Dzien dobry – tu Polska – piątek, 19 października 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XV nr 275 (4965) 19 pazdziernika 2018 r.

Zapamietajcie ten adres:
Strona internetowa- http://gazetka-gargamela.eu/
Po kilku tygodniach przerwy, od wczoraj znow pojawila sie w internecie
strona Marynarskiego Pogotowia Gargamela- dawniej Smerfnego Funduszu. W
nowej wersji, tak jak poprzednio, w zakladce „gargamel daily” znajdziecie
codziennie gazetke „DZIEN DOBRY- TU POLSKA”. Sadze, ze wiadomosc ta ucieszy
stale rosnace grono Czytelnikow na morzu, a zwlaszcza na ladzie, ktorzy
znow beda mieli ulatwiony dostep do coraz bardziej popularnej, juz blisko
15 letniej gazety o nakladzie przewyzszajacym niejedno z wydawnictw
ladowych. Przy okazji zas pragne „na stojaco i uroczyscie” podziekowac
tworcom poprzedniej wersji gazetki internetowej: Malzenstwu Agnieszce i
Markowi (Ona- nauczycielka, On- kapitan zeglugi wielkiej) Blochom, za ich
wieloletnia prace kolportazowa, ktora w koncu przerosla ich sily i
mozliwosci. Teraz Tworca i Opiekunem nowej wersji jest personel Kuby
Szymanskiego (InterManager), a konkretnie: informatycy Piotr Dobaczewski i
Karol Klechowski, oraz administratorka. Ania Warszczuk. No to co? –
Odplywamy! -Wasz:
Gargamel Armator Koordynator
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7302 PLN Euro: 4.2966 PLN Frank szw.: 3.7543 PLN Funt:
4.8903 PLN Gielda 18.10.2018 r. godz. 17.00 WiG 56560.93 (-0.56%)
WiG30 2486.11 (-0.67%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.67 PLN Euro: 4.22 PLN
Funt: 4.81 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.65 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 4.84 PLN

Pogoda w kraju
W calym kraju pochmurno. Na termometrach maksymalnie 19 stopni C.

Na dobry dnia poczatek
Przed budynkiem ABW stoi dwoch kandydatow do pracy. Obaj nie dostali
roboty. Wymieniaja sie wrazeniami.
– Tez ci pokazali napelniona do polowy szklanke?
– Tak. Powiedzialem, ze jest do polowy pelna. Liczylem, ze szukaja
optymisty, ktory zawsze bedzie przezwyciezal trudnosci z nadzieja na
sukces. A tu kicha…
– A to ciekawe. Ja powiedzialem, ze jest do polowy pusta, by pomysleli, ze
jestem realista i umiem prawidlowo, z dystansem, oceniac fakty.
Tymczasem z budynku wychodzi trzeci kandydat – usmiechniety od ucha do
ucha. Podbiegaja do niego i pytaja:
– Wzieli cie?
– Tak.
– Tez miales test ze szklanka?
– Tak.
– I co powiedziales?
– Ze trzeba pic do dna.
(Nad. Piotr Nowalany)

Drozyzna jest faktem? Patrzymy na ceny sprzed czterech lat. Zywnosc i
mieszkania sa znaczaco drozsze
Wybory samorzadowe 2018 juz za chwile. Poprzednie odbyly sie 16 i 30
listopada w 2014 r. Od tego czasu sytuacja ekonomiczna Polakow bardzo sie
zmienila. Postanowilismy sprawdzic jak wzrosly ceny i pensje. Czy drozyzna
jest faktem
Wynagrodzenie – wzrost o 20 proc.
Przecietne wynagrodzenie w drugiej polowie 2014 roku przebilo poziom 4000
zl brutto. Netto dawalo to ok. 2800 zl. Wedlug ostatnich dostepnych danych
za rok 2018 przecietne wynagrodzenie w Polsce w sektorze przedsiebiorstw
wynosi blisko 4850 zl brutto, czyli 3400 zl „na reke”. Statystyczna roznica
za cztery ostatnie lata wynosi wiec 650 zl.
Przecietne wynagrodzenie w przedsiebiorstwach w czerwcu wynioslo 4848,16 zl
uroslo o 7,5 proc. w porownaniu ubieglym rokiem – srednia oczekiwan
analitykow i ekonomistow byla na poziomie 7 proc. wzrostu. W ciagu miesiaca
srednie place zwiekszyly sie o 3,2 proc. Przecietne wynagrodzenie w drugim
kwartale 2018 r. wynioslo 4521,08 zl. W analogicznym okresie 2014 roku bylo
to 3739,97 zl.
Ceny zywnosci – w gore nawet o 80 proc.
Najbardziej porazajacy jest wzrost cen. W przypadku produktow spozywczych
jest bardzo wyrazny. Biorac pod uwage nieco szersze spektrum podstawowych
towarow mozna stwierdzic, ze za zywnosc placimy o ponad 20 proc wiecej.
Najbardziej podrozalo – tu bez zaskoczenia – maslo i jaja (o 66 i 83 proc.
wiecej). Wyraznie drozszy jest tez chleb (o 40 proc.). Nie zmienila sie
cena cukru. Czesc produktow podrozala nieznacznie, nieliczne (np. schab)
utrzymuja cene lub nawet stanialy.
W okresie ostatnich dziesieciu ostatnich lat sredni wzrost cen produktow
spozywczych wyniosl ok. 30 proc. Jak informuje GUS za zakupy, ktore w roku
2007 placilismy 100 zl dzis musimy zaplacic ponad 130 zl – biorac pod uwage
srednia ze wszystkich towarow.
Wysokosc rachunkow – w gore o 60 proc.
Od czasow ostatnich wyborow samorzadowych znaczaco wzrosly tez koszty
rachunkow za prad, wode, smieci, telefon, telewizje, ogrzewanie i czynsz.
Srednie wydatki gospodarstwa domowego wynosily ponad 950 zl. Dzis te same
oplaty sa drozsze o 60 proc – za rachunki trzeba placic (usredniajac)
blisko 1600 zl.
Ceny paliw najwyzsze od 2014
Zmotoryzowani maja powody do narzekania, bo ceny paliw w ostatnim czasie
rosna. Sa najwyzsze od pazdziernika 2014 roku. Koszt oleju napedowego jest
nawet wyzszy niz w „kryzysowym” roku 2008.
Biorac pod uwage bezposrednie porownanie dzis na stacjach placimy mniej niz
podczas ostatnich wyborow samorzadowych. Gdy poprzednio szlismy do urn cena
oleju napedowego wynosila 5,56 zl za litr, a benzyny 5,20. Dzis srednia
cena to odpowiednio 5,09 i 5,02 zl.
Patrzac na ceny paliw z perspektywy roku 2014 nie ma zbytnich powodow do
narzekan – placimy mniej. Jesli brac pod uwage krotszy okres wyraznie widac
szybki wzrost. Olej napedowy jest najdrozszy od czterech lat. Sa juz
stacje, na ktorych trzeba za niego placic wiecej niz za benzyne. Co
najgorsze – to moze byc poczatek podwyzek.
Ceny mieszkan w gore
Rynek nieruchomosci przezywa w ciagu ostatnich kilu lat prawdziwy rozkwit.
Od roku 2014 srednia cena metra kwadratowego mieszkania na rynku pierwotnym
wzrosla z 6300 zl za metr do blisko 7000 za metr (biorac pod uwage siedem
najwiekszych miast). W przypadku pozostalych lokalizacji wzrost cen tez
jest widoczny, jednak nie tak duzy.
Drozyzna? To zalezy od tego jak zmienila sie pensja kazdego z nas.
Szczegolnie dotkliwe sa wyzsze rachunki. Wzrost cen zywnosci „zjada”
zwiekszenie sie pensji. Jedynie paliwo, choc coraz drozsze wraca do
poziomow sprzed czterech lat. Jesli w ciagu kilku ostatnich lat nie
dostalismy sporej, liczacej 20-30 proc podwyzki w ogolnym rozrachunku zycie
jest drozsze. Szczegolnie dla osob, ktore zarabiaja niewiele, emerytow.
Adrianna BOCHENEK

BLISKOSC URNY
Od poczecia, jeszcze gdym byla rozdygotana zygota w wodach mojej matki
Polki, mialam problemy z robieniem znaku krzyza. Nawet w kolko i krzyzyk
nie grywalam, wolalam gre w okrety. Film „Omen” to moja autoryzowana
biografia, ale najstraszniejsze jest to, ze podobne problemy ze znakiem
krzyza zdaja sie miec coraz wieksze grupy rozklekotanych mentalnie i
duchowo Polakow. Czy to juz szatanskie efekty filmu „Kler”? Przed wyborami
trwaja histeryczne, przyspieszone korepetycje ze stawiania krzyzykow.
Otaczajaca rzeczywistosc staje sie coraz bardziej skomplikowana, auta nie
odpala sie „na patyka”, z aparatu nie wyciaga sie kliszy, dzieci nie jedza
landrynek, tylko wola ciac sie zyletkami, a znak krzyzyka nie jest taki sam
jak kiedys.
Wszystko sie pokomplikowalo tak bardzo, ze pojscie na wybory wzbudza leki
mocniejsze niz egzamin na aplikacje prokuratorska (tam wystarczy powiedziec
komisji dzien Ziobry i mamy szostke).
Gdy szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak mowi w wywiadzie
dla „GW”: „Zmienia sie sposob odbierania karty”, to ja juz sie trzese jak
Roberto Biaggio przed wykonywaniem karnego. Teraz jest „wymog potwierdzenia
jej [tej karty] odbioru”. Dobry odbior nie jest prosty. Ja zawsze wolalam
serwowac, bo wtedy kontroluje sie pilke. Kto wie, jak te karte beda mi
podawac. Niecelnie? Niepostrzezenie? Poza tym: czy moj odbior bedzie
wystarczajaco dobry? Kazdy z nas roznie odbiera ten swiat. Po odbiorze
„czlonek komisji dokonuje adnotacji”. Licho wie, co taki czlonek o mnie
odnotuje. Moze napisac, ze obywatelka jest pod wplywem artykulow jakichs,
np. obcojezycznych. Albo monopolowych. Dalej pani Pietrzak (czy to nazwisko
Wam czegos nie mowi? czy te oczy moga klamac?) stwierdza, ze osoby „moga
czuc sie zdezorientowane”. No to ja sie pytam: czy osoby zdezorientowane w
ogole powinny miec prawa wyborcze? Po zajsciach w Lublinie widac, ze
orientacja ma znaczenie. Ale, ale! Na szczescie nie wszyscy musza
potwierdzac odbior kart.
Zwolnienie obejmuje osoby o „znacznym lub umiarkowanym” stopniu
niepelnosprawnosci. Czy nie o to kloca sie od lat psychologowie i
nauczyciele? Jak patrze na siebie, to raz wydaje mi sie, ze jestem sprawna
intelektualnie, a gdy probuje zrozumiec zasady stawiania krzyzykow i
glosowania, to mam napady dysfunkcji. „Nowoscia jest, ze wyborcy moga sie
spotkac z czlonkiem komisji w bezposredniej bliskosci urny”. Skojarzenia z
kremacja same wpadaja pod nogi. Bedac blisko urny, to ja juz bede chyba w
proszku. „Bezposrednia bliskosc” to cos, co laczy mnie z mezem, ale zeby
tez z czlonkiem komisji?
Definicje krzyzyka ustalane sa od tysiecy lat. W 2011 r. uznano, ze
„krzyzyk to dwie przecinajace sie linie”, ale obecna wladza twierdzi, ze
historia Polski zaczyna sie dopiero w 2015 r. Nowa definicja krzyzyka to
„co najmniej dwie linie przecinajace sie w obrebie kratki”. Nadal „nie mam
jasnosci w temacie Marioli”, jak spiewal Wojciech Mlynarski, z tymi co
najmniej dwiema liniami przecinajacymi sie. No bo jesli wyjdzie mi
gwiazdka, nie daj Boze piecio- albo szescioramienna, to czy to bedzie
krzyzyk?
Tak czy siak na wybory sie wybieram. Krzyzyk mi na droge.
Agata PASSENT

Holdys w „Newsweeku”
WITAMY W KRAINIE SZALENSTWA
Zyjemy w kraju, w ktorym polowa ludzi chodzi do gory nogami, ale twierdza,
ze to inni tak chodza.
To mial byc zart. Ojciec z gromadka dzieci w domu, nudza sie lekko, tata
rzuca pomysl zabawy w znikanie. Piecioletnia dziewczynka siada na kanapie,
tata narzuca jej koc na glowe i mowi do dwoch rownie malych chlopcow:
„Teraz ja zaczaruje i ona zniknie”. Daje chlopakom tajne znaki, dziewczynka
pod kocem siedzi nieruchomo, nic nie widzi, ojciec macha rekami nad jej
glowa i mowi: „Hokus-pokus, abrakadabra” bec!” i zdejmuje koc z glowy
dziewczynki. Dziewczynka siedzi tak, jak siedziala. Jeden z chlopcow wola:
„Ojej, gdzie ona sie podziala?”. Ojciec: „Znikla”. Dziewczynka: „Przeciez
jestem!”. Drugi chlopiec: „O rany, naprawde znikla! Nie ma jej!”.
Dziewczynka niepokoi sie. Ojciec i chlopcy zaczynaja biegac i rozgladac sie
po salonie, szukac, dziewczynka zrywa sie z kanapy i wola: „Tato, tu
jestem”, jest szczerze przerazona, ale ojciec ja omija i biegnie do kuchni.
Wola stamtad: „Naprawde znikla!”. Gdy chlopcy kraza, dziewczynka probuje
jednego zlapac za reke, ten wyslizguje sie i zaglada za firanki,
dziewczynka wpada w panike, placze, boi sie, ze naprawde znikla, przeciez
nikt jej nie widzi, oni biegaja, ona w rozpaczy” Dopiero po chwili wszyscy
panowie krzycza: „Hurra!” i podbiegaja do niej, obejmujac ja. Dziewczynka w
spazmach tuli sie do ojca, szczesliwa, ze jednak nie znikla. To na pewno
nie byl dobry zart.
„Nikt mi nie powie, ze biale jest biale, a czarne jest czarne” – mowil
tworca nowych praw. Myslelismy, ze to przejezyczenie, a byla to freudowska
pomylka.
Polska siedzi na kanapie przykryta kocem. Wokol krazy paru facetow. Jeden
ciumka, jakby zul „panska skorke”, drugi powtarza niczym w mantrze, ze
ciagle sie czegos uczy, trzeci chodzi od sciany do sciany i mowi do kazdej:
„Glupia pani jest, pani posel”. Ten ostatni wykonuje nagly zwrot na piecie,
podchodzi do kanapy i zrywa koc. Chwile patrzy i mowi: „Nie ma”. Drugi
pyta: „Czego nie ma?”. „No, nie ma Trybunalu w Strasburgu, nie ma tego w
Luksemburgu, nie ma naszego NSA, nic nie ma”. „I nie ma zadnych wyrokow?” –
pyta drugi. „Nie ma”. „Kompletnie nic?!” – pyta pierwszy. „Nic” – pada
lakoniczna odpowiedz. Ciumkajacy zaczyna rechotac zachwycony. Polska zrywa
sie z kanapy. Krzyczy rozpaczliwie, ze przeciez jest, istnieje, zaczyna im
machac konstytucja. Trzej faceci udaja, ze jej nie widza, omijaja ja
zwinnie. „A konstytucja gdzie jest?” – pyta ten, co sie uczy. „Jest, wisi w
kiblu, hehe” – odpowiada ciumkajacy i wszyscy trzej wybuchaja smiechem.
Ciecie.
Zyjemy w kraju, w ktorym polowa ludzi chodzi do gory nogami, ale twierdza,
ze to inni tak chodza. Gdzie klamstwo jest nazywane prawda. Gdzie do
pokojowego tlumu minister sprawiedliwosci wola: „Wszyscy bedziecie
siedziec!”. W ktorym nielegalne jest slowo „konstytucja”, obraza nazwisko
„Lech Walesa”, a Adolf Hitler obchodzi niczym niezmacone urodziny. Gdzie
„stowka” z cudzej kasy dla syna kumpla nie jest lewizna, lapowka czy
przewalem, jest odgrzewanym kotletem. Tu nielegalnie wybrani sedziowie sa
sedziami Sadu Najwyzszego. A prokurator skazujacy ludzi w stanie wojennym
jest ofiara stanu wojennego, jak gornicy z kopalni „Wujek”.
„Nikt mi nie powie, ze biale jest biale, a czarne jest czarne” – powiedzial
proroczo tworca nowych praw. Wtedy myslelismy, ze to przejezyczenie, a byla
to freudowska pomylka. Dzis ten sam czlowiek mowi: kiedy jeden klnie, rzuca
kurwami przy stole, to jest przedstawicielem gorszego sortu, menelem,
czlowiekiem wartym najwyzszej pogardy; gdy drugi klnie tak samo – to jest
to meska rozmowa i nalezy mu sie pelen szacunek, bo to strzal w dyche.
Pamietam dzien, kiedy to sie zaczelo. Kiedy poczulem sie jak Robert De Niro
w filmie „Taksowkarz”. Nie chodze na manifestacje, ale niektore ogladam w
telewizji. To byla ta, gdzie jeden z uczestnikow stal z dykta, do ktorej
byl przybity zastrzelony lis. Zbiegowiskiem dyrygowal gitowiec o ksywie
Jojo, zgromadzony tlum wykonywal jego polecenia, a niewysoki siwy gral role
zycia. Mistrzowsko dzielil ludzi. W pewnej chwili wypalil do mikrofonu
„Cala Polska z was sie smieje…”, a Jojo zza drzewa dokrzyknal:
„…komunisci i zlodzieje!”. Owacja. Rozejrzalem sie po pokoju. Nikogo poza
mna nie bylo. „You talking to me?”” – zapytalem telewizora. Maly byl
zachwycony. „Mowisz do mnie? Na pewno? Przeciez tu nie ma nikogo oprocz
mnie”. Jojo i niewysoki wymienili usmieszki. W piec sekund obrazili miliony
ludzi i w ten sposob wyznaczyli nowe prawo. Potem prokurator odmowil
wszczecia sledztwa, gdyz nie mowili do kogos konkretnego. Tego dnia prawo
zniklo pod kocem.
Zbigniew HOLDYS

HISTORIA SRUBOKRETEM PISANA
Ambasador i profesor Marek Grela, baczny obserwator sceny miedzynarodowej,
pisze:
Polski ambasador przy Unii Europejskiej Marek Sados potajemnie (ale sa
swiadkowie), wlasnorecznie odkrecil tabliczke informujaca, ze w 2011 r.
owczesny premier Donald Tusk w obecnosci Jerzego Buzka, przewodniczacego
Parlamentu UE, oraz innych czolowych politykow unijnych, otworzyli siedzibe
stalego przedstawicielstwa Polski przy UE. Brukselskie „Politico” nazywa
Sadosia „utalentowanym rzemieslnikiem” (handyman), czyli „zlota raczka”.
W „Politico” czytamy, ze „Polska zmienia historie”. Po tablicy pozostaly
tylko otwory na kolki, a i te slady zniknely. Co najmniej dwoch swiadkow
widzialo, jak amb. Sados odkrecal tablice. „Sadzic nalezy, ze tablica nie
podoba sie jego nowym szefom. Zadanie to ambasador wykonal w sama pore
przed kolejna wizyta premiera Morawieckiego na dzisiejszy szczyt w sprawie
brexitu” – napisal Florian Eder, redaktor serwisu czytanego codziennie
przez swiat polityczny i dyplomatyczny w Brukseli. „Dlaczego tablice
zdjeto? Czy to jest proba przepisywania historii, czy tez odrzucenie
estetyki z poczatkow XX wieku? Polskie przedstawicielstwo odmowilo
komentarza”.
My natomiast komentarza nie odmowimy. Polski hydraulik, po podbiciu Unii,
zrobil kariere i zostal obarczony kolejnym odpowiedzialnym zadaniem:
pisaniem historii na nowo przy pomocy srubokreta. W Polsce dobra zmiana
historii idzie pelna para: Muzeum II Wojny Swiatowej, zolnierze wykleci,
Solidarnosc, Okragly Stol, transformacja, zyciorysy, wymazywanie z historii
– wszystko podlega przerobce. Tak jak tabliczka na przedstawicielstwie
Polski w UE. Wszak od dawna wiadomo, ze polityka zagraniczna jest
przedluzeniem polityki wewnetrznej.
Daniel PASSENT

Mizerski na bis
PROTOTYPOM SKONCZYL SIE PRAD
Konkurs jest twardym dowodem na to, ze juz rok temu polskie auto na prad
bardzo konkretnie wygladalo, mimo ze nie istnialo.
„Gdzie sie podzialo polskie auto na prad”, zapytuje „Gazeta Wyborcza” i
ujawnia, ze zgodnie z obietnica ministra energii Krzysztofa Tchorzewskiego
jesienia Polacy mieli obejrzec jezdzace prototypy tego auta, tymczasem
prototypow nie ma i nie wiadomo kiedy beda. Niestety, na nieistnienie
prototypow gazeta nie przedstawia zadnych dowodow oprocz tego, ze nikt ich
nie widzial, chociaz wiadomo, ze yeti tez nikt nie widzial, a przeciez nie
jest to zaden dowod na to, ze go nie ma.
Z prototypami polskiego auta na prad jest troche jak z tasma kompromitujaca
premiera Morawieckiego – mowi sie, ze jedno i drugie istnieje, ale nie
wiadomo, na ile i gdzie to sie znajduje. Tasma wydaje sie istniec bardziej
o tyle, ze wiecej sie o niej mowi w mediach, a jeden z aresztowanych
kelnerow twierdzi nawet, ze ja odsluchal i wie, co na niej jest. O
istnieniu prototypow polskiego auta na prad media na razie milcza, ich
istnienia nie potwierdza rowniez zaden kelner ani premier Morawiecki, ani
nawet minister Tchorzewski, ktory auto na prad nam obiecywal.
„Polskie miasta czekaja na ustawe o elektromobilnosci, a polscy kierowcy na
auta od ElectroMobility Poland”, napisal przed rokiem prezydent Duda z
okazji rozstrzygniecia konkursu na wyglad polskiego auta na prad. Konkurs
jest twardym dowodem na to, ze juz rok temu polskie auto na prad bardzo
konkretnie wygladalo, mimo ze nie istnialo. W tym samym czasie tasma z
nagraniem kompromitujacym premiera Morawieckiego nie tylko nie wiadomo, jak
wygladala, ale nawet nie zanosilo sie na to, ze bedzie istniala, bo
Morawiecki nie byl jeszcze premierem.
Mimo to panuje opinia, ze tasma ta i tak ujrzy swiatlo dzienne wczesniej
niz jakikolwiek prototyp polskiego auta na prad. Zwlaszcza ze na poczatku
roku firma ElectroMobility Poland oglosila, ze do postepowania w sprawie
budowy prototypow polskich aut na prad zglosilo sie niemal 200 firm, ale ze
nie wybrano zadnej ze zlozonych ofert, gdyz oceniono, ze „nie istnieje
podmiot, ktory posiadalby wszystkie niezbedne kompetencje pozwalajace na
samodzielne przeprowadzenie calego projektu”. Jednoczesnie poinformowano,
ze „prace nad powstaniem i uruchomieniem produkcji polskiego samochodu
elektrycznego trwaja”, a „harmonogram realizacji projektu pozostaje bez
zmian”. Nieoficjalnie rzad uspokaja, ze nawet jesli uruchomienie produkcji
auta na prad byloby w przyszlosci zagrozone, to absolutnie nic nie grozi
planom uruchomienia tej produkcji, bo minister Tchorzewski ma je w glowie,
skad nikt mu ich nie wykradnie. W czyjej glowie znajduja sie plany
uruchomienia tasmy kompromitujacej premiera Morawieckiego i kiedy to
uruchomienie nastapi, na razie nie wiadomo.
Slawomir MIZERSKI

POLITYKA I OBYCZAJE
– W „Newsweeku” refleksje Bartlomieja Sienkiewicza wokol afery tasmowej:
„Ja bylem nadzorca sluzb, ja ponosze odpowiedzialnosc polityczna. Nikt mnie
z tego nie zwolni. To moja porazka. (…) Politycy maja sakramencki problem
z tym, zeby wyjsc do ludzi i powiedziec: »OK, popelnilem blad, trzeba bylo
inaczej«. A polityka to dokladnie takie samo zajecie jak inne: robimy madre
rzeczy, glupie, mylimy sie, upadamy, podnosimy sie. Tymczasem polityk
predzej umrze, niz przyzna sie do bledu. Wydaje mu sie, ze traci jakis
teflon, ulega degradacji”.
– Poziom wscieklosci prawicowcow na film Smarzowskiego pokazuje cytat z
Aleksandra Nalaskowskiego („Sieci”): „Az zal, ze jego [Janusza Gajosa]
kariera zamyka sie miedzy dwiema ohydnymi agitkami, miedzy komunista
Jankiem Kosem a katolickim arcybiskupem Mordowiczem. Obie warte siebie. I
ciekawym jeszcze, czy zagralby w klasycznym pornolu Smarzowskiego?
Oczywiscie, gdyby znow »scenariusz Wojtka byl nosny«”. Koneser – zna
klasyczne i nieklasyczne pornole.
– Marcin Wolski wzywa w „Gazecie Polskiej”: „Niemala role maja tu do
odegrania politycy, dziennikarze i artysci – musza demaskowac manipulacje i
dazyc do prawdy widzianej we wlasciwych proporcjach. Przy calym krytycyzmie
nie mozna przeciez uczeszczac do kosciola i przystepowac do sakramentow,
klepiac jednoczesnie naokolo, ze wszyscy »czarni« to pijawki, ochlapusy i
deprawatorzy mlodziezy”. Nie mozna?
– Robert Tekieli przejal sie wezwaniem kolegi z lamow „GP”, wiec kresli
scenariusz grozy: „Trwa atak na Kosciol, rodzine i naukowe rozumienie plci.
Mamy do czynienia z proba zatarcia wszystkich rozroznien i granic. Ludzie
pieniadza rzadzacy swiatem przejeli idee neomarksistowskiej rewolucji ’68.
Chca rozbicia narodow, wspolnot i rodzin, by zarzadzac bezksztaltna masa
jednostek pozbawionych tozsamosci”. Chca, zeby nie bylo niczego, i tym beda
rzadzic.
– Panstwo Zybertowiczowie jako felietonisci „Sieci” tez sie martwia i
apeluja: „Byc moze katolicka nauka spoleczna stanela przed wyzwaniem
wczesniej trudnym do wyobrazenia. Juz nie wystarczy zabieganie o chroniace
godnosc czlowieka instytucje publiczne. Trzeba ochronic wiare w Boga w
swiecie, w ktorym coraz trudniej odroznic gruntowne od powierzchownego,
rzeczywiste od fikcyjnego, wreszcie dobro od zla”. A wiara w Boga wszystko
zalatwi. Trzeba sie tylko do niej zmusic.
– W „Tygodniku Powszechnym” Stanislaw Mancewicz zauwaza trzezwo: „Wydaje
sie, ze z prywatnej – bylo nie bylo – pogaduchy wysokich urzedasow kraju
tego mozna by zaczerpnac jakies ciekawe fakty, dowiedziec sie czegos
niedostepnego czlowiekowi szaremu, zagubionemu w smietnisku informacyjnym.
Oto jednak nic, doslownie nic z tego, o czym tak zazarcie dyskutowano w tej
pechowej knajpie, nie bylo dla nas zaskakujace, nowe, nie do wyklikania w
byle jakim portalu czy do przeczytania w dowolnie zenujacej gazecie”.
– W „Do Rzeczy” Kataryna o tasmach: „Nie watpie, ze uda sie znalezc mnostwo
powodow do bagatelizowania znaczenia tasmy [z Morawieckim zastanawiajacym
sie, jak wspomoc finansowo Aleksandra Grada], choc nawet bez potwierdzenia
zeznan kelnerow Morawiecki wydaje mi sie bliski moralnego bankructwa. Nie
zeby to komus przeszkadzalo. Jednak jesli – jak przypuszczam – dysponent
tasm nie wypuscil jeszcze najmocniejszych nagran, to moge tylko podziwiac
pewnosc, z jaka prezydent i prezes recza dzisiaj za premiera. Odwazne, na
granicy brawury”.
– Pawel Janowski z „Tygodnika Solidarnosc” nie potrafi sie zdecydowac, co
lepsze – prostactwo czy infantylnosc: „I w tych okolicznosciach przyrody na
spacer wyszla babcia Unia Wolnosci z wnuczkami. Wszystkie dorodne,
pocieszne i dobrze utuczone. Choc podobno kradzione nie tuczy. Pierwsza
wnuczka o wdziecznym imieniu Platforma jest lekko ruda, nieco juz
pryszczata i lysiejaca, ale wciaz chce sie bawic szpadelkiem. Waleczna jest
i grzeczna trzeba przyznac. Germanska jak z obrazka. Obok niej, grzecznie
za raczke sie trzymajac, zmierza Nowoczesna z irokezem na plecach i
bokobrodami pod pachami”. I tak dalej”
– W „Gosciu Niedzielnym” bp Marek Solarczyk, uczestnik synodu poswieconego
mlodziezy: „Co ja moge zrobic, zeby nie zmarnowac relacji z drugim
czlowiekiem? Tym, ktory przyslal do mnie SMS-a, odezwal sie w mediach
spolecznosciowych czy zadzwonil, proszac o spotkanie? ” Jestesmy
zaproszeni do tego, zeby dostrzegac mlodych ludzi w swoim otoczeniu. Trzeba
sie dobrze rozgladac!”. Co sprawia, ze te slowa brzmia dzis jakos
dwuznacznie?

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

– Siatkowka:
Potega rodzi sie w stoczni
Wystartowala PlusLiga. Graja w niej polscy zloci medalisci mistrzostw
swiata, kilku tych, ktorzy po zloto siegneli cztery lata temu, i wielu
zagranicznych asow.
Tytulu broni Skra Belchatow, ktora stracila wprawdzie znakomitego
serbskiego srodkowego Srecko Lisinaca, ale zyskala 21-letniego Jakuba
Kochanowskiego, rewelacje ubieglego sezonu i mistrzostw swiata. Wrocil
przyjmujacy Artur Szalpuk, kolejne objawienie MS, i zastapil Bartosza
Bednorza, ktory wybral wloska Serie A. To wlasnie Szalpuk zrobil ostatnio
najwieksze postepy. Skra ma tez wciaz niezastapionego Mariusza Wlazlego.
Wicemistrzowie, ZAKSA Kedzierzyn-Kozle, choc w nieco zmienionym skladzie,
marza o powrocie na tron. Nie ma juz Rafala Buszka, mistrza swiata z roku
2014, ktory wrocil do Resovii, a zastapil go aktualny mistrz Aleksander
Sliwka, ktory wlasnie Rzeszow opuscil. Sliwka w pierwszej kolejce zostal
wybrany MVP meczu z Bedzinem, ktory obroncy tytulu wygrali 3:1.
ZAKSA ma nowego atakujacego Lukasza Kaczmarka, ktory wczesniej wystepowal w
Lubinie. To z niego nieoczekiwanie zrezygnowal przed MS Vital Heynen, ale
zwyciezcow sie nie sadzi. Teraz Kaczmarek bedzie musial przekonac Belga, ze
zasluguje na jeszcze jedna szanse. I mozliwe, ze przekona, bo to
utalentowany i wciaz bardzo mlody atakujacy. ZAKSA ma tez mistrzow swiata,
Mateusza Bienka i najlepszego libero MS Pawla Zatorskiego.
Na tych dwoch zespolach nie konczy sie jednak lista aspirujacych do tytulu.
Nie wszyscy mowia o tym glosno, ale wystarczy spojrzec na sklady, by nie
miec watpliwosci, jakie kto ma ambicje. W az siedmiu druzynach graja
aktualni mistrzowie swiata. Ze zlotego polskiego zespolu w PlusLidze nie ma
tylko kapitana Michala Kubiaka, ktory wystepuje w lidze japonskiej.
Krolem przedsezonowego polowania nazwano Stocznie Szczecin i nie ma w tym
przesady. Siedmiu obcokrajowcow, a w tym gronie Bulgar Matej Kazijski, robi
wrazenie. Ale po mistrzostwach swiata najgoretsze nazwisko to Bartosz
Kurek. Polski atakujacy mistrzostwa zaczal bez fajerwerkow, a konczyl jak
kosmita, w najwazniejszych meczach byl bezbledny.
Trenerem Stoczni jest Michal Mieszko Gogol, w reprezentacji asystent
Heynena, a dyrektorem sportowym Radostin Stojczew. Bulgar, legenda
swiatowej siatkowki, byl trenerem Trentino w czasach, gdy grali tam
Kazijski, Michal Winiarski i Lukasz Zygadlo. Winiarski, mistrz swiata
sprzed czterech lat, jest teraz drugim trenerem Skry, a Zygadlo wciaz
rozgrywa na miedzynarodowym poziomie i po trzech latach w Iranie przyjal
propozycje z PlusLigi, w ktorej ostatni mecz rozegral dziesiec lat temu.
34-letni Kazijski, najslynniejszy bulgarski siatkarz, od lat skonfliktowany
z rodzima federacja, mowi wprost, ze zdecydowal sie na gre w Szczecinie po
trzech sezonach spedzonych w Japonii, gdy dowiedzial sie, ze rozgrywajacym
bedzie wlasnie Zygadlo.
Jesli Stocznia bedzie wygrywac, to moze u siebie liczyc na pelne trybuny.
Na inauguracyjny mecz z Treflem Gdansk, trzecia druzyna poprzednich
rozgrywek, sprzedano 5 tysiecy biletow, ale wszystko skomplikowala awaria
oswietlenia (mecz zostal odwolany).
Zespol z Gdanska, mimo straty kilku czolowych zawodnikow, to wciaz
gwarancja jakosci, jaka daje byly trener naszej reprezentacji, Wloch Andrea
Anastasi. To przed tym meczem Piotr Nowakowski, najlepszy srodkowy
ostatnich mistrzostw swiata, obiecywal, ze zatrzyma Kurka, MVP wygranego
przez Polakow turnieju. Obiecywal nieco zartobliwie, bo Kurka lubi, ale to
znakomita reklama ligowego spotkania, oby takich wiecej.
Trefl to druzyna z charakterem, ale nie ona jedna. W pierwszej kolejce
serce lwa pokazal ubiegloroczny debiutant Aluron Virtu Zawiercie,
wygrywajac u siebie z Resovia. Zespol z Rzeszowa prowadzil w tie breaku
12:6 i byl pewny zwyciestwa. Ale wtedy na zagrywce stanal Kamil Semeniuk,
byly zawodnik ZAKSY i kilka minut pozniej gospodarze odrobili straty, a
kolejne, zwycieskie punkty byly konsekwencja tej wspanialej postawy. Do
Zawiercia przeniosl sie Mark Lebedev, byly trener Jastrzebskiego Wegla,
aktualny szkoleniowiec reprezentacji Australii.
GWIAZDY TRENERSKIE
Resovia przegrala w Zawierciu, choc ma wiekszy potencjal, ale tez
najwieksze zmiany za soba. Pozegnano sie tam z dziesiecioma zawodnikami,
ktorych zastapili m.in. kiedys niechciany w tym klubie Mateusz Mika i
najlepszy atakujacy minionego sezonu Damian Schulz. Obaj ostatnio
wystepowali w Treflu, to tam Anastasi oszlifowal talent mierzacego 208 cm
Schulza.
Mika tez bylby w druzynie Heynena, ale nie starczylo zdrowia. Najpierw
kontuzja kolana, pozniej operacja wyrostka robaczkowego, i mistrzostwa, a
wraz z nimi zloty medal, uciekly. Ale Mika ma dopiero 27 lat i tyle
talentu, ze zapewne jeszcze zobaczymy go w reprezentacyjnym zespole. Na
razie bardzo liczy na niego Andrzej Kowal, najbardziej utytulowany polski
trener w PlusLidze.
Janusz PINDERA
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”, „Newsweeku”, TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *