Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 28 czerwca 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 168 (5428) 28 czerwca 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
EKSTRAKLASA – kolejka 33
Grupa mistrzowska
Legia Warszawa-Piast Gliwice 1-1
Jagiellonia Bialystok-Lechia Gdansk 1-2
Slask Wroclaw-Lech Poznan 2-2
W poniedzialek Cracovia-Pogon Szczecin
Grupa spadkowa
Gornik Zabrze-Wisla Krakow 0-1
Wisla Plock-LKS Lodz 2-0
Rakow Czestochowa-Arka Gdynia 3-2
Zaglebie Lubin-Korona Kielce 2-1
1.Legia 65pkt
2.Lech 54kt
3.Piast 54pkt
4.Slask 53pkt
5.Lechia 52pkt
6.Jagiellonia 48pkt
7.Cracovia 46pkt
8.Pogon 46pkt
——————————-
9.Rakow 50pkt
10.Gornik 47pkt
11.Zaglebie Lubin 44pkt
12.Wisla Plock 42pkt
13.Wisla Krakow 41pkt
14.Arka 33pkt
15.Korona 30pkt
16.LKS Lodz 21pkt
-Lechia Gdansk dzieki swietnej drugiej polowie pokonala na wyjezdzie
Jagiellonie Bialystok 2:1. Bohaterami meczu byli zmiennicy, zwlaszcza
niesamowity po restarcie ligi Lukasz Zwolinski, ktory zdobyl obie bramki.
Dla obu zespolow bylo to spotkanie o dolaczenie do peletoniku walczacego
o podium Ekstraklasy (byli w nim Piast Gliwice, Lech Poznan oraz Slask
Wroclaw) i co wazne, konieczne bylo do tego zwyciestwo.
Jednak oba zespoly wybraly odmienne drogi do osiagniecia celu.
Jagiellonia od poczatku byla nastawiona ofensywnie, prowadzila gre i
starala sie tworzyc sytuacje, Lechia z kolei skupila sie na…
wyczekiwaniu. To nie byla dobra informacja dla Kristersa Tobersa, ktory
zastapil na srodku obrony pauzujacego za kartki Mario Malocy. Musialo
bowiem minac sporo czasu, zanim Lotysz opanowal zdenerwowanie.
W tym czasie pilkarze Jagiellonii zdazyli kilka razy mocno go
zweryfikowac, a jedna swietna sytuacje fatalnym podaniem podarowal im
sam Tobers (w wyniku czego Jesus Imaz zdobyl bramke, ale byl na
minimalnym spalonym). To byla w wykonaniu 19-latka pelna „elektryka”.
Na szczescie dla Lechii na zupelnie innym biegunie znajdowal sie
bramkarz Dusan Kuciak. Slowak ciagle utrzymuje kapitalna forme, a
niektore jego interwencje sa zdumiewajace. W poprzednim meczu z Piastem
Gliwice (wygranym 1:0) m.in. zatrzymal Jorge Felixa, popisujac sie czyms
na ksztalt koszykarskiego bloku, tudziez siatkarskiego zbicia. Tym razem
do swojego arsenalu dolozyl wybicie pilki spod nog rywala (konkretnie
Przemyslawa Mystkowskiego) w pozycji lezacej, a potem obrone kolanem „w
przykleku”, po kasliwym strzale Macieja Makuszewskiego.
Jednak kiedy jego koledzy dopuscili do dosrodkowania Imaza (nie
zablokowal go Tomasz Makowski) i strzalu glowa zupelnie osamotnionego
Jakova Puljica (krycie zgubil Michal Nalepa), nie mial juz nic do
powiedzenia.
W ofensywie jedynym zawodnikiem Lechii, ktory wykazywal inicjatywe, byl
Ze Gomes. A to ladnie urwal sie skrzydlem i oddal grozny strzal, a to
zaskakujaco zagral w pole karne do Jaroslawa Kubickiego, a to popisal
sie finezyjnym dryblingiem, wypracowujac swietna sytuacje dla Jaroslava
Mihalika (Slowak zbyt dlugo skladal sie do strzalu i zostal zablokowany).
Mlody Portugalczyk w kazdym meczu pokazuje, jak wielkie ma mozliwosci,
brakuje mu tylko stabilizacji i powtarzalnosci. Na pewno warto zrobic
wszystko, zeby zatrzymac go w Lechii na kolejny sezon (w tej chwili jest
wypozyczony z Benfiki Lizbona).
Widzac, jak wyglada mecz, trener Piotr Stokowiec juz w przerwie
przeprowadzil dwie zmiany – Mihalika zastapil Kenny Saief, a kompletnie
niewidocznego Macieja Gajosa Lukasz Zwolinski.
Ten ostatni zaliczyl prawdziwe wejscie smoka. Juz po kilkudziesieciu
sekundach pobytu na boisku wpakowal pilke do bramki kapitalnym strzalem
z woleja. Koniecznie trzeba tez pochwalic dosrodkowujacego Ze Gomesa
oraz rozprowadzajacego akcje Flavio Paixao. Cala akcja, jej tempo,
wrzutka, wykonczenie – miod, cud, malina!
Roszady w skladzie zdecydowanie ozywily gre Lechii, Ze Gomes nie byl juz
osamotniony. Sam Portugalczyk wciaz byl bardzo grozny, choc momentami
gral moze zbyt indywidualnie. Ale swoje dolozyli tez Saief, aktywny byl
strzelec gola, ktory po podaniu Amerykanina mogl po raz drugi pokonac
Damiana Weglarza (bramkarz Jagiellonii tym razem popisal sie skuteczna
interwencja). Blisko szczescia po rzucie roznym byl rowniez Nalepa.
Po kolejnej kapitalnej akcji Saiefa i podaniu Karola Fili Zwolinski po
prostu musial ponownie trafic do siatki, ale z najblizszej odleglosci
kopnal nad poprzeczka. Z kazda minuta gdanszczanie dominowali coraz
bardziej, zatem plan trenera Stokowca wypalil znakomicie. Jego zespol
niczym przyczajony tygrys dal sie wyszumiec Jagiellonii w pierwszej
polowie, a po przerwie, rowniez dzieki swietnym zmianom, byl juz
prawdziwym smokiem, absolutnie przejmujac kontrole nad meczem.
Lechia co chwila wchodzila w obrone gospodarzy jak w maslo. Kapitalna
bramka Zwolinskiego nie zostala uznana z powodu minimalnego spalonego,
jednak za chwile ten sam zawodnik wykorzystal swietne podanie
Makowskiego mijajacego cala linie defensywna Jagiellonii i bez problemow
po raz drugi pokonal Weglarza. Byla to juz jego piata bramka zdobyta w
tym roku po wejsciu z lawki rezerwowych. Po prostu joker idealny!
W samej koncowce Jagiellonia probowala doprowadzic do wyrownania, a w
pewnym momencie sytuacja zrobila sie dla Lechii dramatyczna. Z powodu
urazow gry nie powinni bowiem kontynuowac Zwolinski oraz Saief. Obaj
mocno utykali, zwlaszcza Amerykanin juz tylko statystowal, jednak w tym
momencie komplet zmian byl juz wykorzystany. Gospodarze nie potrafili
tego wykorzystac i madrze broniaca sie Lechia dowiozla niezwykle cenne
zwyciestwo do konca. Choc w ostatnich sekundach bylo bardzo goraco, ale
swoj wielki moment mial wreszcie Tobers, ktory glowa wybil pilke
zmierzajaca do bramki po strzale Tomasa Prikryla.
Lechia: Kuciak – Fila, Nalepa, Tobers, Pietrzak – Makowski, Kubicki –
Mihalik (46. Saief), Gajos (46. Zwolinski), Ze Gomes (69. Conrado) –
Flavio Paixao.

-Mimo ambitnej pogoni w drugiej polowie Arka Gdynia przegrala w
Belchatowie z Rakowem Czestochowa 2:3 i jest coraz blizej spadku do I ligi.
Pilkarze Arki we wtorek rozegrali (i przede wszystkim
wybiegali – w sumie niemal 120 km) bardzo dobre spotkanie z Zaglebiem
Lubin (wygrana 3:2). Toczylo sie ono na duzej intensywnosci, wiec z
punktu widzenia gdynskich kibicow mozna bylo miec obawy o fizyczna
strone starcia z Rakowem.
Tym bardziej ze trener Ireneusz Mamrot wystawil identyczna jedenastke
jak na mecz z Zaglebiem. Z jednej strony zwycieskiego skladu sie nie
zmienia, z drugiej pokazuje to, jak male pole manewru ma szkoleniowiec
Arki. Choc po dluzszej przerwie na lawce rezerwowych zasiadl
kontuzjowany ostatnio Marko Vejinovic.
Wszystkie obawy potwierdzily sie, kiedy sedzia Pawel Gil gwizdnal po raz
pierwszy. Pilkarze Arki w pierwszej polowie wygladali, jakby tuz przed
meczem przerzucili tone wegla albo udali sie do Belchatowa na rowerach
(i to bez przerzutek). To bylo bardziej czlapanie niz bieganie. A jak
brakuje sil, nie ma tez mowy o porzadnej grze w pilke.
Rakow, choc jechal co najwyzej na trzecim biegu, bez problemu przejal
kontrole nad meczem i spokojnie nadgryzal defensywe gosci. Przy
pierwszej bramce gospodarzom nieco pomoglo szczescie, gdyz w swoim polu
karnym niefortunnie interweniowal Maciej Jankowski. Byl bliski samoboja,
ale pilka odbila sie jeszcze od nogi Kamila Piatkowskiego i wpadla do
bramki.
Drugi gol byl juz duzo bardziej efektowny. Petr Schwarz kapitalnie
przymierzyl zza pola karnego, idealnie zakrecony przez Czecha „rogal”
byl absolutnie poza zasiegiem Marcina Staniszewskiego.
Tymczasem Arka w ofensywie nie zaistniala w ogole. Oddala tylko jeden
celny strzal – Mateusz Mlynski uderzyl jednak slabo i w srodek bramki.
Gospodarze po pierwszej polowie mogli poczuc sie bardzo pewnie. Zamiast
tego pojawilo sie jednak zlekcewazenie rywala. Arka poczula szanse i
postanowila poszukac gola dajacego nadzieje na odwrocenie losow spotkania.
Najpierw Oskar Zawada glowkowal minimalnie niecelnie po swietnym
dosrodkowaniu Mlynskiego. Za chwile mocno naciskany przez Marcusa da
Silve do wlasnej bramki pilke skierowal Patryk Kun, byly zawodnik Arki.
W tym momencie Rakow stracil kontrole nad meczem, a gdynianie uwierzyli,
ze jeszcze nie wszystko stracone. A kiedy zaszlo mocno operujace przed
przerwa slonce, jakby zlapali drugi oddech, gdyz po boisku poruszali sie
duzo zwawiej. Jednak ekipa z Czestochowy w najmniej spodziewanym
momencie znow przeprowadzila akcje w swoim stylu – dokladne
dosrodkowanie Piatkowskiego, pewny strzal glowa Kamila Koscielnego. 3:1.
Mimo tego nokdaunu goscie wciaz sie nie poddawali. Swojego gola zdobyl
da Silva, ktory po rzucie roznym i przedluzeniu dosrodkowania przez
Zawade z najblizszej odleglosci wepchnal pilke do bramki. W koncowce
arkowcy jeszcze rzucili sie do desperackich atakow, znow blisko
szczescia byl Zawada, ale ostatecznie caly zryw w drugiej polowie okazal
sie nieskuteczny.
Zatem Arka znacznie oddalila sie od utrzymania w Ekstraklasie. Gdynianie
nastepne spotkanie rozegraja 3 lipca – na wyjezdzie z Korona Kielce
(godz. 20.30).
Arka: Staniszewski – Zbozien Z, Maric, Danch, Marciniak – Kopczynski Z
(75. Vejinovic), Nalepa Z – Jankowski (52. da Silva), Serrarens (70.
Schirtladze 70.), Mlynski – Zawada.

-Pogon Szczecin sie odbudowala, ale lepiej juz nie bedzie? W Szczecinie
nie ma komu strzelac goli
– To jest poziom, na ktory obecnie nas stac – mowi trener Pogoni
Szczecin Kosta Runjaic. Zespol gra juz znacznie lepiej, ale przy obecnym
skladzie bedzie tylko tlem dla druzyn walczacych o mistrzostwo.
Portowcy w srodowy wieczor bezbramkowo zremisowali na wyjezdzie z Lechem
Poznan w drugim spotkaniu grupy mistrzowskiej. Pilkarze Runjaicia
udowodnili tym samym, ze ich forma poszla w gore. Dwa tygodnie wczesniej
przegrali z Lechem az 0:4. A to i tak byl najnizszy wymiar kary.
Szkoleniowiec Pogoni po raz kolejny potwierdzil, ze jest swietnym
fachowcem, jesli chodzi o zarzadzanie kryzysem, ale wcale nie oznacza to
przesadnie optymistycznych wiadomosci dla kibicow w Szczecinie. Runjaic
jest dobrym trenerem, ale nie cudotworca.
49-latek uszczelnil defensywe (ma do dyspozycji znakomitych stoperow i
bramkarza), nieco odswiezyl druga linie (udane mecze mlodego pomocnika
Macieja Zurawskiego), jednak w zaden sposob nie bedzie w stanie zmienic
tego, ze jego zespol jest totalnie rozbrojony w ofensywie. Zima do
Stanow Zjednoczonych sprzedano jedynego klasowego napastnika Adama
Bukse, a niedawno w atmosferze skandalu z Pogonia pozegnaly sie gwiazdy
z Balkanow (Zwonimir Kozulj i Srdan Spiridonovic).
Runjaic po serii wstydliwych porazek uporzadkowal zespol, ale o dobrych
wynikach nie ma mowy, poniewaz w Szczecinie nie ma komu strzelac goli. W
niedziele Pogon zagrala najlepsze spotkanie w tym roku, jednak i tak
przegrala z Lechia Gdansk 0:1. Portowcy oddali ponad 20 strzalow, a w
drugiej polowie po boisku biegalo czterech napastnikow jednoczesnie!
Zaden z nich nie gwarantuje jednak odpowiedniej jakosci, a zima prezes
Jaroslaw Mroczek popelnil jeden z najwiekszych bledow w ostatnich
latach. Uwierzyl (pomimo, ze ten pilkarz jesienia nie dal ku temu
zadnych racjonalnych przeslanek, a sceptyczny byl rowniez sam trener),
ze nastepca Buksy zostanie Grek Michalis Manias i nie trzeba kupowac
nowego napastnika, zeby grac o najwyzsze cele.
30-latek wiosna strzelil jednego gola (samobojczego), a Runjaic w akcie
desperacji zaczal sie ratowac wystawianiem 17-letniego Huberta
Turskiego. Gdyby Pogon miala choc jednego porzadnego napastnika, to
spokojnie moglaby wygrac zarowno z Lechia, jak i w srode z Lechem. Wtedy
ciagle liczylaby sie w grze o podium.
W Poznaniu kibice zobaczyli zespol poukladany w obronie, ale bezradny w
ofensywie i przede wszystkim nieskuteczny.
– Brakuje nam bramek, ktore na pewno bylyby impulsami – przyznaje
Runjaic. – Mimo wszystko ten remis jest dla nas krokiem naprzod.
Zaprezentowalismy sie znacznie lepiej niz dwa tygodnie temu.
W poniedzialek o godz. 18 Pogon zagra na wyjezdzie z Cracovia. To bedzie
pojedynek dwoch druzyn, ktore w grupie mistrzowskiej najprawdopodobniej
odegraja role statystow i byc moze starcie, ktore zadecyduje o siodmej
lokacie na koniec sezonu.
Krakowianie z jednej strony beda mogli liczyc na atut wlasnej
publicznosci, ale z drugiej myslami sa przede wszystkim przy polfinale
Pucharu Polski. Poza tym Cracovia to jedyny rywal, ktorego Pogon byla w
stanie pokonac po wznowieniu rozgrywek (1:0 po bardzo slabym meczu).
– Jestem optymista, bo nasza gra dlugimi fragmentami przypomina postawe,
ktora prezentowalismy, gdy regularnie punktowalismy. Brakuje nam
odpowiedniego wykonczenia, zeby wrocic do zwyciestw – ocenia obronca
Benedikt Zech.

I Liga
28 kolejka
Miedz Legnica-Warta Poznan 0-0
Jastrzebie-Chojniczanka 1-3
Nieciecza-Puszcza Niepolomice 1-3
Olimpia Grudziadz-Tychy 2-4
Wigry Suwalki-Belchatow 2-4
Stal Mielec-Radomiak Radom 2-0
Zaglebie Sosnowiec-Odra Opole 1-3
Chrobry Glogow-Sandecja Nowy Sacz 1-0
Podbeskidzie – Stomil Olsztyn 2-0
1.Podbeskidzie 55pkt
2.Stal Mielec 54pkt
3.Warta 53pkt
4.Radomiak 47pkt
5.Miedz 40pkt
6.Nieciecza 39pkt
7.Tychy 39pkt
8.Jastrzebie 38pkt
9.Olimpia Grudziadz 38pkt
10.Puszcza 37pkt
11.Zaglebie Sosnowiec 37pkt
12.Sandecja 36pkt
13.Stomil 36pkt
14.Belchatow 35pkt
15.Odra Opole 34pkt
16.Chrobry 34pkt
17.Chojniczanka 26pkt
18.Wigry 20pkt

-Cwierc tysiaca bramek Lewandowskiego. Takich statystyk, jak Polska
maszyna, nie maja nawet Messi i Ronaldo
W meczu z VfL Wolfsburg Polak po raz 34. wpisal sie na liste strzelcow w
tym sezonie Bundesligi. Od 43 lat nie widziano tak skutecznego snajpera
w niemieckiej ekstraklasie. Gol w sobotnim spotkaniu jest dla kapitana
reprezentacji Polski 250. w ostatnich pieciu sezonach. Takim
osiagnieciem nie moga pochwalic sie nawet Lionel Messi czy Cristiano
Ronaldo.
Lewandowski juz w poprzedniej kolejce stal sie obcokrajowcem, ktory moze
sie pochwalic najbardziej okazalym dorobkiem w jednym sezonie
Bundesligi. Polak pobil rekordowe do tej pory osiagniecie
Pierre-Emericka Aubameyanga, ktory trzy lata temu 31 razy znajdowal
droge do siatki rywali. Teraz nasz napastnik trafil po raz 34., co nie
przydarzylo sie nikomu w Bundeslidze od sezonu 1976/77.
Takim wyczynem popisal sie wtedy Dieter Mueller. Lepszy w historii
Bundesligi byl tylko niespokrewniony z nim Gerd Mueller. Legendarny
napastnik Bayernu czesciej trafial w sezonach 1969/70 (38 razy), 1971/72
(40) oraz 1972/73 (36).
Bramka przeciwko Wolfsburgowi dala Polakowi miano drugiego
najskuteczniejszego strzelca Bayernu w Bundeslidze. Lewandowski ma juz
162 takie gole (189 meczach), dzieki czemu zrownal sie z Karl-Heinz
Rummenigge, ktory swoj dorobek skompletowal w 310 meczach. Na czele tego
zestawienia jest nie kto inny jak Gerd Mueller. Legendarny snajper w 427
wystepach w Bundeslidze trafil az 365 razy.
Polak zostal natomiast trzecim pilkarzem w historii niemieckiej
ekstraklasy, ktory w jednym sezonie pokonywal bramkarzy 16 ligowych
rywali. Do tej pory udalo sie to jedynie Gerdowi Muellerowi (1966/67 i
1969/70) i Ailtonowi (2003/04). W tej edycji tylko Borussia
Moenchengladbach uchronila sie od przed skutecznym ostrzalem polskiego
snajpera.
Lewandowski zostal natomiast samodzielnym rekordzista pod wzgledem
tytulow krola strzelcow wywalczonych przez Polaka w zagranicznych
ligach. Od sezonu 2007/08 liderem tego zestawienia byl Lukasz Sosin,
ktory cztery razy byl najlepszym snajperem na Cyprze. Oprocz nich
jeszcze szesciu polskich pilkarzy siegalo po ten laur za granica.
Wszyscy polscy krolowie strzelcow zagranicznych lig:
• Robert Lewandowski (5): 20 w sezonie 2013/2014 (Borussia Dortmund),
30 w 2015/2016, 28 w 2017/2018, 22 w 2018/2019, 34 w 2019/20 (Bayern
Monachium)
• Lukasz Sosin (4): 21 w 2003/2004, 21 w 2004/2005, 28 w 2005/2006
(Apollon FC), 16 w 2007/08 (Anorthosis Famagusta)
• Krzysztof Warzycha (3): 24 w 1993/94, 29 w 1994/95, 32 w 1997/98
(Panathinaikos Ateny)
• Janusz Kowalik (1): 30 w 1968 (Chicago Mustangs)
• Marek Czakon (1): 16 w 1990 (FC Ilves)
• Andrzej Kubica (1): 21 w 1998/99 (Maccabi Tel Awiw)
• Radoslaw Gilewicz (1): 22 w 2000/01 (Tirol Innsbruck)
• Wojciech Kowalczyk (1): 24 w 2001/02 (Anorthosis Famagusta)
• Lukasz Teodorczyk (1): 22 w 2016/17 (RSC Anderlecht)
Juz w poprzednim sezonie Lewandowski zostal Polakiem z najwieksza liczba
tytulow krola strzelcow we wszystkich rozgrywkach ligowych. Kapitan
Bialo-Czerwonych byl przeciez takze najskuteczniejszym strzelcem w
naszej lidze (18 goli dla Lecha w sezonie 2009/10 (Lech Poznan), wiec po
skompletowaniu czwartej armatki w Niemczech wyprzedzil nie tylko Sosina,
ale i Wlodzimierza Lubanskiego, Kazimierza Kmiecika, Krzysztofa Warzyche
i Tomasza Frankowskiego.
Najwiecej tytulow krola strzelcow w ligach krajowych:
• Robert Lewandowski (6): 18 w sezonie 2009/10 (Lech Poznan), 20 w
2013/2014 (Borussia Dortmund), 30 w 2015/2016, 28 w 2017/2018, 22 w
2018/2019, 34 w 2019/20 (Bayern Monachium)
• Wlodzimierz Lubanski (4): 23 w 1965/66, 18 w 1966/67, 24 w 1967/68,
22 w 1968/69 (Gornik Zabrze)
• Kazimierz Kmiecik (4): 20 w 1975/76, 14 w 1977/78, 17 w 1978/79, 24
w 1979/80 (Wisla Krakow)
• Krzysztof Warzycha (4): 24 w 1988/89 (Ruch Chorzow), 24 w 1993/94,
29 w 1994/95, 32 w 1997/98 (Panathinaikos Ateny)
• Tomasz Frankowski (4): 21 w 1998/99, 19 w 2000/01, 25 w 2004/05
(Wisla Krakow), 14 w 2010/11 (Jagiellonia Bialystok)
• Lukasz Sosin (4): 21 w 2003/2004, 21 w 2004/2005, 28 w 2005/2006
(Apollon FC), 16 w 2007/08 (Anorthosis Famagusta)
Mogloby sie zatem wydawac, ze polska pilka nie miala jeszcze takiego
snajpera. Tymczasem w sezonie 1927 (grano systemem wiosna-jesien) az 37
bramek dla Wisly Krakow zdobyl Henryk Reyman. Przed tygodniem
Lewandowski pobil osiagniecie Ernesta Wilimowskiego, ktory 33 gole
uzyskal w 1934 roku dla Ruchu Hajduki Wielkie.
Co najmniej 30 bramek w jednym sezonie:
• Henryk Reyman: 37 w sezonie 1927 (Wisla Krakow)
• Robert Lewandowski: 34 w 2019/20 (Bayern Monachium)
• Ernest Wilimowski: 33 w 1934 (Ruch Wielkie Hajduki)
• Krzysztof Warzycha: 32 w 1992/93 (Panathinaikos Ateny)
• Krzysztof Warzycha: 32 w 1997/98 (Panathinaikos Ateny)
• Jozef Kohut: 31 w 1948 (Wisla Krakow)
• Janusz Kowalik: 30 w 1960 (Chicago Mustangs)
• Robert Lewandowski: 30 w 2015/16 (Bayern Monachium)
• Robert Lewandowski: 30 w 2016/17 (Bayern Monachium)
O wybornej formie strzeleckiej Lewandowskiego najdobitniej swiadczy
chyba laczny dorobek z ostatnich pieciu sezonow. W ostatnich pieciu
sezonach Polak zdobyl 215 bramek dla Bayernu oraz 35 w narodowych
barwach, co daje razem 250 trafien. Za „Lewym” znajduja sie zarowno
Lionel Messi (241 goli), jak i Cristiano Ronaldo (236).

-Szykuje nam sie wyrazista liga
PlusLiga bedzie bardzo wyrazista, a pikanterii doda nam fakt, ze
zawodnicy znajda sie na ostatniej prostej, na ktorej mecie czekaja
bilety na igrzyska olimpijskie w Tokio – pisze w swoim kolejny
felietonie Lukasz Kadziewicz, byly zawodnik polskich i zagranicznych
klubow.
Polska Liga Siatkowki w sezonie 2020/2021 bedzie wyjatkowa na skale
swiatowa. Nie chodzi o wysokosc budzetu ani konstelacje gwiazd, ktora
zagra w naszych klubach. Wskazanie dominatora, na przykladzie
rosyjskiego Zenitu Kazan i wloskiego Cucine Lube Civitanova, bedzie
praktycznie niemozliwe. Parafrazujac slowa trenera Kuby Bednaruka, ze o
sile ligi stanowi srodek tabeli, bedziemy mieli ogromny problem, zeby
umiescic x na osi. Warszawa, Belchatow, Rzeszow, Kedzierzyn i Jastrzebie
przed startem ligi widza zlote medale na szyjach swoich zawodnikow.
Zwyciezca moze byc tylko jeden, a ekipa, ktora z tego towarzystwa zajmie
szoste czy siodme miejsce, bedzie uwazana za najwiekszego przegranego
tego sezonu.
***
Liderowanie to chyba najtrudniejsza sztuka w sporcie. Niespodzianki
stanowia o kolorycie ligi, jednak wysokosc budzetu czasami jest
priorytetem, jesli chodzi o wyznaczenie celu poszczegolnej druzyny.
Brazylijczycy zdominowali siatkarski swiat na poczatku stulecia, Wlosi
trzykrotnie wygrali mistrzostwo swiata, a Rosjanie zostali w 2012 roku
mistrzami olimpijskimi. Przez lata ligi brazylijska, wloska i rosyjska
byly ziemia obiecana dla kazdego siatkarza, grajacego na miedzynarodowym
poziomie. Dzisiaj rozgrywki w naszym kraju sa na tyle interesujacym
produktem, ze wysokosc kontraktu nie jest najistotniejsza sprawa, ktora
kieruje sie zawodnik przy wyborze miejsca pracy. Otoczka, media, kibice
i infrastruktura moga sluzyc jako przyklad dla bardziej zamoznych
europejskich klubow. Nie zostaniemy liderem swiatowego rankingu, ale
zacznijmy doceniac nasz produkt i zawodnikow, ktorzy wewnetrznie
zmieniaja barwy klubowe.
Nigdy w historii naszych rozgrywek zespol konczacy runde zasadnicza na
osmym miejscu nie wyeliminowal lidera, przebijajac sie do pierwszej
czworki. Sebastian Swiderski najlepiej pamieta taka historie z ligi
wloskiej, kiedy jego Perugia z osmego miejsca wyeliminowal Trento.
Jestem przekonany, ze w sezonie 2020/2021 pogubione w tabeli Suwalki,
Zawiercie, Rzeszow albo Belchatow sa w stanie, z szostego albo siodmego
miejsca ciagle realnie myslec o walce o podium na koniec rozgrywek.
Runda zasadnicza zapowiada sie jako wielki poligon doswiadczalny.
Wiekszosc druzyn, kosztem punktow, bedzie obserwowala tabele, zeby ich
zdaniem najlepiej dopasowac sie do swojego przeciwnika w decydujacej
fazie rozgrywek. Dlugi i spokojny sezon bedzie idealnym srodowiskiem do
tego, zeby trenerzy pokazali swoj ogromny potencjal, jezeli chodzi o
wdrazanie przedsezonowego planu. Mecze grane raz w tygodniu, brak
pucharow i spokoj w przygotowaniach to dobry czas dla weteranow, ktorzy
potrafia umiejetnie zarzadzac swoim cialem. Jest czas na dwie silownie,
regeneracje i wyzylowanie formy na sobotni boj o punkty. Mlodosc
sprawdza sie w graniu co dwa, trzy dni, a spokojnie rozgrywana liga to
idealne srodowisko dla klubow, ktore najwiekszy potencjal zgromadzily
wsrod zawodnikow otwierajacych liste plac.
***
W ostatnich latach dominatorem w PlusLidze byla Grupa Azoty ZAKSA
Kedzierzyn-Kozle. W tym sezonie nie przewiduje powtorki z rozrywki, a
licze na mile niespodzianki. Pytanie, czy liderem w Suwalkach moze byc
Tomas Rousseaux, czy Pawel Halaba jest w stanie kontynuowac swoja droge
na szczyt, ktora rozpoczal w Gdansku, a PGE Skra nie okaze sie za duzym
rozmiarem kapelusza dla atakujacego Bartosza Filipiaka. Mam nadzieje, ze
Bartosz Kwolek w koncu doczeka play-offow, a Artur Szalpuk wyjdzie z
cienia wlasnej gory. Liga bedzie bardzo wyrazista, a pikanterii doda nam
fakt, ze zawodnicy znajda sie na ostatniej prostej, na ktorej mecie
czekaja bilety na igrzyska olimpijskie w Tokio.

ZUZEL
Runda Zasadnicza:
II runda
21 czerwca 2020 (niedziela)
Zielona Gora – Czestochowa 31:59
Lublin – Gorzow 53:37
22 czerwca 2020 (poniedzialek)
Leszno – Wroclaw 53:37
23 czerwca 2020 (wtorek)
Grudziadz – Rybnik 58:32

III runda
27 czerwca 2020 (sobota)
Leszno – Lublin 53:37
Zielona Gora – Grudziadz 48:42
28 czerwca 2020 (niedziela)
Rybnik – Gorzow 46:44
Czestochowa – Wroclaw, zakonczony po zamknieciu gazetki
1.Leszno 6pkt
2.Czestochowa 4pkt
3.Zielona Gora 4pkt
4.Wroclaw 2pkt
5.Grudziadz 2pkt
6.Lublin 2pkt
7.Gorzow 0pkt
8.Rybnik 0pkt

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *