Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 5 kwietnia 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 89 (6070) 5 kwietnia 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

TENIS
Zyciowy sukces Huberta Hurkacza. Wygrywa z najsilniejszym nastolatkiem w
tenisie i caly turniej w Miami!
Dzieki finalowemu zwyciestwu 7:6, 6:4 nad Jannikiem Sinnerem, swoim
serdecznym kumplem z Wloch, Polak awansuje z 37. na 16. pozycje w
swiatowym rankingu
To dla Hurkacza prawie krok w chmury. Zatriumfowal w imprezie z cyklu
Masters 1000, prestizem ustepujacej tylko wielkoszlemowym gigantom.
W finale przezyl moment krytyczny. Jeden. Gdy oddal swoj serwis w
koncowce inauguracyjnego seta i przegrywal z rozpedzonym Sinnerem 5:6.
Jednak wyrownal – rowniez dzieki stresowi rywala – i od tamtej pory
wywijal rakieta koncertowo. Blyskawicznie osiagnal przewage w
tie-breaku, przez wiekszosc drugiego seta przemknal z ujmujaca swoboda.
Najpierw byly nerwy. Potworne nerwy. Obaj tenisisci debiutowali w finale
tej rangi, co widzielismy az nazbyt wyraznie. Dlugo ogladalismy konkurs
na niewymuszone bledy, gemy wydluzaly sie w sporej mierze wskutek
zaprzepaszczonych szans. Nad kortem unosila sie – moze nawet panowala –
trema. Co oczywiscie nie ma zadnego znaczenia. Finaly nie sa od pieknej
gry, finaly sluza do zdobywania trofeow.
Prawdziwa walke 24-letni Polak z 19-letnim Wlochem (najmlodsza obsada
finalu Miami od 2009 roku) stoczyli po raz pierwszy, jednak znaja sie
swietnie. Czesto razem trenuja, lubia sie, wystepowali wspolnie w deblu.
– Hubert to chyba najlepszy kumpel, jakiego mam na kortach. Ale w finale
nie ma miejsca na przyjazn, w tenisie wygrywa tylko jeden – odgrazal sie
przed meczem Sinner. Czolowy zuchwalec na kortach, w pewnym sensie
stanowiacy przeciwienstwo Hurkacza.
Polak nie poszybowal bowiem ku szczytom seniorskim w wieku juniorskim,
nie rozegral turnieju nie z tej ziemi jako nastolatek (patrz: kosmiczny
wystep Igi Swiatek na Rolandzie Garrosie). To byl – jest – raczej
zrownowazony rozwoj, ostatnio moglismy mowic wrecz o pewnym zastoju.
Az w Miami – zna miasto jak Sinnera, sporo sie tam natrenowal, wygral
juz w pobliskim Delray Beach turniej nizszej rangi – znienacka
przyspieszyl i choc formalnie nie osiagnal najbardziej spektakularnego
polskiego sukcesu w meskim tenisie XXI wieku, to pod pewnym wzgledami
wypadl nawet efektowniej niz Jerzy Janowicz, ktory na Wimbledonie w 2013
roku, gdy dotknal polfinalu, nie wyeliminowal wczesniej nikogo z
czolowej pietnastki globalnego rankingu. Hurkacz musial sie przedzierac
maczeta przez dzungle pelna niebezpieczenstw – stawal naprzeciw Denisa
Shapovalova (ATP 12), Milosa Raonicia (ATP 19), Stefanosa Tsitsipasa
(ATP 5) oraz Andrieja Rublowa (ATP 8). Wszyscy wyzej sklasyfikowani,
wszyscy uchodzili za faworytow, pokonanie kazdego bylo niespodzianka lub
sensacja.
Przy nich Sinner (ATP 31), ktoremu los powazna przeszkode podsunal
dopiero w poprzedniej rundzie, mogl wygladac na rywala umiarkowanie
groznego. Mlodziutki, plasujacy sie w ledwie czwartej dziesiatce tabeli
ATP, powinien czuc olbrzymia satysfakcje juz z samego awansu do finalu.
I on jednak mial wedle bukmacherow przewage nad Polakiem – podane wyzej
suche dane to bowiem wyrwana z kontekstu stopklatka, tymczasem z
dynamiki wydarzen na kortach wynikalo, ze Wloch mknie ku slawie w
zawrotnym tempie. W dwa sezony awansowal o blisko 300 miejsc w swiatowej
hierarchii, jest jedynym obok rodaka Lorenzo Musettiego nastolatkiem w
czolowej setce, w przeciwienstwie do Hurkacza dofrunal juz do
wielkoszlemowego cwiercfinalu (jesienia), w lutym zostal najmlodszym od
2006 roku tenisista z dwoma tytulami cyklu ATP – poprzednim byl niejaki
Novak Djokovic. I gdyby pandemia nie okaleczyla rankingu, zajmowalby juz
Sinner dziewiata pozycje.
Zdazyl tez zasluzyc Wloch na reputacje nadzwyczaj dojrzalego,
niezlomnego. Wyeliminowany w cwiercfinale Aleksandr Bublik zwraca sie do
Wlocha per „robot”. – Spytalem go przy siatce, czy na pewno jest
czlowiekiem, bo nie moge uwierzyc, ze chlopak w jego wieku ma w sobie
tyle mentalnej twardosci. Wiekszosc przez cala kariere takiej w sobie
nie wypracowuje – zdumiewal sie Rosjanin (reprezentuje Kazachstan) po
czwartkowej porazce. Podobnie oceniaja Sinnera rodacy, ktorzy przy
porownywaniu obu finalistow wyrazna wyzszosc u swojego mlodego
nadzdolnego zaznaczali tylko w rubryce „glowa”.
I rzeczywiscie, choc Hurkacz blyskawicznie przelamal rywala, obejmujac w
pierwszym secie prowadzenie 3:0, Wloch odrobil straty, gral coraz
agresywniej oraz ryzykowniej, wydawal sie przejmowac inicjatywe. Czyzby
jako pierwszy zwalczyl treme?
Jednak rowniez Polak gnal od rundy do rundy z imponujaca pewnoscia
siebie. W calym turnieju gral opanowany, prawie niewzruszony, chwilowe
niepowodzenia nie odbieraly mu spokoju ducha i nie sklanialy do ucieczek
od planu, ktory przyjmowal po analizie zalet i wad konkretnego rywala. A
w finale okazal sie zwyczajnie tenisista lepszym technicznie. Chetniej
zmienial kierunki uderzen, chetniej probowal odbijac pilke lzej, by
przerzucic ja tuz za siatke, chetniej pod siatka podbiegal. Byl
wszechstronniejszy, bardziej wyrafinowany. I precyzyjniejszy w dlugich
wymianach, gdy z kazdym uderzeniem rosnie ryzyko pomylki. Przy stanie
4:0 w drugim secie zanosilo sie na spokojne dotruchtanie do celu, ktory
osiagnelo sie poniekad juz wczesniej.
Napiecie na pare chwil wrocilo, poniewaz Sinner przekul w czyny swoje
deklaracje, ze zaden wynik nie wywoluje u niego przeswiadczenia, iz
sytuacja zrobila sie beznadziejna. Wzial trzy gemy z rzedu – i to
zdecydowanie, jakby przez caly mecz wszystko ukladalo sie po jego mysli.
Ozyl jednak na krotko.
Hurkacz osiagnal wynik bezcenny, o wartosci tylko troszeczke obnizonej
decyzja kilku gwiazdorow – weteranow Novak Djokovicia, Rafaela Nadala i
Rogera Federera oraz Dominica Thiema – ktorzy wycofali sie z
rywalizacji, m.in. wskutek popandemicznego zredukowania puli finansowych
nagrod. Wszyscy inni sie bowiem zjawili. I na pewno zauwazyli, ze ku
szczytom skrada sie nowy gracz.
Niebezpieczny gracz. Federer swego czasu obwolal Hurkacza
„najspokojniejszym i najmilszym tenisista w calym srodowisku” – pewnie
ma racje, ale wielcy juz przeczuwaja, ze bliska znajomosc z
niewiniatkiem z Polski moze okazac sie bardzo zdradliwa.

PILKA NOZNA
Ekstraklasa
Cracovia-Lech Poznan 2-1
Legia Warszawa-Pogon Szczecin 4-2
Wisla Plock-Piast Gliwice 0-1
Gornik Zabrze-Warta Poznan 1-2
Jagiellonia Bialystok-Slask Wroclaw 0-1
Podbeskidzie Bielsko Biala-Wisla Krakow 2-0
Lechia Gdansk-Zaglebie Lubin, wynik w jutrzejszej gazetce Gargamela.
Stal Mielec-Rakow Czestochowa, odwolany z powodu zagrozenia epidemicznego.
1.Legia 51pkt.
2.Pogon 41pkt
3.Rakow 37pkt
4.Piast 34pkt
5.Lechia 33pkt
6.Slask 33pkt
7.Gornik 32pkt
8.Warta 32pkt
9.Zaglebie 29pkt
10.Lech 29pkt
11.Wisla Krakow 28pkt
12.Jagiellonia 28pkt
13.Wisla Plock 25pkt
14.Cracovia 23pkt
15.Podbeskidzie 21pkt
16.Stal Mielec 19pkt
-Pogon brutalnie odarta z marzen o mistrzostwie Polski. Legia pokazala,
ze jest poza zasiegiem.
Pilkarze Pogoni Szczecin przegrali na wyjezdzie z Legia Warszawa 2:4 i w
tym sezonie ekstraklasy pozostala im rywalizacja o trzeci w historii
klubu tytul wicemistrzowski.
– Ten mecz najprawdopodobniej zadecyduje o tym, czy dalej bedziemy
walczyc o zlote medale. Chcemy, zeby ten wyscig nadal trwal – zapowiadal
przed spotkaniem trener Pogoni Kosta Runjaic.
Sobotnie starcie w stolicy bylo dla jego druzyny ostatnia szansa na
zachowanie kontaktu z liderujaca w tabeli Legia. Portowcy w bezposrednim
pojedynku planowali odrobic trzy z siedmiu punktow straty do warszawian
i dac swoim kibicom nadzieje na emocjonujacy finisz sezonu.
Pogon przed pierwszym gwizdkiem miala swiadomosc duzej stawki meczu, ale
swoja sytuacje mogla okreslic mianem komfortowej. Druga pozycja w
tabeli, niezaleznie od koncowego rezultatu, byla niezagrozona. To Legia
musiala zmierzyc sie z presja roli faworyta i potwierdzic, ze jest na
dobrej drodze do obrony mistrzowskiego tytulu.
– Dla nas to spotkanie jest jak final, ale z drugiej strony nie mamy
wiele do stracenia – zapowiadal pomocnik Alexander Gorgon.
Portowcy pojechali do Warszawy bez kontuzjowanego pomocnik Rafala
Kurzawy, ktory ostatnio zbieral dobre opinie. I ze swiadomoscia, ze duet
waznych zawodnikow srodka pola: Sebastian Kowalczyk i Kacper Kozlowski
przez prawie dwa tygodnie nie trenowali z zespolem. Obaj przebywali na
zgrupowaniu reprezentacji Polski (Kozlowski zadebiutowal w wygranym 3:0
spotkaniu z Andora w eliminacjach do mistrzostw swiata w 2022 r.).
– Najwazniejsze, ze wrocili do nas bez urazow. To bylo dla nich na pewno
cenne doswiadczenie i inspiracja na przyszlosc – przekonywal Runjaic.
Portowcy mieli wyjsc na boisko bez zbednej presji, tymczasem od
pierwszych minut sprawiali wrazenie zupelnie sparalizowanych. Legia
bezwzglednie to wykorzystala i w niespelna kwadrans strzelila trzy
bramki, rozstrzygajac losy meczu oraz – w konsekwencji – mistrzostwa Polski.
Na prawej stronie spustoszenie w szeregach Pogoni sial Josip Juranovic.
Pilkarz z Chorwacji najpierw poslal w pole karne dwa perfekcyjne
dosrodkowania, ktore zamienily sie w asysty przy golach Filipa
Mladenovicia i Tomasa Pekharta, a potem wywalczyl jeszcze rzut karny
(rowniez zamieniony na bramke przez Pekharta).
Goscie byli na deskach. Po raz ostatni tak szybko stracili trzy gole w
2006 r. W ogole nie przypominali druzyny, ktora w tym sezonie moze
pochwalic sie najszczelniejsza defensywa w ekstraklasie. Trener Kosta
Runjaic zareagowal blyskawicznie i dokonal chyba najszybszej
niewymuszonej zmiany w swojej karierze szkoleniowej. Juz w 24. minucie
wpuscil na boisko Kozlowskiego, a zdjal Luisa Mate, ktory sprokurowal
rzut karny i latwo dawal sie ogrywac Juranovicowi.
Swiezo upieczony reprezentant Polski nie zmienil jednak oblicza meczu.
Legia dalej atakowala i w 29. minucie zdobyla kolejnego gola. Po
dosrodkowaniu Andre Martinsa najwyzej pod bramka Dantego Stipicy
wyskoczyl Mateusz Wieteska i strzalem glowa podwyzszyl prowadzenie
gospodarzy.
Pogon obudzila sie dopiero w doliczonym czasie gry. Przeprowadzila
niezla akcje, a Adam Fraczczak przytomnie dobil uderzenie Alexandra
Gorgona i nieco zmniejszyl skale blamazu szczecinian w pierwszej
polowie. To juz dziesiaty rok kalendarzowy z rzedu z przynajmniej jednym
golem doswiadczonego napastnika w barwach portowcow.
Poza tym w pierwszej polowie warto bylo odnotowac jeszcze bombe Michala
Kucharczyka z dystansu, ktora na poprzeczke sparowal bramkarz Legii
Artur Boruc.
W drugiej polowie tempo spotkania zdecydowanie spadlo. Legia chciala jak
najmniejszym nakladem sil dowiezc wysokie prowadzenie do koncowego
gwizdka i nie stworzyla sobie juz zadnej dogodnej sytuacji do zdobycia
kolejnej bramki.
Portowcy sila rzeczy prezentowali sie wiec znacznie lepiej niz na
poczatku meczu i dosc czesto goscili pod polem karnym warszawskiej
druzyny. Bardzo dobra zmiane dal mlody Mariusz Fornalczyk, ktory swoimi
dryblingami rozruszal niemrawa do tej pory ofensywy Pogoni.
Goscie walczyli ambitnie (w calym meczu oddali az 14 strzalow) i dzieki
temu udalo im sie zdobyc jeszcze jednego gola. W 83. minucie w polu
karnym sfaulowany zostal Jakub Bartkowski, a z jedenastu metrow nie
pomylil sie rezerwowy Kamil Drygas, ktory kilka dni temu przedluzyl
kontrakt ze szczecinskim klubem.
Pogon przegrala z Legia 2:4 i definitywnie musi pozegnac sie z
marzeniami o mistrzostwie kraju. Zespol ze stolicy na siedem kolejek
przed koncem ma az dziesiec punktow przewagi. Portowcy beda teraz
bronili drugiej pozycji w tabeli ekstraklasy. Za tydzien zmierza sie na
wlasnym stadionie z walczaca o utrzymanie Wisla Plock.
Pogon: Stipica – Bartkowski, Triantafyllopoulos ZK (63. Malec), Zech,
Mata (24. Kozlowski ZK) – Gorgon, Dabrowski ZK (63. Drygas), Smolinski
(63. Smolinski), Kowalczyk, Kucharczyk – Fraczczak (74. Fornalczyk).

-„Intrygujace zamiary Paulo Sousy. Co wiemy o reprezentacji Polski po
pierwszym zgrupowaniu z Portugalczykiem”-
Rafal Stec
Nowy trener musial reagowac i na kryzysy, ktore wywolywal sam, i na te,
ktore zrzucal na niego los. Ale plany ma ambitne.
Cztery punkty po trzech etapach wyscigu o awans na mundial – tak
skromnego bilansu polscy pilkarze nie uciulali na starcie zadnych
eliminacji od sezonu 2002/03, podczas ktorego Zbigniew Boniek podpisal
sie pod szokujaca kleska z Lotwa, a nastepnie zrejterowal z posady
selekcjonera.
Porownywanie tamtego falstartu z ostatnim tygodniem byloby nietaktem, bo
tym razem los skazal reprezentacje na wyjazdowe mecze z oboma
najgrozniejszymi rywalami – Wegrami (3:3) i Anglia (1:2). Jesienne gry
zapowiadaja sie na latwiejsze, choc o zaproszenie na mistrzostwa w
Katarze bedzie piekielnie trudno. Pozycja wicelidera, w ktora mierza
Polacy, przesunie ich tylko do dwupoziomowych barazy, czyli szarpaniny z
rywalami takiej klasy, ze prawdopodobienstwo awansu nie siega nawet 50
proc. Tyle wynika i z notowan bukmacherow, i z rachub analitycznych
serwisow pilkarskich, i zwyklego zdroworozsadkowego ogladu rzeczywistosci.
Baraze zaplanowano jednak dopiero na nastepna wiosne, a za rok swiat
moze wygladac zupelnie inaczej. Wystarczy przypomniec sobie, ile tornad
potargalo reprezentacja w minionym tygodniu i do jakiego stopnia jeszcze
miesiac temu nie mielismy pojecia, co zamierza wyprawiac Paulo Sousa.
Gdy portugalski selekcjoner zapoznal sie z ubieglorocznymi popisami
kadry, wstepna refleksja brzmiala: Grzegorz Krychowiak spowalnia gre w
srodku pola, niewykluczone, ze bedzie trzeba rozpoczac proces wygaszania
go. Nie calkowitego pomijania przy powolaniach, ale stopniowego
ograniczania roli lidera srodka pola.
I co? 31-letni pilkarz Lokomotiwu Moskwa jako jedyny obok bramkarza
Wojciecha Szczesnego przebywal na murawie przez pelne 270 minut zmagan z
Wegrami, Andora (3:0) oraz Anglia. Na druga linie reprezentacji zwalila
sie istna kleska zywiolowa – kontuzje Krystiana Bielika i Jacka
Goralskiego, zakazenie koronawirusem Mateusza Klicha – wiec liczba
dostepnych opcji raptownie zmalala. Co wiecej, Krychowiak, choc
popelnial bledy, dal rade. Zwlaszcza na Wembley wygladal na jednego z
nielicznych w kadrze graczy wystarczajaco zdecydowanych i obytych z
duzym futbolem, by bic sie na calego z gwiazdami Premier League. Umial
wytrzymac nawet obwieszony dwojka rywali.
Zawodnicy z jego osobowoscia oraz pewnoscia siebie daja kolegom poczucie
bezpieczenstwa i byc moze m.in. dlatego Sousa osmielil sie poslac na
boisko Rafala Augustyniaka. Gdy Polacy mieli wykonac ostateczny wysilek
dla wywiezienia z Wembley bezcennego remisu, rzucil na Anglie
27-letniego kompletnego zoltodzioba, ktory sportowe zycie spedza na
prowincji (u nas zazwyczaj ponizej poziomu tzw. ekstraklasy, od poltora
sezonu w Jekaterynburgu) i nigdy nie zetknal sie nawet z glebokimi
kwalifikacjami w europejskich pucharach.
Srodowy kwadrans Augustyniaka zamknal cala serie brawurowych decyzji
personalnych, ktore jeszcze przed chwila nie miescilyby sie nam w
glowach: budapesztenskie osadzenie w rezerwie Kamila Glika, ktory od lat
uchodzil za nietykalnego; promowanie Michala Helika, kolejnego
debiutanta z mikroskopijnym doswiadczeniem miedzynarodowym; wypchniecie
z podstawowego skladu na wyspiarzy Arkadiusza Milika i zaufanie Karolowi
Swiderskiemu, gdy ofensywa druzyny i tak juz wstrzasnela strata Roberta
Lewandowskiego. Choc Sousa po przyjrzeniu sie wyczynom ligowcow
zatrudnionych w polskich klubach mial westchnac, ze „nie jest
przyzwyczajony do takiego poziomu”, to uruchomil tez instalowanie w
reprezentacji 21-letniego Kamila Piatkowskiego (Rakow Czestochowa, w
przyszlym sezonie Red Bull Salzburg), a nawet 17-letniego Kacpra
Kozlowskiego (Pogon Szczecin, najmlodszy w historii kadrowicz po
Wlodzimierzu Lubanskim).
A przeciez rownie bezkompromisowo portugalski trener tasuje systemami
gry. Na kazdy mecz wybieral inne ustawienie, w kazdym zasadniczo
modyfikowal je w drugiej polowie. Jesli wziac pod uwage skale i tempo
zmian, Sousa proponuje standardy, jakich nie znamy – ostrozniej
wprowadzal nowych pilkarzy zarowno Jerzy Brzeczek, ktoremu prezes PZPN
zlecil odmladzanie druzyny, jak i (w jeszcze wiekszym stopniu)
konserwatywny Adam Nawalka, choc rozpoczynali kadencje od meczow mniej
waznych. Ich nastepca od razu musi gromadzic punkty w rywalizacji o mundial.
Na razie uzbieral ich niewiele, a gra Polacy nie zachwycili. Przed Euro
2020 przekonalismy sie tez, ze jako kadrowicz ostatecznie gasnie Kamil
Grosicki (chyba najwiekszy przegrany zgrupowania), ale mnostwo wigoru na
skrzydlo wnosi ze soba Kamil Jozwiak (byc moze najwiekszy jego wygrany).
I ze Sousa zrecznie reaguje na kryzysy, takze te sprowokowane przez
samego siebie. Gdy w Budapeszcie oraz Londynie dochodzil do wniosku, ze
druzyna nie dziala, reperowal ja skutecznie, jego interwencje wyraznie
poprawialy jakosc gry. To moze byc zaleta w trakcie Euro 2020 tym
istotniejsza, ze UEFA rowniez na mistrzostwach pozwoli przeprowadzic az
piec zmian w meczu. Rozwaza tez rozszerzenie kadr z 23 do 25 lub 26
nazwisk, bo skutki przeladowanego kalendarza czasow pandemii sa
ewidentne: Anglicy probuja przepchnac Polske minimalnym wysilkiem,
punkty gubia zazwyczaj bezbledni w eliminacjach potentaci z Niemiec czy
Hiszpanii etc.
Jesli marzymy o czyms wiecej niz przewidywalnym sredniactwie na Euro –
wygrana ze Slowacja, klapa z Hiszpania, wslizgniecie sie do 1/8 finalu
chocby z trzeciego miejsca w grupie (glowna zagadka: mecz ze Szwecja) –
to Sousa zapewne musi kontynuowac pranie mozgow pilkarzy. Jego projekt
intryguje, bo jest ambitny, zaklada reprezentacje grajaca w sposob
nowoczesny (defensywa odsunieta daleko od pola karnego), a przez to
ryzykancki.
Takie obowiazuja dzisiaj trendy. Czeka nas poniekad sprawdzanie, czy
polski futbol lezy w Europie.

I LIGA
23 kolejka
Resovia-Odra Opole 1-1
Jastrzebie-Puszcza Niepolomice 1-2
Zaglebie Sosnowiec-Widzew Lodz 3-0
Stomil Olsztyn-Sandecja Nowy Sacz 0-5
LKS Lodz-Belchatow 1-0
Tychy-Arka Gdynia 1-0
Miedz Legnica-Radomiak Radom 0-1
Gornik Leczna-Chrobry Glogow 3-0
Nieciecza-Korona Kielce, odwolany z powodu zagrozenia epidemicznego.
1.Nieciecza 47pkt
2.Gornik Leczna 44pkt
3.LKS Lodz 43pkt
4.Tychy 41pkt
5.Radomiak 40pkt
6.Arka 35pkt
7.Widzew 34pkt
8.Miedz 32pkt
9.Puszcza 32pkt
10.Odra 32pkt
11.Chrobry 29pkt
12.Korona 29pkt
13.Sandecja 27pkt
14.Stomil 23pkt
15.Zaglebie 19pkt
16.Jastrzebie 19pkt
17.Resovia 18pkt
18.Belchatow 16pkt
-W kolejnym meczu I ligi Arka Gdynia przegrala na wyjezdzie z GKS-em
Tychy 0:1. Goscie mieli w tym spotkaniu ogromna przewage i sporo
sytuacji do zdobycia bramki. Najlepszej nie wykorzystal Lukasz
Wolsztynski, ktory zmarnowal rzut karny.
Pilkarze Arki wrocili do gry po dluzszej przerwie, spowodowanej
przelozeniem ostatniego spotkania z Bruk-Bet Termalika Nieciecza. I od
razu czekal ich mecz „podwyzszonego ryzyka”, wszak rywalem byl towarzysz
ze strefy barazowej GKS Tychy – wyprzedzajacy ich w tabeli o dwa miejsca
i trzy punkty.
Gdynianie wciaz borykaja sie ze sporymi klopotami kadrowymi. Na Slask
nie pojechalo z powodu kontuzji az siedmiu zawodnikow, w tym m.in.
Michal Marcjanik. Kamil Mazek, Rafal Wolsztynski oraz najwiekszy
pechowiec Juliusz Letniowski, ktory po wyleczeniu jednego urazu niemal
natychmiast zlapal kolejny.
Mimo sporego oslabienia to arkowcy – poza samym poczatkiem meczu –
sprawiali zdecydowanie lepsze wrazenie. Swietnie prezentowal sie
zwlaszcza Christian Aleman, ktory z duza swoboda prowadzil gre gosci,
czesto popisujac sie efektownymi zagraniami.
Przewaga Arki szybko przelozyla sie na sytuacje podbramkowe. Po podaniu
Macieja Rosolka blisko zdobycia gola z najblizszej odleglosci byl
Mateusz Zebrowski, ale nie trafil czysto w pilke. Potem groznie uderzali
Luis Valcarce, Haris Memic, Kacper Skora, wreszcie Aleman – po ladnej
„klepce” z Zebrowskim, jednak albo brakowalo im precyzji, albo dobrze
bronil Konrad Jalocha. Byly bramkarz Arki odwaznym wybiegiem przed pole
karne „zabral” tez kapitalna asyste Alemanowi, ktory wewnetrzna czescia
lewej stopy pieknie poszukal Zebrowskiego.
No i kiedy wydawalo sie, ze lada moment musi pasc bramka dla Arki,
zupelnie niespodziewanie na prowadzenie wyszli gospodarze. Na strzal z
ok. 25 m zdecydowal sie Wiktor Zytek, na tyle mocny i precyzyjny, ze
nieco spozniony Daniel Kajzer nie siegnal pilki.
Zatem po pierwszej polowie wynik byl gorszy niz gra Arki. Mimo tego
trener Dariusz Marzec w przerwie zdecydowal sie na dwie zmiany – na
boisku pojawili sie Marcus da Silva oraz Lukasz Wolsztynski. Goscie
wciaz naciskali, ale stwarzanie sytuacji przychodzilo im z coraz
wiekszym trudem. Zespol z Tych skonsolidowal sie w defensywie i rzadko
wpuszczal rywala we wlasne pole karne.
Arkowcy mocno sie meczyli, z ich przewagi nie wynikalo kompletnie nic. W
koncu pomocna dlon podal im rezerwowy Tychow Lukasz Moneta, ktory w
niegroznej sytuacji zupelnie niepotrzebnie sfaulowal w polu karnym
Alemana. Pilke na 11 metrze ustawil Wolsztynski i… huknal w
poprzeczke! Zatem nawet taki prezent nie zostal wykorzystany.
Do konca pozostawal kwadrans i choc gra niemal przez caly czas toczyla
sie w okolicach pola karnego gospodarzy, powaznie zagrozic bramce
Jalochy juz sie nie udalo. Najblizej szczescia po indywidualnej akcji
byl Rosolek, ale jego strzal okazal sie mocno niecelny.
Zatem Arka przegrala bardzo wazny mecz i mocno skomplikowala sobie
sytuacje w tabeli. Jest na ostatnim barazowym miejscu (6.), ale ma
zaledwie punkt przewagi nad siodmym Widzewem Lodz. Do strefy
bezposredniego awansu traci z kolei w tej chwili dziewiec punktow (2.
jest Gornik Leczna).
Kolejnym meczem Arki bedzie polfinalowe starcie Pucharu Polski – w Gdyni
z Piastem Gliwice. W tym spotkaniu do dyspozycji trenera Marca bedzie
juz 32-letni czeski obronca Jan Hoszek, ktory ostatnio byl zawodnikiem
FK Teplice (w tym sezonie tylko trzy mecze), a w przeszlosci wystepowal
w barwach Cracovii (sezon 2011/12).
Arka: Kajzer – Kasperkiewicz, Memic, Valcarce – Hiszpanski Z, Deja Z
(46. L. Wolsztynski), Danch, Aleman, Skora – Zebrowski (46. Da Silva),
Rosolek.

ZUZEL
PGE Ekstraliga sezon 2021:
Runda zasadnicza:
I kolejka
4 kwietnia 2021 (niedziela)
Torun – Zielona Gora 51:39
Leszno – Gorzow 42:48

eWinner 1. Liga Zuzlowa sezon 2021:
Runda Zasadnicza:
I runda
3 kwietnia 2021 (sobota)
Gniezno – Lodz, odwolany
4 kwietnia 2021 (niedziela)
Rybnik – Krosno 63:27
5 kwietnia 2021 (poniedzialek)
Tarnow – Gdansk 35:55
Bydgoszcz – Ostrow Wlkp., odwolany.
————-
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *