Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 31 stycznia 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVIII nr 31 (6009) 31 stycznia 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
Zaglebie Lubin-Wisla Plock 0-2
Rakow Czestochowa-Pogon Szczecin 0-1
Warta Poznan-Cracovia 1-0
Lechia Gdansk-Jagiellonia Bialystok 0-2
Gornik Zabrze-LechPoznan 1-1
Wisla Krakow-Piast Gliwice 3-4
Podbeskidzie-Legia Warszawa 1-0
W poniedzialek Stal Mielec-Slask Wroclaw
1.Pogon 31pkt
2.Legia 29pkt
3.Rakow 28pkt
4.Gornik 24pkt
5.Slask 23pkt
6.Jagiellonia 23pkt
7.Zaglebie Lubin 22pkt
8.Lechia 19pkt
9.Wisla Plock 19pkt
10.Lech 18pkt
11.Piast 17pkt
12.Cracovia 16pkt
13.Warta 16pkt
14.Wisla Krakow 14pkt
15.Stal Mielec 13pkt
16.Podbeskidzie 12pkt

-Pilkarze Pogoni Szczecin w wymarzony sposob zainaugurowali runde
wiosenna w ekstraklasie. Pokonali na wyjezdzie Rakow Czestochowa.
– Nie uwazam, ze to jest najwazniejsze spotkanie w sezonie, ale odrobina
presji tez jest potrzebna. Radzenie sobie z nia to jeden z elementow
pozniejszego sukcesu – mowil przed pierwszym gwizdkiem pomocnik
portowcow Alexander Gorgon.
Piatkowe spotkanie w Belchatowie (tam ligowe mecze rozgrywa Rakow)
okreslano mianem „hitu kolejki”. Stawka faktycznie byla niebagatelna,
poniewaz zwyciezca – przynajmniej do niedzieli – bedzie zasiadal w
fotelu lidera i ze spokojem moze czekac na mecz Legii Warszawa z
Podbeskidziem Bielsko-Biala. To wlasnie zespol ze stolicy spedzil krotka
zimowa przerwe na pierwszym miejscu. Z zaledwie punktem przewagi nad
Pogonia i Rakowem.
Trener Kosta Runjaic postaral sie, zeby kibice w Szczecinie emocje
poczuli juz na kilkadziesiat minut przed pierwszym gwizdkiem.
Szkoleniowiec portowcow mocno zaskoczyl wyjsciowym skladem. W czasie
jednego z ostatnich treningow urazu nabawil sie Kacper Kozlowski.
17-latek w rundzie jesiennej byl nie tylko filarem srodka pola, ale
takze zawodnikiem, ktory wypelnial przepis dotyczacy koniecznosci
wystawienia do gry przynajmniej jednego mlodziezowca.
Wydawalo sie, ze jego naturalnym zmiennikiem w drugiej linii bedzie
Kacper Smolinski, jednak Runjaic mial inna koncepcje. Posadzil na lawce
rezerwowych slowenskiego napastnika Luke Zahovicia i od pierwszej minuty
poslal do boju mlodego Adriana Benedyczaka. Duza zagadka byla dyspozycja
mocno przemeblowanej linii defensywnej. Na lewej stronie od pierwszej
minuty zagral Luis Mata. Portugalczyk jesienia przewaznie siedzial na
lawce rezerwowych, a jesli juz gral, to rozczarowywal.
W pierwszej polowie widac bylo, ze obie druzyny stesknily sie za
boiskowa rywalizacja. Musialy zreszta trzymac przyzwoite tempo, zeby
nieco sie rozgrzac. Kreski na termometrach w Belchatowie spadly ponizej
zera, a zawodnicy biegali po zmrozonej murawie w koszulkach z dlugimi
rekawami oraz w rekawiczkach.
Przez pierwsze pol godziny gry w poczynania zarowno Rakowa, jak i Pogoni
czesto wkradal sie chaos, dlatego zaden z zespolow nie stworzyl sobie
dobrej sytuacji do otworzenia wyniku. Nieco wiecej pod bramkami zaczelo
dziac sie dopiero w koncowce pierwszej polowy. W 30. minucie solowa
akcje przeprowadzil Alexander Gorgon. Niewiele zabraklo, zeby jego
dosrodkowanie zamienilo sie w strzal i zaskoczylo bramkarza Rakowa.
Potem do pracy zabrali sie gospodarze i stworzyli sobie dwie znakomite
okazje do strzelenia gola. Druzyna z Czestochowy popelnila jednak
kardynalne bledy w decydujacych momentach. W 36. minucie Ivi Lopez
postanowil za wszelka cene uderzac lewa noga w polu karnym z dosc
ostrego kata i nie trafil nawet w swiatlo bramki. Chwile pozniej Daniel
Bart kiwal, zamiast po prostu oddac strzal z bliskiej odleglosci.
W przerwie meczu Rakow nie wyciagnal wnioskow, poniewaz na poczatku
drugiej polowy powielil bledy z pierwszej czesci meczu. Gospodarze
wyprowadzili szybki kontratak: Ivi Lopez wpadl w pole karne, odegral do
Davida Tijanicia, a zawodnik ze Slowenii w decydujacym momencie zle
przyjal pilke i zmarnowal kolejna swietna szanse.
Pogon byla swiadoma, ze limit szczescia chyba zostal wyczerpany i czas
przeniesc ciezar gry pod druga bramke. W 56. minucie w doskonalej
sytuacji minimalnie przestrzelil Michal Kucharczyk, ale kibice w
Szczecinie nie musieli zbyt dlugo rozpamietywac tego uderzenia, poniewaz
zaledwie 120 sekund pozniej goscie wyszli na upragnione prowadzenie.
W polu karnym fenomenalnie zachowal sie Benedyczak, ktory z zimna krwia
wykorzystal dosrodkowanie Jakuba Bartkowskiego. Runjaic mogl czuc
podwojna satysfakcje, poniewaz jego autorski i dosc niespodziewany plan
w drugiej polowie wypalil w stu procentach. Zreszta niewiele brakowalo,
zeby 20-latek kilka minut pozniej zdobyl drugiego gola, ale tym razem
gospodarzy uratowal slupek.
Bramka dodala rumiencow meczowi, ktory juz do samego konca toczyl sie w
bardzo dobrym tempie. Rakow staral sie doprowadzic do wyrownania, Pogon
odpowiadala szybkimi kontratakami. W 87. minucie w swietnej okazji
przestrzelil Sebastian Kowalczyk, ale podopieczni Runjaicia „dowiezli”
skromne prowadzenie do koncowego gwizdka i odniesli bezcenne zwyciestwo
na inauguracje rundy wiosennej.
Portowcy tym samym wskoczyli na fotel lidera. Utrzymaja pierwsze
miejsce, jesli Legia w niedziele nie wygra na wyjezdzie z Podbeskidziem.
To bylo piate z rzedu zwyciestwo szczecinskiej druzyny i dopiero druga
porazka Rakowa na wlasnym stadionie w tym sezonie.
Pogon: Stipica – Bartkowski, Malec, Zech, Mata – Kucharczyk (82. Zahovic
ZK), Gorgon, Drygas (82. Podstawski), Dabrowski, Kowalczyk ZK (90.
Stolarski) – Benedyczak (69. Smolinski).

-Bardzo slabo wypadla inauguracja rundy wiosennej w wykonaniu pilkarzy
Lechii Gdansk. Nie mieli oni nic do powiedzenia w starciu z Jagiellonia
Bialystok, ktora zasluzenie wygrala 2:0.
Dla obu zespolow byl to pierwszy w historii ligowy mecz rozegrany w
styczniu, na dodatek po najkrotszej przerwie zimowej. Dla Lechii stricte
zimowej, gdyz nie ruszala sie z Trojmiasta. No i w pierwszym meczu tzw.
wiosny wlasnie takie warunki zastaly oba zespoly w Gdansku.
Kilkugodzinna sniezyca kompletnie zasypala murawe stadionu w Letnicy, na
szczescie kilkadziesiat minut przed spotkaniem przestalo padac i murawe
udalo sie przygotowac do gry. Choc oczywiscie warunki dalekie byly od
komfortowych.
Trener Lechii Piotr Stokowiec podjal jedna zaskakujaca decyzje,
zostawiajac na lawce rezerwowych Kenny’ego Saiefa (na prawym skrzydle
zagral Omran Haydary). Mala niespodzianke mielismy tez w skladzie
Jagiellonii, gdyz w bramce – po raz drugi w sezonie – stanal 17-letni
Xavier Dziekonski. Tylko na lawce rezerwowych usiadl ponad dwa razy
starszy Pavels Steinbors.
Jednak lechisci przez dlugi czas nie byli w stanie sprawdzic
bialostockiego mlokosa, gdyz gra kompletnie im sie nie kleila. Od
poczatku duzo lepsze wrazenie sprawiali goscie, ktorzy juz w 127
sekundzie objeli prowadzenie. Ladna akcje przeprowadzili Martin
Pospisil, Maciej Makuszewski i strzelec gola Jesus Imaz. Jednak co
najmniej 50 procent „zaslug” przy bramce miala gdanska defensywa, ktora
zwyczajnie poszla na grzyby. Pogubila sie zwlaszcza para stoperow –
Kristers Tobers i Michal Nalepa.
W dalszej czesci gry to wciaz Jagiellonia duzo sprawniej konstruowala
akcje, ewidentnie wygladala na duzo mniej „zardzewiala” po zimowej
przerwie. A wlasciwie tej rdzy nie bylo widac w ogole. Bardzo aktywny
byl Imaz, gola szukali Fedor Cernych i Jakov Puljic, ktorzy groznie
uderzali na bramke Dusana Kuciaka. Naprawde gra gosci mogla sie podobac.
Gdzies w zupelnie innych realiach poruszali sie lechisci. Ich gra byla
niemrawa, rzadko podchodzili do wysokiego pressingu, akcje sie nie
zazebialy. Jako takie zagrozenie pojawialo sie tylko po akcjach prawa
strona, gdzie schodzil Maciej Gajos i probowal akcji z Karolem Fila i
Omranem Haydarym. Po jednej z nich blisko szczescia byl Flavio Paixao,
jednak w ostatniej chwili uprzedzil go obronca Jagi Bogdan Tiru,
nabijajac pilke w nogi Portugalczyka.
Bezradnosc Lechii byla momentami porazajaca, na dodatek w 36. min
kontakt z baza stracil Jakub Kaluzinski. 18-letni pomocnik najpierw
sfaulowal rywala, za co zobaczyl zolta kartke. Ta decyzja sedziego
Bartosza Frankowskiego tak rozezlila mlodziezowca Lechii, ze z calej
sily cisnal on pilke o murawe, do tego wyartykuowal swoje niezadowolenie
werbalnie. Arbiter ocenil to zachowanie na drugie „zoltko” i w efekcie
czerwona kartke. Bezmyslne zachowanie, ktore oslabilo i tak dolujacy
zespol. Znajac trenera Stokowca, Kaluzinski nie bedzie mial w
najblizszym czasie latwego zycia. Szkoleniowiec Lechii jest wyjatkowo
wyczulony na takie zachowania.
Poki co w przerwie zdecydowal sie na dwie zmiany (na boisku pojawili sie
Saief oraz Bartosz Kopacz), a Lechia przeszla na gre trojka obroncow.
Trzeba przyznac, ze starala sie przycisnac rywala, jednak Dziekonski
wciaz byl bezrobotny. W swoim stylu probowal wyczarowac cos z niczego
Saief, szarpal Haydary, ale nic konkretnego z tego nie wynikalo. A
zazwyczaj strata. Lechisci w wiekszosci stykowych sytuacji byli o tempo
spoznieni, goscie byli bardziej dynamiczni, zdecydowani, sprytniejsi po
prostu.
Juz na poczatku drugiej polowy powinni podwyzszyc na 2:0, ale po strzale
glowa Cernycha pilka trafila w poprzeczke. Potem spokojnie kontrolowali
spotkanie nie pozwalajac Lechii na zbyt wiele. Ta swoj pierwszy i jedyny
grozny strzal oddala dopiero w 77. min. Z rzutu wolnego (po faulu na
debiutujacym w lidze Josephie Ceesayu, ktorego wejscie wnioslo troche
ozywienia) ladnie uderzyl Rafal Pietrzak, ale Dziekonski efektownie
przeniosl pilke nad poprzeczka. I to by bylo na tyle, jesli chodzi o
ofensywne aktywa ludzi Stokowca. Strasznie malo…
Jagiellonia grala w drugiej polowie w trybie ekonomicznym, ale miala
kolejne szanse, wreszcie w koncowce podkreslila swoja wyzszosc druga
bramka – podawal Imaz, gola zdobyl Puljic.
Zatem Jagiellonia wygrala w Gdansku po raz pierwszy od niemal osmiu lat
(3:2 w kwietniu 2013 r.), a Lechia kontynuuje passe porazek u siebie. Ta
z Jagiellonia byla trzecia z rzedu i trzecia bez zdobytej bramki.
Delikatnie mowiac, nie jest dobrze.
Lechia: Kuciak – Fila Z (46. Kopacz), Nalepa Z, Tobers Z, Pietrzak –
Kubicki (88. Bieganski), Kaluzinski Z Z CZ – Haydary (72. Ceesay), Gajos
(76. Arak), Conrado (46. Saief) – Flavio Paixao Z.

-Paulo Sousa jest juz po spotkaniu z Robertem Lewandowskim i Zbigniewem
Bonkiem. Juz wizytuje baze hotelowo-treningowa. W mediach trwa dyskusja,
ile zarabia Portugalczyk, ile kosztuje jego sztab. „Prawda Futbolu”
postarala sie zweryfikowac liczby. I dlugosc trwania umowy.
W mediach pojawiaja sie rozne kwoty, jesli chodzi o zarobki
selekcjonera. Tomasz Hajto rzucil w „Cafe Futbol” kwote 250 tysiecy euro
miesiecznie, jakie PZPN bedzie placil Paulo Sousie i jego
wspolpracownikom. Postanowilem to zweryfikowac. I wychodzi suma
zdecydowanie mniejsza. Okazuje sie, ze Portugalczyk zarabia 70 tysiecy
euro, a jego szescioosobowy sztab okolo 80 tysiecy euro. Daje to lacznie
150 tysiecy euro miesiecznie. Kontrakt Paulo Sousy podpisany jest do
31.12.2021 roku – na eliminacje mundialu i finaly Euro 2020.
Gdyby Polska znalazla sie na pierwszym miejscu eliminacji mundialu (w
grupie z Anglia, Wegrami, Albania, San Marino i Andora), umowa
Portugalczyka automatycznie zostanie przedluzona do 31.12.2022 r.,
poniewaz finaly mundialu w Katarze zaplanowane sa w dniach 21 listopada
– 18 grudnia 2022.
Gdyby Bialo-Czerwoni zajeli 2. miejsce w eliminacjach MS, to umowa Paulo
Sousy przedluzy sie do 31 marca 2022. 24-25 marca 2022 odbeda sie
pierwsze mecze barazowe, a 28 i 29 marca drugie spotkania barazowe.
Gdyby udalo nam sie przejsc te dwustopniowe baraze, to Paulo Sousa –
rzecz jasna – mialby prolongowana umowe do 31.12.2022.
Gdyby Bialo-Czerwoni zajeli 2. miejsce w eliminacjach MS, to umowa Paulo
Sousy przedluzy sie do 31 marca 2022. 24-25 marca 2022 odbeda sie
pierwsze mecze barazowe, a 28 i 29 marca drugie spotkania barazowe.
Gdyby udalo nam sie przejsc te dwustopniowe baraze, to Paulo Sousa –
rzecz jasna – mialby prolongowana umowe do 31.12.2022.
Po pierwsze – PZPN jeszcze nigdy nie mial takiego budzetu jak w
ostatnich latach. Gdy Boniek zaczynal prace w roli prezesa PZPN budzet
nie przekraczal 100 milionow. Tak bylo rowniez w dwoch pierwszych latach
kadencji Bonka. Pozniej zaczelo sie systematyczne piecie w gore. Na
przychody federacji niesamowicie wplynely kolejne awans na wielkie
turnieje – Euro 2016, mundial 2018 i Euro 2020. To nie tylko premie za
sam awans od UEFA, czy FIFA. To rowniez premie od sponsorow. Wzrost
wartosci praw marketingowych – we wszystkich aspektach.
W 2019 roku budzet PZPN siegal prawie 240 milionow zlotych, a w 2020 po
raz pierwszy mial przekroczyc ponad 300 milionow. 300 milionow zlotych
rocznie, a przy tym oszczednosci poczynione przez Bonka i jego ekipe
powoduja, ze PZPN stac bylo nawet na pomoc klubom w okresie pandemii.
Tarcza Bonka to 116 milionow zlotych, z czego 30 milionow dla klubow
Ekstraklasy.
Co ciekawe, Paulo Sousa dalej nie jest rekordzista, jesli chodzi o place
selekcjonera w historii PZPN! Co prawda prezes PZPN tak powiedzial u
Bogdana Rymanowskiego w Polsat News, ale okazuje sie, ze nie znal aneksu
Beenhakkera z listopada 2007 roku – na eliminacje i finaly mundialu
2010. Juz w eliminacjach tej imprezy Beenhakker zarabial 75 tysiecy
euro, a gdyby awansowal do imprezy w RPA, jego placa skoczylaby do 90
tysiecy euro!
Zbigniew Boniek lubi byc konkretny. Chcial zatrudnic doswiadczonego, ale
zarazem stosunkowo mlodego szkoleniowca. Takiego, ktory ma energie do
wielkich wyzwan. Portugalczyk – w filmiku zamieszczonym w czasie
konferencji Bonka – powiedzial po angielsku: „Jestem przekonany, ze Wasz
entuzjazm da nam sile, wsparcie i wiare w druzyne narodowa. Razem
bedziemy w stanie walczyc o mistrzostwo Europy”. „Bedziemy walczyc o
mistrzostwo Europy” – czy mnie takie stwierdzenie dziwi? Nie, bo
przeczytalem kilka wielkich wywiadow Paulo Sousy sprzed lat.
W „11 Freunde” pada pytanie: – Co jest pana najwiekszym marzeniem? W
sezonie 2014/15 Portugalczyk mowi: „Chce wygrac Lige Mistrzow jako
trener. I na pewno mi sie uda. Nie mam watpliwosci”.
Wrocmy jednak do kwestii wynagradzania selekcjonera. Szacuje sie, ze do
konca 2021 roku – na Paulo Souse i jego sztab – PZPN wyda 8 milionow
zlotych. Portugalczyk bedzie zarabial 70 tysiecy euro miesiecznie, a
jego sztab 80 tysiecy euro. Lacznie siedmiu trenerow bedzie kosztowac
PZPN 150 tysiecy euro, co daje do konca roku 1,8 miliona euro (8
milionow zlotych). Z ustalen PF wynika, ze prezes PZPN, Zbigniew Boniek
najpierw uzgodnil warunki placowe z Paulo Sousa, a dopiero pozniej
przekazal misje dopiecia szczegolow sekretarzowi generalnemu zwiazku,
Maciejowi Sawickiemu, ktory kontaktowal sie z menedzerem Portugalczyka,
Hugo Cajuda. Co ciekawe, ten menedzer prowadzi takze Ricarda Sa Pinto.
Gdy Cajuda rozmawial z PZPN-em, to dopinal tez angaz bylego szkoleniowca
Legii w Turcji – Sa Pinto objal Gaziantepspor.
Jak ma sie placa Paulo Sousy na tle poprzednikow? Portugalczyk bedzie
otrzymywal ponad 300 tysiecy zlotych, podczas gdy Jerzy Brzeczek
zarabial okolo 160 tysiecy zlotych. Wczesniej Franciszek Smuda zaczal od
120 tysiecy zlotych miesiecznie, ale jego pensja rosla w kolejnych
latach – do 150 tysiecy zlotych. Waldemar Fornalik mial 160 tysiecy
zlotych. Adam Nawalka poczatkowo zarabial 100 tysiecy zlotych, ale
pozniej jego miesieczna pensja skoczyla do 200 tysiecy zlotych.
Pytanie o premie za awans na turniej? Nawalka mial milion zlotych za
Euro 2016, ale podobno 4 miliony za awans na mundial 2018! Beenhakker za
awans na Euro 2008 otrzymal premie 595 tysiecy euro, czyli 2,5 miliona
zlotych. Za awans do finalow mundialu 2010 mial obiecane 765 tysiecy
euro, czyli 3,3 miliona zlotych. Pytanie o premie dla Paulo Sousy za
awans na mundial? Nie znam stawki – szacuje, ze milion euro dla
Portugalczyka, a kolejny milion dla jego sztabu.
FIFA za mundial 2018 placila – 1,28 miliona euro za przygotowania i 6,8
miliona euro za udzial w rozgrywkach grupowych. Mozna sie spodziewac
wyzszej puli do rozdysponowania wsrod uczestnikow finalow MS 2022.
Okazuje sie, ze UEFA placila wyzsze premie za start w Euro 2016: 8
milionow euro. Przychody wzrosly wraz ze wzrostem uczestnikow turnieju
finalowego. Euro 2008 i Euro 2012 przynioslo odpowiednio – 1,35 miliarda
euro i 1,39 miliarda. Turniej we Francji w 2016 juz – 1,9 miliarda euro!
– Jako pilkarz, jak i w zawodzie trenera czesto pan zmienial pan miejsca
pracy – zagadnal dziennikarz „Kickera”, Martin Gruener – Byl pan miedzy
innymi na Wegrzech, w Izraelu, w Szwajcarii, we Wloszech, a ostatnio we
Francji.
Paulo Sousa odparl: „Moim celem zawsze bylo pracowac w topowych ligach.
Kazde kolejne wyzwanie mnie do tego zblizalo”.
A Chiny w 2017? Szkoleniowiec odpowiedzial: „To byl wyjatek. Propozycja
padla po moim rozstaniu z Fiorentina. Moglem dzieki temu utrzymac moj
trenerski team, a zarazem stworzylem kolegom mozliwosc finansowej
niezaleznosci”.
Dwoch asystentow Paulo Sousy, Portugalczyk Manuel Cordeiro i Hiszpan
Victor Sanchez Llado, pracuja z nim od lat. Cordeiro od Videotonu
(2011). Od czasu pracy w Maccabi towarzyszy mu Llado (2013). Wlocha
Cosimo Cappagliego poznal we Florencji (2015-2017). W Bordeaux spotkal
trenera bramkarzy, rodaka Paula Grilo, a tam do sztabu Paulo Sousy
dolaczyl rowniez trener przygotowania fizycznego, Hiszpan Lluis Sala
Perez (2019). Jedynym nowym czlonkiem sztabu jest Hiszpan, Antonio Jose
Gomez, ktory wczesniej – przez kilka lat – pracowal w FC Barcelonie.

SKOKI NARCIARSKIE
PS w Willingen: Granerud najlepszy, Zyla drugi! Zyciowy wynik Muranki
Halvor Egner Granerud wygral niedzielny konkurs indywidualny w
Willingen. Zawody zostaly zakonczone po dlugiej, wymeczonej i
zdecydowanie loteryjnej pierwszej serii. Drugi byl Piotr Zyla, a trzeci
Markus Eisenbichler. To 17. podium w karierze polskiego skoczka.
Najlepszy wynik w karierze osiagnal Klemens Muranka.
Sobotni konkurs w Willingen konczylismy w dobrych humorach. Po niemrawej
pierwszej serii, Polacy w drugiej odpalili i sukcesywnie poprawiali
swoje pozycje. Na najnizszym stopniu podium stanal Kamil Stoch, a piaty
byl Dawid Kubacki. Liczylismy na to, ze w niedziele bedzie jeszcze lepiej.
Jednak niedzielne kwalifikacje do glownych zawodow zwiastowaly problemy,
bo przerwano je po skokach zaledwie 27 skoczkow. Powodem takiej decyzji
byl mocno wiejacy wiatr, ktory ciagle zmienial kierunek. Na starcie
konkursu stanelo zatem 55 skoczkow. Istnialo jednak ryzyko, ze w
niedziele znow bedzie loteria.
Obawy byly uzasadnione. O ile pierwszych kilku skoczkow ruszylo zaraz po
sobie, to potem zaczely sie problemy. Zawodnicy byli cofani z belki,
niektorzy musieli dlugo czekac na zielone swiatlo, a niektorzy trafiali
na wyjatkowo spokojne warunki.
Jako pierwszy z Bialo-Czerwonych z warunkami w Willingen zmierzyl sie
Klemens Muranka. Poradzil sobie swietnie, bo uzyskal az 134,5 m i na
dlugi czas zostal liderem. Chwile potem Aleksander Zniszczol byl
zmuszony, by czekac na mozliwosc skoku. Wyladowal zaledwie na 120 m i
musial zapomniec o drugiej serii. Tuz po nim skakal Jakub Wolny. On z
kolei trafil na wiatr pod narty i polecial 129 m. Pierwsza seria
niemilosiernie sie przeciagala – skoczkowie potrafili nawet cztery razy
podchodzic do swojej proby.
Na kolejny skok Polaka czekalismy dobrych kilkanascie minut. Andrzej
Stekala walczyl o odleglosc i pofrunal na 128,5 m. Z kapitalnej strony
pokazal sie natomiast Piotr Zyla, ktory polecial na 137 m i po swoim
skoku byl pierwszy. Tuz za nim plasowal sie Muranka. Gorzej powiodlo sie
Dawidowi Kubackiemu. 30-latek osiagnal 130 m. Skoki Bialo-Czerwonych
zamykal Kamil Stoch, ktory nie polecial tak daleko i wyciagnal 125 m.
Markus Eisenbichler nie zdolal przeskoczyc Piotra Zyly. Polak zajal
ostatecznie drugie miejsce w konkursie w Willingen. Zawody wygral Halvor
Egner Granerud, ktory po przepieknym locie na 149 m nie dal zadnych
szans rywalom. Trzecia lokate zajal wlasnie Eisenbichler.
Najlepsze miejsce w karierze zajal Klemens Muranka, ktory zostal
sklasyfikowany na 4. miejscu. Dawid Kubacki byl 10., Jakub Wolny 18.,
Andrzej Stekala 21., Kamil Stoch 27., a Aleksander Zniszczol 40.
Nikogo nie zaskoczyl fakt, ze zawody zostaly zakonczone po bardzo
losowej pierwszej serii. Meczenie skoczkow przeciagana druga tura nie
mialo zadnego sensu.
Zwyciezca tegorocznego Willingen Six zostal Halvor Egner Granerud.
Drugie miejsce zajal Daniel Andre Tande, a trzecie Markus Eisenbichler.
Najlepszy z Polakow, Piotr Zyla, byl 4., a Dawid Kubacki 5., Kamil Stoch
9., Andrzej Stekala 12., Jakub Wolny 23., Klemens Muranka 31., a
Aleksander Zniszczol 40.

SPORTY MOTOROWE
Daytona 24h nie bylo udane dla Roberta Kubicy. Polak nie wyjechal nawet
na tor. Jego zespol – High Class Racing wycofal sie z rywalizacji po
awarii skrzyni biegow.
To nie tak mialo wygladac. W sobote, 30 stycznia, Robert Kubica po raz
pierwszy w karierze mial wystartowac w USA w slynnym wyscigu Daytona
24h. To legendarna rywalizacja, ktora w roznych formatach odbywa sie od
1962 r. w Stanach Zjednoczonych. Na poczatku byly to zmagania
trzygodzinne, ale juz w 1966 r. wyscig odbywa sie w 24-godzinnej formule.
Zespol Kubicy startowal z dziewiatego pola ogolem, a drugiego w klasie
LMP-2. Poczatkowo nic nie zapowiadalo klopotow. Dennis Andersen
utrzymywal pozycje wicelidera. Do kompromitacji dunskiego zespolu doszlo
pozniej, a konkretnie po drugim zjezdzie do alei serwisowej, kiedy do
bolidu mial wsiasc Kubica.
High Class Racing moglo wtedy tylko dotankowac samochod. Jazde
kontynuowal wiec Andersen. Przy czwartym zjezdzie do boksu, za pojazdem
ciagnela sie mala chmura. Usterka okazala sie powazniejsza niz
zakladano. Rozpoczela sie walka o powrot na tor.
Po 3,5 godziny dunski zespol mial 66 okrazen straty do reszty stawki. W
koncu udalo sie naprawic samochod i wyjechac z alei serwisowej. Za kolko
siadl Anders Fjordbach, ale przejechal tylko jedno okrazenie. Kilka
minut pozniej High Class Racing oglosilo, wycofanie sie z Daytona 24h.
Powodem tej decyzji byla awaria skrzyni biegow. Kubica nawet nie wsiadl
do pojazdu.
Jego kolega z zespolu – Ferdynand Habsburg rowniez nie mial okazji
wyjechac na tor. W portalach spolecznosciowych ironicznie skomentowal
sytuacje, wstawiajac zdjecie na trawniku. – To jedyna zielona rzecz,
jaka zobaczylem podczas tego weekendu. Takie jest sciganie. Skrzynia
biegow sie poddala i jest po naszym wyscigu. To do bani, nie ma, jak
tego inaczej ubrac w slowa – napisal.

SIATKOWKA
Zakonczyl sie drugi turniej grupy A Ligi Mistrzow siatkarzy, w ktorym to
rywalizowaly m.in. dwie polskie druzyny: PGE Skra Belchatow i Grupa
Azoty ZAKSA Kedzierzyn-Kozle. Rywalami naszych druzyn byly: belgijski
Lindemans Aalst i turecki Fenerbahce Stambul. Zobacz tabele koncowa.
Bezposredni awans z pierwszej pozycji zapewnili sobie siatkarze Zaksy,
ktorzy zakonczyli rywalizacje na tym etapie z kompletem zwyciestw. Z
kolegi na drugim miejscu w grupie uplasowali sie zawodnicy Skry, ktorzy
musza teraz czekac na rozstrzygniecia w innych grupach, ale maja spore
szanse na awans do cwiercfinalu z klasyfikacji zespolow z drugich miejsc.

TENIS
Iga Swiatek: „Sprobuje, by Australia byla jak Francja. Chce patrzec
bardziej racjonalnie, a mniej emocjonalnie”
W niedziele Iga Swiatek spotkala sie w Melbourne z mediami. Co mowila o
swoich pierwszych startach w nowym sezonie? Podkreslala przede
wszystkim, ze nie chce narzucic sobie zbyt duzej presji.
– Przerwa bez meczow byla od Paryza bardzo dluga, ale na pewno sie
najblizszymi wystepami nie niepokoje. Przede wszystkim, tak to moge
okreslic, jestem nimi lekko podekscytowana. Troche stresu jest, ale to
zasadniczo normalna jego ilosc. Nie czuje wiekszej presji niz przed
French Open. Jestem pewna, ze potrafie dobrze grac w tenisa, ale
wszystko zalezy od mojego przygotowania, ktore wydaje mi sie na ten
moment odpowiednie, oraz od mojego nastawienia. Nie staram sie narzucac
sobie wygorowanych oczekiwan, mimo ze do tego sezonu szykowalam sie
naprawde solidnie i tak jak trzeba – podkreslila Iga Swiatek.
Nasza rakieta numer 1 mowila, ze nie wadza jej nowe obowiazki poza
kortem, choc jej zycie po ostatnim sukcesie bardzo sie zmienilo. – To mi
nie przeszkadza. To jest naprawde fajne. To, co sie wydarzylo, bardzo
mnie cieszy i daje satysfakcje. Dla mnie to naprawde nie jest problem.
Oczywiscie mam wiecej obowiazkow w mediach. Oczywiscie towarzyszy mi
wieksze zainteresowanie, stalam sie bardziej rozpoznawalna i popularna,
patrzy na mnie wiecej oczu. Ale to nie jest dla mnie cos kompletnie
nowego i cos, czego nie moglam sie spodziewac. Wczesniej nie wygrywalam
turniejow, ale przyzwyczajalam sie do tego krok po kroku, od kiedy
skonczylem 14 lat i jako juniorka zaczelam jezdzic na duze turnieje. Tak
wiec cala ta sytuacja jest to dla mnie w porzadku – ocenila.
W Australii zamierza grac w oparciu o ten sam schemat co we Francji. –
Wtedy tuz przed turniejem mialam tam mnostwo watpliwosci i nie
wiedzialam, czy bede gotowa na moj najlepszy tenis. Zmienilem
nastawienie, nie myslalem o wygranej, a skupilem sie raczej na zabawie,
a nie na oczekiwaniach. Czasami naprawde dobrze nie przejmowac sie
niczym przed turniejem, poniewaz dzieki takiemu luzowi mozna stworzyc
sobie dystans i widziec pewne rzeczy nie w emocjonalny, a bardziej
racjonalny sposob. Tak samo sprobuje zrobic w Australian Open. Sprobuje,
bo nie wiem, czy moge po prostu pstryknac palcami i zrobic to – podkreslila.
W poprzednim sezonie Swiatek tez spisywala sie w Australian Open bardzo
dobrze. Awansowala do czwartej rundy, gdzie minimalnie ulegla Estionce
Anett Kontaveit. Teraz wedlug bukmacherow pozostaje w scislym gronie
kandydatek do tytulu. Wczesniej wystapi w turnieju WTA 500 w Melbourne.
W drugiej rundzie jej rywalka bedzie zwyciezczyni spotkania Kaja Juvan
(Slowenia) – Yafan Wang (Chiny).

PILKA RECZNA
-„Apetyt rosl w miare jedzenia. Czujemy lekki niedosyt” – powiedzial po
przylocie do Warszawy z mistrzostw swiata pilkarzy recznych w Egipcie
selekcjoner reprezentacji Polski Patryk Rombel. „Bialo-Czerwoni” zostali
sklasyfikowani na 13. miejscu.
„Pojechalismy tam z dobrym nastawieniem. Wykonalismy ogromna prace
najpierw w Cetniewie, a potem w Plocku. Zawodnicy bez zajakniecia
zgodzili sie trenowac nawet w okresie sylwestrowym. Paradoksalnie przed
turniejem trzy spotkania wygrane i jeden remis bralibysmy w ciemno,
tymczasem wracamy z niedosytem. I to dobrze. bo to rokuje na przyszlosc
i pokazuje, ze ci zawodnicy sa glodni tego, zeby isc dalej, robic
kolejne kroki” – dodal trener podczas konferencji przeprowadzonej online.
Zadowolony z wynikow druzyny byl prezes Zwiazku Pilki Recznej w Polsce
Andrzej Krasnicki.
„Zawsze wierzylem w te druzyne, druzyne mlodego trenera, nowego
pokolenia. Z satysfakcja moge powiedziec, ze powolujac na funkcje
trenera Patryka Rombla intuicja mnie nie zawiodla. Liczylem, ze zbuduje
zespol i tak sie stalo. Byla szansa nawet na lepszy wynik, ale to, co
przezylismy wspolnie, te wspaniale emocje nawiazujace do przeszlosci,
momenty wzruszen, to wszystko dalo nam nadzieje, ze polska pilka reczna
sie odbudowuje” – ocenil szef zwiazku.
Rombel byl bardzo zadowolony, ze jego ekipa nabrala doswiadczenia.
„Zebralismy nieocenione doswiadczenia, bo grac mecz o punkty, w ktorym
wszystko rozstrzyga sie w ostatnich minutach, to wielki kapital na
przyszlosc. Mam nadzieje, ze te spotkania, szczegolnie z Hiszpania,
przegrane jedna bramka, czy z Wegrami, kiedy gralismy do konca –
zaprocentuja i bedziemy w przyszlosci potyczki takiej rangi, z takimi
przeciwnikami wygrywac” – dodal szkoleniowiec.
Skrzydlowy Arkadiusz Moryto chwalil polska defensywe.
„Milo bylo patrzec jak kazda druzyna odbijala sie od naszej obrony. To
byl nasz ogromny plus na tych mistrzostwach. Z kazdym meczem budowalismy
sie jako druzyna. Nabieralismy pewnosci siebie” – powiedzial.
Od strony srodkow bezpieczenstwa mistrzostwa ocenil dyrektor sportowy
ZPRP Damian Drobik, ktory byl szefem polskiej ekipy w Egipcie.
„W kontekscie covidowym na szczescie nic zlego w naszej ekipie sie nie
wydarzylo. Zespol byl co 24 godziny badany. Wszystkie wyniki byly
negatywne. Od strony ochrony przed pandemia nie mozemy na nic narzekac.
Nasza reprezentacja byla bezpieczna. Inne zespoly doswiadczyly roznych
przypadkow. Ostatnia informacja tuz przed wylotem podana przez lokalny
komitet organizacyjny to taka, ze bylo 28 przypadkow pozytywnych.
Dziennie wykonywano ponad tysiac testow. W dodatku wszystkie te
przypadki pozytywne to byly osoby, ktore z choroba covidowa juz
przyjechaly do Egiptu” – poinformowal.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *