Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 28 kwietnia 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 113 (5142) 28 kwietnia 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA RECZNA
Liga Mistrzow: PGE VIVE Kielce rozbilo PSG!
Pilkarze reczni PGE VIVE Kielce w pierwszym cwiercfinalowym meczu Ligi
Mistrzow rozbili we wlasnej francuski zespol Paris Saint-Germain 34:24
(16:11). Spotkanie rewanzowe rozegrane zostanie w niedziele 5 maja w Paryzu.
Do sobotniego spotkania kielczanie przystapili oslabieni brakiem
kontuzjowanych Michala Jureckiego, Daniela Dujshebaeva i Krzysztofa
Lijewskiego. W kadrze druzyny z Kielc znalezli sie natomiast narzekajacy
ostatnio na urazy Luka Cindric i Julen Aguinagalde. W zespole rywali
zabraklo prawoskrzydlowego Benoit Kounkoudy.
Wynik spotkania otworzyl lewoskrzydlowy gosci Uwe Gensheimer. W trzeciej
minucie ten sam zawodnik po raz drugi pokonal Vladimira Cupare. Pierwsza
bramke gospodarze zdobyli w trzeciej minucie po rzucie z kola Arcioma
Karaleka. Pozniej Gensheimer trafil po raz trzeci, tym razem z karnego
(5. minuta), ale dwie minuty pozniej po bombie z drugiej linii Luki
Cindrica polski zespol doprowadzil do remisu (3:3).
W 12. minucie kielczanie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Najpierw
Cupara obronil rzut Luka Abalo, a chwile pozniej Thierry’ego Omeyera
pokonal Blaz Janc. Dwie minuty pozniej, mimo ze VIVE gralo w oslabieniu
(kara dla Marko Mamica), gospodarze wygrywali juz dwiema bramkami (Alex
Dujshebaev). W 19. minucie, przy prowadzeniu polskiego zespolu 9:8, o
czas poprosil Talant Dujszebajew.
Rady szkoleniowca poskutkowaly, bo dwie minuty pozniej po kontrze
wykorzystanej przez Arkadiusza Moryte VIVE prowadzilo juz 11:8. Teraz o
czas poprosil trener gosci Raul Gonzalez. Ale po powrocie na parkiet to
kielczanie zdobyli kolejna bramke (12:8 – Mariusz Jurkiewicz). W
szeregach mistrza Polski swietna partie rozgrywal Cupara, a jego koledzy
jeszcze podwyzszyli prowadzenie. W 25. minucie po bramce Aguinagalde
mistrzowie Polski wygrywali juz 14:9. Po 30 minutach koncertowo grajacy
gospodarze prowadzili 16:11.
Pierwsze piec minut drugiej odslony pojedynku do nieskuteczna gra w
ataku z obu stron. Jednak jako pierwsi nerwy opanowali goscie. W 36.
minucie, w odstepie kilkudziesieciu sekund, dwie bramki zdobyl
Gensheimer i PSG przegrywalo juz tylko 14:17. Niemiecki skrzydlowy
rozgrywal doskonala partie. Po 40 minutach gry mial na swoim koncie
osiem bramek.
Kielczanie szybko jednak wrocili do gry. W 42. minucie dwukrotnie do
pustej bramki (kara dla Luki Karabatica) trafil Mariusz Jurkiewicz i
gospodarze znow prowadzili piecioma bramkami (22:17). Dwie minuty
pozniej doszlo na parkiecie do przepychanek, czego efektem byla kary dla
Julena Aguinagalde i Nedima Remilego.
W 48. minucie swoja dziesiata bramke zdobyl Gensheimer, ale to
mistrzowie Polski prowadzili w tym momencie 25:21. Minute pozniej
przewaga VIVE wzrosla do szesciu bramek (27:21 – Janc). Nie minelo 60
sekund, a gospodarze wspierani dopingiem swoich kibicow wygrywali juz
28:21 (bramka Karaleka).
Ostatnie 10 minut pojedynku kieleccy fani ogladali na stojaco, a ich
pupile grali jak natchnieni. W 54. minucie VIVE po bramce Alexa
Dujshebaeva wygrywalo 31:22. W 55. minucie, przy wyniku 31:23 dla
polskiego zespolu, o kolejny czas poprosil szkoleniowiec VIVE. Dwie
minuty pozniej ogromne brawa otrzymal Cupara, ktory obronil w kapitalnym
stylu rzut Sandera Sagosena. To wlasnie serbski bramkarz rzutem przez
cale boisko ustalil wynik meczu.
Ostatecznie po swietnym pojedynku mistrzowie Polski rozbili renomowanego
rywala 34:24. Polski zespol jest o krok od czwartego w historii klubu
awansu do Final Four Ligi Mistrzow.

FORMULA 1
GP Azerbejdzanu. Zwyciestwo Valtteriego Bottasa, rekord Mercedesa,
ponury wyscig Williamsa.
Robert Kubica scigal sie dzis na ulicznym torze po raz pierwszy od 2010
r. Kiedys na waskich uliczkach zachwycal, ale o debiucie w GP
Azerbejdzanu pewnie bedzie chcial jak najszybciej zapomniec.
Weekend w Azerbejdzanie byl dla Williamsa wyjatkowo pechowy. Zaczelo sie
w piatek – na treningu George Russell uderzyl w zeliwna pokrywe
kanalizacyjna miedzy drugim a trzecim zakretem i zniszczyl samochod. Nie
bylo w tym bledu 21-latka, to organizatorzy zawinili, nie zabezpieczajac
odpowiednio studzienki, ktora nieprzytwierdzona nalezycie do podloza
oderwala sie w wyniku podcisnienia wytworzonego przez pedzacy bolid F1.
Padlo akurat na Brytyjczyka.
W sobote mechanicy stajni z Grove musieli reperowac drugie auto ekipy,
to nalezace do Roberta Kubicy. Pod koniec pierwszej czesci kwalifikacji
– w bardzo waskim fragmencie toru – 34-latek zahaczyl przednim lewym
kolem o sciane, przydzwonil w bande i powaznie rozbil bolid. – Moj blad
– przyznal Polak, choc moglby znalezc niemalo na swoje
usprawiedliwienie, bo jego samochod od poczatku sezonu jest strasznie
niestabilny.
Wydawalo sie, ze znajdujacy sie w bardzo trudnej sytuacji zespol moze
miec problem z przygotowaniem samochodu na niedzielny wyscig, ale
inzynierom Williamsa udalo sie wszystko poskladac. Wymieniono hamulce,
kolumne kierownicza oraz oba przednie narozniki zawieszenia i Kubica
mogl wystartowac.
Nie zrobil tego jednak z pol startowych, lecz z alei serwisowej, bo
zespol zlamal zasade tzw. parku zamknietego i po kwalifikacjach zmienil
Polakowi parametry zawieszenia.
To nie byl koniec pechowych zdarzen z udzialem Kubicy. Kilka okrazen po
starcie okazalo sie, ze zostal on zbyt szybko wpuszczony do alei
serwisowej i ukarano go dodatkowym przejazdem przez pit-lane (okolo 20 s
straty).
Polak znowu skonczyl wyscig na ostatnim miejscu (czterech zawodnikow nie
dojechalo do mety), przedostatni znow byl Russell – na lepsze miejsca
samochod Williamsa nie pozwala. Strata zespolu do reszty stawki jest
zawstydzajaco duza. – Najpierw musimy rozwiazac problemy z samochodem,
ktorym nie da sie jechac. Problem dotyczy hamulcow, [auto] sciaga na
jedna strone – powiedzial Kubica Cezaremu Gutowskiemu z „Przegladu
Sportowego”.
Wygral startujacy z pole position Valtteri Bottas. Fin tuz po starcie
odparl znakomity atak partnera z zespolu Lewisa Hamiltona i odniosl
drugie zwyciestwo w sezonie. Poniewaz Brytyjczyk przyjechal na mete
drugi, Mercedes rozpoczal sezon jak zaden inny zespol w historii Formuly
1. W czterech wyscigach cztery razy zajmowal dwa pierwsze miejsca i
pobil rekord Williamsa z 1992 r. (trzy dublety z rzedu na poczatku sezonu).
W klasyfikacji generalnej mistrzostw swiata Bottas wyprzedza Hamiltona o
punkt. Kolejny wyscig 12 maja w Barcelonie.

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
Kolejka 33
Lechia Gdansk-Legia Warszawa 1-3
Piast Gliwice-Cracovia 3-1
Zaglebie Lubin-Jagiellonia Bialystok 2-0
Pogon Szczecin-Lech Poznan 1-1
Wisla Krakow-Slask Wroclaw 1-1
Korona Kielce-Arka Gdynia 0-2
Miedz Legnica-Wisla Plock 3-2
W poniedzialek Gornik Zabrze-Zaglebie Sosnowiec
1.Legia 66pkt
2.Lechia 63pkt
3.Piast 62pkt
4.Jagiellonia 51pkt
5.Zaglebie Lubin 50kt
6.Cracovia 48pkt
7.Lech 48pkt
8.Pogon 47pkt
———————-
9.Wisla Krakow 43pkt
10.Korona Kielce 43pkt
11.Gornik Zabrze 37pkt
12.Miedz 36pkt
13.Wisla Plock 36pkt
14.Arka 35pkt
15.Slask 32pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 28pkt

-Legia gora w meczu na szczycie ekstraklasy. Lechia zgasla po swietnej
pierwszej polowie.
Legia Warszawa wypunktowala w Gdansku Lechie w starciu na szczycie
ekstraklasy i wrocila na fotel lidera tabeli. Gospodarze po swietnej
pierwszej polowie prowadzili 1:0, jednak po przerwie zupelnie oddali
pole rywalom i przegrali 1:3. Sporo kontrowersji wzbudzily w tym meczu
decyzje sedziego Daniela Stefanskiego.
Lechia do kluczowego meczu w kontekscie walki o mistrzostwo Polski
przystapila pewna juz co najmniej 3. miejsca na koniec sezonu. Bedzie to
dopiero drugie podium w historii klubu, jednak pierwsze pamietaja juz
tylko najbardziej sedziwi kibice – w 1956 roku bialo-zieloni zakonczyli
sezon z brazowymi medalami. Jednak teraz marzenia siegaly zdecydowanie
wyzej. Prawdziwym „mistrzowskim” testem mial byc dla Lechii mecz z
Legia. Szkoda tylko, ze moglo go obejrzec na zywo zaledwie 25 tys.
widzow, choc chetnych bylo wiecej. Przyczyna byla kuriozalna decyzja
gdanskiego klubu o ograniczeniu dostepnosci trybun wlasnie do takiej liczby.
Legia przyjechala do Gdanska bez dwoch waznych zawodnikow (Cafu i Marko
Vesovicia), na dodatek trener Aleksandar Vukovic musial ogladac
spotkanie z trybun (to poklosie nieodpowiedniego zachowania w poprzednim
meczu z Lechem Poznan). Z lawki zespol prowadzil jego asystent Marek
Saganowski.
Z kolei Lechia przystapila do meczu napedzona wygrana w szalonej
wymianie ciosow z Pogonia Szczecin (4:3). I ten entuzjazm bylo widac w
poczatkowej fazie spotkania. Gospodarze ruszyli na Legie niczym
wyglodniale wilki na bezbronne owieczki. Zawodnicy z Warszawy nie mieli
swobody, kiedy tylko dochodzili do pilki nastepowal natychmiastowy
doskok. Poszczegolne formacje przesuwaly sie idealnie, a w destrukcji
kapitalna robote wykonywali Daniel Lukasik i Jaroslaw Kubicki. Ludzie
Piotra Stokowca byli agresywni, zdecydowani, starali sie w zarodku dusic
akcje rywali. A po odzyskaniu pilki blyskawicznie polykali przestrzen w
kierunku bramki rywala. To byla sprawnie pracujaca maszyna.
Juz na poczatku meczu w idealnej sytuacji znalazl sie Artur Sobiech.
Napastnik Lechii minal Radoslawa Cierzniaka jednak jego strzal odbil
reka Artur Jedrzejczyk. Sedzia Daniel Stefanski wskazal na 11 metr, a
jednoczesnie jego asystent pokazal spalonego Sobiecha. Jak sie okazalo,
spalonego jednak nie bylo, za to po konsultacji z VAR arbiter anulowal
rzut karny. Zanim bowiem pilka trafila w reke Jedrzejczyka, ta odbila
sie od jego klatki piersiowej. To byla duza kontrowersja numer jeden.
W Lechii dobrze radzili sobie skrzydlowi – Konrad Michalak (z prawej) i
Lukas Haraslin (z lewej). Ten drugi mial o tyle ulatwione zadanie, ze w
defensywie bardzo niepewnie spisywal sie Pawel Stolarski, ktory
zastepowal Vesovicia. I wlasnie caly wymieniony tercet odegral glowna
role w bramkowej akcji z 17. min. Michalak ladnie dosrodkowal, Haraslin
wyprzedzil niemrawo interweniujacego Stolarskiego i efektowna glowka
skierowal pilke do bramki. To byla kwintesencja gry Lechii w tym sezonie
– dopasc rywala na poczatku meczu i nie puscic, dopoki nie strzeli sie
gola. Sprawdzilo sie po raz kolejny.
Legia jakby oszolomiona intensywnym poczatkiem gospodarzy dlugo nie byla
w stanie zebrac sie do odpowiedzi. Znamienne, ze najlepsza sytuacje
miala po bledzie Filipa Mladenovicia, jednak Carlitos zbyt dlugo skladal
sie do strzalu i zablokowal go niezwykle ofiarnie grajacy Michal Nalepa.
Dopiero w koncowce pierwszej polowy zaczela powoli przesuwac ciezar gry
pod bramke Lechii, gdzie kilka razy zapalilo sie swiatelko alarmowe.
Za to od razu po przerwie dla gospodarzy zawyla, i dosc glosno, syrena
alarmowa. Legia momentalnie ruszyla do odrabiania strat, z kolei
lechisci, chyba nieco zmeczeni bardzo intensywna pierwsza polowa, az za
gleboko cofneli sie we wlasne pole karne. To bylo proszenie sie o
problemy. Idealna sytuacje zmarnowal Michal Kucharczyk, ktory strzelajac
glowa, spudlowal z kilku metrow. Jednak u legionistow wyraznie widac
bylo zmiane – zarowno jakosciowa, jak i w szybkosci gry.
No i w koncu dopieli oni swego, choc stalo sie to w kuriozalnych
okolicznosciach. Jaroslaw Kubicki, wybijajac pilke, trafil w noge
nabiegajacego Stolarskiego, ktory zupelnie przypadkowo pokonal Dusana
Kuciaka.
Teraz to Legia trzymala rywala w garsci. Lechia nie byla w stanie wrocic
do gry z pierwszej polowy. Trener Stokowiec chyba zbyt szybko zmienil
oba skrzydla, jednak Flavio Paixao oraz zaledwie 17-letni Mateusz
Zukowski nie byli tak konkretni jak Haraslin i Michalak.
Po jednej z akcji gospodarze znow domagali sie karnego – po strzale
Sobiecha pilka uderzyla w reke tym razem Williama Remy’ego, jednak
wczesniej odbila sie od jego nogi. Sytuacja podobna jak na poczatku
meczu i decyzja sedziego rowniez byla taka sama – brak karnego. To byla
duza kontrowersja numer dwa.
Jednak w drugiej polowie to goscie byli grozniejsi i w koncu zdobyli
drugiego gola. W 80. min Sebastian Szymanski wbiegl w pole karne, minal
Kuciaka i podal do Kaspera Hamalainena, ktory pewnym strzalem umiescil
ja w bramce.
Lechia w koncowce starala sie zdobyc wyrownujaca bramke jednak brakowalo
jej argumentow. Tak jakby na druga polowe wyszla zupelnie inna druzyna.
Kiedy boisko za dwie zolte kartki musial opuscic Blazej Augustyn, stalo
sie jasne, ze nawet remis jest poza zasiegiem gospodarzy. Jakiekolwiek
nadzieje ladnym strzalem zza pola karnego zgasil Iuri Medeiros.
Zatem Legia powrocila na pozycje lidera tabeli i zrobila wielki krok w
kierunku obrony tytulu mistrza Polski. Za to Lechia musi ogladac sie za
siebie, gdyz trzeci Piast Gliwice ma do niej juz tylko punkt straty.

-Kuriozalny gol samobojczy pozbawil Pogon Szczecin zwyciestwa w meczu z
Lechem Poznan.
Portowcy po raz kolejny byli bardzo blisko wygrania meczu na wlasnym
stadionie, ale znowu zawalili koncowke i tylko zremisowali z Lechem
Poznan 1:1.
– Gramy pilke, ktora ma rozpoznawalna marke w kraju – przekonywal przed
meczem trener portowcow Kosta Runjaic.
Trudno bylo polemizowac ze zdaniem szkoleniowca szczecinskiej druzyny,
poniewaz jego zespol w ostatnich tygodniach zaserwowal swoim kibicom
kilka bardzo emocjonujacych spotkan. Porazka 3:4 z Lechia Gdansk,
zwyciestwo 3:2 z Zaglebiem Lubin czy remis 3:3 z Arka Gdynia. Przy
meczach z udzialem Pogoni nie sposob sie bylo nudzic.
Fani w stolicy Pomorza Zachodniego liczyli na to, ze w sobotnie
popoludnie na przebudowywanym stadionie przy ul. Twardowskiego emocji
rowniez nie zabraknie. Szczegolnie ze do Szczecina przyjechal Lech Poznan.
– Wiemy, ze to bardzo prestizowy przeciwnik dla naszych kibicow –
przypominal pomocnik Zwonimir Kozulj.
Obie druzyny po cichu ciagle licza na wywalczenie miejsca w europejskich
pucharach, dlatego stawka meczu byla bardzo duza. Pierwsze minuty jednak
rozczarowaly. Lech schowal sie za podwojna garda, a optyczna przewaga
portowcow nie przekladala sie na konkretne zagrozenie pod bramka zespolu
z Poznania.
Trybuny przebudzily sie dopiero po polgodzinie gry, kiedy poteznie z
dystansu kropnal zawodnik Lecha Maciej Gajos. Pilka odbila sie jeszcze
od jednego z portowcow i poszybowala minimalnie nad poprzeczka bramki
strzezonej przez Jakuba Bursztyna.
Ostrzezenie podzialalo na gospodarzy, ktorzy wzieli sie do pracy. W 35.
minucie po dosrodkowaniu z rzutu wolnego pieknie uderzyl Radoslaw
Majewski. Pomocnik Pogoni pokonal Jasmina Buricia, ale jego radosc byla
przedwczesna, poniewaz sedzia stwierdzil, ze jeden ze szczecinskich
zawodnikow byl na pozycji spalonej.
Kibice sie zdenerwowali, a spiker prosil, zeby – cytujac – „przestali
sie znecac nad Polskim Zwiazkiem Pilki Noznej”.
Najwazniejsze, ze w tej sytuacji cierpliwosc zachowal sam Majewski,
ktory nie zniechecil sie i w doliczonym czasie” po prostu powtorzyl swoj
wyczyn sprzed kilku minut. Jego kapitalny wolej znowu znalazl drogi do
siatki i tym razem nie bylo juz watpliwosci, ze gol jest prawidlowy.
Na poczatku drugiej polowy tempo znowu spadlo i najciekawszym
wydarzeniem byl bolesny upadek sedziego, ktory stanal na drodze
walczacym o pilke zawodnikom obu druzyn. Oba zespoly wyzszy bieg
wrzucily dopiero w ostatnim kwadransie. Najpierw znakomita sytuacje
zmarnowal Zwonimir Kozulj, a potem ta zmarnowana okazja zemscila sie na
gospodarzach.
Przy strzale Lukasza Tralki Pogon co prawda uratowala jeszcze
poprzeczka, ale w 88. minucie szczecinianie wypuscili zwyciestwo z rak w
kuriozalnych okolicznosciach. Pedro Tiba wpadl w pole karne, a tam
pechowo Jakub Bartkowski (wszedl na boisko kilkadziesiat sekund
wczesniej (!)) nabil Kamila Drygasa i pilka wpadla do siatki.

– Arka poszla za ciosem. Bardzo cenne zwyciestwo z Korona.
Pilkarze Arki, pokonujac na wyjezdzie Korone Kielce 2:0, zrobili kolejny
krok w kierunku utrzymania w ekstraklasie. Mecz przyniosl sporo emocji,
jednak szczescie bylo tym razem z gdynianami, ktorzy dopisali sobie
jakze wazne trzy punkty.
Arka, pokonujac w czwartek na wlasnym stadionie Miedz Legnice 2:0,
przerwala fatalna passe 15 meczow bez zwyciestwa. I od razu poszla za
ciosem, po raz pierwszy od dawna wygrywajac takze na wyjezdzie. Po raz
ostatni udalo jej sie to 11 listopada ubieglego roku – w Legnicy (4:0).
Deszczowa pogoda w Kielcach z pewnoscia nie pomogla pilkarzom. Boisko na
Suzuki Arena dosc obficie zalane bylo woda, a zawodnicy obu zespolow
walczyli bardziej z ciezkimi warunkami do gry niz ze soba. Choc to
kielczanie wygladali lepiej. Kilkukrotnie dochodzili do groznych
sytuacji, jednak nie potrafili zdecydowanie zagrozic arkowcom. Za to w
39. min festiwal bledow pilkarzy Korony we wlasnym polu karnym
wykorzystal Marko Vejinovic i mocnym uderzeniem dal Arce prowadzenie.
Druga polowe mocniej rozpoczeli gospodarze. W 50. min wysmienita okazje
do wyrownania po swietnym podaniu Elii Soriano mial Felicio Brown
Forbes, jednak niesamowita parada popisal sie Pavels Steinbors. Kilka
chwil pozniej, kolejne zagrozenie pod bramka Arki i znow Forbes
zmarnowal stuprocentowa sytuacje, tym razem pudlujac glowa z kilku
metrow. Kielczanie poczuli krew i zdominowali gosci. Raz za razem
konczyli swoje akcje uderzeniami na bramke i tylko dobra forma
Steinborsa oraz szczescie ratowaly zolto-niebieskich od straty bramki.
Festiwal nieskutecznosci Korony zemscil sie na niej w 80. min. Doskonale
dosrodkowanie z rzutu wolnego Vejinovicia wykorzystal Adam Marciniak,
ktory precyzyjnym uderzeniem glowa zmiescil pilke pod poprzeczka i
podwyzszyl na 2:0. Ta bramka wlasciwie zamknela mecz.
Zatem Arka wygrala w Kielcach mecz, ktory tak naprawde powinna przegrac.
Jednak w obecnej sytuacji w tabeli nie ma to najmniejszego znaczenia, bo
licza sie tylko punkty. Juz w piatek gdynian czeka kolejny arcywazny
mecz – na wyjezdzie z Wisla Plock, prowadzona przez bylego szkoleniowca
zolto-niebieskich Leszka Ojrzynskiego.
I LIGA
31 kolejka
LKS Lodz-Rakow Czestochowa 2-0
Bytovia-Chojniczanka 2-1
Stomil Olsztyn-Nieciecza 3-0
Sandecja Nowy Sacz-Puszcza Niepolomice 2-1
Podbeskidzie-Jastrzebie 2-2
Tychy-Wigry Suwalki 5-0
Warta Poznan-Odra Opole 2-1
Stal Mielec-Chrobry Glogow, zakonczyl sie po zamknieciu gazetki
W poniedzialek Garbarnia Krakow-Katowice
1.Rakow 68pkt
2.LKS Lodz 62pkt
3.Stal 52pkt
4.Sandecja 51pkt
5.Jastrzebie 45pkt
6.Podbeskidzie 43pkt
7.Tychy 43pkt
8.Puszcza 41pkt
9.Nieciecza 40pkt
10.Warta 38pkt
11.Chojniczanka 38pkt
12.Odra 36pkt
13.Chrobry 36pkt
14.Stomil 34pkt
15.Bytovia 33pkt
16.Katowice 31pkt
17.Wigry 31pkt
18.Garbarnia 21pkt

-Wlodarczyk: Wieczne grzebanie w systemie [felieton]
Przez najblizsze miesiace Ekstraklasa ma przeanalizowac rozne systemy
rozgrywek, ktore moglyby zastapic w niedalekiej przyszlosci ESA-37.
Decyzja, jak bedzie wygladala liga w latach 2021-24 ma zapasc juz w
pazdzierniku. Generalnie uznalbym, ze to odwracanie uwagi od sedna
sprawy – slabego poziomu pilkarskiego, bo znow rozmawiamy o tym, jak
gramy, a nie kim gramy. Ale fakt, liga potrzebuje reformy. Ostatecznej.
Sam temat to nic innego jak nabijanie kibica w butelke. Maskowanie w
stylu, ze nowy lakier zrekompensuje samochodowi brak koni mechanicznych.
Ekstraklasa nalezy do najbardziej niestabilnych systemowo lig w Europie.
Jesli znow dojdzie do zmian, a stanie sie tak na 99 procent, bedzie to
osme (mniejsze lub wieksze) naprawianie produktu w ostatnich 20 latach.
Co realnie dawaly nam kolejne liftingi ligi? Jej poziom niezmiennie
weryfikuje wyjscie na zewnatrz, czyli europejskie puchary, a w nich
ostatnimi laty jestesmy kims na ksztalt przedskoczkow. Odpadamy w
momencie, gdy powazni gracze pija drinki i pod palma sprawdzaja poziom
swojej opalenizny.
Sztuczne kreowanie emocji przez wyznaczanie podzialow – punktow czy
tabeli – sprawia, ze doskonale sie bawimy wsrod swoich. Tylko, ze to bal
garbatych, bez wstepu na salony. Fajnie, ze jeszcze nie wiadomo, kto
zdobedzie mistrzostwo, a kto opusci lige – napiecie utrzyma sie do
samego finiszu zaplanowanego na 19 maja, ale czy o to w tym wszystkim
chodzi? Czy to sens futbolu podniecac sie tym, kto znajdzie sie nad lub
pod kreska: w grupie mistrzowskiej lub spadkowej? Fikcja. Mozna tak w
nieskonczonosc dorzucajac przepis o golu liczonym za dwa po 90 minucie,
dzielac punkty przez trzy czy nawet kazac bronic bramkarzom w plonacych
rekawicach. Tylko wtedy niebezpiecznie zblizymy sie do poziomu cyrku, w
ktorym zdecydowanie lepiej niz porzadnych pilkarzy zatrudniac ekipe klaunow.
Po tych wszystkich eksperymentach nikt jeszcze nie doszedl do wniosku,
ze za jakosc wystepu nie odpowiada przebranie a artysta, w tym przypadku
zawodnicy, i za cholere nie da sie tego obejsc. Tu zderzamy sie ze
sciana i problemem znacznie trudniejszym do przeskoczenia niz decyzja o
tym, w ilu i jak gramy. To pieniadze. Aktualnie nie stac nas na
sciaganie pilkarzy z zewnatrz mogacych znaczaco wplynac na podniesienie
poziomu ligi. Transferujemy zawodnikow wyplutych przez powazny system.
Przebieramy w second handzie, gdzie od czasu do czasu da sie trafic na
jakas perelke, ale to dyskusja o sztuce skutecznego przesiewu, szczesciu
i wyjatkach. Warto wiec zwrocic uwage na sposob wydawania – inwestowania
lub przepalania gotowki.
Liga nie ruszy z miejsca wiecznym grzebaniem w systemie. Wyzszy poziom
to mocne srodowisko – Ekstraklasa i jej zaplecze. Stac nas na normalne,
sprawiedliwe sportowo i przejrzyste rozgrywki, ktore nie powoduja, ze co
roku pol ligi drzy o byt przez co trudno zaplanowac budzet i dlugofalowa
przyszlosc. Stabilizacja to nic zlego, a takowa bedzie mozna odlozyc na
polke w przyszlym roku, gdy przy obecnych zalozeniach z rozgrywkami beda
sie zegnac az trzy zespoly.
Slysze, ze wiekszosc prezesow chcialaby osiemnastozespolowej ligi tylko
brakuje decyzji. W Ekstraklasie nie maja pomyslu, jak to zrobic szybciej
niz przed wygasnieciem obecnego kontraktu telewizyjnego. Byc moze
wystarczylby jeden odwazny zabieg? PZPN nie przyjal jeszcze regulaminu
rozgrywek, co daje mala furtke do rozmow i reformy w najblizszym
miesiacu. Rozwiazanie: w przyszlym roku spada tylko jeden zespol, trzy
wchodza z I ligi w tym jedna po barazach druzyn z miejsc 3., 4., 5., 6.,
przez co juz teraz mocniejsze kluby mysla o infrastrukturze. W ten
sposob w sezonie 2020/2021 gramy w systemie ESA 34. Ok, tylko niech
wreszcie ustala to raz a dobrze. Wyznacza strategie i sie jej trzymaja –
dla odmiany tak przez 20 lat.

-Gra o tron, Waldek King?
– Dziesiec zwyciestw na trzynascie meczow – wiosna zespol Fornalika
dziala jak dobrze naoliwiona maszyna. Czesto mieli rywali na drobny pyl
i rzadko sie zacina – pisze w swoim felietonie Tomasz Wlodarczyk.
Szczegolnie w kolarstwie znane i powszechne sa sytuacje, gdy prowadzacy
przez caly wyscig zawodnicy opadaja pod jego koniec z sil. Na ostatniej
prostej, doslownie kilkaset metrow przed meta, rywal wyskakuje zza
plecow i przekracza linie mety jako zwyciezca. Juz po chwili
okolicznosci nie maja znaczenia – na nr 1 spada caly splendor. Czy Piast
Gliwice zdolny jest do podobnego wyczynu?
Waldemar Fornalik byl latem ubieglego roku trenerem z przyklejonym
statusem „zagrozony”. W klubie zastanawiano sie, czy powinien
kontynuowac prace skoro zespol tylko walczyl o utrzymanie. Sytuacja
odwrocila sie o 180 stopni. Szkoleniowiec wlasnie przedluzyl umowe i
dzis dzialacze co najmniej wewnetrznie pusza sie z zadowolenia, ze
wytrzymali presje. Piast jest rewelacja rozgrywek i gdy wyscig o
mistrzostwo Polski zbliza sie do ostatniego zakretu, czai sie za plecami
Lechii i Legii z… No wlasnie, z czym? Nadzieja, marzeniami czy realnym
przekonaniem, ze wszystko jest jeszcze mozliwe? Jasne, nalezy zachowac
pewna ostroznosc, bo strata do dwojki wynosi punkt na cztery kolejki
przed koncem. Ale to zadna przepasc. Zwlaszcza w lidze, gdzie kazdy jest
w stanie wygrac z kazdym i w dodatku nie jest to odebrane jako sensacja.
Sami przyznajcie, czy to naprawde abstrakcyjny scenariusz, w ktorym
glowni kandydaci do tytulu dziela sie w sobote punktami w Gdansku, a
Piast ogrywa Cracovie? Jedno oczko straty, wyjazd do Warszawy na podobna
bitwe jak niedawno w trojmiescie – przekonujaco wygrana przez gliwiczan.
Alez to bylaby sensacja, gdyby sympatyczny przydomek „Waldek King”
zostal w pelni ukonstytuowany posadzeniem Piasta na tronie.
Fornalik wykonuje w tym roku swietna prace. Smieszy mnie, gdy jego
trenerski warsztat oceniany jest przez pryzmat tzw. charyzmy, choc tak
naprawde trudno powiedziec, co wlasciwie oznacza ona w zawodzie
szkoleniowca. Showman, furiat, autor kontrowersyjnych tez podczas
konferencji? Z pewnoscia nie. Natomiast nie widze nic zlego w jego
niezmienionym podejsciu do zawodu – byciu spokojnym, opanowanym, dobrze
wychowanym. Fornalik nikogo nie udaje. Byc moze taka postawa nie pomogla
mu w prowadzeniu reprezentacji Polski. A moze sam w tym rozwazaniu
poddaje sie stereotypowi, ktory opisalem wyzej? W kazdym razie
bialo-czerwony rozdzial to kolejna rzecz, ktora po tak dlugim czasie
wplywa na odbior jego pracy.
Dziesiec zwyciestw na trzynascie meczow – wiosna zespol Fornalika dziala
jak dobrze naoliwiona maszyna. Czesto mieli rywali na drobny pyl i
rzadko sie zacina. Czerpie paliwo z przygotowan opartych na szkole sp.
Jerzego Wielkoszynskiego. Druzyna jest bardzo dobrze zbalansowana i ma
szeroka kadre, w ktorej rotacja nie oznacza bolesnego oslabiania
jedenastki, co w trudnej koncowce sezonu – jak w wieloetapowym wyscigu –
jest nie bez znaczenia. Fornalik zdaje sie swietnie zarzadzac grupa, w
ktorej nie widac ludzi niezadowolonych. Czesc zawodnikow, chocby Tomasz
Jodlowiec, majac uznane nazwiska i gwarantowane miejsce w wiekszosci
ekstraklasowych druzyn akceptuje swoja sytuacje bez rozsadzania zespolu
od srodka. To sztuka trudna do osiagniecia w grupie kilkudziesieciu
facetow przekonanych o swojej nieprzecietnosci. Last but not least –
Piast gra ladnie w pilke, co przeciez nie jest koniecznoscia do
regularnego punktowania.
Bedac kilka krokow od pewnych pucharow i ligowego podium musi przede
wszystkim patrzec na siebie. Nie przewrocic sie na ostatnich
przeszkodach, bo jesli sam nie odbierze sobie takiej mozliwosci, nikt
nikomu jeszcze nie zabronil marzyc o siegnieciu gwiazd. A czyms takim
byloby wjechanie na mete jako pierwszy. Zwyciestwo na ostatniej prostej,
bez prowadzenia w sezonie nawet przez krotka chwile.

ZUZEL
PGE Ekstraliga sezon 2019:
Runda Zasadnicza:
III runda:
26 kwietnia 2019 (piatek):
Czestochowa – Lublin 52:38
Zielona Gora – Grudziadz 46:44
28 kwietnia 2019 (niedziela)
Leszno – Gorzow Wlkp. 51:39
Wroclaw – Torun, mecz zostal odwolany ze wzgledu na padajacy deszcz.
1.Leszno 6pkt
2.Czestochowa 4pkt
3.Zielona Gora 4pkt
4.Gorzow 2pkt
5.Lublin 2pkt
6.Wroclaw 2pkt
7.Grudziadz 2pkt
8.Torun 0pkt

Nice 1 Ligi Zuzlowa sezon 2019:
Runda Zasadnicza: IV runda:
28 kwietnia 2019 (niedziela):
Rybnik – Tarnow 43:35
Ostrow Wlkp. – Daugavpils 50:40
19 maja 2019 (niedziela):
Lodz – Gniezno
Gdansk – pauzuje
1.Ostrow Wlkp 6pkt
2.Rybnik 4pkt
3.Tarnow 4pkt
4.Daugavpils 2pkt
5.Gdansk 2pkt
6.Gniezno 2pkt
7.Lodz 2pkt

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *