Dzien dobry – tu Polska – piątek, 7 grudnia 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 322 (5014) 7 grudnia 2018 r.

I w tym jego sila…
Nawet stary, przebiegly Zyd- profesor Hartman z Uniwersytetu
Jagiellonskiego nie wie po co Rydzykowi partia i gleboko zastanawia sie nad
tym w dzisiejszej gazetce. Hartman stoi z boku i na zewnatrz Kosciola,
natomiast Henio M.-moj Przyjaciel ksiadz pralat , doktor historii Kosciola,
profesor teologii i proboszcz parafii na terenie ktorej mieszkam,
wprawdzie siarczyscie nie znosi Rydzyka, ale tkwi wewnatrz korporacji,
jaka niewatpliwie stanowi Kosciol Katolicki w Polsce, zna panujace w niej
obyczaje i twierdzi, ze ani chybi, Rydzyk chce w przyszlosci byc ”
wyniesion na oltarze”, czyli mianowany swietym i bardzo mu sie ta
perspektywa podoba. Henio, ktory jest zgrywus, na pytanie swego biskupa jak
ma zamiar spedzic letni urlop, odpowiedzial z powaga na twarzy, ze
„pierwsze dwa tygodnie na modlitwie w Licheniu, a drugie na praktyce u Ojca
Dyrektora w Toruniu”-uslyszal, pelne cieplej aprobaty, „to bardzo dobrze,
bardzo dobrze” Po czym obydwaj… dlugo sie smiali. Fekt jest jednak
faktem; podobnie, jak Hartman, podziwiam tego, prymitywnego w gruncie
rzeczy, zakonnika jak potrafi on omotac miliony ludzi, niekiedy z
profesorskimi tytulami.Zreszta -obiektywnie rzecz ujmujac, wszystko co robi
i gromadzi w sferze materialnej pozostaje w Polsce, pomnazajac nasz majatek
narodowy. Sam osobiscie nic z tego nie ma. I w tym jego sila. Tak
przynajmniej sadzi- Wasz:
Gargamel Domyslny

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7844 PLN Euro: 4.2919 PLN Frank szw.: 3.7955 PLN Funt:
4.8221 PLN Gielda 6.12.2018 r godz. 17.00 WiG 588.27 (+0.72%)
WiG30 2634.99 (+1.06%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.69 PLN Euro: 4.20 PLN
Funt: 4.72 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.66 PLN
Euro: 4.17 PLN Funt: 4.75 PLN

Pogoda w kraju
Duzo chmur i deszczu. Temperatura maksymalnie nawet 11 stopni C.

Na dobry dnia poczatek
S Z U M I D L O
Na Nowogrodzkiej, w kaczym think tanku, spotkali sie prezes PiS-u z
prezesemBanku.
W burzliwych latach przyjazn zazyla, na zle i dobre ich polaczyla.
Teraz wladaja panstwem i kasa, ze zrozumiana swoiscie klasa
Mysla: co zrobic, by bezecenstwa nie docieraly do spoleczenstwa.
Jak wywiesc w pole wredne podsluchy? W czasach, gdy nawet pien nie jest
gluchy.
Pluskwy, kamery, wszedzie byc moga, jak nie w guziku, to pod podloga.
Grozba podsluchow chyba im zbrzydla, wiec zalozyli sobie szumidla,
Ktore, co prawda robia moc szumu, lecz nie zaglusza: prawdy, rozumu.
Przyklad juz mamy – chociaz szumialo, wycieku dranstwa nie powstrzymalo.
Nastapil final, a byl on taki, ze wazny urzednik trafil do paki.
Mili prezesi, mam dla Was rade, byscie zrobili wielka narade,
Jakie potrzebne sa urzadzenia, aby zagluszyc Wasze sumienia?
BeeM
Grudzien 2018
(Nad. K. Lewanowicz)

Mniej tanich polaczen i drozsze bilety
ELEKTROMOBILNOSC „NA WEGIEL” BEDZIE NAS KOSZTOWAC
Jesli rzad nie wesprze przewoznikow, czekaja nas bolesne podwyzki cen
biletow na kolei i w komunikacji miejskiej. Chyba nie o taka
elektromobilnosc chodzilo.
W najblizsza niedziele (9 grudnia) wchodzi w zycie nowy rozklad jazdy
pociagow. W przeszlosci na ten dzien z niepokojem czekali pasazerowie, bo
zmiany byly publikowane w ostatniej chwili i towarzyszyl im ogolny chaos.
Teraz wszystko powinno odbyc sie spokojnie, ale nie znaczy to wcale, ze
pasazerowie pociagow nie maja powodow do zmartwien. Koleje Mazowieckie,
najwiekszy samorzadowy przewoznik w kraju, informuja, ze jego rachunki za
prad moga wzrosnac w 2019 r. az o 70 proc. Przelozy sie to na podwyzke cen
biletow przynajmniej o kilkanascie proc. Znacznie wiecej za energie
elektryczna zaplaci tez PKP Intercity, monopolista w przewozach
dalekobieznych. Niektore spolki maja gwarancje kupowania w przyszlym roku
pradu po dotychczasowej cenie, ale i one musza sie przygotowac na cenowy
szok. A dokladniej ich klienci.
Drozej tramwajem, metrem, koleja miejska i dalekobiezna
Fatalnie wyglada rowniez sytuacja w komunikacji miejskiej, zwlaszcza w
miastach, gdzie istotna role odgrywaja tramwaje. Jak wynika z danych
Zwiazku Miast Polskich, samorzady maja placic za prad o 50 – 70 proc. wiecej
niz do tej pory. Taki ciezar trudno bedzie na siebie wziac nawet
najbogatszym aglomeracjom bez podwyzek cen biletow. Na przyklad Warszawa,
wedlug wstepnych szacunkow, za prad dla tramwajow, metra i Szybkiej Kolei
Miejskiej zaplaci rocznie az o 100 mln zl wiecej niz dotad. Nawet tak
zachwalane przez rzad elektrobusy nagle okazuja sie coraz wiekszym
problemem. Mialy przyniesc znaczace oszczednosci w eksploatacji w
porownaniu z autobusami spalinowymi. Tymczasem ceny pradu rosna duzo
szybciej niz oleju napedowego. Elektromobilnosc, bedaca jednym z filarow
planu Morawieckiego, okazuje sie glowna ofiara polskiej polityki
energetycznej.
PKP Intercity pozbywa sie tanich polaczen. Zamiast IC i TLK pojada EIP
Sytuacja jest bardzo powazna, tymczasem rzad obiecuje rekompensaty dla
gospodarstw domowych czy malych firm, ale o wsparciu spolek kolejowych i
komunikacji miejskiej milczy. W najlepszej sytuacji jest PKP Intercity, bo
jako przewoznik kontrolowany przez Skarb Panstwa otrzymuje coraz wieksza
dotacje (w tym roku ponad 560 mln zl). A rownoczesnie zmniejsza liczbe
tanszych pociagow IC i TLK tam, gdzie jezdza znacznie drozsze sklady EIP
(czyli popularne Pendolino). Na trasach z Warszawy do Krakowa czy Gdanska
polaczen ekonomicznych bedzie od nowego rozkladu jeszcze mniej niz dotad.
Transport przyjazny srodowisku drastycznie drozszy niz drogowy
Koleje samorzadowe, finansowane przez wojewodztwa, sa w duzo gorszej
sytuacji niz PKP Intercity. Nie maja tak bogatego sponsora ani nie moga
zarabiac na polaczeniach „premium”, wiec one podwyzki cen pradu odczuja
najbardziej. Tymczasem jesli bilety znaczaco zdrozeja, kolej znowu zacznie
tracic pasazerow, ktorych tak mozolnie ostatnio zdobywa. Droga energia
elektryczna stawia w ogole pod znakiem zapytania sens wspieranych przez
Unie Europejska ogromnych inwestycji w kolej i tramwaje. Z jednej strony
modernizujemy i rozbudowujemy transport przyjazny srodowisku, a
rownoczesnie okazuje sie on coraz drozszy w porownaniu do transportu
drogowego, czyli najbardziej niebezpiecznego i szkodliwego dla kraju
tonacego w smogu. Tu nie pomoze nawet najlepszy rozklad jazdy. Taka jest
cena za kuriozalny i chyba jedyny na swiecie projekt rozwoju
elektromobilnosci opartej na weglu. Cena, jaka zaplaca pasazerowie.
Cezary KOWANDA

CO RYDZYK CHCE OSIAGNAC ZAKLADAJAC NOWA PARTIE?
„Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christii” – tak bedzie sie nazywac nowa
partia polityczna, oczekujaca na zarejestrowanie przez Sad Okregowy w
Warszawie. Jej liderem ma byc europosel Miroslaw Piotrowski, reprezentujacy
w PiS interesy o. Tadeusza Rydzyka. Dlatego tez mozna uznac nowa partie za
partie Rydzyka po prostu. Byl Ruch Palikota, a teraz jest Ruch Biedronia i
Ruch Rydzyka. I niech sobie bedzie. Postep i reakcja w ruchu. O taka Polske
wszak walczylismy. Parlament Europejski tez nie upadnie – od poczatku ma
swoj Wydzial Sredniowiecza. Skamieliny epoki feudalnej i teokracji sa w
polityce potrzebne, abysmy pamietali, skad sie wzielismy i jaka droge
musielismy przejsc, by po kilku stuleciach rewolucji zwanej nowoczesnoscia
znalezc sie tu, gdzie teraz jestesmy.
Rydzyk jest tylko tym, czym jest
Jesli Rydzyk jest patologia, to w tym tylko sensie, ze nowoczesne panstwo
pada przed nim na kolana i sklada mu wasalne holdy – jednak sam w sobie ten
czlowiek jest tylko reliktem. Dawniej tacy ludzie po prostu rzadzili
swiatem i juz. Patologiczna jest Polska plaszczaca sie przed koscielnym Ubu
krolem, a on sam jest tylko tym, czym jest.
Prasa spekuluje, ze zakladajac nowa formacje przed wyborami do Parlamentu
Europejskiego, o. Rydzyk chce wymusic na Jaroslawie Kaczynskim cztery dobre
jedynki na listach do PE. Bo jak nie, to pojdzie sam i wydrze te mandaty
PiS. Bardzo mozliwe, ze tak sie sprawy maja, lecz wiazalbym inicjatywe
Rydzyka raczej z wyborami do parlamentu krajowego. Mandaty europejskie sa
sute i przynosza firmie Rydzyka troche grosza, lecz prawdziwe eldorado to
wlasny klub parlamentarny. I wcale nie jest to takie glupie.
Gdyby Kaczynski zdolal pozbyc sie Ziobry, to ten mialby gdzie przejsc. Tym
trudniej jednak bedzie mu teraz usunac niesfornego ksiecia z dworu. Poza
Ziobra Rydzyk moze sobie jeszcze sprowadzic Mariana Pilke, Marka Jurka i
paru innych bardziej czy mniej zapomnianych liderow reakcji i fanatyzmu
religijnego. W razie pogorszenia stosunkow z Kaczynskim badz jego odejscia
z polityki niedogadany z PiS Rydzyk moglby spokojnie liczyc na
przekroczenie progu. Jego „rodzina Radia Maryja” nie jest moze wielka, lecz
karna. Odejscie tego elektoratu od PiS byloby bardzo bolesne.
Partie przykoscielne zawszy byly i sa
Reakcja w polityce parlamentarnej ma dluga historie, ktora jest czescia
liberalnej historii Europy i swiata. Wprawdzie Kosciol juz dawno zauwazyl,
ze bezposrednie uczestnictwo w walce politycznej nie przynosi
spektakularnych efektow, to jednak mniejsze efekty tez sa warte grzechu.
Oficjalne partie koscielne, np. w Ameryce Poludniowej, nie wygrywaja
wyborow, lecz mimo to moga byc cennym uzupelnieniem dla kontrolowanych
przez Kosciol partii prawicowych oraz wewnatrzparlamentarnym przyczolkiem,
pozwalajacym moderowac poczynania „endeckiego” rezimu. Nic dziwnego, ze
Rydzyk bierze pod uwage odrebna partie w miejsce swoich ludzi w klubie PiS.
Bo jednak co wlasny klub, to wlasny. A w razie gdyby nie szlo lub nie bylo
potrzeby, to partie zawsze mozna zamrozic. Nie ma tu nic do stracenia, a
partia moze sie przydac. Poza tym zawsze beda jacys sponsorzy, a nowe konto
z paroma milionami tez jest nie do pogardzenia. Tu na waciki, tam na
waciki, az zbierze sie na buciki.
Po co Rydzykowi kolejne miliony?
Najbardziej zagadkowy w sprawie Rydzyka, ktory od dwoch dekad potrzasa
polska polityka, jest jego prawdziwy cel. Oczywiscie generalnie chodzi o
pieniadze – o pieniadzach mowi sie wszedzie i zawsze, gdy tylko w polu
widzenia pojawiaja sie firmy Tadeusza Rydzyka. Nic dziwnego, bo firmy sluza
do zarabiania. A model biznesowy Rydzyka tez jest dosc przejrzysty –
szantazowac rzadzacych zbuntowaniem wyznawcow i wymuszac gigantyczne
dotacje. Tyle ze nie wiadomo wlasciwie, po co sa te pieniadze i czemu maja
sluzyc kolejne „dziela”. Brakuje w tym wszystkim jakiejs wizji konsumpcji.
Bo na co Tadeusz Rydzyk moze wydawac pieniadze? Po co mu wiecej i wiecej?
Na to pytanie nie odpowiem, za to chetnie po raz kolejny wyraze swoj podziw
dla dziwnego talentu tego niewatpliwie bardzo prostego i niezdolnego do
zbornego wyrazania sie, acz jakze charyzmatycznego czlowieka. Jak to sie
dzieje, ze ktos taki jest w stanie omotac nie tylko miliony podobnych
sobie, lecz i cale zastepy cwanych politykow? Jakze bym chcial poznac
tajniki ludzkiej duszy, w ktorych kryje sie odpowiedz. Tez bym sobie wtedy
zarobil, a nawet i porzadzil. Zawisc mnie az pali. Mimo to nie zapisze sie
do Ruchu Rydzyka. Moze zaloze Ruch Hartmana – Libertynska Europa. Sponsor
mile widzialny.
Jan HARTMAN

Salomonowy wyrok w sprawie Kaczynski kontra Walesa
SAD NIE MIAL LATWEGO ZADANIA
Po rozprawie przed dwoma tygodniami posypaly sie ataki ze strony politykow
partii rzadzacej dotyczace braku bezstronnosci sedzi Weroniki Klawonn.
W glosnym sporze o naruszenie dobr osobistych prezesa PiS Sad Okregowy w
Gdansku uwzglednil jego zadania tylko czesciowo. Byly prezydent ma
przeprosic swego adwersarza za wypowiedzi przypisujace mu odpowiedzialnosc
za tragiczny final lotu do Smolenska i smierc 96 osob. Dwa pozostale
zarzuty sad oddalil. Chodzilo o wypowiedzi Walesy, z ktorych wynikalo, ze
to bracia Kaczynscy stoja za „wrobieniem” go w „Bolka”, czyli wspolprace
agenturalna. A takze o przypisywanie Kaczynskiemu choroby psychicznej. W
ocenie sadu te wypowiedzi miescily sie w granicach debaty publicznej, a
wplywowy polityk, jakim jest Jaroslaw Kaczynski, powinien „wykazac wieksza
odpornosc na krytyke”.
Nie bedzie tez finansowego zadoscuczynienia – 30 tys. zl na cele spoleczne
– ktorego domagal sie prezes PiS. Sad uznal, ze sama publikacja przeprosin
bedzie dla Lecha Walesy wystarczajaco duzym obciazeniem finansowym.
W poszukiwaniu granic wolnosci slowa
Przewodniczaca skladu orzekajacego sedzia Weronika Klawonn w ustnym
uzasadnieniu mowila o wartosci wolnosci slowa w debacie publicznej, ale tez
o jej granicach, ktore sadowi przyszlo wyznaczyc. Argumentem za uznaniem,
ze w kwestii dotyczacej Smolenska granica wolnosci slowa zostala przez
Walese przekroczona, byl ciezar oskarzenia, ktore – jak mowila sedzia –
przekresla Kaczynskiego nie tylko jako polityka, ale takze jako czlowieka.
Takie oskarzenie – w ocenie sadu – musi byc oparte ma powaznych i
konkretnych podstawach. A tych zabraklo. Walesa nie poznal tresci ostatniej
telefonicznej rozmowy braci Kaczynskich przeprowadzonej podczas lotu do
Smolenska. Nie wiadomo tez, czy zapis tej rozmowy istnieje.
Jednoczesnie sedzia Klawonn zwrocila uwage na kontekst polityczny, w ktorym
oskarzenia Walesy padly. A wiec na rozgrywanie przez PiS katastrofy
smolenskiej, na miesiecznice, ktore z uroczystosci zalobnych przeksztalcaly
sie w manifestacje polityczne. Rowniez na to, ze „kluczowa role odgrywal w
nich sam powod, ktory w plomiennych przemowieniach obiecywal zwyciestwo i
dojscie do prawdy”. Powszechnie znane pozostaja wypowiedzi powoda o
„zdradzonych o swicie” oraz lepszym i „gorszym sorcie Polakow”.
Sedzia Klawonn pod ostrzalem
Sad nie mial latwego zadania. Po slawetnej rozprawie przed dwoma
tygodniami, w ktorej uczestniczyli obaj adwersarze, posypaly sie ataki ze
strony politykow partii rzadzacej oraz zwiazanych z nia mediow, w ktorych
sugerowano brak bezstronnosci sedzi Klawonn. W jej obronie stanela Iustitia
Oddzial Gdanski. Poszlo zwlaszcza o wypowiedz Jana Kanthaka, rzecznika
Ministerstwa Sprawiedliwosci, o mozliwosci wylaczenia sedzi z tej sprawy.
Stowarzyszenie sedziowskie uznalo to za niedopuszczalne w panstwie prawa
wywieranie presji na sedziego.
Wyrok, ktory wczoraj zapadl, jest bardzo wywazony. Choc przy wysokiej
temperaturze sporu politycznego w Polsce pewnie wielu osob nie zadowoli. I
to po obu stronach barykady. Nie jest on prawomocny. Wiec mozna sie
spodziewac zaskarzen.
Zdaniem znanego gdanskiego adwokata Romana Nowosielskiego brak dowodow
materialnych w sprawie decyzji dotyczacej ladowania w Smolensku nie musi
przesadzac o ostatecznej przegranej Walesy w tej kwestii. Mowi o
„domniemaniach faktycznych”. Mozna sie do nich odwolac, gdy inne fakty
ukladaja sie w logiczny ciag, ktory pozwala wyprowadzic wniosek. Ale to juz
kwestia materialu dowodowego, jakim dysponuja prawnicy bylego prezydenta.
Sad w koncowce ustnego uzasadnienia wyroku apelowal z Gdanska, miasta
wolnosci, do tych, ktorzy odpowiadaja za ksztalt debaty publicznej, przede
wszystkim do politykow i mediow, aby z wolnosci slowa korzystac
odpowiedzialnie. Niestety, w naszych realiach brzmialo to troche jak
przyslowiowy glos wolajacego na puszczy.
Ryszarda SOCHA

MATEMATYCY STRAJKUJA
Nie bylo u nas w szkole ani jednego matematyka. Troje na zwolnieniu, jedna
osoba wyjechala. Zaczeto plotkowac, ze kolezanki i kolega zaczeli
strajkowac. Tylko dlaczego nam nic nie powiedzieli?
W gorszej sytuacji niz strajkujacy jestesmy my, obecni. Mamy bowiem
zastepstwa. Na razie platne, ale pieniadze przeznaczone na ten cel sa na
wyczerpaniu. Wiec jesli matematycy nie wroca, bedziemy ich zastepowac za
darmo. Jeleniem nikt nie chce byc.
Nie pamietam dnia, a pracuje tutaj prawie cwierc wieku, zeby w szkole nie
bylo ani jednego matematyka. To nie przypadek, ze ich nie ma. Z jednej
strony jestesmy pelni podziwu, ze potrafili zadzialac wspolnie, a z drugiej
strony mamy do nich zal, ze zrobili to bez nas. Chodza sluchy, ze do
podobnej akcji szykuja sie nauczyciele innego przedmiotu maturalnego. Tylko
patrzec, a bedzie lawina.
Dariusz CHETKOWSKI

CZYNSZ NA PLANSZY
Dzisiaj znow gralem z dziecmi w „Dobble”. Co za genialne uczucie, ze
zaczynam z nimi przegrywac.
Wczesniej udawalem, teraz juz czasem nie musze, naprawde mnie loja. W
„Gobblety” jeszcze je zdecydowanie tluke, w „Pingolo” bywa juz roznie. Tak
czy siak, ciesze sie kazda nieelektroniczna chwila.
Kilka lat wczesniej byla noc, siedzielismy paczka przyjaciol znajacych sie
od lat i gralismy w „Mafie”. Wylosowalem najfajniej – role mafiosa.
Zauwazylem, ze w ktoryms momencie psycholozka Magda (znamy sie od 1988 r.)
nabrala wobec mnie podejrzen, wiec oczywiscie zaczalem najpierw delikatnie
sugerowac, potem insynuowac, a na koniec otwarcie oskarzac, ze to ona jest
mafiosem, a ja niewinnym obywatelem, albo jeszcze lepiej, komisarzem
Cattanim.
Nasze wzajemne oskarzenia zdominowaly runde gry, Magda argumentowala
powaznie, poslugujac sie zdrowym rozsadkiem i logika, ja zastosowalem
kpiarstwo, szydere i czepianie sie trzeciorzednych szczegolow. Magda sie
przejezyczyla, zawahala, pomylila w cytacie lub w przywolywanej osobie, a
ja juz szalalem. „Przypadek? Nie sadze!” – grzmialem i dmuchalem ten
nieistotny szczegol do astralnych rozmiarow, by rozmyc, zamieszac,
wprowadzic w konfuzje, no zwyczajna praca ruskich trolli i pisowskich
propagandystow.
Co najwazniejsze, udalo mi sie zasiac watpliwosc w sercu i umysle meza
Magdy – dziennikarza Pawla (staz znajomosci od 1984 r.), ktorymi to
watpliwosciami, ku mej zlowieszczej radosci, zaczal sie dzielic z malzonka
i pozostalymi uczestnikami. To z kolei zaczelo najpierw irytowac, a potem
wyprowadzac z rownowagi Magde, a mnie dostarczylo dodatkowego paliwa. Z
troska pytalem Pawla, czy da soba tak manipulowac, czy nie stac go na
wlasne zdanie, az w ktoryms momencie Magda, ktora prawie nigdy nie
przeklina, nie wytrzymala i sie wydarla: „Pawel, do kurwy nedzy! Jestem
twoja zona od ponad dwudziestu lat! Komu wierzysz, mnie czy jemu?!” – i tu
wskazala moje falszywie w tej chwili zatroskane oblicze. Ja oczywiscie w
pelnym zachwycie teatralnie krecilem glowa i wzdychalem, ze nie
spodziewalem sie, iz Magda posunie sie do takich chwytow ponizej pasa.
Pawel cierpial, wil sie jak piskorz: „Alez kochanie, przeciez to taka gra,
tylko gra, no nie mieszajmy”” – i przepraszal ja blagalnie, ze zaraz
zaglosuje za jej usmierceniem. Co gdy nastapilo i stalo sie jasne, ze Magda
mafiosem nie byla, sama zainteresowana skwitowala krotko: „A wezcie
spierdalajcie!”. I poszla sobie, a za nia pognal przerazony Pawel. I jak tu
nie uwielbiac „Mafii”?
Najfajniej sie w nia gralo na wakacjach, na zaglach, pod namiotami, na
majowkach dlugasnych, kiedy nikomu sie nie spieszylo, kiedy dzieci jeszcze
nie bylo, albo na kolonie zeslane czy dziadkom opchniete. Teraz ci znajomi,
co maja juz swoje wyrosniete, graja z nimi, ale jak mowia, to jednak nie to
samo, wieksza grzecznosc musi panowac.
Swiadkiem takich emocji jak przy „Mafii” bylem chyba tylko przy „Monopoly”.
„Ty bys wlasnej matce kazal placic za mieszkanie!” – to kolezanka do
swojego owczesnego chlopaka, kiedy stanela mu na jednej z najdrozszych ulic
wyposazonej w kilka domow albo i hotel. Probowala negocjowac, twardy byl,
no to nie wytrzymala. Niedlugo potem sie rozstali, kto wie, czy nie w
zwiazku ze sporem w sprawie czynszu na planszy.
A! Zapomnialbym o podstawowce i „kropkach”, czyli uproszczonej wersji
starochinskiej gry go. Gdzies chyba w szostej, siodmej klasie przyszlo to
szalenstwo do naszej szkoly. Nagle zaczeli grac wszyscy, na kazdej
przerwie, szybko zorganizowalismy mistrzostwa. Bylem naprawde niezly,
zwykle w pierwszej trojce, obok – lata minely, a ja pamietam – Arka
Antonowicza i Artura Blaszkiewicza. Czasem i z nimi wygrywalem, ale zwykle
jednak nie, no coz, byli lepsi.
Kiedy jednak poznalem najlepsza z zon, okazalo sie, ze jesli chodzi o gry
analogowe, to jestem nikim. Co zreszta stalo sie powodem pomniejszych
klotni, oczywiscie niedorownujacym tym z powodu mojego palenia (nie pale
juz pol roku, jupi!), ale jednak. Bowiem Anka moglaby swego czasu grac w
„Pociagi” codziennie, a ja niekoniecznie. Potem sprobowalem, faktycznie
fajna gra, ale w amok nie wpadlem, za to pokajac sie musze za sceptyczny
poczatkowo stosunek do „Dixit”. No, toz to genialne jest! Jakie pole dla
pieknej (chorej zreszta tez) wyobrazni! A wczoraj dostalismy w prezencie
nowke o nazwie „Kroniki zbrodni”, wiec Panstwo wybacza, ale dosyc
pajacowania, czas sie wziac do roboty!
Marcin MELLER

Mizerski na bis
WLADZA OBNAZA ZAMIARY
Wedlug niektorych fakt, iz godlo ma przyrodzenie na wierzchu, moze
symbolizowac niecne zamiary obecnej wladzy wobec demokratycznego
spoleczenstwa i jego instytucji.
W galerii Dobro w Olsztynie doszlo do dzialan artystycznych, ktore wywolaly
niezdrowe podniecenie czesci widzow. Chodzi o wystawe z cyklu „Polacy
Europy”, w ramach ktorej mieszkancy Olsztyna i zaproszeni przez Miejski
Osrodek Kultury artysci performerzy przez dwa dni mogli na pustych plotnach
umiescic, co tylko chcieli. I, niestety, umiescili, a prokuratura szuka
obecnie winnych zdarzenia w celu ewentualnego postawienia im zarzutow.
O mozliwosci popelnienia przestepstwa prokurature powiadomili lokalni
dzialacze PiS zaniepokojeni dwoma duzymi plotnami, z ktorych jedno
przedstawialo orla przypominajacego godlo Polski bez korony i pazurow, a
drugie schodzaca z krzyza kobiete. Dzialacze zarzucili obrazom, ze godlo i
kobieta posiadaja fallusy, ktore z powodu tego, ze MOK jest miejska
instytucja kultury, obrazaja uczucia patriotyczne i religijne. Dorysowujac
narzad meski polskiemu godlu, autor dodatkowo dopuscil sie haniebnego i
obrzydliwego zabiegu jego zniewazenia, i to „za publiczne pieniadze”.
Co konkretnie ten autor chcial wyrazic, nie wiadomo. Wedlug niektorych
fakt, iz godlo ma przyrodzenie na wierzchu, moze symbolizowac niecne
zamiary obecnej wladzy wobec demokratycznego spoleczenstwa i jego
instytucji. Ale w opinii skarzacych plotno symbolizuje co najwyzej
estetyczne zwyrodnienie dyrektora MOK, pisarza Mariusza Sieniewicza, ktory
jest znany z tego, ze posiada „antynarodowe i antyreligijne zapatrywania”.
Nie mozna zreszta wykluczyc, ze wymierzone w dzialaczy PiS meskie narzady
nie sa pojedynczym wybrykiem, ale fragmentem grubszej afery, bo dyrektor
MOK nie kryl, ze wystawa to „efekt wspolpracy artystow z mieszkancami
Olsztyna”, a prace byly wielokrotnie przemalowywane po to, aby „powstal
wielowarstwowy obraz i portret codziennosci, w ktorym pojawia sie motywy
religijne, narodowe i patriotyczne”.
Na szczescie doniesienie do prokuratury swiadczy o tym, ze dzialacze PiS w
tak wielowarstwowej, nabrzmialej od seksu, codziennosci nie zamierzaja
uczestniczyc. I swoja zaangazowana postawa dali jasny sygnal, ze okazale
meskie przyrodzenie nie jest bynajmniej tym religijnym, narodowym i
patriotycznym motywem, ktorym kieruja sie w codziennej pracy dla Polski.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Puchar Swiata:
Kapitalny wystep Moniki Hojnisz
Monika Hojnisz zajela drugie miejsce w biathlonowym biegu indywidualnym na
15 kilometrow w Pokljuce. Polka przegrala o niespelna szesc sekund z Julia
Dzyma. Pozostale bialo-czerwone zajely odlegle miejsca.
Obecny sezon Pucharu Swiata rozpoczal sie nie jak planowano w Oestersund, a
Pokljuce. W Finlandii rowniez byly problemy z przeprowadzeniem zawodow. Z
powodu duzej mgly przelozono go ze srody na czwartek. Polske reprezentowalo
trzech Polakow Lukasz Szczurek, Andrzej Nedza-Kubiniec, Grzegorz Guzik i
cztery Polki Monika Hojnisz, Kinga Zbylut, Magdalena Gwizdon i Kamila Zuk.
– Trasa jest wymagajaca i dystans da sie we znaki. Postaram sie skupic na
strzelaniu, to powinno dac dobry wynik. Na igrzyskach ta taktyka sie
sprawdzila – oznajmila Hojnisz w rozmowie z serwisem biathlon.pl.
Jak powiedziala tak zrobila. 27-latka na pierwszych trzech strzelaniach nie
popelnila ani jednego bledu. Na ostatnim spudlowala raz. Do tego dolozyla
swietny bieg. Majac 47 numer dotarla na pierwszym miejscu z 13,6 sekundami
przewagi nad druga Paulina Fialkova. Do konca na trasie zostalo jeszcze
ponad 50 zawodniczek. Bezbledna na strzelnicy byla Julia Dzyma. Po ostatnim
strzelaniu miala ponad 15 sekund przewagi nad Polka, jednak Ukrainka na
trasie sporo stracila. Ostatecznie na mecie byla lepsza od Hojnisz
wyprzedzajac ja o niespelna szesc sekund. Podium uzupelnila Marketa
Davidova, ktora byla wolniejsza od Hojnisz o ponad 10 sekund.
Pozostale Polki zajely odlegle miejsca. Kinga Zbylut byla 57., Magdalena
Gwizdon uplasowala sie dwa miejsca nizej, a Kamila Zuk skonczyla 90.
To najlepszy start Hojnisz w Pucharze Swiata w karierze. Do tej pory tylko
raz stala na podium Pucharu Swiata. W 2013 roku zajela trzecie miejsce w
biegu masowym.

-Zmiany w Ekstraklasie:
Zapomnieli poslodzic
Od nowego sezonu zmiany regulaminowe dotyczace obcokrajowcow oraz mlodych
polskich pilkarzy.
Zniesiona zostanie zasada, ze na boisku w skladzie druzyny moze przebywac
jednoczesnie maksimum dwoch obcokrajowcow spoza Unii Europejskiej, a
wprowadzony zostanie obowiazek wystawiania w zespole minimum jednego
mlodziezowca.
O takich zmianach informuje „Przeglad Sportowy”. Nie sa to zreszta pomysly
nowe. Wydawalo sie, ze wejda one w zycie od tego sezonu, ale ostatecznie w
lipcu nie osiagnieto porozumienia i decyzja zostala odlozona. Kluby
protestowaly wowczas, by gre zawodnika do lat 21 okreslaly przepisy. Takie
obostrzenia obowiazuja juz we wszystkich klasach rozgrywkowych w Polsce
szczebla centralnego, poza ekstraklasa. W I lidze w kazdym zespole musi byc
minimum jeden mlodziezowiec, w II lidze trenerzy musza wystawiac dwoch
takich zawodnikow w pierwszym skladzie, szczebel nizej – trzech. Przepis,
oglednie mowiac, wielkiego entuzjazmu nie wywoluje. – Jesli mlodziezowiec
bedzie wystarczajaco dobry, to sam wywalczy sobie miejsce w skladzie. Nie
ma potrzeby stwarzania sztucznych przepisow. Dla mnie to klasyczne
podarowanie ryby, zamiast wedki – mowi byly reprezentant Polski, ekspert
telewizyjny Tomasz Lapinski.
W podobnym tonie wypowiada sie inny srebrny medalista olimpijski z
Barcelony, Grzegorz Mielcarski: – Przepisu tego nie mozna potepiac. Nie
jest to jednak pomysl, ktory zrewolucjonizuje polska pilke i poprawi jej
jakosc. I faktycznie nie sposob krytykowac PZPN za taka probe, ale
problemem naszego futbolu jest przede wszystkim szkolenie kandydatow na
pilkarzy i trenerow. Przepis o przymusowej grze pilkarza ponizej 21. roku
zycia w podstawowym skladzie tego nie poprawi. Podobnie jak nie zmienil nic
wprowadzony kilka lat temu zakaz gry zawodnikow spoza UE. Jego wprowadzenie
tez mialo w zalozeniu spowodowac, ze kluby przestana szukac wzmocnien za
granica, a odwazniej postawia na polska mlodziez. I oczywiscie nic takiego
sie nie stalo – przynajmniej nie w stopniu zauwazalnym – a dzis kluby
przeforsowaly rezygnacje z tego rozwiazania. Stawianie na mlodziez jest od
jakiegos czasu w polskich klubach modne, bo wszyscy wiedza, ze wychowanie
pilkarza to szansa na duze pieniadze. – Przepis nie sprawi jednak nagle, ze
kluby niestawiajace na mlodziez uruchomia akademie lub wszystko
przewartosciuja i skupia sie na szkoleniu – analizuje Lapinski. – Natomiast
te, ktore i tak postawily na wychowankow i akademie, nie potrzebuja byc
mobilizowane przez przepisy. Pytanie, czy wprowadzajac takie rozwiazanie,
PZPN i Ekstraklasa SA nie wylewaja dziecka z kapiela. Mlodziezowcy, ktorym
miejsce w skladzie zostanie podarowane ze wzgledu na PESEL, a nie na
umiejetnosci, beda wychowywani pod kloszem i pozniej moga miec powazne
problemy z rywalizacja. – Sam prowadze akademie i widze, ze mlodziez
dzisiaj potrafi byc bardzo roszczeniowa. Oczywiscie krytykowanie tego
pomyslu moze byc zle odebrane, ale moim zdaniem to mieszanie herbaty bez
wczesniejszego poslodzenia – mowi Mielcarski. Na razie – jeszcze bez nowych
zasad – w 18. kolejce ekstraklasy dojdzie w niedzielny wieczor do meczu na
szczycie. Lider, czyli Lechia Gdansk, podejmie Legie, w ktorej ostatnio
regularnie wystepuje dwoch mlodziezowcow: bramkarz Radoslaw Majecki i
pomocnik Sebastian Szymanski.
Piotr ZELAZNY
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *