Dzien dobry – tu Polska – piątek, 17 lipca 2020

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 176 (5446) 17 lipca 2020 r.

Koronawirus w Polsce-stan na dzis:
39.054 ZAKAZONYCH, 1.605 ZMARLYCH, 28.948 WYLECZONYCH
——————————————————————————————

Rafal Szczesliwy”
Wczoraj minal termin skladania protestow wyborczych i do 3 sierpnia Sad
Najwyzszy ma wydac wyrok, czy ze wzgledu na liczne szalbierstwa w trakcie
glosowania, wybory z 12 lipca nie musza byc powtorzone. Jezeli przegrany
Rafal Trzaskowski jest madry (a wierze, ze jest)- modli sie teraz do
Najswietszej Panienki, aby wyborow NIE powtarzac. Nie tylko dlatego,ze
osiagnal w nich przydatny w przyszlosci, imponujacy wynik przyrostu 4
milionow glosow, ale przede wwszystkim dlatego, ze Bog go strzegl i to
zwycieski Duda zostal u wladzy, ktorej sprawowanie juz dawno przestalo byc
uciecha, a -tak przynajmniej twierdza Fachowcy- juz najblizszej jesieni
przykryje go (razem z PiS-em i Prezesem) lawina gowna w postaci inflacji i
innych nieszcesc ekonomicznych, bo przyjdzie placic za rozrzutnosc
panstwowych pieniedzy na przekupstwo wyborcze.Nie ma przebacz- kurestwo
zawsze kosztowalo i kosztuje. To tylko sprawa czasu: jak nie jesienia, to
jest jeszcze zima i kolejne pory roku”-Wasz:
Gargamel Meteorolog

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.9422 PLN Euro: 4.4913 PLN Frank szw.: 4.1913 PLN Funt:
4.9434 PLN
Gielda 16.07.2020 r. godz. 17.00 WiG 51121 (+0.22%) WiG30 2077 (+0.19%)
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.89 PLN Euro: 4.43 PLN Funt: 4.88
PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.82 PLN Euro: 4.38 PLN Funt:
4.88 PLN

Pogoda w kraju
Wszedzie przelotny deszcz i burze. Termperatura maksymalnie do 25 stopni
Celsjusza.

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
MARGINES- ktorys tam
(czyli wciaz takie grzebanie w pamieci”)
* Bedzie cos, co wielu – jako anegdote historyczna przypisuje roznym asom
przeszlosci. Im przyznajac autorstwo. Nie wiem, jak to rzeczywiscie bylo, i
kto zaczal, ale wiem, ze sie upowszechnilo. Bo sam „pobralem”. Byl w
restauracji klubu dziennikarskiego kelner pan Tadzio K. Uroczy, jak wszyscy
WTEDY i TAM.
Gdy sie zamawialo tzw., napoje pan Tadzio zawsze: przynosil wiecej niz
zamowiono ( panie redaktorze, moje stare nogi musze oszczedzac) i jeden
kieliszek wiecej- dla siebie, by uczestniczyc w toascie powitalnym.
Mialem gosci, wojenno-powojennych krewnych z Anglii. Zaprosilem na obiad
na Foksal. Juz na wejsciu byli szczesliwi- KLUB, nie taka knajpa dla
kazdego. Samo prawo wejscia nobilituje- jak na Wyspie.
Zamawiamy. Ze Zbyszkiem- maczkowcem po malej wodeczce pod sledzia ( pan
Tadzio i tak przyniesie pollitrowa karafke), Nina ( popowstaniowa
emigracja) – winko”. A na drugie- moze schabowy, a moze dewolaj, zeby bylo
wytwornie. Goscie zdecydowali- dewolaj” A na deser pan Tadzio zadysponowal-
melba; ile kurwow, tyle melbow”
Mlodzi moga nie zrozumiec, wiec dopelniam. W owych czasach, jesli kto
wybieral sie na tzw. podryw – wybranka zazwyczaj zamawiala, co w karcie
najdrozsze. Czyli- wtedy dewolaj i melba” Samo zamowienie czasem jakby
okreslalo ciag dalszy” I – wywolywalo niespodziewane nawet skojarzenia”
(Tu moja, Gargamelowa �sdobawka” do Andrzejowych wspomnien: Redaktor
naczelny �sExpressu Wieczornego” Zbigniew Soluba zaprosil na obiad w Domu
Dziennikarza swoja synowa Mirke /to ona mi opowiedziala te historyjke/
Kiedy rzeczywiscie zazyczyla soie dewolaja i melbe na deser, pan Tadzio
konfidencjonalnie pochylil sie do ucha Soluby i szeptem, zyczliwie
poinformowal: �skurwa, panie redaktorze!”
* Polecielismy z inzynierem Borysem na trening przed Rajdem Pilotow i
Dziennikarzy. Z Goclawia- wtedy tam bylo lotnisko. Inzynier pilotowal
godnie i dostojnie, jak na awiatora z jeszcze przedwojny przystalo. Zadnych
tam ewolucji, zeby „ten drugi” nie mial klopotow; zadnego „kosiaka” nad
pracujacymi w polu” Trening na serio” Zaczelo padac. Kabina „Jaka 18″
okazala sie malo szczelna, co pan Borys wytknal mechanikom w dokumentacji
po ladowaniu. Nazajutrz znow polecimy, a w dokumentacji odpowiedz: ”
Samolot nie lodz podwodna, nie musi byc hermetyczny
——————
Autor-Andrzej Lewandowski, dawniej kierownik Dzialu Sportowego (cenionego
nawet przez wrogow ideologicznych gazety), a dzis, jakze poczytny,
dostawca tekstow do rubryki �sSportu blaski, sportu troski” w marynarskiej
gazetce. Razem studiowalismy na Wydziale Dziennikarskim UW, razem
pracowalismy w �sTrybunie”, a i teraz-jak widac-czas sie nas nie ima:
jestesmy nierozerwalni…

Inaczej niz zwykle
C I S Z A N A D B A L T Y K I E M
Na plazach pustawo, w smazalniach i barach tez. Turysci wydaja pieniadze
powsciagliwie. Jakby to nie byl poczatek sezonu, ale koniec. Tak wygladal
pierwszy tydzien wakacji nad polskim morzem.
O tej porze roku kolejka po rybe ciagnela sie zwykle w glab sasiedniej
alei, kilkadziesiat metrow. Na stoliki czyhano, czasem bezpardonowo
sterczac nad goscmi jeszcze pochlonietymi konsumpcja. Dzis w slynnym
sopockim barze Przystan obsluga odbywa sie na biezaco. Wolne stoly – do
wyboru – czekaja na chetnych. Ale i tak w porownaniu z innymi okolicznymi
knajpkami ruch jest niezly. U konkurencji hula wiatr.
Ruch odzywa punktowo. W glebi Monciaka, tej z Krzywym Domkiem i scena
kameralna Teatru Wybrzeze, zycie toczy sie wartko, gra muzyka, nikt nie
nosi maseczek. Mozna ulec wrazeniu, ze to prawie normalny sezon. Roznice
widac ledwie o przecznice dalej – tam znow kompletna cisza. Na plazach
podobnie: w poblizu wyjsc nagromadzone parawany i koce (po kilkanascie,
wiec tez trudno mowic o tlumie), troche dalej pojedyncze odosobnione
grajdoly, krzyk mew i szum fal.
Wielu z tych, ktorzy w portfelach wciaz cos maja, wiosenne przestoje w
firmach i zakladach pochlonely jednak dni urlopowe. Kto moze, probuje
zalatwiac odpoczynek w weekendy. Wtedy nad morzem robi sie gesciej,
telewizje pokazuja szalenstwo wakacyjnej wolnosci. Ale w niedziele
wieczorem spora czesc skwapliwie rusza do domu, by nadrabiac lockdownowe
straty. Na Wybrzezu wielu mowi, ze klimat niepokojaco kojarzy im sie z
koncem sezonu. Nikt nie pamieta takiego poczatku lipca.
W ubieglym roku turystow spedzajacych wakacje nad Baltykiem, wedlug danych
GUS, bylo niecale 1,8 mln. Sezon rozpedzil sie szybko, bo wakacje zaczely
sie juz 19 czerwca. Pierwszy lipcowy tydzien nad morzem byl czasem
Open’era, festiwalu od lat sciagajacego na gdynskie lotnisko Babie Doly
dziesiatki tysiecy uczestnikow, z ktorych wiekszosc zasiedlala – nie tylko
trojmiejskie – hotele, pensjonaty, kwatery, okupowala restauracje i bary.
Znac tez bylo perspektywe rozszerzenia zasilku 500 plus na pierwsze
dziecko. Co prawda wnioski mozna bylo formalnie skladac od 1 lipca 2019 r.,
ale rodziny wydawaly pieniadze awansem. Bylo zwawo, glosno i tloczno.
Dzis ogladany w calosci pejzaz nadmorski jakby stracil barwy i
intensywnosc. – W pierwszym tygodniu przyjechala do nas jedna trzecia, moze
nawet jedna czwarta turystow, ktorzy bywali w poprzednich latach w tym
okresie – ocenia burmistrz Krynicy Morskiej Krzysztof Swat. – Jest tez
osobna grupa ludzi, ktorzy zaczeli zjezdzac jeszcze w apogeum ograniczen,
ale do wlasnych apartamentow. To nie jest ruch turystyczny, na ktorym sie
zarabia.
– W Debkach gosci jest polowa, a to na tle regionu niezly wynik – szacuje
Bartosz, 40-latek, lokalny przedsiebiorca. Ma w okolicy knajpke, pensjonat
i domki. Pensjonat stoi pusty jak podobne konkurencyjne miejscowki z
jadalnia i wspolna czescia uzytkowa. Za to w domkach, przyznaje Bartosz, ma
full – do konca sierpnia. Tak samo mowia jego koledzy wynajmujacy
apartamenty z aneksem i osobnym wejsciem.
Ziejaca luka w kurortach, zwlaszcza oddalonych od zachodniej granicy,
zostala po obcokrajowcach. Co zauwaza sie w punktach skupu walut – sa dni,
gdy do kasy nie wpada ani jedno euro. Ubylo mlodziezy – troche przez
odwolane festiwale i koncerty, bardziej przez to, ze mlodych wlasnie
pandemiczny kryzys zdaje sie szczegolnie szarpac. Z badania oenzetowskiej
Miedzynarodowej Organizacji Pracy wynika, ze przyczynil sie on juz do
utraty pracy przez jedna szosta osob do 24. roku zycia. Z Wielkopolski do
Sopotu na kilka dni wyrwal sie Karol, tegoroczny maturzysta, z dziewczyna i
para przyjaciol. W ubieglym roku byl na Open’erze, w tym chcial znow choc
troche poczuc ten klimat, ale – przyznaje – za bardzo go nie znalazl. – Nie
ma ani imprez, ani nastroju, gdy sie czeka na wyniki matury, rekrutacji na
studia i odpowiedzi od pracodawcow, czy zechca czlowieka zatrudnic chociaz
na kilka tygodni.
Z okolic plazy w Debkach znikly autokary dowozace na kapiel w morzu dzieci
z pobliskich kolonii i obozow (wedlug wstepnych danych z kuratoriow oswiaty
takich wyjazdow zarejestrowano w tym roku o polowe mniej niz w ubieglym).
Zmniejszyly sie grupki starszych kuracjuszy na promenadach uzdrowisk. Do
kolobrzeskich sanatoriow nie dojechalo 30 – 40 proc. z nich, podczas gdy w
poprzednich latach z turnusow rezygnowaly latem pojedyncze osoby.
Spacerujaca rodzina z dzieckiem pozostala czescia nadmorskiego krajobrazu,
choc i tu kompozycja jest inna niz w poprzednich latach. Ze wzgledu na
wspomniane uwarunkowania (ci, ktorych stac, nie maja czasu na wyjazd, ci,
ktorzy maja czas, nie maja srodkow) trudniej zmowic sie na wspolne wczasy z
bratowa czy ze szwagrem i w kilka rodzin rozstawiac parawany, obsiadac
smazalnie czy kroczyc po deptakach, pokrzykujac za dziecmi. Polak w epoce
pandemii urlopuje sie w kameralnym gronie najblizszych.Klopot w tym, ze na
ostrosci zyskaly inne, niesluzace ogolnemu wrazeniu detale. Jak zdjecia
paragonow rozsiewane po mediach spolecznosciowych, na dowod panujacej nad
morzem drozyzny: porcja smazonej ryby dla dwoch osob – 140 zl. Choc lokalni
przedsiebiorcy denerwuja sie, ze to nie fair, ze nikt w ten sposob nie
pietnuje tatrzanskich gorali. – Ryby sa drogie, bo w wiekszosci z importu,
Unia zakazala lowic. Z naszych zje pani pstraga, moze fladre, choc z nia
tez ostatnio jest klopot, bo chuda – wylicza Piotr, 50-latek, restaurator i
sklepikarz z Wybrzeza. Tyle ze nawet jednoosobowy zestaw z rodzima
szprotka, frytkami i sledzikiem na przystawke wyrywa z portfela 48 zl.
Piotr ocenia, ze ruch w lokalach spadl o 30 – 40 proc., w Trojmiescie nawet o
80 proc. – Za to u siebie w sklepach jeszcze nigdy nie mialem takiego
utargu na miesie czy warzywach jak teraz – dodaje. Kupuja ci z
indywidualnych apartamentow z kuchnia, z domkow. Ale tez narzekaja, ze ceny
wzrosly o 20 – 30 proc. w porownaniu z rokiem ubieglym.
Lidia, 65-latka spod Lodzi, do apartamentu przyjechala z mezem i wnukami.
Przywiozla pol bagaznika wekow: kurczaka w sosie pomidorowym, gulasz,
golabki. Na dodatkowe zakupy wyrusza raz w tygodniu. Maz z wnukami siedza
wtedy w samochodzie, Lidia w maseczce – jak mowi – robi wyskok.
Choc mozna by zalozyc, ze kto rusza na wakacje, temu wirus niestraszny,
podpowierzchniowa, zgola nieurlopowa nerwowosc czuc w ogolnej atmosferze.
Preteksty do scysji tez narzucaja sie same – chocby o maseczki, wedle
kartek na drzwiach wymagane, by wejsc do ktoregokolwiek sklepu. Starsza
pani krzyczy do kasjerki, ze mlodzi stojacy za nia w kolejce maseczek nie
maja. – A co kasjerka ma zrobic? Policje wezwie? Wszystko to fikcja. Mlodzi
zaczeli wysmiewac te babcie, az zaplakana wyszla – opowiada Piotr przykra
historie z wlasnego sklepu.
Napiecie narasta po informacji takiej jak ta z Rewala, gdzie stwierdzono
zakazenie Covidem u pary turystow i kwarantannie poddano caly osrodek. Na
kilka dni telefony w sprawie rezerwacji niemal na calym Wybrzezu ucichly.
Polski turysta doby pandemii niepokoj wciaz moze niwelowac z pomoca oferty
rozrywkowej. Choc duze imprezy plenerowe odwolano, kameralne kurortowe
rozrywki mocno trzymaja sie w wakacyjnym pejzazu. Na sopockim Monciaku
wystepuja uliczni tancerze, performerzy. W srodowy wieczor gwiazda deptaka
jest sztukmistrz Kacper. W trzy minuty uwalnia sie ze skorzanego kaftana
bezpieczenstwa.
– Zgodnie z wytycznymi GIS nie mozna udostepnic gosciom tradycyjnych
bufetow, gdzie sami nakladaja na talerze wybrane potrawy. Dania sa
oddzielone pleksi i serwowane przez obsluge – tlumaczy Rafal Abramczyk,
prezes spolki HotelAG. – Czasem budzi to zniecierpliwienie gosci –
przyznaje – ale tak nakazuje nam prawo.
Tyle ze w wielu pensjonatach, kwaterach i hotelach zalecen GIS nie bierze
sie zbyt serio. Prowadzacy wiedza, ze w inspekcji i tak nikt nie ma glowy
do kontroli, dopoki nie pojawi sie realny covidowy klopot. – Postawienie
pleksi w recepcji, regularna dezynfekcja korytarzy, poreczy na schodach,
zatrudnienie dodatkowych pracownikow to dla prowadzacych obiekty nowe
koszty, rzedu nawet 10 tys. zl miesiecznie – zwraca uwage Pawel Kranc z
agencji Green House, zajmujacej sie od lat wsparciem marketingowym hoteli.
Dodaje przy tym, ze obiekty, ktore na ten ruch sie decyduja – najdrozsze i
najwieksze, z cenami po 1 tys. zl za pokoj, to kolejna grupa miejsc
cieszacych sie stuprocentowym oblozeniem. – Pozostali w kraju turysci
lubiacy luksus, ktorzy zwykle lecieli np. na Mauritius. My nie jestesmy w
stanie zapewnic im rownie niezawodnej pogody, ale mozemy dac poczucie
opieki i komfortu – potwierdza Rafal Abramczyk.
Jednak w wielu miejscach, ktore nie irytuja procedurami pandemicznego
turysty, ceny sa ubiegloroczne – Jowita w Lebie placi za jednoosobowy pokoj
z lazienka 75 zl, w Sopocie pokoj w standardzie hostelowym, za to przy
plazy i ze sniadaniem, kosztuje 170 zl. Pleksi brak, recepcjonistka naciaga
maseczke w polowie zalatwiania formalnosci, bufet jest otwarty, mozna
nakladac, co sie chce. Pawla Kranca takie podejscie niepokoi. – Klienci i
obsluga nawzajem zwalniaja sie z przestrzegania ograniczen – zauwaza.
U progu weekendu w wodach Baltyku przy sopockiej plazy pojawily sie
niepokojace zielonobrazowawe farfocle, cos jakby zapowiedz sinic. Na
Wybrzezu wierza, ze moze to jednak nie przedwczesny koniec sezonu, ze w tym
roku po prostu wydluzony jest rozbieg. Ze najdalej w polowie miesiaca ruch
sie wreszcie odbije.
Joanna CIESLA

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– „Niedawno warszawski korespondent Die Welt donosil, ze pan Trzaskowski
bylby lepszym dla Niemiec prezydenten, bo jest przeciwko temu, zeby Polska
brala reparacje od Niemcow, zeby Polska domagala sie odszkodowania za II
Wojne Swiatowa”- grzmial Andrzej Duda na spotkaniu wyborczym w Boleslawcu 3
lipca. Wypowiedz prezydenta odnosila sie do tekstu Philippa Fritza,, ktory
napisal, ze Rafal Trzaskowski razem z Mateuszem Morawieckim i Jackiem
Czaputowiczem mieliby „mniej
konfrontacyjny ton w relacji z Niemcami”. W odpowiedzi na slowa Dudy
kilkudziesieciu dziennikarzy zza granicy wydalo oswiadczenie. „Niezlomnie
wierzymy w wolnosc mediow i w otwarty dialog jako podstawe publicznego
dyskursu. Wskazanie na pana Fritza przez prezydenta Andrzeja Dude przed
telewizyjnymi kamerami podczas kampanii prezydenckiej jest rownoznaczne z
bezposrednim atakiem na te wartosci. Oswiadczenie zagranicznych
korespondentow i wydawcow jest „wyrazem solidarnosci” z Fritzem, ktory
otrzymal tysiace grozb.
——–
– Konflikt PiS i NIK trwa. Partia rzadzaca blokuje w Sejmie ujawnienie
przez prezesa NIK wynikow audytu wewnetrznego, ktory ujawnia m.in.
nieracjonalne wydatki dokonywane takze przez wiceprezesow Izby z nadania
PiS. Audytorzy skontrolowali dzialalnosc NIK w ciagu ostatnich 5 lat.
Skupili sie przede wszystkim na inwestycjach i zakupach. Z ustalen RMF
FM wynika, ze zastrzezenia kontrolerow budzily m.in. pensje rzedu 15 tys
zl dla niektorych sekretarek, zakupy mebli za 50 tys zl, kupno
samochodow czy procedury wynajmu mieszkan. Uwage zwrocono rowniez na
mechanizmy zamowien publicznych, ktorych dokonywano i tych samych
dostawcow. Marian Banas chcial ujawnic wyniki kontroli w Sejmie jeszcze
przed wyborami, ale nie dostal na to zgody.
——–
– Sztab Rafala Trzaskowskiego chce zlozyc do Sadu Najwyzszego skarge na
Telewizje Polska. „Ta fala nienawisci, fala manipulacji, propagandy,
ktora byla kierowana wobec Rafala Trzaskowskiego przez caly okres
kampanii, przez ostatnie 5 lat, kiedy Telewizja Polska dzialala na
szkode interesu publicznego, te sprawy beda musialy znalezc wyjasnienie”
– uzasadnia szef sztabu kandydata KO Cezary Tomczyk. „Debata przed
pierwsza tura zorganizowana byla w ten sposob, by pomoc Dudzie i
zaszkodzic Trzaskowskiemu” – czytamy z koleji w artykule Andrzeja
Stankiewicza.
——–
– Bojkot Podkarpacia po zwyciestwie Andrzeja Dudy (70.92% glosow)
rozpalil internet. Uzytkownicy deklaruja, ze nie beda jezdzic na
Podkarpacie i Podlasie, kupowac stamtad produktow, ani zawierac
kontraktow. Krytycy partii rzadzacej zapowiadaja bojkot konsumencki albo
– jak to nazywaja – swiadoma konsumpcje. Chca glosowac swoim portfelem.
Zapowiadaja, ze w sklepach beda wybierac warzywa i owoce z zagranicy, a
Podkarpacie i Podlasie moga zpaomniec o tym, ze udadza sie tam na urlop.
„Od dzis skrupulatnie bede sprawdzac skad ziemniaczki i jabluszka, ktore
kupuje. Na szczescie jeszcze mam wybor” – pisze jedna z internautek.
„Kazdy ma prawo wyborow, nawet jezeli nie sa akceptowane przez innych.
Sciana wschodnia wybrala i ja szanuje jej wybor, to teraz niech ona
uszanuje moj wybor ekonomiczny: zostawie pieniadze w innym zakatku
kraju” – tlumaczy kobieta. „Poparcie rolnikow dla Andrzeja Dudy w I
turze 71,36% i w II Turze 81%. Dziekuje rolnicy, od dzis wybieram
hiszpanskie, wloskie warzywa i owoce. Zaglosowaliscie przeciwko UE, a
jestescie najwiekszym w tym kraju beneficjentem” – pisze inny
uzytkownik. „Ja serio nie chce wspierac moimi ciezko zarobionymi
pieniedzmi miejsc, gdzie: chca mnie ogolic na lyso, uwazaja ze jestem
lewacka zaraza, chca by Bog ich chronil od tego zydostwa, od komuszego
pomiotu, od zdrajcow i zlodziei z PO, od sprzedawczykow co wszystko by
Niemcom sprzedali. Ja od dawna nie udaje, ze tam mnie chca, bo mnie
lubia. Nie, lubia tylko moja kase” – pisze jedna z internautek. „Od 10
lat nie jezdze i nie pojade na Podhale. Zostawie swoje pieniadze w innym
miejscu. Skoro jestem taka zdradziecka morda i ukryta opcja niemiecka to
moj hajs powinien smierdziec goralom na kilometr” – to kolejny
komentarz, na ktory internauci odpisuja, ze nie trzba rezygnowac z Tatr
– wystarczy pojechac za slowacka granice i bedzie rownie pieknie. Wielu
internautow jest tez przeciw bojkotowi ekonomicznemu. Argumentuja, ze
nie tedy droga, ze pozbawieni zarobkow mieszkancy Podkarpacia jeszcze
bardziej uzaleznia sie i przylgna do PiS, a poza tym takie postepowanie
nie zasypie podzialow, ktore juz i tak sa glebokie. „Nie ma zlych
wyborcow. Nie ma tez zlych regionow. Jest zla, skorumpowana i agresywna
wladza. To ona dzieli, by rzadzic. Walczmy z nia, nie miedzy soba” –
zaapelowal Donald Tusk.
——–
– Sad nie uwierzyl w zapewnienia abp Slawoja Leszka Glodzia, ktory
mowil, ze nie wiedzial nic o przestepstwach seksualnych podleglych mu
duchownych. Chodzi dokladnie o dwie sprawy – ksiedza i harcmistrza
Wojciecha L, ktorego skazano na 6 lat wiezienia za molestowanie dwoch
chlopcow na obozie harcerskim, oraz ksiedza Marka L., skazanego na 12
lat wiezienia za dwukrotny gwalt na niepelnoletniej. Glodz zapewnial, ze
nie mial pojecia o zachowaniu podleglych mu ksiezy. Nie zglosil zadnej
sprawy do prokuratury, jedynie przeniosl jednego z ksiezy do innej
parafii.
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

Z zycia sfer
K A N D Y D A T P O B I T Y N A G L O W E
Duza roznica potencjalow miedzy Duda a Trzaskowskim musi budzic niepokoj,
zwlaszcza gdy do potencjalu Dudy doda sie potencjal innych politykow PiS.
Byc moze decydujacym akordem kampanii prezydenckiej bylo oswiadczenie
szanowanego przez prawice ekonomisty, profesora Kiezuna, na temat poziomu
intelektualnego Andrzeja Dudy. Kiezun, powolujac sie na to, ze jest
profesorem i zna sie na tych sprawach, w ostatniej chwili ujawnil, ze
Andrzej Duda intelektualnie bije Rafala Trzaskowskiego na glowe. Nie chce
sie upierac, ze ta ocena przechylil wynik wyborow na korzysc obecnego
prezydenta, ale wszystko na to wskazuje. Nie oszukujmy sie: tak surowy osad
mogl na finiszu kampanii zdemobilizowac elektorat Trzaskowskiego, ktory
mial nadzieje, ze Trzaskowski intelektualnie dorownuje Dudzie. Gdy po
oswiadczeniu Kiezuna te nadzieje przepadly, znani z chimerycznosci wyborcy
opozycji prawdopodobnie poparcie dla Trzaskowskiego wycofali i przerzucili
je na atrakcyjniejszego intelektualnie Dude.
Wypowiedzi na temat nie-ludzi LGBT, obowiazkowych szczepien czy
zaangazowania Niemiec po stronie Trzaskowskiego zdawaly sie wskazywac na
intelektualna niedyspozycje Andrzeja Dudy, ale oswiadczenie prof. Kiezuna
rozwialo watpliwosci i pokazalo, ze to tylko zludzenie wywolane chytra
zagrywka jego sztabowcow. W celu zmylenia przeciwnika prezydent na swoich
wiecach zrecznie udawal polityka niezbyt inteligentnego, a niektore jego
wypowiedzi byly pozbawione sensu i logiki. Na potrzeby kampanii usilowal
nawet sprawiac wrazenie kogos, kto nie umie mowic po angielsku, i trzeba
przyznac, ze szlo mu niezle.
Osoba o duzym potencjale intelektualnym okazala sie rowniez Pierwsza Dama,
ktora przez ostatnie piec lat z tego potencjalu rzadko korzystala, gdyz
przewaznie milczala. Dopiero po ogloszeniu wynikow exit-polls zdecydowala
sie przerwac milczenie oswiadczeniem, ze nigdy nie udzieli wywiadu
redaktorowi Wronskiemu z „Gazety Wyborczej”, z ktorym ze wzgledu na duza
roznice potencjalow nie ma o czym rozmawiac. Jedni odetchneli z ulga, inni
uwazaja, ze gdyby Agata Kornhauser-Duda przemowila wczesniej, zwyciestwo
Dudy byloby bardziej zdecydowane, co wszystkim zaoszczedziloby
niepotrzebnych nerwow.
Duza roznica potencjalow miedzy Duda a Trzaskowskim musi budzic niepokoj,
zwlaszcza gdy do potencjalu Dudy doda sie potencjal innych politykow PiS.
Wiadomo, ze ktos sprawniejszy intelektualnie bedzie probowal zdominowac
mniej inteligentna reszte, a to zle wrozy polskiej demokracji. Pozostaje
miec nadzieje, ze przewaga intelektualna, jaka dysponuje oboz wladzy, nie
okaze sie dla panstwa zabojcza i nie bedzie – nie daj Boze – pretekstem do
wprowadzenia przez Andrzeja Dude jakiejs formy intelektualnego terroru.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

Vukovic zwierza sie Szczeplkowi:
D U Z O J E S Z C Z E D O P O P R A W Y
Trener mistrza Polski Aleksandar Vukovic: Legia Warszawa do konca lipca
musi sprowadzic pieciu – szesciu zawodnikow.
Co takiego wydarzylo sie w tym roku, ze Legia zdobyla tytul? Przed rokiem
miala podobny potencjal, a wtedy sie nie udalo.
W poprzednim sezonie tez moglismy wygrac. Tak to w pilce jest. Bardzo
czesto o koncowym wyniku decyduja szczegoly, czasami niewidoczne dla
kibicow. W naszym przypadku potrzebnych bylo kilka zmian. Zdawalem sobie
sprawe, ze musze do nich doprowadzic, liczac sie z tym, ze jesli nawet nie
wywalczymy mistrzostwa, to przynajmniej wykonam prace na rzecz swojego
nastepcy.
Bral pan pod uwage zwolnienie?
– Ono jest wpisane w moj zawod. Nie postawiono mi warunku: druzyna nie
wygrywa – pan odchodzi. Ale zdawalem sobie sprawe, ze jestem pod presja i
moge w pierwszym sezonie samodzielnej pracy nie zdazyc zrealizowac swoich
planow. Na szczescie wszystko sie udalo i to nie jest zasluga jednego
trenera, ale wszystkich, ktorzy w Legii maja wplyw na decyzje.
Jakie zmiany byly potrzebne, zeby wygrac lige?
Przede wszystkim druzyna nie byla zbalansowana. Za duzo bylo rozmaitych
zaburzen na boisku i w szatni. Potrzebna byla przebudowa pod katem wieku
zawodnikow, pozycji na boisku, zaangazowania w gre. Czasami do meczu
przystepowala druzyna, w ktorej jedenastu zawodnikow nie rozumialo sie ze
soba.
Odnosilem wrazenie, ze nie kazdy wiedzial, o co gra.
-Moze nie az tak, ale rzeczywiscie zdarzalo sie, ze niektorzy zawodnicy
stawiali sobie nie calkiem takie same wyzwania. Tak lagodnie to okresle.
Mozna mowic o stabilizacji, zmieniajac jednoczesnie kadre i to tuz przed
rozpoczeciem rozgrywek lub w ich trakcie?
-Oczywiscie ze mozna. Jesli cos nie gra, to nalezy znalezc przyczyne i to
zmienic, zeby te stabilizacje osiagnac. A z mojego punktu widzenia
stabilizacja oznacza spokojna prace i wspolprace. Wiem, ze prezes ma prawo
zadac mi pytanie: dlaczego tak, a nie inaczej, poniewaz chce poznac motywy
decyzji, a nie ingerowac w prace sztabu szkoleniowego. W Legii zawsze gralo
sie i pracowalo pod presja. Ale dzieki panu Mioduskiemu nie mamy poczucia,
ze siedzimy na rozzarzonych weglach, a ja moge pracowac na wlasnych
zasadach.
Tym bardziej ze za chwile mecze o europejskie puchary, a tu nie mamy
dobrych wspomnien i znow nie wiadomo, czego sie spodziewac…
-Mam poczucie, ze lige wygralismy wyraznie i zasluzenie. Zapewnic sobie
tytul na dwie kolejki przed koncem, majac za przeciwnikow Piasta, Lecha,
Slask, Lechie, Cracovie, Jagiellonie i Pogon, to jest wyrazne zwyciestwo.
Ale wszyscy na Lazienkowskiej mamy swiadomosc, ze przed meczami w Europie
potrzebne sa wzmocnienia. Wszyscy sie zbroja. Nawet takie kluby jak
porownywalne z Legia Ferencv�Aros Budapeszt czy kazachska Astana. Musimy
sprowadzic pieciu – szesciu zawodnikow i to do konca lipca, zeby miec
kilkanascie dni na wkomponowanie ich do druzyny. A na razie mamy tylko
jednego nowego gracza: Filipa Mladenovicia z Lechii. Oprocz niego potrzeba
nam jeszcze przynajmniej pieciu. W kazdej formacji, poczynajac od
bramkarza. Nikt z obecnej kadry nie odchodzi. To jest stan na 14 lipca.
Widzi pan w Polsce bramkarza do Legii?
-Jesli nawet widze, to kazdy potencjalny kandydat ma kontrakt i
sprowadzenie go na Lazienkowska mogloby byc trudne. Monitorujemy rynek.
Dotyczy to wszystkich ewentualnych kandydatow. Radek Kucharski i Tomek
Kielbowicz dobrze to robia. Przykladem ich pracy bylo sprowadzenie Tomasa
Pekharta.
-Sprowadzenie Pekharta stanowilo ryzyko, ale podjelismy je. Obserwowalismy
go od poltora roku, najpierw w Hapoelu Beer Sheva, a potem w Las Palmas.
Przyszedl do nas zima i szybko znalazl swoje miejsce, Czesi to potrafia.
Oni powaznie traktuja gre. Tomas strzelil piec waznych bramek. W dodatku
finansowo Legia tez na tym transferze dobrze wyszla.
Jaroslaw Niezgoda czy Sebastian Szymanski musieli odejsc zgodnie z prawami
futbolowego rynku. Ale Arkadiusz Malarz, Miroslav Radovic i Michal
Kucharczyk juz nie. Sami prawdziwi legionisci. Nie zal ich bylo panu?
-Oczywiscie ze tak, ale nie bylo innego wyjscia. Kiedy wczesniej
wspominalem o koniecznosci zmian, mialem na mysli rowniez takie. Cala
trojka pisala historie Legii i nikt im tego nie odbierze. Ale mysle, ze
odeszli we wlasciwym momencie dla siebie i dla nas. Arek chcial jeszcze
bronic, wiec ewentualne wlaczenie go w sklad naszego sztabu trenerskiego
nie wchodzilo w gre. Zatrudnilismy Janka Muche dopiero, kiedy wiedzielismy,
ze Arek odejdzie. „Kuchy” i „Rado” z mojego punktu widzenia nic wiecej
Legii by nie dali. Nie byli w stanie mi pomoc. Chodzilo tez o zmiane
hierarchii w szatni.
Jesli zdobywa sie tytul, pytania o to, co sie nie udalo, traca sens. A co
udalo sie lepiej, niz pan oczekiwal?
– A jednak zaczne od pytania, ktorego nie chce pan zadac. Bardzo liczylem
na Williama Remy’ego. Jego kontuzja i wielomiesieczne leczenie stanowily
problem dla niego i dla mnie. Natomiast najwieksza radoscia byla postawa
Michala Karbownika. Debiutowal jesienia, wiedzialem, ze ma wielki talent,
ale nie spodziewalem sie, ze wykorzysta go tak szybko. A druga przyjemna
niespodzianka jest postawa na srodku obrony Igora Lewczuka. Prosze zwrocic
uwage: Karbownik ma 19 lat, a Lewczuk 35.
Zdobyl pan z Legia mistrzostwo Polski jako zawodnik i trener. Przed panem
uczynili to rodowity warszawiak Edmund Zientara, Jacek Magiera z
Czestochowy, a teraz pan – Aleksandar Vukovic z Banja Luki.
-Zgadza sie. Jestem Serbem z Bosni, ale czuje sie tez warszawiakiem.
Mieszkam tu z cala rodzina. Piecioipolletni syn chodzi do publicznego
przedszkola na Ursynowie, a zona zajmuje sie w domu dwuipolletnia corka.
Dobrze sie tu czujemy. A kiedy Legia wygrywa, to juz wspaniale.
Rozmawial:
Stefan SZCZEPLEK
——————————–
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”, „Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *