Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 6 czerwca 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 152 (6127) 6 czerwca 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SIATKOWKA
Lanie, ktorego Rosjanie dlugo nie zapomna. Po atakach Leona bolala glowa
i lapaly skurcze
Po atakach Leona lapaly skurcze i bolala glowa, po obronach i blokach
oczy wychodzily z orbit, a w wynik trudno uwierzyc. Ale 3:1 (21:25,
25:19, 25:19, 25:14) z zupelnie zgaszonym przez zawodnikow Vitala
Heynena najsilniejszym skladem Rosjan to prawda. To bylo lanie, ktorego
rywale dlugo nie zapomna, a jednoczesnie najlepszy mecz polskiej druzyny
w Rimini. Grany na najwyzszym poziomie i pelen bohaterow.
Heynen tym razem nie cudowal – poslal na boisko dwoch liderow, ktorych
mozna bylo sie spodziewac przeciwko Rosji – Wilfredo Leona i Michala
Kubiaka. Sklad uzupelnili Maciej Muzaj, ktory dostal szanse na
potwierdzenia niezlej dyspozycji z wczesniejszej serii meczow, a do tego
Fabian Drzyzga, Pawel Zatorski, Mateusz Bieniek i Karol Klos. A po
drugiej stronie? Wielkie nazwiska – chocby Dmitirij Muserskki, Maksim
Michajlow czy Artiom Wolwicz.
W pierwszym secie dominowali Rosjanie. Po koncowce partii – siedmiu
punktach z rzedu dla rywali Polakow – wydawalo sie, ze to glownie
zagrywka, ktora po stronie rosyjskiej napedzal od stanu 18:20 do 24:20
Maksim Michajlow. Prezentowal sie fantastycznie, ale jesli spojrzymy
dokladniej na to, jak wygladaly kluczowe akcje po stronie druzyny Vitala
Heynena, to wnioskiem i zarazem przyczyna porazki beda nieskuteczne
ataki. To przez nie seta wygrali Rosjanie do 21.
Kompletnie nie funkcjonowaly zwlaszcza te posylane przez Michala
Kubiaka. Przyjmujacy skonczyl jedna z pieciu dogranych do niego pilek, a
to na niego zagrana byla jedna z kluczowych – przy stanie 17:20. To w
tamtym momencie Polacy stracili kontrole nad setem i pozwolili Rosjanom
rozwinac sie przy swietnej zagrywce. Lepiej wygladala skutecznosc Leona
(60 procent) i Muzaja (50 procent), ale brakowalo tego, zeby w
kluczowych momentach, gdy Polacy opanowali przyjecie, konczyc tak wazne
akcje.
Jesli pierwszy set Rosjanom wygral Michajlow, to druga partie dla
Polakow przejal Wilfredo Leon. Znowu odlecial – zaserwowal trzy asy.
Posylal pilki pedzace odpowiednio 125, 134 i 133 kilometry na godzine i
sam swoim atakiem skonczyl seta. Skutecznosc jego atakow w tamtym
momencie wynosila az 69 procent. Leon przypominal Rosjanom siebie z
czasow gry dla Zenita Kazan.
Majac tak swietnego zawodnika, robiacego tak ogromna roznice, wygrana w
secie 25:19 nie byla zatem dla Polakow zaskoczeniem. Z pewnoscia nie dla
Vitala Heynena, ktory wykazal sie takze sprytem i madroscia przy
zmianach – w odpowiednim momencie wprowadzal Mateusza Bienka, zeby miec
go w polu zagrywki i zmienial go z powrotem z Piotrem Nowakowskim, ktory
dokladal swietny blok.
Trzecia partia to niesamowita, fizyczna walka obu druzyn. Najlepiej
wszystko opisac moze akcja na 20:13 dla Polski. Wilfredo Leon trzy razy
probowal konczyc swoj atak technicznymi pilkami, ale po tym, jak jakims
cudem Rosjanie nie skonczyli dosc latwej pilki, a Polacy podbili ja
dzieki Klosowi i Drzyzdze, to on doskoczyl do pilki i poteznie uderzyl
ja prosto w boisko po stronie rywali. Tych az lapaly skurcze po 25
sekundach niezwykle intensywnej gry, a Dmitrij Wolkow padl po calej
akcji na twarz.
W koncowce powrot do dobrej dyspozycji potwierdzal Michal Kubiak. Przede
wszystkim jednej cechy, ktorej nie da sie wyrazic statystykami –
„serducha”. Kubiak bronil, Kubiak walczyl, Kubiak wywieral presje
zagrywka. A jesli komus wciaz brakowalo skutecznych atakow kapitana
kadry, to skonczyl ostatnia pilke, dajaca Polakom wygrana w secie
wynikiem do 19. W trakcie spotkania przeszedl kapitalna przemiane i
swoja postawa przeciwko Rosji naprawde sporo zyskal.
Na poczatku czwartego seta druzyna Vitala Heynena grala momentami na
kosmicznym poziomie. Niesamowite wrazenie mogly robic obrony Pawla
Zatorskiego, Mateusza Bienka i latwosc, z jaka Wilfredo Leon zdobywal
kolejne punkty – niewazne, czy silnymi atakami, czy dwoma bombami na
zagrywce z rzedu. Atak na 12:5 trafil w glowe Denisa Bogdana i ten byl
po nim az zamroczony. Przez dobrych kilkanascie sekund zakrywal twarz i
staral sie otrzasnac.
A Polacy nie przestawali upokarzac Rosjan. Prowadzili 20:10 i
kontynuowali bicie kolejnych pilek w boisko po stronie rywali. Muserski
nie wiedzial, co sie dzieje, Michajlow, ktory tak swietnie prezentowal
sie w pierwszym secie, tylko patrzyl, a Vital Heynen sie usmiechal. Jego
zawodnicy wygrali 25:14 i 3:1.
Jak nie zwracac uwagi na wynik, skoro Rosjanie – tak wazny i trudny
przeciwnik – dostal od Polakow potezne lanie? Z drugiej strony, jesli
doceniac tylko indywidualnosci, to bohaterow nie brakuje. Polacy mieli
kosmicznego Leona, ktory skonczyl mecz z 25 punktami i siedmioma asami
serwisowymi, odmienionego walczaka Kubiaka, czy grajacego fenomenalnie
niemal w kazdym elemencie Piotra Nowakowskiego. A swietnie grali
przeciez takze solidni Maciej Muzaj, Pawel Zatorski, czy Karol Klos.
Ujmijmy to tak: Polacy zagrali tak, ze Rosjanom dlugo bedzie sie snil
poziom, jaki zaprezentowali ich rywale. A to miala byc „tylko” Liga
Narodow. Co z przegranym setem? Po prostu skoro Vital Heynen coraz
bardziej uaktywnia swoje naturalne srodowsko, to nawet po takim
widowisku musial miec material do analizy. Moze byc podwojnie
szczesliwy, bo to, jak Polacy sie podnosili, a Rosjanie nikneli w oczach
w trzech nastepnych partiach bylo obrazem nie do zapomnienia.

Wyniki meczow 4. kolejki Ligi Narodow siatkarzy:
2021-06-03: Niemcy – Argentyna 2:3 (19:25, 25:23, 25:17, 23:25, 13:15)
2021-06-03: Iran – Kanada 3:1 (22:25, 25:22, 25:22, 25:22)
2021-06-03: Japonia – Serbia 1:3 (25:18, 23:25, 22:25, 13:25)
2021-06-03: Brazylia – Francja 0:3 (37:39, 18:25, 28:30)
2021-06-03: Holandia – Slowenia 0:3 (18:25, 15:25, 18:25)
2021-06-03: Australia – Polska 0:3 (16:25, 10:25, 12:25)
2021-06-03: Wlochy – Bulgaria 3:2 (25:19, 20:25, 25:13, 23:25, 15:12)
2021-06-03: Rosja – USA 3:1 (25:22, 25:19, 17:25, 25:19)

Wyniki meczow 5. kolejki Ligi Narodow siatkarzy:
2021-06-04: Argentyna – Slowenia 0:3 (19:25, 22:25, 18:25)
2021-06-04: Holandia – Niemcy 3:2 (25:18, 23:25, 25:20, 23:25, 15:13)
2021-06-04: Brazylia – Japonia 3:0 (25:20, 25:16, 25:20)
2021-06-04: Serbia – Francja 3:2 (22:25, 24:26, 25:22, 25:23, 15:9)
2021-06-04: Iran – Wlochy 3:1 (26:24, 29:27, 21:25, 25:22)
2021-06-04: Polska – USA 3:0 (25:17, 28:26, 25:17)
2021-06-04: Rosja – Australia 3:0 (25:19, 26:24, 25:21)
2021-06-04: Kanada – Bulgaria 3:0 (28:26, 25:23, 25:16)

Wyniki meczow 6. kolejki Ligi Narodow siatkarzy:
2021-06-05: Holandia – Argentyna 0:3 (19:25, 20:25, 23:25)
2021-06-05: Slowenia – Niemcy 1:3 (25:19, 20:25, 21:25, 20:25)
2021-06-05: Francja – Japonia 3:2 (21:25, 25:22, 24:26, 25:21, 15:11)
2021-06-05: Brazylia – Serbia 3:1 (23:25, 25:23, 25:15, 25:22)
2021-06-05: Polska – Rosja 3:1 (21:25, 25:19, 25:19, 25:14)
2021-06-05: USA – Australia 3:0 (25:23, 25:20, 25:17)
2021-06-05: Bulgaria – Iran 0:3 (20:25, 31:33, 22:25)
2021-06-05: Kanada – Wlochy 2:3 (19:25, 21:25, 25:21, 28:26, 11:15)

-Polskie siatkarki odwrocily losy meczu z Kanada! Trzecie zwyciestwo w
Lidze Narodow.
W dotychczasowych meczach turnieju Ligi Narodow siatkarek w Rimini
reprezentantki Polski pokonaly druzyny Wloch (3:2) i Korei Poludniowej
(3:0), przegraly natomiast z Serbia (1:3), Turcja (1:3), Belgia (2:3)
oraz z Dominikana (1:3). Dwa zwyciestwa – cztery porazki i szesc
zdobytych punktow to dorobek Polek.
Polskie siatkarki wygraly z Kanada 3:2 w meczu 7. kolejki Ligi Narodow.
Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego przegraly dwa pierwsze sety, ale
zdolaly odwrocic losy meczu i odniosly trzecie zwyciestwo na turnieju
rozgrywanym w Rimini.
Spotkanie lepiej rozpoczely siatkarki Kanady, ktore schodzily na
pierwsza przerwe z trzema punktami zaliczki. Tuz po niej asem serwisowym
popisala sie Brie King i bylo 5:9. Polki poprawily zagrywke, uruchomily
blok i szybko odrobily straty (12:12). Gdy na drugiej przerwie mialy
punkt zaliczki (16:15), wydawalo sie, ze zlapaly wlasciwy rytm.
Kanadyjki popisaly sie jednak seria wygranych akcji, zwienczona asem
Hilary Howe (16:19). W koncowce, mimo zabiegow Polek, rywalki utrzymaly
przewage. Emily Maglio atakiem ze srodka wywalczyla pilke setowa
(21:24), a w ostatniej akcji seta Howe obila polski blok (22:25).
W drugiej odslonie siatkarki spod znaku Klonowego Liscia rowniez
uzyskaly przewage na poczatku (6:8). W srodkowej czesci seta jeszcze ja
powiekszyly, a Polki byly coraz bardziej bezradne. W ekipie Kanady
blyszczala Kiera Van Ryk – byla zawodniczka Developresu SkyRes Rzeszow
blyszczala w ataku (7:11) i w polu zagrywki (dwa asy serwisowe na
10:16). Polki przegrywaly juz 13:20, ale zerwaly sie do walki i byly o
krok od odrobienia strat (21:22). Kluczowe akcje wygraly jednak
Kanadyjki. As serwisowy Jennifer Cross dal im pilke setowa, a w kolejnej
akcji determinacja w obronie i punktowym blokiem ustalily wynik na (21:25).
Trzecia partie Polki rozpoczely od falstartu (0:3), ale… wygraly piec
kolejnych akcji (5:3). W dalszej czesci seta ogladalismy wyrownana gre
obu ekip (11:11, 15:15). As Zuzanny Goreckiej, blok Zuzanny
Efimienko-Mlotkowskiej i blad Van Ryk pozwolily bialo-czerwonym uzyskac
przewage (18:20). Pozniej asa dolozyla jeszcze Magdalena Stysiak
(20:23), a blok Martyny Lukasik na Van Ryk przyniosl pilke setowa. Seta
zamknela dluga wymiana zwienczona autowym atakiem Andrei Mitrovic (25:21).
Set numer cztery, po wyrownanym poczatku (7:7), zaczal przebiegac po
mysli Polek. W srodkowej czesci seta przejely inicjatywe – dobrze
prezentowaly sie w polu zagrywki, wykorzystywaly problemy rywalek i byly
skuteczne w ataku, w czym przodowala Malwina Smarzek. W efekcie na
drugiej przerwie mialy juz piec oczek zaliczki (16:11) i utrzymywaly
przewage w kolejnych akcjach. As serwisowy Lukasik (23:15), kiwka
Martyny Lazowskiej i skuteczny atak Goreckiej (25:17) przyniosly
decydujace punkty.
Zwyciezce meczu mial wiec wylonic tie-break. Kluczowa dla jego losow
byla punktowa seria, zwienczona asem serwisowym Goreckiej (10:5).
Wypracowanej zaliczki Polki juz nie oddaly. Blad rywalek przyniosl pilke
meczowa, a spotkanie zakonczyl skuteczny atak Lukasik (15:7).
Polska – Kanada 3:2 (22:25, 21:25, 25:21, 25:17, 15:7)
Polska: Julia Nowicka, Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Zuzanna
Efimienko-Mlotkowska, Martyna Lukasik, Malwina Smarzek – Maria Stenzel
(libero) oraz Monika Jagla (libero), Zuzanna Gorecka, Martyna Lazowska.
Trener: Jacek Nawrocki.

TENIS
Iga Swiatek juz w czwartej rundzie Rolanda Garrosa. Kolejny krok w
kierunku obrony tytulu
Iga Swiatek miala klopoty tylko na poczatku meczu z Estonka Anett
Kontaveit. Ostatecznie pokonala ja 7:6, 6:0 w meczu trzeciej rundy
Rolanda Garrosa. Z turnieju odpadla druga z Polek, Magda Linette.
Terminarz sobotnich gier w Paryzu ulozyl sie tak, ze obie Polki w
trzeciej rundzie Rolanda Garrosa – Iga Swiatek i Magda Linette – wyszly
na kort niemal rownoczesnie. Polscy kibice mieli wiec mozliwosc
ogladania dwoch meczow rownolegle, rozpoczely sie one zreszta podobnie.
Iga Swiatek zaczela zle: przegrala pierwszego gema przy swoim podaniu i
potem dlugo nie mogla odrobic strat. Jej rywalka grala z pasja – juz na
poczatku meczu kazda pilke uderzala tak, jakby byl to juz koniec
potyczki. Polka, faworytka tego meczu, potrzebowala nieco czasu, by
zlapac odpowiedni rytm gry. Gema przy serwisie Kontaveit wygrala
dopiero, doprowadzajac do stanu 4:4.
Gdy Swiatek i Kontaveit zaczynaly tie-breaka, blizej czwartej rundy
Rolanda Garrosa byla juz Magda Linette, ktora w sobote w Paryzu walczyla
o swoj najlepszy wynik w wielkoszlemowym turnieju. Ona swoj mecz z
Tunezyjka Ons Jabeur – tak jak Swiatek – zaczela od przegrania wlasnego
serwisu, ale potem w pierwszym secie bylo juz tylko lepiej i poznanianka
wygrala partie 6:3.
A gdy obronczyni tytulu na kortach Rolanda Garrosa tie-breaka konczyla –
poteznym bekhendem i zwyciestwem w pierwszym, trwajacym niemal godzine
secie – Magda Linette miala olbrzymie klopoty. Drugi set byl w wykonaniu
Ons Jabeur oszalamiajacy, Tunezyjka wygrala go do zera.
Polki niemal rownoczesnie wychodzily na kort, by rozegrac seta
decydujacego (w przypadku Linette) i byc moze dajacego zwyciestwo w
meczu (w przypadku Swiatek). Tym razem warszawianka zaczela od
przelamania serwisu rywalki, po chwili dolozyla gema przy swoim serwisie
i kolejne przelamanie. Kontaveit stracila pewnosc siebie i energie,
jakimi imponowala na poczatku meczu. Swiatek wygrywala 4:0, a Linette w
tym samym stosunku przegrywala swojego seta. Nizej notowana z Polek
przerwy wykorzystywala na studiowanie notatek z poradami taktycznymi,
ale nie przynosilo to efektu.
A Swiatek? W drugiej partii dominowala na korcie calkowicie, rozbila
swoja rywalke bezdyskusyjnie. Wynik 6:0 mowil sam za siebie. Teraz, w
czwartej rundzie, zagra z Marta Kostiuk, zaledwie 18-letnia Ukrainka.
Iga Swiatek – Anett Kontaveit 7:6, 6:0
Magda Linette – Ons Jabeur 6:3, 0:6, 1:6

-Kosmiczny mecz Swiatek i Mattek-Sands. Turniejowe „jedynki” ograne w
niesamowitych okolicznosciach
Iga Swiatek w parze z Bethanie Mattek-Sands wygraly 5:7, 6:4, 7:5 z para
Su-Wei Hsieh/Elise Mertens w ramach pojedynku, ktorego stawka byl
cwiercfinal Rolanda Garrosa. Polka i Amerykanka przegrywaly juz w
decydujacym secie 1:5, by w niesamowitych okolicznosciach odwrocic losy
seta i meczu.
Iga Swiatek czuje sie w Paryzu jak ryba w wodzie. Polka drugi rok z
rzedu zachowuje nieprawdopodobna powtarzalnosc. W 2020 r. bez straty
seta wygrala turniej singlowy, a w rozgrywkach deblowych dotarla do
polfinalu. Aktualnie 20-latka ponownie bez straty seta dotarla do
czwartej rundy, a w parze z Bethanie Mattek-Sands w sobote rywalizowala
o deblowy cwiercfinal paryskiej imprezy.
Swiatek i Mattek-Sands trafily na najwyzej rozstawiona pare Su-Wei Hsieh
i Elise Mertens. Mecz naszej tenisistki zaplanowano na korcie
Simonne-Mathieu, trzecim co do wielkosci obiekcie paryskiego kompleksu.
Faworytek oczywiscie upatrywano w rywalkach. Hsieh ma w dorobku trzy
tytuly wielkoszlemowe w deblu, Belgijka o jeden mniej. Swiatek i
Mattek-Sands to z miks mlodosci i doswiadczenia, ale tez dwoch
specjalistek z rozgrywek singlowych i deblowych.
W premierowej odslonie polsko-amerykanska para trzykrotnie tracila
podanie, by w kolejnym blyskawicznie odrabiac straty. W koncowce Swiatek
i Mattek-Sands odrobily przewage rywalek i od stanu 3:5 doprowadzily do
remisu. Turniejowe „jedynki” w koncowce wykorzystaly zgranie i wieksze
doswiadczenie i triumfowaly 7:5.
Po przerwie nizej rozstawiona para swietnie zareagowala. Polka i
Amerykanka szybko zyskaly przewage z przelamaniem – 3:1. Niestety
przeciwniczki tego dnia kontrolowaly wydarzenia na korcie i slabszy gem
momentalnie nadrabialy zdecydowanie lepszym. Rywalizacja ponownie sie
wyrownala i taki stan trwal do wyniku 4:4. Wtedy magiczna koncowke
zagrala para Mattek-Sands/Swiatek. Mimo dwoch pilek na przelamanie dla
rywalek Polka i Amerykanka cudownie wybronily sie z opresji, by przy
stanie 5:4 zupelnie zaskoczyc rywalki i doprowadzic do decydujacego seta.
W nim niestety od poczatku niepodzielnie rzadzily przeciwniczki, ktore
juz na poczatku dwukrotnie przelamaly 20-latke i 36-latke. Hsieh i
Mertens wyraznie przyspieszyly, perfekcyjnie czytaly zamiary rywalek i
nieco wybily je z rytmu. Set trwal, a para rozstawiona z jedynka
spokojnie zmierzala do wygranej. Emocje niemal opadly w koncowce, gdy
Hsieh i Mertens po raz kolejny przelamaly i bylo juz 5:1. Polka i
Amerykanka zmniejszyly jeszcze rozmiary porazki, ale przy gemie
serwisowym rywalek i pilkach meczowych wydawalo sie, ze mecz
nieublaganie dobiega do konca. Jedno przez cale spotkanie pozostawalo
niezmienne – wiara w zwyciestwo Swiatek i jej partnerki. Poklaskiwanie,
glosne okrzyki. To nawet w beznadziejnej sytuacji towarzyszylo
przegrywajacym tenisistkom. Po widowiskowej rywalizacji Polka i
Amerykanka przelamaly powrotnie rywalki, a po chwili wygraly swoje
podanie i zrobilo sie juz tylko 4:5. Do tego momentu Polka i Amerykanka
obronily az szesc pilek meczowych. Emocje udzielaly sie tez zgromadzonym
kibicom, ktorzy glosnym dopingiem doceniali widowisko, ktore pod
wzgledem poziomu sportowego spokojnie mogloby byc starciem polfinalowym
lub walka o koncowy triumf.
Polsko-amerykanska para wzniosla sie na wyzyny umiejetnosci i jak w
transie odrabiala straty. Po szesciu gemach z rzedu z 1:5 zrobilo sie
6:5. Im blizej konca, tym Swiatek i Mattek-Sands byly coraz bardziej
nakrecone tym, co udalo im sie zrobic w ostatnich kilkunastu minutach.
Przy stanie 6:5 rywalki przegrywaly juz nawet 15:40, ale i najwyzej
rozstawiona para udowodnila niebywala jakosc, doprowadzajac do
wyrownania. Ostatecznie to Swiatek i Mattek-Sands przechylily szale
zwyciestwa na swoja korzysc i zagraja w cwiercfinale turnieju deblowego.

PILKA NOZNA
I LIGA
33 kolejka
Korona Kielce-Widzew Lodz 1-1
LKS Lodz-Nieciecza 3-2
Arka Gdynia-Radomiak 0-2
Resovia Rzeszow-Chrobry Glogow 1-0
Belchatow-Jastrzebie 0-2
Stomil Olsztyn-Miedz Legnica 1-1
Odra Opole-Tychy 1-5
Zaglebie Sosnowiec-Gornik Leczna 0-1
Sandecja Nowy Sacz-Puszcza Niepolomice 2-1
1.Radomiak 65pkt
2.Nieciecza 64pkt
3.Tychy 62pkt
4.Arka 57pkt
5.LKS Lodz 57pkt
6.Gornik Leczna 53pkt
7.Miedz 50pkt
8.Odra 49pkt
9.Sandecja 45pkt
10.Chrobry 44pkt
11.Widzew 43pkt
12.Korona 41pkt
13.Stomil 34pkt
14.Puszcza 34pkt
15.Jastrzebie 32pkt
16.Resovia 32pkt
17.Zaglebie Sosnowiec 29pkt
18.Belchatow 23pkt
-W arcywaznym dla koncowego ukladu tabeli Fortuna I Ligi meczu pilkarze
Arki ulegli u siebie Radomiakowi 0:2. W efekcie goscie wskoczyli na
pozycje lidera, a zolto-niebieskim przyjdzie szukac szansy na awans w
barazach.
Jeszcze dwie kolejki temu starcie podopiecznych Dariusza Marca z
„Zielonymi” wydawalo sie pojedynkiem o bezposredni awans do ekstraklasy.
Ciezar gatunkowy meczu mocno sie obnizyl, po tym, jak gdynianie
zanotowali dwa kolejne rozczarowujace remisy – 0:0 u siebie z Widzewem
Lodz i 3:3 na wyjezdzie z Korona Kielce. Ich niemoc radomianie
wykorzystali bezlitosnie. Najpierw ograli GKS Belchatow (1:0), by
nastepnie odprawic z kwitkiem Resovie (3:1). W rezultacie nadzieje
arkowcow na bezposrednia promocje osiagnely faze matematycznych
rozwazan. Portal pilkarski 90minut.pl dawal im zaledwie 2 procent szans
na zajecie drugiego miejsca na koniec sezonu.
Pierwsza polowa przypominala starcie chaosu z uporzadkowaniem.
Poukladana druzyna Radomiaka od poczatku trzymala sie planu nakreslonego
przez trenera Dariusza Banasika, spokojnie konstruujac akcje i czekajac
na bledy zolto-niebieskich. A tych nie brakowalo. Goscie najgrozniejsi
byli po nonszalanckich stratach miejscowych w srodkowej strefie boiska.
Jednak to gdynianom udawalo sie stwarzac bardziej klarowne sytuacje.
Najpierw po skladnej akcji i podaniu Lukasza Wolsztynskiego atomowym
strzalem bramkarza gosci Mateusza Kochalskiego zatrudnil Adam Deja. Ten
sam Wolsztynski kilka chwil pozniej sam zmarnowal stuprocentowa
sytuacje, gdy po bledzie defensora Radomiaka stanal oko w oko z
golkiperem. Wydawalo sie, ze takiego prezentu nie mozna zmarnowac.
Gdynski napastnik zamiast zapytac Kochalskiego, w ktory rog bramki
poslac pilke, strzelil wprost w niego. Wszyscy gdynscy fani zlapali sie
za glowy takze w 28. minucie. Tym razem sam na sam z bramkarzem stanal
Maciej Rosolek. Wypozyczony z Legii Warszawa napastnik ladnie podcial
pilke, ktora trafila tylko w boczna siatke.
Powtarzane tysiac razy, wyswiechtane porzekadlo o niewykorzystanych
okazjach, po raz tysiac pierwszy znalazlo potwierdzenie. Na dziesiec
minut przed przerwa Damian Gaska niezwykle mocnym strzalem w stylu Adama
Dei zaskoczyl Daniela Kajzera, ktory notabene, bliski byl wybicia pilki
poza bramke. Lawka rezerwowych radomian eksplodowala, a stracony gol
podcial gospodarzom skrzydla, ktorych do przerwy nie udalo im sie juz
ponownie rozwinac.
Po zmianie stron pilkarze Arki ruszyli do odrabiania strat. Powrot do
gry mogli miec wymarzony, lecz proba Artura Siemaszki z 49. minuty
zatrzymala sie na slupku. W poczynaniach zolto-niebieskich wciaz malo
bylo jednak dokladnosci. Przyczajony radomski tygrys mogl spokojnie
czekac na zadanie kolejnego ciosu. W 69. minucie strzalem z pola karnego
Kajzera zaskoczyl Karol Angielski. Goscie juz do konca spotkania mogli
skupic na madrym pilnowaniu korzystnego rezultatu. Miejscowym do
skutecznego zrywu zabraklo kilku centymetrow, gdy po uderzeniu
Christiana Alemana futbolowka znow obila bramke Radomiaka. Tym samym
pierwsza od 1 kwietnia ligowa porazka Arki stala sie faktem.
Relacjonujac przebieg wydarzen na boisku, trzeba rowniez odnotowac
rzadko spotykana niekonsekwencje sedziego Jaroslawa Przybyla. To nie byl
najlepszy dzien przybylego z Kluczborka rozjemcy. Dopoki wynik byl
jeszcze sprawa otwarta, z metodyczna skrupulatnoscia odnotowywal
wszystkie, najmniejsze nawet, przewinienia gospodarzy. Gdy role sie
odwracaly, wykazywal sie daleko idaca tolerancja, ze stoickim spokojem
obserwujac poczynania zawodnikow w zielonych koszulkach.
W ostatniej kolejce Arke czeka wyjazd do Glogowa. Jest o co grac, bo 3
punkty w meczu z Chrobrym zapewnia podopiecznym Dariusza Marca atut
wlasnego boiska w polfinale barazy.
Arka: Kajzer – Kasperkiewicz Z, Marcjanik, Danch – Siemaszko (63′
Hiszpanski), Letniowski Z (83′ Stepien), Deja, Aleman, Valcarce –
Wolsztynski (63′ Marcus), Rosolek

-Zbigniew Boniek o reprezentacji Polski: Jestem zakochany w tej druzynie
– Widzialem trening w Opalenicy, podobalo mi sie wszystko:
zaangazowanie, usmiechy, energia. Jestem zakochany w tej druzynie – mowi
prezes PZPN Zbigniew Boniek, ktory przyjechal na zgrupowanie kadry przed
Euro 2020.
Prezes PZPN wyszedl z zespolem na poranny trening, pogral w golfa. A
potem dziekowal: dziennikarzom za prace na obozie, miastu Opalenica i
wlascicielowi osrodka za stworzenie optymalnych warunkow do przygotowan.
– Jest milo, jest sympatycznie, mamy tu wszystko, czego nam potrzeba.
Jestem zbudowany zyczliwoscia otoczenia, w jakim jestesmy – mowil.
Wtorkowy mecz Polska – Rosja mu sie podobal. – Czytalem rozne
komentarze, w ktorych pisano, ze pierwsza polowa byla lepsza. A dla mnie
lepsza byla druga, w ktorej dluzej utrzymywalismy sie przy pilce –
mowil, po czym z pamieci przytoczyl dokladne statystyki dotyczace
posiadania pilki w obu czesciach gry. – Od trenera uslyszalem, ze pod
wzgledem szkoleniowym jest bardzo zadowolony. A ja jestem zadowolony, ze
wreszcie mogli przyjsc kibice, razem z nimi odspiewalismy hymn. Do tej
dotychczasowej ciszy na stadionach zaczelismy sie niebezpiecznie
przyzwyczajac. Gdy zobaczylem tylu ofensywnych graczy w pierwszej
jedenastce [zagralo trzech nominalnych napastnikow], pomyslalem sobie,
ze gdyby pol roku temu ktos powiedzial, ze mozemy tak ofensywnie grac z
Rosja, to puknalbym sie w glowe. A okazuje sie, ze mozna – opowiadal
prezes PZPN.
Z druzyna w Opalenicy sa Jacek Goralski, Krzysztof Piatek i Krystian
Bielik – pilkarze, ktorzy gdyby nie kontuzje, trenowaliby z reszta
druzyny i byli w skladzie na Euro 2020. – To pokazuje, ze sa czescia
zespolu. Ekipy, w ktorej ja jestem zakochany, w ktorej wszystko jest
poukladane. Trener Sousa wie, jak prowadzic zespol. Treningi sa
intensywne, precyzyjnie zaplanowane, nie ma nudy i przestojow – uwaza
Boniek.
Cele na Euro 2020 prezes PZPN stawial ostroznie: – Wiadomo, ze kazda
druzyna na tych mistrzostwach chce wyjsc z grupy i potem jak najdluzej
grac w fazie pucharowej. Nie jestesmy wyjatkiem. Widze 15-16 zespolow,
ktore moga wygrac ten turniej. Kazdy w glowie ma jakies marzenia, ja
tez, ale o tym nie bede mowil. Presja w narodzie faktycznie moze jest
mniejsza, poprzednio wynikala ona z pompki medialnej, ktora robicie wy,
dziennikarze. Podejscie z dystansem jest lepsze.
Paulo Sousa poprowadzil zespol w zaledwie czterech meczach, przed
mistrzostwami Europy poprowadzi w jeszcze jednym, we wtorek z Islandia w
Poznaniu. – Mozna sie schowac za stwierdzeniem, ze trener ma malo czasu,
ale za Jerzego Brzeczka ta druzyna najlepiej zagrala w pierwszym jego
meczu. W braku czasu nie mozna szukac alibi. Mamy w druzynie dobra
mieszanke, nie ma ludzi do gry na fortepianie i takich do noszenia
instrumentu – uwaza prezes PZPN.
Boniek odniosl sie tez do plotek, wedlug ktorych Paulo Sousa po
mistrzostwach mialby objac Fenerbahce Stambul. – Docieraja do mnie
informacje o roznych propozycjach. I nie dziwia mnie. Kazdy dobry trener
czy pilkarz budzi zainteresowanie. Ale teraz tego tematu nie ma, dzis
interesuje nas tylko turniej.

ZUZEL
PGE Ekstraliga:
VII kolejka
28 maja 2021 (piatek)
Czestochowa – Grudziadz 54:36
Gorzow – Torun 50:40
30 maja 2021 (niedziela)
Zielona Gora – Wroclaw 27:63
31 maja 2021 (poniedzialek)
Lublin – Leszno 49:41
VIII kolejka
4 czerwca 2021 (piatek)
Czestochowa – Lublin 56:34
Wroclaw – Grudziadz 63:27
6 czerwca 2021 (niedziela)
Zielona Gora – Torun 48:42
Gorzow – Leszno 47:43
1.Wroclaw 13pkt
2.Gorzow 13pkt
3.Czestochowa 11pkt
4.Lublin 11pkt
5.Leszno 8pkt
6.Torun 5pkt
7.Zielona Gora 4pkt
8.Grudziadz 3pkt

1 Liga Zuzlowa
VIII runda
29 maja 2021 (sobota)
Tarnow – Krosno 44:46
Gniezno – Rybnik 49:41
30 maja 2021 (niedziela)
Bydgoszcz – Lodz 48:42
31 maja 2021 (poniedzialek)
Gdansk – Ostrow Wlkp. 45:45
IX runda
5 czerwca 2021 (sobota)
Krosno – Gniezno 56:34
Lodz – Gdansk 44:46
6 czerwca 2021 (niedziela)
Rybnik – Bydgoszcz 48:41
7 czerwca 2021 (poniedzialek)
Ostrow Wlkp. – Tarnow
1.Krosno 16pkt
2.Rybnik 11pkt
3.Gdansk 9kt
4.Ostrow Wlkp 8pkt
5.Bydgoszcz 6pkt
6.Gniezno 6pkt
7.Lodz 6pkt
8.Tarnow 0pkt

FORMULA 1
GP Azerbejdzanu: Verstappen rozbil bolid, triumf Sergio Pereza
Olbrzymie emocje zagwarantowali nam kierowcy F1 podczas Grand Prix
Azerbejdzanu. Na ulicznym torze w Baku dlugo prowadzil Max Verstappen,
jednak ostatecznie peknieta opona zakonczyla nadzieje 23-latka na
zwyciestwo. Gdyby nie ten incydent, zespol Red Bulla mialby podwojna
okazje do swietowania – wyscig wygral bowiem Sergio Perez.
To nie byl teatr jednego aktora. Na czele meldowali sie kolejno Leclerc,
Hamilton, Vettel i w koncu Verstappen. Holender najdluzej byl pierwszy w
stawce, jednak na piec okrazen przed koncem wybuchla lewa tylna opona
jego bolidu. Kierowca Red Bulla moze mowic o nieprawdopodobnym
nieszczesciu – do tego feralnego momentu wychodzilo mu wszystko,
potwierdzal swietna forme z Monaco, gdzie zwyciezyl 23 maja.
Nie tylko Holender nie ukonczyl wyscigu. Na poczatku wyscigu odpadl
Esteban Ocon. Podczas 32 okrazenia kontrole nad pojazdem stracil Lance
Stroll. Co ciekawe, w bolidzie Kanadyjczyka rowniez nie wytrzymala lewa
tylna opona.
Zawiodl Charles Leclerc. Monakijczyk, podobnie jak w swojej ojczyznie,
startowal z pole position i po raz kolejny nie udalo mu sie wykorzystac
tej przewagi. Hamilton wyprzedzil Leclerca juz przy trzecim okrazeniu.
Nastepnie Brytyjczyk popelnil fatalny blad, przestrzelil zakret i spadl
na 16. pozycje. Dobrze zaprezentowal sie natomiast Sebastian Vetter
(Aston Martin), w ostatnim czasie nie mogl sie przelamac, teraz zajal
druga lokate. Podium zamknal Pierre Gasly.
Warto zaznaczyc, ze glowni faworyci Lewis Hamilton i Max Verstappen nie
zdobyli nawet punktu!

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *