Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 31 grudnia 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 342 (5034) 31 grudnia 2018 r.
N O W Y R O K

Wspanialego 2019-go
BEZ PiS-u!
Zyczy-Wasz
Gargamel Zyczliwy

Uwaga,Uwaga,Uwaga!
ZAJRZYJCIE KONIECZNIE NA STRONE INTERNETOWA. W ZAKLADCE „SCISLE JAWNE”
CZEKA NA WAS KAPITAN RYSZARD KUCIK Z WSPANIALA NIESPODZIANKA!

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

B E T L E J E M
Wielebny ojciec, oddany wierze w pelni,
Chcial choc raz w zyciu dobry uczynek spelnic.
Boze Narodzenie, to czas znakomity;
Dzieciatko witaja krolewskie elity.
Witaja: wedrowcy, anioly, pasterze;
Ludzie i zwierzeta raduja sie szczerze.
Ojciec tez zapragnal zobaczyc Stajenke,
poklon dac Dzieciatku, pozdrowic Panienke.
I tak postanowil nawiedzic Betlejem.
Tylko ma dylemat: pieszo, czy BENTLEYEM?
BeeM
Grudzien 2018

Pogoda w kraju
Duzo chmur na niebie z mozliwymi opadami deszczu, sniegu lub mzawki.
Powieje silniejszy wiatr. Na termometrach maksymalnie 5 stopni C.

7 ZNAKOW POLSKIEJ POLITYKI
Mijajacy rok polityczny wita sie z nastepnym. Pojawilo sie w 2018 r. kilka
znaczacych zjawisk, ktore w pelni nabiora znaczenia w najblizszych
miesiacach. Zobaczmy zatem, co juz sie stalo i co z tego moze wyniknac.
1. Sprawdzian na zywo
Wybory samorzadowe, oceniane na chlodno, nie przyniosly politycznego
przelomu, a jedynie sygnal, ze jest potencjal do zmiany wladzy, tyle ze
chwiejny i nielatwy do mobilizacji. Ewolucja pogladow w skali masowej
odbywa sie bardzo powoli. Ten proces nie poddaje sie racjonalnemu ogladowi,
istota tkwi gdzies glebiej, w specyficznej politycznej inercji, ktora
powoduje, ze stan istniejacy ma przewage nad innym, potencjalnym; jak w
walce bokserskiej remis premiuje dotychczasowego mistrza. Rzady PiS,
jakkolwiek dziwne, smieszne czy straszne, osiagnely status codziennosci,
zostaly oswojone, staly sie punktem odniesienia, a naruszenia konstytucji
przez PiS, odejscie od liberalnej demokracji, najwyrazniej nie zmieniaja
tej reguly. Przelamanie tego bezwladu nie jest latwe, odbywa sie w
kilkuletnich cyklach, w ktory trzeba sie wstrzelic. Czy opozycji uda sie to
w 2019 r.?
2. Wejscie Tuska
W mijajacym roku Donald Tusk zrobil kolejny krok w kierunku polskiej
polityki. A dokladniej – pol kroku. Byly premier dba o to, aby nie
przekroczyc ani o milimetr harmonogramu swojego powrotu. Ma do tego alibi w
postaci sprawowanej funkcji, ktora teoretycznie nie pozwala na zbyt
ostentacyjne angazowanie sie w krajowe sprawy. Tyle ze ten stopien
nieangazowania ustala sam Tusk.Niesprawdzone, ale znane od dawna przecieki
z otoczenia Tuska mowia o „rozwazaniu przez przewodniczego Rady
Europejskiej opcji kandydowania na prezydenta”, ale tylko wtedy, jesli
bylyby maksymalne szanse na zwyciestwo. I tu pojawia sie paradoks: takie
szanse beda wowczas, kiedy opozycja wygra wybory parlamentarne i uruchomi
nowy polityczny trend. Wtedy tez PiS, bez wladzy, straci kontrole nad
aparatem panstwa i juz nie bedzie mogl gnebic Tuska podczas kampanii
prokuratura i komisjami sledczymi.
Ale tez gdyby opozycja wygrala wybory parlamentarne w 2019 r., sytuacja sie
zmieni i Tusk nie bedzie juz tak bardzo potrzebny. Co prawda prezydent Duda
moze wetowac ustawy nowej wladzy, ale nie wydaje sie, aby byl w tym
konsekwentny. Jest na to zbyt labilny, a poza tym zda sobie sprawe, ze po
przegranej PiS, oznaczajacej zmiane wiatrow, pozostawanie na pozycji
zacietego obroncy pisowskiego porzadku przeszkodzi mu w reelekcji. Jesli
opozycja zwyciezy w 2019 r., to ranga wyborow prezydenckich spadnie,
triumfatorem bedzie Schetyna, a kandydatem na prezydenta moze zostac chocby
Rafal Trzaskowski. Tusk zyskal odroczenie calosciowej oceny. Warunkowo
wybaczono mu odejscie do Brukseli w 2014 r., ale tylko jako temu, ktory
wykonal ten ruch, aby potem w glorii swiatowego polityka wrocic i
przywrocic porzadek po PiS. Co z tym wszystkim zrobi Tusk, jeszcze nie
wiadomo.
3. Ruch Biedronia
Robert Biedron ujawnil w 2018 r. swoje polityczne zamiary i walczy o
wyjatkowa, ekskluzywna pozycje. Juz tworzy ugrupowanie, ale oczekuje, ze
zostanie ono zaliczone do politycznego rynku wtedy, kiedy on na to pozwoli.
Jednak sondaze nie czekaja i formacja Biedronia ma w nich dosc trwale ok. 7
proc. Pojawiaja sie przewidywania, ze po odpaleniu w lutym notowania skocza
do 12 – 13 proc., a potem spadna do 8 – 10, i tak mniej wiecej zostanie.
Poszybowanie w kierunku 15 – 20 proc. byloby duza niespodzianka, choc
wykluczyc sie tego nie da. Teraz wszystko jest w stadium prob, studiow i
projektow. Kazde slowo krytyki napotyka odpor srodowisk lewicowych, lecz
jakby coraz mniejszy, moze dlatego, ze sam Biedron coraz rzadziej wspomina
o lewicy, i to jest juz zauwazane w tym srodowisku.
Wydaje sie, ze byly prezydent Slupska ma ambicje calosciowe, zmierza do
glownego nurtu, probujac podczas swoich widowiskowych mityngow ustalic,
gdzie sie ten nurt znajduje. Wiele wskazuje na to, ze Biedron chce pojsc
droga Tuska i jego Platformy, bo to dawalo kiedys pod 50 proc. poparcia,
ale sadzi, ze dzisiaj mainstream znajduje sie gdzie indziej niz dekade
temu. Chce znalezc odswiezona definicje liberalizmu, ale w polskich
warunkach tego nowego, wychylonego w kierunku swobod obyczajowych,
uwolnionego od zwiazkow z Kosciolem. Jest przy tym bardzo ostrozny, w wielu
kluczowych kwestiach unika jednoznacznych deklaracji. Dawno chyba nie bylo
tak precyzyjnie marketingowo tworzonego programu jakiejs formacji.
Biedron na razie nie wyglada na rasowego polityka. Ale z drugiej strony
Andrzej Duda tez nie, a sie podoba. Dlatego byc moze Robert Biedron, nawet
jesli nie osiagnie wielkich wynikow w ramach swojego ugrupowania,
indywidualnie okaze sie dobrym przeciwnikiem dla Dudy w wyborach
prezydenckich, bedzie z tej samej kategorii emocjonalnej. Duda ma ze swoimi
wyborcami kontakt pozawerbalny, wymykajacy sie wszelkim racjonalnym
kryteriom. Byc moze Biedron bedzie mial podobny.
4. Wystepy Morawieckiego
Premier Morawiecki byl planem lidera PiS na ostateczna rozgrywke z
opozycja. Morawiecki chyba spodobal sie wyborcom PiS, zaimponowal im. Mimo
niezrecznosci, klamstw, radykalnych, ideologicznych wypowiedzi jakos uwiodl
takze wielu przedstawicieli politycznego srodka. Nie widza w nim figury w
marketingowej ukladance obozu wladzy, ale samodzielna postac, ktora dziala
niejako obok partii, lagodzi szalenstwa i kanty, ratuje kraj przed
Zbigniewem Ziobra „odbiera tlen opozycji” i pare razy mial juz
„pozamiatac”. Ta grupa sympatykow moze i dystansuje sie od samego PiS, ale
Morawiecki – mimo ze ostatnio chwalil Ziobre za to, co ten zrobil dla
„niezawislosci sedziow” – to dla nich co innego. Przedziwne to, ale tak
jest.
Jednak mimo calego kamuflazu i klaki ze strony zafascynowanych nim
komentatorow Morawiecki jest w polityce wciaz sztuczny, nieprawdziwy, jakby
wynajety z innego biznesu. Wierzac w swoj ogolny geniusz, stracil zarazem
wizerunek racjonalnego eksperta, profesjonalisty, stal sie specyficznym,
czasami mocno narcystycznym bajarzem. Szarzuje, zartuje, wyzlosliwia sie i
zdaje mu sie, ze to wchodzi w publicznosc jak w maslo. Po czesci tak jest,
ale tym, ktorzy sie na to nie nabrali, wydaje sie postacia coraz bardziej
odpychajaca, taka jak najbardziej radykalni politycy PiS, i ta tendencja
moze sie poglebiac. Choc trzeba przyznac, ze jako polityczny amator jest
trudniejszy do trafienia. Walka z plastikowa wersja PiS moze byc dla
opozycji uciazliwsza niz ze stara gwardia tej partii.
W parze z Kaczynskim jawi sie Morawiecki jako mocarny szef rzadu, ale bez
lidera PiS wciaz nic nie znaczy. Bo to Kaczynski dostarcza mu substancji
politycznej i ideologicznej. Nie brak w obozie rzadzacym opinii, ze
wszystkie nieszczescia tej partii rozpoczely sie wraz z dymisja Beaty
Szydlo. Wczesniej szlo dobrze, byla werwa, o cos chodzilo. . Morawiecki,
mimo wszystkich nad nim zachwytow, moze wiec okazac sie postacia okresu
przejsciowego: miedzy jednym wzmozeniem PiS, w latach 2015 – 17, a
ewentualnym drugim, po 2019 r. Kaczynski na razie wydaje sie Morawieckim
zafascynowany, ale nie takich afektow lider PiS pozbywal sie w przeszlosci
bez wiekszego trudu.
5. Stan jednoczenia opozycji
Wybory samorzadowe mialy wiele wyjasnic co do dalszej strategii opozycji. W
istocie wyklarowaly niewiele. Schetyna sie uratowal, PSL tez sie nie
zapadl, SLD oglosil umiarkowany sukces. Paradoksalnie te bardziej lub mniej
wiarygodne „zwyciestwa” skomplikowaly sytuacje opozycji. Sprawdzian zostal
teraz przeniesiony na wybory europejskie i mozliwe, ze znowu partie
opozycyjne wystapia oddzielnie, aby zmierzyc swoja sile i zdobyc lepsze
karty przy ustalaniu ewentualnych wspolnych list przed decydujacym starciem
w wyborach parlamentarnych. Moze z wyjatkiem PSL, ktory nie moze liczyc na
zyski z politycznego wzmozenia miast i raczej przytuli sie do Koalicji
Obywatelskiej.
Choc w ostatnich wyborach na KO, PSL i SLD lacznie glosowalo o okolo 1,7
mln osob wiecej niz na PiS,s niewiele z tego na razie wynika.
Wybory samorzadowe mialy wiele wyjasnic co do dalszej strategii opozycji. W
istocie wyklarowaly niewiele. Schetyna sie uratowal, PSL tez sie nie
zapadl, SLD oglosil umiarkowany sukces. Paradoksalnie te bardziej lub mniej
wiarygodne „zwyciestwa” skomplikowaly sytuacje opozycji. Sprawdzian zostal
teraz przeniesiony na wybory europejskie i mozliwe, ze znowu partie
opozycyjne wystapia oddzielnie, aby zmierzyc swoja sile i zdobyc lepsze
karty przy ustalaniu ewentualnych wspolnych list przed decydujacym starciem
w wyborach parlamentarnych. Moze z wyjatkiem PSL, ktory nie moze liczyc na
zyski z politycznego wzmozenia miast i raczej przytuli sie do Koalicji
Obywatelskiej.
6. Wladza na zakupach
Sugerowanie przez prezesa Kaczynskiego i premiera Morawieckiego w kampanii
samorzadowej, ze lepiej wybrac ludzi majacych dobre relacje z rzadem, bo
wtedy wladza bedzie dla danego regionu laskawsza, to nowe zjawisko, jakie
pojawilo sie polskiej polityce w 2018 r. Ta metoda, jako przynoszaca
polityczne profity, moze byc stosowana takze w przyszlorocznych wyborach
europejskich i parlamentarnych – np. co do rozdzialu funduszy unijnych czy
wsparcia panstwa dla konkretnych miast i wojewodztw. Pekla kolejna bariera
przyzwoitosci, zatem politycy PiS beda zapewne jezdzic do konkretnych
okregow wyborczych, zbadawszy wczesniej, na jakie inwestycje licza tam
mieszkancy. A po wyborach, kiedy PiS do bezpiecznej wiekszosci w Sejmie
zabrakloby kilka mandatow, emisariusze tej partii rusza do kolejnych
Kaluzow, oferujac im stanowiska i pieniadze. Opozycji pozostaje obiecywac
nie gorsze prezenty, a przede wszystkim zadbac o selekcje kandydatow na
europoslow, poslow i senatorow, takich nie do kupienia. To moze byc duzy
problem.
7.Walka pod dywanem
PiS w 2018 r. wszedl w faze konsumowania wladzy. Niewielka polityczna moc
premiera Morawieckiego, a takze kilkutygodniowa choroba Jaroslawa
Kaczynskiego (w przyszlym roku prezes PiS ma podobno przejsc operacje
wszczepienia endoprotezy i tez na dlugo wylaczyc sie z biezacej polityki)
staly sie sygnalem do poszerzania wplywow przez rozne pisowskie frakcje i
koterie. Po objeciu rzadow nadchodzi w koncu taki moment, w ktorym politycy
i dzialacze roznych partyjnych szczebli szacuja, ile udalo im sie
skorzystac na wladzy, jaka maja pozycje, gdzie sa ulokowani ich ludzie,
rodzina, znajomi. Porownuja to z osiagnieciami konkurentow do konfitur i,
jesli to porownanie nie wychodzi korzystnie, probuja szukac lepszych
pozycji. Wtedy zaczynaja dochodzic zapachy z politycznej kuchni.
W przypadku rzadow PiS zjawisko to nasililo sie wraz z odejsciem
„ideologicznej” Beaty Szydlo i nastaniem „pragmatycznego” Morawieckiego. To
bylo haslo do nowego etapu. Do rywalizacji o ludzi i panstwowe spolki
jeszcze ostrzej ruszylo srodowisko Zbigniewa Ziobry, takze „zakonnicy” z
dawnego Porozumienia Centrum, pretendenci do schedy po prezesie Kaczynskim,
jak Joachim Brudzinski, rozne pomniejsze osrodki. Szydlo wrecz zaapelowala,
aby wycofac „zlecenie na nia”, jasno dajac do zrozumienia, ze nie chodzi o
opozycje. Kontrolowane przecieki, niekonsultowane dzialania, wciaz
funkcjonujace „studio nagran”, afery o niejasnym charakterze to zdarzenia,
w ktorych antyPiS nie pelni praktycznie zadnej roli, bo to czysto
wewnetrzna rozgrywka w obozie wladzy. Im blizej konca kadencji, tym ta
walka bedzie sie zaostrzac, bo dojdzie czynnik wyborczy: miejsca na
listach, pieniadze na kampanie, przegrupowania w spolkach, finansowanie
mediow sprzyjajacych poszczegolnym frakcjom Zjednoczonej Prawicy. PiS
bedzie w tym czasie szczegolnie podatny na ciosy, obnazy sie, a tzw.
kompromaty beda same pojawiac sie w obiegu. Jesli opozycja ma swoje
partykularne interesy, to wladza znacznie wieksze, bo dochodza duze
pieniadze. Prawicowe media juz sie sklocily, co pokazuje skale napiec.
Pytanie, czy antyPiS to wykorzysta.
—————
Wymienione zjawiska wchodza w interakcje, tworza kolejne znaki czasu. A
jest on bardzo goracy, bo wszyscy juz wiedza, ze zbliza sie najwazniejsza
proba wyborcza we wspolczesnej Polsce, na podobienstwo tej w 1989 r. Afera
goni afere, rozlamy i zdrady naleza do politycznego menu, slowa szybuja juz
od dawna w oparach agresji i absurdu. A to wszystko jest skromnym preludium
do tego, co bedzie sie jeszcze dzialo. Mowiac po telewizyjnemu – zostancie
Panstwo z nami.
Mariusz JANICKI
Wieslaw WLADYKA

Jerzy Dziewulski:
WIDZIALEM WSZYSTKIE TECZKI Z LISTY MACIEREWICZA
( Ciag dalszy z wydania weekendowego)
Po tej kadencji zwiazal sie pan z SLD. Czy dlatego, ze nalezal pan do PZPR?
-Nie. W PZPR bylem szeregowym czlonkiem, niezbyt przywiazanym do tej
partii. Glownie chodzilo o to, ze w SLD byli najbardziej profesjonalni
politycy. Dlatego, gdy jeden z poslow pod koniec kadencji zaproponowal mi
przejscie do Sojuszu, to sie zgodzilem. Dostalem pierwsze miejsce na
liscie, tym razem w Suwalkach. Ale wtedy to juz byly pieniadze, plakaty i
prawdziwa kampania. SLD wtedy zdobyl wladze. Gdy Leszek Miller zostal
szefem MSWiA, zaproponowal mi stanowisko komendanta glownego policji.
Podziekowalem i odmowilem. Miller spojrzal na mnie zdumiony i powiedzial:
bedziesz tego zalowal.
Dlaczego pan nie chcial tego stanowiska?
-Tego nie moge powiedziec. Ale faktycznie potem zalowalem i po latach
powiedzialem to Leszkowi Millerowi.
W jednym z wywiadow powiedzial pan, ze najwazniejszym etapem w pana zyciu
byla praca z Aleksandrem Kwasniewskim. A zaczelo sie od tego, ze zostal pan
byl szefem ochrony Kwasniewskiego w kampanii wyborczej w 1995 r.
-Kwasniewski byl nieustajaco atakowany przez Lige Republikanska Mariusza
Kaminskiego. Stale probowano go czyms obrzucac. Ci, ktorzy dzisiaj startuja
w kampanii prezydenckiej, nie zdaja sobie sprawy z tego, co wtedy sie
dzialo. To, ze lecialy jajka i pomidory, to byla normalna rzecz. Po
rozmowie z Danka Waniek, szefowa kampanii, i innymi osobami ze sztabu
wyborczego doszlismy do wniosku, ze Kwasniewskiemu potrzebna jest ochrona.
Tym bardziej ze wewnatrz naszej ekipy byli ludzie, ktorzy chcieli nas
wepchnac na mine. Pewien czlowiek namawial nas na przyklad do zlozenia
kwiatow pod pomnikiem Gornikow w Katowicach. A tam mialo dojsc do uzycia
sily fizycznej wobec nas wszystkich. Jechalismy juz autobusem KWAK do tych
Katowic i dostalem sygnal, ze ta propozycja ma drugie dno. Zatrzymalem
autobus i wyslalem ludzi, zeby sprawdzili, jak sytuacja wyglada na miejscu.
Za chwile dostalem informacje, ze byly tam dziesiatki ludzi uzbrojonych w
styliska, czyli takie trzonki od kilofow, poukrywanych w roznych miejscach.
To byla po prostu zasadzka. Poza tym wedlug naszych informacji na
Kwasniewskiego byl planowany zamach.
Jaki zamach?
-Nic wiecej nie powiem, ale zdobylismy taka informacje od kogos, kto
podsluchal rozmowe prowadzona przez ludzi, ktorzy mieli przy sobie bron. W
kampanii nikomu o tym nie powiedzialem. Gdybym to ujawnil, to prasa
zabilaby mnie smiechem. Nie moglem przedstawic na dowod, zadnych
dokumentow. Z kolei opinia publiczna moglaby uznac, ze bierzemy wyborcow na
litosc. A wiec siedzialem cicho. Po raz pierwszy powiedzialem o tym
publicznie przed rokiem. Wtedy zadzwonila do mnie Danka Waniek z pytaniem,
dlaczego ona o niczym nie wiedziala.
Dobre pytanie. Dlaczego nie powiedzial pan o tym nikomu po wyborach? Chocby
Kwasniewskiemu. Byl pan przeciez jego osobistym sekretarzem.
-Nie chcialem, zeby mowiono, ze robie z siebie bohatera. Wszystko bylo juz
rozegrane i nie warto bylo do tego wracac. A jezeli chodzi o tego
sekretarza, to faktycznie przez kilka miesiecy pelnilem taka funkcje, a
pozniej zostalem doradca prezydenta ds. bezpieczenstwa. Pracy u
Kwasniewskiego poswiecilem dwa lata zycia i byl to bardzo intensywny czas.
Przez te dwa lata prawie zapomnialem, jak wygladala moja zona i syn.
Rozumiem, kampania. Ale pozniej chyba nie bylo tyle pracy?
-Ale Aleksander Kwasniewski nie ufal BOR-owi. Zreszta nie bylo to zbyt
profesjonalne towarzystwo. Jechalismy kiedys z Kwasniewskim do Lublina.
Pytam borowcow, czy wszystko jest przygotowane i sprawdzone. Oczywiscie,
wszystko jest na tip-top. A po 50 km musimy jechac na stacje benzynowa, bo
zabraklo plynu w spryskiwaczu. Krew mnie zalewala w takich sytuacjach. Gdy
ja odpowiadalem za ochrone Kwasniewskiego, to choc rzucano w niego jajami i
pomidorami, to nawet butow nie mial pobrudzonych. Uwazalem, ze uderzenie
jajkiem w kandydata na prezydenta i sfotografowanie go w takiej sytuacji to
jest jego koniec.
W Paryzu skutecznie obrzucono pare prezydencka jajami. Konkretnie trafiono
Jolante Kwasniewska.
-Ale mnie juz wtedy nie bylo. To dlatego wylecial z roboty szef Biura
Ochrony Rzadu i pozostale towarzystwo. To ja zamowilem specjalnie
wzmocnione parasole, zeby oslaniac kandydata prezydenta, a potem inni sie
na nas wzorowali.
Pamieta pan historie z wyksztalceniem Kwasniewskiego? Wyscie znikneli po
kampanii, a tu sie okazalo, ze kandydat sklamal, ze ma wyzsze
wyksztalcenie. Nie mial kto sie odniesc do zarzutow.
-Pojechalismy odpoczac na Wyspy Kanaryjskie, chociaz media twierdzily, ze
jestesmy w Izraelu. Ta dyskusja o wyksztalceniu zburzyla spokoj sukcesu
Kwasniewskiego. Politycy maja piekielny przerost ambicji i z tego powodu
zdarza im sie klamac. W tej sprawie Kwasniewski po prostu sklamal.
A w sprawie choroby filipinskiej?
-Kiedys powiedzialem i nadal to podtrzymuje, ze zlym duchem Aleksandra
Kwasniewskiego byl biskup Slawoj Leszek Glodz. Pierwsze starcie, jakie
mialem w sprawie alkoholu, to wlasnie z Glodziem. Lecielismy chyba do
Krakowa, w saloniku VIP siedzial Kwasniewski, za chwile przyszedl biskup i
mowi do ochroniarza: „No to polewaj”. A jest 6 rano. Ja na to do
ochroniarza: „Ani sie, k…, waz”. Na co biskup: „To pan tu rzadzi?”. „Ja”
– odpowiedzialem i dorzucilem grube slowo. Ksiadz biskup mogl wypic kubel
alkoholu i nie bylo tego po nim widac. Robil sie tylko bardziej czerwony.
Ale Kwasniewskiego zwalalo z nog kilka kieliszkow mocniejszego alkoholu.
Dlatego przez cala kampanie nie bylo zadnego alkoholu, ale po kampanii, gdy
zaczely sie polityka, spotkania, nasiadowki – wtedy juz pito.
Dlaczego w 1997 r. odszedl pan od Kwasniewskiego i poszedl do Sejmu?
-To bylo zwiazane z nowa konstytucja – mozna bylo pracowac albo u
prezydenta, albo w Sejmie. Uznalem, ze juz duzo poswiecilem dla
Kwasniewskiego, i postanowilem przejsc do Sejmu. Przyjal to ze spokojem.
Zjedlismy pozegnalna kolacje i tak sie rozstalismy. Nasze drogi tak calkiem
sie nie rozeszly, bo przeciez sie spotykalismy. Ale nie byl taki
bezposredni jak Miller, ktorego szanuje i lubie. Ogromnie lubilem tez
Zbyszka Sobotke, ktory zostal potwornie skrzywdzony.
Mowi pan o slynnej aferze Starachowickiej, czyli przecieku do tamtejszego
SLD o szykowanej akcji policji przeciwko starachowickim samorzadowcom. Nie
wierzy pan w wine Sobotki?
-Sa dowody jego niewinnosci.
Przeciez sad go skazal.
-Zrodlem informacji dla Sobotki mial byc general policji Antoni Kowalczyk.
Sobotka zostal skazany, a Kowalczyk uniewinniony.
Z tego powodu, ze byl zalezny sluzbowo od Sobotki, a wiec udzielenie tej
informacji nie bylo przeciekiem.
-Dobrze wiem, kiedy, w ktorym pokoju domu poselskiego, na jakiej imprezie
doszlo do przecieku i kto byl jego zrodlem. Tylko nie mam na to dowodow.
Nie byl to Sobotka – czlowiek do bolu pryncypialny.
To dlaczego wzial to na siebie?
-No wlasnie, wzial to na siebie. Dlatego Kwasniewski nie mial zadnych
watpliwosci, zeby go ulaskawicwspolpracy niektorych politykow z SB, tylko
niepotrzebnie wrzucono wszystkich do jednego kotla. Nawet takich, ktorzy
byli kontaktami operacyjnymi, a o tym nie wiedzieli, bo np. ich adres byl
wykorzystany do korespondencji. Takiego wstrzasu jak podczas lustracji
parlament nigdy nie doznal. Nawet wowczas, gdy Jozefowi Oleksemu zarzucono
szpiegostwo. Takiego przerazenia nie widzialem nigdy pozniej..
Rozmawiala Eliza Olczyk
(dziennikarka tygodnika „Wprost”)
—————-
Jerzy Dziewulski
Byly milicjant, dowodca jednostki antyterrorystycznej na lotnisku Okecie.
Po raz pierwszy do Sejmu dostal sie w 1991 r. z listy Polskiej Partii
Przyjaciol Piwa. W kolejnych kadencjach byl poslem SLD. W czasie kampanii
prezydenckiej w 1995 r. zostal szefem ochrony Aleksandra Kwasniewskiego, a
potem jego osobistym sekretarzem i doradca ds. bezpieczenstwa

Wpadki Dwudziestolatki
OSTATNI TAKI SYLWESTER
Tylko nieliczni, dobrze poinformowani Polacy byli swiadomi, ze 31 grudnia
1938 roku bawic sie beda po raz ostatni , reszta upojona nasza sila,
zwartoscia i gotowoscia, bawila sie wysmienicie.
W wysoki ton uderzyl organ Obozu Narodowo-Radykalnego „Jutro Pracy”,
publikujac podniosla deklaracje: Pojdziemy wytyczona przez pulkownika Koca
(polityk obozu sanacyjnego – W.S.) linia marszu w jutro, i to w takie jutro
dla Polski, ktore lezy we krwi, w duszy i w instynkcie narodu polskiego!.
Na lamach „Kalendarza Bydgoskiego” na rok 1939 blizej nieznany poeta Henryk
Zbierzchowski uraczyl Rodakow takimi oto slowy:
Witaj nam roku trzydziesty dziewiaty
Cos sie rozpoczal pod pokoju znakiem.
Choc przy armatach juz trzymano lonty
I caly swiat zyl pod wojny posmakiem.
Witaj nam roku, ktorys wyczarowal
Owoce sily i zbiorowej woli
Gdy Slask za Olza, ziemia piastowa
Wrocil do Polski, po dlugiej niedoli
Witaj nam roku dla Ojczyzny mily
Bo spozywajac zwyciestwa owoce
Znowu sie wzmoze i znow wzrosnie w sily
Ktorych nie zlamia nigdy wrogie moce”
(i dalej w podobnym stylu”).
Organ Malopolskiego Zwiazku Mlodziezy Ludowej „Mloda Polska” nie bawil sie
w poezje i wylozyl jasno wizje najblizszej przyszlosci:
Jestesmy gotowi podjac walke w obronie swojej Ziemi. Ufamy przede wszystkim
we wlasne sily i spokojnie czekamy. A z nami czeka nasz drogi Wodz. I biada
temu, kto chciwa reka siegnie po najmniejszy skrawek polskiej ziemi ! ”
Raduje sie dusza Wielkiego Marszalka (Jozefa Pilsudskiego- W.S.) patrzac na
ona gotowosc i zapal odparcia nowoczesnych Krzyzakow. ” tysiace
powietrznej husarii runie po zwyciestwo i wskrzesi po calym swiecie
zapomniana chwale Grunwaldu. Raduje sie Naczelny Wodz, raduje sie Narod. Od
wiekow swego istnienia Polska nigdy nie byla tak potezna i jednolita jak
dzisiaj. Nadciagajaca burza spotka nas gotowych! Obok zamieszczono zdjecie
dzialka przeciwlotniczego z podpisem: Najlepsze na swiecie polska artyleria
przeciwlotnicza w akcji. Warto przytoczyc perelke , wzruszajaca do lez
kolysanke autorstwa Mieczyslawa Szymy, ktora konczy sie slowami:
Luli, synu luli-paszcz armatnich glod
Szuka wrogow twoich wsrod Baltyku wod
Pruje morskie glebie zawsze glodny „Zbik”
Obok „Rys” drapiezny, najezony „Wilk”
Luli, synus, luli – nie grozi ci nic
bo nad Toba czuwa Bog i Smigly-Rydz!
Byl taki zwyczaj, ze na zakonczenie balow sylwestrowych bylo uroczyste
odtanczenie poloneza. Wydaje sie, ze noc sylwestrowa w 1938 roku nalezalo
uswietnic polonezem „Pozegnanie Ojczyzny” Michala Kleofasa Oginskiego.
Wladyslaw SOBECKI

SPORTU BLASKI, SPORTU TROSKI
-A wiec Boski Lewandowski
Stowarzyszenie Absolwentow warszawskiej AWF pochwycilo nutke wspomnien.
Teraz zwolalo spotkanie pod haslem SEUL 1988, bo kolejna rocznica”
Bylem, pamietam, takze wspominam”
A) Zjezdzali roznymi trasami. Takie „dookola swiata”. A swiat byl wtedy
inny. Inne uklady polityczne, choc sport mial je sfastrygowac. Nie bylo
jeszcze ambasad- ktos nas reprezentowal, nie mielismy bezposrednich
polaczen. Dalej niz bardzo daleko”
Brac dziennikarska leciala przez Pekin- via Moskwa- potem do Tokio, potem
do Seulu. Jakze malo wowczas nam znanego.
TAM spotkalismy wspaniala cywilizacje techniczna- swietne auta dla
wszelkich specjalnosci, w mieszkaniach- podgrzewanie podlogowe,
architekture niebywale efektowna, panow szoferow w bialych rekawiczkach”
Na lotnisk Zbyszek Chmielewski z PAP-a zazartowal ” na powaznie”- „To gdzie
jest ta Europa? Z niej przylecielismy, czy do niej trafilismy?
B) Spotkalismy sie z nazwami- potem dnia powszedniego- wtedy ” z innego
swiata”. Motoryzacja, elektronika, technika” Na uroczystosci otwarcia kazdy
dysponowal wlasnym gadzetem – malenki aparacik, sluchaweczki, sam
dokonywales wyboru jezyka- Przeklad sam przychodzil. Potem okazalo sie, ze
to w ogole wielce przydatne radyjka w wersji mini. Mam po dzis” Dziala.
Jakze fajnie ogladalo sie pokazy! Wedle grubej ksiegi- wydawalo sie, ze to
jakis zbior obrazow- legend, to moze znaczy dobro, tamto- zlo, dobro
wygrywa” a w radyjku dokladny opis, ze sie nie trzeba bylo domyslac”
Technika w sluzbie igrzysk”
C) I – technika w sluzbie mojego zawodu. Pierwszy raz sam na sam z
komputerem! Wczesniej- telefon, dalekopis, fax, jako krzyk postepu, a tu..
Firma zawiadomila, ze popracujemy w sieci elektronicznej ktorejs ze
slawnych agencji amerykanskich. Bedzie sprawniej i taniej.. W naszej prasie
ten system dopiero poznawala redakcja zagraniczna PAP, dla nas- czarna
magia. Przyszlo sie pouczyc u papowcow, a potem- skok na glebine. Sam
obslugujesz kompa, sam przesylasz do Stanow, stamtad do Londynu, z Wyspy do
centrali PAP w Warszawie, a stamtad” Odbierze goniec, przyjedzie autem,
tramwajem- bo ma miesieczny, rowerem.. Krol Cwieczek spotka sie z
nowoczesnoscia”
Wazne, ze NOWA JAKOSC wygrala, dla stanu dziennikarskiego to tez jubileusz”
A dodam, ze pare razy ” uczniowie z Polski” wspomagali „nauczycieli z
Ameryki”, gdy ci np. mieli klopot techniczny, a spec koreanski byl na
lunchu”
D) Dwa obrazy pamietam po dzis.
PIERWSZY- wiaze sie ze stylem uprawiania „opiekunstwa” przez gospodarzy.
Byli zawsze do pomocy, dyspozycji; do tego zadni informacji o Polsce. Chyba
tamtejsze wladze trafnie przewidzialy rozwoj wypadkow, scisla wspolprace za
niewiele lat i zaczely do tego szkolic ludzi. Starali sie mowic po polsku,
domagali sie bysmy w rewanzu cos zadeklamowali. Zaczynalo sie fajnie:
„Litwo, ojczyzno moja- ty jestes jak zdrowie”” potem nas pamiec czasem
zawodzila, a oni chcieli wiecej i wiecej”
DRUGI- to sytuacja anegdotyczna, Byl to czas ( monachijski slad) takich
murow, ze nawet akredytowany- czyli sprawdzony- dziennikarz rzadko mial
dostep do bohaterow igrzysk. A tu – jakas luka, albo gest zrozumienia- mamy
medal i” kilka minut dostepu do medalisty. Cos powie- poza szablonem o
radosci, wdziecznosci, przekazaniem pozdrowien rodzinie i kibicom? Powie!
Jak spedzil przedstartowe godziny? Relaksowal sie i koncentrowal czytaniem.
Jest konkret! Jaka ksiazka, tytul, o czym? Nie pamietam, gruba byl,
ciekawa, ale trener zabral i kazal isc spac”
XXX
Ku pamieci:
Medale zdobyte przez Polakow
ZLOTE
Waldemar Legien – judo, waga lekkosrednia
Andrzej Wronski – zapasy – styl klasyczny, waga ciezka
SREBRNE
Janusz Pawlowski – judo, waga piorkowa
Janusz Olech – szermierka, szabla indywidualnie
Andrzej Glab – zapasy styl klasyczny, waga papierowa
Marek Dopierala,Marek Lbik – kajakarstwo, kanadyjki dwojka 500 m
Joachim Halupczok,Zenon Jaskula,Marek Lesniewski,Andrzej
Sypytkowski – kolarstwo szosowe100 km druzynowo
BRAZOWE
Jan Dydak – boks, waga polsrednia
Henryk Petrich – boks, waga polciezka
Andrzej Golota – boks, waga ciezka
Janusz Zarenkiewicz – boks, waga superciezka
Marek Dopierala,Marek Lbik – kajakarstwo, kanadyjki dwojka 1000 m
Izabela Dylewska – kajakarstwo, jedynka 500 m
Artur Wojdat – plywanie, 400 m styl dowolny
Slawomir Zawada – podnoszenie ciezarow, waga ciezka
Jozef Tracz – zapasy – styl klasyczny, waga polsrednia
W SUMIE- 16 medali i 20 miejsce w tej klasyfikacji.
———————–
Andrzej LEWANDOWSKI
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *