Dzien dobry – tu Polska – poniedziałek, 15 czerwca 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 155 (5115) 15 czerwca 2020 r

Koronawirus w Polsce- stan na dzis:
29.392 ZAKAZONYCH, 1.247 ZMARLYCH, 14.226 WYZDROWIALYCH

Internet roszyfrowal skrot LGBT:
�sLEPIEJ GDY BEDZIE TRZASKOWSKI”
…i stal sie on Haslem Dnia Polakow w odpowiedzi na brednie lansowane
przez PiS

Rowni- rowniejsi, Normalni- normalniejsi
Kampania nabrala rozpedu. Do wyborow zostalo dwa tygodnie, do ciszy
wyborczej 13 dni. To ostatni moment na narzucenie tematu dyskusji, ktora
pozwoli zmobilizowac swoich potencjalnych wyborcow lub zdemobilizowac
wyborcow przeciwnika. Od ogloszenia nowego kandydata KO jasne bylo, ze na
calego wraca polaryzacja, czyli stary dobry sposob, aby przyciagnac
zainteresowanie dwoma glownymi partiami, a w tym wypadku kandydatami dwoch
glownych obozow. Nie spodziewalem sie jednak, ze w srodku pandemii, zapasci
gospodarczej i dodatkowo dlugiego weekendu na glowny temat wyrosnie sprawa
mniejszosci seksualnych. O ja naiwny.
„LGBT” dziala na rzadowe media niczym plachta na byka, to przeciez swietny
sposob, aby po raz kolejny przypomniec widzom, dlaczego nie moga zaglosowac
na obecnego prezydenta Warszawy. Ale ta narracja to rowniez narzedzie
politykow Zjednoczonej Prawicy. Paradoksalnie, wyproszenie ze studia TVN24
Jacka Zalka, ktory najwyrazniej chcial po prostu sprowokowac Katarzyne
Kolende-Zaleska, rozgrzalo atmosfere w i tak goraca sobote.
Wyraznie stanac po stronie polityka Porozumienia postanowil wczoraj
prezydent Andrzej Duda, ktorego slowa przebily sie do swiatowych mediow
(ktory to fakt nie zaszkodzi mu w wyborach), a najnowszym akcentem jest
wypowiedz czlonka jego sztabu wyborczego Przemyslawa Czarnka, ktory w TVP
Info – krytykujac zachowania podpatrzone w Los Angeles – powiedzial: „Ci
ludzie nie sa rowni ludziom normalnym”. Rowni wobec prawa (stanowionego w
demokracji jednak przez politykow reprezentujacych wiekszosc glosujacych)
sa wszyscy, trzymajmy sie fundamentow.
Swoja droga, mam wrazenie, ze obie strony rozmawiaja o roznych rzeczach.
Politycy i publicysci identyfikujacy sie z prawa strona sceny politycznej
stygmatyzuja parady rownosci i spolecznosc gromadzaca sie wokol sztandaru
LGBT – odczlowieczajac sam ten slogan, forsujac swoja narracje pt. „LGBT to
nie ludzie, to ideologia”. Nie idzie jednak za tym szacunek do ludzi innej
orientacji, proba pomocy, zrozumienia, rozwiazania problemow. Z drugiej
strony, cytat „LGBT to nie ludzie” odczytywany w skroconej formie,
literalnie i chyba wbrew intencji posla Zalka, jest nie do zaakceptowania
dla srodowisk liberalnych i lewicowych. W efekcie wywoluje bardzo
zdecydowane reakcje, ktore pozniej znow zostana wykorzystane do budowania
kolejnych przekazow partyjnych o tym, jak zepsuci sa wszyscy, ktorzy
sprzeciwiaja sie polityce i przekonaniom rzadzacych.
PiS znalazl swoja „palke”, ktora przeciagajac po „kratach” prowokuje
przeciwnika. Przez lata robil tak Donald Tusk, dzisiaj mistrzem w
prowokowaniu jest PiS. Cierpia na tym obywatele, ci, ktorzy nie wiedza, ze
wielu politykow wszystkich stron to zepsuci hipokryci, ktorzy dla wladzy
powiedza wszystko.
– Zalozenie, ze obowiazuje jednosc moralno-polityczna jest zalozeniem
antydemokratycznym – mowil mi piec lat temu prof. Ryszard Piotrowski. – W
systemach pluralistycznych wszystko opiera sie na mozliwosci prezentowania
roznych pogladow. W panstwach totalitarnych obowiazuje jeden punkt
widzenia, kreowany przez osrodek wladzy, z ktorym wszyscy musza sie
zgadzac. Jesli ktos sie z nim nie zgadza, to nazywaja go piata kolumna. To
jest typowe dla myslenia i dla praktyki antydemokratycznej.
Bartosz Paturej
———————-
Komentarz do …komentarza
(Czyli nie wszyscy tacy wredni)
�sNie ma zgody na odmawianie ludziom godnosci i szacunku. W naszym Kosciele
sa osoby LGBT i nie sa ideologia, a Siostrami i Bracmi w Chrystusie. W
dzisiejszym slowie Jezus mowi: „Kto wami gardzi, mna gardzi”. Nie gardzmy
wiec, zachowujac wlasne poglady”
– napisal biskup Kosciola Ewangelicko-Augsburskiego.
——————–
Tylko pozazdroscic takich biskupow!-Wasz:
Gargamel
(ktory juz dawno pozegnal sie z Kosciolem Rzymsko-Ktolickim.Pozostala mi
tylko Wiara �sw czystej postaci”

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

Ceny paliw w Polsce: Pb95- 4.11 PLN Diesel-4.14 PLN LPG-1.87 PLN

Pogoda w kraju
Bez deszczu i burz. Na termometrach zobaczymy maksymalnie od 20 stopni
Celsjusza na Suwalszczyznie do 24 st. C na Dolnym Slasku i Ziemi Lubuskiej.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wod

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
Czterech emerytow pojechalo na wakacje do Gdyni. Spaceruja po miescie,
nagle patrza: knajpa i napis: „Wszystkie drinki po 10 groszy”.
Zszokowani ta informacja, wchodza do srodka. Knajpka milutka,
czysciutko, duzo miejsca, sporo ludzi. Od progu slysza glos
sympatycznego barmana:
– Witam panowie! Prosze, tutaj jest miejsce. Coz wam nalac?
– Prosimy cztery kieliszki martini.
– Juz podaje… Prosze, 40 groszy.
Panowie spojrzeli po sobie, zaplacili, wypili, zamowili kolejna kolejke.
Znowu zaplacili 40 groszy. Zamowili jeszcze po jednym martini i znow 40
groszy. W koncu jeden nie wytrzymal i pyta barmana:
– Niech pan nam wytlumaczy, czemu tu jest tak tanio?
– Wie pan… Sprawa wyglada tak. Przez lata bylem marynarzem, ale zawsze
marzylem aby miec swoja knajpke. Gdy wygralem na loterii 25 milionow
dolarow, wrocilem do Polski, kupilem lokal i poniewaz lubie ludzi,
postanowilem sprzedawac tu tanie drinki. Majac tyle pieniedzy nie musze
zarabiac. Robie to co lubie, poznajac przy okazji wiele ciekawych osob.
Jeden z emerytow jest zachwycony:
– Co za wspaniala historia! A prosze mi powiedziec, czemu tamci trzej w
kacie siedza tu od 40 minut, ale nic nie zamawiaja?
– Aaa, ci. Przyjechali z Poznania i teraz czekaja, bo od 18-ej wszystko
bedzie o 50 procent taniej.
(Nad. Tomasz R.)

CO NAM DAJE ROZMOWA Z ZALKIEM?
Katarzyna Kolenda-Zaleska przerwala rozmowe ze swoim gosciem Jackiem
Zalkiem, gdy stwierdzil, ze „LGBT to nie ludzie”. Kazdy, kto to ogladal,
widzial, ze Zalek od poczatku swoim zachowaniem wrecz prosil sie o ostra
reakcje, zarzucal prowadzacej manipulacje, kiedy prostowala jego – jak to
sie okresla w dobie postprawdy – swobodny stosunek do faktow, mowil, ze
Kolenda jest z kosmosu i zaszkodzila jej wysoka temperatura. Takiej rozmowy
faktycznie nie warto bylo kontynuowac.
Nieustajaco mnie jednak zastanawia – po co w ogole kogos takiego jak Zalek
zapraszac? Czy ktos z Szanownych Czytelnikow przypomina sobie moment,
rozmowe w czasie dosc dlugiej kariery tego polityka, ktora cokolwiek by
wniosla do debaty?
Politykow do studia generalnie zaprasza sie po to, by uzyskac informacje
czy szersza wiedze w konkretnej sprawie, w ktorej dany polityk ma cos do
powiedzenia. W kategoriach polityki duzej takimi rozmowcami moga byc
liderzy, te kilka-kilkanascie osob w partii, ktore biora udzial w
podejmowaniu decyzji lub sa lepiej poinformowane od ogolu. W sprawach
szczegolowych – zajmujacy sie nimi eksperci partyjni, ci pracujacy w
komisjach, autorzy i sprawozdawcy projektow, nie zawsze posiadajacy status
politycznego celebryty.
Posel i wiceminister Zalek do zadnej z tych kategorii nie nalezy. Tak przy
okazji: kto z nas wie, ze p. Zalek jest wiceministrem funduszy i polityki
regionalnej? Czym sie konkretnie zajmuje w tym ministerstwie? Znamy go z
przeroznych agresywnych i obrazliwych wypowiedzi, ale o jego pracy w waznym
przeciez resorcie wiemy niewiele, by nie powiedziec: nic.
Oczywiscie zdaje sobie sprawe z uwarunkowan „kuchni” mediow, szczegolnie
tych niepisowskich, z zapewnieniem elementarnej rownowagi i pozyskania
opinii rzadzacych w programach. Liderzy PiS w zasadzie bojkotuja media, w
ktorych moga dostac niewygodne pytania, politycy obozu wladzy niepelniacy
funkcji rzadowych moga przyjsc do programu tylko za zgoda biura prasowego
partii (to nie takie proste), pozostaje wiec do dyspozycji drugi szereg,
sekretarze i podsekretarze stanu, ktorzy nadzorowi partyjnego biura nie
podlegaja wprost. Jest ich niemalo w rozdetym zaspokajaniem ambicji
poszczegolnych srodowisk rzadzie, bo cos ok. 80 (dane zmieniaja sie dosyc
szybko), ale najczesciej sa to ludzie poza dostepem do informacji w partii
i niewiele wiedzacy o swoich resortach.
Skupiaja sie na powtarzaniu przekazow dnia, starajac sie ubrac je w jak
najbardziej skandalizujaca forme w nadziei, ze gora partyjna zauwazy
dobrego zolnierza, a doly zawyja z zachwytu – jak to X i Y „zaoral lewaka”.
Traktuja dziennikarzy z mediow niepisowskich jak osobistych wrogow, a
wystepy tam jak wojne ze wszystkimi tego konsekwencjami. Slowem – rozmowcy
niemerytoryczni, z zalozenia unikajacy stosowania elementarnych regul
dyskusji, od ktorych nie dowiemy sie niczego ciekawego czy nowego, o
odkrywczym nie wspominajac.
Powraca pytanie – po co ludzi pokroju Jacka Zalka, Janusza Kowalskiego czy
Zbigniewa Gryglasa (ze wymienie tylko kilku moich „ulubionych”) do
powaznych programow publicystycznych zapraszac? Zeby dowiedziec sie, ze
doskwieraja im przerozne obsesje, sa krzykliwymi homofobami i nie potrafia
rozmawiac bez obrazania prowadzacych i pozostalych uczestnikow programu? Ze
pelnia funkcje, ktorych minimalne wymagania intelektualne przerastaja
wielokrotnie ich szczytowe mozliwosci?
Przeciez to wiemy i bez ich udzialu w programach. Nie ma sensu. Szkoda
czasu antenowego, nerwow dziennikarzy i widzow. Jesli narzekamy na poziom
dyskusji, na przeladowanie jej agresja i nienawiscia, to warto wprowadzic
reguly graniczne, po przekroczeniu ktorych wykluczamy z debaty. I nie
zapraszamy.
Oczywiscie, ze nie warto. Chocby dlatego, ze – ja przynajmniej – nie
sluchamy tych osob uwazajac je za wymagajace specjalnej troski. Przyznaje,
ze sprawdzam, z kim ma zamiar rozmawiac Monika Olejnik, zeby przpadkiem
znow nie trafic na Bielana czy Czarneckiego. Po raz n-ty zreszta.
Do listy moich faworytow dodalbym jeszcze Cieszynskiego, Kalete, Kanthaka,
Ozdobe”
Z dwojga zlego wole juz „tluste koty” pokroju Karskiego, czy Cymanskiego.
Oni juz zapunktowali u Prezesa, maja swoja pozycje, wiec nie musza sie az
tak starac jak hunwejbini. Moze dlatego nie ma w nich chamstwa i agresji.
Marcin CELINSKI

‘U nas w maseczkach chodza cudzoziemcy”
KORONAWIRUS PO SZWEDZKU
Polski lekarz w Szwecji: Z tym wirusem wszyscy spanikowaliscie. 14/06/2020
Najgorsze minelo? – Uwazamy, ze szczyt zachorowan i smiertelnosci byl w
kwietniu. Wtedy dziennie umieralo 180-200 osob. Teraz 30-40. Wiec chyba
faktycznie najgorsze jest za nami.
(Karol Zyto – lekarz ortopeda od ponad 50 lat mieszkajacy w Szwecji)
Krystyna Naszkowska: Z 10 mln mieszkancow Szwecji na koronawirusa zmarlo
juz ponad 4,5 tys. osob. Smiertelnosc macie ogromna, a mimo to nadal 70
proc. ludzi wierzy, ze wasza strategia jest sluszna.
Karol Zyto: W Szwecji ludzie maja zaufanie do ekspertow, a to eksperci
decyduja o tej strategii, a nie politycy. Tu jest caly system budowania
tego zaufania, ktory polega na tym, ze na czele roznych waznych instytucji
staja ludzie niezalezni od aktualnej wladzy. Rzad mianuje szefa Rady
Zdrowia Publicznego, ale nie moze go potem wymienic na inna osobe. Rzad sie
zmienia, ale szef tej rady trwa na stanowisku.
To sprawia, ze specjalisci powolywani na wazne stanowiska nie musza sie
nikomu podlizywac, wiec spoleczenstwo wierzy w ich bezstronnosc i slusznosc
decyzji.
-Na czele rady, ktora odpowiada za walke z pandemia, stoi nieusuwalny Johan
Carlson, ktory nie ma zadnego interesu w dbaniu o wizerunek politykow, a
dba tylko o zdrowie obywateli. I my to wiemy.
Dlatego kiedy mowi, ze chodzenie w maseczkach jest bez sensu, my mu
wierzymy.
I pan nie chodzi w maseczce?
– Nie i nie znam nikogo, kto chodzi. Kiedy na ulicy widze kogos w maseczce,
zwykle okazuje sie cudzoziemcem. Maseczka juz po 15 minutach nie jest
czysta, moze byc zainfekowana. Ludzie caly czas jej dotykaja, poprawiaja
ja. Bez sensu. Do tego stwarza zludne poczucie bezpieczenstwa. Osoba staje
sie zagrozeniem dla innych, bo np. gdy ma katar, wierzy, ze nikogo nie
zakazi.
Ale to nie Carlson tlumaczy spoleczenstwu, dlaczego Szwecja wybrala taka
wlasnie droge, tylko Anders Tegnell.
– Bo Tegnell jest glownym epidemiologiem kraju, ma ogromne doswiadczenie w
zwalczaniu wirusow, pracowal w Afryce przy walce z ebola. Ale w Radzie
Zdrowia Publicznego pracuje 40-50 specjalistow, oni wspolnie co dzien
podejmuja decyzje.
To na czym polega wasza strategia?
– Najwazniejsze zalecenie sprowadza sie do jednego: zle sie czujesz, siedz
w domu!
Nie trzeba zamykac zakladu fryzjerskiego, wystarczy, by fryzjer, ktory
czuje sie chory, nie przychodzil do pracy i nie zakazal innych. Nie trzeba
zamykac restauracji – chory siedzi w domu, a nie w knajpie! Wystarczy
zdrowy rozsadek.
Wszyscy inni sa glupi?
– Ulegli panice. Kiedy wirus dotarl do Europy, nasi eksperci byli zgodni ze
specjalistami z Wielkiej Brytanii, oba kraje zaczely te walke podobnie. I
nagle Brytyjczycy zmienili strategie. Nasi wtedy uznali, ze tam wtracili
sie politycy i dlatego Wielka Brytania zaczela podchodzic do pandemii
emocjonalnie, populistycznie. Tam i w innych krajach podejmowano
bezsensowne decyzje – zamykanie szkol dla malych dzieci, choc one
praktycznie nie choruja, polewanie ulic srodkami odkazajacymi, jakby wirus
czail sie w asfalcie, zamykanie granic, kiedy wirus juz byl wewnatrz.
Media spolecznosciowe nakrecily panike, ludzie tej panice ulegli, politycy
wyszli naprzeciw nastrojom.
Inni popelniali bledy, a wy nie?
– Wszyscy popelnili. My tez, dlatego mamy tak wysoka smiertelnosc. To jest
nowy wirus, caly czas sie go uczymy. Nie dopilnowalismy starszych ludzi. Bo
z tych 4,5 tys. osob, ktore zmarly, polowa miala ponad 80 lat. Szwecja jest
bardzo starym spoleczenstwem, 5 proc. ludnosci ma powyzej 80 lat, zaden
kraj w Europie nie ma takich proporcji. Sporo tych osob mieszka w domach
starcow, w domach opieki. I tam nastapily zaniedbania.
Zaniedbania? Wasza prasa alarmuje, ze poddawano ludzi eutanazji.
– To nieprawda. Nalozylo sie kilka bledow, dlatego efekt byl tak straszny.
Od lat 90. rzady ograniczaly fundusze na domy opieki. Zaczeto oszczedzac na
pensjach. Zamiast pielegniarek przyjmowano ludzi bez medycznego
wyksztalcenia.
Tu jest zasada, ze tlen czy kroplowke moze podac tylko osoba z
wyksztalceniem medycznym. Wiec kiedy pensjonariusz tego potrzebowal, a
akurat nie bylo pielegniarki, to nikt nie podal tlenu. Do tego wielu
opiekunow nie jest na etacie, tylko na godziny – kolejna oszczednosc. Ten
na etacie, kiedy zle sie czuje, zostaje w domu, a i tak dostanie cala
pensje. Ale ten na godziny juz nie. Idzie wiec do pracy i roznosi swoje
wirusy. Teraz duzy procent tych opiekunow to cudzoziemcy, czesto slabo
mowia po szwedzku, wielu nie rozumialo polecen o zachowaniu dystansu, o
ciaglym myciu rak. W dzielnicach, gdzie mieszkali cudzoziemscy opiekunowie,
bylo duzo zachorowan i oni przynosili wirusa do domu starcow.
To nie wywolalo nastrojow rasistowskich?
– Nie. Bo nikt nie atakowal ich za pochodzenie. Roztrzasano sedno –
zatrudnianie ludzi bez wyksztalcenia.
Do tego na poczatku ministerstwo powiedzialo lekarzom, by sie dwa razy
zastanowili, zanim pojda do domow opieki. Lekarze zrozumieli, ze maja
unikac wizyt, wiec udzielali konsultacji telefonicznie. Teraz ministerstwo
mowi, ze zostalo zle zrozumiane – chodzilo o to, by zabezpieczyc sie
odpowiednio, a nie unikac wizyt. No i te wszystkie zaszlosci plus biezace
bledy oraz duzy odsetek ludzi powyzej osiemdziesiatki zlozyly sie na wysoka
smiertelnosc.
Ten pierwszy okres byl bardzo trudny, bo nagle okazalo sie, ze jestesmy
dosc bezbronni jako kraj. Po II wojnie Szwecja przez lata trzymala w
magazynach ogromne zapasy sprzetu medycznego i lekow. To bylo bardzo
kosztowne. Kiedy leki tracily waznosc, trzeba bylo kupowac nowe. W latach
90. stwierdzono, ze nie bedzie juz kolejnej wojny. A poniewaz zyjemy w
swiecie globalnym, to niezbedne leki taniej kupowano w Indiach czy Chinach.
Do tego mielismy przekonanie, ze w razie klopotow Unia nam pomoze, bo w
2009 r. panstwa europejskie zawarly porozumienie o wzajemnej pomocy
medycznej. I wtedy okazalo sie, ze nie mamy dosc sprzetu i lekow i nie mamy
skad ich sprowadzic, bo mimo umowy lizbonskiej Niemcy, Francja czy Wielka
Brytania nam nie dadza. To byl szok.
A pana koledzy lekarze nadal ufaja specjalistom mimo tych bledow?
– Tak. Aczkolwiek zaczynaja sie ataki na naszych decydentow.
Kto atakuje?
– Niektorzy epidemiolodzy, czesc prasy, na Facebooku ludzie pisza, ze nie
mamy prawa uwazac sie za najmadrzejszych na swiecie i skoro caly swiat sie
zamknal, to dlaczego akurat my nie?
Ale zalecenia zmienily sie nieznacznie. Nadal glowne brzmia: siedz w domu,
jesli jestes chory, trzymaj dystans dwoch metrow, myj rece. Teraz eksperci
lekko zmienili zdanie i mowia, ze maseczki moga ograniczyc roznoszenie
wirusa, ale tylko o 5 proc.
Ale wiele osob przechodzi koronawirusa bezobjawowo. Moga zakazac innych.
– Eksperci uwazaja, ze ci bez objawow nie zakazaja. Dopiero gdy kichasz,
kaszlesz.
Ktos sie buntuje?
– Nie, nie ma protestow, nie ma wiecow. Tylko wpisy na Facebooku.
A jak gospodarka to zniosla?
– W 2019 r. mielismy wzrost PKB o 1,2 proc., w tym roku rzad spodziewa sie
minus 3,2 proc. Bo choc nie zamknelismy gospodarki, to np. linie lotnicze
sa na skraju upadlosci, gdyz inni zamkneli lotniska. Hotele, restauracje sa
w kiepskiej kondycji, bo ludzie unikaja takich miejsc.
Najgorsze minelo?
– Uwazamy, ze szczyt zachorowan i smiertelnosci byl w kwietniu. Wtedy
dziennie umieralo 180-200 osob. Teraz 30-40. Wiec chyba faktycznie
najgorsze jest za nami, ale nasi uprzedzaja, ze wirus bedzie niebezpieczny
jeszcze przez trzy-cztery miesiace.
A co z druga fala na jesieni?
– Jesli bedzie, smiertelnosc bedzie duzo nizsza. Choc wolniej, niz liczono,
to nabywamy odpornosc.
Eksperci spodziewali sie, ze w czerwcu bedzie ja mialo 30-40 proc.
ludnosci, a najnowsze badania wskazuja na 7 proc. Nie wiedza, dlaczego tak
jest, ale w okropnie dotknietej i zamknietej na cztery spusty Hiszpanii
jest podobnie malo. 4-5 proc. populacji nabylo odpornosc.
Chorych w szpitalach moze odwiedzac rodzina?
– Ogolnie nie ma wizyt. Nawet ja, kiedy ide do szpitala z pilkarzem, ktory
zlamal noge, musze go zostawic przy drzwiach przed wejsciem do poczekalni
dla ostrych przypadkow. Ale jesli ktos jest umierajacy, to rodzinie wolno
sie pozegnac.
U nas Ministerstwo Zdrowia wyznaczalo szpitale, ktore stawaly sie
jednoimienne, czyli leczyly tylko na koronawirusa.
– Tu inaczej to zorganizowano. Przede wszystkim robily to samorzady, a nie
centrala. Szpitale czesc oddzialow przeznaczaly dla chorych na
koronawirusa. Na przyklad klinika ortopedyczna, w ktorej pracuje, ma piec
oddzialow i trzy przeznaczyla na COVID-19. Bo wiekszosc, okolo 80 proc.,
operacji ortopedycznych nie jest nagla, z wypadkow, tylko wczesniej
planowana, np. wymiana stawow. To moze zaczekac.
A nowotwory?
– Nikt nie przerywa leczenia, zabiegow.
To czyja strategia jest lepsza? Krajow, ktore sie zamrozily, czy szwedzka?
– Nie bedzie sensu podliczac, ile osob dostalo wirusa, bo nie wolno
zapomniec, ze 85 proc. zakazonych przechodzi te infekcje bardzo lekko.
Troche temperatury, troche kaszlu i po trzech dniach jest po chorobie.
Wazne jest, ile osob zmarlo, bo za kazda cyfra jest czlowiek i bol rodziny.
Ale tez nie wolno zapomniec o konsekwencjach dla rodziny zmarlego i dla
tego chorego obywatela, kiedy gospodarka padnie.
Kto mial racje, okaze sie za rok, poltora roku. Wtedy juz bedzie po tej
drugiej fali, jezeli ona w ogole nadejdzie, i bedzie mozna wszystko
spokojnie analizowac. Szwedzi zartuja, ze moze i tym razem nie bedziemy
najgorsi w klasie.
(Nad Lech R. Lyczywek)

WIDZIANE Z BURTY
Panowie, nie macie o co czepiac sie Kuby!
Kuba opisuje sytuacje z perspektywy firmy, ktora zarzadza.
To co te firme wyrozna, to obowiazujace podejscie „Da sie! Mozna”
U was (u mnie czesciowo zreszta tez) jest natomiast: „nie da sie – nie
mozna”.
Wiec moze warto zastanowic sie zdziebelko nad wyborem pracodawcy przy
okazji nastepnego kontraktu?
W kwestii wezwan do dzialan radykalnych – sporo tego w gazetkowym pisaniu
bylo
w stylu „nie pozwalacie na podmiany to my wam nie wydamy ladunku..”
Nie wiem czy taka akcja przynioslaby oczekiwany skutek.
Nawet jesli w nastepstwie kogos by wyokretowano, to raczej nie odbylo by
sie to
w sposob normalnie akceptowalny. Wiec nie dziwie sie Kubie, ze odradza.
Miedzy groteskowa smiesznoscia a powaga cienka granica. Mam tego przyklad w
postacji
naszego „Starego”. Przez wiele tygodni dzien w dzien odgrazal sie
co to on nie zrobi i co to sie nie bedzie dzialo jak Kompania nie podmieni
go na czas. Geroj ze trzymajcie mnie w stu, bo jeden nie ma co.
I co? naszedl jego czas i nic! Kita pod siebie bo „co moge zrobic?”
Ano nic! Alisci zanim do takich wnioskow sie dochodzi moze warto
zastanowic sie chwileczke nad wyglaszanymi sadami i mniej a rozsadniej
gadac.
Idea wymuszania podmian metoda zdecydownych krokow raczej popularna nie jest
i jakiejs wielkiej popularnosci jej nie wroze. Slyszalem o jednym przypadku
gdy hinduski kapitan, zamiast do Singapore, odbil pod rodzima wioske
zadajac podmiany
bo ze wzgledu na stan zalogi dalsza zegluga nie byla wedlug niego
bezpieczna.
Pozwolcie, ze zapytam Kube (no bo skad mialibysmy takie informacje
otrzymac)
ile podobnych zdarzen mialo miejsce?
Aby nie bylo nieporozumienia – Wajchowy uwaza, ze marynarze maja pelne
prawo byc
wkurwieni na to co im sie robi. Wajchowy jako przeterminowany rowniez jest
jest wkurwiony.
Powodow jest wiele – nie trzeba wymieniac bo wszyscy je znamy.
Jednym ze slow kluczowych jest tu „normalnosc”. Na poczatku pandemii
czesto moglismy uslyszec „do podmian wrocimu jak bedzie normalnie”.
W czasie jednej z telekonferencji zapytalem „a co bedzie, jak normalnosc
wroci za rok?” Odpowiedzi nie bylo.
No wiec Kuba i inni „biurowi” czytajacy gazete Gargamela – posluchajcie
starego matrosa: normalnie bylo, jest i bedzie. Bo zawsze jest jakas
normalnosc.
Tyle tylko, ze dzisiejsza nie jest a jutrzejsza nie bedzie
normalnoscia sprzed epidemii. Istotne jest abysmy sie do tej
nowej normalnosci dostosowali. Jak najszybciej i wszyscy.
Starszy Wajchowy.

Grypsy z wyspy Zoliborz
OBUDZILEM SIE I ZOBACZYLEM JEDZACEGO POLTRUPA…
Ten historyczny moment kiedys musial nadejsc: wczoraj, po raz pierwszy od
trzech miesiecy opuscilem na kilka godzin wyspe Zoliborz, zeby sprawdzic na
wlasne oczy, czy media nie klamia, twierdzac ze rowniez poza moja wyspa
istnieje jakies zycie.
Dziwnie sie czulem, jadac Wislostrada na poludnie. Troche jak moja babcia
Fela, ktora tez miala swoja wyspe i na lewy brzeg rzeki przeprawiala sie
sporadycznie i z niechecia. Kiedys z ojcem pojechalismy na Prage, zeby z
okazji jakiegos rodzinnego przyjecia przywiezc babcie na Zoliborz. Jadac
Marszalkowska, babcia dziwowala sie, „ile tu nabudowali”. Chodzilo glownie
o Domy Centrum, ktore wtedy staly juz od paru lat; prezesowa Bratkowska nie
miala jednak interesu, zeby je nawiedzac, ani chyba nawet – wiedziec o ich
istnieniu.
Przez czas mojej nieobecnosci poza Zoliborzem, do tak spektakularnych zmian
w warszawskim pejzazu nie doszlo, jednak odczulem powiew nowosci i zarazem
obcosci. Nie dosc bowiem, ze opuscilem wyspe, to punktem docelowym byl
rewir, w ktorym naprawde nigdy w zyciu nie bylem. Dokladnie rzecz ujmujac,
wyruszajac z miejsca, w ktorym mieszkal Black, dotarlismy tam, gdzie zabito
Japonczyka. Kto czytal „Zaloge” Grzegorza Kalinowskiego, latwo ustawi sobie
nasza trase w nawigacji.
Dzien byl goracy, gospodarze przemili, pizza – w kazdej z trzech odmian
smakowych – rewelacyjna. Wyszla z tego bardzo sympatyczna, po mieszczansku
leniwa sobota. Bylo tak, jak gdyby nigdy nic, jakby dookola wszystko bylo
normalnie. Istnialo poza Zoliborzem zycie, a juz na Bulwarach Wislanych
toczylo sie z wielka intensywnoscia. Wracajac wczesnym wieczorem na
Zoliborz, co i raz omijalismy samochody tarasujace prawy pas Wislostrady w
zludnej nadziei, ze uda sie gdzies zaparkowac. Pewnie na tych Bulwarach do
niejednego naruszenia zasad bezpieczenstwa przeciwepidemicznego doszlo
wczoraj nad warszawska Wisla. Ale jakos ciezko mi bylo moralizowac, bo
zarazem urzekajaca byla bijaca z tych bulwarow sila, z jaka ludzie chca
wrocic do normalnego zycia z jego codziennymi przyjemnosciami.
No, a dzis poranek jak zwykle: zbudzil mnie charakterystyczny odglos,
towarzyszacy wyjadaniu przez kota suchego zarcia z plastikowej miski.
Poniewaz mam zwyczaj sypiania bez okularow, w pierwszej chwili go nie
rozpoznalem. Dopiero, gdy podniosl glowke, zorientowalem sie, ze to nie
nasz Natan, lecz rowniez czarny, ale najmniej towarzyski i asertywny z
okolicznych kotow. Tak, ten sam, ktory ma wprawdzie jakies oficjalne, ladne
imie, ale za plecami bywa przezywany przez pozostale koty (i niektorych
ludzi) Poltrupem. Nigdy dotad nie zawital do mojej sypialni i kiedy mnie
dostrzegl, uciekl przerazony tym, na co sie odwazyl.
To mnie rozbudzilo na dobre, reset jest czasem potrzebny.
Piotr BRATKOWSKI

Przecherna Materna
P R A N IE M O Z G O W
Chcialabym zaczac od pozytywow wynikajacych z pandemii.
Zauwazylem, ze znacznie wieksza ilosc mezczyzn niz pare miesiecy temu myje
rece w toalecie. Nawet panowie w garniturach. Wlasciwie to juz koniec
pozytywnych obserwacji.
Pandemia spowodowala, ze nadrobilem zaleglosci w serialach i szczegolnie
jeden uswiadomil mi, co aktualnie robi z nami wladza. W serialu tym (nie
bede zdradzal tytulu) amerykanski zolnierz po paroletniej niewoli w Iraku
odzyskuje wolnosc i wraca do ojczyzny z wypranym mozgiem, przechodzi na
islam i staje sie terrorysta. Daleki jestem od zapedow terrorystycznych,
ale zaczynam odczuwac, ze mimo woli podlegam zabiegom, ktore trudno nazwac
inaczej niz praniem mozgu.
Dotychczas myslalem i nawet probowalem zartowac, ze to, co nas spotyka,
jest tak absurdalne, ze miesci sie w kategoriach miedzy farsa, groteska, a
w niektorych wypadkach tragikomedia. Im dluzej zastanawiam sie nad
decyzjami rzadzacych, tym bardziej jestem przerazony i nie chcac ich
obrazac, sam staje sie wariatem. Juz nie szukam logiki roznych dzialan, nie
zastanawiam sie, ile w nich bezczelnosci i cynizmu, ale jesli slysze
entuzjastyczna wiadomosc, ze swieci slonce, a za oknem bija pioruny, leje,
a traba powietrzna zrywa dachy, to przestaje wiedziec, gdzie jestem. Jesli
sa jakies glosy rozsadne, to plyna z dolu od ludzi, ktorzy sa fachowcami,
wiedza, co robia i niestety podlegaja coraz bardziej dziwnym zarzadzeniom.
Nie chce opiniowac prawdziwego nieszczesnika reprezentujacego wladze, ale
uwazam, ze pana Sasina nalezy omijac z daleka i, bron Boze!, nie wykonywac
jego polecen, bo grozi to utrata zdrowia, pieniedzy i wszystkiego, co sie
ma.
Mysle, ze w tym praniu mozgu potegowanym przez rzadowe media jestesmy na
skraju wielkiego polskiego nieszczescia, moze nawet wiekszego niz wszystkie
dotychczasowe w wolnej Polsce. Apeluje: nie dajmy sie zwariowac, uwazajmy
na siebie i sasiadow, bronmy sedziegoTulei i wszystkiego, co praworzadne.
Nie zrobia z nas wariatow!
Krzysztof MATERNA
—————————
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”, „Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *