Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 6 września 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 236 (5494) 6 wrzesnia 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA NOZNA
I LIGA
2 kolejka
Zaglebie Sosnowiec-Tychy 3-0
Sandecja Nowy Sacz-Nieciecza 0-1
Belchatow-Miedz Legnica 1-0
Arka Gdynia-Puszcza Niepolomice 3-2
Korona Kielce-Jastrzebie 3-2
Gornik Leczna-Resovia 2-0
Mecze Widzew Lodz-LKS Lodz, Stomil Olsztyn-Odra Opole, Chrobry
Glogow-Radomiak odwolane z powodu powolan do reprezentacji narodowej.
1.Arka 6pkt
2.Leczna 6pkt
3.Nieciecza 6pkt
4.Korona 4pkt
5.LKS Lodz 3pkt
6.Radomiak 3pkt
7.Zaglebie Sosnowiec 3pkt
8.Resovia 3pkt
9.Miedz 3pkt
10.Chrobry 1pkt
11.Stomil 1pkt
12.Belchatow 1pkt
13.Tychy 1pkt
14.Sandecja 0pkt
15.Widzew 0pkt
16.Puszcza 0pkt
17.Odra 0pkt
18.Jastzrebie 0pkt
-Po emocjonujacym spotkaniu Arka Gdynia pokonala dzis 3:2 (1:0) na
stadionie miejskim przy ul. Olimpijskiej Puszcze Niepolomice.
Arka Gdynia miala w pierwszej polowie wyrazna przewage. Dlugo wydawalo
sie jednak, ze zolto-niebiescy nie zdolaja jej udokumentowac golem. Na
dodatek niewiele brakowalo, aby w 11 minucie gry Daniela Kajzera pokonal
Jakub Bartosz. Na szczescie skuteczna interwencja bramkarza gospodarzy
uchronila ekipe prowadzona przez trenera Ireneusza Mamrota przed utrata
gola. W odpowiedzi arkowcy zmarnowali jeszcze lepsza sytuacje minute
pozniej. Pilka dotarla w polu karnym pod nogi Mateusza Mlynskiego, ktory
z dosc ostrego kata nie trafil do pustej bramki.
Gdynianie kontynuowali ataki i w 27 minucie gry mieli kolejna, dogodna
okazje. Po zagraniu Mateusza Mlynskiego pilke w polu karnym otrzymal
Maciej Jankowski. Choc napastnik Arki Gdynia byl atakowany przez
przeciwnika, zdolal zagrac futbolowke do Adama Dei. Strzal pomocnika
zolto-niebieskich obronil Mateusz Gorski. Jankowski sygnalizowal jeszcze
sedziemu Konradowi Kielczewskiemu z Bialegostoku, ze byl w tej sytuacji
faulowany przez rywala. Wydawalo sie zreszta, ze moze miec racje.
Arbiter nie przychylil sie jednak do opinii napastnika gospodarzy.
Nie zrazony takim obrotem spraw Jankowski mogl trafic do siatki w 38
minucie spotkania. Arkadiusz Kasperkiewicz precyzyjnie dosrodkowal z
prawego skrzydla, a „Jankes” byl w dogodnej sytuacji do oddania celnego
strzalu glowa. Jego uderzenie jednak minelo bramke.
Kiedy wydawalo sie, ze Arka Gdynia nie zdola juz w pierwszej polowie
zlamac rozsadnie broniacych sie gosci, w 45 minucie spotkania po
dosrodkowaniu Szymona Drewniaka z rzutu wolnego sfaulowany zostal w polu
karnym Adam Danch. Sedzia tym razem nie mial watpliwosci, od razu
wskazujac na „wapno”. Z jedenastu metrow nie pomylil sie Juliusz
Letniowski, zdobywajac tym samym swoja piata bramke w trzecim meczu Arki
Gdynia w tym sezonie.
Po wznowieniu gry goscie, zdajac sobie sprawe, ze tylko bardziej odwazna
postawa na boisku moze im umozliwic wywiezienie z Gdyni chocby punktu,
smielej zaatakowali. Oplacilo im sie to w 56 minucie spotkania. Atomowym
strzalem zza pola karnego popisal sie Hubert Tomalski. Daniel Kajzer
mial w tej sytuacji niewiele do powiedzenia. Byla to tym samym pierwsza
bramka, stracona przez Arke Gdynia w oficjalnym meczu w tym sezonie.
Ta sytuacja wyraznie rozdraznila zolto-niebieskich. Juz w 63 minucie gry
nastapila szybka riposta. Juliusz Letniowski zainicjowal akcje i zagral
wzdluz linii koncowej do Macieja Jankowskiego. Napastnikowi Arki Gdynia
pozostalo tylko dopelnic formalnosci i skierowac futbolowke do siatki.
W 74 minucie spotkania sytuacja gospodarzy niestety sie skomplikowala.
Bardzo dobrze grajacy Juliusz Letniowski w ciagu zaledwie kilku minut
obejrzal dwie zolte kartki i musial opuscic boisko. Goscie juz dwie
minuty pozniej skorzystali z przewagi liczebnej. Dosrodkowanie w pole
karne Tomalskiego celnym strzalem glowa sfinalizowal Jewhen Radionow.
Wydawalo sie w tym momencie, ze arkowcom trudno bedzie siegnac po
komplet punktow, a byc moze beda nawet musieli bronic remisu. Inny
poglad na te kwestie mial jednak Mateusz Mlynski, ktory w 79 min.
spotkania technicznym strzalem z lewego skrzydla ponownie wyprowadzil
gospodarzy na prowadzenie.

-Beniaminkowie szukaja zwyciestw
W dwoch pierwszych kolejkach nowego sezonu Stal Mielec, Podbeskidzie i
Warta wywalczyly w sumie zaledwie dwa punkty.
Podbeskidzie i Stal moge ocenic na duzy plus. To powiew swiezosci, cos,
czego czasem w lidze brakuje. Graja otwarta pilke, szukaja trzech
punktow. I bardzo dobrze – mowi o beniaminkach ekstraklasy Marcin Brosz,
trener Gornika Zabrze, ktory w dwoch pierwszych kolejkach nowego sezonu
zmierzyl sie wlasnie z niedawnymi I-ligowcami.
Z jednym mozna sie zgodzic: ekipy z Mielca i Bielska-Bialej szukaja
trzech punktow. Jednak jak na razie ich nie znalazly. Podobnie jak
trzeci nowicjusz w lidze – Warta Poznan. Trzech beniaminkow obecnych
rozgrywek w sumie na razie wywalczyly zaledwie dwa oczka. Ostatni raz
tak slabo nowe zespoly weszly w sezon piec lat temu. – Uwazam, ze Warta,
Podbeskidzie i Stal potrzebuja jeszcze wzmocnien – mowi Maciej Murawski,
komentator Canal+ Sport. – Dwa pierwsze to praktycznie te same zespoly,
ktore widzielismy na zapleczu ekstraklasy, a wiadomo, ze przeskok miedzy
dwiema ligami jest duzy. Jedynie w Stali doszlo do kilku korekt, bo
odeszli z niej wazni gracze. Niewielka liczba transferow moze byc
wynikiem tego, ze skoro z ligi spada w tym sezonie tylko jedna druzyna,
kazdy liczy, ze nie bedzie tym szesnastym w tabeli. Rachunek jest
prosty: co najmniej dwoch beniaminkow sie utrzyma – dodaje Murawski.
Ekstraklasa i I liga do dwie rozne rzeczywistosci. Oprocz poziomu gry
roznice sa chocby w sedziowaniu. Skrzydlowy Warty Michal Jakobowski,
ktory w meczu z Lechia (0:1) dostal dwie zolte kartki za symulowanie w
polu karnym, blyskawicznie przekonal sie, ze arbitrzy w najwyzszej lidze
widza wiecej (i maja do pomocy VAR). Na sedziow zwraca uwage rowniez
trener Podbeskidzia. – Jako beniaminek jestesmy narazeni na to, ze
sedziowie beda reagowali na krzyki „ala!” rywali, a my bedziemy musieli
byc naprawde mocno faulowani, zeby przewinienie bylo odgwizdane. Mozemy
opowiadac, ze sedzia chce byc obiektywny, ale to tak nie dziala. Jesli
Sergiu Hanca krzyknie i sie polozy w starciu z Gachem, arbiter zawsze
bedzie patrzyl na Hance. Tak jest i trzeba sie tego nauczyc – przekonuje
Krzysztof Brede.
Jego zespol pod wzgledem statystyk prezentuje sie najlepiej z
beniaminkow. Podbeskidzie strzelilo juz cztery gole, podczas gdy Stal
jednego, a Warta zadnego. Inna sprawa, ze jednoczesnie Gorale az szesc
bramek stracili. – Grajac tak ofensywnie, zawsze narazamy sie na straty.
Mimo to chcemy stwarzac sobie sytuacje i podejmujemy to ryzyko –
tlumaczy Kacper Gach, cytowany przez oficjalna strone klubowa.
Choc na razie trojka ekstraklasowych nowicjuszy punktuje slabo, to
przynajmniej nie az tak zle, jak w sezonie 2011/12 LKS i…
Podbeskidzie, ktore na starcie sezonu zostaly niemilosiernie zlane i po
dwoch kolejkach mialy w sumie jeden punkt i bilans bramek 2-17. – Na
razie w Stali, Podbeskidziu i Warcie nie zauwazylem takiej jakosci,
ktora pozwalalaby ktoremus z tych druzyn dostac sie do gornej polowki
tabeli. Raczej wszyscy powinni skupic sie na walce o utrzymanie. Ale z
ostatecznymi ocenami musimy jeszcze poczekac. Pamietam, ze przed rokiem
na poczatku sezonu komentowalem mecz Rakowa i zespol z Czestochowy tez
mnie nie zachwycil. A pozniej prezentowal sie bardzo dobrze – twierdzi
Murawski.

-Siarczysty policzek od Brzeczka
Slowa Jerzego Brzeczka o zadowoleniu to policzek dla kibicow swiadomych,
ze ich reprezentacja sklada sie z zawodowcow grajacych (i to czesto
pierwsze skrzypce) w niezlych klubach zagranicznych, podczas gdy
satysfakcje po takim meczu mogliby odczuwac co najwyzej w krajach
pilkarskiego trzeciego swiata – uwaza Przemyslaw Langier, dziennikarz
Onetu oraz „Przegladu Sportowego”.
Jak my bardzo nie potrafimy grac w pilke. Jak my tej pilki nie lubimy.
Wsadzic gdzies noge, zrobic wslizg, nawet troche pobiegac za rywalami –
jak najbardziej. Ale kopnac trzy podania bez przyjecia, minac nimi
przeciwnika, wypracowac okazje nie czekajac na jego blad – nie,
dziekuje. I tak zawsze. Bez wzgledu, czy przed, czy po 10-miesieczna
przerwa.
Przyznam, ze podczas ogladania meczu z Holandia dlugo mialem problem z
ocena. Bylo zle, ale bez sensu przeciez popadac w skrajnosc, ktora
moglaby rozmyc okolicznosci lagodzace. My przeciez nie jestesmy zadna
potega, na Euro nie pojedziemy przypinac sobie medali. Przeciwnik byl
mocny, kadra miala dziesiec miesiecy przerwy (abstrahujac od tego, ze
tamta druga tez), Jerzy Brzeczek mial tylko dwie jednostki treningowe
przed meczem. Ale przeciez my nie jestesmy az o tyle slabsi od Holandii,
by redukowac nas do roli slupkow treningowych.
Ale wtedy do wywiadu stanal Jerzy Brzeczek i sprawil, ze mecz zszedl na
drugi plan. – Absolutnie sie z tym nie zgadzam – zaczal rozmowe z
Jackiem Kurowskim z TVP, odpierajac sugestie, ze jego druzyna nie miala
za duzo do powiedzenia w Amsterdamie (swoja droga piekny eufemizm ze
strony dziennikarza). I dalej: – Zdawalismy sobie sprawe, ze nie
stworzymy sobie za duzo sytuacji. Patrzac na nasza organizacje gry,
mielismy za malo mozliwosci, zeby stworzyc sytuacje. Brakowalo drugiego
podania po odbiorze, ktore przyspieszyloby akcje. Ale mysle, ze bylo
kilka takich sytuacji, w ktorych dobrze wyszlismy z kontratakiem.
Oczywiscie akcja ze strzalem Krzyska Piatka byla najlepsza, w drugiej
polowie mielismy wyjscie z udzialem Bartka Bereszynskiego, ale podanie
bylo troszke niedokladne. Patrzac na przeciwnika, na okres, jestem
zadowolony z gry i z naszego poruszania sie na boisku.
O, matko!
Panie trenerze, pan naprawde daje mediom takie paliwo, a nastepnie zali
sie w austriackich gazetach, ze tu atakuja pana bez powodu? Po meczu, w
ktorym w drugiej polowie nie oddalismy zadnego strzalu – celnego,
niecelnego, zadnego! (ale, uwaga, raz z pilka wyszedl Bereszynski, choc,
kurcze, podal niedokladnie), w ktorym polowe przekraczalismy jakos raz
na kwadrans, w ktorym po przerwie trudno bylo narzekac na nasza
organizacje gry, bo przeciez z naszej strony gry nie bylo, co najwyzej
bieganie za pilka, powiedzial pan, ze jest zadowolony z poruszania sie
zawodnikow.
To policzek dla kibicow bardziej siarczysty, niz jakikolwiek rzekomo
wymierzony wczesniej w pana. Wlasnie sprowadzil pan mentalnie druzyne na
poziom Wysp Owczych, ktorego pilkarze wciaz ucza sie podstaw pilki na
poziomie miedzynarodowym i ktorym przepasc w umiejetnosciach nie
pozwalalaby w starciu z Holandia na nic wiecej. A pan wyszedl skladem
pelnym zawodowcow i poprzeczke swojej satysfakcji ustawia na poziomie
przesuwania formacji? Gdzie w tym wszystkim jest pilka?
Slowa Brzeczka o zadowoleniu sa straszne. W jakim swiecie bysmy zyli,
gdyby wszyscy tak latwo w nie popadali? Piekarz robilby czerstwe i
niezjadliwe bulki, ale bylby z siebie zadowolony, bo przeciez wrocil po
dlugim urlopie, a poza tym w pore wyjal je z pieca i nie spalil.
Kierowca autobusu pomijalby co drugi przystanek, ale twierdzilby, ze
jest OK, bo tych, ktorzy wsiedli przeciez dowozi do celu bez wypadku.
Budowlaniec stawialby krzywe sciany, ale przeciez rowno kladl zaprawe.
Jesli w glowie selekcjonera faktycznie jest zadowolenie, a nie alarm, to
jest bardzo nieciekawie. Chcialbym, by moc powiedziec, ze wszystko przez
10-miesieczna przerwe, ze to ona schowala pod koldre prawdziwa sile,
jaka tej druzynie zapewnia Jerzy Brzeczek, ale naprawde zawsze jest
cos.Jakie tlumaczenia slyszelismy za kadencji obecnego selekcjonera? Z
Wlochami i Portugalia (poprzednia Liga Narodow) gralismy w Chorzowie
slabo, bo po prostu oni sa pilkarsko lepsi i wielu nie graloby lepiej od
nas. Z Macedonia w Skopje byl dramat, bo musial byc, wiecie, czerwiec
nie jest dobrym miesiacem do grania. Austria na Narodowym calkowicie nas
zdominowala kultura gry, ale przeciez oni maja tylu pilkarzy z
Bundesligi, a my trzech chlopow z Championship. Po porazce ze Slowenia
trener faktycznie przyznal, ze gralismy slabo i „moze ten kubel zimnej
wody sie nam przyda”, ale taki wylewany jest na nas z zadziwiajaca –
patrzac na realny potencjal pilkarzy – regularnoscia, choc wiele tuszuja
wyniki. Wyniki, dodajmy, z druzynami o co najwyzej sredniej (choc
najczesciej jeszcze slabszej) mocy, bo na 11 meczow rozegranych przez
Brzeczka z przeciwnikami wystepujacymi obecnie w Dywizji A i B Ligi
Narodow wygralismy dokladnie trzy (w tym dwa razy z Izraelem,
beniaminkiem Dywizji B, wowczas grajacym pietro nizej).
Zbigniew Boniek nie skrytykuje Brzeczka, ba, w jego interesie jest
obrona selekcjonera, oslabianie pozycji trenera niczemu z jego punktu
widzenia nie bedzie sluzyc. Ale jestem ciekaw, czy wewnetrznie on
naprawde akceptuje te pochwale bylejakosci i kupuje zadowolenie
selekcjonera po meczu z Holandia. W pilce jest porazka i porazka. Rowno
5 lat temu Polska przegrala 1:3 z Niemcami prezentujac swietny futbol,
ofensywny, prawdopodobnie byl to najlepszy, choc przegrany, mecz za
kadencji Adama Nawalki. Wtedy naprawde „nic sie nie stalo”,
wiedzielismy, ze zmierzamy w dobra strone. Dzis, majac perspektywe gry
na Euro ze Szwecja i Hiszpania w grupie, modle sie, by nasze chlopaki
przesuwaly sie jeszcze lepiej, niz w piatek w Amsterdamie. Na gre w
pilke licze coraz mniej.

FORMULA 1
Sensacja w Grand Prix Wloch! Francuz Pierre Gasly z Alphy Tauri wygral
wyscig na legendarnym torze Monza. To pierwsze zwyciestwo tej ekipy od
2008 roku, gdy na tym samym torze wygral Sebastian Vettel. Drugie
miejsce dla Carlosa Sainza; trzeci – Lance Stroll. Tego nie dalo sie
przewidziec!
Juz pare sekund po rozpoczeciu wiedzielismy, ze bedzie to wyscig inny
niz wszystkie. Na starcie kilka bledow popelnil Valtteri Bottas i spadl
z drugiego na szoste miejsce. Jednoczesnie do przodu przesunal sie Lando
Norris i przez pierwsza czesc wyscigu mielismy McLareny na pozycjach 2 i
3, tuz za Lewisem Hamiltonem. Bottas skarzyl sie przez radio na jakas
usterke, ale niczego nie znaleziono. Chwile pozniej wyscig zakonczyl
Sebastian Vettel. Kierowca Ferrari mial usterke przewodu hamulcowego, o
czym nie zostal nawet poinformowany przez swoj zespol. Nie byla to
bezpieczna sytuacja, zwlaszcza, ze Niemiec o usterce dowiedzial sie, gdy
jego bolid osiagal blisko 340 km/h.
Wydawaloby sie, ze poza przetasowaniami w srodku stawki oraz atakami
Bottasa i Verstappena nic wielkiego sie nie wydarzy, a Hamilton
spokojnie dojedzie na pierwszym miejscu. Moment zwrotny mial miejsce na
20. okrazeniu. Kevin Magnussen zakomunikowal, ze „cos sie zepsulo” i
zatrzymal swoj samochod na poboczu. Problem w tym, ze zrobil to tuz obok
alei serwisowej, blokujac mozliwosc zjechania na pit stop innym
kierowcom. Mimo wszystko do zamknietej alei wjechali Hamilton i Antonio
Giovinazzi, za co sedziowie ukarali ich dziesieciosekundowym zjazdem do
alei. Zanim jednak to sie stalo, na 25. okrazeniu bardzo powazny wypadek
mial Charles Leclerc. 22-latek stracil panowanie nad bolidem i z duza
szybkoscia uderzyl w bande. O kontynuowaniu jazdy nie moglo byc mowy,
czerwony samochod zostal calkowicie zniszczony, na szczescie
Monakijczykowi nic sie nie stalo. Sedziowie oglosili wprowadzenie
czerwonej flagi, w zwiazku z czym wyscig zostal przerwany, a kierowcy
zjechali do alei serwisowej. Przerwa trwala okolo 20 minut, a kolejnosc
kierowcow calkowicie sie wymieszala. W momencie przerwania sesji
pierwsza dziesiatka prezentowala sie nastepujaco: Hamilton (mial jeszcze
do odbycia kare), Stroll, Gasly, Raikkonen, Giovinazzi (rowniez kara do
odbycia), Sainz, Norris, Bottas, Latifi, Ricciardo. Nie dalo sie
przewidziec, kto wygra wyscig, a na punkty zaczeli miec nadzieje nawet w
Williamsie.
O 16:20 wznowiono wyscig. Kierowcy wyjechali z alei serwisowej za
samochodem bezpieczenstwa w podanej kolejnosci. Nastepnie kierowcy
ustawili sie na polach startowych. Chwile po restarcie Hamilton zjechal
do alei, by odbyc kare. Wyladowal na ostatnim miejscu z 20-sekundowa
strata do przedostatniego Albona. Brytyjczyk rozpoczal pogon. Na
prowadzenie wysunal sie Pierre Gasly. W tym samym momencie wyscig z
powodu usterki zakonczyl Max Verstappen. Liczba nietypowych,
nieprzewidzianych zdarzen osiagnela maksimum!
Lider wyscigu utrzymywal solidne tempo, ale z kazdym okrazeniem zblizal
sie do niego Carlos Sainz. Hiszpan w brawurowy sposob uporal sie z Kimim
Raikkonenem i zblizal sie do kierowcy Alphy Tauri. Dystans malal, ale na
kilka okrazen przed koncem zatrzymal sie na poltorej sekundy roznicy. W
garazach Alphy Tauri i McLarena wszyscy ogladali koncowke wyscigu na
stojaco. Ostatecznie Sainzowi zabraklo dziesiatych czesci sekundy. Gdyby
ten wyscig trwal jeszcze jedno okrazenie, moglibysmy miec innego
zwyciezce. „Boze kochany! Co ja zrobilem! Co sie stalo? Moj Boze, jak to
sie stalo!” – krzyczal przez radio szczesliwy Gasly.

SIATKOWKA
Czas jazdy na gape juz dawno sie skonczyl -Lukasz Kadziewicz
Najlatwiej w swoim srodowisku byc tym zlym, wytykajac bledy odgrywac
role czarnej owcy. Dzisiaj to modne, populistyczne.
Moj redakcyjny kolega z Polsatu Sport – Marcin Lepa, zasugerowal, ze ja
idealnie wpisuje sie w role pieniacza probujacego wyglaszana przez
siebie krytyka wzbudzic zainteresowanie ogolu. Wytykam bledy, choc w
sytuacji, w ktorej dzisiaj znalazla sie polska siatkowka, jeszcze
latwiej jest optymista dostrzegajacym same plusy. Pytanie tylko: dokad
prowadzi ta autostrada bez korkow i bramek?
Jestem wiecej niz przekonany, ze polscy siatkarze wroca z Tokio z
medalem. Bede czekal na nich na Okeciu, wreczal kwiaty, prosil o
autografy i zdjecia. Jednego tylko nie chce – powtorki z rozrywki z 2014
i 2018 roku, gdy panowie zdobywali tytuly mistrzow swiata. Tak pieknie
opakowany produkt, na tacy podany kazdemu kibicowi w Polsce, byl bodzcem
do napedzania dobrze funkcjonujacej machiny, ale potencjal tego sukcesu
nie zostal wykorzystany tak jak powinien.
Koniunktura na siatkowke trwa w naszym kraju nieprzerwanie od co
najmniej 15 lat. Jeszcze na poczatku XXI wieku slyszalem czesto
stwierdzenie: „Panowie, najpierw cos wygrajcie, a potem bedziemy
dyskutowac o premiach”. Dzis po sukcesie mamy wizyte na sniadaniu u
premiera i nagrody finansowe od ekipy rzadzacej. Zastanowmy sie przez
chwile co mozna zrobic, zeby po tym jak Polacy wyladuja na Okeciu
wracajac z Tokio witani przez tlumy kibicow, wykonac kolejny krok.
Mamy rok, zeby sie na to przygotowac. Po pierwsze mam na mysli
dzialaczy. Tym bardziej, ze po mistrzowsku toczy sie zakulisowa
rozgrywka przed nachodzacymi wyborami w PZPS. Oficjalnie nie znamy
kandydatow, programu, ani jednego innowacyjnego pomyslu na przyszlosc.
Mam nadzieje, ze ta zabawa w podchody po ciemku, bez lamp i latarek (bo
tak odbieram przygotowania do wyborow w federacji), jest idealnie
przygotowanym gruntem pod to, by wykorzystac dostepne narzedzia, bazowac
na doswiadczeniu wielkich graczy i nauczyc sie w koncu konsumowac
ewentualny sukces. Nie chodzi o to, by przyjsc z gotowym pomyslem na
szkolenie mlodziezy, sukcesy reprezentacyjne czy pomoc klubom, bo na
tych polach sobie radzimy. Smiem twierdzic, ze rok przed igrzyskami nikt
w federacji nie zajmuje sie tym co zrobimy, jesli kadra siatkarzy
zdobedzie medal w Tokio, a bardziej tym, kto kim obstawi jakie
stanowiska w momencie wygrania wyborow na prezesa PZPS. Nie chce, zeby
polska siatkowka byla przechowalnia ludzi, ktorzy ostatni wskakuja na
woz i wcale nie pchaja go mocno do przodu, tylko siedza cicho w kaciku i
zajmuja sie konsumpcja. Czas jazdy na gape juz dawno sie skonczyl.
Dlatego mam nadzieje, ze sztandar PZPS z haslem: „Dobro siatkowki”,
trafi w rece grupy osob bedacych prawdziwymi liderami i kreatorami, a
nie ludzmi walczacymi o wysoka pensje na kilka spokojnych lat. Nie
walczcie o stolki, ale o to, by bylo lepiej.
Po drugie zawodnicy – oni tez musza wiedziec jak ten ewentualny sukces
skonsumowac. Skoro szukaja sposobow coraz szybszej regeneracji po
wysilku, odkrywaja nowe diety i dbaja o swoj organizm, tak samo powinni
zadbac o znalezienie mozliwosci dotarcia do szerszego grona odbiorcow.
Chodzi mi nie tylko o fanatykow siatkowki. Dlaczego siatkarz ma nie miec
wokol siebie grupy ludzi czy agencji, ktora bedzie w stanie mu pomoc,
popracowac nad jego wizerunkiem? We Wloszech, gdzie poza siatkowka
wszyscy zyja oczywiscie pilka nozna, koszykowka czy MotoGP, znajduje sie
miejsce by eksponowac zawodnikow naszej ukochanej dyscypliny. Takie
postaci jak Osmany Juantorena czy Ivan Zaytsev znajduja miejsce w
ogolnokrajowych kampaniach reklamowych.
Warunki do tego mamy idealne – w „Przegladzie Sportowym” siatkowka nie
jest dyscyplina, ktorej poswieca sie maly wycinek gdzies na ostatniej
stronie. W Polsacie Sport pokazujemy mnostwo spotkan w trakcie sezonu
ligowego i reprezentacyjnego, nawet tego ostatniego, gdy kadra grala
tylko sparingi. Jestesmy gotowi, by zobaczyc teraz siatkowke w jeszcze
innym wydaniu. Do tego potrzeba jednak staniecia w jednej linii i
polaczenia sil przez wladze ligi, PZPS, zawodnikow i osob z nimi zwiazanych.
Niech sam sukces nie bedzie sufitem, do ktorego chcemy doskoczyc, ale
baza do realizacji kolejnych celow.

SKOKI NARCIARSKIE
Igelit na cos sie jednak przydal.
Wisla dala nam nadzieje. Jeszcze nigdy skoki latem nie byly takie wazne
– powiedzial nowy Walter Hofer (przepraszam, podobno tego okreslenia
bardzo nie lubi i ja sie wcale nie dziwie), czyli Sandro Pertile po
jedynych w tym sezonie zawodach cyklu Grand Prix. Oczywiscie u nas,
oczywiscie na skoczni imienia Adama Malysza, oczywiscie nawet kibicow
udalo sie wprowadzic. Oczywiscie duzo tez w tych slowach kurtuazji” ale
i prawdy tez – pisze w swoim felietonu Sebastian Parfjanowicz.
Na poczatek opinia bardzo szczera, nawet jesli niepopularna. Od dawna
niewiele sportow irytuje mnie bardziej niz skoki narciarskie latem. A w
zasadzie nie tyle same skoki, co proba nadania tej rywalizacji jakiejs
specjalnej rangi. Przepraszam, nigdy nie potrafilem uwierzyc, ze tytul
krola lata to cos, na co warto specjalnie polowac. Przerzedzone listy
startowe kolejnych konkursow w Hakubie czy Courchevel stanowily w tej
sprawie koronne dowody. Jako zawodnik tez wolalbym chyba byc krolem
kwalifikacji. Ale tych prawdziwych – zimowych. Gdy wszyscy najlepsi na
skoczni i w szykowanej od miesiecy formie, a nie w srodku okresu
treningowego. Wtedy nawet takie mniejsze zwyciestwa maja swoj wymiar.
Bo wszyscy wiemy, ze na podium prowadzi czerwony dywan. A nie zielony.
Ten zielony pojawil sie tak troche przez przypadek. Nie wiem, czy znacie
te historie. W polowie lat piecdziesiatych trener reprezentacji Niemiec
Hans Renner postanowil znalezc sposob na absolutna dominacje
Skandynawow. Do tego momentu tylko jeden jego rodak – Josef Bradl,
startujac w 1939 roku pod flaga III Rzeszy – zdobyl medal mistrzostw
swiata w skokach narciarskich. Seryjnie wygrywali za to Norwegowie,
powoli rodzila sie tez potega Finow. Renner wybral sie wiec w dluga
podroz sluzbowa do Skandynawii na koszt Niemieckiej Federacji
Narciarskiej, by obserwowac przygotowania rywali. Myslal, ze dojrzy
nowinki sprzetowe, uderzyla go jednak sprawa o wiele prostsza.
Norwegowie treningi zaczynali miesiac przed jego zawodnikami, bo o tyle
wczesniej mieli snieg i gotowe skocznie.
Obserwacja stala sie obsesja i zainspirowala do szalonych poszukiwan.
Renner probowal wykladac zeskok najrozniejszymi materialami, w tym
slomianymi albo kokosowymi matami – autorstwo tego drugiego pomyslu
wybrane zrodla przypisuja tez Leopoldowi Tajnerowi. Nieistotne, to sie
nie przyjelo. Legenda glosi – choc jak to w legendy, wierze umiarkowanie
– ze przelom przyniosl dopiero przypadek. A w zasadzie – wypadek. Trener
niemieckiej reprezentacji pewnego dnia mial sie poslizgnac na mokrej
wycieraczce, wykonanej z polichlorku winylu. I doznal olsnienia. Ten
polichlorek nazywal sie igelit, od firmy IG Farben, ktora go wymyslila i
opatentowala. Wlasnie tak: igelit, nie igielit – jak sie powszechnie
wymawia. Sam lat temu kilkanascie napisalem w tytule „Krolowie
igielitu”, za co redaktor wydania zrugal mnie wowczas okrutnie. Moze
stad te zle z letnimi skokami skojarzenia”
Ale powaznie. I do rzeczy. Tym razem skoki latem, skoki na igelicie,
skoki w Wisle faktycznie mialy dla calego narciarstwa ogromne znaczenie.
Polska pozwolila dzialaczom FIS przeprowadzic eksperyment pod tytulem:
zawody w czasach COVID-19. Eksperyment byc moze az do zimy na tym
poziomie jeden-jedyny. Z wieloma uniwersalnymi wnioskami dla swiata
skokow, ale tez nart biegowych, alpejskich czy snowboardu. Jak w hotelu
dla zawodnikow stworzyc sanitarna banke? Jakie warunki przygotowac
ekipom na obiekcie? Gdzie zdejmowac i zakladac maseczki? Jak w koncu
zorganizowac prace dziennikarzy, ktorzy oddaleni na bezpieczny,
dwumetrowy dystans, w tumulcie skoczni, zwyczajnie nie slysza swoich
rozmowcow? Takich miniprob bylo bez liku, wiekszosc zakonczona sukcesem.
Nie tylko Sandro Pertile slodzil nam az do przesady. Nawet bardzo
wymagajaca i sceptyczna na poczatku wizyty Sarah Lewis – sekretarz
generalna FIS – w koncu przyznala, ze to byl naprawde duzy krok dla
narciarskiej spolecznosci.
Wisla miala oczywiscie interes, by zdac tak wazny egzamin na piatke.
Przepychanki z FIS, dotyczace daty rozgrywania zimowych konkursow na
skoczni imienia Adama Malysza, trwaja od dawna. Nie w smak juz nam
seryjna inauguracja Pucharu Swiata – droga i trudna do przeprowadzenia,
ze wzgledu na wysokie temperatury. Wisla chcialaby sie w kalendarzu
przeprowadzic, najlepiej gdzies obok Zakopanego. Z moich informacji
wynika, ze taka obietnice dostala, od kolejnego sezonu.
Bo ten najblizszy wciaz jest jedna wielka niewiadoma. Kilka dni temu FIS
wyslal do swoich partnerow protokol testowy Pucharu Swiata. Mowa w nim o
bardzo restrykcyjnych badaniach wszystkich uczestnikow imprezy: od
zawodnikow po dziennikarzy. Co 3 – 4 dni, taka jest w tej chwili
propozycja. Zakulisowo mozna tez uslyszec o planie B, na ktory szykuja
sie juz w narciarskiej centrali. Wzorem Formuly 1 kalendarz zostalby
poddany regionalizacji. Czyli jak skaczemy w Polsce, to przeprowadzamy
tu od razu 2 – 3 weekendy z Pucharem Swiata. Jak przeprowadzka do
Skandynawii, to nie po to, by za chwile podrozowac w inne miejsca.
Decyzje podobno w pazdzierniku. Ja juz jestem za. Nie dosc, ze
bezpieczniej, to jeszcze jakos tak odswiezajaco.

ZUZEL
Runda Zasadnicza:
XII runda
31 sierpnia 2020 (poniedzialek)
Leszno – Rybnik 65:25
Lublin – Czestochowa 39:51
2 wrzesnia 2020 (sroda)
Gorzow – Zielona Gora 52:38
9 wrzesnia 2020 (sroda)
Grudziadz – Wroclaw
XIII runda
6 wrzesnia 2020 (niedziela)
Wroclaw – Gorzow 44:46
Zielona Gora – Leszno, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki
8 wrzesnia 2020 (wtorek)
Grudziadz – Lublin
9 wrzesnia 2020 (sroda)
Czestochowa – Rybnik
1.Leszno 25pkt
2.Gorzow 18pkt
3.Zielona Gora 17pkt
4.Czestochowa 16pkt
5.Lublin 16pkt
6.Wroclaw 14pkt
7.Grudziadz 8pkt
8.Rybnik 2pkt

1 Liga Zuzlowa na sezon 2020:
Runda Zasadnicza:
IX runda
28 sierpien 2020 (czwartek)
Gdansk – Torun 35:55
29 sierpien 2020 (sobota)
Gniezno – Lodz 47:43
30 sierpien 2020 (niedziela)
Tarnow – Ostrow Wlkp. 52:38
10 wrzesien 2020 (czwartek)
Bydgoszcz – Daugavpils
X runda
5 wrzesien 2020 (sobota)
Lodz – Gdansk 52:38
Ostrow Wlkp. – Torun 46:44
7 wrzesien 2020 (poniedzialek)
Daugavpils – Tarnow
Gniezno – Bydgoszcz
1.Torun 21pkt
2.Lodz 15pkt
3.Gniezno 11pkt
4.Tarnow 11pkt
5.Ostrow 11pkt
6.Gdansk 8pkt
7.Daugavpils 4pkt
8.Bydgoszcz 2pkt

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *