Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 24 czerwca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 169 (5198) 24 czerwca 2019 r.

Krotko, jasno i na temat
Premier Morawiecki obiecal ostatnio emerytom, ze jak wyniosa ponownie PiS
do wladzy na nastepna kadencje, to beda dostawac „13-ta emeryture” co roku.
„-Oni” (mial na mysli opozycje z Platforma i Schetyna na czele) Wam tego
nie dadza- dodal z naciskiem. I-o kurwaz!- wyglada na to, ze z tym
dawaniam, to …mial racje -Wasz:
Gargamel Placzliwy
PS. Przeczytajcie biadania Lisa („Rodowody Pokornych) w dzisiejszej gazetce

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Ceny paliw w Polsce: Pb 95- 5.22 PLN Diesel-5.15 PLN LPG-2.17 PLN

Pogoda w kraju
W wielu regionach slonecznie, tylko na Podkarpaciu przelotny deszcz i
burze. Od 23 stopni C na Kaszubach i Suwalszczyznie do 28 st. C na
Podkarpaciu

O-k-R-u-C-h-Y
Dzis Karol Parafian obchodzi urodziny. Oj dana, dana- kochajmy Parafiana!
Gargamel

Ponad siedemdziesiecioosobowy Chor Akademii Morskiej w Szczecinie dziala od
2003 roku, a jego zalozycielka, kierownikiem artystycznym i dyrygentem jest
dr hab. Sylwia Fabianczyk-Makuch. Zespol odwiedzil kilkanascie krajow na
calym swiecie i ma na swoim koncie mnostwo sukcesow (m.in. zdobywal Grand
Prix na festiwalach Cantantes Lublinensis, Slovakia Cantat, Festiwalu
Choralnym im. Juozasa Naujalisa w Kownie, XIV Lodzkim Festiwalu Choralnym
„Cantio Lodziensis” czy V Ogolnopolskim festiwalu chorow „Silesia Cantat” w
Glogowie). Chor spiewal rowniez z wieloma znanymi artystami (m.in. Andrea
Bocelli, Krzesimir Debski, Henri Seroka, Zbigniew Wodecki, Wlodek Pawlik
czy Kayah).
B. Fryszkowski

Krakow. Mniej przedszkoli i 500 plus, wiecej szpitali geriatrycznych.
Przewaga seniorow oznacza, ze to oni beda wybierac rzad
Zbigniew Bartus- „Dziennik Polski”
(Nad. Kryd)

Najmilsza amplituda –
Od uda do uda.

Zdradzajac meza jeden scieg robila,
Na imieniny dywan mu wreczyla.

W milosci wlasnie cenie
Niedoswiadczenie.
Milosc nie jest kunsztem,
Milosc jest wzruszeniem.

Ladne nozki
Do poduszki.

Byla w sam raz
Na jeden raz.
(Jan Sztaudynger)

JAK PiS BUDOWAL PROMY DLA PZB
(Dziennik budowy)
W niedziele minely dwa lata, odkad na stoczniowej pochylni „Wulkan”
politycy PiS polozyli stepke i oglosili rozpoczecie „budowy”
najslynniejszego z polskich promow – dla Polskiej Zeglugi Baltyckiej. Fety
jednak nie bedzie.
Jak w praktyce wyglada „dziennik budowy”?
Prolog
8-10 czerwca 2016 r. Na IV Miedzynarodowym Kongresie Morskim
przedstawiciele m.in. panstwowej Polskiej Zeglugi Baltyckiej, panstwowej
Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” oraz panstwowego banku podpisuja list
intencyjny na budowe dwoch promow dla PZB. Po raz pierwszy pada data: w
2019 r. pierwszy z nich ma byc gotowy. Projektu nie ma, ale Andrzej
Strzebonski, prezes Szczecinskiego Parku Przemyslowego (dawnej Stoczni
Szczecinskiej), uspokaja, ze prom „prawdopodobnie powstanie na bazie
projektow, ktore byly robione przed upadkiem stoczni. Trzeba je tylko
dostosowac do obecnych norm i technologii”.
Budowa
23 czerwca 2017 r. Na pochylni „Wulkan” polozona zostaje stepka. Prom (juz
jeden, nie dwa) ma budowac MSR Gryfia na terenach dawnej stoczni
szczecinskiej. Jest wicepremier Morawiecki, jest minister Grobarczyk, jest
posel Brudzinski. Odczytany zostaje list od prezydenta RP. Wszyscy
podkreslaja, ze oto wlasnie dokonuje sie odbudowa przemyslu stoczniowego.
Brudzinski przeprasza stoczniowcow za upokorzenia, jakich doznali za
poprzednich rzadow. Harmonogram prac: polowa 2018 r. – poczatek montazu
kadluba na pochylni, 2019 r. – wodowanie jednostki, poczatek 2020 r. –
przekazanie armatorowi. Projektu nie ma, ale „prace nad nim trwaja”.
23 czerwca 2018 r. Pierwsza rocznica polozenia stepki. Lezy nietknieta,
jesli nie liczyc kradziezy tabliczki upamietniajacej pukniecie w nia
ozdobnym mloteczkiem przez wicepremiera. Projektu nadal nie ma.
11 lipca 2018 r. Minister Grobarczyk na konferencji prasowej pokazuje
dziennikarzom „budowany” prom. Na wizualizacjach. Projektu ciagle nie ma,
ale minister informuje, ze pracuje nad nim firma NED Project z Gdanska.
Jest tez nowy harmonogram: koniec 2019 r. – projekt ma byc gotowy, 2020 r.
– poczatek budowy, luty 2021 r. – jednostka wyplynie na wody. Eksperci
pukaja sie w czolo i wyliczaja: przygotowanie takiego projektu to co
najmniej dwa lata, budowa promu – kolejne trzy.
Luty 2019 r. Na konferencji „Rozwoj przemyslu stoczniowego w Polsce” w
Szczecinie z udzialem ministra Grobarczyka przedstawiony zostaje nowy
pomysl. Gotowy projekt promu ma byc kupiony od Dunczykow i zaadaptowany do
realiow naszej stoczni. To da podstawy do budowy juz nie jednego, nie
dwoch, ale calej serii promow. Co z projektem, nad ktorym pracuje NED
Project? – To jest element konkurencyjny – odpowiada Grobarczyk.
Kwiecien 2019 r. W budowe promu nie wierza juz nawet zwiazkowcy Gryfii. –
Predzej przeniesiemy do Szczecina Palac Kultury i Nauki, niz wybudujemy ten
prom – mowi Lukasz Stankiewicz, wiceprzewodniczacy Miedzyzakladowego
Zwiazku Zawodowego Pracownikow Stoczni na posiedzeniu komisji sejmiku. Od
poczatku „budowy” to samo mowia niezalezni eksperci: nie ma kim, nie ma jak
(infrastruktura) i nie ma za co budowac. A jesli nawet bedzie za co, to
taki sam prom w Chinach mozna zbudowac o polowe taniej.
Epilog
23 czerwca 2019 r. Druga rocznica polozenia stepki i trzecia podpisania
listu intencyjnego. Biorac pod uwage pierwsze zapowiedzi, w tym miejscu
nalezaloby napisac: gotowy prom lada dzien trafi do armatora. Ale nie
trafi. Bo nic sie nie zmienilo. Na stoczniowej pochylni caly czas sterczy
gola, rdzewiejaca „stepka” (naprawde to przypadkowa sekcja denna, nie do
wykorzystania przy budowie niezaprojektowanego wciaz promu). Nie przyjedzie
wiec premier, ani minister, ani nawet (juz teraz euro-) posel z plomiennym
przemowieniem. I listu od prezydenta RP Pawel Mucha nie przeczyta. Zadnej
fety nie bedzie.
GW Szczecin.
Nad. K. Lewanowicz

Lisim tropem
RODOWODY POKORNYCH
Najwazniejszym haslem, fundamentalna wartoscia i naczelnym punktem
odniesienia musi byc teraz w Polsce wolnosc. Bo to ona jest prawdziwa
stawka w wyborach.
Troche popsul humory zamazywaczom obrazu i rozmywaczom konturow Jaroslaw
Gowin. Tak sie wysilaja, by oddramatyzowac charakter rozstrzygniecia, jakie
podejmiemy w pazdzierniku, a tu wicepremier jasno mowi, ze stawka beda
wolne media. Tak jak aneksja przez PiS placu Pilsudskiego i nadchodzaca
aneksja Westerplatte pokazuja, ze stawka sa tez wolne samorzady. Tak jak
kolejne dyscyplinarki dla przyzwoitych sedziow pokazuja, ze gra idzie tez o
wolne sady, a nagonka na rzecznika praw obywatelskich pokazuje, ze stawka
bedzie przetrwanie wszelkich obszarow niezaleznosci.
Z tego punktu widzenia powyborczy triumfalizm ludzi PiS ma, a w kazdym
razie powinien miec dla drugiej strony duze znaczenie terapeutyczne –
leczenie ze zludzen jest waznym elementem odzyskiwania kontaktu z
rzeczywistoscia. Zamazywacze i rozmazywacze jednak nie odpuszcza. Jasny
obraz zmusza bowiem do moralnej klarownosci, a ta rodzi potencjalnie
niewygodne konsekwencje. Zmusza otoz do wyboru, czyli wyjscia z bezpiecznej
strefy koniunkturalizmu.
Poniewaz jednak suweren zdaje sie miec kwestie wolnosci w glebokim
powazaniu albo lokuje ja – czego lekcewazyc nie nalezy – w portfelu,
zamazywacze uznaja wolnosc za kwestie nieistotna. A w kazdym razie daja do
zrozumienia, ze nie o wolnosc tu idzie, ale wylacznie o rozlozenie
akcentow. Obojetnosc suwerena na imponderabilia jest wiec dla czesci elit
alibi dla ich oportunizmu. Nagle ludowe poczucie sprawiedliwosci czy
waznosci tej albo innej kwestii staje sie miara jej istotnosci albo
nieistotnosci. Skoro cala te konstytucje, samorzady, sady czy media suweren
ma centralnie gdzies, to znaczy, ze po prostu nie sa wazne. Alibi jest
doskonale – po coz robic cokolwiek w sprawie, ktora nie jest wazna?
Ciekawe, ze znanemu refrenowi „ludzi nie interesuje konstytucja czy sady”
nie towarzyszy refren „ludzi nie interesuja ewentualne slabosci opozycji”.
Przeciwnie. Zamazywacze istoty tego, co sie w Polsce dzieje i
fundamentalnego charakteru zamachu PiS na podstawowe wartosci
demokratyczne, sa jednoczesnie rozswietlaczami prawdziwych albo wydumanych
problemow opozycji. Zajmuja sie nimi stale i mowia z pasja. O tym, ze
opozycja jest leniwa, nie ma programu albo ma program zbyt szczegolowy, za
malo mowi o zdrowiu albo o ekologii. Skad ta asymetryczna sklonnosc do
rozgrzeszania niszczacych Polske i obwiniania tych, ktorzy moze
nieskutecznie, ale staraja sie ja obronic?
Najwazniejszym ich celem jest zachowanie stanu absolutnego samozadowolenia.
Beda karcic i recenzowac, ale nigdy nie zrobia nic, co wiazaloby sie z
jakimkolwiek ryzykiem, a wiec zagrozeniem dla wlasnej pozycji. Im wiekszymi
sa beneficjentami III RP i im mniej gardlowali w ostatnich czterech latach
o tym, co z Polska robi PiS, tym gorliwiej krytykuja tych, ktorzy cos
robia. To w sumie zrozumiale. Ci, ktorzy cokolwiek robia, brudza im
sumienia. Krytyka opozycji daje zas szanse na swoista eksternalizacje
poczucia winy za nicnierobienie i zamanifestowanie dystansu do strony,
ktora moze przegrac. Do tego – to oczywiste, w dzisiejszej Polsce opozycje
krytykowac jest o wiele prosciej niz wladze.
Dezercja zaklada szatki zdystansowania i obiektywizmu. Na stacji koncowej
mozna Arabskiego skazac za Smolensk, Platforme oskarzyc o afere nagraniowa,
a samorzadowcow o chaos w oswiacie. To nie figury retoryczne, ale przyklady
z ostatnich dni.
Opozycje, oczywiscie, mozna, a nawet trzeba krytykowac. Dobrze jest jednak,
gdy krytyka towarzyszy walce o republike, a nie ja zastepuje. I gdy nie
jest ona argumentem dla bezczynnosci i gnusnosci. Krytyka? Jak najbardziej,
ale bez porownywania nieporownywalnego – zamach na demokracje jest wina
nieskonczenie wieksza niz za malo skuteczna jej obrona. Bez relatywizowania
niszczenia panstwa i konstytucji – uczciwosc wymaga mowienia o skutkach
takich dzialan i o stawce wyborow. A elementarna przyzwoitosc wymaga, by
nie atakowac tych, ktorzy maja odwage robic i mowic rzeczy, na ktorych
robienie i mowienie odwagi nam samym nie starcza.
Timothy Garton Ash zapytal ostatnio, czy Polacy naprawde musza zyc w
klesce. Dobre pytanie. Czy z zadowoleniem jest nam do twarzy gorzej niz z
cierpietniczym grymasem, bo znowu musimy walczyc o cos, co wylacznie przez
wlasna glupote przegralismy?
Freedom House uznal wlasnie Wegry za kraj tylko „czesciowo wolny”. A
przeciez obiecano nam Budapeszt nad Wisla. Czesciowa wolnosc narodowi
podobno wolnosc milujacemu wystarczy?
Tak, stawka w tych wyborach jest wolnosc. Kto nie chce jej bronic, moze
zamiast zamazywac i rozmazywac, po prostu pomilczec.
Tomasz LIS

EGON OLSEN POLECA
Historyk i dziennikarz Piotr Oseka zauwazyl w swoim poscie na Facebooku, ze
materialy TVP przypominaja propagande PRL. Glownym tematem dnia byly w
sobote ceny zywnosci i zapewnienia, ze w Polsce wcale nie jest drogo.
„Trzy minuty, piecdziesiat piec sekund – tyle trwal material otwierajacy
ostatnie wydanie ‚Wiadomosci’, w ktorym zapewniano widzow, ze choc ‚cebula,
ziemniaki i pietruszka wyraznie drozsze’, to ‚o drozyznie nie ma co mowic’.
Powtarzam: ten sensacyjny news wyemitowano jako pierwszy. Nie stanowisko
Unii w sprawie klimatu, nie sytuacja w Tbilisi ani kryzys
Waszyngton-Teheran okazaly sie dla telewizji publicznej wiadomoscia dnia,
tylko reportaz z targu warzywnego – zauwaza w swoim poscie na Facebooku
Piotr Oseka.
W dalszej czesci dziennikarz i historyk opowiada, jak siedzial przed
telewizorem, na ktorego ekranie pojawialy sie rozne slupki i wykresy. Ich
glownym zadaniem bylo poparcie tezy, ze „w Polsce ‚poziom inflacji jest
optymalny’, ‚maj byl kolejnym udanym miesiacem dla polskiej gospodarki’, a
‚normalne wahania cen’ wynikaja z ‚niekorzystnych warunkow pogodowych'”.
Oseka przypomnial w tym kontekscie slowa Kisielewskiego o propagandzie PRL.
„W telewizji bez przerwy rzeczy produkcyjne, kronika pelna fabryk, budow,
robotnikow – nudne to jak diabli i wszystkich okropnie drazni, a mimo to
oni wciaz to daja, wzorem rosyjskim – nie bardzo rozumiem, co to ma byc za
propaganda i czemu ma sluzyc – w wielkich, przemyslowych krajach Zachodu
ani sie nikomu sni pokazywac cos takiego na ekranie – ekran sluzy tam do
odprezenia, odpoczynku. Ciekawe to zagadnienie z zakresu »psychologia
komunizmu” – powiedzial kiedys Kisielewski.
„Zastanawiam sie, co Kisielewski napisalby dzisiaj” – stwierdzil na koniec
dziennikarz.
Pawel KALISZ

Byl jednym z najbardziej znanych proboszczow w Polsce.
KSIADZ MICHAL ZRZUCIL SUTANNE DLA KOBIETY
„Pozegnalem sie z kaplanstwem. To byly piekne lata mojego zycia glownie
dzieki Wam! Rozpoczynam nowy etap zycia przy boku Justyny. Dziekujemy za
tak liczne slowa wsparcia i serdecznosci, ktore splywaja w nasza strone.
Pozdrawiamy!” – napisal na Facebooku ks. Michal Macherzynski.
Decyzje o pozegnaniu sie z kaplanstwem proboszcz z Wilkowyj obwiescil
parafianom w Boze Cialo. Ks. Macherzynski decyzje o porzuceniu sutanny
podjal po 30 latach od swiecen kaplanskich. W kwietniu byly juz duchowny
skonczyl 55 lat.
Pod postem Michala Macherzynskiego pojawilo sie wiele komentarzy z
gratulacjami. Ale nie tylko. Nie brak komentarzy pelnych zalu lub wrecz
oburzenia.
„Ja tego nie rozumiem. Ja nadal w ramce mam zdjecie ze wspolnej
pielgrzymki, zawsze bedzie Ksiadz Ksiedzem. W sercu czuje zmieszanie, jakby
mi ktos bliski odchodzil. Sam mnie Ksiadz tej wrazliwosci nauczyl” –
czytamy w jednym z postow. „Upadek kaplana powodem do gratulacji? Obudzcie
sie ludzie poki czas!!!” – pada w innym.
O ks. Michale Macherzynskim i jego motocyklowej pasji informowaly media
ogolnopolskie. Odkad 9 lat temu zostal proboszczem w Wilkowyjach, rozslawil
to miejsce organizujac zloty na rozpoczecie sezonu motocyklowego.
Znany byl takze z udzialu w licznych akcjach charytatywnych. Za swoje
spoleczne zaangazowanie zostal na poczatku roku wyrozniony przez Prezydenta
Miasta Tychow i Okregowa Izbe Przemyslowo-Handlowa w Tychach statuetka
Integratora Roku 2018.

Widziane z burty
CZY BOGA MOZNA OBRAZIC?
Ksiega Joba to jedna z bardziej tajamniczych czesci Starego Testamentu.
Dla tych ktorzy z edukacji religinej lykneli tylko oficjalna katecheze
i dla tych dla ktorych samodzielne czytanie Pisma Swietego to grzech ciezki.
Krotkie streszczenie:
Bog blogoslawil Jobowi we wszystkim, dzieki temu byl madry, bogady,
szanowany.
Za namowa Diabla (sic!) Bog wystawia Joba na probe – pozbawia bogactwa,
dzieci, zdrowia, szacunku innych. Doprowadza do stanu ktory glowny bohater
tej ksiegi opisuje:
„stalem sie posmiewiskiem dla samego siebie…”.
Esencja tej Ksiegi jest koncowy fragment – wystapienie Elihu.
Job z ostatnimi wiernymi mu przyjaciolmi – medrcami omawia swoj los.
Elihu jako mlody czlowiek tej dyskusji sie przysluchuje.
Nie znajduje w niej jednak madrosci wiec zbiera sie na odwage
pouczenia medrcow. Zaczyna od jakze znamiennego stwierdzenia:
” nie zawsze sedziwi sa madrzy a starsi rozumieja co to prawe…”
Elihu poucza, ze wyrokow boskich nie mozna rozumiec na sposob ludzki i
wedlug ludzkiej sprawiedliwosci. Bo miedzy czlowiekiem, nawet najmadrzejszym
i najpotezniejszym a Bogiem jest przepasc ktorej nie da sie opisac.
Bog niczego od nas – ludzi – nie potrzebuje, nic nie mozemy mu dac bo
przeciez i tak
wszystko nalezy do niego. Czlowiek nie moze Boga obrazic, ani cokolwiek mu
ujac.
Dalej Elihu poucza Joba:
„..Twoja bezboznosc dotknie tylko czlowieka takiego jak ty
a twoja sprawiedliwosc pomoze tylko takiemu samemu synowi czlowieka…”.
Jakze proste i oczywiste to prawdy.
Jakze nagminnie pomijane
Bo przeciez o wiele bardziej dumnie brzmi ze Bog potrzebuje obroncow,
rzecznikow, posrednikow, rycerzy, zolnierzy czy slug, nizli to, ze to ja
potrzebuje Boga aby swa dobrocia sluzyc innym.
W te niedziele w polskich kosciolach z nakazu biskupow maja sie odbyc modly
przeblagalne
bo w Polsce ponoc obraza sie Boga.
Czy Boga mozna obrazic? Bibilijny Elihu juz o tym medrcow pouczyl – co
najmnie 2.5 tys lat temu”
Starszy WAJCHOWY

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO
Moj dobry kolega podrzucil mi na temat felietonu historie policjanta, ktory
zostal nakryty na tym, ze sie onanizuje na sluzbie. Ja uwazam, ze to nie
jest dobry temat, i chcialbym podkreslic jednoznacznie, ze na sluzbie nie
powinno sie onanizowac, bo sluzba nie druzba.
Przechodze wiec do tematu dla mnie istotnego. Pare dni temu Polska miala
wielkie swieto, poniewaz pan Jaroslaw Kaczynski mial 70. urodziny, czyli
wkroczyl w wiek pelnej dojrzalosci. Z tej okazji jako ciut starszy chcialem
zlozyc panu prezesowi najlepsze zyczenia zdrowia i szczescia w zyciu
osobistym. Zycia partyjnego nie ruszam, bo to zdecydowanie nie moja broszka
(to nie jest aluzja do europoslanki Szydlo). Zaczne od zdrowia. Panie
Jaroslawie, chcialbym Panu polecic wiecej ruchu na swiezym powietrzu. Pana
samochodowe podroze w trojkacie miedzy Nowogrodzka, Sejmem i Zoliborzem to
nie jest ruch, ktory moze przysporzyc zdrowia. Polecam golfa. Moze Pan w
tym pieknym sporcie dozowac wysilek, bedac caly czas na powietrzu.
Na swiezym powietrzu moze pan ciagnac torbe, moze tez Panu ciagac torbe
ktos z Pana przybocznych rycerzy, np. premier Morawiecki czy tez prezydent
Duda. Gra jest gra strategiczna. Spotka Pan tez wielu milych i bardzo
roznorodnych ludzi. W Polsce w golfa graja i katolicy, i ateisci, i
wyznawcy Pana ugrupowania, i opozycjonisci, ale najwazniejsze, ze caly czas
w milej atmosferze. Polecam Panu tez podroze i zycze wielu udanych. Wiem ze
zdjec, ze byl Pan na jednej gorze, lowil Pan ryby na niby w wojewodztwie
pomorskim, ale to troche malo jak na swiatowego przywodce. Ma Pan teraz
wiele kolezanek i kolegow w Brukseli. Warto tam pojechac chocby na piwo.
Zobaczyc pare ciekawych muzeow, a stamtad blisko do Paryza, gdzie jeszcze
wiecej ciekawostek. Niech Pan korzysta, dopoki Polacy moga poruszac sie po
Europie bez paszportu. Zobaczy Pan, jak zyja ludzie w obcych cywilizacjach,
i moze wyciagnie Pan odpowiednie wnioski. Pani Szydlo z panem Brudzinskim
na pewno sie Panem zaopiekuja za granica i jak bedzie trzeba, wszystko
przetlumacza z obcego na nasze. Do zobaczenia w golfowym plenerze i jeszcze
raz zdrowia.
Krzysztof MATERNA

HISZPANIA- GRABARA 5:0
Oburzajaca wiadomosc. We wloskim miescie Bolonia, w ramach pilkarskich
mistrzostw Europy do lat 21, padl wynik Hiszpania – Polska 5:0. Wszystko
sprzymierzylo sie przeciwko naszym chlopcom.
Na widok tego, co robili Hiszpanie, noz otwieral sie w kieszeni. Wystarczyl
rzut oka na boisko, zeby zobaczyc niegodne chwyty przeciwnikow. Juz w
czasie ceremonii otwarcia okazalo sie, ze Hiszpanie nie znaja naszego hymnu
narodowego. Z glosnikow plynal Mazurek Dabrowskiego, a oni stali jak
gamonie, ani be, ani me, ani kukuryku! „To mialo wyprowadzic naszych
chlopcow z rownowagi, ale bralismy ten wariant pod uwage. Odpowiedzielismy
im pieknym za nadobne” – powiedzial w przerwie meczu jeden z psychologow w
polskiej szatni.
Pierwsze, co rzucalo sie w oczy, to ze ich pilkarze byli ubrani jednakowo,
wszyscy tak samo! (Z wyjatkiem bramkarza, ktory byl im niepotrzebny, bo nie
mial nic do roboty, wiec wystapil w garniturze, wiedzac, ze go nie
pogniecie). Jednolity stroj Hiszpanow znacznie utrudnial nam gre w obronie.
Zdezorientowani pilkarze polscy musieli najpierw przeczytac nazwiska na
plecach Hiszpanow. Jezeli np. czekalismy, az podejdzie do nas Jorge Mera, a
podbiegal jakis blizej nam nieznany Hiszpan, to musielismy obiec go
dookola, zeby przeczytac jego nazwisko – Dani Ceballos – czyli zobaczyc
„who is who”. Trudno grac w ciemno. Trzeba powiedziec, ze Hiszpanie czesto
szli naszym na reke i pokazywali im plecy. Hiszpan z pilka na ogol odwraca
sie plecami, co utrudnia nawiazanie z nim kontaktu.
Nie moglismy dopuscic, zeby w nasza obrone wkradl sie chaos. I nie
dopuscilismy. Od pierwszego do ostatniego gwizdka gralismy w defensywie
konsekwentnie, nie zostawiajac przeciwnikowi wyboru. „Nie mialem wyboru” –
tlumaczyli sie po kolei hiszpanscy zdobywcy bramek. „Polacy nie pozwolili
nam grac do tylu, nie pozostawili nam innej mozliwosci niz gra do przodu. A
tam w bramce stal Kamil Grabara i bronil swietnie, dzieki czemu wygralismy
nieznacznie, zaledwie 5:0. Zasluzylismy na wiecej” – powiedzial Martin
Aguirregabiria, schodzac ze zwieszona glowa z boiska. „To dla nas wielki
zaszczyt wygrac z tak znakomitym przeciwnikiem” – mowili zgodnie.
Wracajac do gry w defensywie. Kiedy juz udalo sie obejrzec Hiszpana od
tylu, zeby przeczytac, kogo kryjemy, okazywalo sie, ze przeciwko nam
wystawiono futbolistow o najtrudniejszych nazwiskach. Owszem, byli pilkarze
na cztery litery, tacy jak Ruiz czy Olmo, ale przewazali Oyarzabal i
Aguirregabiria. Maja nazwiska tak dlugie, ze nie starczalo im plecow.
Jak z takimi grac? „Gdyby je mieli wypisane z przodu, byloby duzo latwiej
ich zidentyfikowac” – powiedzial asystent selekcjonera. Wezmiemy to pod
uwage. Nasi chlopcy sa w stanie nauczyc sie kazdego nazwiska, np.
Schwarzenegger, ale to wymaga czasu.
Hiszpanie grali i zachowywali sie na boisku niesportowo. Przede wszystkim
przeszkadzali nam grac. Czlowiek jechal tak daleko, zeby sobie pograc, a
oni na wszelkie sposoby utrudniali. Polski pilkarz pozwala Hiszpanowi,
ktory dostal futbolowke, rozejrzec sie po boisku, zastanowic sie, do kogo
ja wyslac, i tam ja kopnac.
Natomiast Hiszpanie sa glodni pilki. „Kiedy tylko dostawalem pilke lub ja
wyrwalem Hiszpanowi, juz mialem ich dwoch na karku. Nie pozwalali grac
futbolowka, byli tak wyglodzeni, ze nie sposob bylo im odmowic. Widac, ze
od miesiaca nie mieli pilki w reku” – skarzyl sie nasz futbolista. „Nasi
chlopcy dobrze grali nogami, ale mieli malo okazji, zeby to pokazac.
Pracowalismy nad tym, zeby kazdy wiedzial, ktora jest jego noga wiodaca,
niektorzy maja jednak pod tym wzgledem zaleglosci” – przyznal. Kladlismy im
do glowy, ze najwazniejsza jest glowa, potem ida nogi, a nie odwrotnie.
Chcialbym jeszcze cos powiedziec w temacie zmeczenia. Sprawozdawca Dariusz
Szpakowski kilkakrotnie powtarzal, ze polski zespol jest zmeczony meczami z
Belgia i Wlochami. Im wiecej Hiszpanie strzelali nam bramek, tym bardziej
nasi byli zmeczeni.
Wynika z tego, ze strzelanie goli jest mniej meczace niz ich puszczanie.
Nasi chlopcy musza zrozumiec, ze nic tak nie meczy jak przegrywanie. Na
poczatku meczu, kiedy Hiszpanie ruszyli na nas z impetem, sprawozdawcy TVP
byli pewni, ze nasi przeciwnicy wyziona ducha lada minuta. „Ciekawe, jak
dlugo wytrzymaja” – mowili eksperci z TVP, kiedy Hiszpanie bawili sie z
nami w kotka i myszke. Tamci stali, a nasi biegali, wiec kto zmeczyl sie
pierwszy? Hiszpanie lepiej „weszli w mecz” i pierwsi z niego wyszli.
Gdyby zachowali sie sportowo, na pewno bysmy wygrali. I jeszcze zeby
Grabara nauczyl sie strzelac bramki.
Daniel PASSENT

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Agnieszka Radwanska:
Ciesze sie normalnym zyciem, ktorego nigdy nie mialam
Agnieszka Radwanska uwaza, ze decyzja o zakonczeniu kariery sportowej byla
sluszna. – Moge sie teraz cieszyc normalnym zyciem, ktorego nigdy nie
mialam – powiedziala najbardziej utytulowana polska tenisistka, ktora w
sobote zagrala pokazowo podczas Kotewicz Cup w Bydgoszczy.
Po kilku miesiacach ciszy i nieobecnosci wrocila Pani do kibicow, ale i na
kort, choc juz w calkowicie innej roli…
-To juz zupelnie inny tenis, zupelnie inne wyjscie na kort, ktorego nie da
sie porownac z tym, co bylo wczesniej. Ten sport na zawsze bedzie juz w
moim zyciu, tyle tylko, ze nie zawodowo. Po kilku miesiacach totalnej
przerwy od gry i treningow, fajnie bylo wyjsc na kort bez zadnej presji.
Zrobilam to z przyjemnoscia. Ciesze sie, ze moglam tu byc i w tak
fantastycznej atmosferze spedzic dzien na korcie.
Do Bydgoszczy przyjechala pani na mecz pokazowy, ale takze, by choc chwile
spedzic z adeptami tenisa, dla ktorych z pewnoscia bylo to wazne
wydarzenie…
– Przede wszystkim chce promowac tenis w Polsce i zachecac wszystkich do
uprawiania tej dyscypliny. Ciesze sie takze, ze zobaczylismy tu mnostwo
dzieciakow w przeroznym wieku, chcacych grac i – jak bylo widac –
czerpiacych z tego duza przyjemnosc. Takie spotkania pokazuja, ze nasz
tenis idzie w dobra strone i mam nadzieje, ze kiedys na kortach zawodowych
zobaczymy duzo, duzo wiecej naszych rodakow. Zawodowa gra w tenisa jest to
ogromnie dlugi proces. Trzeba zaczac bardzo wczesnie i na calosc musi sie
zlozyc kilka, kilkanascie czynnikow. Ciezko jest podac jakas uniwersalna
recepte na sukces, bo jej chyba nie ma. Najwazniejsza absolutnie jest
praca, praca i jeszcze raz praca. Kazdy ma szanse dogonic swoje marzenia,
ale wazne jest to, by dazyc do tego celu, robiac wszystko na sto procent.
Swoja zawodowa droge skonczyla pani w listopadzie 2018 roku. Jak wyglada
teraz zycie Agnieszki Radwanskiej?
– Przez te wszystkie lata kariery zawodniczej byl to ekstremalny wysilek
fizyczny i mentalny. Przyznam szczerze, ze absolutnie mi tego nie brakuje,
bo bylam tym juz strasznie zmeczona. Moja decyzja o zakonczeniu kariery
byla jak najbardziej wlasciwa, poniewaz nie bylam w stanie grac na takim
poziomie jakiego bym od siebie oczekiwala. Teraz ciesze sie spokojem i
normalnym zyciem, ktorego nigdy nie mialam. Moge podrozowac w rozne
miejsca, w ktorych nie bylam, ale co najwazniejsze – bez torby z
dziesiecioma rakietami i kilkoma parami butow do gry. Jest to zupelnie inne
zycie, inaczej funkcjonuje, inaczej funkcjonuje moja glowa. Nie ma presji,
ze za chwile gram mecz, musze wyjsc na kort, ze jestem zmeczona, wiec
czegos nie zrobie
Moze pani po prostu smakowac normalnego zycia…
– Dokladnie tak. Moge teraz pozwolic sobie na to, by byc zmeczona,
niewyspana, pozniej wrocic do domu czy dluzej pospac. Pierwszy raz
spedzilam w Polsce az pol roku i pierwszy raz bylam w domu takze w swieta.
Sa to takie zwykle ludzkie rzeczy, ktore wczesniej byly dla mnie dalekie,
wrecz niedostepne. Dostalam wiec drugie, nowe zycie.
Tenisa z niego jednak zupelnie wyrzucic sie nie da…
-Tenis byl w moim zyciu przez 25 lat i z pewnoscia przez kolejne tyle ze
mna bedzie. Tyle tylko, ze nie na zawodowych kortach. Nadal uwielbiam go
ogladac, wciaz sie nim interesuje, tam sa moje kolezanki z kortu, gra wciaz
takze siostra Ula, wiec nie da sie tego oddzielic wielka czerwona kreska i
zapomniec.
Rozmawial:
Krzysztof Frydrych

-Baby, ach te Baby!
Austria: Mecz kobiet z druzyna Watykanu odwolany.
Mecz miedzy zalozona w tym roku druzyna watykanska a druzyna z Wiednia
zostal odwolany w sobote, kiedy kilka Austriaczek podczas odgrywania hymnow
podnioslo swoje koszulki, by zaprezentowac wymalowane na plecach i
brzuchach przeslania przeciwne stanowisku Kosciola ws. aborcji.
– Mecz zostal odwolany, poniewaz jestesmy tutaj dla sportu, a nie dla
przekazow politycznych lub innych – powiedzial w rozmowie z publicznym
nadawca ORF Danilo Zennaro, przedstawiciel watykanskiej druzyny.
Zawodniczki z kobiecej druzyny austriackiej Mariahilf mowily, ze nie
spodziewaly sie, iz ich akcja protestacyjna doprowadzi do odwolania gry.
Oficjalne konto zespolu na Facebooku w niedziele rano zapowiedzialo, ze
klub nie bedzie komentowac zdarzenia, poki nie zostanie uzgodnione
oficjalne oswiadczenie.
Watykanska druzyna kobiet zostala utworzona na poczatku tego roku, ponad
trzy dekady po tym, jak zalozony zostal zespol meski. Wedlug austriackich
mediow starcie w Wiedniu mialo byc dla reprezentacji Watykanu pierwszym
miedzynarodowym meczem w historii.
Protest spotkal sie z pochwalami ze strony aktywistow pro-choice, zarowno w
Austrii, jak i za granica.
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *