Dzien dobry – tu Polska – piątek, 24 maja 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 139 (5168) 24 maja 2019 r.

Opetala mnie wczoraj przemozna chcica zeby napisac cos o jakims Porzadnym
Facecie.
Rozejrzalem sie dookola, no i…macie:
Pomnik Feliksa „Papy” Stamma, legendarnego trenera stoi od wczoraj na
placu Mirowskim w Warszawie, tuz przy hali Gwardii, gdzie w 1953 roku
polscy piesciarze zdobyli piec zlotych medali podczas rozegranych tam
mistrzostw Europy.
Odsloniecia pomnika dokonali prawnuczka trenera, Paula Stamm oraz znany
aktor i wielbiciel boksu Daniel Olbrychski. Aktor w plomiennym przemowieniu
przypomnial czasy, gdy w latach 60 – tych przygotowywal sie do filmu
„Bokser”, a Stamm, wraz z najslynniejszymi swoimi wychowankami, uczyl go
tej dyscypliny.
Pomnik jest imponujacy, ma 260 cm, zostal wykonany z brazu, a autorem
projektu jest mlody bulgarski rzezbiarz Lubomir Grigorow. Paula Stamm,
zalozycielka fundacji Feliksa Stamma podkresla, ze glownym fundatorem
projektu jest znany przedsiebiorca Zbigniew Jakubas, oraz ci wszyscy
ktorzy, ktorzy kupujac pamiatkowe cegielki wsparli te piekna inicjatywe.
W uroczystosci na placu Mirowskim uczestniczylo wielu znanych piesciarzy,
miedzy innymi ostatni polski mistrz olimpijski w boksie, Jerzy Rybicki,
trenerzy i przedstawiciele innych dyscyplin. Byly tez wladze Warszawy, na
czele z prezydentem Rafalem Trzaskowskim.
Byl tez 97 – letni Julian Dudy, ktory w 1953 r za swoja cala miesieczna
pensje kupil bilety na rozgrywane w Hali Gwardii mistrzostwa Europy i
uczestniczyl w tym niezwyklym sportowym swiecie. – Wokol byly gruzy i
zgliszcza, a nasi bokserzy wygrywali walke za walke dajac nam tyle radosci.
Do konca swoich dni tego nie zapomne. Polski boks za sprawa „Papy” Stamma
powstawal jak Feliks z popiolow – powiedzial naoczny swiadek wydarzenia.
No i prosze: z „jednego porzadnego” zrobila sie cala gromadka. Ze tez sie
udalo az tylu zebrac!
No, ale Stamm, to Stamm, a nie zaden Kaczynski, czy tfu!- Macierewicz! –
Wasz:
Gargamel Pokrzepiony

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8696 PLN Euro: 4.3107 PLN Frank szw.: 3.8343 PLN Funt:
4.8852 PLN Gielda 23.05. 2019 r. godz. 17.00 WiG 56568.36 (+0.39%)
WiG30 2511.12 (+0.31%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.78 PLN Euro: 4.23 PLN
Funt: 4.88 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.74 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 4.81 PLN

Pogoda w kraju
Deszcz stopniowo zanika i zaczyna wracac sloneczna pogoda Temperatura
maksymalnie od 16 stopni C na Podkarpaciu do 23 st. C na Dolnym Slasku.

O-k-R-u-C-h-Y
———————-
Byly juz prezes Stoczni Szczecinskiej, Andrzej Strzebonski, powiedzial
calkiem niedawno: – Postanowilismy sie zaangazowac w sport, poniewaz po
kilkunastu latach przerwy musimy wyjsc do ludzi. Nie mozemy ograniczac sie
tylko do budowy statkow. Szukamy wyjscia na zewnatrz, zeby pokazac
mieszkancom, ze stocznia znowu istnieje i wstala z kolan.
Jak wiadomo, Stoczni Szczecinskiej budowanie statkow nie bardzo wychodzi.
Szybko okazalo sie tez, ze i sport to nie jest dobra dla tej firmy branza –
siatkarski klub Stocznia, ktorego Stocznia Szczecinska zostala generalnym
sponsorem, spektakularnie zakonczyl dzialalnosc pod koniec ubieglego roku.
Sprawa skonczy sie w sadzie. Zarzad siatkarskiego klubu zazadal 9,3 mln zl.
A to dopiero poczatek roszczen.
A wiec – ani statki, ani sport. Co dalej, Stocznio Szczecinska? Moze na
poczatek przydaloby sie dobry prezes, niekoniecznie z politycznego nadania.
(K.L.)
———————-
Wybory za pasem a rozwiazanie wszelakich kwestii w naszym kraju jest
bajecznie proste a mianowicie :
CZTERY PUNKTY i SPOKOJ
1/ Krzyz przeniesc do kosciola
2/Lecha przeniesc na Powazki.
3/Jaroslawa przeniesc na emeryture.
4/PiS przeniesc na smietnik historii
……. i bedzie spokoj w tym pieknym kraju !
(Lech R. Lyczywek)
—————————————————————–
Wyborcze Memento:
Nie byloby swin przy korycie gdyby nie barany przy urnach
(Katarzyna R.- Polka z wIEDNIA)
————————————————————
W ubieglym roku posel PO Obrycki nazwal komisarza PZM Pawla Brzezickiego
„Wilkiem z Pazimu”, zarzucil mu „kreatywna ksiegowosc” i „konfabulacje w
podawaniu danych”. Sprawa trafila do sadu, ktory stwierdzil, ze nie jest
wladny rozstrzygac sporow politycznych.Brzezicki uwaza natomiast ze posel
Norbert Obrycki zaslonil sie immunitetem poselskim, bo nie mial odwagi
stanac do merytorycznego sporu.
– Na pewno pociagniemy sprawe dalej, wystapimy o zdjecie immunitetu z pana
Obryckiego i wtedy juz bedziemy rozmawiac z panem Obryckim, a nie z panem
poslem Obryckim. Mysle, ze wowczas zostanie on ukarany za to, co
powiedzial; za swoje obelgi pod adresem PZM i moim osobiscie – zapowiedzial
Pawel Brzezicki.
Jak twierdzi Brzezicki zarzucanie prowadzenia „kreatywnej ksiegowosci” i
„konfabulacji danych” podwaza wiarygodnosc Grupy PZM wsrod kontrahentow.
(PR Szczecin- nad K.L.)
————————————————–
ARCYKSIAZE GLODZ
Abp Slawoj Leszek Glodz powoli staje sie ikona Kosciola – tego oderwanego
od wspolczesnego swiata, spolecznych emocji, z monopolem na racje.
Znajomi arcybiskupa opowiadaja, ze mimo studiow i awansow Slawoj Leszek
Glodz to syn Podlasia. A tam wierni wciaz pokornie chyla czolo i caluja
ksiedza w rabek sutanny. Dlatego dzis hierarcha moze miec problem nie tyle
ze zrozumieniem (ma opinie czlowieka inteligentnego) zmian, ktore nastepuja
w relacji spoleczenstwo – Kosciol, ile z ich akceptacja i dostosowaniem sie
do nowych realiow.
Wbrew wizerunkowi zazywnego sybaryty abp Glodz jest starannie wyksztalcony.
Po dwoch latach w Szudzialowie zostal wyslany na studia do Paryza. Tam w
Instytucie Katolickim studiowal prawo kanoniczne. Potem dokonczyl ten
kierunek na KUL. Doktorat zrobil w Papieskim Instytucie Orientalnym w
Rzymie. Kariera imponujaca – mlody duchowny na krotko wrocil do kurii
arcybiskupiej w Bialymstoku. Potem przez 10 lat byl w watykanskiej
Kongregacji Kosciolow Wschodnich. Mial wiec dosc czasu, by wyrobic sobie
znajomosci na wysokim szczeblu i nauczyc sie koscielnej dyplomacji.
Salony
Wrocil do Polski w 1991 r. z konkretnym zadaniem. Jan Pawel II przywrocil
ordynariat polowy i mianowal Glodzia biskupem polowym Wojska Polskiego.
Glodz zostal wyswiecony na biskupa na Jasnej Gorze. Bylo to zaskoczenie,
szeptano, ze Lech Walesa wolalby kogos innego – byc moze kapelana
Solidarnosci Henryka Jankowskiego – ale Kosciol stanal okoniem. Mimo
wszystko Glodz szybko zlapal kontakt z prezydentem. Z jego rak dostal
wielki awans na stopien generala brygady, a juz w 1993 r. byl generalem
dywizji. Zreszta te awanse zagwarantowaly po latach abp. Glodziowi suta
emeryture, ktora ekscytuja sie tabloidy – 10 tys. zl miesiecznie i
jednorazowo cwierc miliona, kiedy odchodzil z wojska.
Walesa nie szczedzil tez biskupowi orderow – w 1995 r. odznaczyl go Krzyzem
Oficerskim Polonia Restituta. Przypadli sobie do gustu. Biskup-general bral
nawet udzial w slynnym obiedzie drawskim, na ktorym w obecnosci Walesy
wojskowi dowodcy wymowili posluszenstwo cywilnemu ministrowi obrony. Choc
wybuchl skandal. Gdy Walesa przegral wybory, Glodz szybko ulozyl sobie
stosunki z jego nastepca Aleksandrem Kwasniewskim i jego otoczeniem. Lubili
sie z Jozefem Oleksym i Ryszardem Kaliszem, ktoremu hierarcha udzielal
slubu.
W karierze na pewno pomagalo mu, ze byl skuteczny. Odbudowal ordynariat
polowy, stworzyl siec parafii wojskowych. Wojskowa wierchuszka rwala sie,
by zmyc z siebie grzech sluzby dla poprzedniego systemu. A Glodz szedl jak
taran. Powolywal sie na wplywy polityczne albo zaskarbial wzgledy,
odwiedzajac polskich zolnierzy sluzacych na misjach w Kosowie, Syrii,
Libanie czy Iraku.
Przydawaly mu sie talenty towarzyskie, jowialnosc, bezposredniosc, takze
sklonnosc do biesiadowania. Ta ostatnia zapracowal na przydomek Flaszka.
Slynal z mocnej glowy. Totez nie wszystkim te biesiady wyszly na zdrowie.
Wybuchl skandal, gdy prezydent Kwasniewski w Charkowie (w 1999 r.) chwial
sie nad grobami polskich oficerow. Pozniej wyszlo na jaw, ze w samolocie
wypil z Glodziem sporo whisky, tylko ze po biskupie nie bylo tego widac.
Slawoj Leszek Glodz ma sklonnosc do politycznych wolt – kiedy lewica
przegrywala, on zeglowal coraz bardziej na prawo. W podziemiach jego
rezydencji doszlo w 2005 r. do brzemiennego w skutki spotkania Jaroslaw
Kaczynski – Roman Giertych – Andrzej Lepper. Wsrod obecnych byl
redemptorysta ojciec Tadeusz Rydzyk. Wtedy urodzila sie koalicja, dzieki
ktorej PiS pierwszy raz siegnelo po wladze. „Jesli ktos byl ojcem
chrzestnym koalicji, to Glodz, a jego pomocnikiem Rydzyk” – mowil po latach
„Super Expressowi” Andrzej Lepper.
Slawoj Leszek Glodz byl juz wtedy arcybiskupem, metropolita
warszawsko-praskim i, co ciekawe, przewodniczacym Zespolu Biskupow ds.
Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja. Na Pradze rzadzil twarda reka,
korzystajac z tego, ze potrafil zalatwic wiele z politykami na szczeblu
rzadowym i samorzadowym. Gdy wiosna 2008 r. Benedykt XVI mianowal go
metropolita gdanskim, takze tu Glodz chcial rzadzic po wojskowemu. Jednak
szybko skonfliktowal sie z samorzadowcami, sympatyzujacymi z opozycja i
poprzednikiem Glodzia abp. Tadeuszem Goclowskim. Trojmiasto nie chcialo sie
pogodzic z dyktatorskimi zapedami metropolity i jego zamilowaniem do
bogactwa i luksusu.
Posiadanie
Styl zycia abp. Glodzia jest daleki od tego, ktory propaguje papiez
Franciszek. Zatem kiedy nastal w Watykanie wraz ze swoja wizja Kosciola
skromnego, rezygnujacego z luksusow, media tym chetniej opisywaly stan
posiadania metropolity gdanskiego. Zwlaszcza tzw. palac z kolumnowym
frontonem w rodzinnej wsi Bobrowka na Podlasiu: marmurowe podlogi, stylowe
meble, zyrandole z porozy jeleni, a takze portrety pana domu oprawne w
bogate ramy, fortepiany, porcelanowe figurki i inne detale. Do tego sa
jeszcze grunty (20 ha). „Newsweek” wycenil ich wartosc na okolo milion
zlotych. A budynki na dwa, a nawet trzy razy tyle. Kilka bocznych sal
palacu zajmuje Centrum Charytatywno-Opiekuncze Caritas Bobrowka
(finansowane przez PFRON warsztaty terapeutyczne, zabiegi dla
niepelnosprawnych). Reszta to komnaty arcybiskupa.
W Bobrowce spedza wakacje, oddajac sie pracom gospodarskim i zyciu
towarzyskiemu. W niewielkiej wiosce jest kosciol pomocniczy, zbudowany
dzieki jego staraniom ponad cwierc wieku temu. W 2016 r. na 25-lecie
swiatyni zjechali tu ministrowie Krzysztof Jurgiel, Jan Szyszko i Jaroslaw
Zielinski, parlamentarzysci PiS oraz ojciec Tadeusz Rydzyk. A Radio Maryja
i Telewizja Trwam nadawaly z Bobrowki na zywo.
Kiedy abp Glodz zostal metropolita gdanskim, nie zadowolil sie tzw.
apartamentem papieskim w Oliwie (uswietnionym bytnoscia Jana Pawla II).
Zabral sie za remont zabytkowego Kolegium Jezuickiego w Gdansku Oruni z
przeznaczeniem na swoja prywatna rezydencje. Przeprowadzil sie tam w
styczniu 2011 r. Dla zabytku to korzystny bieg zdarzen. Estetycznie tez
jest w porzadku, bo remont byl pod nadzorem konserwatora.
Pozostalo pytanie o zasadnosc poniesionych wydatkow na tle innych potrzeb
kurii. Niektorzy uwazaja, ze ta rezydencja jest po to, by metropolita Glodz
nie musial patrzec na apartamenty, w ktorych mieszkal arcybiskup senior
Goclowski (zmarly w 2016 r.). Bylo tajemnica poliszynela, ze sie nie
lubili, choc zachowywali pozory. Ale jest tez inny argument. W Oliwie
wszystko jest blisko siebie: katedra, kuria, seminarium duchowne. Widac,
kto przyjezdza, kto wyjezdza. Za to Orunia zapewnia dyskrecje. Do opinii
publicznej rzadko dociera, kogo gospodarz goscil. Rzadko cos wycieka. I nie
za wiele – jak latem 2018 r., gdy gospodarz wyprawial ogrodowe party z
grillem z okazji 73. urodzin. Ktos strzelil foty zza plotu, stad wiadomo,
ze wsrod licznych gosci byli ojciec Rydzyk i szef Solidarnosci Piotr Duda.
A procz jadla i napojow byla orkiestra, piosenki, toasty.
W sumie mieszkanie w rezydencji oznacza przyjemna izolacje. Od wscibskich
oczu i szarej codziennosci. Jest przy niej spora dzialka (3300 m kw.).
Prezydent Gdanska przekazal ja Kosciolowi za 1 proc. wartosci „na cele
dzialalnosci sakralnej” w zamian za zrzeczenie sie roszczen do fragmentu
parku Oliwskiego. Na tej dzialce arcybiskup ulokowal swoje daniele. W
mediach byly smichy-chichy. Bo jak wpisac zwierzaki w funkcje sacrum
wyznaczona gruntom? W koncu na dzialce stanela figura Matki Boskiej. Mimo
to gdanscy radni nabrali watpliwosci. Skutek? Odebrali prezydentowi
mozliwosc samodzielnego decydowania o oddawaniu gruntow Kosciolom za 1
proc. wartosci.
Nawet dzis, gdy abp Glodz znalazl sie na cenzurowanym, nie brak osob, ktore
uwazaja, ze bardziej niz kwestia stosunku do pedofilii w Kosciele obciaza
metropolite jego sklonnosc do blichtru. Nawet jesli opisywane wspanialosci
zafundowal sobie, zanim nastal obecny papiez. – Duch Franciszka? My,
prawnicy, mamy takie powiedzenie: to sie u nas nie przyjelo – zartuje
czlowiek z kregow kurii.
Ryszarda SOCHA

Widziane z burty
NAGLE OBJAWIENIE, CZY CZYSTY KONIUNKTURALIZM?
Od poniedzialu ubieglego tygodnia media w tym i nasza gazetka kreca sie
wkolo
„Tylko nie mow nikomu”. Fakt, ze film o takim tytule sklonil wszystkich do
mowienia o nim dowodzi, ze mimo dobrej zmiany nadal obowiazuje zasada:
” chcesz aby wszyscy o czyms rozprawiali? – uczyn z tego tajemnice”
Dowodzi tez i tego, ze polscy duchowni o Biblii nie maja zielonego pojecia.
Wszak ta Ksiega poucza iz nie ma nic takiego co by bylo ukryte a co nie
bedzie
wszystkim znane a to co w sekrecie szeptane- bedzie gloszone na placach.
Branie na powaznie biblijnych nauk, na pedofiliow w sutannach raczej by nie
wplynelo.
Powinno jednak wplynac na ocene tego co wywola wezwanie „by nic nikomu nie
mowic”.
Bikupia ocena ujeta zostala w tym jednym „..byle czego nie ogladam…”
A tu w tydzien film Siekielskich obejrzalo doslownie pol Polski.
W tej sytuacji zmiana tonacji wypowiedzi niektorych hierarchow koscielnych
musi zastanowic – czy jest to efekt objawieniowej mocy tego obrazu
czy czysty koniunkturalizm.
Stawiam na to drugie. Pierwsze wymagalo by braku wiedzy.
A jakos trudno uwierzy w brak wiedzy o swoich czlonkach w Korporacji ktora
kandydatow na etapie seminaryjnej „kandydatki”, poddaje
bezprzykladnemu procesowi ksztaltowania mysli, uczuc i postaw majac przy tym
mozliwosc kontroli 7/24 wszystkich aspektow, zycia wlacznie z „kontola
przescieradel”.
A potem, od inicjacji poprzez caly okres „aktywnego czlonkostwa” uzaleznia
tych czlonkow
we wszystkim – finansach, karierze, zyciu codziennym, majac przy tym nadal
pelna mozliwosci kontroli
mysli, mowy i uczynkow. Czy moze byc miejsce na cos ukrytego w scisle
hierarchicznej korporacji
ktora ma takie mozliwosci kontroli i jeszcze na dodatek wymaga
bezwzglednego posluszenstwa
i ktora od setek lat powiela podobne schematy?
Jesli Biskup twierdzi, ze czegos istotnego o jednym ze swych podwladnych
nie wie
(a preferencje seksualne dla KK zgodnie z gloszonymi zasadami sa jednymi z
najistotniejszych)
to albo rozmija sie z prawda albo nie powinien byc Biskupem.
Czy Kapitan na statku moze miec wiedze o wszystkim, co sie na burcie
dzieje?
Coz, to jednak troche iluzoryczne wymaganie napedzane alegoria „pierwszego
po Bogu”
A jednak to on ponosi odpowiedzialnosc.
Czujecie podobienstwo?
I to by bylo wszystko o potencjalnej zmianie u koscielnych hierarchow.
Starszy WAJCHOWY
————————————————
Gargamel: piszac swoj tekst, Autor jeszcze nie wiedzial (bo niby skad mial
wiedziec), ze jego przewidywania zostana przez Biskupow (wszystkich,
zbiorowo!) spelnione w liscie do Wiernych, ktory ma byc przeczytany w
niedziele we wszystkich kosciolach w Polsce i wszedzie tam, gdzie polski
kosciol ma swoje parafie, a ja go w 100 procentowej calosci, bez skrotow i
przeinaczen, wydrukuje w jutrzejszej gazetce. Dlugie to, ale wykazcie
cierpliwosc i przeczytajcie uwaznie, chociaz coraz to bedziecie musieli
przecierac oczy lub martwic sie, ze was- mimo obrzydliwej trzezwosci-
dopadaja jakies omamy czy zludzenia. Z tresci listu wynika bowiem np.
ciekawostka, ze arcybiskup Slawoj Leszek Glodz, bedacy dotad ozdoba
polskiego Kosciola (czytaj powyzej) raptem, z godziny na godzine, stal sie
tego Kosciola zakala, a tysiace „niezlomnych” ksiezy, ktorzy z oburzeniem
odrzucali „wrogie ataki na Kosciol” zostaly przez swoich Hierarchow nagle i
niespodzianie, zrobione w tzw. chuj. Koscielny obyczaj ciekawy jest
nazdzwyczaj…

Holdys w „Newsweeku”
MINISTER ZIOBRO MA LUDZI ZA DEBILI
Wracalem ze Slaska do domu kretymi objazdami, gdy zrownal sie ze mna
radiowoz z czerwonym lizakiem w oknie. Zjechalem na pobocze. Uprzejmy
policjant zapytal, czy wiem, dlaczego mnie zatrzymal. Nie wiedzialem.
„Esemesowal pan” – odparl i wskazal zamontowany na szybie smartfon. Chwile
wczesniej stukalem palcem w wyswietlacz, korzystalem z GPS, nagle wyskoczyl
na ekranie komunikat MSWiA o zblizajacej sie burzy gradowej. Przeslonil
mape, musialem stuknac, by znikl. Policjant pokiwal glowa, oddal mi
dokumenty, zyczyl szerokiej drogi i pouczyl: „Niech pan pamieta, ze nie
wolno stukac w smartfona podczas jazdy”. „OK”. Pojechalem dalej.
Nastepnego dnia jechalem taksowka do centrum miasta. Przed kierowca
identyczny smartfon na szybie z GPS, obok tablet korporacji z wyskakujacymi
na ekranie zleceniami. Kierowca zerkal w jego kierunku, polujac na kolejny
kurs i co jakis czas stukal palcem w ekran, ale nie mial szczescia. Ktos
byl szybszy i kradl mu adres. Polowanie trwalo. Towarzyszylo nam radio,
donoszace takie wiadomosci, ze pan taksowkarz warknal w pewnej chwili: „To
skurwysyny jedne” slyszal pan, co zrobili?”. Dzisiejsze czasy wymagaja
podzielnosci uwagi.
Minister Ziobro ma innych ludzi za debili. Z wypiekami na twarzy wygladal,
jakby uprawial seks, gdy poniewieral Sejmem, ironicznie apelujac do poslow
opozycji, by skorzystali z mozgow. Referowal zmiany w kodeksie karnym,
ktore inni prawnicy wysmiali. Ani slowa o pedofilii w Kosciele. W to
miejsce rzucal o sciane Polanskim, Trynkiewiczem, dowodzac, ze nic nie
skumal z filmu braci Sekielskich. Krzyczal, ze on by skazanych na odsiadke
ludzi nigdy nie wypuscil z pierdla. Obled. Mnie jednak przeszly ciarki z
innego powodu.
Kiedy w 1973 r. rzadzacy w ZSRR komunisci postanowili rozprawic sie z
pisarzem noblista Aleksandrem Solzenicynem, wydano dekret pozbawiajacy go
obywatelstwa kraju „za dzialalnosc na szkode panstwa”, skuto w kajdanki i
wsadzono do samolotu. Wyladowal w Niemczech bez prawa powrotu. Zgodnie z
prawem (dokladnie tego samego obawial sie Lech Walesa i nie polecial po
odbior Nagrody Nobla). Kiedy Wladimir Bukowski protestowal przeciwko
sowieckiemu systemowi represji, skorzystano z prawa o przymusowym leczeniu,
uznano go za wariata i zamknieto w psychiatryku. Tam faszerowano go lekami,
niczym Jacka Nicholsona w „Locie nad kukulczym gniazdem”. Gdy w PRL
minister kultury oglosil w zarzadzeniu, kto moze wystepowac na estradzie
(tzw. weryfikacje), oficjalnie mialo to podniesc poziom wystepow, ale de
facto wladze mogly te uprawnienia odebrac, jak zespolowi Plastic People of
Universe w Czechoslowacji (dostali tym sposobem zakaz wystepowania).
Za kazdym razem korzystano z istniejacego przepisu stworzonego w innym
celu. W PRL dali sie na takie „luki” nabrac najwieksi mysliciele opozycji,
gdy negocjowali z komunistami ustawe o cenzurze. Zapewniono w niej
calkowita wolnosc slowa, jedynie dodano niewinny zapis o „zakazie
publikowania tresci mogacych wywolac niepokoje spoleczne”. W sumie
zrozumiale, ale to wystarczylo. W oparciu o te niewinna „luke” nawet
niektore nekrologi nie mogly byc wydrukowane, nie mowiac o ksiazkach,
piosenkach Ewy Demarczyk czy artykulach w prasie. Cenzura szalala jak nigdy.
Prawo zakazujace komunikowania sie za pomoca smartfona podczas jazdy autem
– co uwazam za sensowne – dopuszcza poslugiwanie sie tabletem przez
taksowkarzy. Hm. Ja to naprawde rozumiem. To ich narzedzie pracy. Ciekawi
mnie jedynie, czy jest na to zgoda w przepisach, czy moze jest to luka, z
ktorej korzystaja. Polskie ustawy tworza w 24 godziny dyletanci, a potem
siedem razy poprawiaja jeden dokument. Ale tez czesto tworza je cynicy i
klamcy. Zostawiaja luki dla kumpli, by sie oblowili (slynne „lub
czasopisma” Jakubowskiej), albo pod pozorem korzysci obywatelskich
zastawiaja pulapki na przeciwnikow politycznych (Kuchcinski, ktory odbiera
poslom prawo zadawania pytan, horrendum).
Od jednego z poslow wiem, ze w nowym kodeksie karnym pojawil sie zapis
nakazujacy niezwloczne powiadomienie prokuratury, jesli sie cos wie o
przestepstwie. Inaczej grozi wiezienie.
I to mnie dzgnelo. Jesli tak to brzmi – Sekielski nie nakreci kolejnego
filmu (o SKOK-ach). On juz cos wie. Natychmiast powinien isc z tym do
prokuratury (obym sie mylil). Wszystko, co wychodzi spod reki Ziobry,
nalezy przeswietlic tomografem. Jestem pewien, ze wnikliwy prawnik przerazi
sie iloscia zla, jakie tam zostalo ukryte.
Zbigniew HOLDYS

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– Dzialka Mateusza Morawieckiego – a raczej jego zony – zaczyna przypominac
szafe pelna trupow. „Gazeta Wyborcza” zapowiedziala kolejne sensacyjne
odkrycie w tej sprawie. „Dlaczego warta 4 mln dzialka zostala
sprzedana/kupiona za 700 tys? „W jutrzejszej (piatkowej – przyp. Egon
Olsen) ‚Gazecie Wyborczej’ szukamy odpowiedzi z Wojciechem Czuchnowskim. A
to dopiero poczatek niespodzianek” – pisze na Twitterze Jacek Harlukowicz,
wspolautor materialow o dzialce Morawieckiego. „Jutro w ‚Wyborczej’ kolejna
orka na dzialce premiera Morawieckiego, kupionej od Kosciola. Tym razem z
Watykanem w tle” – dodaje Roman Imielski, wydawca GW.
——–
– Podczas wizyty w podkrakowskim Biezanowie Mateusz „Pinokio” Morawiecki
zapewnil mieszkancow, iz sa oni bezpieczni dzieki zbiornikowi retencyjnemu,
ktory zbudowano „w calosci ze srodkow krajowych”. To samo napisal pozniej
na Twitterze. Premier bardziej minac sie z prawda juz chyba nie mogl.
Zbiornik sfinansowal bowiem samorzad gminny (3mln), urzad wojewodzki
(67tys) a brakujace 11mln zl pochodzilo z fundyszy europejskich. Nie minelo
kilka godzin, a juz pojawil sie urzednik, ktory wzial wine na siebie.
„Przepraszam Prezesa Rady Ministrow Pana Mateusza Morawieckiego za
wprowadzenie w blad w temacie finansowania budowy zbiornika retencyjnego
Biezanow” – napisal w oswiadczeniu wyslanym do mediow zastepca dyrektora ds
powodzi i suszy Regionalnego Zarzadu Gospodarki Wodnej w Krakowie Radoslaw
Radon. Radon stwierdzil, ze podczas spotkania z premierem zastosowal „skrot
myslowy dotyczacy wykorzystania srodkow finansowych przeznaczonych na
budowe zbiornika retencyjnego”. Skazany za klamstwa w trybie wyborczym
Morawiecki tym razem znalazl kozla ofiarnego. Taki sprytny sie zrobil…
——–
– Na antenie TVP Info odbyla sie debata przedstawicieli wszystkich
komitetow, ktore juz 26 maja powalcza w wyborach do PE. PiS reprezentowala
Jadwiga Wisniewska. Zapytana o wprowadzenie euro w Polsce poslanka
stwierdzila, ze „euro jest gwarancja wzrostu gospodarczego Polski”. Co
ciekawe, Wisniewska uzyla tego zwrotu dwa razy, mimo iz Jaroslaw Kaczynski
wyraznie mowil, ze PiS nie jest za wprowadzeniem w Polsce wspolnej
europejskiej waluty.
——–
– „Chce byc fair wobec kolegow z PiS i uwazam, ze sa powody, dla ktorych
mozna w niedziele oddac glos na partie Jaroslawa Kaczynskiego. Jesli…” –
napisal Radoslaw Sikorski. Po czym zaczal dluga wyliczanke. „Jesli uwazasz,
ze ksiezy i biskupow nie obowiazuje kodeks karny – glosuj na PiS”,
„Uwazasz, ze Macierewicz byl zbawieniem dla armii, Zalewska dla szkol a
Jurgiel dla rolnictwa – glosuj na PiS”, „Uwazasz, ze Lech Kaczynski byl
wyzszy i wiekszy od Jozefa Pilsudskiego – glosuj na PiS”, „Nie lubisz
Arabow, nawet jesli to sa konie w polskich stadninach – glosuj na PiS” –
wymienia na Twitterze Sikorski. Nie omieszkal wspomniec tez o aferze ze
Srebrna czy o niebotycznych wyplatach w NBP. Internauci i komentatorzy
poszli w slad za Politykiem KE i dopisywali swoje powody, dla ktorych
„warto” glosowac na PiS w niedzielnych wyborach. „Jesli KONSTYTUCJA Ci
przeszkadza, glosuj na PiS”, „Jesli podobaja Ci sie naziole na Jasnej Gorze
i Marszu Niepodleglosci – glosuj na PiS”, Jesli chcesz kupowac dzialki od
kurii za bezcen…”, „Jesli uwazasz, ze mozna bezkarnie wycinac Puszcze,
lasy i polowa na zwierzeta…” – przescigali sie w pomyslach pod postami
Sikorskiego.
——–
– Planszowka „Monopoly” ma na tyle uniwersalne zasady, ze mozna ja osadzic
w dowolnych realiach. Byly juz edycje z „Gra o Tron”, Pokemonami a nawet
Lechem Poznan. Teraz przyszedl czas na wersje, ktora idealnie wpisuje sie w
pierwotne zalozenia gry – „Kleropol”. Zadaniem graczy – podobnie jak w
pierwowzorze – jest zdobycie jak najwiekszego majatku. „Inspiracja bylo
stworzenie gry, ktora w przystepnej formie moze przyblizyc szerokiemu gronu
odbiorcow kwestie zwiazane z uprzywilejowaniem Kosciola w Polsce” – mowi
Grzegorz Przydatek, przedstawiciel wydawcy. „Przygotowujesz informacje o
prawidlowym wzorcu strojow kobiecych. Oglaszasz, ze kobiety w spodniach, to
w oczach Pana obrzydlistwo. Placisz 500 zl za film edukacyjny” – czytamy w
opisie jednej z ponad 100 kart, z ktorych korzystamy w grze. Brzmi
absurdalnie? Alez to autentyczne slowa ks. Murzinskiego! Wszystkie karty w
grze sa inspirowwane prawdziwymi zdarzeniami, ktore mialy miejsce w polskim
Kosciele. Karty dotycza kwestii obyczajowych (np. bojki ksiezy), niejawnych
finansow, calej masy zwolnien podatkowych, zaangazowania sie w polityke,
transferow duzych srodkow ze strony Panstwa, oszustw o charakterze
kryminalnym (np. wyludzenie przez Salezjan ponad 400mln kredytow). Gra nie
porusza tematyki wykorzystania seksualnego i pedofilii. Autor uznal, ze nie
sa tematy dla wesolej w zalozeniach gry. Pomimo, ze gra dotyczy spraw
naszego kraju, wydawana jest w Czechach. Analogiczna sytuacja miala miejsce
przy produkcji „Kleru” Wojtka Smarzowskiego – nikt nie chcial wpuscic ekpy
filmowej do polskich kosciolow. Nasi poludniowi sasiedzi nie maja z tym
problemow. Autor gry chce pozostac anonimowy. „Kleropol” bedzie dostepny w
sprzedazy juz w czerwcu, tylko przez internet.
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

No i co Pan na to, Panie Stefanku?
KOLUMBIA DO PRZODU, POLSKA DO TYLU
Od porazki z Kolumbia 0:2 rozpoczela reprezentacja Polski mistrzostwa
swiata do lat 20. Przed rokiem, na mundialu w Rosji pierwsza reprezentacja
przegrala z Kolumbia 0:3. Mozna mowic o prawidlowosci, na pewno nie o
przypadku.
Mlodzi Polacy bardzo chcieli i jeszcze bardziej nie mogli. Kolumbijczycy
byli od nich lepsi technicznie, szybsi, sprawniejsi, wyzej skakali. A do
tego atakowali juz na naszej polowie, utrudniajac nam przyjecie pilki i
rozegranie akcji. Przez poltorej godziny udalo sie nam tylko kilka razy
podejsc pod ich pole karne. Pierwszy rog wywalczylismy w 45. minucie. Nie
oddalismy ani jednego celnego strzalu. Przy ogromnej przewadze Kolumbii
mozna powiedziec, ze wynik 0:2 nie oddaje roznicy poziomow.
W wyjsciowej jedenastce znalazlo sie siedmiu zawodnikow z polskich klubow
ekstraklasy i pierwszej ligi. Ale miedzy nimi, a pilkarzami z Leeds,
Norymbergi, Leverkusen czy Stuttgartu nie bylo zadnej roznicy. Wszyscy
wtopili sie w szarosc. Powazny blad przy pierwszej bramce popelnil akurat
ten, ktory mial byc filarem linii obrony – stoper Sebastian Walukiewicz z
Pogoni. Ale wszyscy je robili, z innymi ligowcami Bartoszem Sliszem z
Lubina i Tomaszem Makowskim z Lechii wlacznie. Radoslaw Majecki z Legii byl
najlepszym zawodnikiem reprezentacji, a jak wyroznia sie bramkarza to
wiadomo kto mial przewage w polu.
Ten mecz dobrze pokazal roznice miedzy dwudziestoletnimi absolwentami
polskiej szkoly futbolu i kolumbijskiej. Nie ma u nas, rowniez w pierwszej
reprezentacji graczy linii pomocy, ktorzy wzieliby pilke, ruszyli na
bramke, mineli po drodze kilku przeciwnikow, zrobili przewage, wypracowali
sytuacje partnerom. To wynika ze szkolenia, przede wszystkim pod wzgledem
technicznym. Kolumbijczycy grali do przodu, a Polacy do tylu, bo to
latwiejsze.
Najlepszym zawodnikiem na boisku byl skrzydlowy Ivan Angulo. 170 cm
wzrostu, zawodnik brazylijskiego Palmeiras. Ktos taki jak Joel Valencia z
Piasta w ekstraklasie. Drybler taki, ze strach do niego podejsc, bo moze
osmieszyc. W Polsce nie ma takich pilkarzy, a nawet jesli sie pojawia, to
trenerzy mowia im zeby nie kiwali tylko podawali pilke. To jedna z
odpowiedzi na pytanie: dlaczego Polacy przegrywaja
Stefan SZCZEPLEK
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *