Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 28 lipca 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 200 (5230) 28 lipca 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
1 kolejka
Wisla Plock-Gornik Zabrze 1-1
2 kolejka
Gornik Zabrze-Zaglebie Lubin 1-0
Lech Poznan-Wisla Plock 4-0
Cracovia-LKS Lodz 1-2
Jagiellonia Bialystok-Rakow Czestochowa 0-1
Korona Kielce-Legia Warszawa 1-2
Lechia Gdansk-Wisla Krakow 0-0
Slask Wroclaw-Piast Gliwice 2-1
W poniedzialek Pogon Szczecin-Arka Gdynia

-Grajaca w bardzo nietypowym zestawieniu Lechia, m.in. z kilkoma
mlodziezowcami w skladzie, bezbramkowo zremisowala z Wisla Krakow. W
gdanskim zespole wszystko podporzadkowane jest w tej chwili europejskim
pucharom.
Trener Piotr Stokowiec w obliczu rewanzu w II rundzie kwalifikacji Ligi
Europy z Broendby IF (czwartek, godz. 19.30) przeprowadzil wielki
eksperyment. W porownaniu z pierwszym meczem w Gdansku niemal w
komplecie wymienil bowiem sklad. Ostal sie w nim jedynie srodkowy
obronca Michal Nalepa, ktory po raz pierwszy w bialo-zielonych barwach
zalozyl opaske kapitana.
Na boisku znalazlo sie tez czterech mlodziezowcow (z czego jeden
obcokrajowiec). Zupelnie nieopierzone bylo prawe skrzydlo, gdzie zagrali
dwaj 19-latkowie Rafal Kobryn (drugi mecz w Ekstraklasie) oraz 19-letni
Indonezyjczyk Egy Maulana Vikri (trzeci mecz), ktory po raz pierwszy
wyszedl w podstawowym skladzie. Na lewej obronie biegal 20-letni Adam
Chrzanowski, natomiast w srodku pola zdecydowanie najbardziej
doswiadczony z calej czworki Tomasz Makowski (rowniez 20 lat).
Jednak wokol siebie mieli naprawde godne towarzystwo. Bardzo solidnego
bramkarza, pewniakow w centrum defensywy, kreatywny srodek pola (Maciej
Gajos i Rafal Wolski), Slawomira Peszke na skrzydle czy Artura Sobiecha
na szpicy.
Przy tym wszystkim oczywistym bylo, ze tak zestawiony sklad nie moze byc
zgrany, w takim ustawieniu Lechia zagrala pewnie po raz pierwszy i
ostatni. Jednak ogolne zalozenia byly zgodne z filozofia trenera
Stokowca. Uwazna i dobrze zorganizowana gra defensywna, czeste granie
skrzydlami, do tego wstawki wysokiego pressingu.
I wlasnie ten ostatni element dawal duzo korzysci pilkarzom Lechii.
Sporo bylo przechwytow, po jednym z nich stworzyla sie swietna sytuacja
do zdobycia bramki, ale z podaniem do Sobiecha zbyt dlugo zwlekal
Peszko. No wlasnie, Peszko… Jak zwykle przejawial ogromna ochote do
gry, harowal w defensywie, ale w grze do przodu brakowalo mu pomyslu na
skuteczne wykonczenie akcji.
Niewiele do powiedzenia po drugiej stronie boiska mial tez w starciach z
Maciejem Sadlokiem „indonezyjski Messi” (tak – zdecydowanie na wyrost –
nazywany jest Egy w swojej ojczyznie). Wlasciwie tylko raz ogral obronce
Wisly, ale zrobil to naprawde spektakularnie, najpierw popisal sie tzw.
ruleta, a za chwile puscil Sadlokowi pilke miedzy nogami. Ten
odwdzieczyl sie brutalnym faulem, uderzajac Indonezyjczyka w twarz.
Zobaczyl za to zagranie zolta kartke, a Egy z powodu problemow z okiem
spowodowanych ostra interwencja Sadloka musial opuscic boisko juz po
pierwszej polowie.
Niczym wielkim nie imponowala tez Wisla, dlatego kibice obserwowali
przecietne widowisko, choc toczone w dosc zwawym tempie. Najgrozniejsze
byly strzaly z dystansu. Najpierw w poprzeczke z rzutu wolnego trafil
Gajos, ze strony Wisly bomba z dystansu – z tym samym skutkiem –
odpowiedzial Kamil Wojtkowski.
W drugiej polowie trener Stokowiec chcial dac zespolowi impuls. Egy’ego
zmienil Jaroslaw Kubicki, szybko na boisko wszedl tez Lukas Haraslin,
dla ktorego byl to 100. mecz w barwach Lechii (po meczu zostal
uhonorowany okolicznosciowa koszulka). Potem za zmeczonego Peszke wszedl
jeszcze Flavio Paixao.
To jednak znaczaco nie wplynelo na poprawe gry Lechii. To raczej Wisla
miala inicjatywe, ale to tez nie przekladalo sie na konkrety. Sytuacji
do zdobycia gola, i to po obu stronach, praktycznie nie bylo.
I tak sobie ten mecz spokojnie plynal do portu docelowego o nazwie
„0:0″. No i ostatecznie doplynal. A w odroznieniu od meczu z Broendby o
tym spotkaniu kibice Lechii zapomna blyskawicznie.

I LIGA
1 kolejka
Stal Mielec-Warta Poznan 2-1
Olimpia Grudziadz-Chrobry Glogow 5-0
Nieciecza-Sandecja Nowy Sacz 3-0
Miedz Legnica-Odra Opole 0-0
Puszcza Niepolomice-Jastrzebie 0-0
Zaglebie Sosnowiec-Podbeskidzie 1-1
Radomiak Radom-Tychy 2-1
Belchatow-Stomil Olsztyn 3-0
Wigry Suwalki-Chojniczanka 1-1
– W pierwszej kolejce Fortuna I Ligi wpadki zaliczyly dwa zespoly, ktore
w poprzednim sezonie graly w ekstraklasie. Miedz bezbramkowo zremisowala
z Odra Opole, a Zaglebie Sosnowiec podzielilo sie punktami z
Podbeskidziem. W Belchatowie bedacy beniaminkiem GKS nieoczekiwanie
wysoko pokonal Stomil Olsztyn.
W piatek rozpoczal sie nowy sezon Fortuna I Ligi. W pierwszym meczu
powracajaca na zaplecze ekstraklasy Olimpia Elblag rozgromila u siebie
Chrobrego Glogow 5:0. Hat-trickiem popisal sie nowy pilkarz Olimpii
Omran Haydary. W drugim spotkaniu Stal Mielec pokonala u siebie Warte
Poznan 2:1.
Sobotnie zmagania w Fortuna I Lidze rozpoczely sie w miescie, gdzie
jeszcze dwa miesiace temu kibice ogladali pilkarzy w ekstraklasie. W
Legnicy spadkowicz podejmowal Odre Opole. Pilkarze i dzialacze Miedzi
chca szybko wrocic do najwyzszej ligi. W kadrze zespolu zostali
najwazniejsi pilkarze, w tym Petteri Forsell. To wlasnie Fin byl
najblizszy gola w meczu z Odra. W 20. minucie pomocnik poteznie uderzyl
z rzutu wolnego, ale trafil tylko w poprzeczke. Goscie tez szukali
swoich szans, ale doswiadczony Lukasz Zaluska nie dal sie pokonac i
Miedz rozpoczela sezon od falstartu.
Dlugo na I lige czekali kibice w Radomiu. Po kilku sezonach, w ktorych
Radomiak konczyl sezon w czolowce II ligi, w poprzednim wreszcie udalo
sie skonczyc go na miejscu dajacym awans. Pilkarze Dariusza Banasika w
pierwszej kolejce podejmowali na stadionie Broni Radom majace
ekstraklasowe aspiracje GKS Tychy. Juz w 16. minucie komplet kibicow
wyskoczyl w gore z radosci po golu Damiana Nowaka. 20 minut po przerwie
z rzutu karnego wyrownal niezastapiony Lukasz Grzeszczyk, ale ostatnie
slowo nalezalo do gospodarzy. W 70. minucie na strzal zdecydowal sie
Rafal Makowski, ale trafil w slupek. Do dobitki pospieszyl Meik Karwot i
pokonal Konrada Jaloche. Mecz zakonczyl sie wygrana Radomiaka. Na
pierwsze trafienie w I lidze poczekac musi jednak Leandro. Brazylijczyk
przez ostatnich kilka sezonow byl krolem strzelcow II ligi i wielu
kibicow nie moglo doczekac sie go w wyzszej klasie rozgrywkowej.
Nowym-starym zespolem I lidze jest Zaglebie Sosnowiec. Spadkowicz z
ekstraklasy rozpoczynal sezon meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biala.
Gorale wciaz mysla o powrocie do ekstraklasy, ale w ostatnich latach
notorycznie gubili punkty ze slabszymi rywalami i zajmowali miejsca w
srodku tabeli. W piatek w Sosnowcu to goscie wyszli na prowadzenie. W
27. minucie dokladne dosrodkowanie Lukasza Sierpiny wykorzystal Karol
Danielak i pokonal Matko Perdijicia. Tuz po przerwie gospodarze
wyrownali. Dobre podanie dostal Fabian Piasecki i odwaznie przelobowal
Martina Polacka. Zaglebie, podobnie jak inny spadkowicz – Miedz,
rozpoczelo nowy sezon w I lidze od remisu.
W Belchatowie kibice w poprzednim sezonie mogli emocjonowac sie tylko
rozgrywkami II ligi. W tym maja do wyboru ekstraklase, gdyz swoje mecze
rozgrywa tam Rakow Czestochowa i I lige, bo GKS awansowal na zaplecze
ekstraklasy. W pierwszej kolejce Brunatni podejmowali rewelacje rundy
wiosennej poprzedniej sezonu – Stomil Olsztyn. W zespole Dumy Warmii na
lawce usiadl Mateusz Cetnarski ktory wydaje sie najsilniejszym letnim
wzmocnieniem. Juz w 9. minucie Piotra Skibe poteznym strzalem z dystansu
pokonal Artur Golanski. Kilka minut pozniej bliski wyrownania byl
Mateusz Gancarczyk, ale minimalnie pomylil sie pod bramka Pawla
Lenarcika. Tuz przed przerwa padla druga bramka dla Brunatnych. Prosty
blad pod swoim polem karnym popelnil Jakub Teclaw, a Przemyslaw
Zdybowicz bez problemu pokonal Skibe. W 57. minucie bylo juz po meczu.
Na bramke Stomilu z dystansu uderzyl Krzysztof Wolkowicz i pograzyl
gosci. Kilka minut pozniej cisnienia nie wytrzymal Lukas Kuban. Czech
brutalnie faulowal Mikolaja Grzelaka i wylecial z boiska. Stomil
ostatecznie przegral z beniaminkiem 0:3.
W Suwalkach cudem uratowane w poprzednim sezonie przed spadkiem Wigry
zremisowaly z Chojniczanka. W 30. minucie w polu karnym gosci faulowany
byl Robert Bartczak. Do jedenastki podszedl Hiszpan Joel Huertas i
pewnie pokonal Radoslawa Janukiewicza. Po chwili jedenastka byla
strzelana na przeciwna bramke. Przy tym nie pomylil sie Hubert
Wolakiewicz. Ostatecznie oba zespoly podzielily sie punktami.
Efektowne zwyciestwo odniesli pilkarze Bruk-Bet Termaliki Nieciecza.
Slonie pokonaly na swoim boisku Sandecje Nowy Sacz. Pierwszy gol padl w
22. minucie, a trafieniem glowa popisal sie Roman Gergel. Nieco ponad
kwadrans pozniej po dosrodkowaniu Martina Mikovicia wynik podwyzszyl
Valdislavs Gutkovskis. Goscie mogli wlaczyc sie do meczu tuz po
przerwie, ale swietna okazje zmarnowal Damian Chmiel. Kilka minut po tej
sytuacji z boiska za faul na Gutkovskisie wylecial Grzegorz Baran.
Grajaca w oslabieniu Sandecja dala sobie strzelic jeszcze jednego gola i
rozpoczela sezon od porazki.
W ostatnim sobotnim meczu Fortuna I Ligi nie padly gole, a Puszcza
Niepolomice zremisowala z GKS Jastrzebie.

-Stanowski: Dwa swiaty [felieton]
Z wielka przyjemnoscia patrzylo sie w czwartek na gre Lechii Gdansk,
ktora ze wszystkich polskich druzyn uczestniczacych w eliminacjach
europejskich pucharow wylosowala najtrudniejszego przeciwnika, a jednak
zaprezentowala sie najlepiej – pisze Krzysztof Stanowski.
Grala z fantazja, z zebem, z jakas taka niepohamowana zadza zwyciestwa,
ktora tak rzadko (zbyt rzadko!) widujemy. To bylo takie spotkanie, po
ktorym wychodzacy ze stadionu kibice maja wypieki na twarzach i w
autobusach dyskutuja: a gdyby to sie stalo, gdyby on trafil, gdyby
tamten nie obronil, gdyby nie poprzeczka, czy byl spalony przy golu na
2:0 (nie bylo!)” Dyskutuja zawziecie, bo jest o czym dyskutowac.
Zastanawiaja sie, jak pojdzie w rewanzu, jakich zmian mozna dokonac,
sprawdzaja na goraco, kto ten rewanz bedzie transmitowal. W powietrzu
wibruja emocje. Wlasnie o to w futbolu chodzi.
Gdansk mnie przez dlugi czas rozczarowywal swoja dyskretna miloscia do
pilki. Niby zawsze czlowiek czul, ze nawet w skali kraju Lechia to klub
bardzo powazny, ale potem przychodzil np. mecz z Legia Warszawa mogacy
zdecydowac o mistrzostwie Polski, a dzialacze wychodzili z zalozenia, ze
po co otwierac caly stadion, skoro zapewne wystarczy polowa? Czasami
miewalem mysli, ze byloby naprawde w porzadku, gdyby bialo-zieloni
zdobyli mistrzostwo, bo tamtejsi kibice jeszcze nigdy nie mieli okazji
do przezywania takiego swieta, co rozni ich np. od fanow Legii czy
wczesniej Wisly Krakow, ktorym zlote medale spowszednialy. Coz to by
byla za euforia, coz za feta, coz za niezapomniana noc. A potem jednak
przychodzily spotkania o te najwyzsza stawke, trybuny wcale nie byly
pelne i wcale nie reagowaly nadzwyczajnie, i wtedy zmienialem zdanie.
Podczas meczu z Br�sndby Kopenhaga wreszcie dalo sie wyczuc ten szczery
apetyt na cos wiecej niz tylko miejsce w gornej polowce tabeli ekstraklasy.
Co wazne, po samych pilkarzach widac, ze podchodza do tego identycznie i
ze chca te przygode wraz z kibicami ciagnac jak najdluzej. Niby to
normalna sprawa, niby utarte frazesy, a jednak nie zawsze tak jest.
Wystarczylo bowiem obejrzec chwile pozniej mecz Legii, by zrozumiec, ze
bywa roznie. Na Lazienkowskiej w teorii wynik byl lepszy (bo w pucharach
lepsze 1:0 niz 2:1, przez te idiotyczna zasade o promowaniu goli na
wyjezdzie), ale stadion opuszczal smutny, cichy tlum. Schodzacych z
boiska pilkarzy nie zegnaly owacje, tylko gwizdy, czego Marko Ve�Aovic –
o zgrozo – nie potrafil zrozumiec.
Roznica miedzy czwartkowymi meczami Lechii i Legii byla taka, ze ci
drudzy grali jakby za kare i patrzenie tez na to bylo rodzajem kary.
Pilkarze w Polsce czesto nie rozumieja, ze ich zajecie w mniejszym
stopniu jest wyczynowym sportem (o takim mozemy mowic w powaznych
ligach), a w wiekszym rozrywka. Fani juz od dawna nie spodziewaja sie po
nich poziomu przynaleznego topowym zawodnikom, lecz oczekuja milego
spedzenia czasu. Chcieliby wiec odrobiny fantazji, ofensywnych zrywow,
ladnych dla oka zagran, a nie wymeczonego 1:0, po ktorym slysza o
zrealizowanym celu. Oni nawet rozumieja, ze nie mozna liczyc na wiele,
gdy przyjezdza powazny przeciwnik, ale od czasu do czasu – podczas
meczow z zespolami z Gibraltaru czy Finlandii – wciaz na to licza. I nie
przemawia do nich, ze slabych druzyn juz nie ma, bo gdy Legia sama nie
byla tak slaba, ledwie dwa lata temu, druzyne z Finlandii lala w
dwumeczu 9:0″

-Wlodarczyk: W Lechii pasuja wszystkie klocki
Jesli mialbym wskazywac glownego rywala Legii do zdobycia mistrzowskiego
tytulu, to bylaby to Lechia. Legie traktuje jako faworyta, bo choc
podopieczni Aleksandara Vukovicia na razie czolgaja sie przez poczatek
sezonu, to jednak uwazam, ze sie rozkreca. Maja najsilniejsza kadre, w
stolicy zrobiono naprawde konkretne transfery i dzis mogliby tam
wystawic dwie niemal rownorzedne jedenastki – pisze w swoim felietonie
Tomasz Wlodarczyk.
Fakt, ze jeszcze wyglada to slabo, Legia meczy oko, nie ma stylu, jest
nudna i nieskuteczna. Najlatwiej wychodzi jej zdobywanie goli po stalych
fragmentach gry lub dosrodkowaniach, a nie skladnych akcjach. Niestety
dla jej kibicow przyzwyczaila do takich startow, co absolutnie nie
powinno nikogo uspokajac – w ostatnich latach odpadala przez to z
europejskich pucharow – natomiast jak na nasze standardy ma wiele
jakosci, ktora powinna wkrotce zaprocentowac. Inwestycja w zespol na
poziomie blisko dziesieciu milionow zlotych w polskich warunkach, gdzie
kluby ogladaja kazda zlotowke i handluja drobniakami, sprawia, ze przed
Vukoviciem nie moze byc innego celu niz mistrzostwo. Oczywiscie,
wszystko da sie zepsuc, nie ma rzeczy niemozliwych, ale szkoleniowiec
dostal wszelkie narzedzia od pionu sportowego, zeby odniesc sukces. Gdy
rozmawialem w srode z dyrektorem sportowym Legii, Radoslawem Kucharskim,
z ktorym wywiad mozecie przeczytac w tym wydaniu „PS”, jako jedna z
przyczyn przegranego wyscigu z Piastem w minionym sezonie wskazal za
mocne zimowe przygotowania w Portugalii. Nie znosze tej wymowki i uwazam
ja za droge na skroty, uzywana z luboscia tylko w naszej lidze, ale
faktem jest, ze po pieciu z szesciu zwyciestw w kwietniu, w maju ekipa
Vuko niemal polozyla sie na murawie. Pytanie, czy na pewno z powodu
braku sil. W kazdym razie i ten argument znikl, bo klub ma dzis innego
trenera od przygotowania fizycznego.
Bardzo dobrze od poczatku wyglada za to Lechia, ktora zaimponowala mi
podejsciem do meczu z Br�sndby. Klub wrocil do Europy po 36 latach i nie
przyniosl wstydu. Gral atrakcyjny futbol i wygral z Dunczykami
zdecydowanie zbyt skromnie. Juz przed poprzednim sezonem typowalem, ze
tytul moze powedrowac na Pomorze i dlugo bylem zadowolony z tego
wskazania. Lechia ostatecznie nie wytrzymala tempa przez kontuzje i
krotka lawke. Jednak Piotr Stokowiec potrafi wyciagac wnioski.
Przebudowal zespol, dolozyl kilka ciekawych ogniw, czym wzmocnil druzyne
i poszerzyl swoje opcje. Na pewno nie porzuci zelaznej zasady, ze mecze
wygrywa sie szczelna defensywa, ale na razie widac, ze nie ogranicza sie
tylko do tego. Zespol zrobil krok do przodu pod wzgledem stylu – gra
atrakcyjniej niz rok temu, gdy nudzil strategia (skuteczna) wbicia gola,
a nastepnie postawienia autobusu w swoim polu karnym. Stokowiec
wykorzystuje czas dzialajacy na jego korzysc. Zna juz dobrze te druzyne,
dzieki czemu moze pozwolic sobie na wprowadzanie kolejnego etapu
rozwoju. Mlodzi zawodnicy, ktorzy dostali od niego szanse, wlozyli do
swych lekkich plecakow doswiadczenie. Karol Fila jest dzis w zupelnie
innym miejscu niz przed rokiem. Ma zadatki na bardzo dobrego pilkarza,
reprezentanta Polski. W czwartek byl obserwowany przez wyslannikow
zagranicznych klubow. Mozliwe, ze to jego ostatnie mecze w Polsce.
Podobnie Tomasz Makowski, ktoremu trener powierzyl odpowiedzialna role w
srodku pola, a 20-latek nie pekl i po pelnym sezonie w doroslej pilce
swietnie sie rozwija.
Lechia ma dobra mieszanke, wielu wartosciowych i doswiadczonych
pilkarzy, bardzo dobrego trenera i coraz wiekszy spokoj po stronie
administracyjnej. Wszystkie klocki zdaja sie pasowac, zeby odniesc
sukces i tak jak w przypadku stylu takze w temacie wyniku zrobic kolejny
krok naprzod.

SIATKOWKA
Leon zadebiutowal! Polscy siatkarze rozgromili Holandie
Polscy siatkarze wygrali z Holandia 3:0 (oraz w dodatkowym czwartym
secie) w rozegranym w Opolu meczu towarzyskim. Wydarzeniem tej
konfrontacji byl debiut Wilfredo Leona w reprezentacji Polski.
Spotkania z Holendrami sa elementem przygotowan bialo-czerwonych do
turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich Tokio 2020, ktory w
dniach 9 – 11 sierpnia zostanie rozegrany w Gdansku.
W premierowej partii gra reprezentacji nieco falowala. Wplyw na postawe
podopiecznych Vitala Heynena mialy z pewnoscia ciezkie treningi na
zgrupowaniu w Zakopanem. Bialo-czerwoni zaczeli budowac przewage przed
druga przerwa techniczna (16:14), potem jeszcze powiekszyli przewage
(18:14, 22:16) i pewnie wygrali 25:20. Leon zakonczyl te czesc meczu
skutecznym atakiem.
Druga odslona rowniez toczyla sie przy przewadze Polakow. Wlasciwy rytm
zlapal Leon, ktory popisal sie asem serwisowym (5:1), ale tez
zaprezentowal kilka skutecznych atakow (10:6, 12:7). Bialo-czerwoni
majac wyrazna zaliczke (16:12, 20:14), kontrolowali sytuacje w koncowce.
Pomylka rywali w polu zagrywki ustalila wynik seta na 25:19.
Przed trzecim setem trener Vital Heynen wymienil praktycznie caly sklad
bialo-czerwonych. Poczatek tej odslony to slabszy fragment w grze
bialo-czerwonych (8:11). Pozniej jednak, po serii dobrych zagrywek
Bartosza Kwolka Polacy odrobili straty (13:12), po nim w polu serwisowym
blysnal jeszcze Dawid Konarski (18:15). Mateusz Bieniek wywalczyl
pierwsza pilke meczowa (24:21), a Bartosz Bednorz skutecznym atakiem
zakonczyl trzecia partie (25:22).
Trenerzy obu ekip umowili sie, ze w przypadku zwyciestwa 3:0, zostanie
rozegrany dodatkowy, czwarty set. W nim Polacy odskoczyli rywalom po
pierwszej przerwie technicznej (12:7), potem powiekszali dystans (17:12,
21:14), a ostatni punkt, podobnie jak w poprzednim secie, zdobyl Bednorz
(25:21).
Najwiecej punktow: Wilfredo Leon (9), Bartosz Bednorz (9) – Polska;
Nimir Abdel-Aziz (15), Maarten Van Gardener (10) – Holandia.
Wydarzeniem meczu byl debiut Wilfredo Leona w bialo-czerwonych barwach.
Pochodzacy z Kuby przyjmujacy otrzymal w lipcu 2015 roku polskie
obywatelstwo. 24 lipca 2019 roku minal okres dwuletniej karencji liczony
od momentu zlozenia dokumentow do FIVB i od tego momentu Leon moze grac
w reprezentacji Polski. W debiucie pojawil sie w wyjsciowym skladzie i
zagral w dwoch pierwszych setach. Zdobyl 9 punktow – 8 w ataku (73%
skutecznosci) + 1 zagrywka.
Z szesnastki, ktora trener Heynen zabral do Opola, na parkiecie nie
pojawili sie Michal Kubiak i Artur Szalpuk. W przyszlym tygodniu (1 – 3
sierpnia) bialo-czerwoni zagraja w Memoriale Wagnera w Krakowie. Bedzie
to dla nich ostatni test przed najwazniejsza impreza sezonu – turniejem
kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich Tokio 2020.
Polska – Holandia 3:0 (25:20, 25:19, 25:22); dodatkowy set – 25:21.
Polska: Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Piotr Nowakowski, Karol Klos,
Maciej Muzaj, Aleksander Sliwka – Pawel Zatorski (libero) oraz Damian
Wojtaszek (libero), Grzegorz Lomacz, Dawid Konarski, Bartosz Kwolek,
Bartosz Bednorz, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek. Trener: Vital Heynen.

FORMULA 1
Max Verstappen wygral niezwykle emocjonujacy wyscig o Grand Prix
Niemiec. Dobrze spisal sie Robert Kubica, ktory wyprzedzil George’a
Russella i zajal 12. miejsce.
GP Niemiec to 11. z 21 tegorocznych rund Formuly 1 i mial byc podwojnym
triumfem Mercedesa na macierzystej ziemi. Przez pewien czas sporo
wskazywalo, ze tak wlasnie bedzie. Niejako planowo prowadzil Hamilton
przed Bottasem, ale pozniej obu kierowcow spotkaly nieprzewidziane
problemy, ktore zepchnely ich w dol stawki. Nie tylko oni mieli jednak
problemy na torze w Hockenheim. Przewidywano wczesniej, ze kierowcy beda
walczyc tu z upalami, a niespodziewanie mielismy do czynienia z mocnymi
opadami i zroszona nawierzchnia. Okrazenie instalacyjne rozpoczeto wiec
bardzo powoli od podazania za samochodem bezpieczenstwa.
Nie bylo pewne czy start odbedzie sie z pol startowych, ale juz w
trakcie okrazenia instalacyjnego podjeto decyzje o normalnej procedurze
startu. Kierowcy wyruszyli bardzo powoli, a na samym poczatku zrobilo
sie bardzo ciasno. Spod kol bolidow buchaly krople deszczu. Na czolo
wysuneli sie Lewis Hamilton i Valtteri Bottas z Mercedesa. Od razu na
ostatniej pozycji znalazl sie Robert Kubica.
Mielismy tez incydent, gdy w bande reklamowa uderzyl Sergio Perez.
Oznaczalo to dla niego koniec wyscigu. Kubica przesunal sie na
dziesiata, punktowana lokate. Nie na dlugo jednak. Po 11. okrazeniu on i
George Russell zamykali juz stawke, a polski kierowca byl ostatni.
Imponujace bylo to, jak w gore stawki przemieszczal sie Charles Leclerc.
Po 14 okrazeniach kierowca z Monako byl na czwartym miejscu.
Po Perezie wykruszyl sie tez kolejny kierowca. Byl nim Daniel Ricciardo,
a dym, ktory buchnal z jego samochodu sugerowal, ze raczej to dla niego
koniec zawodow. Carlos Sainz wypadl z ostatniego zakretu na 20.
okrazeniu, ale na swoje szczescie nie uderzyl w bande, choc niewiele go
od tego dzielilo. Wyscig za to musial ukonczyc Lando Norris, ktory
stracil moc w swoim samochodzie.
Dalszy przebieg zawodow byl niesamowity. W zwir pod trybunami wjechal
Leclerc, znajdujacy sie w tym momencie na drugiej pozycji. Ale na tym
nie koniec. Swoj bolid uszkodzil prowadzacy Hamilton i na pit stopie
spedzil 50 sekund. Kosztowalo go to spadek na piata lokate. Za chwile
problemy dosiegnely Bottasa. Na prowadzeniu znalazl sie Max Verstappen,
a za nim plasowal sie Nico Hulkenberg, ktory nie przyzwyczail kibicow do
miejsc na podium. Jego nadzieje rozwialy sie, kiedy i on wyladowal w zwirze.
O utracone pozycje walczyli za to kierowcy Mercedesa. Hamilton i Bottas
przesuneli sie odpowiednio na trzecia i druga lokate. Nie trwalo to
dlugo. Verstappen wybronil pierwsza lokate, a o druga walczyl w tej
sytuacji nawet Lance Stroll czy Daniil Kwiat. W koncowce bolid zupelnie
rozbil Bottas i to oznaczalo koniec marzen o podium dla Mercedesa. Fin
juz nie mial szans na powrot na tor.
Kubica natomiast przesunal sie przed Russella i przy kolejnych
kierowcach, ktorzy odpadli z rywalizacji zadomowil sie na dwunastej
lokacie. Swoja lokate Polak utrzymal do samego finiszu, konczac
rywalizacje nie tylko przed Russellem, ale i przed Pierre’m Gaslym,
ktory takze nie ukonczyl wyscigu.
Pierwszy Verstappen, drugi Sebastian Vettel, ktory w koncowce wyscigu
wyprzedzil trzeciego Kwiata i Strolla. Takiego podium chyba nikt sie nie
spodziewal. Mercedes daleko w tyle.

ZUZEL
PGE Ekstraliga na sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
XI runda:
26 lipca 2019 (piatek):
Czestochowa – Torun 52:38
Leszno – Lublin 51:39
28 lipca 2019 (niedziela):
Wroclaw – Grudziadz 51:38
Zielona Gora – Gorzow Wlkp., zakonczyl sie po zamknieciu gazetki;
1.Leszno 25pkt
2.Wroclaw 20pkt
3.Zielona Gora 13pkt
4.Grudziadz 13pkt
5.Czestochowa 12pkt
6.Gorzow 8pkt
7.Lublin 7pkt
8.Torun 3pkt

Nice 1 Ligi Zuzlowa na sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
XIII runda:
27 lipca 2019 (sobota):
Tarnow – Gdansk 49:41
28 lipca 2019 (niedziela):
Gniezno – Ostrow Wlkp.45:45
Lodz – Rybnik 42:48
Daugavpils – pauzuje
1.Rybnik 22pkt
2.Gniezno 17pkt
3.Tarnow 17pkt
4.Ostrow Wlkp 15pkt
5.Gdansk 10pkt
6.Daugavpils 8pkt
7.Lodz 7pkt

-Szesnascie medali? Bralbym w ciemno! [NASZYM ZDANIEM]
W Tokio musi byc lepiej niz w ostatnich igrzyskach, w ktorych Polska
zdobywala po 11 medali – przekonuje Rafal Tyminski, dziennikarz
„Przegladu Sportowego”.
Liczbe polskich uczestnikow imprezy w Tokio w tej chwili jestesmy w
stanie tylko szacowac. Do Rio w 2016 roku wyslalismy ich 245, w Tokio
powinno byc podobnie, moze nawet odrobine wiecej. Igrzyska z kazda
kolejna olimpiada rozrastaja sie pod wzgledem liczby dyscyplin, medali
mozliwych do zdobycia i uczestnikow. W 1964 roku, gdy Japonia goscila je
po raz pierwszy, nieco ponad piec tysiecy sportowcow walczylo w 163
konkurencjach. Za rok spodziewanych jest jedenascie tysiecy uczestnikow
rywalizujacych w 339 konkurencjach.
W Polsce od lat poruszamy sie na przekor tej tendencji. Na pierwsze
igrzyska w Tokio wyslalismy 138 sportowcow, ktorzy wywalczyli 23 medale.
Pod wzgledem zlotych laurow, ktorych bylo siedem, nigdy nie bylismy
lepsi, bo po 1964 r. ten wynik udalo sie juz tylko wyrownac. W 2004 roku
w Atenach zdobylismy lacznie 10 krazkow, a przez kolejne trzy igrzyska
po jedenascie. Teraz musi byc lepiej. I to nie tylko naszym zdaniem. W
zestawieniach latwych do znalezienia w internecie w Tokio dla Polski
przewidywanych jest 14 (wedlug Gracenote Nielsen) lub nawet 16 krazkow
(olympicmedalspredictions), w tym drugim przypadku mamy nawet siegnac po
rekordowych osiem zlotych medali. Choc ta zabawa opiera sie na ostatnich
wynikach MS, ME i PS, to wypada traktowac ja z lekkim przymruzeniem oka.
Niemniej taki wynik to ja bralbym w ciemno.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *