Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 22 lipca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 194 (5224) 22 lipca 2019 r.

Dzis 22 lipca
Za czasow PRL swieto zaklamane, jak wiekszosc polskich swiat narodowych i
panstwowych w historii, ale w tym dniu otwierano nowe trasy, teatry,
szpitale i mosty. Dzis media sa pelne wstrzasajacych opisow sobotniej
manifestacji nienawisci w Bialymstoku. Refleksji nie da sie uniknac- Wasz:
Gargamel Rozchwiany Moralnie

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Ceny paliw w Polsce: Pb95- 5.14 PLN Diesel- 5.06 PLN LPG- 2.08 PLN

Pogoda w kraju
Na wschodzie i Podkarpaciu mozliwe sa przelotne opady deszczu i burze. Poza
tym pogodnie. Temperatura maksymalnie od 22 stopni C Pomorzu do 27 st. C
na Podkarpaciu.

REMONT KAPITALNY
Mam przytulne mieszkanko, od lat swiety spokoj,
Staram sie je upiekszac, odswiezac co roku,
Urzadzalem przez lata, wlozylem moc pracy,
Jestem dumny z efektow, jak wszyscy Polacy.
Rozgladajac sie w kolo, stwierdzalem co wieczor,
Ze cos nam sie udalo w ostatnim cwiercwieczu.

Zawsze moze byc lepiej, wiec choc lata leca,
Pomyslalem, ze warto poprawic co nieco,
Cos ulepszyc, cos zmienic, dodac to i owo”
Wtedy sasiad mi przyslal grupe remontowa.
Wybral za mnie. Dosc – mowil – burdelu na kolkach,
Znam firme: Dobra zmiana – Jaroslaw i Spolka.

Przyznam, reklama firmy brzmiala dosc kuszaco,
Obiecywala sukces i przyszlosc kwitnaca.
Chcialem innej, lecz w koncu wyrazilem zgode,
Szybko sie przekonujac, ze to pic na wode.
Okazalo sie bowiem, po pracach w wiezowcu,
Ze pan prezes pozwalnial najlepszych fachowcow.

Zatrudnil swoich kumpli, powiazanych z mafia,
Takich co duzo krzycza, lecz malo potrafia.
Juz pierwsze ich decyzje przyjalem niechetnie,
Bo wszystko to, co dobre, zniszczono doszczetnie.
Najpierw przemalowano fasade od frontu,
I do kapitalnego wzieto sie remontu.

Ale rozmach i tempo wcale mnie nie cieszy,
Bo mi szef tej ekipy wszystko rozbebeszyl.
Zamiast ladu w pokoju mam pobojowisko,
Co wisialo wysoko, teraz wisi nisko.
Przybylo dziur w suficie, przez co w deszczu mokne,
Pan Janek wszystkie drzewa wycial pod mym oknem.

Pani Ania z impetem wkroczyla do boju,
Wszystko poprzewracala w dzieciecym pokoju.
Pan Piotrus, bez kultury, zwykly kawal buca,
Zaczal zmieniac obrazy i ksiazki wyrzucac.
Pan Jacek, by skutecznie zamieszac mi w glowce,
Chce Trwam i TV Info zalozyc w kablowce.

Mistrzem zostal pan Zbyszek. Wszystko zdemolowal
Zerwal parkiet, budowe zaczyna od nowa.
Markowe elementy zastapil podrobka,
Kierowanie remontem powierzyl zas czubkom.
Przestaly miec znaczenie dawne referencje
I wyszlo szydlo z worka, prawdziwe intencje.

Prezes chce nam urzadzic zycie po swojemu,
Uszczesliwic na sile, cholera wie, czemu.
By idee swe wcielic, nie traci zapalu,
Kazal wzniesc mur solidny, dokonac podzialu.
Trzeba przyznac, ze niezla dal swym ludziom fuche,
Wiec musza, chca czy nie chca, walic w nas obuchem.

Remont trwa cztery lata, ale badzmy szczerzy,
Po to, zeby nas doic, bo sie im nalezy.
Po zmianie instalacji, prad znowu podrozal,
A nam probuja wmowic, ze to wola boza.
Zostala juz w lodowce tylko miska ryzu,
A podejrzane typy kreca sie w poblizu.

Patrze w krag z przerazeniem, rozgladam po katach.
Kto wywiezie te gruzy? Kto teraz posprzata?
Trzeba zmienic ekipe! Co wybrac? Sa inne?
Nie chcialbym po raz wtory, wpasc z deszczu pod rynne.
Komu moge zaufac? Poradzcie mi, komu?
Chcialbym sie znow bezpiecznie poczuc w swoim domu.
———————————————————————————-
Wojciech DABROWSKI

Wstrzasajaca relacja z Marszu Rownosci
N I E N A W I S C W B I A L Y M S T O K U
Pogodne piosenki nie zagluszaja wrzaskow tlumu, ktory przez cala trase
towarzyszy paradzie. Mlodzi mezczyzni pluja i wyzywaja uczestnikow Marszu
Rownosci, kobiety pokazuja im srodkowy palec, a starsze panie uderzaja sie
w czolo.
Bialystok ,sobota po poludniu
Przerazajacy widok: calkiem pusty, otoczony przez policje Plac NSZ w
centrum i tlum na schodach przylegajacego do niego uniwersytetu. Wyjacy:
„Pedaly wypierdalac. Pedaly wypierdalac!” Tlumy staly tez na wszystkich
ulicach wiodacych do placu i tez wyly: „Wypierdalac, wypierdalac!”
– Jak dojsc na ten plac, gdzie ma sie za chwile rozpoczynac pierwszy Marsz
Rownosci w Bialymstoku? – zastanawiamy sie glosno. Na pewno bez teczowej
flagi, zostawiamy ja w samochodzie starannie ukryta pod siedzeniem. Dorota
Loboda, radna miasta Warszawy, sciaga z wlosow blyszczaca teczowa opaske, w
nadziei, ze przejdzie niezauwazona. Podchodzi do nas grupa ubranych na
kolorowo mlodych ludzi, jedna z dziewczyn na wozku, ma zlamana noge. Mowia,
ze policja nie wpuscila ich na plac, prosza nas o pomoc, licza, ze w grupie
bedzie latwiej. Nie jest.
Stajemy przed policyjnym kordonem i slyszymy to samo: przejscia nie ma.
– Jak to nie? – pytam. – Gdzie sie zaczyna marsz?
– Tam – policjant pokazuje za siebie, na calkiem pusty plac NSZ. – Ale tam
nie wolno przejsc – mowi.
Za nami pojawia sie tymczasem grupa rozwscieczonych mlodych mezczyzn:
pluja, wrzeszcza, wymachuja piesciami i oblewaja nas czyms, potem okazuje
sie, ze to sok. Jedna z dziewczyn szarpia za reke i rzucaja na ziemie,
krzycza, ze sie kurwie nalezy. I dopiero wtedy policjanci nas przepuszczaja.
A tam pulapka: nasza niewielka grupka, setki policjantow, a zaraz za nimi
rosnacy tlum, ktory caly czas krzyczy: „Wypierdalac!”. I rzuca nam pod nogi
petardami. Jestesmy przerazone, zastanawiamy sie glosno, czy bedziemy
jedynymi uczestnikami tego marszu, bo pozostalych zatrzymala policja.
„Zajebiemy was, kurwy!” – krzyczy ktos spoza kordonu.
I nagle, dokladnie o 14:30, nie wiadomo skad, tuz kolo nas pojawia sie
kilkudziesiecioosobowa grupa z teczowymi flagami i banerami Marszu
Rownosci. Scisnieci, niemal przytuleni do siebie, wyraznie przestraszeni.
Petardy leca, tlum na schodach uniwersytetu wyje, w uliczkach, w oknach i
na balkonach przylegajacych do placu kamienic jest coraz wiecej ludzi. Oni
tez krzycza, ze Bialystok nie chce takich gosci.
Robie relacje live dla „Newsweeka” i jedna reka trzymam telefon, a druga
wycieram lzy. Trzesa mi sie nogi, nie umiem nad nimi zapanowac. Boje sie,
co bedzie dalej i rozpaczam nad tym, co juz sie stalo. Uspokajam sie
dopiero, gdy fotoreporterka „Gazety Wyborczej” Agata Kubis mocno mnie
obejmuje, nic nie mowiac.
Przez dluzsza chwile nie wiadomo, czy marsz w ogole wyjdzie z placu. Ale
potem rozlega sie muzyka i teczowy pochod wyrusza w 3-kilometrowa trase. Po
drodze dolaczaja kolejni ludzie, ktorzy wczesniej najwyrazniej ukrywali sie
w kawiarniach i sklepach na trasie przemarszu.
– Jestem tutaj, zeby pokazac, ze Bialystok to nie tylko ci, ktorzy
nienawidza – tlumaczy siwowlosa pani. – Ja tez tu mieszkam i jest mi za
nich wstyd – mowi. Towarzyszacy jej starszy mezczyzna usmiecha sie i kiwa
glowa.
Pogodne piosenki nie zagluszaja wrzaskow tlumu, ktory przez cala trase
towarzyszy paradzie. Mlodzi mezczyzni pluja i wyzywaja uczestnikow Marszu
Rownosci, mlode kobiety pokazuja im srodkowy palec, a starsze panie
uderzaja sie w czolo, demonstrujac niechec i niezrozumienie. Wielu mlodych
ludzi ma podkoszulki w pomaranczowo-czerwone pasy, kolory Jagiellonii
Bialystok. Inni sa ubrani w koszulki z napisem „Konfederacja”. Widzialam
tez paru mezczyzn w kominiarkach
Policja pilnuje, by nikt z nich nie przedostal sie do srodka marszu, ale
nie jest w stanie powstrzymac tych, ktorzy rzucaja w maszerujacych
petardami i jajkami. Nad parada krazy helikopter, podobno nalezacy do
Strazy Granicznej, w pewnym momencie pojawia sie armatka wodna, a policja
strzela gazem do agresywnego tlumu, ktory po raz kolejny probuje zablokowac
przemarsz kolorowego pochodu. Wszyscy placza, gaz szczypie w oczy i gardlo.
Parada na chwile przystaje, ale potem znowu rusza. Teczowe flagi powiewaja,
niektorzy spiewaja i tancza.
– Idziemy dalej i to sie liczy – mowi Julia Maciocha, prezeska warszawskiej
Parady Rownosci. Tanczy i spiewa na niewielkiej platformie oklejonej
banerami pierwszego bialostockiego marszu. Chwile pozniej marsz staje:
kolejna blokada, tym razem ustawiona na wprost, nie do przejscia. Trzeba
zawracac, zmienic trase. Po bokach caly czas wsciekly tlum: wystawione
srodkowe palce, obsceniczne gesty, grozby, co to oni zrobia uczestnikom
pochodu. Leca petardy, slychac gwizdy, wlasciwie bez przerwy. Marsz
Rownosci ze swoimi pogodnymi piosenkami i teczowymi flagami idzie w halasie
gwizdow i wyzwisk.
Robie kolejna relacje live, probujac to wszystko pokazac i slysze, ze
jestem „pierdolona dziwka”, „jebana kurwa”, „szmata”. – Dawaj ten telefon,
kurwo – wyrywa sie do mnie podchmielony osilek. Policjant zagradza mu
droge, wiec ze zlosci wykonuje znaczace ruchy biodrami. – Jeszcze cie
dorwe, szmato – patrzy mi prosto w oczy. Z nienawiscia.
Chwile pozniej brzuchaty mezczyzna zaczyna wywijac oderwanym od roweru
pedalem. Kreci nim jak szalony, rechoczac glosno. Nie reaguje, gdy kolorowy
marsz krzyczy pogodnie, ze zepsul rower. Co kilkaset metrow przy ulicy
pojawia sie ciezarowka oklejona banerami ostrzegajacymi przed pedalami i
pedofilia.
Gdy Marsz Rownosci dociera z powrotem do Placu NSZ, uczestnicy boja sie, ze
dopiero teraz zrobi sie niebezpiecznie. Ci wszyscy ludzie, ktorzy
towarzyszyli ich przemarszowi, wciaz tam sa, czekaja az policja przestanie
ochraniac teczowy marsz. Zaczyna sie wiec kombinowanie, jak bezpiecznie sie
rozejsc: teczowe flagi sa chowane do toreb, kolorowe peruki sciagane z
glow, nagle okazuje sie, ze pod teczowymi tiulowymi spodniczkami byly
schowane zwykle szorty. Tak jest bezpieczniej. – Wspolczuje tym, ktorzy
musza tu mieszkaja – wzdycha ktos. – My wyjedziemy, ale oni tu zostaja.
Marsz Rownosci w Bialymstoku mial zgode wladz miasta. W tym samym czasie
zarejestrowano kilkadziesiat kontrmanifestacji. Pol godziny przed
rozpoczeciem Marszu przez centrum przeszla kilkusetosobowa demonstracja pod
haslem „Mama i tata najwiekszym skarbem swiata”. Jej uczestnicy glosno sie
modlili, nikt ich nie niepokoil.
W ogloszeniach na niedziele 21 lipca 2019 roku parafia swietej Jadwigi
Krolowej w Bialymstoku napisala: „Jako kaplani poslugujacy w naszej
parafii, skladamy wyrazy uznania i podziekowania tym wszystkim, ktorzy w
ostatnim czasie, w jakikolwiek sposob wlaczyli sie w obrone wartosci
chrzescijanskich i ogolnoludzkich, chroniac nasze miasto, zwlaszcza dzieci
i mlodziez przed planowa demoralizacja i deprawacja. Niech wam Bog
wynagrodzi i blogoslawi wszelkie dalsze dobre poczynania”.
Renata KIM
———————————————————————-
LEKCJA BIALOSTOCKA
W Bialymstoku podczas marszu rownosci dzielni ludzie wystapili w obronie
praw czlowieka. To byl pierwszy taki marsz w tym miescie. Pokojowy,
radosny, przyjazny roznorodnosci, ktorej znakiem jest tecza. I to jest
wspaniala wiadomosc.
Co za wstyd, ze marsz zostal zaatakowany, a policja musiala uzyc sily, by
go chronic przed agresja. Rzadzacy politycy powinni zauwazyc, kto jest
prawdziwym zagrozeniem dla porzadku publicznego. Nie sa nim obroncy praw
czlowieka, tylko ci, ktorzy rzucaja kamieniami w policje i uczestnikow
legalnego pokojowego marszu.
Wartosci katolickich, chrzescijanskich, humanistycznych nie broni sie
skandowaniem nienawistnych hasel i przemoca. Takie zachowania sa deptaniem
tych wartosci. Zasluguja na potepienie, a nie na pochwaly.
Homofobia jest pogwalceniem chrzescijanskiej milosci blizniego, czyli
traktowania ludzi jako bliznich, a nie jak wrogow.
Mamy w Polsce problem z jawna, agresywna nietolerancja. Jego sednem jest
brak zdecydowanej reakcji wladz panstwowych i koscielnych. Nie korzystaja z
poteznych srodkow, jakie maja do dyspozycji, aby zmieniac wrogie
nastawienie: media, edukacja publiczna. W Wielkiej Brytanii w przyszlym
roku lekcje o osobach LGBT beda sie odbywac w kazdej szkole sredniej. A
Polska jest pod tym wzgledem negatywnym wyjatkiem w demokratycznej Europie.
O haniebnych homofobicznych naklejkach „Gazety Polskiej” informuja media
swiatowe. Nie moze byc usprawiedliwienia dla prob wykluczania jakichs grup
spoleczenstwa pod nienawistnymi i klamliwymi haslami. To cofa Polske w
najgorsze lata naszej historii.
W Europie Koscioly chrzescijanskie i politycy demokratyczni trzymaja w tej
sprawie wspolny front. Sprzeciwiaja sie dyskryminacji, wspieraja tych,
ktorzy z nia walcza. U nas konstytucja tez zabrania dyskryminacji. Jednak
czesc biskupow i liderow prawicy, a takze ksiezy i samorzadowcow czuje sie
w prawie konstytucje omijac lub lamac. To nas cofa w najgorsze lata naszej
historii.
Adam SZOSTKIEWICZ

P O L S K I E S E L F I E
Nie jest wielka sztuka kochac kraj i narod ze szkolnej czytanki – kraj raj,
narod heroiczny i bezgrzeszny. Sztuka jest kochac kraj prawdziwy i narod
niedoskonaly.
Ostatnio portal Spectator Index opublikowal ranking krajow pod wzgledem
liczby noblistow. Z nieznanych powodow ich liczbe w przypadku Polski
podwojono z siedmiu do czternastu. Ale wezmy tych siedmiu. Cztery Noble
zdobyli Polacy sto lat temu albo wczesniej. Dwa byly poniekad
„solidarnosciowe”, jeden, pokojowy, dla Lecha Walesy, drugi, literacki, dla
Czeslawa Milosza, trzeci, znowu dla poetki – Wislawy Szymborskiej. Z
pierwszego noblisty udalo sie w Polsce zrobic agenta, na wszelkie sposoby
paskudzac jego zyciorys i dorobek. Trumny z cialem poety nie chciano
wpuscic do krakowskiego kosciola, uznajac go za zbyt sceptycznego wobec
wspanialego narodu. Poetke zas od ponad dwudziestu lat, a wiec takze po jej
smierci, obsmarowuje sie jako byla stalinistke.
Nawet Nobel jest wiec przepustka do polskiego piekla – niszczenie
bohaterow, laureatow i autorytetow jest bowiem nasza specjalnoscia
szczegolna. Co tylko potwierdza teze, ze dla osiagniecia mistrzostwa
wystarczy po prostu znalezc dyscypline mniej popularna gdzie indziej.
Jesli narodzila sie kiedys nad Wisla idea doniosla, ktora na calym swiecie
wzbudzila podziw, sympatie i szacunek, to byla nia Solidarnosc. Udalo sie
po jakims czasie zamienic ja w autoparodie i posmiewisko. Jesli narodzil
sie kiedys nad Wisla czlowiek wybitny, ktory zrobil swiatowa kariere, to
byl nim Karol Wojtyla. Po jego smierci i kilkudniowych wzruszeniach
przystapilismy do mozolnego dziela zniszczenia wszystkiego, co staral sie
nam zaszczepic, z miloscia blizniego na czele. Szczegolnie gorliwie podjeli
sie tego dziela funkcjonariusze Kosciola i politycy demonstrujacy do niego
przywiazanie. Byc moze swoista pointa tej dzialalnosci sa nalepki „strefa
wolna od LGBT”, popularyzowane przez nieformalny organ partii rzadzacej,
ktorej szef deklaruje, ze reka podniesiona na Kosciol jest reka podniesiona
na Polske. Reka podniesiona na blizniego problemem oczywiscie nie jest.
Szczegolnie gdy nie popiera on partii rzadzacej.
Tak, wiem. Polska jest takze taka, a nie wylacznie taka. Potrafi byc
straszna, potrafi byc i piekna. Ale nie ma co jej upiekszac farbkami i
kredkami swiecowymi. Trzeba po prostu walczyc o to, by byla piekniejsza bez
farbek i kredek. Smutne obrazki nie moga paralizowac i zniechecac.
Przeciwnie, powinny mobilizowac. Na koncu bowiem bedzie Polska taka, jaka
ja sobie urzadzimy. Moze nawet dojdziemy do punktu, w ktorym na moment,
ulegajac milosci wlasnej, bedziemy mogli sobie, bez potrzeby retuszu,
strzelic ladne selfie
Tomasz LIS

Parafian do Kuby Szymanskiego.
Hej Kuba!
KLAUSTROFOBIA, A PRZESTRZENIE ZAMKNIETE
Osoba cierpiaca na klaustrofobie unika takich miejsc, jak ciasny korytarz,
winda, wagon metra lub samolot. Jesli juz znajdzie sie w takim miejscu,
doswiadcza ataku paniki. Objawy klaustrofobii maja przebieg
psychosomatyczny – w glowie pojawia sie irracjonalny, paniczny strach, a
cialo zaczyna sie nadmiernie pocic, serce zaczyna szybciej bic, oddech
staje sie plytszy, w ustach robi sie sucho, zaczynaja drzec konczyny,
zaciskaja sie szczeki, a w glowie zaczyna sie krecic. Chory ma nieodparte
wrazenie, ze zaraz stanie sie cos zlego, ze nigdy nie uda mu sie wydostac z
miejsca, w ktorym sie znalazl.
Zdaniem Zygmunta Freuda w kazdym czlowieku od urodzenia obecny jest lek
przed malymi, ciasnymi pomieszczeniami, tylko u roznych osob lek ten ma
rozne nasilenie. Wedlug znanego psychiatry, klaustrofobia jest scisle
powiazana z momentem narodzin czlowieka, rozumianym jako przejscie przez
ciasny i waski kanal rodny. Oczywiscie istnieje wiele innych teorii
opisujacych etiogeneze tego schorzenia, ale dajmy im spokoj.
Wg roznych badan i szacunkow, od kilku do kilkunastu procent ludzi cierpi
na klaustrofobie, wiec oczywiscie zjawisko to ma prawo wystapic takze wsrod
marynarzy. Z tego co wiem, marynarze nie sa badani w kierunku wykrycia
klaustrofobii ( i dobrze, bo po co jeszcze jedno badanie ). Przyznaje, ze
ja nigdy nie bylem na statku w przestrzeni zamknietej, ale raz zatrzasnely
sie za mna drzwi przeciwpozarowe ( z jednej i z drugiej strony ), wiec
znajdowalem sie w przestrzeni zamknietej ok 2 m kwadratowe i dostalem ataku
paniki. Wtedy tylko dzieki mojej wiedzy psychologicznej uratowalem sie, bo
bez niej pewnie bym oszalal ( choc ten strach szybko mija ).
Do rzeczy: Istnieje kilka podpowiedzi, co zrobic w sytuacji paniki
wywolanej przez klaustrofobie.
Po pierwsze, zamykamy natychmiast oczy. To powoduje natychmiastowe ustanie
paniki oraz spowodowanie rozszerzenia swiadomosci, a wiec w pewnym sensie
powiekszenia przestrzeni wokol nas.
Po drugie, ciagniemy, dlugie oddechy ( chcialem napisac, ze spokojne
oddechy, ale z tym moze byc problem ). Dlugi oddech uspokaja autonomiczny
uklad nerwowy, bo to on ulega panice ( i umysl ), a ta panika jest
niezalezna od wolnej woli.
Po trzecie. Warto wiedziec, ze w sytuacji paniki ten zwierzecy, nie do
opisania lek, mija po m/w 30 sekundach i zamienia sie w przynoszacy ulge
spokoj. Ale te 30 sekund jest wystarczajace aby dostac pierdolca!
I co doktorze Kubo Szymanski- pomoglem troche?
ps. Wiem Kuba, ze jestem Ci winien sprawozdanie z pobytu w Ministerstwie
Zeglugi w Warszawie.
Konferencja dotyczyla problemu porwan marynarzy.
Stanowisko Ministerstwa jest niby jasne, ale nie rozumieja oni chyba zycia
na statku i traktuja ten problem instrumentalnie, bez wczucia sie w los
marynarzy i ich rodzin. Ot- urzednicy!
Pozdrawiam Cie,
Karol
————————————————–
Dr Karol Parafian Psycholog MARYNARZ

Maternowe chichoty
W O J S K O W A R E F O RF M A
Przysluchuje sie dosc beznadziejnej wojnie na wzajemna odpowiedzialnosc za
slynna reforme edukacyjna.
Uczniowie podwojnych rocznikow maja stres, rodzice co najmniej taki sam jak
uczniowie, przedstawiciele samorzadow slusznie mowia, ze to nie ich wina,
bo nie sa autorami tej reformy, a minister edukacji uwaza, ze wszystko jest
w porzadku. Przypomnialem sobie moment z moich lat studenckich, ktory
wspaniale wyjasnia, dlaczego nie jest w porzadku.
Byl rok 1968, wraz z moimi kolegami ze szkoly teatralnej, wyzszej szkoly
muzycznej, ASP w Krakowie i humanistami z Uniwersytetu Jagiellonskiego
odpowiednim nakazem zostalismy skierowani do Lidzbarka Warminskiego na
wojskowy poligon. Goscinnie przyjela nas miejscowa jednostka wojskowa, w
ktorej postanowiono zrobic z nas zolnierzy. Wiadoma jest rzecza, ze
zolnierz musi byc od stop do glow umundurowany. Tam poznalismy naszego
szefa kompanii, zawodowego starszego kaprala, ktory zaprowadzil nas do
magazynow. Juz po chwili lezala przed nami sterta mundurow, butow i czapek.
Wszystkie w jednym rozmiarze. Stanelismy w dwuszeregu. Po komendzie
„Kolejno, odlicz” okazalo sie, ze jest nas piecdziesieciu szesciu.
Magazynier odliczyl 56 mundurow,
56 czapek i 56 par butow. Zapytal kaprala, czy zgadza sie liczba. Kapral
byl zadowolony, bo liczba sie zgadzala. Nie zgadzaly sie tylko rozmiary.
Jedni byli w mundurach za duzych, inni w za malych. Wygladalismy jak
karykatura wojska. Tragedie nastapily w przypadku tych, ktorych rozmiar
stopy znacznie przekraczal rozmiary butow, ktore byly do dyspozycji. W
czterech przypadkach zolnierze zostali bez butow, bo byly za male, trzej
koledzy utopili sie w kajakach, ktore dostali. Starszy kapral nie
uwzglednil reklamacji. Powiedzial, ze najwazniejsze w wojsku jest, zeby
zgadzala sie liczba sztuk. Mysle sobie, ze minister Zalewska jest krewna
starszego kaprala, ktorego wtedy poznalem. Liczba miejsc sie zgadza, nie
zgadza sie reszta. Brak wyobrazni co do konsekwencji tego, co sie
proponuje, jest wyrazem albo glupoty, albo przemyslanego planu, ktory
zmierza do powolnego wykanczania samorzadow.
Krzysztof MATERNA

SPORTU BLASKI, SPORTU TROSKI
-a wiec Boski Lewandowski
DOOKOLA WOJTEK
Pilkarze wystartowali w sezonie ligowym. Piekne, nowoczesne stadiony, a
jaka oprawia pilke?
Znow tak sredniej klasy, ze gdy przyjda klubowe europejskie sprawdziany-
bedzie manto w strefie eliminacyjnej?
Znow- jesli przyjdzie rejestrowac gole – okaze sie ( jak w
eliminacyjno-europejskim 3: 0 Legii z Gibraltarem), ze bramki dla polskich
klubow zdobywa ” import”, nie ” chow wlasny”? Podobnie bledy, za ktore sie
placi odpadnieciem- jak Piast z klubem bialoruskim („nigdy mistrz z naszego
kraju nie odpadl tak szybko z eliminacji Ligi Mistrzow”), tez sie wiaza nie
ze swojakami, a z ” importem”, co zlosliwie wytknal Zbigniew Boniek? Ze dwa
kardynalne bledy stad sie wziely..
Masz zaciag zagraniczny- on dyktuje styl i tempo, nie masz” A my- w wersji
klubowej- zostaniemy przy podniecaniu sie „wielkim swiatem” -bramkowymi
dokonaniami panow- Lewandowskiego Milika, Piatka i jeszcze paru innych.
Malo zwazajac, ze udzial rodzimej klubowej szkoly treningowej jest w tym
minimalny, jesli – zeby prawdziwie zablysnac musieli sie pokazac poza
granicami?
Moglem, i wciaz moge z Prezesem Zbigniewem sprzeczac sie o to i owo, ale
jesli chodzi o jego apele by w druzynach ligowych bylo – obowiazkowo-
wiecej juniorow-rodakow, sprzeczki nie bedzie! Tylko poparcie. Plus
propozycje, by zamozny przeciez PZPN tez obudowal taki regulamin wsparciem
finansowym. Bo wciaz podobno „szkola wlasna” kosztuje wiecej niz przecietny
klasowo import”
Jest kilka spraw z dziedziny tzw. stosunkow miedzyludzkich. Scislej,
relacji trener- pracodawca, czyli prezes i zarzad. Kto wazniejszy, kto ma
kazac, a kto pokornie sluchac. Roznie bywalo, i roznie bywa.
W obsadzie kadry pilkarek recznych- dysonans. Nawet belgijski as
szkoleniowy siatkarzy ( za sume wynikow noszony na rekach) bywa wepchniety
w jakis spor. Bo nie towarzyszyl reprezentacji w meczu o medal, lecz
zostawiwszy instrukcje oraz powierzajac opieke koledze, popedzil na
zgrupowanie majace decydowac o starcie olimpijskim. Nie poprosil, nie
zapytal, ale podjal decyzje”
Nawet, gdy slawiony Horngacher ( skakanie na nartach) zmienil miejsce
pracy- z recenzji prezesa Apoloniusza dopiero teraz jakbym wyczytywal, ze
bez reszty idyllicznie to nie bylo, gdy grzmialy brawa”
Jak sport – sportem zarzadzanie i indywidualizowanie odpowiedzialnosci za
wynik ksztaltuja rozne sytuacje” Normalne. Byle sie nie dac zwariowac…
Dalej- w podobnym nurcie. Pokazal sie ostatnio problem zdrowia oraz rozwoju
sportowego.
Zdrowie- czyli przewspaniala pani Anita Wlodarczyk przegrala sezon, z
rzutni- blok operacyjny. Podobno juz jest dobrze, a za rok – z Igrzyskami
znow ma byc na poziomie rekordow. Ale mysl, ze zawodowe mistrzostwo
sportowe jest dzis takie, ze wytrzymac czasem trudno. A wysilek ryzyko
mnozy. Czlowiek jest czlowiekiem, organizm- organizmem, a jesli sie miota
mlotem tyle lat tak daleko, zas w treningu tony zelastwa przerzuca, to” To
tak gwoli przypomnienia, ze haslo: SPORT TO ZDROWIE, jest wciaz sluszne-
TAK W OGOLE, ale wyzej juz nie zawsze, i nie wszedzie”
Rozwoj sportowy- czyli np. panna Ewa Swoboda. Kandydatka, do przebiegania
stumetrowek ponizej 11 sekund. Znakomita w pierwszej czesci sezonu” Baknela
cos, ze moze nie startowac w mistrzostwach swiata (!), bo moze byc trudno
porzadnie zwiazac ten obowiazek z olimpijskim apogeum zaszczytu za rok. Tak
sa dzis programy szkoleniowo- treningowe. A tu jeszcze sponsorzy, ze
zrozumialymi wymaganiami, rozne mistrzostwa, ligi diamentowe- z porzadna
kasa; dwa – trzy treningi dziennie” Zawod, to zawod. Nawet ulubiony moze
sie dac we znaki”
W strone finalu tego wpisu. Tour de France. Jest co i kogo ogladac, ale mam
tez niedosyt. Brak mi tym razem „polskiego pedzla” w malowaniu obrazu. Ze
pan Kwiatkowski pomaga liderowi grupy-ofiarnie i sympatycznie odnotowuje
radosnie. Ale” wolalbym przezywac czas, gdy nasz as jest liderem a inni
maja obowiazek wspierania. Toz byl juz mistrzem swiata!
Jest jeszcze cos. Podczas Touru mowi sie o cudownym napoju ketonowym. Nie
ma na liscie zakazow, a wspomaga”
„- Ketony sa suplementem diety, mozna je stosowac jak witaminy. To
substancja, ktorej nie ma na liscie zabronionych. Z tego, co wiem, inne
zespoly kolarskie tez to stosuja – Richard Plugge, dyrektor grupy
Jumbo-Visma, potwierdzil w rozmowie z gazeta „De Telegraaf”, ze jego
kolarze wzmacniaja sie napojami Clarke’a. Jumbo-Visma odnioslo w tym
sezonie 39 zwyciestw, a jej kolarz Mike Teunissen przyjechal pierwszy na
mete premierowego etapu tegorocznego Tour de France i sensacyjnie zalozyl
zolta koszulke lidera wyscigu. … Najwiekszy dziennik Holandii sprawe
opisuje tak: „Jumbo-Visma uzywa cudownego napoju. Ketony to specyficzny
zwiazek chemiczny wytwarzany przez watrobe, gdy w organizmie brakuje
weglowodanow i rozpoczyna sie proces spalania tluszczu”
” Substancja poprawia wydolnosc u sportowcow wytrzymalosciowych nawet o 15
procent”
I tak dalej i tak dalej. Najwazniejsze, ze ” nie ma na liscie”. Czegos tam,
chyba z Lotwy rodem tez kiedys na liscie nie bylo, a gdy zapisano przyszlo
karac za slady, ktore zostaly” Sygnal biore za przyklad opinii, ze WADA-
swoje, ale jednak poszukiwacze jakby wciaz byli krok-dwa przed poscigiem” A
tzw. lista”.
W kazdej naszej aptece mozna kupic bez recepty Glucardiamid. ” To lek w
postaci pastylek do ssania stosowany w stanach duzego i dlugotrwalego
wysilku fizycznego, w stanach przewleklego oslabienia i zmeczenia oraz przy
zbyt niskim cisnieniu krwi.” Taki sobie cukiereczek. Nie szkodzi, pomaga, i
jeszcze smakuje” Wiec”
Nie rozwijam, tylko przypominam, ze kiedys nasza slawa sportowa zostala
ukarana wlasnie za ten cukiereczek. Pamieta Pan, panie „. A na liscie
srodkow zakazanych nie bylo, ale teraz juz jest:” wpisany na liste
preparatow farmakologicznych uznanych za srodki dopingu opracowanej przez
Komisje Zwalczania Dopingu. Oznacza to, ze nie powinny stosowac go osoby
uprawiajace zawodowo sport i startujace w zawodach.” Madrzy po szkodzie”
Pewnie i tym cudownym napojem bedzie podobnie” A potem- znow cos wymysla.
Zeby rzekomo wspomoc, a faktycznie dzialanie naturalnych hamulcow obronnych
oslabic. No- i zarobic. I tak- dookola Wojtek”
Andrzej LEWANDOWSKI

Specjalnie dla Kucika!
WIESCI BIEGOWE
Ciekawostka tego tygodnia byl Ultra Traithlon Quintuple czyli dystans 5
krotnego IronMan, ktory odbywa sie w Austrii. (Lacznie: 1130 km czyli 19 km
plywania, 900 km rowerem, 211 km biegiem). Wsrod uczestnikow bylo trzech
Polakow, najlepszy czas mial Damian Lewandowski, ktory zajal 10 miejsce (
97h:45 min.: 56 s. ), w tym momencie to jedyny Polak z tym osiagnieciem. Na
15 miejscu uplasowal sie kolejny nasz rodak- Piotr Mlynarczyk z czasem
110h:58min.:05 s,. Trzeci z Polakow Mateusz Pietrulinski byl 16
(116h:52min:53s). Zawody wygral Niemiec Elrich Jung (71h:07min:24 s). O
tych biegaczach bez ogrodek mozna powiedziec :”Herosi”.
18 lipca rozpoczal sie Dolnoslaski Festiwal Biegow Gorskich. Wystartowal w
tym dniu Bieg 7 szczytow na dystansie okolo 240 km oraz Super Trail 130
(130 km). W piatek zaczeli biegacze dystans Biegu K-B-L (110 km), a w
sobote Bieg Ultra Trail (68 km), Zloty Maraton (45 km), Zloty Polmaraton
(21 km). Najkrotszy bieg liczyl 10 km i odbyl sie w niedziele (Trojak
Trail).
Zwyciezca Biegu 7 Szczytow byl Kot Rafal, ktoremu pokonanie 240 km zajelo
27h:51 min:49 s, najlepsza kobieta Pazda-Pozorska Malgorzata z czasem 36
h:41 min:26 s.
Super Trail 130 km: zwyciezca Czech Trtek Libor (14h:44min:47 s),
Bieg KBL: wygral Uznanski Piotr (10h:36min:26s)
Ultra Trail: wygral Dombrowski Maciej (6h:30min :49s)
Zloty Maraton: zwyciezca Koczwara Tomasz (3h:42 min:53s)
Zloty Polmaraton: wygral Skupien Tomasz (1:34:12s)
Trojak Trail: zwyciezca Dorozynski Szymon (43min:10 s)
Interesujaym akcentem w dolnoslaskich zmaganiach byl Izerski Weekend
Biegowy w Szklarskiej Porebie. .Byly 3 dystanse: Wielka Petla Izerska
(21km097 m- zwyciezyl Gizynski Mariusz 1h:15min:32s)
Mala Petla Izerska (10 km zwyciezca Jakimiuk Daniel 38 min:19 s)) i Mocna
Piatka Izerska(Saniewski Dariusz z czasem 19min:36 s)”
——————————————–
Slawek JANUS
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *