Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 4 sierpnia 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 207 (5137) 4 sierpnia 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SIATKOWKA
Polacy nie dali szans Finom w ostatnim meczu Memorialu Huberta Jerzego
Wagnera. Wygrali z przecietnym rywalem 3:0 (19, 16, 19) . Dobry mecz,
zwlaszcza w poczatkowej fazie, rozegral Aleksander Sliwka, co cieszy, bo
w poprzednich dniach w ataku zawodzili liderzy linii przyjecia – Michal
Kubiak i Wilfredo Leon. A kwalifikacje do igrzysk zblizaja sie wielkimi
krokami.
W porownaniu z poprzednim meczem przeciwko Brazylii (1:3) w pierwszej
szostce Polakow, wylaczajac libero, wyszedl tylko Karol Klos. Heynen
obok niego postawil na Grzegorza Lomacza, Piotra Nowakowskiego, Artura
Szalpuka, Dawida Konarskiego i Aleksandra Sliwke. I to wlasnie ten
ostatni, ktorego w ostatnich meczach testowano tez jako atakujacego, byl
najlepszym zawodnikiem naszej druzyny. W pierwszym secie Sliwka atakowal
w roznorodny sposob i skonczyl osiem z 13 atakow. Dobrze, do czego
akurat przyzwyczail, przyjmowal tez zagrywke. W drugiej partii, gdy
przewage osiagneli Finowie, Polacy zaczeli swietnie grac blokiem, ktorym
zdobyli piec punktow w tym secie. W trzeciej partii Finowie tez mieli
problem ze skonczeniem akcji. Czesto byli blokowani albo nie trafiali w
boisko.
Mecz przeciwko Finlandii byl ostatnim sprawdzianem przed najwazniejsza
impreza sezonu, czyli kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich, ktore w
dniach 9-11 sierpnia odbeda sie w Gdansku. W piatek Polakow czeka
pierwsze spotkanie z Tunezja, a kolejnego dnia rozegraja prawdopodobnie
najwazniejszy mecz przeciwko Francji. Wczoraj, w spotkaniu z Brazylia, w
ataku zawiedli dwaj liderzy druzyny – Kubiak i Leon. Niektorzy uwazali,
ze w ostatnim sprawdzianie przed kluczowa impreza powinni dostac szanse,
by zagrac z przecietnym rywalem i nabrac pewnosci siebie. – Mamy kilka
dni, musimy poprawic wszystkie bledy. Mam nadzieje, ze zdazymy – mowil
Kubiak po spotkaniu z Brazylia. Heynen zdecydowal jednak, ze nie zagraja
przeciwko Finom.
Wydaje sie, ze Belg ma juz w glowie niemal cala pierwsza szostke na
kwalifikacje. Numerem jeden na rozegraniu jest Fabian Drzyzga, linie
przyjecia mimo wszystko powinni tworzyc Kubiak i Leon (trudno wyobrazic
sobie brak ktoregos z nich), na srodku Heynen postawi zapewne na Piotra
Nowakowskiego i Mateusza Bienka (mimo ze w swietnej formie jest tez
Karol Klos), a na pozycji libero zamiennie beda grac Pawel Zatorski i
Damian Wojtaszek. Zagadka jest pozycja atakujacego. – Wydaje mi sie, ze
Dawid Konarski jest pierwszym wyborem, ale ja po turnieju w Chicago
nabralem pewnosci siebie – mowil w Opolu po meczach z Holandia Maciej
Muzaj. Podczas Memorialu Konarski zagral swietne spotkanie przeciwko
Serbii, ale Muzaj byl rownie dobry dzien pozniej w meczu z mocniejszym
rywalem (Brazylia). Trzeciego dnia, gdy na Finlandie wyszla teoretycznie
raczej rezerwowa szostka, znalazl sie w niej Konarski, a pozniej
zastapil go Muzaj. Wybor nie jest latwy, choc z drugiej strony – Heynen
ma w skladzie dwoch atakujacych, bedacych w niezlej formie.
Najwieksza niewiadoma bedzie dyspozycja Kubiaka i Leona. Dzis Sliwka
pokazal: „Jakby co, jestem gotowy”.

PILKA NOZNA
Polskie, czyli nijakie. Dlaczego kluby ekstraklasy sa posmiewiskiem
Europy? – Dariusz Wolowski
Slabosc klubow ekstraklasy jest jedna z najbardziej osobliwych tajemnic
polskiego sportu.
Bajka o Kopciuszku legla w gruzach. Wszystkim, ktorzy slawili Waldemara
Fornalika, gdy skromniutki Piast zdetronizowal bogata i butna Legie,
rece szybko opadly. Wystarczylo, by zespol z Gliwic wychylil nos poza
polskie podworko, by skarlal do rozmiarow szarej myszki. Te myszke
polkneli rywale zza wschodniej granicy: bialoruskie BATE Borysow w
kwalifikacjach do Ligi Mistrzow i lotewska Riga FC w II rundzie
eliminacji Ligi Europy. W Rydze swietuja wlasnie swoj pierwszy awans w
europejskich rozgrywkach. Mistrz Polski z Gliwic pozostaje w gronie
tych, ktorzy jeszcze nigdy nie przebrneli chocby jednej rundy.
Klub z Rygi zostal powolany do zycia w 2014 roku pod nazwa Caramba i
mial zaledwie piec lat na osiagniecie poziomu rywali z Polski. Slawiony
niedawno Piast ostentacyjnie zgrzeszyl brakiem wiary we wlasne sily,
sprzedajac do II ligi angielskiej swojego najlepszego pilkarza Joela
Valencie w przeddzien rewanzu w Rydze. A rozstrzygajaca bramke stracil
po akcji Denissa Rakelsa i Kamila Bilinskiego, pilkarzy odrzuconych z
ekstraklasy.
Z czterech polskich druzyn, ktore stanely do rywalizacji europejskiej,
az trzy (Cracovia, Lechia i Piast) nie daly rady chocby jednemu
przeciwnikowi. Legia przeskoczyla dwoch egzotycznych z Gibraltaru i
Finlandii, choc przymiotnik „egzotyczni” coraz bardziej pasuje do klubow
ekstraklasy.
Slabe wyniki polskich druzyn spowodowaly, ze w rankingu UEFA nasza liga
osunela sie na 27. miejsce. Wiecej punktow w tym sezonie wywalczyly
nawet zespoly z Liechtensteinu. Do tej osobliwej parady niemocy dochodzi
slabiutka forma Legii. Druzyna Aleksandara Vukovica bedzie miala spory
problem, by w III rundzie kwalifikacji LE stawic czola rywalowi z Grecji
(Atromitos Ateny). Nawet przejscie Grekow nie gwarantuje awansu do fazy
grupowej, trzeba bedzie wyeliminowac kolejnego przeciwnika, juz
najmocniejszego. Gdyby sie to najbogatszemu klubowi ekstraklasy nie
udalo, w fazie grupowej europejskich pucharow nie bedzie polskiego
zespolu trzeci rok z rzedu.
Odpowiedz na pytanie o przyczyny tej slabosci nie jest banalna. Kluby
ekstraklasy sa bogatsze od rywali, z ktorymi przegrywaja. Byly
reprezentant Polski Kamil Kosowski postawil nawet teze, ze pilkarze
zarabiaja w polskiej lidze na tyle dobrze, ze rywalizacja w Europie nie
jest dla nich szczegolnie motywujaca. Dariusz Dziekanowski uwaza, ze
kult ligowego przecietniactwa doprowadzil do sytuacji, w ktorej szefowie
klubow ekstraklasy popadli w minimalizm. Przedkladaja pewne pieniadze
plynace z mlocki ligowej nad ambitne plany podbijania Europy. Zwlaszcza
ze to drugie jest znacznie trudniejsze. Bo gdyby nawet Cracovia
prowadzona przez najbardziej charyzmatycznego polskiego szkoleniowca
Michala Probierza przebila sie do II rundy kwalifikacji LE przez
slowacka Dunajska Strede, to wpadlaby na Atromitos.
Szanse awansu do fazy grupowej byly z punktu widzenia Probierza
minimalne. Kiedys jako trener Jagiellonii przyznal, ze gra w Europie
jest dla polskiego trenera „pocalunkiem smierci”. Szanse na sukces sa
niewielkie, a koszty, ktore trzeba poniesc, zbyt duze, by nie zaplacic
za to potem w lidze. A przeciez ekstraklasa jest chlebem powszednim
polskiego ligowca.
Slabe szkolenie mlodych, nieporadny skauting, niskie aspiracje – to
lista grzechow glownych ligowej pilki. W podstawowym skladzie Legii na
czwartkowy mecz z Kuopionem Palloseura znalazlo sie dwoch Polakow:
31-letni stoper Artur Jedrzejczyk i nastoletni bramkarz Radoslaw
Majecki. Reszta to obcokrajowcy, wsrod nich litewski skrzydlowy Arvydas
Novikovas kupiony z Jagiellonii jako pilkarz, ktory w ubieglym sezonie
wygral w rozgrywkach ekstraklasy najwiecej indywidualnych pojedynkow.
Golym okiem widac, ze odstaje od niskiego pulapu europejskiego. W
starciu z Kuopionem, gdy znalazl sie sam przed bramkarzem, tak sie
przestraszyl szansy, ze zamiast strzelac, zaplatal sie o wlasne nogi i
upadl. Skoro rywalizacja z przecietnymi Finami stresuje go az tak
bardzo, co bedzie przeciw Grekom? Liga finska jest na 43. miejscu w
rankingu UEFA, grecka na 16.
Po Legii mechanizm widac najlepiej. Trzy lata temu zarobila w
rozgrywkach europejskich 27,2 mln euro. Mogla sie wzmacniac, a tylko
rozprzedala druzyne. I od tamtej pory ponosi w pucharach same porazki.
Nie zarabia, wiec nie stac jej na zatrudnienie lepszych pilkarzy, slabsi
nie nadaja sie do walki w Europie. I kolo sie zamyka.
Niedawno spolka Ekstraklasa SA pochwalila sie nowym, wartym pol miliarda
zlotych kontraktem telewizyjnym za dwa sezony rozgrywek. Wplywy z praw
telewizyjnych dla kazdego z polskich klubow wzrosna o 60 proc. Mozna byc
wiec spokojnym, ze dzialacze i pilkarze ekstraklasy beda zyli dostatnio.
I o laniu w Europie szybko zapomna.

EKSTRAKLASA
2 kolejka
Pogon Szczecin-Arka Gdynia 2-0
3 kolejka
Arka Gdynia-Korona Kielce 1-1
Zaglebie Lubin-Jagiellonia 2-2
Rakow Czestochowa-Cracovia 1-3
LKS Lodz-Lech Poznan 1-2
Wisla Plock-Lechia Gdansk 1-2
Legia Warszawa-Slask Wroclaw 0-0
Piast Gliwice-Pogon Szczecin 0-0
W poniedzialek Wisla Krakow-Gornik Zabrze
1.Lech 7pkt
2.Pogon 7pkt
3.Slask 7pkt
4.Lechia 5pkt
5.Jagiellonia 4pkt
6.Cracovia 4pkt
7.Gornik 4pkt
8.Korona 4pkt
9.LKS 4pkt
10.Legia 4pkt
11.Rakow 3pkt
12.Zaglebie 2pkt
13.Piast 2pkt
14.Wisla Krakow 1pkt
15.Wisla Plock 1pkt
16.Arka 1pkt

-Nie ma juz druzyny bez punktow w pilkarskiej Ekstraklasie. Ostatnia
pozostajaca bez zadnej zdobyczy Arka Gdynia w 3. kolejce zremisowala na
wlasnym stadionie z Korona Kielce 1:1.
– Gramy nieco inaczej. Nasz styl ma sie opierac na kontrach – mowil
przed meczem z Korona pomocnik Arki Michal Nalepa.
Trzeba przyznac, ze taki pomysl diametralnie rozni sie od tego, co
chcial w Gdyni stworzyc poprzednik na stanowisku trenera, a wiec
Zbigniew Smolka. Jednak mecz w Szczecinie z Pogonia, choc przegrany,
pokazal, ze jego nastepca Jacek Zielinski zdecydowanie lepiej czuje
polskie realia. Arkowcy skazani byli na wyrazna porazke, a przy
odrobinie szczescia (czytaj: skutecznosci) odnioslaby pierwsze w
historii zwyciestwo na terenie „Portowcow”. Nie od dzis jednak wiadomo,
ze za wrazenia artystyczne punkty w pilce przyznawane nie sa i te
symptomy nalezaloby przeniesc na wymierne korzysci w kolejnym tygodniu.
Na wyjazdowo grajacej Koronie nie zrobila jednak wrazenia Arka czekajaca
na wlasnej polowie. Kielczanie o dziwo dobrze czuli sie w tak
niepozadanym przez polskie zespoly, szczegolnie w delegacjach, ataku
pozycyjnym. Dosc powiedziec, ze przy nieco wiekszych umiejetnosciach
technicznych zafundowaliby zolto-niebieskim déjà vu z inauguracji
sezonu, gdy po nieco ponad kwadransie ci musieli wstawac po dwoch
nokdaunach.
Przy budowie kazdego domu najwazniejsze sa fundamenty. Ale i
przeciekajacy dach to nie drobiazg. Poczatek sezonu pokazuje, ze gdynska
defensywa jest wlasnie podziurawiona w swojej konstrukcji, daleko majac
chocby do przyzwoitego poziomu. Rywale, i nie jest tu mowa jedynie o
Koronie, przemieszczaja sie i podaja miedzy czterema gdynskimi obroncami
wedle uznania.
Duet Frederik Helstrup – Adam Danch porusza sie po dwoch biegunach.
Miast przyciagac sie namagnesowani sa tym samym ladunkiem, tworzac
niedozwolone przestrzenie miedzy soba. W takich okolicznosciach
przeciwnicy sa w stanie spokojnie rozgrywac futbolowke nawet… w polu
karnym Arki. Nie moze wiec dziwic, ze szybko zdobyty przez Korone gol
padl z wykorzystaniem tychze gdynskich mankamentow. Zdobyl go Jakub
Zubrowski.
Dopiero po kwadransie Arka zrobila pod bramka rywala zamieszanie godne
odnotowania. Serie strzalow koroniarze przyjeli jednak na ciala. Chwile
pozniej swietna okazje mial rzeczony Nalepa. Gospodarze sie rozkrecali,
mecz nabral naprawde wysokiego tempa. Jedni i drudzy dbali o utrzymanie
go przez dluzszy czas – zrobilo sie dobre widowisko.
Wtedy zwienczeniem dobrego okresu gry powinna byc bramka wyrownujaca
autorstwa nowego napastnika w Arce, Fabiana Serrarensa. Aktywny w tym
meczu Holender spudlowal jednak z odleglosci siedmiu metrow, gdy
bramkarza kielczan nie bylo miedzy slupkami.
Dopiero po przerwie atak pozycyjny zaczal Korone uwierac. Arka byla
coraz grozniejsza, az szybkie wznowienie stalego fragmentu gry strzalem
z okolo 30 metrow zakonczyl Adam Deja. Niezwykle mocny pocisk poslany w
bramke Pawla Sokola pozbawil go jakichkolwiek szans na skuteczna
interwencje.
Tym samym w Gdyni obejrzelismy jak dotad bezapelacyjne pudlo i gola sezonu.
Z kazda kolejna minuta gdynianie nabierali wiatru w zagle, ataki Korony
zostaly zas ograniczone do minimum. Jesli ktos mial przechylic szale
zwyciestwa na swoja strone, bez watpienia blizsza tego byla ekipa
gospodarzy. Bo gdy dodamy kolejny poslany przez Deje pocisk-tomahawk,
ktory tym razem wyladowal na slupku, innego wrazenia nie dalo sie
odniesc. Przewaga nie zostala jednak przypieczetowana golem i jak na
razie gdynscy kibice musza zadowolic sie jedynie najmniejszym z
mozliwych krokow w punktowym dorobku – z zera do jedynki.

– W 3. kolejce PKO Ekstraklasy Wisla Plock przegrala na wlasnym
stadionie z Lechia Gdansk 1:2. Gole dla druzyny prowadzonej przez Piotra
Stokowca strzelali Artur Sobiech i Rafal Wolski.
Gdanszczanie rozpoczeli rozgrywki PKO Ekstraklasy od dwoch bezbramkowych
remisow – z LKS-em Lodz i Wisla Krakow Na pierwsze trafienie w Plocku
nie musieli jednak czekac zbyt dlugo, bowiem juz w 12. minucie celna
„glowka” popisal sie Artur Sobiech. Napastnika Lechii dokladnym
dosrodkowaniem z lewego skrzydla obsluzyl Filip Mladenovic.
Gospodarze podraznieni strata bramki zaczeli przejawiac wieksza
aktywnosc. Szczegolnie mocno starali sie Oskar Zawada i Dominik Furman.
Ten drugi, w 28. minucie rywalizacji, oddal grozny strzal z dystansu, po
ktorym spore problemy mial golkiper przyjezdnych, Dusan Kuciak. Wszystko
zakonczylo sie jednak wylacznie rzutem roznym dla plocczan.
Nastepnie, gra znacznie sie zaostrzyla, czego dowodem byly cztery zolte
kartki w krotkim odstepie czasu – pomiedzy 31., a 42. minuta. W ekipie
Wisly napomniany zostal Cezary Stefanczyk, a w zespole przyjezdnych
arbiter spotkania, Bartosz Frankowski zdecydowal sie ukarac Blazeja
Augustyna i autorow gola, czyli Sobiecha oraz Mladenovicia.
Przed przerwa wynik mogl podwyzszyc jeszcze Lukas Haraslin, ktory
efektownie przedarl sie przez defensywe rywali. Ostatecznie, skonczylo
sie jednak niecelnym strzalem. Chwile wczesniej, ten sam zawodnik w
podobnym stylu zasial niepokoj na flance, zacentrowal w kierunku
Slawomira Peszki, ale ten okazal sie malo precyzyjny.
Od poczatku drugiej polowy Nafciarze ruszyli do ataku i chcieli jak
najszybciej doprowadzic do wyrownanie. Zarowno strzaly Mateusza Szwocha
oraz Ricardinho, jak i rajd Giorgiego Merebaszwiliego nie przyniosly
jednak oczekiwanych rezultatow.
W 62. minucie gospodarzom o koniecznosci zachowania czujnosci
przypomnial natomiast Haraslin i tylko dzieki Thomasowi Dahne roznica
bramkowa nie zostala powiekszona. Kilka minut pozniej, Lechia zdobyla
jednak druga bramke. Wprowadzony chwile wczesniej Rafal Wolski popedzil
do prostopadlego podania Jaroslawa Kubickiego. Po dojsciu do futbolowki
poradzil sobie z Damianem Rasakiem i umiescil futbolowke w siatce
podwyzszajac na 2:0.
Od tego momentu goscie skupili sie na obronie korzystnego wyniku. W 83.
minucie doszlo do rzadko spotykanej sytuacji – bedacy na lawce
rezerwowych Flavio Paixao otrzymal czerwona kartke. Portugalczyk zostal
ukarany prawdopodobnie za niecenzuralne slowa skierowane do sedziego.
Chwile pozniej, przyjezdni otrzymali kolejny cios. Tym razem zadal go
Furman, ktory uderzyl z rzutu wolnego, pilke musnal jeszcze Michal
Nalepa, a ta wpadla do bramki.
Ostatecznie, choc Wislacy probowali jeszcze rzutem na tasme doprowadzic
do wyrownania, a kolejna okazje z rzutu wolnego mial Furman rezultat nie
ulegl juz zmianie. Tym samym, trzy punkty zainkasowala Lechia, a
Nafciarze po trzech kolejkach wciaz maja na koncie tylko jedno oczko.

– To nie bylo wielkie spotkanie w wykonaniu pilkarzy Kosty Runjaicia,
ale druzyna ze stolicy Pomorza Zachodniego dalej jest niepokonana i
znajduje sie na szczycie ligowej tabeli. Bezbramkowo zremisowala z
Piastem Gliwice.
Portowcy na teren aktualnego mistrza Polski przyjechali co prawda jako
liderzy tabeli ekstraklasy, ale humory nie byly najlepsze, poniewaz w
poprzednim spotkaniu z Arka Gdynia (zwyciestwo 2:0) bardzo powaznej
kontuzji kolana nabawil sie Kamil Drygas. Kapitan zespolu w najgorszym
przypadku moze pauzowac nawet przez osiem miesiecy.
Na niekorzysc druzyny Kosty Runjaicia wskazywaly tez statystki. Piast
Gliwice nie przegral ostatnich pieciu spotkan z Pogonia, a na swoim
stadionie srubowal serie 18 meczow bez porazki z rzedu w ekstraklasie.
W niedzielne popoludnie napastnik Adam Buksa dostal do pomocy
debiutujacego na boiskach ekstraklasy Greka Michalisa Maniasa, ale
szczecinianie mieli spore problemy, zeby zaskoczyc defensywe gospodarzy.
Tempo meczu nie powalalo na kolana, a sytuacje podbramkowe mozna bylo
policzyc na palcach jednej reki.
W Pogoni najbardziej aktywny byl” lewy obronca Ricardo Nunes, ktory
postraszyl rywali dwoma groznymi uderzeniami z dystansu. Piast znakomita
okazje do otwarcia wyniku mial natomiast w samej koncowce pierwszej
polowy. Gliwiczanie doprowadzili do sytuacji dwoch na dwoch, ale Tom
Hateley, zamiast podac do lepiej ustawionego Jorge Felixa, uderzyl obok
lewego slupka bramki strzezonej przez Dante Stipice.
W drugiej polowie inicjatywe przejeli gospodarze i im blizej bylo konca
meczu, tym Piast grozniej atakowal. W 67. minucie pilka nawet znalazla
sie w siatce, jednak wczesniej Mikkel Kirkeskov opuscil z nia pole gry i
gol nie mogl byc uznany.
Gliwiczanie powinni wygrac niedzielne spotkanie, ale juz w trzecim meczu
z rzedu kapitalna interwencja popisal sie Dante Stipica. Chorwacki
bramkarz na kwadrans przed koncem instynktownie zatrzymal uderzenie z
bliska Felixa.
Stipica zapewnil Pogoni bezbramkowy remis i pozycje wicelidera
ekstraklasy. Portowcy za tydzien zmierza sie u siebie z Wisla Krakow.

I LIGA
2 kolejka
Warta Poznan-Belchatow 1-0
Radomiak-Stomil Olsztyn 2-1
Jastrzebie-Tychy 2-1
Odra Opole-Puszcza Niepolomice 1-2
Sandecja Nowy Sacz-Miedz Legnica 1-2
Chrobry Glogow-Nieciecza 0-1
Zaglebie Sosnowiec-Olimpia Grudziadz 0-1
Chojniczanka-Podbeskidzie 0-1
Stal Mielec-Wigry Suwalki 1-1
1.Olimpia Grudziadz 6pkt
2.Nieciecza 6pkt
3.Radomiak 6pkt
4.Stal Mielec 4pkt
5.Jastrzebie 4pkt
6.Podbeskidzie 4pkt
7.Miedz 4pkt
8.Puszcza 4pkt
9.Belchatow 3pkt
10.Warta 3pkt
11.Wigry 2pkt
12.Zaglebie 1pkt
13.Chojniczanka 1pkt
14.Odra 1pkt
15.Tychy 0pkt
16.Sandecja 0pkt
17.Stomil 0pkt
18.Chrobry 0pkt

ZUZEL
Wielki triumf Zmarzlika. To bylo najlepsze GP ostatnich lat!
– Takie zakonczenie tego turnieju mi sie marzylo. Zrobilem to dla was –
krzyczal tuz po finale szczesliwy zwyciezca Grand Prix Polski we
Wroclawiu, Bartosz Zmarzlik. Gorzowianin wygral jedna z najbardziej
pasjonujacych rund GP ostatnich lat, a dzieki temu zwyciestwu Polak
objal prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu. Tor byl przygotowany
tak dobrze, ze praktycznie zadnego znaczenia nie mialy starty, a
zawodnicy wielokrotnie przedzierali sie z ostatniej na pierwsza pozycje.
Zmarzlik wygrywajac we Wroclawiu nawiazal do sukcesow swojego mentora
Tomasza Golloba. Kto wie, czy sobotni triumf 24-letniego zawodnika nie
bedzie dluzej pamietany niz zwyciestwa Golloba na tym torze z 1995 i
1999 roku. Takich emocji w kazdym wyscigu, jak podczas sobotnich
zawodow, nie ogladalismy juz bardzo dawno.
Malo brakowalo, a polscy kibice mieliby jeszcze wiecej powodow do
radosci. Do polfinalow dostalo sie bowiem az czterech Polakow i byly
spore szanse na polskie podium. Niestety w 22. biegu rywalizowalo ze
soba trzech bialo-czerwonych, a Janusz Kolodziej do konca musial bronic
sie przed Maciejem Janowskim. Wroclawianin ostatecznie przegral ten
pojedynek, ale kibice i tak zgotowali mu owacje na stojaco. – Zabraklo
mi cwaniactwa – mowil po zawodach na antenie Canal+ Janowski. Wczesniej
jednak zawodnik zaimponowal twarda i konsekwentna jazda. Na tym samym
etapie z rywalizacja pozegnal sie. Dla niego jednak sam wystep w
polfinalach jest powodem do zadowolenia, bo po trzech seriach mial
zaledwie dwa punkty. – Po tak slabym poczatku trzeba bylo postawic
wszystko na jedna karte. To byla bardzo trudna sytuacja. Tym bardziej
szkoda, ze nie udalo sie wykorzystac szansy – komentowal zielonogorzanin.
Takie zawody Grand Prix kazdy kibic zuzla chcialby ogladac codziennie. W
sobote zawodnicy pokazali, dlaczego miliony fanow na calym swiecie tak
mocno kochaja te dyscypline. Na Stadionie Olimpijskim praktycznie w
kazdym wyscigu ogladalismy kilka mijanek, a dla zuzlowcow nie bylo
straconych pozycji. Leon Madsen mogl jechac przez trzy okrazenia na
trzeciej pozycji, by za kilka sekund po odwaznej szarzy przedrzec sie na
pierwsze miejsce. Podobnym wyczynem kilkukrotnie popisali sie takze
Janusz Kolodziej i Emil Sajfutdinow.
W sobote jak chyba nigdy dotad, rozstrzygniecie na starcie nie mialo
zadnego znaczenia. Z duzej opresji wyszedl w wyscigu 13. Patryk Dudek.
Zielonogorzanin po starcie zostal wywieziony przez Jasona Doyle’a pod
sama bande. W normalnych warunkach ten wyscig bylby juz dla niego
przegrany. We Wroclawiu jednak Dudek zamiast stracic… zyskal. Tuz przy
bandzie znalazl przyczepna nawierzchnie a po chwili przycial do
kraweznika i minal wszystkich rywali. Takich cudownych atakow bylo
zreszta znacznie wiecej, a kibice praktycznie w kazdym wyscigu mogli
lapac sie za glowe. Czegos takiego nikt w ostatnich latach w Grand Prix
nie widzial!
Najwiekszymi wygranymi sa wroclawscy organizatorzy, ktorzy dostali od
Phila Morrisa wolna reke w przygotowaniu nawierzchni i spisali sie
koncertowo. Krzysztof Galandziuk i spolka udowodnili przy tym wladzom
PGE Ekstraligi, ze warto dac im wiecej swobody i pozwolic na
przygotowywanie podobnej nawierzchni takze na mecze ligowe. – Byc moze
kibice sie ciesza, ale dla nas to ciezka praca. Trzeba byc strasznie
uwaznym. Kazdemu z nas jazda w takich warunkach sprawiala olbrzymia
przyjemnosc – mowil w trakcie zawodow Leon Madsen. – Na tak trudnej
nawierzchni jeszcze tu nie jezdzilem. Caly tor jest bardzo twardy i
rozni sie od tego co bylo tu jeszcze tydzien temu podczas meczu ligowego
– dodawal Artiom Laguta. Potwierdza to chocby bardzo slaba postawa Taia
Woffindena. Mistrz swiata wrocil na tor po osmiu tygodniach przerwy, ale
w sobote stanowil tylko tlo dla rywalizacji pozostalych zawodnikow. Na
domowym obiekcie nie mogli odnalezc sie takze chocby Max Fricke i Maksym
Drabik. Polski junior kilkukrotnie jechal na pierwszej pozycji, ale
tylko raz zdolal utrzymac pozycje az do mety.
Podczas sobotniego turnieju przekonalismy sie ktory z zuzlowcow ma
najlepsza technike i wole walki. Kto przyjechal do Wroclawia z mysla, ze
dobre starty zapewnia mu sukces, po zawodach chodzil w parku maszyn ze
zwieszona glowa. Liczyla sie bowiem finezja i chec do walki. Powrot
zawodow GP do Wroclawia okazal sie znakomitym pomyslem, a juz teraz
mozna przypuszczac, ze w kolejnym sezonie wejsciowki na te zawody
rozejda sie szybciej niz w 26 godzin.

PGE Ekstraliga na sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
XI runda:
26 lipca 2019 (piatek):
Czestochowa – Torun 52:38
Leszno – Lublin 51:39
28 lipca 2019 (niedziela):
Wroclaw – Grudziadz 51:38
Zielona Gora – Gorzow Wlkp.57:33
XII runda:
2 sierpnia 2019 (piatek):
Lublin – Czestochowa 45:45
Grudziadz – Zielona Gora 44:46
4 sierpnia 2019 (niedziela):
Torun – Wroclaw 41:49
Gorzow Wlkp. – Leszno w chwili zamkniecia gazetki mecz trwa
1.Leszno 25pkt
2.Wroclaw 23pkt
3.Zielona Gora 19pkt
4.Czestochowa 14pkt
5.Grudziadz 13pkt
6.Gorzow 8pkt
7.Lublin 8pkt
Torun 3pkt

Nice 1 Ligi Zuzlowa na sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
XIII runda:
XIV runda:
3 sierpnia 2019 (sobota):
Gdansk – Gniezno 48:42
4 sierpnia 2019 (niedziela):
Ostrow Wlkp. – Lodz 51:39
Daugavpils – Tarnow 48:42
Rybnik – pauzuje
1.Rybnik 22pkt
2.Ostrovia 18pkt
3.Tarnow 18pkt
4.Gniezno 17pkt
5.Gdansk 13pkt
6.Daugavpils 10pkt
7.Lodz 7pkt

FORMULA 1
Robert Kubica (Williams) zajal 19. miejsce w wyscigu Formuly 1 o Grand
Prix Wegier, dwunastej rundzie mistrzostw swiata. Wygral broniacy tytulu
Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes), ktory w koncowce wyprzedzil
Holendra Maxa Verstappena (Red Bull).Po wielkich emocjach w ubieglym
tygodniu w Niemczech, tym razem na torze niewiele sie dzialo. W sobote
Verstappen wywalczyl pierwsze w karierze pole position i pierwsza
pozycje startowa wykorzystal bardzo dobrze.
Holender prowadzil niemal przez caly wyscig, nie liczac czasu kiedy
zjechal na wymiane opon. Decydujacy okazal sie manewr Hamiltona, ktory
ogumienie zmienil jeszcze raz – na okolo 20 okrazen przed meta. Dzieki
nowym oponom blyskawicznie odrabial strate do Verstappena i wyprzedzil
go na prostej, gdy do konca pozostawaly trzy kolka.
Trzeci z duza strata do zwyciezcy byl Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari).
Hamilton odniosl 81. zwyciestwo w karierze i siodme na Hungaroringu.
Prowadzi w klasyfikacji generalnej obecnego cyklu, a przewage nad drugim
kolega z zespolu Finem Valtterim Bottasem powiekszyl do 62 punktow.
Kubica do rywalizacji przystapil z 19. pola, bo na ostatnie przesuniety
zostal za wymiane silnika Australijczyk Daniel Ricciardo (Renault).
Polak szybko jednak spadl na ostatnia lokate i jako jedyny w stawce
zostal trzykrotnie zdublowany. Zawody ukonczyl na 19. miejscu, gdyz w
ich trakcie wycofal sie Francuz Romain Grosjean (Haas).
16. lokate zajal partner Kubicy z Williamsa Brytyjczyk George Russell.
F1 czeka teraz przerwa. Kolejny wyscig – GP Belgii – zaplanowano na 1
wrzesnia.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *