Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 3 lutego 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 33 (5065) 3 lutego 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/

-Dwoch Polakow na podium w Oberstdorfie! Zwyciestwo Stocha, trzecie
miejsce Kubackiego!
Znakomity wystep Polskich skoczkow w niedzielnym konkursie Pucharu
Swiata na mamucim obiekcie w Oberstdorfie! Triumfowal Kamil Stoch, a na
trzecim miejscu uplasowal sie Dawid Kubacki. Dodatkowo czwarty byl Piotr
Zyla, a szosty Jakub Wolny.
Konkursy w piatek i sobote przebiegly bez zadnych zaklocen i zawodnicy,
a takze kibice nastawiali sie na podobny scenariusz w niedziele. Aura
jednak dala sie we znaki i byly spore problemy, aby przeprowadzic
przynajmniej jedna serie. Z powodu obfitych opadow sniegu najpierw
przesuwano start kwalifikacji, a potem przerywano pierwsza serie.
Najpierw mielismy kilka minut przerwy, poniewaz trzeba bylo oczyscic
rozbieg ze sniegu, a po chwili znowu byla przerwa, poniewaz groznie
wygladajacy upadek zaliczyl Tomas Vancura. Czech po wyjsciu z progu
otrzymal niespodziewany podmuch, przekrecilo go w locie, spadl na bule i
zsunal sie na dol. Kibice wstrzymali oddech, ale na szczescie Vancura
szybko sie podniosl i tlumaczyl medykom, ktorzy sie znalezli kolo niego,
ze nic zlego mu sie nie stalo.
Po chwili przerwy skoczkowie wznowili rywalizacje. Pierwszy z Polakow,
podobnie jak w poprzednich dniach, skakal Jakub Wolny. Podobnie jak w
piatek i sobote, spisal sie bardzo dobrze, skaczac 216 metrow. Po swojej
probie byl drugi z nota 204,5 punktu. Przegrywal jedynie z Jewgienijem
Klimowem, ktory ladowal 4,5 m dalej.
Juz tradycyjnie, pod koniec pierwszej serii mielismy po kolei trzech
Polakow. Pierwszy zaczal Kamil Stoch, ktory skaczac 214,5 metra,
zajmowal trzecie miejsce. Po chwili tuz za nim notowany byl Dawid
Kubacki (207 m). Za plecami Wolnego, ktory po pierwszej serii byl
sensacyjnie na trzecim miejscu, uplasowal sie Piotr Zyla (217 m i 203,8
pkt.). Liderem byl Ryoyu Kobayashi, ktory ladowal w tym samym miejscu co
Klimow i wyprzedzil Rosjanina o 0,2 pkt. Czworke Polakow rozdzielil
Marcus Eisenbichler, ktory po skoku na odleglosc 210,5 m byl szosty.
Na koniec pierwszej serii mielismy powody do radosci, poniewaz Wolny byl
trzeci, za nim uplasowali sie Zyla i Stoch, a siodma lokate zajmowal
Kubacki. Pozostawalo pytanie, czy wobec ciagle padajacego sniegu,
sedziowie zdecyduja sie odwolac druga serie, czy jednak pozwola skoczom
jeszcze polatac w Oberstdorfie.
Szybko okazalo sie, ze druga seria sie odbedzie. Polscy kibice sciskali
kciuki za Bialo-Czerwonych, ktorzy narobili wielkich apetytow pierwszymi
skokami. Podium bylo na wyciagniecie reki, a mozna bylo sie pokusic
takze o atak na pierwsza pozycje.
Kubacki w drugiej probie znacznie sie poprawil, skaczac 228,5 m i z nota
405,4 punktu objal prowadzenie. Cisnienia nie wytrzymal Eisenbichler,
ladujac 22 metry blizej od Polaka. Kamil Stoch skoczyl metr blizej od
Kubackiego, ale laczna note mial wyzsza o 7,8 punktu. Tuz za prowadzaca
dwojka zameldowal sie Piotr Zyla po skoku na odleglosc 220,5 m.
Jakub Wolny, ktory byl trzeci po pierwszej serii, nie lecial tak daleko
jak jego koledzy, skoczyl 211,5 metra i po swojej probie byl piaty, a to
oznaczalo, ze uzyska najlepszy wynik w karierze. Ostatecznie skonczyl
konkurs na szostej pozycji.
Konkurs konczyli Klimow i Kobayashi. Rosjanin po skoku na odleglosc
223,5 metra rozdzielil Stocha i Kubackiego. Do konca w czolowce nic sie
juz nie zmienilo, poniewaz japonski lider PS ladowal na 206. metrze i
spadl az na dziewiata lokate.
Dla Kamila Stocha to pierwsze zwyciestwo w sezonie, a dla
Bialo-Czerwonych piaty dublet w tej kampanii. Stoch dzieki wygranej
objal prowadzenie w klasyfikacji generalnej lotow narciarskich.

-Po siedmiu latach dominacji Roberta Lewandowskiego, Pilkarzem Roku 2018
„Pilka Nozna” oglosila Lukasza Fabianskiego. Urzeklo nas wloskie pol
roku Krzysztofa Piatka, klaniamy sie w pas chylac czola przed klasa
Roberta Lewandowskiego i czujemy dume ogladajac jego wystepy w koszulce
Bayernu. Kiedy jednak liczylismy kolumny ze zdobytymi przez niego w
minionym roku bramkami, zapalala sie i nie chciala zgasnac czerwona
lampka z napisem: „mundial”, przypominajaca losy najwazniejszego dla
Polakow klubu swiata – reprezentacji Polski. Drazyla umysly, klula w
oczy, nie dawala zapomniec o tym, co czulismy w czerwcu. Przegrala
druzyna, ale to przeciez w kapitanie zogniskowane byly nadzieje, to on
byl twarza, asem, liderem, ramieniem zbrojnym tejze druzyny. Marzenia
wszystkich Polakow legly wowczas w ruinie, a byla to byla impreza
czterolecia, z polskiej perspektywy nawet dwunastolecia…
Rownolegle gdzies toczyla sie historia czlowieka z cienia. Zadalismy
sobie w pewnym momencie pytanie: Czy fakt, ze Lukasz Fabianski gra w
slabszym klubie i nie ma praktycznie szans na druzynowe laury, powinien
pozbawiac go marzen, oczekiwan, ze ktos zauwazy, doceni i uhonoruje jego
klase? Czy fakt, ze osiagnal mistrzostwo nie zdobywajac mistrzostwa nie
daje nam prawa do wybrania go Pilkarzem Roku?
Uznalismy, ze daje. Jesli uwazacie, ze indywidualne wyroznienia winny
byc zarezerwowane dla tych, ktorzy grajac w mocnych i bogatych klubach
siegaja po puchary, macie prawo tak myslec. My pomyslelismy inaczej.
Nie uratowal Swansea przed spadkiem, choc zaliczyl kapitalny sezon ze
statystykami obronionych strzalow plasujacymi go w europejskim topie
golkiperow i pierwszej dwojce calej Premier League. Wybronil tez
najwiecej rzutow karnych w calym sezonie, a wciaz trwa jego seria –
przez trzech kolejnych rywali nie zostal pokonany z jedenastu metrow.
Zaden inny golkiper w lidze uwazanej przez wielu za najlepsza na swiecie
nie moze pochwalic sie takimi statystykami. West Ham nie mial
watpliwosci, ze bierze mistrza w swoim fachu i dzis, kiedy ma najwiecej
obronionych pilek w lidze, z Anglii plyna glosy, ze to byl jeden z
najlepszych transferow sezonu w calej Premier League. Polak jest
ustawiany w jednym szeregu z Edersonem, Alissonem czy De Gea, a wedlug
niektorych zapracowal nawet na miejsce w jedenastce rundy Premier League.
Jego robota jest podwojnie ciezka, bo co tydzien musi stawiac czola
najlepszym napastnikom najtrudniejszej ligi swiata. W poniedzialek znow
stanie naprzeciw Firmino, Salahowi i spolce. Byc moze nawet pusci kilka
bramek, ale to nie zmieni naszej opinii, ze w 2018 roku osiagnal poziom
mistrzowski.

-Borek: Wyjatkowo ciekawe okno transferowe Polakow [felieton]
To, co zrobil Krzysztof Piatek przypominalo wjazd Jasona Stathama w
„Transporterze”, czy Vina Diesla w „Szybkich i Wscieklych” na pelnym
gazie, na wstecznym w lsniaca witryne sklepowa i zaparkowanie miedzy
klientami.
Nie bede udawal madrego. Nawet po zaskakujaco swietnym poczatku w Genui
wydawalo mi sie, ze ten utalentowany chlopak powinien przynajmniej do
konca sezonu, a moze i dwoch, pozostac w miejscu, w ktorym czego sie nie
dotknal, zamienial w zloto. Nie przypominam sobie historii, by po
szesciu miesiacach od transferu, zawodnika tak szybko sprzedano z
gigantycznym zyskiem. To wielka historia, ze tak ceniony klub jak Milan
decyduje sie wydac pieniadze na pilkarza, ktory w kadrze Polski jeszcze
nie zbudowal sobie pomnika. Ba, ktory dwa lata temu w mistrzostwach
Europy U-21 w hierarchii napastnikow polskiej mlodziezowki byl za
plecami Mariusza Stepinskiego, Dawida Kownackiego i Jaroslawa Niezgody.
Zaszaleli w tym oknie nasi mlodziezowcy. Karol Swiderski drepcze sladami
Marcina Mieciela i wybral PAOK. Bez kompleksow wzial „9”, a ten numer w
Salonikach wazy. W Bundeslidze melduje sie kapitan kadry Czeslawa
Michniewicza – Dawid Kownacki. Ostatnie miesiace to w sportowym zyciu
Kownasia czas radosci z wywalczonego awansu na ME U-21, ale i wielkie
rozczarowanie z racji swojej sytuacji w Sampdorii. Fortuna jednak kolem
sie toczy i Dawid ma to, czego chcial – Fortune, trenera Funkela,
Bundeslige i szanse byc przygotowanym do turnieju we Wloszech.
Brawa dla agentow Szymona Zurkowskiego, Filipa Jagielly i Sebastiana
Walukiewicza. Nie dosc, ze zalatwili chlopakom fajne miejsca pracy –
Fiorentina, Genoa, Cagliari – to zadbali o komfort trenerow naszych
reprezentacji mlodziezowych, gdyz wszyscy trzej dokoncza sezon w
polskiej lidze. Warto odnotowac tez odejscie do Chicago Fire Przemka
Frankowskiego. W MLS zatrudnia sie gwiazdy, by budowaly prestiz i
rozpoznawalnosc ligi. W USA stawia sie na wielu mlodych graczy, by ich
transferowac za dobre pieniadze do znaczacych klubow. I taka jest
zapewne optyka na wydane pieniadze za Frankowskiego, poza oczywiscie
przyciagnieciem Polakow na stadion w wietrznym miescie. Pracodawce
znalazl tez Michal Pazdan. Oby odzyskal radosc grania w pilke, bo to
odchodzenie z Legii ciagnelo sie jak akcja w „Modzie na sukces”. I
jeszcze jeden fakt z ostatniego okna transferowego: Kamil Grosicki nie
latal po Europie, nie uciekal z hotelu. Jest w formie, Jerzy Brzeczek
moze na niego liczyc w el. EURO 2020.

-Za zakonczenie zgrupowania w Turcji pilkarze Lechii pokonali 3:0 szosty
zespol ligi koreanskiej Suwon Samsung Bluewings. Ozdoba meczu, ale i
wszystkich sparingow rozegranych przez bialo-zielonych byl gol Flavio
Paixao, zdobyty strzalem z polowy boiska.
To byl ostatni sprawdzian przed wznowieniem rozgrywek ligowych (9
lutego, z Pogonia Szczecin w Gdansku), dlatego trener Piotr Stokowiec
staral sie wystawic sklad najbardziej zblizony do tego, ktory wybiegnie
na boisko na inauguracje wiosny. Choc na przyklad wolne dostal Patryk
Lipski, a na jego pozycji po 45 minut zagrali Mateusz Sopocko i Tomasz
Makowski. Walka o miejsce w pierwszej jedenastce miedzy ta trojka (na
dzis glownie miedzy Lipskim i Makowskim) bedzie trwala do ostatniej chwili.
Bez wzgledu na to, jaki sklad ostatecznie wybiegnie na Pogon, absolutnie
najwiekszym wygranym zgrupowania w Turcji jest Mateusz Zukowski.
17-letni zawodnik wobec nieobecnosci Lukasa Haraslina (Slowak ma uraz
stopy i w Belek tylko trenowal, ale niewykluczone, ze bedzie gotowy na
mecz z Pogonia) byl ustawiany na lewym skrzydle i spisywal sie wiecej
niz przyzwoicie, strzelil m.in. dwie bramki. Rozegral rowniez pelne 90
minut z Koreanczykami z Poludnia i moze z nadzieja patrzec na najblizsze
miesiace.
A jesli chodzi o Haraslina, to mozna juz byc wlasciwie pewnym, ze runde
wiosenna spedzi on w Lechii. Mimo zainteresowania kilku klubow z lig
zagranicznych (glownie wloskich, m.in. Bolognii, ale rowniez belgijskich
oraz tureckiego Galatasaray Stambul), zaden z nich nie zdecydowal sie na
zlozenie konkretnej i zadowalajacej wszystkie strony oferty. We
wszystkich tych krajach okienko transferowe zamknelo sie 31 stycznia.
Wciaz otwarte sa kierunki wschodnie typu Rosja czy Ukraina, ale
przenosiny Slowaka w tamte rejony sa bardzo malo prawdopodobne. Woli on
pomoc Lechii w walce o mistrzostwo i Puchar Polski, a latem spokojnie
zastanowic sie nad swoja przyszloscia.
Mecz z Suwon Samsung Bluewings (byl to drugi piatkowy sparing Lechii, w
pierwszym mlody sklad zremisowal z Viktoria K�sln 3:3) od poczatku
przebiegal pod dyktando bialo-zielonych. Pierwsza bramka padla z rzutu
karnego podyktowanego za faul na Flavio Paixao. Skutecznym egzekutorem
byl sam poszkodowany.
Jednak wszyscy obserwatorzy spotkania zapamietaja z niego przede
wszystkim drugie trafienie Portugalczyka. Przejal on pilke w okolicach
srodka boiska i widzac wysunietego bramkarza rywali zdecydowal sie na
natychmiastowy strzal. Byl on wymierzony wrecz idealnie, pilka
przeleciala nad kompletnie zaskoczonym koreanskim golkiperem i wpadla do
bramki tuz pod poprzeczka. Takie gola oglada sie bardzo rzadko!
W drugiej polowie wynik z kolejnego rzutu karnego (tym razem
podyktowanego za zagranie reka) ustalil Artur Sobiech.
Zatem pilkarze Lechii z przytupem zakonczyli zgrupowanie w Turcji i w
dobrych humorach udadza sie w sobote w droge powrotna do Gdanska.

-Puchar Polski pelen pieniedzy. Nowy sponsor wnosi do rozgrywek
rekordowe nagrody.
Sponsor tytularny, Totolotek, wnosi do PP rekordowe nagrody. Zwyciezca
dostanie az 3 miliony zlotych.
Gra w Turnieju Tysiaca Druzyn, jak w czasach PRL nazywano Puchar Polski,
nie jest juz tylko prestizem. Dla klubow z nizszych szczebli
rozgrywkowych beda to od teraz spotkania z wymiernymi korzysciami
finansowymi. Wszystko dzieki nowemu sponsorowi tytularnemu PP.
Polski Zwiazek Pilki Noznej podpisal w piatek 2,5-letnia umowe z firma
bukmacherska Totolotek, dzieki ktorej uczestnicy rozgrywek maja szanse
zarobic spore pieniadze.
– Pula nagrod finansowych wzrasta do 6,5 miliona zlotych. Jest o dwa i
pol raza wieksza niz do tej pory. Kazdy z klubow, ktory zakwalifikuje
sie do centralnej, krajowej czesci Pucharu Polski, ma zagwarantowane 50
tysiecy zlotych tylko za start. W kolejnych fazach kwota za wygrana
wzrasta. Zwyciezca finalu dostanie az 3 miliony zlotych, a finalista pol
miliona. Aspekt finansowy nie jest jednak najwazniejszy. W koncu
najbardziej liczy sie trofeum, ktore mozna wstawic do gabloty, start w
eliminacjach europejskich pucharow oraz wielkie emocje kibicow – mowi
Maciej Sawicki, sekretarz generalny PZPN.
– Przez ostatnich szesc lat zrobilismy duzo, zeby podniesc prestiz tych
rozgrywek. Teraz nie ma klubu pilkarskiego w Polsce, ktory nie chcialby
zagrac na koniec w finale na PGE Narodowym. Umowa z Totolotkiem jest
bardzo dobrym rozwiazaniem. Korzystaja na tym wszyscy, a najbardziej
zyskuje ranga Pucharu Polski – podkresla prezes PZPN Zbigniew Boniek.
Totolotek do tej pory byl partnerem krajowego pucharu. Teraz zostaje
najwazniejszym ze sponsorow.
– Na wszystkie projekty patrzymy strategicznie i dlugofalowo. Dzieki tej
umowie wchodzimy na ogolnopolski rynek – przyznaje Adam Lamentowicz,
prezes zakladow bukmacherskich Totolotek SA.
Poczawszy od zblizajacych sie cwiercfinalow tegorocznej edycji Pucharu,
rozgrywki zyskaja nowa identyfikacje wizualna i nazwe. Logotyp Totolotek
Pucharu Polski pojawi sie m.in. na rekawach strojow meczowych druzyn i
bandach reklamowych. Bedzie rowniez prezentowany podczas transmisji
meczow pucharowych.
– Pozyskanie sponsora tytularnego jest konsekwencja wieloletniego
budowania marki Pucharu Polski. PZPN od lat pracuje nad zwiekszeniem
atrakcyjnosci rozgrywek, m.in. poprzez zmiane ich formatu. Final na
stadionie PGE Narodowym w Warszawie jest wydarzeniem, ktorego nie
powstydzilyby sie stolice wiekszosci europejskich panstw – dodaje Sawicki.
W zwiazku z rozszerzeniem wspolpracy bukmacher planuje akcje specjalne
przygotowane z mysla o kibicach polskiej pilki.
– Zalezy nam na dotarciu do fanow juz we wczesnych fazach rozgrywek, na
poziomie wojewodztw. Postaramy sie o szeroka oferte zakladow na
rozgrywki Totolotek Pucharu Polski oraz ciekawe zaklady specjalne –
zaznacza Mariusz Rzeczkowski, dyrektor marketingu Totolotka.
Oficjalne ogloszenie sponsora tytularnego nastapilo na konferencji
prasowej, ktora odbyla sie na stadionie PGE Narodowym. W jej trakcie
pojawila sie watpliwosc, czy rozgrywki moga zmienic nazwe w momencie,
kiedy trwa obecna edycja Pucharu Polski.
– Sprawdzalismy regulaminy i nie doszukalismy sie zadnych przeciwwskazan
w tej sprawie. Wszystko zostalo przeprowadzone zgodnie z przepisami PZPN
– konczy Sawicki.

-Ponad stu kibicow ze Szczecina przyjechalo do Kopenhagi, zeby wspierac
portowcow w ostatnim meczu kontrolnym przed inauguracja rundy wiosennej
w ekstraklasie. O optymizm trudno, poniewaz Pogon przegrala z Broendby 1:3.
– Bardzo sie ciesze, ze zagramy z tak silnym przeciwnikiem. Sa na
podobnym etapie przygotowan, dla nich to rowniez wazne spotkanie – nie
mial watpliwosci trener portowcow Kosta Runjaic.
Spotkanie z trzecia druzyna dunskiej ekstraklasy bylo proba generalna
przed meczem z Lechia Gdansk 9 lutego. Gospodarze zaplacili za pobyt
Pogoni w Kopenhadze, zorganizowali transmisje w klubowej telewizji oraz
przygotowali sektor dla kibicow portowcow, ktorzy chetnie skorzystali z
dunskiej goscinnosci.
– Nie bede przesadnie eksperymentowal – zapowiadal Runjaic.
Slowa dotrzymal, poniewaz sklad na mecz z Broendby nie zaskoczyl i mozna
z duza doza prawdopodobienstwa zalozyc, ze dokladnie ta sama jedenastka
rozpocznie za tydzien spotkanie z Lechia. Z nowych zawodnikow uznanie w
oczach trenera znalazl tylko prawy obronca Jakub Bartkowski, na srodku
linii defensywnej wytransferowanego na Wegry Lasze Dwalego – zgodnie z
oczekiwaniami – zastapil Mariusz Malec, a miejsce na skrzydle zajal Spas
Delew, ktory ostatecznie zostaje w Pogoni.
Do przerwy szczecinianie dzielnie dotrzymywali kroku wyzej notowanemu
przeciwnikowi. Oba zespoly nastawily sie przede wszystkim na kontrataki.
Blizej szczescia w pierwszej polowie byli gospodarze, ktorzy zmarnowali
jedna okazje sam na sam, ale Pogon tez miala kilka sytuacji, zeby
otworzyc wynik.
Roznica poziomow zaczela sie zarysowywac dopiero w drugiej polowie, a
worek z golami rozwiazal sie na pol godziny przed koncem spotkania.
Tomas Podstawski nie dogadal sie z Lukaszem Zaluska i zamiast podac do
bramkarza” skierowal pilke do wlasnej bramki. Kuriozalny samoboj podcial
skrzydla portowcom i zaledwie piec minut pozniej bylo juz 2:0. Mikael
Uhre zabawil sie ze szczecinska obrona i precyzyjnym uderzeniem z 16.
metra podwyzszyl prowadzenie Broendby.
Warto bylo sie sprawdzic
Wydawalo sie, ze emocje wlasnie sie zakonczyly, ale 120 sekund pozniej
Pogon nieoczekiwanie wrocila do gry. Bask Iker Guarrotxena uderzeniem
glowa skutecznie wykonczyl dosrodkowanie Radoslawa Majewskiego z rzutu
wolnego.
Ponad setka kibicow ze Szczecina liczyla na emocjonujaca koncowke, ale
gospodarzom udalo sie jeszcze strzelic trzecia bramke i dowiezc wygrana
do koncowego gwizdka.
– W pierwszej polowie wykonalismy 70, 80 proc. tego, co sobie
zaplanowalismy. Bolaczka jest natomiast nasza postawa w drugiej. Szybko
stracilismy pierwsza, druga bramke – podsumowuje Majewski. – Dobrze, ze
tutaj przyjechalismy. To bylo wartosciowe przetarcie na europejskim
poziomie.
Czy porazka wplynie na nastroje przed inauguracja w Gdansku?
– Wiadomo, ze lepszy wynik w Kopenhadze dodalby nam pewnosci siebie, ale
i tak uwazam, ze jestesmy gotowi – zapewnia pomocnik Pogoni.

-W czwartek przebywajacy na zgrupowaniu w tureckim Kargicak pilkarze
Arki Gdynia rozegrali dwa ostatnie sparingi. W pierwszym, zamknietym dla
publicznosci i mediow, pokonali macedonski FK Makedonija Gjorcze Petrow
Skopje 2:1. Identycznym wynikiem zakonczyl sie mecz z kazachskim
Szachtiorem Karaganda.
Trener Zbigniew Smolka postanowil, ze ostatni przed startem rundy
wiosennej sprawdzian zespolu grajacego w podstawowym skladzie bedzie
utajniony. W filmie opublikowanym na fanpage’u klubu na Facebooku
wyjasnil on, ze chce przetestowac warianty taktyczne oraz rozne
rozwiazania dotyczace m.in. stalych fragmentow gry juz z mysla o
pierwszym tegorocznym meczu ligowym – 10 lutego Arka podejmie Korone
Kielce. Dlatego poprosil, zeby mecz z szostym aktualnie zespolem ligi
macedonskiej byl niedostepny dla postronnych obserwatorow.
Wiemy zatem tylko, ze spotkanie zakonczylo sie zwyciestwem Arki 2:1, a
gole zdobywali Damian Zbozien oraz Michal Janota. Mozna sie rowniez
domyslac, ze gdynianie wyszli na spotkanie skladem, ktory – jesli nie
wydarzy sie nic nieprzewidzianego – rozpocznie takze mecz z Korona. A
zatem: Steinbors – Zbozien, Maric, Helstrup, Marciniak – Deja, Nalepa –
Zarandia, Janota, Banaszewski – Jankowski.
Warto dodac, ze gol zdobyty przez rywali byl pierwszym straconym przez
Arke w Turcji. Wczesniej jej bramkarze byli niepokonani przez ponad 300
minut.
Drugi sparing – z osmym zespolem ekstraklasy Kazachstanu, Szachtiorem
Karaganda – byl juz otwarty. Rowniez zakonczyl sie zwyciestwem Arki 2:1,
a ponownie skutecznoscia blysnal Rafal Siemaszko. Filigranowy napastnik
zolto-niebieskich zdobyl obydwie bramki (przy pierwszej asystowal mu
Przemyslaw Stepien, przy drugiej – Goran Cvijanovic), a to oznacza, ze
zdobyl cztery z siedmiu bramek calego zespolu na zgrupowaniu w Turcji.
Przypomnijmy: wczesniej gdynianie bezbramkowo zremisowali z bulgarska
Slawia Sofia, pokonali 1:0 inny bulgarski zespol, Czerno More Warna,
oraz wygrali 2:0 z ukrainskim FK Oleksandrija.
W droge powrotna do Trojmiasta arkowcy udadza sie w sobote. Na pokladzie
samolotu znow spotkaja ekipe Lechii Gdansk, ktora bedzie wracac z
nieodleglego Belek.

-Wlodarczyk: Brzeczek w pulapce Piatka [felieton]
Na razie jest jeszcze wzglednie spokojnie, ale im blizej marca i
pierwszego meczu eliminacji EURO 2020 z Austria, tym nasili sie dyskusja
pt.: „Kto powinien zagrac w ataku reprezentacji Polski?”.
Eksplozja formy Krzysztofa Piatka spowodowala przyjemne klopoty bogactwa
w ofensywie, jednoczesnie aktywujac dodatkowa presje wokol Jerzego
Brzeczka. Glos narodu, w ktorym mieszka kilka milionow selekcjonerow,
samozatrudnionych przy okazji kazdego meczu bialo-czerwonych, juz
zdecydowal – nie bierzemy jencow i podbijamy Wieden trojka snajperow! Na
szczescie realny plan zdaje sie byc bardziej wywazony, bo upchniecie
Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika i nowej gwiazdy AC Milan w
jedenastce byloby raczej taktycznym samobojstwem. Ale efektywne
korzystanie z ich umiejetnosci? Koniecznie do wypracowania. Brzeczek ma
niezla zagwozdke.
W mojej ocenie pozycja kapitana jest niepodwazalna. W dobie
„Piatkomanii” warto zachowac trzezwosc umyslu i spojrzec na fakty.
Lewandowski szosty (!) sezon z rzedu walczy o korone krola strzelcow
Bundesligi (12 goli). W pieciu poprzednich trzy razy zakladal ja na
glowe. Aktualnie jest najskuteczniejszym pilkarzem Ligi Mistrzow (8
bramek), wyprzedzajac Leo Messiego o dwa trafienia. To najlepsza
dziewiatka na swiecie, wiec jesli komus przychodzi do glowy, ze powinien
ustapic miejsca mlodszemu koledze, radze przylozyc lod do glowy. Z calym
szacunkiem dla wyczynow Piatka – jest fantastyczny – ale jeszcze duzo
brakuje mu do „Lewego”. On to wie. Ale gdy czytam przerozne analizy i
rozmawiam z ludzmi, wielu mocno ponosi. Klasyczne zachlysniecie sie nowym.
Pytanie, ktore powinnismy sobie zadawac, nie powinno brzmiec „Czy gramy
z Lewandowskim?”, ale „Kto obok Lewandowskiego?”. Adam Nawalka zbudowal
Arkadiusza Milika, ktory stal sie fantastycznym partnerem snajpera
Bayernu podczas el. EURO 2016 (najskuteczniejszy duet w Europie) i
dopoki nie przystopowaly go dwie powazne kontuzje, z Lewandowskim dobrze
sie uzupelniali. Pod jego nieobecnosc trzeba bylo szukac innych
rozwiazan. Duet sie rozpadl. Wyglada na to, ze Milik odzyl, wyroznial
sie w meczu z Portugalia, zaczal regularnie strzelac w Serie A i z tego
co slysze, Brzeczkowi blizej jest do reaktywacji wspolpracy niz do
probowania Piatka obok kapitana. Widze dwa powody takiej decyzji. Po
pierwsze, kadra nie bedzie miala czasu na dopracowanie takiego wariantu.
Zbiera sie w poniedzialek, a w Wiedniu gra w czwartek, co oznacza jeden
normalny trening. Selekcjoner moze postawic wiec na wyrobione
automatyzmy. Po drugie, Piatek i Lewandowski to dwaj centralni
napastnicy o dosc podobnej charakterystyce, choc Lewy zdaje sie byc
nieco bardziej uniwersalny w grze tylem do bramki. Czy potrafiliby nie
wchodzic sobie w droge, nie dublowac pozycji? Do tej pory widzielismy
ich razem tylko raz – w meczu z Portugalia w Chorzowie. Nie bylo
dramatu. W dodatku 23-latek tak pedzi w rozwoju, ze ten sprzed pieciu
miesiecy, a teraz to juz dwaj inni pilkarze. Kusi, aby znow naladowac
pistolet najostrzejsza amunicja. Oby tylko nie zrobic sobie krzywdy.
Takiego trio, ktore w sezonie strzelilo juz 57 goli (!), zazdroszcza nam
silniejsze reprezentacje. Zyjemy w fajnych czasach, dyskutujac o
wyborach w kategorii najwyzszej jakosci. Brzeczek ma przed soba trudny
test z zarzadzania zasobami ludzkimi. Jego decyzje tradycyjnie obroni
lub podwazy wynik, a cala reszta, na czele z dziennikarzami, bedzie
madrzyc sie po fakcie: „Taka sila razenia, ze trzeba bylo wystawic
trojke”, „A nie mowilem, ze Milik bardziej pasuje do Lewandowskiego”,
„Piatek na lawce to skandal”, a „Lewandowski juz sie konczy”. I tak
dalej, i tak dalej…

-Petruczenko: Czy to sie uda? Wiara czyni cuda. Watykan wkracza na
lekkoatletyczna arene [FELIETON]
Maciej Petruczenko pisze w felietonie o debiucie lekkoatletycznej
reprezentacji Watykanu.
La Corsa di Miguel, czyli dziesieciokilometrowy bieg uliczny, rozegrany
20 stycznia w Rzymie, byl premierowym wystepem lekkoatletycznej
reprezentacji Watykanu (Athletica Vaticana), ktora pod skrzydlami FIDAL
(wloskiej federacji lekkoatletycznej) oraz CONI (Komitetu Olimpijskiego
Wloch) zamierza brac udzial w igrzyskach olimpijskich. Rzymski bieg
urzadza sie od dwudziestu lat dla uczczenia pamieci Miguela Benancio
Sancheza, argentynskiego poety, a jednoczesnie dlugodystansowca amatora,
ktory 1978 roku, tydzien po sylwestrowym starcie w Sao Paulo, nagle
zniknal na zawsze – jako jedna z ofiar pamietnej dyktatury generalow w
swoim kraju. Jak latwo sie domyslic, La Corsa di Miguel to impreza
szczegolnie mila sercu obecnego papieza Franciszka. Wszak Jorge Mario
Bergoglio jest rodowitym Argentynczykiem.
Tak Bogiem a prawda jednakze lekkoatletyczny debiut Watykanu mielismy
jeszcze za pontyfikatu Polaka – Jana Pawla II, gdy owczesny prezydent
IAAF, wloski spryciarz Primo Nebiolo uczynil to najmniejsze z panstw
honorowym czlonkiem kierowanej przez siebie organizacji z okazji
rozgrywanych w 1987 mistrzostw swiata. W zwiazku z tym uczestnicy
mistrzostw i osoby towarzyszace (w tym ja jako dziennikarz obslugujacy
impreze) zyskali mozliwosc bezposredniego spotkania z najbardziej
wysportowanym papiezem w historii.
W gronie ponad 5000 biegaczy, ktorzy wystartowali w La Corsa di Miguel,
mozna bylo dostrzec miedzy innymi pracownika Biblioteki Watykanskiej,
bodaj jednego z czlonkow Gwardii Szwajcarskiej, zwiazanej od setek lat
ze Stolica Apostolska, a takze tamtejszego aptekarza. Tym sposobem
pierwszy krok ku igrzyskom olimpijskim zostal w Watykanie uczyniony. La
Squadra Vaticana pod wodza monsignora Melchora Jose Sancheza de Toca
Alamedy dolaczyla do reprezentujacych dotychczas godnie to panstwo
pilkarzy i krykiecistow, gloszac piekna idee miedzynarodowej
solidarnosci i tolerancji.
Monsignor powiedzial wprawdzie tylko zartem, ze czlonkowie jego ekipy
przymierzaja sie nawet do wejscia na podium olimpijskie, ale i taka
ewentualnosc wcale nie jest wykluczona. I to nie tylko dlatego, ze wiara
czyni cuda. Moze sie bowiem zdarzyc, ze ktorys z lekkoatletow wysokiej
klasy, nie znajdujac miejsca w reprezentacji swojego kraju, zechce
dolaczyc do Watykanczykow – tak jak Kenijczycy i Etiopczycy dolaczaja do
teamow Stanow Zjednoczonych, Bahrajnu, Kataru, Turcji. Trzeba sie zatem
z gory przygotowac na to, ze np. Polska wroci z igrzysk bez medalu w
lekkoatletyce, a Watykan – jak najbardziej. Nawiasem mowiac zreszta, za
czasow PRL – gdy o wszystko, z lekami wlacznie, bylo trudno – pewien
nasz trener, za posrednictwem zaprzyjaznionego ksiedza, sprowadzal
sluzace dopingowi sterydy anaboliczne wlasnie z apteki watykanskiej. I
mozna powiedziec, ze bylo to po prostu dzialanie w swietej sprawie…
Chociaz powstanie panstwa-miasta Watykan jest cokolwiek przybrudzone
tym, ze taki pomysl rzucil w 1929 roku owczesny premier Wloch, a
jednoczesnie lider faszystowskiej partii, winny wielu pozniejszych
zbrodni Benito Mussolini, to na gruncie sportu akurat Stolica Apostolska
ma same jasne strony. Polscy ksieza wspominaja z sentymentem mecze
pilkarskie rozegrane z teamem watykanskim jeszcze w czasie pontyfikatu
Jana Pawla II, jak rowniez ten wygrany w 2009 roku w Kielcach 2:0. I
zapewne owe sympatyczne imprezy sprawily, ze nasz narodowy team ksiezy
urosl w sile i zwyciezyl rok temu w mistrzostwach Europy duchownych w
futsalu, pokonujac w finale rywali z Portugalii 1:0 po bramce strzelonej
przez wikariusza z Koniecpola – ks. Grzegorza Pastorczyka. Nasza swiecka
reprezentacja moze o tytul mistrza kontynentu jedynie sie pomodlic.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *