekszosc kierowcow zjechala do boksu. Na
prowadzeniu nadal byl Bottas, ktory o 1,5 sekundy wyprzedzal Hamilton.
Na trzeciej lokacie znalazl sie wowczas Alexander Albon. W miedzyczasie
doszlo do incydentu w alei serwisowej, gdzie prawie zderzyli sie Norris
i Sergio Perez.
Po tym, jak tor opuscil safety car Sebastian Vettel probowal wyprzedzic
Carlosa Sainza, ale sie obrocil i w konsekwencji spadl na przedostatnie
miejsce. Na 31 okrazen przed koncem zdecydowanie najgorzej radzil sobie
debiutant – Latifi, ktory do Russella tracil osiemnascie sekund.
Kolejne okrazenia przyniosly problemy Mercedesa. Hamilton i Bottas
otrzymali komunikat, ze w ich bolidach jest problem z czujnikiem skrzyni
biegow, a sytuacja miala byc krytyczna. Mimo tego obaj kierowcy
powiekszali przewage nad reszta stawki.
Na 51. okrazeniu problemy z hamulcami mial Russell i zaparkowal swoj
bolid na trawie. To oznaczalo wyjazd samochodu bezpieczenstwa. Nie byla
to dobra wiadomosc dla kierowcow Mercedesa, gdyz ich przewaga
natychmiast stopniala wlasciwie do zera. W miedzyczasie z rywalizacji
wycofal sie tez Grosjean.
To nie byl jednak koniec wypadkow. Na 55. okrazeniu tuz po zjezdzie
samochodu bezpieczenstwa z bolidu Kimiego Raikkonena odpadlo prawe
przednie kolo. Na szczescie nie trafilo ono w zadnego z kierowcow.
Skonczylo sie tylko na strachu i wycofaniu Fina z wyscigu.
Na dziesiec okrazen przed koncem doszlo do kolejnego zdarzenia. Albon
probowal wyprzedzic Hamiltona na zakrecie, ale uderzyl w jego tyle kolo
i wypadl na zwir. Zdolal wrocic na tor, ale spadl na ostatnia lokate.
Sedziowie postanowili przyjrzec sie tej sytuacji i uznali, ze winnym byl
Brytyjczyk, ktory otrzymal piec sekund kary na mecie. W miedzyczasie na
trzecie miejsce awansowal Perez, ale tuz za jego plecami znalazl sie
Charles Leclerc z Ferrari.
Kolejna decyzja sedziow byla kara pieciu sekund dla Pereza za
przekroczenie predkosci w alei serwisowej. Po chwili wyscig zakonczyl
Albon, ktory po incydencie z Hamiltonem mial problemy z silnikiem. Na
przedostatnim okrazeniu eksplodowala opona w samochodzie Danila Kwiata.
Stal sie on dziewiatym kierowca, ktory nie ukonczyl rywalizacji.
Ostatecznie wyscig wygral Bottas, a tuz za nim pojawil sie Hamilton.
Kara pieciu sekund sprawila jednak, ze wypadl on poza podium i zakonczyl
rywalizacje na czwartym miejscu. Drugi byl Charles Leclerc z Ferrari, a
trzeci Lando Norris z McLarena. Wyscig ukonczylo jedenastu kierowcow, a
jedynym, ktory nie zdobyl punktow byl Latifi z Williamsa.
Kolejne Grand Prix odbedzie sie za tydzien na tym samym torze.

ZUZEL
Runda Zasadnicza:
III runda
27 czerwca 2020 (sobota)
Leszno – Lublin 53:37
Zielona Gora – Grudziadz 48:42
28 czerwca 2020 (niedziela)
Rybnik – Gorzow 46:44
Czestochowa – Wroclaw 53:37
IV runda
3 lipca 2020 (piatek)
Gorzow – Czestochowa, Spotkanie w Gorzowie zostalo przerwane po tym jak
na stadionie doszlo do awarii pradu. Kontynuowanie zawodow bylo
niemozliwe m. in. z powodu niedzialajacego pulpitu sedziowskiego oraz
dmuchanych band. O wyniku spotkania Moje Bermudy Stali Gorzow z Eltrox
Wlokniarzem Czestochowa zadecyduje PGE Ekstraliga. Po dziesiatym biegu
na tablicy widnial wynik 32:28.
Lublin – Rybnik 59:31
5 lipca 2020 (niedziela)
Wroclaw – Zielona Gora 45:45
Grudziadz – Leszno, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki
1.Czestochowa 6pkt
2.Leszno 6pkt
3.Motor 4pkt
4.Zielona Gora 4pkt
5.Grudziadz 2pkt
6.Rybnik 2pkt
7.Wroclaw 2pkt
8.Gorzow 0pkt

-Wiecej kibicow na stadionach? To jest mozliwe, ale trzeba dzialac
Czy jest szansa, ze niedlugo zuzlowe stadiony wypelnia sie wieksza grupa
kibicow niz tylko obecnymi 25 procentami pojemnosci danych obiektow? Z
ostatnich wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego mozna wnioskowac,
ze koronawirus nie jest juz tak grozny, jak jeszcze byl niedawno. Moze
dlatego warto pokusic sie o zwiekszenie limitow widzow na otwartych
obiektach sportowych.
Od 19 czerwca mecze pilkarskie i zuzlowe w Polsce moga odbywac sie przy
zachowaniu rezimu sanitarnego z udzialem kibicow. Warunkiem jest tylko
to, zeby frekwencja na danym stadionie nie przekroczyla 25 procent
ustalonej pojemnosci obiektu. Juz pierwsze spotkania pokazaly, ze kibice
moze nie w pelni przestrzegaja precyzyjnie regulamin sanitarny, ale
sport zawsze wzbudza emocje i nie wszyscy potrafia usiedziec na
trybunach tak karnie jak w teatrze. Doping jest rzecza naturalna.
Oczywiscie w tym wszystkim nalezy zachowac umiar, podstawowe wymogi
realizowac i to, poki co, udaje sie realizowac bez wiekszych zastrzezen.
Wazne jest takze to, ze nie docieraja do nas zadne informacje, jakoby
mialo dojsc do jakikolwiek przypadkow zakazen na stadionach. Przez to
wydaje sie, ze poszerzenie limitu kibicow na imprezach sportowych
mogloby nastapic w najblizszym czasie. Zwlaszcza, ze od 17 lipca otwarte
zostaja sale koncertowe, amfiteatry, kluby czy hale sportowe i mozna je
bedzie zapelniac az w 50 procentach. W przypadku stadionow zuzlowych
obecnie kazde nawet dziesiec procent wiecej bedzie z korzyscia dla
sportu i widowisk.
– Oczywiscie, chyba wszyscy prezesi polskich klubow zuzlowych chcieliby
ujrzec na trybunach wiecej widzow niz jest to obecnie dopuszczalne –
mowi Marek Grzyb, prezes Moich Bermudow Stali Gorzow. – Sprawa ta jest
na biezaco konsultowana z ministerstwem sportu. Zreszta ta instytucja,
jak i ministerstwo zdrowia dokladnie monitoruja to wszystko co dzieje
sie na obiektach sportowych. Mysle, ze jak bedzie dobra wola rzadu, to w
niedlugim czasie zasiadzie wieksza grupa kibicow niz jest to mozliwe
obecnie – podkresla prezes gorzowskiego klubu, ktory od poczatku sezonu
twardo stoi na stanowisku, ze warto wykorzystac kazda sposobnosc, zeby
powrocic do normalnosci.

-W oczekiwaniu na nowe pokolenie zlotek. Widac efekty pracy i to, jak
wyglada system szkolenia
Dziura w systemie szkolenia i zadowolenie nieoczekiwanymi sukcesami
uspilo czujnosc calego srodowiska, spychajac reprezentacje Polski do
drugiej ligi – pisze w swoim najnowszym felietonie Lukasz Kadziewicz.
Poczatek XXI wieku obfitowal w najwieksze sukcesy zenskiej reprezentacji
Polski w siatkowce. Dwukrotne mistrzostwo Europy pod wodza sp. trenera
Andrzeja Niemczyka wykreowalo pokolenie zlotek. Dorota Swieniewicz,
Malgorzata Glinka czy Katarzyna Skowronska staly sie gwiazdami w
Europie. Dziura w systemie szkolenia i zadowolenie nieoczekiwanymi
sukcesami uspilo czujnosc calego srodowiska, spychajac reprezentacje
Polski do drugiej ligi. Szukajac winnych z lezka w oku wspominalismy
piekne czasy, narzekajac na zaistniala sytuacje.
Dzisiaj ogladajac owoce pracy trenera Jacka Nawrockiego moge spokojnie
powiedziec, ze to, co najgorsze mamy za soba. Zenska siatkowka ma
wszystko, aby realnie myslec nie tylko o uczestnictwie w imprezach
mistrzowskich, ale rowniez rywalizowac o medale.
Szkola Mistrzostwa Sportowego zostala stworzona po to, zeby pracowac z
najwiekszymi talentami i dajac im mozliwosc maksymalnego wykorzystania
potencjalu. Nie licze na to, ze 19-latka konczaca wiek juniorki musi byc
gotowym produktem do powaznego miedzynarodowego grania. Pospiech w tym
wypadku nie jest mile widziany. Czasami warto poczekac, trzymajac w
blokach startowych przyszle reprezentantki Polski seniorek. Na tym
etapie szkolenia warto zadbac o technike uzytkowa, prace nog czy
swiadomy trening poprawiajacy przygotowanie fizyczne. Najlatwiej mlodej
zawodniczce wrzucic na plecy sztange, szukajac wzrostu masy miesniowej i
pracujac nad sila czy wytrzymalosci. Zdecydowanie trudniej przekonac
zawodniczke do monotonnego treningu abecadla, ktory wymaga ogromnego
poswiecenia i nie przynosi natychmiastowych i widocznych efektow. Duza
umiejetnoscia trenerow jest praca nad swiadomoscia mlodych dziewczyn.
Warto tlumaczyc rozmawiac i dotrzec do glowy utalentowanej mlodziezy, bo
w wieku 25-27 lat ciezko jest zmienic przyzwyczajenia i nadrabiac
stracony czas wieku juniora.
Patrzac na Weronike Centke, Zuzanne Gorecka czy Magdalene Stysiak widze
efekty pracy i moge realnie pokazac, jak wyglada system szkolenia.
Ministerialny program SOS – SMS – kadra mlodziezowa – zespoly ligowe –
reprezentacja narodowa. Slowa klucze to systematycznosc i ciezka praca.
Nie ma innego wyjscia ani gotowego przepisu. Tu nie dziala kopiuj/wklej.
Kazdy rocznik ma inny potencjal i mozliwosci rozwoju. Najwazniejsze to
umiejetne wyciaganie wnioskow. Ostatnie stwierdzenie moim zdaniem
idealnie pasuje do trenera Nawrockiego. Ciezko pracowal, biorac na klate
krytyke pod swoim adresem. Nie zmienil swojego podejscia i konsekwentnie
realizowal swoj plan. Szukamy talentow, bazujemy na mlodziezy i
korzystamy z doswiadczenia zawodniczek grajacych poza granicami naszego
kraju. Nie zawsze bylo rozowo. Starcia charakterow i bledy komunikacyjne
powodowaly zgrzyty na linii sztab szkoleniowy, zwiazek i najwieksze
gwiazdy kadry. Kazda potrawa potrzebuje ostrosci i wyrazistosci. Nie
lubimy monotonii i podobny przepis trzeba wykorzystac do budowania
druzyny. Nie bedzie lekko, milo i przyjemnie. Jeszcze nie raz uslyszymy
o zgrzytach z obozu naszych siatkarek. Mam nadzieje, ze wkladajac to
wszystko do wspolnego garnka uzyskamy ciekawa w smaku potrawe, ktora
zostanie oceniona na medal mistrzostw Europy w 2021 roku.
Zeby nie bylo tak cukierkowo i milutko po krotkim okresie letnim wroca
rozgrywki ligowe w naszym kraju. To bedzie poligon doswiadczalny dla
mlodosci dobijajacej sie do bram seniorskiej druzyny narodowej. Moze
pociagnac sezon albo dwa z latka ogromnej nadziei polskiego volleya. Nie
beda to pierwsze przypadki mlodych dziewczyn, ktore zle pokierowaly
karierami. Nie wysokosc kontraktu, a mozliwosc grania musi byc glownym
kryterium przy wyborze klubu. Nic nie zastapi otoczki meczowej, presji i
walki o kazdy ligowy punkt. Mozna trenowac z najwiekszymi gwiazdami pod
okiem wybitnego szkoleniowca i nie robic zadnego postepu. Trenujemy po
to, zeby grac, a nie stac w kwadracie czy siedziec za bandami
reklamowymi. Bledy zdarzaja sie najczesciej tym, ktorzy nie ida na
latwizne, a potrafia zmierzyc sie z wyzwaniami. Mlode siatkarki, stojace
w blokach startowych, sa swietnie przygotowane i pieknie wygladaja.
Obraz idealny. Mam nadzieje, ze po przebiegnieciu mety wszyscy bedziemy
oklaskiwac kolejne pokolenia zlotek.
———————————————–
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *