Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 30 grudnia 2018

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 342 (5034) 30 grudnia 2018 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/

-Turniej Czterech Skoczni. Ryoyu Kobayashi wygral w Oberstdorfie, Polacy
blisko podium.
22-letni Japonczyk znow nie dal szans rywalom. Wygral piaty raz w
sezonie i przerwal serie Kamila Stocha, ktory triumfowal w pieciu
ostatnich konkursach TCS. Najlepszy z Polakow byl dzis Dawid Kubacki,
ktory zajal piate miejsce.
Kobayashi wygrywal juz dwukrotnie w Kuusamo, raz w Niznym Tagile i raz w
Engelbergu. Dzisiaj potwierdzil, ze bukmacherzy slusznie wskazali go
jako faworyta 67. TCS. Choc mial sporo szczescia – drugiego Marcusa
Eisenbichlera wyprzedzil w Oberstdorfie jedynie o 0,4 pkt.
Skoczkowie zaczeli konkurs na Schattenbergschanze z osmej belki
startowej. To oraz trudne warunki sprawily, ze skokow na odleglosc
wieksza niz 130 m bylo bardzo niewiele.
Pierwszy z naszych szesciu reprezentantow wystapil w czwartej parze
serii KO – Jakub Wolny zmierzyl sie 21-letnim Niemcem Felixem
Hoffmannem. Polak skoczyl przecietnie, 116 m, ale wszedl do finalowej
serii, poniewaz jego rywal polecial dwa metry blizej.
Stefan Hula musial rywalizowac z Michaelem Hayboeckiem. 32-latek w
trudnych warunkach skoczyl 113,5 m i przegral z Austriakiem, ktory
wyladowal piec metrow dalej. O wejsciu do drugiej serii jako jeden z
pieciu szczesliwych przegranych (ang. lucky losers) nie moglo byc
oczywiscie mowy.
Przegral (i odpadl) tez Aleksander Zniszczol, rywalizujacy z Rosjaninem
Jewgienijem Klimowem. 24-letni Polak skoczyl 114,5 m, jego rowiesnik
Klimow – zwyciezca tegorocznego konkursu PS w Wisle – 124.
Dziewiaty we wczorajszych kwalifikacjach Dawid Kubacki zmierzyl sie z
Czechem Luk�A�Aem Hlava. Wygral bardzo zdecydowanie. 28-latek z Nowego
Targu skoczyl 128,5, a jego rywal tylko 109 m.
W kolejnej parze Kamil Stoch rywalizowal ze Szwajcarem Kilianem Peierem.
W trudnych warunkach, przy niekorzystnym wietrze, polski mistrz skoczyl
127 m i pokonal ladujacego cztery metry blizej Szwajcara.
Trzeci w kwalifikacjach Piotr Zyla musial pokonac Johanna Andre
Forfanga, Norwega, ktory zaskakujaco slabo wypadl wczoraj. Bedacy w
zyciowej formie Zyla skoczyl bardzo dobrze, 133 m i nie dal szans
Norwegowi, ktory ladowal na 125 metrze.
Wszystkich w pierwszej serii przeskoczyl Kobayashi, lider PS. Skoczyl az
138,5 metra i o prawie trzy pkt wyprzedzil Eisenbichlera oraz o prawie
siedem Norwega Andreasa Stjernena. Zyla przed seria finalowa zajmowal
czwarte miejsce (do Kobayashiego tracil 7,9 pkt), Stoch byl dziewiaty,
Kubacki 10.
Odpadlo kilku uznanych zawodnikow, m. in. mistrz olimpijski z
Pjongczangu Niemiec Andreas Wellinger i Norweg Anders Fannemel, trzeci w
klasyfikacji generalnej ostatniej edycji TCS.
Trzech Polakow w pierwszej dziesiatce konkursu zapowiadalo emocjonujaca
serie finalowa. Niemniej mozna juz bylo sie spodziewac, ze zaden z
podopiecznych Stefana Horngachera nie zagrozi powaznie Kobayashiemu.
Kubacki skoczyl 133,5 m, dostal bardzo dobre noty (3×19) i objal
prowadzenie. Stoch skoczyl 2,5 m blizej i spadl za mlodszego kolege z
reprezentacji. Obydwu wyprzedzil chwile pozniej Austriak Stefan Kraft,
zwyciezca kwalifikacji, dzis ostatecznie trzeci.
Chwile pozniej slabiej skoczyl Zyla – 126,5 m. Wyprzedzil Stocha, ale
nie Kubackiego.
Kubacki skonczyl konkurs na piatym miejscu, Zyla na szostym, a Stoch na
osmym. Jakub Wolny byl 26.

-Stanowski: Nie przejmujmy sie glupotami, a pilka nozna w szczegolnosci
[felieton]
Chcialbym wierzyc, ze takiego roku juz nasza pilka nie zanotuje.
Podsumujmy w najwiekszym skrocie, co sie wydarzylo.
Reprezentacja Polski pojechala na finaly mistrzostw swiata, gdzie w
najgorszym mozliwym stylu przegrala dwa pierwsze mecze, a trzeci wygrala
– o, to dopiero wyczyn! – w stylu jeszcze mniej „zjadliwym”. Trener
okreslil stanie na boisku „niskim pressingiem”, a potem definicje
naprawde niskiego pressingu stworzyl jeden z kluczowych pilkarzy kadry,
ktory nagral filmik z wakacji, na ktorym widac bylo, gdzie on to
wszystko ma. Chwile potem mistrz Polski przegral walke o Champions
League z klubem, ktory musial pomalowac trawe na zielono, by jako tako
to wszystko wygladalo, a nastepnie batalie o Lige Europy z
Luksemburczykami, ktorzy – a to ci pech! – akurat uzbierali jedenastu do
grania. Chociaz nie jest wykluczone, ze i w dziewiatke daliby rade.
*****
Wszystkie nasze druzyny klubowe ogladaly czwartkowy – czyli z zalozenia
nie do konca powazny – futbol w telewizji, chociaz przeciez w czwartki
graja wszyscy poza przedstawicielami Gibraltaru (jeszcze). W teorii
wiecej wolnego czasu i mozliwosci regeneracji mogloby sprawic, ze mecze
ligowe beda troche zwawsze, ale to sie rzecz jasna nie wydarzylo: przez
cala jesien nasi ligowcy poruszali sie jak muchy w smole, a wyniki dalej
byly tak przewidywalne jak losowania Lotto. Rewelacja poprzedniego
sezonu, czyli Gornik Zabrze, juz nie jest rewelacja i nagle sie okazalo,
ze mlodzi zdolni wcale nie musza byc zdolni, nawet jak na ligowe
warunki. W tak zwanym miedzyczasie swoje mecze rozgrywala reprezentacja
Polski, niestety pod wodza nowego selekcjonera jeszcze nie zwyciezyla
ani razu, a on sam musial w kolko tlumaczyc sie, dlaczego powoluje do
kadry siostrzenca, ktory od dluzszego czasu jest poza zawodowym,
aktywnym futbolem. Jedyne, co nam sie w 2018 roku udalo, to awans kadry
U-21 do mistrzostw Europy, przy czym i ten awans musielismy zrobic w
naszym stylu, czyli uprzednio potykajac sie o Wyspy Owcze.
Jednoczesnie gra toczyla sie nie tylko na boisku, ale takze poza nim,
wiec mielismy popis zarzadzania futbolem. Czolowy klub – jak sam
twierdzil – przygotowywal konkretnego czlowieka przez piec lat do
objecia funkcji trenera, po czym go zwolnil po kilku tygodniach. Inny
czolowy klub tak szukal inwestora, ze ostatecznie podpisal umowe z
nieweryfikowalnymi firmami nalezacymi do nieweryfikowalnych ludzi,
ktorzy akurat nie odbieraja telefonow, bo sa w samolocie i ktorym nie
mozna zrobic zdjecia, bo maja swiatlowstret. Na szczescie dwa inne
czolowe kluby w koncu zrozumialy, ze na stanowisku trenera przydaje sie
zatrudnic… trenera, co poskutkowalo znaczacymi postepami sportowymi.
Az dziw bierze, ze dla niektorych nie bylo to oczywiste od poczatku.
*****
Mowiac krotko – nic nie poszlo naprawde dobrze, a wiekszosc rzeczy
poszla naprawde zle. Czy odmienimy ten trend w 2019 roku – mam
watpliwosci. Malo tego, ze wzgledu na nagromadzenie imprez, w ktorych
nasze szanse z zalozenia sa iluzoryczne (mistrzostwa swiata U-20 oraz ME
U-21) istnieje mozliwosc, iz wygladac bedzie to jeszcze gorzej. Dlatego
zycze wszystkim w przyszlym roku” nieprzejmowania sie glupotami, a pilka
nozna w szczegolnosci.

-Borek: Zyczenia na nadchodzacy rok. Wielkich emocji i dumy z naszych
sportowcow [felieton]
Pamietam z sali do historii, z czasow szkoly podstawowej, haslo
utworzone z wiszacych na scianie chwiejnych i lekko koslawych liter.
Haslo, ktore glosilo: „Kto nie szanuje przeszlosci, nie jest wart
przyszlosci”.
Dlatego dzis pomine przykre wspomnienie rosyjskiego mundialu, kolejna
kompromitacje polskich klubow w europejskich pucharach czy bolesna
porazke Tomka Adamka z Jarrellem Millerem, ktora wyslala go na sportowa
emeryture. Zamiast narzekac, szydzic i biczowac sie nie najlepszymi
wspomnieniami, skoncentruje sie na zyczeniach:
Reprezentacji Polski zycze, by znow byla ukochana druzyna Polakow. By
grala skutecznie i pieknie. By otwarcie eliminacji EURO w Wiedniu mialo
podobne zakonczenie, jak wyprawa krola Jana III w 1683 roku.
Jerzemu Brzeczkowi, by umiejetnie przebudowal reprezentacje. Bo to jest
niby ta sama druzyna, ale juz nie taka sama. Potrzebuje impulsu,
mlodosci, glodu, ryzyka. Jurek to inteligentny facet i wierze, ze nawet
nie musze o to apelowac, bo on to po prostu wie.
Wojtkowi Szczesnemu, Lukaszowi Fabianskiemu i Kamilowi Glikowi, by jako
liderzy kadry w obronie znow grali i kierowali kolegami tak, zeby pilka
do polskiej bramki wpadac nie chciala. Bo na razie w kazdym meczu za
kadencji Brzeczka tracilismy co najmniej jednego gola. A przeciez
wiadomo, ze atakiem wygrywa sie bitwy, a strategia i skuteczna obrona wojny.
Piotrkowi Zielinskiemu i Karolowi Linettemu, by grali w nadchodzacym
roku w kadrze na miare talentu, ktory dostali z gory. Bo juz nawet tam
sie niecierpliwia, a Kazimierz Deyna kiwa glowa.
Robertowi Lewandowskiemu, by sie nie zatrzymywal i srubowal rekordy. Bo
jesli on sie zatrzyma, to nie zagramy w EURO.
Czeslawowi Michniewiczowi, by jego zespol zagral w finalach ME U-21 bez
kompleksow, z pasja, madroscia, wiara i usmiechem na ustach. Niech sie
bawia tym turniejem i chca jeszcze wiecej. W sporcie niebo jest limitem.
Zbigniewowi Bonkowi, by nie tracil entuzjazmu, za ktory go zawsze
podziwialem. By mial szczesliwa reke do nowego selekcjonera i by z
trudnymi rozwiazaniami szedl jak kiedys na boisku – do konca, skutecznie
i bez przebaczenia.
Telewizjom Polsat Sport i TVP, by godnie opakowaly eliminacje EURO 2020,
by z ekranu wylewala sie prawda i by nie zawiodla technologia.
Komentatorom, by jak najczesciej mieli okazje w radosnym amoku i
entuzjazmie krzyknac: „Gol!” po strzalach zawodnikow z orlem na piersi.
Polskim piesciarzom lepszego roku, wygranych walk, efektownych nokautow.
Wszystkim polskim promotorom i kibicom pelnych hal i swietnych gal na
naszej ziemi. Sobie i Andrzejowi Wasilewskiemu mniej nocnych wojen na
slowa na alkotweeterze…
Wam, Kochani, zdrowia i wielkich emocji. Dumy z naszych sportowcow. I
piekna, ktore, jak mawial Cyprian Kamil Norwid, ksztaltem milosci jest.
Do siego roku.

-Plan zimowych przygotowan lidera ekstraklasy Lechii Gdansk. Zgrupowanie
w Turcji, ciekawe sparingi.
Lechia przygotowania do rundy wiosennej rozpocznie 7 stycznia. Ich
glownym elementem bedzie dwutygodniowe zgrupowanie w tureckim Belek. W
sumie podopieczni Piotra Stokowca rozegraja piec sparingow, m.in. z
Ludogorcem Razgrad oraz Viitorulem Konstanca.
Pilkarze Lechii obecnie przebywaja na urlopach, do zajec wroca z nich 7
stycznia (choc nie wszyscy, np. Filip Mladenovic ze wzgledu na
prawoslawne swieta wroci do Gdanska dzien pozniej). Na wlasnych
obiektach trenowac beda do 19 stycznia i w tym czasie rozegraja jeden
sparing – 15 stycznia na stadionie przy Traugutta zmierza sie z I-ligowa
Bytovia Bytow.
Cztery dni pozniej udadza sie na oboz do Turcji, gdzie juz tradycyjnie
stacjonowac beda w miejscowosci Belek.
– Szczegolnie ciesze sie, ze udalo nam sie zalatwic bezposredni lot
czarterowy z Gdanska do Antalyi, dzieki czemu zaoszczedzimy tak naprawde
cztery dni. Podczas takich wyjazdow jeden trzeba bylo poswiecic na
podroz i w drugim, po licznych przesiadkach, zawodnicy dochodzili do
siebie. A tak, po trzech godzinach lotu, jestesmy na miejscu i mozemy
realizowac program treningowy – podkresla trener Lechii Piotr Stokowiec.
Na miejscu bialo-zieloni rozegraja cztery mecze towarzyskie z ciekawymi
rywalami. 21 stycznia ich przeciwnikiem bedzie rumunski Viitorul
Konstanca. W poprzednim sezonie zespol ten zajal w lidze 4. miejsce,
dzieki czemu bral udzial w eliminacjach Ligi Europy. Po wyeliminowaniu
luksemburskiego Unionu, w nastepnej rundzie lepsze okazalo sie
holenderskie Vitesse Arnhem (2:2 i 3:1). W zespole nie ma znanych
nazwisk, najwieksza gwiazda siedzi na lawce trenerskiej. To najlepszy
pilkarz w historii rumunskiego futbolu Gheorghe Hagi. W tej chwili
Viitorul zajmuje w tabeli rumunskiej ekstraklasy 5. miejsce.
25 stycznia lechisci zmierza sie z Ludogorcem Razgrad. To od wielu lat
najlepszy bulgarski zespol, na mistrzowskim tronie zasiada nieprzerwanie
od siedmiu lat! Jest rowniez aktualnym liderem tabeli. W obecnej edycji
europejskich pucharow w eliminacjach Ligi Mistrzow odpadl z wegierskim
MOL Vidi Szekesfehervar, ale przebil sie do fazy grupowej Ligi Europy.
Tam zajal w swojej grupie ostatnie, 4. miejsce za Bayerem Leverkusen, FC
Zurich oraz oraz AEK Larnaka (Bulgarzy zdobyli w sumie cztery punkty za
cztery remisy – dwa z AEK i po jednym z Bayerem i Zurichem).
Polskim kibicom najbardziej znani zawodnicy Ludogorca to oczywiscie
Jacek Goralski oraz Jakub Swierczok.
Kolejny sparing Lechia rozegra 29 stycznia (rywal jeszcze
niepotwierdzony), a na zakonczenie zmierzy sie 1 lutego z niemiecka
Viktoria Koeln. To juz tradycyjny zimowy rywal Lechii, z ktorym zwiazany
jest jeden z glownych udzialowcow gdanskiego klubu Franz-Josef Wernze.
Obecnie Viktoria jest liderem tabeli Regionalliga West (czwarty poziom
rozgrywek).
Nazajutrz po tym meczu zespol wroci do Gdanska i przez ostatni tydzien
bedzie trenowac na wlasnych obiektach. Na inauguracje rundy wiosennej
Lechia zmierzy sie 9 lutego (godz. 20.30) na Stadionie Energa z Pogonia
Szczecin. Dzien pozniej na stadionie przy Traugutta odbedzie sie
dodatkowy sparing z II-ligowa Olimpia Grudziadz.
Plan zimowych przygotowan:
15 stycznia – sparing z Bytovia Bytow (Traugutta 29)
19 stycznia – wylot do Turcji
21 stycznia – sparing z Viitorul Konstanca
25 stycznia – sparing z Ludogorecem Razgrad
29 stycznia – sparing (przeciwnik do potwierdzenia)
1 lutego – sparing z Viktoria Koln
2 lutego – powrot do Gdanska
10 lutego – sparing z Olimpia Grudziadz (Traugutta 29)

-To byl niespokojny rok w szczecinskim sporcie. Pogrzeb siatkowki i
Pogon za ligowa czolowka.
Najwazniejszym wydarzeniem konczacego sie roku w szczecinskim sporcie
mial byc jubileusz 70-lecia pilkarskiej Pogoni. Przycmil go jednak
spektakularny upadek siatkarskiej Stoczni.
Jeszcze kilka miesiecy temu wydawalo sie, ze przymiotnik spektakularny
faktycznie bedzie czesto kojarzony ze szczecinska siatkowka, ale przede
wszystkim w kontekscie swietnej gry zespolu prowadzonego przez Michala
Gogola i imponujacego rozmachu klubu na rynku transferowym.
Mielismy byc swiadkami narodzin wielkiego sportowego projektu. Stocznia
najpierw miala podbic krajowe parkiety, a potem wyplynac na szerokie
europejskie wody i kolekcjonowac najwazniejsze trofea na Starym
Kontynencie. Ale finalnie okazalo sie, ze poszla na dno zaraz po wyjsciu
z macierzystego portu.
Zamiast wielkiego swieta w polowie grudnia odbyl sie pogrzeb, ktory
bedzie mial bardzo przykre konsekwencje dla siatkowki w stolicy Pomorza
Zachodniego.
– Wycofanie sie z rozgrywek oznacza skreslenie tej dyscypliny sportu w
naszym miescie nie na lata, ale na dekady – stwierdzil niedawno Michal
Gogol.
Stocznia okazala sie niewyplacalnym kolosem na glinianych nogach i
polityczna zabawka w rekach grupy niekompetentnych ludzi, ktorzy
pomylili kolejnosc. Szefostwo raczkujacego przedsiebiorstwa zapomnialo,
ze najpierw trzeba cos produkowac i zarabiac, zeby ewentualnie potem
miec srodki na sponsorowanie siatkarskiego klubu.
Upadek Stoczni to ogromna plama na wizerunku calego miasta. Zmarnowano
nieprawdopodobny potencjal zwiazany z obecnoscia w Szczecinie
najlepszego siatkarza mistrzostw swiata Bartosza Kurka, ktory dzisiaj
popularnoscia nie ustepuje nawet Robertowi Lewandowskiemu i Kamilowi
Stochowi. Nabito w butelke cala plejade gwiazd europejskiej siatkowki i
tysiace kibicow, ktorzy wykupili drogie karnety z mysla, ze beda co dwa
tygodnie oklaskiwac zagrania na najwyzszym poziomie.
Po meskiej siatkowce w Szczecinie zostala spalona ziemia i
najprawdopodobniej przez wiele lat nikt nie odwazy sie jej reaktywowac.
A to jeszcze nie koniec problemow, poniewaz teraz zgliszcza wielkiej
siatkowki wyladuja na sadowych wokandach. Prezes klubu Jakub Markiewicz
zamierza procesowac sie ze Stocznia Szczecinska, ktora jego zdaniem
ponosi najwieksza odpowiedzialnosc za upadek druzyny.
– Sprawdzalismy wszystkie umowy. Wedlug nich sponsor [czyli stocznia –
red.] byl odpowiedzialny za zagwarantowanie finansowania projektu.
Wszystkie ruchy byly z nim konsultowane – mowi byly kapitan druzyny
Lukasz Zygadlo. – Poza tym dlugo sprzyjaly nam gwiazdy, Kurek zostal
najlepszym siatkarzem mistrzostw swiata. To bylo przedsiewziecie, na
ktore spogladal caly siatkarski swiat. Nie wiem, jak mozna bylo tego nie
wykorzystac.
W ciagu minionych 12 miesiecy zatoniecie grozilo tez pilkarskiej Pogoni,
ale portowcy mieli na pokladzie znacznie bardziej kompetentnych
sternikow, ktorzy nie pozwoli klubowi pojsc na dno. Dzisiaj mozna sie
nawet pokusic o stwierdzenie, ze szczecinianie plyna pod pelnymi
zaglami. Byc moze w kierunku najwiekszego sukcesu od wielu lat.
Obranie wlasciwego kierunku trwalo jednak wiele miesiecy, a sztorm
niestety przypadl na czas jubileuszu 70-lecia powstania Pogoni. Wiosna
nowy trener Kosta Runjaic podjal sie karkolomnego zadania utrzymania
zespolu w Ekstraklasie i zadanie wykonal naprawde w swietnym stylu.
Kibice pokochali druzyne prowadzona przez niemieckiego szkoleniowca,
ktora dzieki temu, ze zostala oczyszczona z leni i pilkarzy z humorami,
zaczela walczyc i wygrywac.
– Gdy podpisywalem kontrakt z Pogonia, myslalem, ze po sezonie
zasadniczym punkty sie podziela [tak bylo we wczesniejszych sezonach –
red.] i strata do bezpiecznej pozycji wcale nie bedzie taka duza –
smieje sie Runjaic. – Okazalo sie, ze jest inaczej, i zadanie bylo
znacznie trudniejsze.
W nowym sezonie 47-latek pracowal juz na wlasny rachunek, ale zanotowal
falstart. Jego zespol pograzyla niespotykana plaga kontuzji i chorob.
Nierzadko bardzo powaznych. U Adama Fraczczaka wykryto zmiany
nowotworowe w przysadce mozgowej, a Soufian Benyamina doznal pekniecia
czaszki i stracil wzrok w prawym oku.
Prezes Jaroslaw Mroczek obdarzyl jednak Runjaicia duzym kredytem
zaufania i cierpliwosc sie oplacila. Pogon w koncu zaczela grac na miare
mozliwosci i seryjnie wygrywac. Portowcy runde jesienna zakonczyli na
wysokim, piatym miejscu, a wlasny stadion zamienili w twierdze.
Przy Twardowskiego nie przegrali od 25 sierpnia. Jesliby wziac pod uwage
wszystkie ligowe mecze w 2018 r. (od stycznia do grudnia), to druzyna
Runjaicia zajmowalaby trzecia pozycje w Ekstraklasie.
– Nie chce niczego obiecywac, ale chyba wszyscy widzimy, ze jest szansa
powalczyc o naprawde fajny wynik w tym sezonie – mowi kapitan Kamil
Drygas. – Warto nas bedzie dopingowac w nowym roku.
Klubowa kase wkrotce moga zasilic az 4 mln euro z tytulu transferu
mlodego obroncy Sebastiana Walukiewicza do wloskiego Cagliari. To bedzie
rekordowa transakcja w historii Pogoni.
W poprzednim sezonie siatkarki Chemika Police siegnely po piate z rzedu
mistrzostwo Polski, ale po raz kolejny dominacja na krajowych parkietach
w ogole nie przeklada sie na wyniki w elitarnej Lidze Mistrzyn.
Podopieczne Marcello Abbondanzy kolejny sezon z rzedu w Europie tylko
statystuja i juz w grudniu praktycznie zaprzepascily szanse na wyjscie z
grupy (dwie porazki).
Z medalami z sierpniowych mistrzostw Europy w Berlinie wrocily nasze
biegaczki. Malgorzata Holub z Baltyku Koszalin siegnela po zloto razem
ze sztafeta 4 x 400 m, a srebro na dystansie 1500 m wywalczyla Sofia
Ennaoui z MKL Szczecin.
„Dopiero” na czwartym miejscu konkurs skoku o tyczce w stolicy Niemiec
zakonczyl Piotr Lisek, ale zawody staly na kosmicznym poziomie. Wynik
5,90 m w wiekszosci przypadkow dawalaby naszemu zawodnikowi nawet zloty
medal. Tyczkarz OSOT Szczecin i tak ma za soba udany rok, poniewaz
wzbogacil swoja kolekcje o braz z halowych mistrzostw swiata i rekord
kraju na otwartym stadionie (5,94 m).

-Kamil Stoch i inni bohaterowie (nie zawsze pozytywni)
Bartosz Kurek z kolegami czy Kamil Stoch ze swoja druzyna? A moze
wspaniali polscy lekkoatleci? Na pewno nie pilkarze. Kto w polskim
sporcie zawojowal 2018 r.?
Gdybym mial w pieciu (gora szesciu) punktach wymienic najwazniejsze
postaci i wydarzenia sportowe wlasnie mijajacego roku, to klasyfikacja
wygladalaby mniej wiecej tak, jak ponizej. Przy czym kolejnosc wynika
przede wszystkim z kalendarza. Dodam jeszcze, ze – zgodnie z ogolniejsza
tendencja – moje spojrzenie jest krajowe, a nie swiatowe ani nawet
europejskie.
Po pierwsze: Kamil Stoch, koledzy i Horngacher
Po pierwsze – Kamil Stoch i (w pewnej odleglosci od niego) koledzy z
druzyny. Jednym tchem trzeba tu jeszcze wymienic trenera Stefana
Horngachera. Po Adamie Malyszu doczekalismy sie kolejnego bohatera
nadajacego sie wprost do opisywania w czytankach dla dzieci. Wyniki
ubieglego sezonu daja wyrazna odpowiedz na natretnie powracajace
wczesniej pytanie: czyja wielkosc jest wieksza – Adama czy Kamila? W
Turnieju Czterech Skoczni wszystkie cztery nalezaly do obecnego mistrza.
Po latach Sven Hannawald doczekal sie towarzystwa i teraz jest dwoch
takich, ktorzy nie zeszli z najwyzszego podium przez cale
niemiecko-austriackie zawody. A czy trzeci zloty olimpijski medal na
duzej skoczni w Pjongnczangu ma mniejsza wartosc ? Na pewno nie. A
kolejny triumf w lacznej klasyfikacji Pucharu Swiata? Kamil Stoch robi
doskonale wrazenie nie tylko na skoczni, ale takze w kazdym innym
miejscu i sytuacji.
Na pewno nie byloby takiego nagromadzenia osiagniec, gdyby nie trener
kadry – Stefan Horngacher. Nie tylko swietny fachowiec i wzor
pracowitosci, ale ktos, kto potrafil przekonac do swojego stylu pracy
nawet jednostke tak oporna jak Piotr Zyla. Austriak sprawil, ze w
kolejnym sezonie prawie co weekend ogladamy Polakow na podium. Na mnie
potezne wrazenie robi tez szczera radosc z sukcesow Kamila Stocha jego
wielkiego poprzednika, a dzisiaj sportowego dyrektora narciarskiego
zwiazku – Adama Malysza.
Baty, baty i baty. Czyli mundial
Po drugie – futbolowa zapasc na rosyjskim mundialu. Wbrew roznym
wyraznym znakom polski kibic wierzyl do konca, ze ekipa Perfekcyjnego
Pana Reprezentacji – Adama Nawalki jedzie podbic Rosje. Malo kto sluchal
glosow rozsadku, nawet jesli byl to glos prezesa Zbigniewa Bonka. Na
miejscu okazalo sie, ze czekaly nas baty, baty i baty. Z Senegalem,
Kolumbia, a nawet z Japonia, chociaz z ta ostatnia na boisku bylo jeden
do zera dla naszych, ale i tak kibice odebrali pozorowanie gry w
ostatnich minutach jako kompromitacje. Do dzisiaj nie moge sie oswoic z
mysla, ze jedna czwarta finalu podczas Euro 2016 to szczyt mozliwosci
pokolenia Roberta Lewandowskiego. Niewiele zostalo z mitu przygotowanego
na kazda ewentualnosc trenera Nawalki. Zachwialy sie kariery wielu jego
podopiecznych, ktorzy zanadto uwierzyli w swoja wielkosc albo uznali, ze
sa takze inne zyciowe przyjemnosci, a nie tylko kopanie pilki na trawie.
Dzisiaj optymizm probuje odbudowac nowy szef reprezentacji – Jerzy
Brzeczek. Idzie opornie.
Duma z polskich lekkoatletow
Po trzecie – siedem mistrzowskich medali na lekkoatletycznych
mistrzostwach Europy w Berlinie. Do tego cztery wicemistrzowskie i jeden
brazowy. Wiadomo, europejska lekka atletyka to nie pepek swiata, ale
zwlaszcza dla kibica z zaawansowanym peselem medale swoje znaczenie
maja. Bo ci pamietaja mistrzostwa co cztery, a nie jak teraz, co dwa
lata, no i znacznie wieksza sile europejskich Europejczykow na
igrzyskach. Nie sadze, zeby tzw. przecietny kibic wymienil jednym tchem
nazwiska polskich mistrzow z Berlina. Znacznie lepiej poszloby pewnie ze
skladem ekipy Nawalki wystawionym przeciwko Senegalowi. Moze wiec warto
przypomniec. Rzut mlotem – Anita Wodarczyk i Wojciech Nowicki. Pchniecie
kula – Paulina Guba i Michal Haratyk. Bieg na 800 metrow – Adam Kszczot.
Bieg na 400 metrow – Justyna Swiety-Ersetic. No i sztafeta na tym
dystansie – Malgorzata Holub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja
Wyciszkiewicz i indywidualna mistrzyni Justyna Swiety-Ersetic. Bardzo
cieszy to, ze w tlumie (86 osob) wyslanym do Berlina nie bylo statystow.
Prawie nikt nie musi sie odwolywac do sentencji o wadze samego udzialu w
tak znaczacej imprezie.
To dobrze rokuje, chociaz prostego przelozenia na mistrzostwa swiata i
olimpijskie nie ma. Lekka atletyka ma swoje problemy. Z jednej strony
skromna grupa uprawiajacych ten najnaturalniejszy sport mlodziezy, z
drugiej konflikty wewnatrz rodziny (Anita Wlodarczyk vs kulomiot Konrad
Bukowiecki i grupa). Mistrz Tomasz Majewski, dzisiaj wiceprezes i twarz
PZLA, mowi, ze klotnie nie odbija sie na wynikach. Na razie sie
sprawdza. I jeszcze jedno. Wielka szkoda, ze berlinskimi medalami nie
mogla sie juz cieszyc nasza najwieksza mistrzyni – Irena Szewinska.
Bartosz Kurek i Polska – Brazylia 3:0
Po czwarte – obronione mistrzostwo swiata w siatkowce. Byli mistrzowie
Huberta Wagnera w 1974 roku, byli mistrzowie Stephane’a Antigi cztery
lata temu w Polsce, a teraz sa mistrzowie Vitala Heynena. Juz sam nie
wiem, na ile zwycieskiego ducha tchnal w dosc porozbijana ekipe
ekscentryczny Belg, a na ile zadzialala inteligencja i determinacja
samych siatkarzy. Heynen jednych wkurzal, innych smieszyl, jeszcze
innych intrygowal. Ktorys z fachowcow powiedzial, ze teraz jedno mozna
powiedziec na pewno. Po bulgarsko-wloskim mundialu trenerskie
podreczniki trzeba pisac od nowa. Kazdy z fanow ma to wydarzenie swiezo
w pamieci. Final zostal rozegrany w ostatnim dniu wrzesniu. A w nim
Polska rozbila Brazylie trzy do zera. Nie bede wymieniac wszystkich
nazwisk, ale jedno trzeba koniecznie. Bartosz Kurek – MVP zawodow. Nie
obrazil sie na swiat, gdy cztery lata temu Antiga odsunal go od skladu.
Wrocil w porywajacym stylu. Dzis w warszawskim Onico jest od niedawna
podpora zespolu” trenera Antigi. Gdybym mial wybierac najlepszego
sportowca roku, mialbym duzy dylemat miedzy najlepszym siatkarzem a
najwybitniejszym narciarskim skoczkiem.
Powrot Kubicy, pozegnanie Radwanskiej
Po piate i po szoste – powrot Roberta Kubicy i pozegnanie Agnieszki
Radwanskiej. Na przekor wszystkim przeciwnosciom losu Polak wraca jako
pelnoprawny kierowca F1. Jego kariera zostala przerwana w momencie, gdy
byl bliski siegniecia po najwyzsze cele. Agnieszka Radwanska przez
kilkanascie lat, prawie bez przerwy, czarowala na swiatowych kortach.
Wreszcie organizm odmowil posluszenstwa. Musiala powiedziec pas.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *