Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 27 grudnia 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 340(5574) 27 grudnia 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Kubacki: statuetki Zlotego Orla juz nikt mi nie zabierze
Dawid Kubacki nie czuje specjalnej presji przed rozpoczynajacym sie w
poniedzialek narciarskiego Turniejem Czterech Skoczni. „Statuetki
Zlotego Orla juz nikt mi nie odbierze” – zauwazyl triumfator poprzedniej
edycji.
Statuetka jest jedna nagrod w rozgrywanej tradycyjnie na przelomie roku
prestizowej imprezie.
„Nie nakladam na siebie specjalnej presji ze wzgledu na to, ze jestem
ostatnim zwyciezca. Wydaje mi sie to zbedne. Przeciez tego Zlotego Orla
juz nikt mi nie zabierze. Teraz jest nowy rozdzial, do ktorego trzeba
sie przygotowac jak do kazdych innych zawodow i po prostu walczyc.
Wierze w to, ze stac mnie na dobre skoki, a w konsekwencji dobry wynik w
Turnieju” – powiedzial Kubacki.
30-latek we wszystkich konkursach poprzedniej edycji byl na podium. W
Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen zajal trzecie, a w Innsbrucku
drugie miejsce. Przypieczetowal swoj triumf wygrywajac konkurs w
austriackim Bischofshofen.
Kubacki nie ukrywal, ze nie po drodze po z sytuacja, w ktorej na
trybunach w zwiazku z pandemia COVID-19 nie bedzie kibicow. A TCS zawsze
przyciagal tlumy.
„To zawsze boli, gdyz nie ma atmosfery, ktora tworza kibice. Jednak jako
zawodnicy musimy podejsc do tego profesjonalnie. Jadac na gore nie
patrzymy, kto jest badz nie na dole. Rozczarowanie pojawia sie po skoku,
gdy ze swoimi emocjami nie mozna sie podzielic z fanami” – tlumaczyl
Kubacki, ktory tuz przed swietami zostal wicemistrzem kraju.
Czeski trener polskich skoczkow Michal Dolezal juz 19 grudnia
zdecydowal, ze w Turnieju Czterech Skoczni wystapia: Kubacki, Maciej
Kot, Klemens Muranka, Kamil Stoch, Andrzej Stekala, Aleksander
Zniszczol, Piotr Zyla.
Ostatnie tygodnie sa udane zwlaszcza dla Zyly i Stekaly, ktory dobrze
spisal sie w mistrzostwach swiata w lotach, jest 17. w klasyfikacji
generalnej PS, a w mistrzostwach kraju byl trzeci.
„Juz mowilem, jade po Orla. Nic sie nie zmienilo. A tak powaznie, to nie
zakladam miejsca, na ktorym chce zakonczyc turniejowa rywalizacje.
Wiadomo, ze kazdy zawodnik chce wygrac. Nikt nie zaklada, ze bedzie np.
50. czy 30. Zrobie wszystko co w mojej mocy, aby oddawac udane skoki,
aby byly one jak najdluzsze, ale co rownie wazne, aby mnie cieszyly” –
powiedzial przed wyjazdem do Niemiec Stekala.
Turniej Czterech Skoczni rozpoczna poniedzialkowe kwalifikacje w
Oberstdorfie. Pierwszy konkurs – we wtorek.

-Coraz wiecej imprez lekkoatletycznych w Polsce, ale do Diamentowej Ligi
daleko
W Polsce z roku na rok odbywa sie coraz wiecej imprez lekkoatletycznych,
ale nadal nie ma szans, by w najblizszych latach zorganizowac mityng
Diamentowej Ligi. Chodzi nie tylko o budzet. „To zamkniety krag, ktory
nie zmienia sie od lat” – uwaza menedzer Marcin Rosengarten.
Diamentowa Liga to cykl najbardziej prestizowych mityngow
lekkoatletycznych. Zawody odbywaja sie na pieciu kontynentach i startuja
w nich najlepsi. Sam udzial jest juz czesto wyroznieniem.
„Oczywiscie co roku mowi sie o tym, ze ktoras z imprez wypadnie i bedzie
mozna sie wtedy bic o to miejsce w kalendarzu, ale trzeba pamietac, ze
to nie World Athletics jest organizatorem, lecz zrzeszenie mityngow,
ktore stworzyly Diamentowa Lige 10 lat temu” – powiedzial PAP
Rosengarten, organizator najwiekszych mityngow w Polsce i menedzer wielu
czolowych lekkoatletow.
Jak wspomnial, czesto wcale nie chodzi o pieniadze.
„Ostrawa byla swego czasu najdrozszym mityngiem na swiecie. Cztery razy
z rzedu startowal tam krol sprintu Usain Bolt, do Czech przyjezdzaja
najwieksze gwiazdy, a mimo wszystko zawody nigdy nie zostaly wlaczone do
Diamentowej Ligi” – wskazal.
Podobnego zdania jest Sebastian Chmara.
„Uwazam, ze mamy na razie niewielkie szanse, by Diamentowa Liga
zagoscila w Polsce. Z dwoch powodow. Po pierwsze jest ograniczona liczba
tych imprez i nie wydaje mi sie, zeby ktos chcial zrezygnowac z ich
organizacji. Po drugie – budzet” – powiedzial PAP wiceprezes PZLA
Rosengarten dodal, ze wiele mityngow ma aspiracje i ambicje, by dolaczyc
do tego elitarnego grona, ale nie jest to droga latwa.
„Warunkow do spelnienia jest wiele. No i oczywiscie trzeba miec tez
budzet. Nalezy miec swiadomosc, ze przepasc miedzy innymi mityngami a
Diamentowa Liga jest taka, jak w pilce noznej miedzy Liga Mistrzow a
Europy” – zaznaczyl.
Jego zdaniem nalezy sie tez zastanowic, czy lepiej jest zorganizowac
kilka mniejszych zawodow z wcale nie gorsza obsada, czy jeden, ktory
pochlonie wszystkie fundusze.
„To oczywiscie tez pytanie o motywacje, mozliwosci, strategie. Pewnie,
gdyby pojawila sie realna szansa organizacji Diamentowej Ligi, to bysmy
to wzieli pod uwage. Na obecna chwile nie ma jednak takiej mozliwosci” –
podkreslil.
Chmara uwaza, ze w Polsce juz teraz sa imprezy, ktore na poziomie
sportowym sa czasami nawet lepsze.
„Trzeba jednak pamietac, ze czasami tez zwyczajnie nie oplaca sie
awansowac w tourze, bo to wiaze sie z wymaganym budzetem, z wiekszymi
kosztami. Dlatego tez wiele mityngow po prostu rezygnuje z takiego
statusu” – nadmienil byly wieloboista.
Rosengarten uwaza jednak, ze Polska jest krajem, ktory zasluguje na tego
typu mityng. Bo wlasnie tu organizuje sie najwiecej miedzynarodowych
imprez. W 2021 roku tylko na Stadionie Slaskim odbeda sie cztery duze
wydarzenia lekkoatletyczne – nieoficjalne mistrzostwa swiata sztafet,
druzynowe mistrzostwa Europy, Memorialy Janusza Kusocinskiego i Kamili
Skolimowskiej. Z kolei Bydgoszcz ponownie bedzie gospodarzem Memorialu
Ireny Szewinskiej. W kalendarzu jest tez kilkanascie mniejszych zawodow,
na ktore rowniez przyjezdzaja zagraniczni zawodnicy.
„To pokazuje, ze u nas lekkoatletyka jest wazna. Mamy stadion, gwiazdy i
mozliwosci. Gdyby padla zatem propozycja, by zorganizowac Diamentowa
Lige, to bysmy sie temu przyjrzeli i pewnie sie z tym zmierzyli” – przyznal.
Chmara zwrocil jednak tez uwage, ze Polska nie jest krajem z duzymi
tradycjami w organizacji duzych imprez czy mityngow.
„Ten rynek z roku na rok rosnie, a my nie mamy takich tradycji jak inne
kraje. Dopiero dobijamy sie do Europy, choc jestesmy juz na pewno bardzo
wysoko, jesli chodzi o poziom sportowy, a organizacyjne juz w ogole nie
odstajemy, ale uwazam, ze szybko do Diamentowej Ligi nie dolaczymy” –
zakonczyl Chmara.

-Polacy wiceliderami rankingu FIVB, Brazylia na prowadzeniu
Siatkarska reprezentacja Polski zajela drugie miejsce w rankingu FIVB na
koniec 2020 roku. Przed zespolem Vitala Heynena znalezli sie tylko
Brazylijczycy.
Z powodu pandemii koronawirusa i odwolania wielu miedzynarodowych
zawodow, w tym oczywiscie tych najwazniejszych, czyli turnieju na
igrzyskach olimpijskich w Tokio zabraklo powaznych zmian w klasyfikacji.
W czolowej trzydziestce wszystkie druzyny utrzymaly zajmowane wczesniej
pozycje. Liderem pozostali wiec Canarinhos, za ktorych plecami znalezli
sie Bialo-Czerwoni oraz reprezentanci Stanow Zjednoczonych.
Dalej sklasyfikowane zostaly Rosja, Argentyna, Francja, Wlochy, Iran,
Japonia i Kanada. Siatkarze spod znaku Klonowego Liscia zamkneli czolowa
dziesiatke.
Istotnych zmian nie odnotowano takze w rankingu FIVB siatkarek. W tym
zestawieniu liderkami sa Chinki, ktore wyprzedzaja USA, Brazylie, Wlochy
i Turcje. Polki plasuja sie natomiast na 13. lokacie.

-Australian Open: troje Polakow pewnych gry w singlu, Federer na liscie
zgloszen
Iga Swiatek, Magda Linette i Hubert Hurkacz sa na podanej przez
organizatorow liscie singlistow, ktorzy sa pewni udzialu w
wielkoszlemowym Australian Open. Zglosil sie tez szwajcarski tenisista
Roger Federer, ktory niedawno wystep w turnieju okreslil jako niepewny.
Swiatek po pazdziernikowym triumfie we French Open awansowala na 17.
miejsce w rankingu WTA i wciaz sie na nim plasuje. Oznacza to, ze
podczas przyszlorocznego Australian Open po raz pierwszy w karierze
bedzie rozstawiona. Hurkacz zajmuje 34. pozycje na liscie ATP, a Linette
jest 40. rakieta swiata.
Do eliminacji, ktore toczyc sie beda w dniach 10-13 stycznia zglosilo
sie czworo bialo-czerwonych. Panie beda rywalizowac w Dubaju, a w stawce
beda Katarzyna Kawa, Magdalena Frech i Maja Chwalinska. Wsrod mezczyzn,
ktorzy o awans powalcza w Dausze, pojawic sie ma Kamil Majchrzak.
Niewykluczone, ze zawodnikowi z Piotrkowa Trybunalskiego uda sie uniknac
koniecznosci startu w kwalifikacjach. Zajmujacy 107. miejsce w rankingu
ATP gracz jest drugi na liscie oczekujacych.
Wiadomo tez juz, ze w deblu zaprezentuje sie dwoch Polakow z
zagranicznymi partnerami. Lukasz Kubot, ktory po czterech latach
zakonczyl stala wspolprace z Brazylijczykiem Marcelo Melo, polaczyl sily
z Holendrem Wesleyem Koolhofem i to z nim wystapi w Melbourne. Hurkacz
zas zagra z Kanadyjczykiem Feliksem Augerem-Aliassime, z ktorym w
listopadzie triumfowal w prestizowej halowej imprezie ATP w Paryzu.
39-letni Federer i bedaca jego rowiesniczka Amerykanka Serena Williams
wczesna jesienia zapewnili, ze wystapia w przyszlorocznym Australian
Open. W polowie grudnia jednak Szwajcar przyznal, ze moze go zabraknac w
obsadzie zmagan, ktore rozpoczna sie 8 lutego. Zdobywca 20 tytulow
wielkoszlemowych w singlu w tym roku wystapil tylko w jednym turnieju i
byly to wlasnie zmagania w Melbourne. Po nich poddal sie pierwszej
operacji prawego kolana, a gdy zawieszono rywalizacje z powodu pandemii
Covid-19, to zdecydowal sie na drugi zabieg. Poinformowal o nim w
czerwcu, dodajac, ze w tym sezonie na kort juz nie wroci.
Na liscie zgloszen Australian Open 2021 jest wiele gwiazd. Wsrod nich
jest liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty, ktora po
wznowieniu rywalizacji po przerwie ostatniego lata nie zdecydowala sie
na powrot. Zaprezentowac ma sie tez wspomniana Williams, ktora wciaz
mierzy w 24. triumf wielkoszlemowy w grze pojedynczej i wyrownanie
rekordu wszech czasow Australijki Margaret Court. Ponadto zagrac
zamierzaja m.in. bedacy pierwsza rakieta swiata Serb Novak Djokovic,
wicelider listy ATP Hiszpan Rafael Nadal, druga wsrod kobiet Rumunka
Simona Halep, Japonka Naomi Osaka czy broniaca tytulu Amerykanka Sofia
Kenin.
W srode ruszyla sprzedaz biletow na lutowa impreze. Jak na razie trafila
do niej liczba wejsciowek odpowiadajaca zapelnieniu 25 procent miejsc na
trybunach trzech najwiekszych kortow kompleksu tenisowego w Melbourne.

-Zbigniew Boniek: robienie fermentu to nasz sport narodowy
Zbigniew Boniek udzielil wywiadu Romanowi Koltoniowi z kanalu „Prawda
Futbolu”. Prezes PZPN odniosl sie m.in. do kary dla Janusza Filipiaka
oraz do krytyki szefa polskich sedziow Zbigniewa Przesmyckiego. –
Spirale nakrecaja na razie ci, ktorzy zostali przez srodowisko odrzuceni
– mowi Boniek.
W poprzednim tygodniu w „Przegladzie Sportowym” ukazal sie artykul
opisujacy blyskawiczna kariere sedziego Wojciecha Mycia. 31-latek
zaliczyl niespodziewanie szybki awans, ktory wzbudzil wiele watpliwosci
w srodowisku sedziowskim.
– Mowienie o sedziach to temat zastepczy. Lubimy patrzec negatywnie, nie
jestesmy zadowoleni z tego, co mamy i dlatego opowiadamy nieprawde. My
tez slyszelismy krytyke sedziow, zwlaszcza jednego i nawet sie
usmiechalismy. Bo kazdy wie, ze przez osiem lat sedziowie zrobili
olbrzymi krok do przodu, ale bledy popelniali i beda to robic. Sam
system przygotowan i pomoc VAR powoduje, ze jest ich bardzo malo.
Najlepszy sedzia to nie ten bezbledny, bo takich nie ma – skomentowal
cale zamieszanie prezes Boniek.
W ostatnim czasie decyzje arbitrow podwazaja wlasciciele klubow.
Rozpoczal prof. Janusz Filipiak, wlasciciel Cracovii. Podczas derbow
Krakowa uzywal wielu wulgarnych epitetow pod adresem Daniela
Stefanskiego, ktory prowadzil spotkanie Pasow z Wisla zakonczone remisem
1:1. Po ostatniej kolejce zastrzezen nie kryl takze Dariusz Mioduski.
Wlasciciel Legii Warszawa uwaza, ze przeciwko jego druzynie odgwizdano
trzy rzuty karne, a przynajmniej raz jedenastke powinien otrzymac jego
zespol. Legia niespodziewanie przegrala ze Stala Mielec 2:3.
– Wlasciciele klubow nie sa od tego, zeby oceniac prace sedziow. Pan
Mioduski mowi, ze mamy bardzo dobrych sedziow, ale mamy zlego szefa
sedziow. To ja zadam pytanie, kto ich szkolil? Dlaczego nie dyskutujemy
o tym, ze defensorzy dwukrotnie klada sie na napastnikach i powoduja
rzut karny? Na tym powinnismy sie koncentrowac i na pracy podczas
treningu. Ja pana Przesmyckiego w PZPN-ie zastalem. Wokol sedziow zawsze
beda emocje niezaleznie od tego, kto nim bedzie – stwierdza prezes PZPN.
– Pana Przesmyckiego nie zamierzam bronic, ale on byl obecny w
najtrudniejszych czasach, a nie ma zadnych zarzutow korupcyjnych. Pan
Przesmycki ma swoje zdanie, nie chce jesc komus z reki, poza tym bywa
cholerykiem i pracoholikiem. Stworzyl znakomite szkolenie dla sedziow,
bo mozna zarzucac wiele, ale nasi arbitrzy sa coraz lepiej przygotowani.
Kazdy sie zastanawia, kto bedzie po Przesmyckim, bo wraz z koncem mojej
kadencji pewnie i on odejdzie. Moge dla swietego spokoju zmienic
Przesmyckiego, ale pytanie na kogo? On pracuje od rana do wieczora, poza
tym pobiera taka pensje, ze nastepcy chcieliby zarabiac kilka razy
wiecej. Spirale nakrecaja na razie ci, ktorzy zostali przez srodowisko
odrzuceni, a robienie fermentu, to nasz sport narodowy – wyjasnia Boniek.
Podczas wywiadu Zbigniew Boniek odniosl sie takze do zblizajacych
wyborow na prezesa PZPN. – W wyborach nie bede bral udzialu i moja
postawa bedzie zupelnie neutralna. Ktokolwiek zostanie prezesem zwiazku,
to bedzie ktos, kogo znam. Jesli wyjdzie ktos z kapelusza, kto bedzie
chcial zaszkodzic polskiej pilce, to nie omieszkam o tym mowic. Gdy dwa
lata temu Vanna Ly przyjechal do Krakowa, zeby przejac Wisle, to
zadzwonilem, zeby ich ostrzec. Powiedzialem, zeby uwazali, bo to jest
oszust, a nie ktos z kim powinni robic interesy – wspomina obecny prezes
zwiazku.

-Lechia Gdansk stala sie ligowym sredniakiem. W rundzie jesiennej byly
przeblyski, ale o zachwyty trudno.

Lechia zakonczyla rok na 8. miejscu w tabeli Ekstraklasy, ktore jest
adekwatne do postawy gdanskiego zespolu. W jego grze byly bardzo dobre
momenty, byly tez tragiczne, summa summarum jest po prostu srednio.

W latach 80. o reprezentacji Polski w hokeju na lodzie mowilo sie, ze
jest za slaba na grupe A i za mocna na grupe B. I caly czas krazyla
miedzy elita oraz jej zapleczem. Przekladajac to na jezyk Ekstraklasy,
identycznie bylo jesienia z Lechia. Z druzynami walczacymi w tym sezonie
o czolowe miejsca w lidze zdobyla raptem cztery punkty. Z tymi, ktore
bic sie beda o utrzymanie, 12. Dodatkowe trzy punkty wyrwala Cracovii,
ktora ma w lidze bardzo podobny status do gdanskiego zespolu.
W roli sredniaka idealnie sytuuje tez Lechie dorobek punktowy – o 10
mniejszy niz lidera (Legia Warszawa) i 10 wiekszy od ostatniej druzyny w
tabeli (Podbeskidzie Bielsko-Biala). Gdanski zespol punktowal w siedmiu
meczach (szesc zwyciestw i jeden remis), rowniez w siedmiu schodzil z
boiska pokonany. Bilans bramek 20:19. Pilkarska symetria w pelnej krasie.
Ogolnie Lechia grala przez cala runde bardzo nierowno. Na
usprawiedliwienie trzeba przypomniec, ze gdanski zespol mial wyjatkowego
pecha w starciu z koronawirusem. Oczywiscie pandemia dotknela w wiekszym
lub mniejszym stopniu wszystkie druzyny, jednak wazne byly momenty i
skala „ataku”.
Lechia przez COVID-19 stracila i tak bardzo skrocony okres
przygotowawczy do sezonu, choc bylo w tym sporo winy oraz braku
przezornosci samego klubu. Tak czy siak na skutek wykrycia przypadku
koronawirusa u jednego z zawodnikow juz po pierwszym dniu zgrupowania w
podwarszawskiej Kepie zespol wrocil do Gdanska i na ponad tydzien musial
zamknac sie w czterech scianach.
Z kolei juz w trakcie rundy bialo-zieloni mieli dwie ponadtrzytygodniowe
przerwy. Wypadly one akurat po najlepszych meczach druzyny, kiedy
wydawalo sie, ze lapie ona odpowiedni rytm. Pierwsza wynikala z
covidowych problemow innych druzyn, a miala miejsce po efektownych
zwyciestwach z beniaminkami (4:2 ze Stala Mielec oraz 4:0 z
Podbeskidziem Bielsko-Biala).
Potem ognisko wybuchlo w samej Lechii, tuz po wyjazdowych spotkaniach z
Zaglebiem Lubin (1:1) oraz Wisla Krakow (3:1), w ktorych calosciowo
zespol zaprezentowal sie najlepiej w calej rundzie. I znow zostal
spacyfikowany przez wirusa.
Skupmy sie jednak na aspektach sportowych. Pod tym wzgledem za pozytyw
uznac nalezy dazenie do zmiany stylu gry na bardziej ekspansywny. Lechia
chce kontrolowac mecze, chce byc czesto przy pilce (srednie posiadanie
ok. 54 proc. – lepsze pod tym wzgledem sa tylko Legia Warszawa i Lech
Poznan), chce grac ofensywnie (srednio prawie 14 strzalow na mecz –
wiecej tylko Legia, Lech, Rakow Czestochowa, Gornik Zabrze i Cracovia),
ale to niekoniecznie przeklada sie na liczbe sytuacji bramkowych i
zdobytych goli. Dlaczego?
Niektorym zawodnikom po prostu brakowalo jakosci. Tacy pilkarze jak
Omran Haydary, Jaroslav Mihalik, Maciej Gajos czy Tomasz Makowski mieli
tylko przeblyski dobrej gry, jakies pojedyncze momenty, ale ogolnie
prezentowali sie slabo lub bardzo slabo.
Wciaz nieustabilizowana jest sytuacja w ataku, gdzie pierwszym wyborem
jest Flavio Paixao, co z pewnoscia frustruje Lukasza Zwolinskiego,
najskuteczniejszego w tym roku Polaka na boiskach Ekstraklasy (10 goli).
Biorac pod uwage, ze wiekszosc meczow zaczynal na lawce rezerwowych (15
z 26), dorobek to wiecej niz solidny. Ale mozna odniesc wrazenie, ze
przy regularnej grze byly napastnik Pogoni Szczecin mogl dac zespolowi
jeszcze wiecej.
Z drugiej strony Flavio wciaz jest najskuteczniejszym zawodnikiem
zespolu, srubuje swoje indywidualne rekordy. W 2020 r. zdobyl 15 goli
(jesienia siedem), z czego jednak szesc z rzutow karnych.
Do tego dochodzi chimeryczna forma Kenny’ego Saiefa oraz Conrado.
Amerykanin posiada bardzo duze umiejetnosci, jednak brakuje mu konkretow
w postaci goli oraz liczb – w obu przypadkach okragle zero! Biorac pod
uwage, jak wazna role odgrywa w zespole, wydaje sie to wrecz niemozliwe.
Inna sprawa, ze czesto wiaze sie to z nieporadnoscia partnerow, ktorzy
momentami zwyczajnie nie nadazaja za pomyslami i wizja gry swojego
rezysera. Jednak bez dwoch zdan stac go na wiecej.
Wciaz duza zagadka pozostaje z kolei Conrado. Brazylijczyk potrafi
zachwycic (koncert ze Slaskiem), ale i kompletnie zawalic mecz (Wisla
Plock). Problem w tym, ze tych nijakich wystepow jest wiecej, zatem
trudno nazwac go filarem zespolu. Wielka szkoda, ze z problemami
zdrowotnymi wciaz nie moze uporac sie Zarko Udovicic, ktory bylby cenna
alternatywa na lewym skrzydle.
Tu widac zdecydowana poprawe w porownaniu z poprzednim sezonem. Po 14
meczach Lechia ma w ten sposob strzelonych juz dziewiec bramek (plus
trzy z rzutow karnych, ktore sa jednak nieco inna kategoria) – piec po
rzutach wolnych (jedna bezposrednio) i cztery po rzutach roznych. Dla
porownania rozgrywki 2019/20 (37. kolejek) zakonczyla z dorobkiem raptem
osmiu goli (nie liczac karnych). Juz jest lepiej, a przed nami jeszcze
16 meczow.
Niemal we wszystkich bramkach ze stalych fragmentow maczal palce Rafal
Pietrzak (jeden gol, piec asyst, plus znaczacy udzial przy dwoch
kolejnych trafieniach), ktory ze wszystkich zawodnikow Lechii
prezentowal jesienia najrowniejsza forme. Solidnoscia dorownywal mu
chyba tylko Jaroslaw Kubicki, ktorego obecnosc wazna jest dla druzyny
nie tylko ze wzgledow czysto pilkarskich, ale rowniez mentalnych. Z nim
na boisku koledzy czuja sie po prostu pewniej.
Podobnie jest w przypadku Michala Nalepy. To niekwestionowany szef
defensywy, kiedy on gra, zespol traci zdecydowanie mniej goli (co 103
minuty) niz pod jego nieobecnosc (co 33 minuty). Co wazne, z nim u boku
o pieterko wyzej w poziomie gry wspinaja sie Bartosz Kopacz oraz
Kristers Tobers (mlody Lotysz robi postepy i z kazdym wystepem wyglada
coraz lepiej).
To zatem kluczowa postac zespolu, problem w tym, ze srodkowy obronca
Lechii znow stal sie kolekcjonerem kartek. W 11 meczach zobaczyl ich az
11 (osiem zoltych oraz trzy czerwone) i z tego powodu pauzowal juz w
trzech spotkaniach, co rzuca cien na jego postawe. Jednak w poprzednich
sezonach Nalepa potrafil wyciagac wnioski ze swoich bledow i mimo 27 lat
na karku wciaz sie rozwija. Nie watpimy zatem, ze na wiosne znow stanie
sie czolowym stoperem calej ligi.
Konczac watek defensywy, tym razem – jak mial to w zwyczaju w dwoch
poprzednich sezonach – niczym wielkim nie wyroznil sie Dusan Kuciak.
Owszem byl solidny, ale juz nie dokonywal cudow w bramce. Jednak wciaz
jest pewniakiem w skladzie, gdyz Zlatan Alomerovic, ktory dostal swoja
szanse w trakcie rundy, nie wykorzystal jej. Serbowi pozostaje zatem gra
w Pucharze Polski.
Niewatpliwie spora bolaczka gdanskiego zespolu jest pozycja
mlodziezowca. Przed sezonem wydawalo sie, ze jest ona niezle
zabezpieczona, jednak rzeczywistosc okazala sie duzo bardziej skomplikowana.
Postepow nie robi wspomniany wyzej Makowski, ktory powoli staje sie
pilkarzem jednowymiarowym, czyli: powalcz, odbierz, oddaj najblizej
ustawionemu koledze (mimo juz 59 meczow w Ekstraklasie wciaz pozostaje
bez gola, do tego zaledwie jedna asysta). Jesli mysli o fajnej karierze,
musi znacznie rozszerzyc arsenal swoich pilkarskich srodkow.
Niczym wielkim nie blysneli tez Mateusz Sopocko, Mateusz Zukowski czy
Kacper Urbanski, ktorzy jednak dostawali bardzo malo szans gry w
Ekstraklasie – odpowiednio 118, 103 i 10 minut. Oczywiscie cala czworka
to wciaz nadzieje Lechii, ale na dzis liderem w tej grupie jest Jakub
Kaluzinski. 18-letni pomocnik kilka razy zaprezentowal sie z naprawde
dobrej strony, ma smykalke do gry kombinacyjnej, niekonwencjonalne
pomysly, dobra technike, niezle uderzenie z obu nog. Wisienka na torcie
bylo podanie do Conrado w ostatniej tegorocznej akcji Lechii – na 3:0 w
spotkaniu z Cracovia (golem zakonczyl ja Mihalik). Oby byl to prognostyk
na dalszy rozwoj tego zawodnika.
Wiosna rywalizacje na pozycji mlodziezowca wzmocni uznawany za jeden z
wiekszych polskich talentow Jan Bieganski. 18-letni srodkowy pomocnik
przechodzi z I-ligowego GKS-u Tychy.
Lechia kapitalnie spisywala sie w dwoch poprzednich edycjach Pucharu
Polski (triumf w 2019 r., porazka w finale w 2020 r.), nie inaczej jest
w obecnej. Choc trzeba przyznac, ze bialo-zielonym poki co sprzyja
szczescie w losowaniu – w I rundzie pokonali III-ligowa Stal Stalowa
Wola (4:0), w 1/16 finalu II-ligowa Olimpie Grudziadz (1:0).
W 1/8 finalu zmierza sie z kolei z I-ligowa Puszcza Niepolomice. Zatem
cwiercfinal jest na wyciagniecie reki, a potem wszystko zdarzyc sie
moze. Trener Stokowiec wciaz srubuje swoj niesamowity bilans w Lechii w
tych rozgrywkach – 14 meczow, 13 zwyciestw i tylko jedna porazka.
Na koniec kilka zdan o szkoleniowcu. Kiedy zespol przechodzil pod koniec
rundy kryzys, szczegolnie wsrod kibicow Lechii pojawialo sie coraz
wiecej glosow, ze pewna formula sie wyczerpala (Stokowiec pracuje w
Gdansku juz niemal trzy lata). Jednak wydaje sie, ze ten trener wciaz ma
pomysl na zespol i na to, jak go rozwijac, chociaz material ludzki ma z
pewnoscia slabszy niz chociazby w sezonie 2018/19.
Teraz jest stagnacja, ale jesienia pojawily sie symptomy ewolucji
zespolu, jak wczesniej pisalismy, glownie chodzi o rozwoj gry
ofensywnej. Zobaczymy, jak bedzie wygladac to na wiosne, jednak trener
Stokowiec swoja dotychczasowa praca w Lechii z pewnoscia zasluzyl sobie
na kredyt zaufania.

-RollerKosta zafundowal kibicom Pogoni Szczecin wycieczke pelna emocji.
Czy kolejka gorska zmierza po medal?
Pilkarze Pogoni Szczecin runde jesienna zakonczyli na trzeciej pozycji w
tabeli ekstraklasy i maja tylko punkt straty do liderujacej Legii
Warszawa. – Jest chyba lepiej, niz mozna bylo sie spodziewac jakis czas
temu – ocenia pomocnik Alexander Gorgon.
sie za glowe trener Kosta Runjaic po nieprawdopodobnym uderzeniu Michala
Kucharczyka z dystansu. Piekny gol w ostatniej akcji ostatniego meczu w
tym roku dal portowcom zwyciestwo 1:0 nad Zaglebiem Lubin na wlasnym
stadionie. To byla czwarta wygrana z rzedu, ktora zagwarantowala
szczecinskiej druzynie miejsce na podium przed przerwa swiateczna.
Ale emocje towarzyszyly Pogoni nie tylko na finiszu rundy. Dyspozycja
portowcow falowala, zespol popadal ze skrajnosci w skrajnosc. Na
poczatku sezonu druzyna Runjaica imponowala wyrachowaniem. Styl gry nie
zachwycal, ale szczecinianie – relatywnie niskim nakladem sil –
regularnie punktowali. Dzieki temu szybko zadomowili sie w gornej
polowie tabeli.
Pogon w wielu spotkaniach miala mnostwo szczescia. Bardzo wysoka forme
prezentowal bramkarz Dante Stipica, z kolei jego koledzy z pola
sprawiali wrazenie, ze na treningach pracuja tylko nad stalymi
fragmentami gry. W ataku pozycyjnym czy kontrataku wygladali bardzo
slabo, ale gdy mogli dosrodkowac pilke z rzutu roznego, to z reguly
robili to bardzo skutecznie i zdobywali bramki.
Przed wieksza krytyka za slaby styl gry bronily portowcow przyzwoite
wyniki, a pozniej fala zakazen koronawirusem. Na przelomie wrzesnia i
pazdziernika w klubie wykryto ponad 30 pozytywnych przypadkow. Wowczas
byla to sytuacja bez precedensu w pilkarskiej ekstraklasie.
Po powrocie do gry po przymusowej przerwie przyjemnosc z ogladania
wiekszosci meczow Pogoni byla nadal mocno watpliwa. Mimo to zespol
Runjaica wygral na wyjezdzie z Lechia Gdansk i zremisowal u siebie z
mistrzem Polski Legia Warszawa. Poza tym prawie w ogole nie tracil goli
(w sumie w calej rundzie tylko osiem, najmniej w calej lidze) i kontaktu
z ligowa czolowka.
Nie dalo sie jednak uniknac wrazenia, ze stabilizacja jest tylko pozorna
i w kazdym momencie wszystko moze zawalic sie jak domek z kart.
Spodziewany kryzys przyszedl w listopadzie. Zespol do slabej postawy
dolozyl serie slabych wynikow. Poniosl druga porazke w sezonie (1:2 na
wyjezdzie z Gornikiem Zabrze), cudem uniknal kompromitacji w Pucharze
Polski (awans z Wisla Plock dopiero po rzutach karnych), tylko
zremisowal u siebie z najslabszym w stawce z Podbeskidziem Bielsko-Biala.
Ziemia pod Runjaicem momentalnie zadrzala, a trener nie mial zbyt wielu
argumentow na swoja obrone. Zawodzili liderzy, szkoleniowiec wydawal sie
wypalony praca w Szczecinie, podejmowal wiele niezrozumialych decyzji
kadrowych. Wydawalo sie, ze po raz pierwszy od wielu miesiecy stracil
kontrole nad sytuacja. Ale zimna krew zachowalo szefostwo klubu, ktore
po trzech latach wspolpracy nauczylo sie juz, ze Runjaic – jak malo kto
– potrafi posprzatac balagan i wyciagnac wnioski. I tak sie stalo tym razem.
Kryzys w druzynie spowodowal, ze trener znowu postanowil zakasac rekawy
i – w swoim stylu – dokrecic sruby na pokladzie portowcow. Poszukal
nowych rozwiazan, przemeblowal sklad i odswiezona Pogon wygrala na
rozgrzewke ze slaba stala Mielec i Warta Poznan, a potem poszla za
ciosem i zdemolowala na wyjezdzie Lecha Poznan az 4:0. Na koniec
dolozyla do tego zwyciestwo z Zaglebiem Lubin z przepiekna bramka
Michala Kucharczyka, w ktorego zalety zaczelo watpic coraz wiecej kibicow.
Zreszta przelamal sie nie tylko Kucharczyk, ale i slowenski napastnik
Luka Zahovic, odzyl kapitan Kamil Drygas, w meczu z Warta bohaterem
zostal – wydawalo sie stracony dla druzyny – prawy obronca Jakub
Bartkowski. Okazalo sie, ze pozytek moze byc nawet z finskiego
skrzydlowego Santeriego Hostikki, ktory przez dwa lata nie pokazal nic
ciekawego.
Runjaic zafundowal kibicom w Szczecinie kilkumiesieczna hustawke
nastrojow i wycieczke kolejka gorska. Z jednej strony szkoda, ze runda
konczy sie, gdy Pogon jest na fali, z drugiej jednak wszystkim przyda
sie chwila wytchnienia.
Pogon konczy runde na trzecim miejscu z 28 punktami. Tyle samo ma drugi
Rakow Czestochowa, a tylko jeden punkt wiecej prowadzaca Legia Warszawa.
Aby myslec o sukcesie wiosna, Kosta Runjaic musi ustabilizowac forme
swojej druzyny i z kolejki gorskiej wskoczyc na szeroka oraz rowna
„autobahne”, ktora tak szybko pokonuje droge do rodzinnego domu pod
Frankfurtem.
Portowcy runde wiosenna rozpoczna 29 stycznia hitowym starciem na
wyjezdzie z Rakowem Czestochowa.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *