Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 3 czerwca 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 147 (5176) 2 czerwca 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SIATKOWKA
Brazylijczycy odegrali sie za final mundialu. Sliwka znow zagral jako
atakujacy.
Na zakonczenie pierwszego turnieju Ligi Narodow w Katowicach
reprezentacja Polski przegrala 1:3 z Brazylia. To pierwsza porazka
zlotej druzyny Vitala Heynena w tym sezonie.
– Podejrzewam, ze przed kazdym turniejem bedzie mozna powiedziec, ze w
takim skladzie reprezentacja Polski jeszcze nie grala. I niewykluczone,
ze nigdy juz nie zagra – mowil trener reprezentacji Polski Vital Heynen
przed rozpoczeciem pierwszego turnieju Ligi Narodow. I tak jak trudno
doszukiwac sie podobienstwa miedzy skladami na poszczegolne turnieje,
tak trudno by w kazdym kolejnym meczu wychodzila na boisko taka sama
szostka. Rowniez niedzielny mecz w katowickim Spodku z Brazylia,
bialo-czerwoni rozpoczeli w zupelnie innym skladzie niz dwa poprzednie.
To jednak nie wszystko, bo w zespole Polakow doszlo do ciekawych
rozwiazan. Pod nieobecnosc drugiego libero Damiana Wojtaszka, na tej
pozycji do meczu zostal zgloszony nominalny atakujacy Dawid Konarski
(jako jedyny nie pojawil sie w niedziele na boisku). Podwojny mistrz
swiata zmaga sie z drobnym urazem i w niedziele rano nie trenowal. Z
kolei Wojtaszek wyjechal z przyczyn prywatnych.
W szostce mecz rozpoczal w ataku Bartlomiej Boladz, ale kadrowy
debiutant nie mial w tej sytuacji nominalnego zmiennika. Dlatego Vital
Heynen zdecydowal sie na podobny ruch co byly juz trener ZAKS-y
Kedzierzyn-Kozle Andrea Gardini, gdy jego zespol byl o krok od
odpadniecia z walki o final PlusLigi z zespolem z Zawiercia. W drugim
secie, gdy Brazylijczycy prowadzili juz 10:3, Belg zdecydowal sie na
podwojna zmiane. Grzegorza Lomacza i Boladzia zmienili Fabian Drzyzga
i… Aleksander Sliwka, ktory zagral jako atakujacy. W trakcie tej
partii na boisko wrocil nominalny atakujacy, ale juz trzeciego seta na
tej pozycji rozpoczal znow Sliwka. Co ciekawe w drugiej partii trener
Heynen zdecydowal sie zdjac z boiska Artura Szalpuka. Nawet jesli
23-letni mistrz swiata byl liderem polskiej ekipy i mial 71-procentowa
skutecznosc w ataku.
Z przyjeciem zagrywki po polskiej stronie nie bylo najgorzej i po trzech
setach bialo-czerwoni mieli tylko jeden blad w tym elemencie przy trzech
pomylkach Canarinhos. Mistrzowie swiata od poczatku meczu celowali
serwisem glownie w pochodzacego z Kuby Yoandy’ego Leala, ktory debiutuje
w reprezentacji Brazylii. Jednak mimo zwyciestwa w pierwszym secie, w
kolejnych bialo-czerwoni nie zdolali przechylic szali zwyciestwa na
swoja korzysc.
Turniej w Katowicach polscy siatkarze koncza z dwoma zwyciestwami – z
Australia i USA oraz jedna porazka. W poniedzialek Polacy wyrusza na
drugi turniej Ligi Narodow do Chin. Sposrod zawodnikow, ktorzy
wystepowali w Katowicach, do Azji nie udadza sie na pewno Michal Kubiak
i Aleksander Sliwka.
Terminarz meczow turnieju Ligi Narodow siatkarzy w Katowicach (31 maja –
2 czerwca):
2019-05-31: USA – Brazylia 0:3 (22:25, 22:25, 23:25)
2019-05-31: Polska – Australia 3:1 (25:15,24:26,25:21,25:14)
2019-06-01: Brazylia – Australia 3:2 (32:34, 25:16, 25:19, 27:29, 15:13)
2019-06-01: Polska – USA 3:2 (17:25, 34:32, 26:28, 25:23, 15:9)
2019-06-02: USA – Australia 3:1 (19:25, 27:25, 25:16, 25:16)
2019-06-02: Polska – Brazylia 1:3 (25:22, 15:25, 21:25, 17:25)

ZUZEL
Zmarzlik wygral GP Slowenii. Kosmiczny wystep Polaka!
Tomasz Gollob, Jaroslaw Hampel, Patryk Dudek – do tego grona polskich
zwyciezcow GP Slowenii dolaczyl w sobote Bartosz Zmarzlik. W Kr�Ako
prezentowal sie jak zawodnik z innej planety. Na najnudniejszym zuzlowym
torze swiata gorzowianin praktycznie w kazdym wyscigu popisywal sie
niesamowitymi mijankami. Dzieki zwyciestwu Zmarzlik zostal wspolnie z
Patrykiem Dudkiem (w sobote zajal czwarte miejsce) liderem klasyfikacji
Grand Prix.
To byl znakomity turniej dla dwoch naszych reprezentantow. Dudek od
poczatku imponowal szybkimi startami. W polfinale juz po wyjsciu spod
tasmy zielonogorzanin nie dal swoim rywalom zadnych szans. Nieco gorzej
poszlo mu w finale, przez co nie byl w stanie nawiazac walki o miejsce
na podium. W zupelnie innej sytuacji byl Zmarzlik, ktory co prawda nie
startowal dobrze, ale na dystansie byl niesamowicie szybki. W finale
Polak zaczynal sciganie z trzeciego miejsca, a juz na poczatku drugiego
okrazenia byl pierwszy. Az trudno uwierzyc, ze 24-latek startowal w tych
zawodach z kontuzja lokcia, ktorej doznal niecale 24 godziny wczesniej w
Toruniu. – Gratuluje Bartkowi, bo to byl naprawde niesamowity wystep –
chwalil swojego rywala, drugi w Kr�Ako Martin Vaculik.
Przed turniejem wladze obiektu w Kr�Ako zapewnialy, ze na torze w koncu
bedzie dzialo sie duzo, a slowenska runde bedzie mozna nazwac wizytowka
calego cyklu. Udalo sie to polowicznie, bo choc walki bylo znacznie
wiecej niz w poprzednich turniejach, to jednak do idealu jeszcze sporo
brakowalo.
Jedynym zawodnikiem, ktory od poczatku radzil sobie doskonale byl
wlasnie Bartosz Zmarzlik. Juz w szostym wyscigu popisal sie niesamowitym
osiagnieciem i z trzeciego miejsca przedarl sie na pierwsze. Gorzowianin
na ostatnim luku wykonal rewelacyjna szarze po zewnetrznej i w ten
sposob minal na linii mety Emila Sajfutdinowa. Jeszcze efektowniejszy
byl sposob w jaki Polak w kolejnym wyscigu uporal sie z bardzo szybkim
Martinem Vaculikiem. To jednak wcale nie byl koniec harcow Zmarzlika, bo
w ostatnim wyscigu fazy zasadniczej pokonal jeszcze na dystansie Taia
Woffindena. Brytyjczyk musial poczuc sie glupio, bo chwile po minieciu
go, Polak wypracowal olbrzymia przewage. Mozna bylo odniesc wrazenie, ze
wicemistrz swiata jezdzil tego dnia na zupelnie innym sprzecie niz
pozostali rywale.
Nie popisal sie za to sedziujacy te zawody Brytyjczyk Craig Ackroyd.
Mozna bylo odniesc wrazenie, ze sedzia uznal, ze w tym dniu nie bedzie
respektowal przepisow nakazujacych zawodnikom stawac pod tasma
nieruchomo. Przed wyscigiem 13. arbiter byl chyba jedynym czlowiekiem na
stadionie, ktory nie zauwazyl ruchu Roberta Lamberta. Rodak sedziego
mial juz wtedy ostrzezenie i powinien zostac wykluczony z wyscigu. To
zreszta nie jedyny taki przypadek, bo sedzia nie zauwazyl jeszcze kilku
podobnych sytuacji. Najbardziej stracil na tym Janusz Kolodziej, ktoremu
do awansu do polfinalu zabraklo wlasnie tego jednego punktu. Podobna
sytuacja zdarzyla sie w finale Leonowi Madsenowi. – Sedzia dawal plame i
z tego powodu czuje niedosyt. Przeciez po zjezdzie mozna bylo tych
zawodnikow wykluczyc zwlaszcza, ze ci zawodnicy stale sie powtarzali. To
dziwne – mowil po zawodach na antenie Canal+ Patryk Dudek, ktory mimo iz
nie stal na podium, pozostal liderem klasyfikacji GP.
Znow fatalnie spisal sie Tai Woffinden, ktory dlugo zastanawial sie czy
w ogole wystartowac w tym turnieju. Wszystko przez problemy zoladkowe,
ktore oslabily zuzlowca i nie pozwolily odpoczac przed zawodami.
Brytyjczyk przyznal, ze w nocy przed zawodami kilka razy wymiotowal.
W Krsko swoje szanse na zloty medal znacznie zmniejszyl Maciej Janowski.
Polak mial slabe losowanie pol startowych i zupelnie nie poradzil sobie
z tym wyzwaniem. Po nieobecnosci podczas pierwszych zawodow, jego
margines na blad byl niewielki, a teraz w ogole go nie ma. Jego strata
do liderow cyklu GP to juz 24 punkty.

PGE Ekstraliga sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
VII runda:
31 maja 2019 (piatek):
Wroclaw – Lublin 47:43
Torun – Gorzow Wlkp. 49:40
2 czerwca 2019 (niedziela):
Zielona Gora – Czestochowa 49:41
Grudziadz – Leszno 49:45
1.Leszno 13pkt
2.Zielona Gora 10pkt
3.Wroclaw 8pkt
4.Czestochowa 6pkt
5.Gorzow 6pkt
6.Grudziadz 5pkt
7.Lublin 4pkt
8.Torun 2pkt

Nice 1 Ligi Zuzlowa sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
VIII runda:
1 czerwca 2019 (sobota):
Gdansk – Lodz 31:17
2 czerwca 2019 (niedziela):
Gniezno – Daugavpils 51:39
Rybnik – Ostrow Wlkp. 61:28
Tarnow – pauzuje
1.Rybnik 11pkt
2.Gniezno 9pkt
3.Ostrow Wlkp 8pkt
4.Gdansk 7pkt
5.Tarnow 6pkt
6.Lodz 6pkt
7.Daugavpils 2pkt

PILKA RECZNA
Barcelona tez zbyt silna. PGE VIVE konczy LM na 4. miejscu
Na czwartym miejscu zmagania w Final Four zakonczyli szczypiornisci PGE
VIVE. W spotkaniu o 3. miejsce mistrzowie Polski przegrali z Barcelona
35:40 (16:20).
– Jak nie mozesz wygrac turnieju, trzeba zrobic wszystko by wywalczyc
brazowe medale. Trzecie miejsce w tego typu imprezie ma swoja range. Mam
nadzieje, ze wytrzymamy presje, poprawimy elementy, ktore w konfrontacji
z Telekom Veszprem nie wyszly najlepiej i dzis bedziemy sie cieszyc –
mowil przed konfrontacja z Barcelona, Bertus Servaas.
Mowiac o „elementach, ktore nie wyszly w konfrontacji z Veszprem”,
prezes mistrzow Polski mial na mysli prawdopodobnie postawe golkiperow,
ktorzy w meczu inaugurujacym tegoroczny Final Four zaprezentowali sie
znacznie ponizej mozliwosci. Vladimir Cupara z 32 rzutow rywali odbil
zaledwie siedem (25 procent skutecznosci), natomiast Filip Ivic nie
odbil zadnej pilki przy pieciu rzutach Wegrow! Kolejnym argumentem,
ktory mial dopomoc w zdobyciu trzeciego miejsca miala byc nadszarpnieta
psychika Katalonczykow.
Po sobotniej porazce, z Vardarem Skopje (27:29), podopieczni Xavi
Pascuala byli mocno przybici. Niewielu zatrzymywalo sie w tak zwanej
mixed zonie by porozmawiac z dziennikarzami. Jednym z nich byl Kamil
Syprzak, ktory szybko uciekl do szatni, wyraznie nie majac ochoty na
dzielenie sie spostrzezeniami z kimkolwiek. Na konferencji prasowej
Pascual nie potrafil racjonalnie wytlumaczyc porazki swojej druzyny,
martwiac sie o „morale zespolu w konfrontacji z Kielcami”. W porownaniu
z sobotnim meczem trener Pascual dokonal jednej roszady. Slabo
spisujacego sie Syprzaka zastapil Francuz, Timothey N’gussan.
Okazalo sie, ze Pascual zdolal zmobilizowac swoich zawodnikow. Barcelona
od pierwszych minut – podobnie jak wczoraj – narzucila niesamowite tempo
swoim akcjom. Przy ofensywnych zagraniach „Blaugrany” pilka tak szybko
zmieniala wlasciciela, ze mistrzowie Polski najnormalniej w swiecie nie
nadazali za rywalami. Nic dziwnego, ze rywale czesto dochodzili do
czystych sytuacji nie majac problemow z trafieniem do kieleckiej bramki.
Poniewaz po drugiej stronie boiska bardzo dobra partie rozgrywal Perez
de Vargas przewaga Barcelony szybko osiagnela piec goli (17. minuta 12:7).
Im dluzej trwal mecz, tym wiekszy piknik byl na trybunach. Obie ekipy
nie zwracaly szczegolnej uwagi na poczynania defensywne, co skutkowalo
wysoka liczba goli. Niektore, zdobywane po skladnych akcjach czy
wyjatkowo mocnych rzutach wywolywaly niesamowity aplauz. Druga polowa
niewiele zmienila. Na parkiecie krolowala ofensywa. Gole padaly niczym z
rogu obfitosci. W 47 minucie mistrzowie Polski zmniejszyli dystans do
dwoch goi (29:31). Wydawalo sie, ze ostatnie fragmenty beda tak samo
ekscytujace jak podczas konfrontacji Barcy z Vardarem. Niestety, po
kilku kontrowersyjnych decyzjach slabiutko prowadzacych zawody
portugalskich arbitrow rywale znow odskoczyli na bezpieczny dystans
kontrolujac przebieg spotkania.
POWIEDZIELI PO MECZU
Uros Zorman, drugi trener PGE VIVE: To byl bardzo szybki mecz, zawodnicy
biegali jak szaleni po boisku. Rzadko w spotkaniu tej rangi pada az tyle
goli. Kibice lubia takie pojedynki, bo dzieje sie w nich naprawde duzo.
Barcelona pokazala, ze po porazce z Vardarem Skopje nie ma sladu, szybko
sie zmobilizowala. Szkoda, ze przy stanie 29:31 popelnilismy kilka
bledow. Do szczescia niewiele brakowalo.
Ludovic Fabregas, obrotowy Barcelony: Tak jak dzis z Kielcami,
powinnismy zagrac wczoraj. Twardo, szybko skutecznie. Tym razem nie
popelnilismy bledu. To byl naprawde twardy boj, rywale walczyli
niezwykle ambitnie, pokazali wiele ciekawych zagran. Trzeci miejsce
cieszy, ale nie ukrywajmy, przyjechalismy tu po zwyciestwo.
Aron Palmarsson, rozgrywajacy Barcelony: Zawsze jak dochodzi do
konfrontacji z Kielcami duzo sie dzieje. Obie druzyny przebiegly
rekordowa ilosc kilometrow. Szybkosc z jaka sie przemieszczalismy w
konkretne strefy boiska byla oszalamiajaca.
Kamil Syprzak, obrotowy Barcelony: Braz nie jest spelnieniem naszych
marzen. Przyjechalismy do Kolonii jako faworyt nieprzypadkowo. Caly
sezon mielismy bardzo dobry. Niestety w najwazniejszym momencie
przytrafila sie wpadka. Kielce maja super zespol. W nastepnej edycji
beda jeszcze mocniejsze.
Vladimir Cupara, bramkarz PGE VIVE Kielce: Co z tego, ze roczny pobyt w
Kielcach bede wspominal jako jeden z najlepszych w karierze, skoro na
podsumowanie nie mamy zadnego medalu?! Gdy doszlismy przeciwnikow na dwa
gole, myslalem, ze powtorzy sie sytuacja z pierwszego dnia i ich
dopadniemy. Mowi sie trudno, zycie plynie dalej. Dziekuje wszystkim za
cudowne chwile.

PILKA NOZNA
Liverpool pokonal Tottenham 2:0 w finale Ligi Mistrzow
Sensacji i niesamowitych zwrotow akcji nie bylo. Liverpool pokonal
Tottenham 2:0 i wygral final Ligi Mistrzow w Madrycie!
A moze Liga Mistrzow zwyczajnie miala juz dosc w tym roku wielkich
emocji, niesamowitych zwrotow akcji i niespodziewanych wynikow? Moze po
wspanialym popisie Cristiano Ronaldo, eliminujacym hat trickiem
Atletico, Manchesterze United, ktory odrobil 0:2 z PSG w 1/8 finalu, o
kosmicznych rozstrzygnieciach w polfinalach nie wspominajac, limit
gesiej skorki zostal juz wyczerpany? Taki sygnal Champions League
wyslala juz w dwudziestej sekundzie. Reka w polu karnym zagral Moussa
Sissoko, do pilki podszedl Mohamed Salah i strzelil na 1:0. A cztery
minuty przed koncem, kiedy Tottenham zaczal dochodzic do glosu, sprawe
zalatwil Divock Origi. Slowem: nic specjalnego.
Ale tak naprawde nie o fajerwerki tu chodzilo. Finaly sa po to, by je
wygrywac, niezaleznie w jakim stylu. I Liverpoolowi sie to udalo. Mogli
miec mistrzostwo Anglii, ale po najlepszym ligowym sezonie w historii,
zaledwie jednej porazce i tak musieli uznac wyzszosc Manchesteru City.
Dzis raczej nie zaluja, jako rekompensate dostali cos znacznie
cenniejszego – Puchar Mistrzow.
The Reds byli faworytem starcia w Madrycie. W lidze dzielily ich co
prawda tylko dwa miejsca w tabeli, ale w rzeczywistosci az 26 punkty. Do
jedenastki sezonu Premier League dostarczyli czterech graczy, a
Tottenham zadnego. Pilkarz sezonu? Rowniez z Liverpoolu (Virgil Van
Dijk). Koguty mialy checi, ale w stolicy Hiszpanii to nie wystarczylo.
Nic nie wskoral Harry Kane, ktory wrocil do gry po siedmiu tygodniach
przerwy. Heung-min Son nie terroryzowal obrony rywali, jak potrafi.
Christian Eriksen jak dochodzil do sytuacji, strzelal ponad bramka lub
zatrzymywal go Allison (ladny rzut wolny w 85. minucie). Takze Dele Alli
mogl zmienic bieg historii, ale w dogodnej sytuacji w drugiej polowie
zawiodl. Poderwac kolegow staral sie jeszcze po wejsciu z lawki Lucas
Moura, ale to bylo za malo.
– Jesli to przeze mnie moje druzyny przegrywaja ciagle finaly, to mamy
klopoty. Ale jesli nie, jest szansa – mowil przed spotkaniem Jurgen
Klopp, zapytany, jak czuje sie z tym, ze przegral szesc kolejnych
spotkan finalowych. To pytanie juz nie padnie, Niemiec pecha jednak nie
przynosi. Albo przynosil, tylko potrafil znow przyciagnac szczescie na
swoja strone. To on jest architektem szostego w historii Pucharu
Mistrzow dla The Reds. Niedawno wspominal, jak fatalnie czul sie rok
temu na lotnisku w Kijowie, kiedy dzien po przegranym finale z Realem
Madryt (1:3) stal w kolejce do odprawy. Obiecal sobie wowczas, ze kiedys
jeszcze dojdzie do finalu LM. Szybciej tej obietnicy dotrzymac sie nie dalo.

-Na kogo moze trafic Lechia w europejskich pucharach? Wsrod
potencjalnych rywali Roma, Espanyol, Eintracht…
Pilkarze Lechii Gdansk po 36 latach wracaja do europejskich pucharow.
Zagraja w eliminacjach do Ligi Europy, a zmagania rozpoczna od II rundy
kwalifikacyjnej. Wsrod ich potencjalnych rywali sa tak renomowani rywale
jak AS Roma, Espanyol Barcelona, Eintracht Frankfurt czy Wolverhampton.
W sezonie 2019/20 w rozgrywkach Ligi Europy w sumie wystapi az 215
zespolow z 55 panstw. W fazie grupowej zagra 48 druzyn – 17 ma w niej
miejsce z urzedu (z dwunastu najwyzej sklasyfikowanych federacji
europejskich – Polski w tym gronie nie ma), 21 przebije sie z
pieciostopniowych eliminacji (runda wstepna plus cztery rundy
kwalifikacyjne), natomiast kolejne 10 to przegrani z eliminacji Ligi
Mistrzow.
Lechia wystapi w eliminacjach LE jako zdobywca Pucharu Polski, uzyskala
dzieki temu przywilej wejscia do gry dopiero od II rundy kwalifikacji
(Legia Warszawa oraz Cracovia rozpoczna od rundy I). Zatem, zeby przebic
sie do fazy grupowej gdanski zespol musialby wygrac trzy dwumecze.
Bedzie o to niezmiernie trudno, gdyz z racji bardzo niskiego
wspolczynnika krajowego (Lechia z oczywistych wzgledow – nie grala w
pucharach od wielu lat – nie ma wlasnego wspolczynnika klubowego)
podopieczni Piotra Stokowca w zadnej z rund nie beda rozstawieni. A to
oznacza, ze juz pierwszy rywal moze pochodzic z najsilniejszych
europejskich lig.
W II rundzie kwalifikacyjnej (tzw. sciezka ligowa, inaczej zwana
niemistrzowska) rywalizowac bedzie 74 zespolow – 47, ktore przebrna I
runde kwalifikacji, oraz 27, ktore podobnie jak gdanszczanie od tej fazy
rozpoczna rywalizacje.
Jest ona zaplanowana na dni 25 lipca – 1 sierpnia, a losowanie odbedzie
sie 19 czerwca. Na dzis wsrod pewnych potencjalnych rywali sa
nastepujace zespoly:
AS Roma (Wlochy), Eintracht Frankfurt (Niemcy), Espanyol Barcelona
(Hiszpania), Partizan Belgrad (Serbia), Wolverhampton (Anglia), RC
Strasbourg (Francja), AZ Alkmaar (Holandia), Arsenal Tula (Rosja),
Vitoria Guimaraes (Portugalia), Royal Antwerp (Belgia), Malatyaspor
(Turcja), Qabala FK (Azerbejdzan), FK Jablonec (Czechy), Atromitos
Ateny, Aris Saloniki (Grecja), NK Osijek (Chorwacja), Esbjerg (Dania) i
FC Luzern (Szwajcaria).
Ponadto przeciwnikiem Lechii – w wypadku przejscia I rundy
kwalifikacyjnej – moze byc jedna z nastepujacych druzyn:
FCSB Bukareszt (Rumunia), Malm�s FF (Szwecja), Molde (Norwegia), Apollon
Limassol (Cypr), Hapoel Beer Szewa (Izrael), Videoton Fehervar (Wegry),
Dinamo Minsk (Bialorus), Spartak Trnava (Slowacja), AEK Larnaka (Cypr),
Hajduk Split (Chorwacja), FK Mariupol (Ukraina), Zalgiris Wilno (Litwa),
Aberdeen oraz Rangers FC (Szkocja). W tym gronie znajda sie jeszcze
cztery kluby, ktore nie zostaly jeszcze wylonione: z Danii (na dzis
Broendby Kopenhaga lub Randers), Holandii (Utrecht), Austrii (Sturm Graz
lub Rapid Wieden) oraz Czech (Banik Ostrawa).
Trzeba dodac, ze 19 czerwca losowane beda zarowno I, jak i II runda
kwalifikacji. Zatem Lechii tego dnia moze nie zostac przydzielony
konkretny rywal, a zwyciezca jednej z par I rundy.
Kolejne fazy kwalifikacji zaplanowano na 8 i 15 sierpnia (III runda – w
niej juz czekaja takie zespoly jak portugalska Braga, holenderski
Feyenoord Rotterdam, belgijski Standard Liege, rosyjski Spartak Moskwa,
grecki AEK Ateny czy chorwacka Rijeka) oraz 22 i 29 sierpnia (IV runda).
Jak wiec widac, Lechia od razu trafic moze na niezwykle wymagajacego,
ale przy tym atrakcyjnego rywala. Na powtorke z 1983 roku – kiedy
bialo-zieloni w swoim jedynym do tej pory europejskim wystepie, trafili
na jeden z najlepszych wowczas zespolow swiata Juventus Turyn – szans co
prawda nie ma, ale takie firmy jak Roma, Espanyol, Eintracht czy
Wolverhampton na pewno dzialaja na wyobraznie.
Przypomnijmy, ze final najblizszej edycji Ligi Europy odbedzie sie na
domowym obiekcie Lechii – Stadionie Energa (27 maja przyszlego roku).
Oczywiscie ambicje bialo-zielonych tak daleko siegac nie moga, sukcesem
bedzie przejscie kazdej rundy. Jednak gdanscy kibice z pewnoscia licza,
ze zespol zaprezentuje sie z bardzo dobrej strony i da choc namiastke
emocji ze wspomnianych, legendarnych starc z Juventusem.

KOLARSTWO
Ekwador potega kolarska? Pierwszy raz ekwadorski kolarz wygral Giro d’Italia
Richard Carapaz byl najlepszy w gorach i obronil rozowa koszulke na
ostatnim etapie Gir d’Italia – czasowce w Weronie. Rafal Majka slabl,
gdy brali sie za robote najlepsi. Zajal szoste miejsce w klasyfikacji
generalnej.
Przez ostatnie piecdziesiat lat liczba nacji, ktorych kolarze osiagaja
sukcesy, wzrosla kilkakrotnie. Profesjonalna strona internetowa wylicza,
ze czterokrotnie. Ekwador goni Kolumbie, potentata w kolarskim swiecie,
kraju, ktorego kolarze wygrali az 34 wyscigi (etapy) w tym sezonie.
Ekwadorczycy tylko siedem, ale jedno z nich najwazniejsze. Richard
Carapas (Movistar), mimo ze w zeszlym roku byl czwarty w Giro, nie
uchodzil przed startem za jednego z najwazniejszych faworytow. Jechal
ponizej detekcji radarow, ale caly czas w czolowce. Na czasowkach wysoko
– w prologu 14, w dlugiej jezdzie na czas – 11. Bral sie za gorska
robote wczesnie – juz na pierwszych podjazdach, na 4. etapie, wyrwal sie
do przodu i wygral. Ale nawet wtedy uwazajacy sie za najwiekszych bossow
w Giro – Primoz Roglic (Slowenia, Visma Jumbo), Vincenzo Nibali (Wlochy,
Bahrain Merida) – patrzyli sie glownie na siebie i na to, aby grozni
rywale Miguel Angel Lopez (Kolumbia, Astana) czy Simon Yates (W.
Brytania, Michelton Scott)nie podskakiwali.
A Carapaz jechal. Kiedy Ilnur Zakarin (Rosja, Katiusza) wygral strasznie
trudny 13. etap do Lago Serru, Carapaz byl niedaleko z tylu. Znow
ponizej radarow, w generalce tuz przed Majka (BORA Hansgrohe). Ale kiedy
wszyscy lizali rany po tym smiertelnie wyczerpujacym etapie, Carapaz
pofrunal nastepnego dnia do Courmayeur. Wtedy zalozyl rozowa koszulke a
pozniej nie tylko kontrolowal wydarzenia, ale tu i owdzie powiekszal
przewage. Po to, aby w ostatnim etapie miec na tyle duza przewage, aby
nikt mu jej nie zabral.
Czasowke wygral Amerykanin Chad Haga (Sunweb) tuz przed wybitnym specem
Victorem Campenaertsem (Belgia, Lotto Soudal – nad Belgiem w obecnym
Giro wisi fatum, pierwsza czasowke przegral o 11 sekund z Rogliciem z
powodu zlej zmiany roweru, druga o 4 s z Hagiem).
Ale najwazniejsze, ze Nibali – jak trzeba, tez umie jezdzic na czas –
obronil drugie miejsce, zas Mikel Landa (Hiszpania, Movistar) stracil
podium na rzecz Roglicia.
Rafal Majka pojechal ostatni etap doskonale, tak zreszta jak w
pierwszej, dwa razy dluzszej czasowce, ale wiadomo bylo, ze ma szanse
wyprzedzic tylko Lopeza, fatalnego czasowca, do ktorego mial zaledwie 10
sekund straty. I dokonal tego.
Jednak w wyscigu stanowil tylko tlo dla najwazniejszych kolarzy, bardzo
wyraziste tlo.
W pierwszym tygodniu widac bylo, ze jest w swietnej formie; jechal
aktywnie, konczyl etapy w czolowce, finiszowal wysoko (jak na niego) w
czasowce. W drugim tygodniu tez jechal doskonale. Wydawalo sie, ze moze
nawet powalczy o podium – znow niewiele stracil w dlugiej czasowce do
San Marino, a przeciez to nie jazda na czas a gory sa jego terenem
lowieckim. Gdyby wdarl sie do pierwszej trojki, bylby to jego najlepszy
wynik w karierze, wyrownanie do pieknego 2015 roku, kiedy byl trzeci w
klasyfikacji generalnej Vuelta Espana.
Ale szansa przepadla, najprawdopodobniej podczas dnia przerwy po drugim
tygodniu scigania. Majka nie znosi przerw. Klopoty tylko sie z nich
biora dla niego, i na Giro, i na Tour de France. Tym razem tez tak bylo.
Dzien przerwy i do tego okropne pogoda – zimno, mokro. Tego Majka nie
lubi nawet bardziej niz dnia przerwy.

TENIS Iga Swiatek w IV rundzie Rolanda Garrosa! Niesamowita walka Polki
w Paryzu.
W pierwszym secie Iga Swiatek byla kompletnie bezradna, lecz pozniej
rozkrecala sie z gema na gem. Pokonala Portorykanke Monice Puig 0:6,
6:3, 6:3 i jako trzecia Polka w historii awansowala do IV rundy Rolanda
Garrosa.
To byl najtrudniejszy mecz Swiatek w tym turnieju i prawdopodobnie jeden
z najtrudniejszych w karierze. Po ostatniej wygranej pilce 18-latka
zalala sie lzami, by dopiero po dluzszej chwili usmiechnac sie do
publicznosci.
Byla na drodze do odpadniecia z turnieju, jednak wyszarpala zwyciestwo i
odniosla zdecydowanie najwiekszy sukces w zawodowej karierze. Karierze,
ktora dopiero sie zaczyna.
Do III rundy Swiatek pedzila przez turniej w tempie francuskiego pociagu
TGV. Dwa pierwsze mecze rozstrzygnela w niespelna godzine, zakonczyla je
identycznym wynikiem 6:3, 6:0. Styl, w jakim rozbila rozstawiona z
numerem 16. Chinke Qiang Wang, sprawil, ze bukmacherzy uznawali ja za
faworytke w starciu z Puig (WTA 59). Portorykanka to mistrzyni
olimpijska z Rio, ale to jej jedyny wielki sukces. W Paryzu nigdy nie
doszla dalej niz do III rundy, Swiatek na tym etapie turnieju mogla
wpasc na kogos znacznie silniejszego.
W sobote od pierwszych gemow Swiatek nie przypominala jednak w niczym
zawodniczki z poprzedniej rundy. Wygladala na stremowana i spieta.
Ospale poruszala sie po korcie, uderzala pilke mocno, ale niecelnie. Po
kolejnych traconych punktach nie probowala zmieniac swojej taktyki.
Przegrywajac 0:5, poprosila o konsultacje z fizjoterapeutka. Wskazywala
na plecy. Po meczu przyznala, ze dzien wczesniej miala problemy
zdrowotne i nie wiedziala, czy bedzie umiala je przezwyciezyc.
Udalo jej sie to na poczatku drugiego seta. Wreszcie wygrala pierwszego
gema, potem nastepnego. Juz nie starala sie skonczyc wymian
blyskawicznym atakiem, grala bardziej cierpliwie, a to wystarczalo, by
Puig zaczela popelniac bledy. W szostym gemie drugiego seta Polka
wreszcie przelamala Portorykanke, odrabiajac straty od stanu 15-40. To
byl przelomowy moment meczu. Odtad to Puig byla bardziej nerwowa.
Portorykanka zaskoczyla Swiatek znakomitymi serwisami. Poslala 11 asow,
odwaznie returnowala, ale im dluzej trwala wymiana, tym czesciej sie
mylila. W trzecim secie wyprowadzona z rownowagi Puig uderzala rakieta o
kort, a nastepnie cisnela ja na ziemie. Swiatek przelamala ja w trzecim
gemie, a pozniej kontrolowala przewage. Wykorzystala trzeciego meczbola,
a chwile potem polscy kibice odspiewali jej „Sto lat”. Polka w piatek
skonczyla 18 lat.
To najwiekszy sukces Swiatek, ktora jeszcze w zeszlym sezonie startowala
w turniejach juniorskich. W Paryzu byla w polfinale singla, zwyciezyla w
deblu, a nastepnie triumfowala w Wimbledonie. Teraz znaczy coraz wiecej
w tenisowej elicie. W III rundzie Rolanda Garrosa gralo siedem Polek,
ale w IV juz tylko trzy: Jadwiga Jedrzejowska, Agnieszka Radwanska i
Swiatek. Ta ostatnia osiagnela ten wynik w debiucie i w poniedzialek
zmierzy sie z broniaca tytulu Simona Halep. Rozstawiona z numerem
trzecim Rumunka to faworytka turnieju.
Za awans do IV rundy Swiatek otrzyma 240 pkt do rankingu WTA i awansuje
w nim ze 104. miejsca na poczatek siodmej dziesiatki. Zarobi 243 tys.
euro – wiecej niz przez cala dotychczasowa kariere.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *