Dzien dobry – tu Polska – piątek, 8 listopada 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 300 (5229) 8 listopada 2019 r.

Metafizyka- Polski towar eksportowy
Nasze dziela interesuja swiat, bo sa oryginalne z powodu duchowych
poszukiwan ich tworcow. Czesto odleglych od katolickiej ortodoksji.
Zepchniecie sacrum do koscielnej kruchty i zanik wyobrazni religijnej
skazuje cywilizacje Zachodu na wyjalowienie – dowodzil niemal pol wieku
temu Czeslaw Milosz w „Ziemi Ulro”. Mial racje, o czym przekonujemy sie
niemal codziennie, ogladajac w akcji rozmaitych hochsztaplerow oferujacych,
calkiem niedrogo, niesmiertelnosc i sens zycia.
Jedni indoktrynuja, wiec sa grozni, inni „couchuja”, czyli sa mniej
szkodliwi. Wszystkich zas laczy to, ze prawem kaduka wchodza w role
duchowych przewodnikow. Milosz widzial to zreszta na wlasne oczy w Ameryce
czasow kontrkultury, co opisal w kolejnej ksiazce eseistycznej, w
„Widzeniach nad Zatoka San Francisco”. I z pewnoscia nie jest przypadkiem,
ze to wlasnie on, przybysz z katolickiej Polski, spisal w swoich szkicach
te wlasnie obserwacje.
Pisze te slowa zainspirowany amerykanskim sukcesem polskiego filmu „Milosc
i milosierdzie” opowiadajacego o siostrze Faustynie Kowalskiej. Ktory przez
nasze kina przemknal w zasadzie niezauwazony. Nie mowimy tu o zadnej
superprodukcji, tylko o skromnym, fabularyzowanym dokumencie biograficznym.
A mimo to film znalazl sie w amerykanskim rankingu i zarobil (do tej pory)
kilka milionow dolarow. Co w przypadku polskiego obrazu jest wynikiem
rekordowym. Pytanie brzmi, rzecz jasna, co mialoby z tego wynikac.
Czeslaw Milosz i Faustyna Kowalska (ktorej „Dzienniczek” jest najwiekszym
swiatowym bestsellerem polskiego autora) to tylko dwa przyklady z bardzo
dlugiej listy. A „Ida” Pawla Pawlikowskiego? A „Dekalog” Krzysztofa
Kieslowskiego? A „Bieguni” i „Ksiegi Jakubowe” Olgi Tokarczuk? To dziela,
ktore zainteresowaly swiat, bo byly oryginalne wlasnie z powodu duchowych
poszukiwan ich tworcow. Czesto odleglych od katolickiej ortodoksji.
Nie jestesmy tak wschodni jak Rosja ani tak zachodni, jak bysmy chcieli,
wiec nasza popkultura nigdy nie przebije anglosaskiej. Nie mam zamiaru
zachecac nikogo do produkcji sztuki dewocyjnej, chcialbym tylko zwrocic
uwage, ze wlasnie ten metafizyczny, czy wrecz religijny, aspekt kultury
polskiej jest dla swiata najciekawszy.
—————-
-Te (ciekawe) spostrzezenia Mariusza Cieslika z �sRzeczpospolitej”
koresponduja w dzisiejszej gazetce z rownie ciekawa satryra Wojciecha
Dabrowskiego �sKobeta Stulecia”. Wojtek podkpiwa z faktu, ze dla nas
wazniejsza jest jedna z tysiecy polskich swietych i blogoslawionych-
siostra Faustyna niz jedyna jak dotad w historii swiatowej nauki laureatka
DWOCH nagrod Nobla z dwoch roznych dziedzin – Maria Curie Sklodowska. A tu
Cieslik odkrywa, ze nie tylko dla Polakow, bo rowniez na swiecie Polska
slynie nie z fizyki, lecz METAfizyki i to w swiecie nasz towar eksportowy.
Osobiscie wcale sie nie dziwie, bo na swiecie Noblistow od atomow,
medycyny, astronautyki, biotechniki i innych dziedzin potrzebnych Ludzkosci
do realnego zycia -jak nasral, natomiast nie ma ani jednego od westchnien i
duchowych uniesien. Biorac w dupe w realu, w moralnych zwyciestwach zawsze
bylismy potega. I w tym tkwi nasza polska sila!- Wasz:
Gargamel Martyrolog

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 8.8502 PLN Euro: 4.2653 PLN Frank szw.: 3.8767 PLN Funt: 4.9540
PLN
Gielda 7.11.2019 r. godz. 17.00 WiG 59492 (+0.54%) WiG30 2570 (+0.72%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.79 PLN Euro: 4.20 PLN Funt: 4.86 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.75 PLN Euro: 2.16 PLN Funt:4.88
PLN

Pogoda w kraju
Dosc pogodnie. Temperatura od 9 stopni C na Suwalszczyznie do 14 st. C na
Podkarpaciu.

O-k-R-u-C-h-Y
———
KOBIETA STULECIA
Pamietacie? Rok temu bylo wielkie swieto.
Sto lat Niepodleglosci (alez ten czas zlecial!).
Polska chciala hold zlozyc najwiekszym talentom,
Z tej okazji wybrano kobiete stulecia.

Jak myslicie, kto wygral? Raczej nie zgadniecie.
Czyzby jakas sportsmenka? Uczona? Artystka?
Pewnie ta, ktora Polske rozslawila w swiecie.
Moze Curie-Sklodowska, dwukrotna Noblistka?

Pierwsza na Panteonie, skonczyla Sorbone,
Jej biografia w Japonii jest szkolna lektura.
Caly swiat ja kojarzy z radem i polonem,
Wiec ktoz jesli nie ona powinna byc gora?

Slawna wsrod naukowcow, fizykow, chemikow,
Ceniona w Ameryce, Australii i w Chinach.
Zdobyla pierwsze miejsce, lecz wsrod… Brytyjczykow.
W Polsce nie!
Naszym wzorem” jest siostra Faustyna.
——————–
Wojciech DABROWSKI

Lisim tropem
Z Y C I E P O T U S K U
No to juz wiemy. Donald Tusk, wyczekiwany, namawiany, zachecany przez ponad
cztery lata do startu w wyborach prezydenckich – w wyborach tych nie
wystartuje.
Najpierw przyznam tu szczerze, ze decyzja Tuska w rownym stopniu jestem
zaskoczony co i nie zaskoczony, a to z oczywistego wzgledu: naprawde nie
wiedzialem jaka decyzje podejmie i obstawialem dokladnie 50/50. I prawde
mowiac, bylo w ostatnich dniach dokladnie tak jak kilka miesiecy temu i
kilka lat temu, kiedy rozmawiajac w Brukseli z Donaldem Tuskiem, probowalem
go sondowac w sprawie wiadomej. Bez efektu.
W polskiej polityce decyzja Donalda Tuska otwiera nowa epoke, niezaleznie
od tego, ze w tej polityce Tusk bedzie dalej w roznych formach obecny.
Konczy sie jednak przynajmniej 15-letni okres, gdy wszystko co w polskiej
polityce istotne rozgrywalo sie na linii Tusk- Kaczynski. Okres, w ktorym
zawsze to jeden z nich rzadzil i panowal.
Decyzja Tuska oznacza, ze nie dojdzie do niemal oczywistego w razie jego
kandydowania pojedynku w drugiej turze wyborow prezydenckich. Oznacza tez,
ze w Platformie Obywatelskiej za chwile zacznie sie prawdopodobnie boj o
jej nominacje w wyborach. Malgorzata Kidawa-Blonska, Rafal Trzaskowski,
inni politycy?
Wkrotce poznamy liste pretendentow, byc moze nie tylko z PO. Decyzja Tuska
zwieksza tez szanse kandydata PSL-u i lewicy. Dzis ich szanse na
prezydenture wydaja sie iluzoryczne, ale nie takie cuda polityka widziala.
Wydaje mi sie bardzo prawdopodobne, ze obok kandydatow partyjnych, pojawia
sie tez niepartyjni. Jestem tego nawet pewien. Czy z szansami? Z jakimi
szansami? Zobaczymy kto sie zglosi.
Rezygnacja Tuska zmieni tez charakter wyborow. Nie bedzie to referendum nad
osmioma latami rzadow PO, ale referendum nad prezydentura Andrzeja Dudy i
rzadami PiS-u. To zdecydowanie lepiej dla jego kontrkandydatow. Ale
jednoczesnie prezydent bedzie mial teraz sytuacje z innego powodu bardziej
komfortowa. Niezwykle musiala go stresowac wizja debaty, w ktorej polityk
rangi swiatowej jakim jest Tusk, sprowadza urzedujacego prezydenta RP do
parteru i dominuje go calkowicie, a tak zapewne by bylo.
Co zdecydowalo o takiej a nie innej decyzji Tuska? Zapewne w jakims stopniu
badania wskazujace, ze ma duzy elektorat negatywny. Jego polityczny nos,
ktory od mniej wiecej roku coraz wyrazniej podpowiadal mu, ze jego czas
minal, ze korzystnego wiatru nie ma, ze dla rosnacej liczby Polakow jest po
prostu postacia z przeszlosci. Z cala pewnoscia wielki wplyw na te decyzje
mialy jego zona i corka. Domyslam sie i domyslam sie dobrze, ze –
najdelikatniej rzecz ujmujac – nie byly one entuzjastkami startu meza i
ojca w wyborach. Piekla Tuskowie maja od wielu lat ze strony PiS- u az
nadto.
Sam sadzilem, ze dramaturgia wymaga poniekad, by dramat grany byl do konca.
Na koncu jednego z dwoch jego bohaterow, Tuska lub Kaczynskiego, czekalby
tryumf albo czekaloby upokorzenie. Do takiego decydujacego starcia jednak
nie dojdzie. A przynajmniej nic na to juz nie wskazuje.
Czy Tusk mogl zdecydowac inaczej? Mogl. Czy zdecydowal dobrze? Czy nie
bedzie tej decyzji zalowal? Czy oznacza ona zamkniecie realnej rywalizacji
w wyborach prezydenckich, czy przeciwnie, jej prawdziwy poczatek? Te
pytania pozostana bez odpowiedzi. Wiecej – wkrotce straca znaczenie. Zycie
polityczne w Polsce teraz juz w zdecydowanie wiekszym stopniu niz w
ostatnim pietnastoleciu, bez Tuska, pojdzie dalej.
Braku rywalizacji Tusk – Duda bede zalowal. Ale takie zale dzisiaj maja
znaczenie czwartorzedne. Cos sie skonczylo. Narodzi sie cos innego. I to
wkrotce.
Tomasz LIS

W I N A Z O N Y T U S K A?
W tle decyzji Donalda Tuska o wycofaniu sie z wyscigu o prezydenture sa
sprawy rodzinne. Sugeruje to „Gazeta Wyborcza” w czwartkowym artykule
Agnieszki Kublik i Pawla Wronskiego. Bez podania nazwisk osob, od ktorych
autorzy pozyskali te informacje. Jedna z nich, „posel PO”, mowi, ze zona
Tuska zwykle byla przeciwna jego politycznym planom. A on sam mial mawiac,
ze „gdyby robil to, co radzi rodzina, bylby nadal nauczycielem historii w
gdanskim liceum”.
Czy nie ocieramy sie o prase brukowa? Przeciez nie ma nic zlego w byciu
nauczycielem. A rodzina i zona maja swoje prawa. Czemu nie mialaby go
namawiac, aby nie kandydowal? Nie kazda zona marzy, by byc „pierwsza dama”.
Sugestia polityka Platformy, ze Tusk zrezygnowal pod wplywem zony, traci
latwizna, jesli nie seksizmem. A przeciez to o Tusku swiadczy dobrze, ze
bierze pod uwage opinie najblizszych, a nie wylacznie ambicje osobiste.
Mozna zrozumiec, ze sa w Platformie i jej elektoracie osoby zawiedzione
decyzja Tuska. Z innych powodow rozczarowani sa nia pisowscy macherzy od
kampanii prezydenckiej. Nie bedzie mozna zrealizowac scenariusza
szykowanego przez prawice na wypadek, gdyby Tusk wystartowal. Ten plan
mialby prostote cepa. Z Tuska od lat robiono Dartha Vadera polskiej
polityki, wcielenie zla. Media prawicowe rozpetalyby kampanie strachu i
nienawisci wymierzona w niego, a jego rodzina obrywalaby rykoszetem.
Tak naprawde mamy tu do czynienia z niemal szekspirowskim dramatem.
Najwybitniejszy polityk swego pokolenia, jedyny Polak liczacy sie w
polityce miedzynarodowej, musi zawiesc te czesc rodakow, ktora wciaz widzi
w nim jedynego prawdziwego lidera w walce o sluszna i dobra sprawe. Musi
powiedziec „nie”, bo tak kaze mu poczucie odpowiedzialnosci za te sprawe i
racjonalna kalkulacja polityczna.
Nawet jesli Donald Tusk zajmie jakies inne wazne stanowisko, prawdopodobnie
bedzie przezywal te sytuacje jeszcze dlugie lata. A historycy i
komentatorzy beda rownie dlugo analizowali skutki decyzji. Czy gdyby
wystartowal, nie doszloby jednak do zwrotu wydarzen, konczacego obecna
smute? Oddajmy Tuskowi, co jego.
Cieszmy sie, ze choc nie wystartuje, nie zamierza sie wycofac z aktywnosci
publicznej. Opozycja stracila Tuska jako kandydata na prezydenta, ale
zyskala okazje, aby zakonczyc potepiencze swary o tym, ze skoro nie Tusk,
to kto. No kto? Z tego rozlicza ja wyborcy.
Adam SZOSTKIEWICZ

Holdys w �sNewsweeku”
CHWYTAMY SIE PODPOREK, KTORE MAMY. KIM NAPRAWDE BYL JEFFERSON? a GARCIA
MARQUEZ? A KARDYNAL WYSZYNSKI?
Moja mama uczyla fizyki i chemii w szkole. Ja bylem humanista, choc obydwa
te przedmioty lubilem.
W pewnej chwili udzielalem nawet korepetycji z fizyki. Mam wrazenie, ze
pamietam ten dzien, kiedy jako dziecko uslyszalem od matki slynne
stwierdzenie Archimedesa: „Dajcie mi punkt podparcia, a udzwigne Ziemie”.
Zrazu wydawalo mi sie to niemozliwe, bo choc do konca nie wiedzialem, jak
duza jest Ziemia, to czulem, ze jest ogromna. Ale mama mi wyjasnila, ze
gdyby miec wielki drag i oprzec go o Ksiezyc, to moze by sie udalo Ziemie
podwazyc. Zajarzylem. Na podworku podbijalismy tak cegly, skaczac na deski
z pobliskiej budowy – fruwaly pod niebo jak ta lala. Punkt podparcia okazal
sie bardziej kluczowy niz waga Ziemi.
Kilka dni temu pewna rozmowa mi sie wyslizgnela z rak. Powolalem sie na
klase kardynala Wyszynskiego w relacjach miedzyludzkich (zestawilem go ze
szmirowatym Glodziem) i dostalem pstryczka stwierdzeniem, ze prymas byl
apologeta Hitlera. Jestem z pokolenia, ktore podlegalo permanentnej
indoktrynacji, Wyszynski nie nalezal do ulubiencow komunistycznej wladzy i
mowiono o nim zle, ale nie do tego stopnia. A ze rozmowce cenie bardzo,
poprosilem o dowody. I dostalem lawine cytatow z lat 1932-1939. Teksty
pisane, gloszone i przytaczane jako mysli Wyszynskiego. Wygladaly na
prawdziwe. Powialo chlodem. Tyle ze ja mam dwie polkule mozgowe i jedna
zawsze spiera sie z druga.
Tworca amerykanskiej konstytucji (dokumentu, ktorego Amerykanom zazdrosci
caly demokratyczny swiat) i zarazem byly prezydent USA Thomas Jefferson byl
jednym z najwiekszych w Wirginii posiadaczy niewolnikow. Z czasem zaczal
krytykowac niewolnictwo, probowal je nawet zniesc prawnie, ale wczesniej
kupowal ludzi, sprzedawal i wymienial. Taki byl stan swiadomosci w jego
kraju na przelomie XVIII i XIX wieku, taka tez byla wiedza o naszym
gatunku, kultura i moralnosc. (Nie czujmy sie zbyt mocno, w Polsce panowala
w owym czasie polska forma niewolnictwa – panszczyzna.). To kim byl
Jefferson? Gabriel García M�Arquez, genialny pisarz kolumbijski, laureat
Nagrody Nobla, byl lewakiem. Nie wiedzialem o tym, gdy zaczytywalem sie w
jego „Stu latach samotnosci”. Potem dotarlo do mnie, ze uwielbial
kubanskiego dyktatora Fidela Castro, prywatnie (poza polityka) gwalciciela
i morderce. I mnie zmrozilo. Dla sprawy M�Arquez byl w stanie niedowidziec
jego okrucienstw. Marksistowska partyzantka imponowala innemu geniuszowi,
filozofowi i pisarzowi Jeanowi-Paulowi Sartre’owi. Sartre tez dostal
literackiego Nobla (w 1964 roku, odmowil przyjecia), choc… kwestionowal
zbrodniczy charakter Gulagu, sowieckich obozow pracy (to tak, jakby
kwestionowal Holokaust), krytykowal tych, co potepiali zbrodnie Stalina, w
koncu stal sie oredownikiem chinskiego komunistycznego potwora Mao
Tse-tunga. Rzecz w tym, ze podobne lewackie poglady kwitly wtedy dosc gesto
na calym swiecie i przez moment wydawalo sie, ze nikt nie wie, co jest
dobrem, a co zlem.
Kim byl i do dzis jest dla mnie kardynal Stefan Wyszynski? Tym zlym z
dostarczonych mi pism, czy tym szlachetnym i madrym, ktorego szanowalem,
podobnie jak miliony Polakow w czasach PRL? A moze jednym, a potem drugim?
Jak Soplica i ksiadz Robak? Wyobraz sobie: jest zima, stoisz na zasniezonym
peronie, jest slisko, chwiejesz sie, spadasz na tory, noga ci grzeznie pod
szyna, slyszysz stukot kol, po twoim torze pedzi Pendolino. Z peronu
zeskakuje czlowiek, chwyta cie, szarpie, ciagnie, usiluje cie uratowac. A
ty patrzysz na jego wygolony kark i krzyczysz: „Jestes kibolem?!”. Tak
robisz? Twoj wybawca klnie pod nosem, schyla sie, wygrzebuje twoja stope ze
zwiru, a ty dostrzegasz na jego szyi tatuaz, krzyz celtycki i napis „Biala
Rasa”. Odpychasz go, wrzeszczysz: „Pusc mnie, naziolu!”. Tak? Typ nie
wyrabia, syczy: „Zamknij morde!” i wali cie piescia w czolo. Zapadasz w
ciemnosc. Gdy sie ockniesz – lezysz na peronie, wokol wianuszek ludzi,
mrugasz powiekami, rozgladasz sie, pytasz: „Gdzie jest ten faszol,
skurwysyn, gdzie on jest! Dajce mi go!”. Tak? Jestes wsciekly, ze to ktos
taki? A moze to Miedlar co byl wczesniej ksiedzem? Co wtedy?
Tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono. Nie znamy faktow i okolicznosci
sprzed lat poza tymi, ktore nas dotycza. Znamy opinie, opowiesci, pokretne
snucia, uprzedzenia. Nie jestesmy w stanie odtworzyc procesow zachodzacych
w glowach ludzi zyjacych w innych czasach niz te, w ktorych sami zyjemy.
Chwytamy sie tych podporek, ktore mamy. Przy pomocy ktorych mozemy dzwignac
nasz nielekki swiat.
Zbigniew HOLDYS

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– Interpretacja przykazania „Bedziesz milowal blizniego swego jak siebie
samego” w wykonaniu ksiedza Eugeniusza Grzesika z Sieradza moze budzic
przerazenie. Ksiaz w jednym z wpisow w mediach spolecznosciowych
stwierdzil, ze „w kazdej kieszeni, nawet w sutannie, ma przy sobie scyzoryk
na te bande”, czyli ludzi zwiazanych ze srodowiskiem LGBT. Do sprawy
odniosl sie Osrodek Monitorowania Zachowan Rasistowskich i Ksenofobicznych.
„Slowa ksiedza sa niebezpieczne. Widzielismy w Bialymstoku do czego
prowadzi nawolywanie do nienawisci przeciwko LGBT. W Lublinie para chciala
dokonac zamachu bombowego na Marsz Rownosci” – czytamy w oswiadczeniu.
„Codziennie atakowane sa nieheteronormatywne osoby w calej Polsce. Kler w
Polsce uwaza, ze stoi ponad prawem. Ze wspierani przez politykow maja prawo
do wskazywania wrogow i szerzenia nienawisci. Nie zgadzamy sie na
wykorzystywanie ambon do propagandy nienawisci. Nie uwazamy, by sutanna
miala prawo dawac nietykalnosci” – czytamy na stronie OMZRiK.
——–
– Podczas gdy wszyscy skupili sie na Krystynie Pawlowicz i Stanislawie
Piotrowiczu, kandydatura Elzbiety Chojny-Duch przeszla bez wiekszego echa.
Ale to echo sie odbilo i wraca ze zdwojona sila. Posel PO Zbigniew
Konwinski twierdzil ze byla wiceminister finansow w rzadzie PO-PSL
„przynajmniej kilkunastokrotnie” skladala falszywe zeznania przed komisja
ds VAT. „Nawet zastanawialismy sie w naszym srodowisku, co ona od PiS-u
dostanie. Chodzily plotki, ze Rada Polityki Pienieznej, ze byc moze
Narodowy Bank Polski. A teraz okazuje sie, ze atrapa Trybunalu” –
komentowal Konwinski. Posel PO zaznaczyl, ze zeznania Chojny-Duch przed
komisja ds. VAT „nie maja potwierdzenia w dokumentach, ktore mamy”,
ale 15 pazdziernika tego roku (co znamienne – tuz po wyborach)
postepowanie zostalo umorzone. „W jej zeznaniach nie bylo zadnych
merytorycznych tresci. Byla za to proba znalezienia usprawiedliwienia dla
lansowanej przez PiS linii zwiazanej z grabieza podatku VAT przez rzad PO-
PSL” – mowil czlonek komisji ds. VAT Miroslaw Pampuch (Nowoczesna).
Konwinski podaje tez konkrety. „Chojna-Duch twierdzila podczas
przesluchania, ze byla przeciwniczka zniesienia tzw. sankcji 30-proc. A
jest kilka dokumentow, na bardzo wczesnym etapie, z jej odreczna adnotacja
'akceptuje' i jej podpisem” – argumentowal Konwinski. Wskazywal tez, ze
Chojna-Duch mowila na komisji, ze nigdy w ministerstwie nie spotkala sie z
prof. Witoldem Modzelewskim, a w ministerstwie jest przeciez notatka z tego
spotkania. „Pani minister twierdzila, ze ustawa z 1998 r o podatku VAT
rozszczelnila system podatkowy. Ale nie przedstawila na to zadnych dowodow.
(…) nie potrafila wskazac na czym polegalo rozszczelnienie” – wspomina
posel Pampuch.
——–
– Opary absurdy w TVP. Gratulacjom dla nowego marszalka-seniora nie bylo
konca. Hold Macierewiczowi zlozyl m.in. Jaroslaw Jakimowicz. „Dziekuje za
te 50 lat walki o niepodleglosc. Dziekuje za kraj, w ktorym zyje w imieniu
moich dzieci, Polakow. Jestem dumny i zaszczycony” – mowil aktor w
programie „Jedziemy”. Do Jakimowicza dolaczyli inni gratulujacy. „Tak jak
Jarek powiedzial, szostka moich dzieci jest absolutnymi fanami pana” –
stwierdzil kolejny gosc TVP Info. Bedac dzieckiem bylem fanem Michaela
Jacksona, Chicago Bulls i Roberto Baggio, ale widac sa rozne zboczenia…
——–
– Trudno znalezc bardziej skandalizujacych i kontrowersyjnych koscielnych
hierarchow niz abp Slawoj Leszek Glodz i abp Marek Jedraszewski. A jednak
beda oni honorowymi goscmi na finansowanej przez rzad konferencji nt.
„Solidarnosc: od godnosci czlowieka do ponadnarodowej wspolpracy”. Jeden
wyglosi homilie, drugi przewodniczyc bedzie liturgii. Zaproszenie biskupow
i obsadzenie ich w honorowych rolach bylo pomyslem szefa „Solidarnosci”
Piotra Dudy. Konferencja organizowana jest m.in. przez „Solidarnosc” w
historycznej sali BHP w Gdansku.
——–
– Poczatkowo Sylwester w TVP mial odbyc sie jak ostatnio na Rowni Krupowej.
Jednak podobno Kurski nie byl zadowolony z tego, jak wygladaja „tlumy”
filmowane z wysoka, wiec zdecydowal na przeniesienie sylwestra pod Wielka
Krokiew. Lokalna gazeta zapowiedziala protesty i zbiera podpisy pod petycja
o przeniesienie imprezy. Teren Wielkiej Krokwi jest bowiem w bezposrednim
sasiedztwie Tatrzanskiego Parku Narodowego. Oswiadczenie wydal nawet TPN.
„Przeniesienie lokalizacji imprezy o takiej skali w bezposrednie sasiedztwo
Tatrzanskiego Parku Narodowego moze negatywnie wplynac na tatrzanska
przyrode” – alarmuje. TPN wylicza, ze takie negatywne czynniki to: „halas
przekraczajacy dopuszczalne normy, zanieczyszczenie swiatlem powodujace
zaklocenie naturalnego cyklu dobowego zwierzat oraz utrudniajace im
orientacje w terenie, ogromne ilosci smieci (…) huk i blysk fajerwerkow,
rac czy petard to przyczyna stanow lekowych, poszukiwania nowego siedliska,
w dalszej perspektywie obnizenie rozrodczosci”. Dyrekcja TPN pytala
rowniez, jak organizatorzy beda egzekwowac zakaz uzywania fajerwerkow od
bawiacych sie ludzi oraz jakie bedzie przewidywane natezenie halasu.
Prosila rowniez o wlaczenie TPN w dyskusje dotyczaca calego
przedsiewziecia. Poki co bez odpowiedzi…
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

C Z Y W I D Z I A L P A N R E K I N A?
Narazie chcialbym zobaczyc Times Square
Ahoj, ladowa zalogo!
Ponowna przerwa w moim pisaniu do Was spowodowana byla istnym „maratonem”
po portach poludniowej Europy. Cala zaloga zostala wymeczona dosyc ostro,
gdyz praktycznie co drugi dzien zmienialismy port.a wiekszosc nas w porcie
pracuje w systemie wachtowym 6/6, czyli zmieniamy sie co 6 godzin.. Jest
wiec bardzo malo czasu wolnego, a jego dzielenie na sen, wyjscia do miasta
i inne aktywnosci prywatne wymagaja dobrych zdolnosci zarzadzania soba, by
pogodzic to z kompanijnym wymogiem przychodzenia wypoczetym do pracy. Teraz
zycie wraca do morskiej, przelotowej „rutyny”. Mamy ponad tydzien na to,
by dotrzec do nastepnego i pierwszego w Stanach Zjednoczonych portu –
Nowego Jorku. Terminal kontenerowy znajduje sie w dzielnicy New Ark i mam
nadzieje, ze uda sie zejsc tam na lad i zobaczyc kilka rzeczy, ktore
chcialem zobaczyc juz dawno – Times Square, Brooklyn, 9/11 Memorial, oraz
nowe Centrum Swiatowego Handlu. Statue Wolnosci �sna zywo” zobaczylem
pierwszy raz w roku 2011, gdy wplywalismy do tego samego portu, kiedy
odbywalem praktyke morska, bedac jeszcze kadetem pokladowym w trakcie
studiow na Akademii Marynarki Wojennej. Gdyby teraz byla okazja, chcialbym
pojechac chociaz na Ellis Island, gdzie Statue Wolnosci mozna ogladac w
calej okazalosci.
Moje mrzonki o szansach na wyjscie w jakimkolwiek porcie w USA jednak moga
bardzo szybko rozsypac sie w pyl, gdyz mgla niepewnosci nadeszla z nowym
rozporzadzeniem wladz portowych w Nowym Jorku. W zwiazku z wielkrotnymi
ucieczkami marynarzy (nie z naszej kompanii, nie wiadomo jakiej nacji) ze
statkow na teren USA, przydzial tak zwanego tymczasowego pozwolenia zejscia
na lad (temporary shore leave permit) podlega specjalnemu wymogowi – od
teraz trzeba miec zaliczone przynajmniej 5 kontraktow, w ktorych zawijalo
sie do ktoregokolwiek portu w Stanach. Ma to zmniejszyc naplyw nielegalnych
imigrantow do zwlaszcza do Nowego Jorku. Inne porty USA nie srosuja tej
polityki, ale dokument pozwalajacy marynarzom na zejscie na lad w stanach
wydawany jest tylko i wylacznie w pierwszym porcie, do ktorego zawija
statek. Gdy tym portem jest wlasnie Nowy Jork – „permit” otrzymaja tylko
nieliczni. Conti Chivalry jest moim piatym statkiem, na ktorym zawijam do
Ameryki Polnocnej – Wczesniej byla to Santa Bettina, Seattle Express oraz
dwukrotnie Santa Viola. Jest cien szansy, ale jesli pozwolenia na burcie
przyjdzie wydawac przewrazliwiony biurokrata, to niestety – albo spelnia
sie warunki, albo nie. Mimo, ze jestem blisko, to warunkow nie spelniam –
brakuje mi 2,5 miesiaca do ukonczenia kontraktu 🙂
Dzisiaj niedziela, niedawno bylo Wszystkich Swietych. U nas nie bylo czasu
na obchody i wspominanie zmarlych. Polskie i rodzinne tradycje najczesciej
pozostaja na ladzie – na statku, gdy jest czas, przygotowujemy cos
polskiego na swieta Bozego Narodzenia lub Wielkanoc. Ja lubie lepic
pierogi, gotowac Barszcz i przygotowywac dorsza w galarecie.
Tyle na dzis, w najblizszym czasie odpowiem na Wasze pytanie:
czy lubilem chodzic do szkoly?
Pozdrawiam bardzo serdecznie:
Grzegorz Kucik
3-ci oficer z „Conti Chivalry”

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Czasy dzumy i cholery
30 lat temu upadl mur w Berlinie, a wkrotce potem zakonczyla zywot
Niemiecka Republika Demokratyczna – pierwsze panstwo, ktore sport mialo na
sztandarach.
W swiadomosci chyba nie tylko kibicow jednym z pierwszych skojarzen, jakie
przychodza do glowy w zwiazku z NRD, jest panstwowo zorganizowany doping.
Po zjednoczeniu Niemiec powstalo wiele artykulow i filmow dokumentalnych
pokazujacych skale tego przestepstwa, poznalismy swiadectwa ludzi, ktorym
zlamano zycie, wielu z nich to medalisci najwiekszych imprez.
NRD zostala potepiona, wydawalo sie, ze juz zadne panstwo nie pojdzie ta
sama droga, ale wladze Chin przed igrzyskami w Pekinie oraz Rosji przed
igrzyskami w Soczi pokazaly, ze w pogoni za prestizem zdobywanym dzieki
sportowi gotowe sa oszukiwac na skale niemal taka sama, jak czynila to NRD.
Troche zbyt latwo tez zapomina sie o historycznym kontekscie, w jakim
enerdowskie naduzycia byly mozliwe. Dzialo sie to w latach 70. i 80. XX
wieku, gdy owczesny szef Miedzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Juan
Antonio Samaranch oraz boss Miedzynarodowej Federacji Lekkoatletycznej
Primo Nebiolo tworzyli sport, jaki znamy dzis – wypasiony takze na
enerdowskim oral – turinabolu i napedzany pieniedzmi jeszcze dekade
wczesniej niewyobrazalnymi.
Pierwsze lekkoatletyczne mistrzostwa swiata w roku 1983 to byla sterydowa
wolnoamerykanka, w imieniu ruchu olimpijskiego w tych czasach kontrola
dopingu zajmowali sie ci sami profesorowie, ktorzy czuwali, by ich
podopieczni nigdy nie wpadli.
W tej sytuacji NRD miala zarowno poczucie bezkarnosci, jak i alibi. To nie
jej wladze stworzyly warunki, w ktorych sportowcy mogli bez ryzyka wpadki
brac doping i wygrywac. One tylko wykorzystaly czas, gdy olimpijski sport
nie byl juz zabawa dzentelmenow, tylko dochodowym biznesem. Odpowiednio
podany w powszechnie dostepnej telewizji, mogl tez stac sie elementem
narodowego prestizu. Olimpizm w klasycznej postaci byl juz zreszta stracony
znacznie wczesniej, gdy MKOl uznal, ze panstwowi zawodowcy z krajow „pokoju
i socjalizmu” moga rywalizowac o medale z amatorami z Zachodu, a stalo sie
to w latach 50.
Z dzisiejszej perspektywy wydaje sie zabawne, ze pozbawiono praw
olimpijskiego startu austriackiego narciarza, bo wzial pieniadze od
reklamodawcow. Zastanawiano sie tez, czy miana olimpijczykow godni sa
nauczyciele szermierki lub instruktorzy jazdy konnej zarabiajacy w ten
sposob na zycie (i zwykle nie byli godni).
Natomiast sportowcy utrzymywani caly rok przez panstwo takie jak PRL mogli
startowac bez przeszkod i moralnych dylematow. Gdy sie o tym pamieta, NRD
nie jest juz w sporcie ponura wyspa na oceanie uczciwosci.
Wszyscy, ktorzy zdolni sa do krytycznego spojrzenia na sport tamtych lat,
zapewne dobrze zdaja sobie sprawe z owczesnych realiow. Jednak dzis, gdy
30. rocznica upadku muru berlinskiego sklania do podsumowan, warto
przypomniec, ze sport w duzym stopniu sam sobie zgotowal ten los, i wcale
nie za sprawa szefa wschodnioniemieckich komunistow Waltera Ulbrichta.
Enerdowskich win to nie umniejsza, ale gdy wspominamy lata sportowej potegi
tego kraju, pamietajmy, ze byly to czasy dzumy i cholery, ktora nie
zatrzymywala sie ani na Labie, ani na Odrze i Nysie Luzyckiej. Tym, co
wschodnie Niemcy wyroznialo, byla tylko skala panstwowego poparcia dla
dopingowego oszustwa. Wynikalo ono z potrzeby akceptacji poprzez sport, dla
NRD wazniejszej niz dla innych, bo byt tego panstwa wymagal moskiewskich
gwarancji i – jak pokazala historia – zakonczyl sie chwile po tym, jak ich
zabraklo.
My sztucznosc tego bytu dostrzegalismy bez trudu, takze przy sportowych
okazjach. Mecze z NRD to byl rewanz za wojne w o wiele wiekszym stopniu niz
z RFN, choc w polskich gazetach widzielismy kanclerza Adenauera w
krzyzackim plaszczu, przywodcow ziomkostw Czaje i Hupke czyhajacych, by
odebrac nam Wroclaw i Szczecin, oraz rozesmianych pionierow z NRD w
niebieskich mundurkach. Porazka z zachodnimi Niemcami byla mniej bolesna,
bo byli to Niemcy, jesli nawet nie przyjazni, to przynajmniej prawdziwi, a
w NRD wyczuwalismy przymuszonych do uleglosci, zaklamanych wrogow.
Kazdy polski sportowiec z tamtych lat przyzna, ze zwyciestwo nad Niemcem z
NRD smakowalo inaczej. Dzis ten historyczny kontekst na szczescie ulecial,
panstwowo wspierany doping niestety pozostal, tu enerdowskie dziedzictwo
trwa, choc mur juz dawno padl.
Miroslaw ZUKOWSKI
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *